Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Prawdziwa religia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:42, 13 Cze 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

To jeszcze nie ten czas
Świat chaosu
świat cierpienia, błędów, występków
tak prosi się o naprawę, o naprostowanie tego, co zepsuli ludzie
o likwidację głodu, cierpienia i nędzy
tak bardzo się prosi!
ale...
... to nie ten czas.

Gdzie jest dobry Bóg? - pytamy
jeśli cierpię
jeśli cierpią, chorują, błądzą moi bliscy
dlaczego nie powstrzymano przestępców?
Dlaczego wciąż tyrani tak łatwo zdobywają władzę?
Dlaczego głupota i małość jest bardziej widoczna niż mądrość i wielkość duchowa?
Tyle pytań - a wszystkie bez odpowiedzi.
Gdzie jest dobry Bóg?!

Gdyby tak Bóg wszystko naprawił...
gdyby chorób nie było
a wszyscy przestępcy od razy byli karani, tak żeby się im odechciało...
i gdyby każdy miał, to co mu do głowy przyjdzie
A wszystkiego było na zawołanie, ile tylko się zechce
- jak byśmy zareagowali?

Po pierwsze nagle nie byłoby sensu dążyć do czegoś tak naprawdę i mocno
więc nasze pragnienia i emocje by skarlały
gdybyśmy tak wszystko mieli od razu, bez wysiłku, to stalibyśmy się jak bogate, rozpieszczone dzieci
- wciąż tylko grymaszące, nie umiejące docenić co mają
i tylko szukalibyśmy prostych podniet - narkotyki, ostry seks, ryzykowne zachowania
aby się sprawdzić, aby poczuć, że jesteśmy
... kim jesteśmy

Kim jesteśmy?
- Nie przekonamy się, jeśli wszystko rozwiąże się za nas.
Nie zaistniejemy mentalnie, jeśli nie będzie z czym wziąć się za bary
nie ma sensu rozwiązywać problemów, które i tak już są rozwiązane
nie ma powodu wyważać otwartych drzwi
nie dowiemy się, czy coś umiemy, czy coś jesteśmy warci
jeśli się nie spróbujemy z ciężarem życia
Więc mamy czas brania się z tym życiem za bary
To jeszcze nie jest ten czas, gdy możemy być szczęśliwi...

Michał Dyszyński, 13 czerwca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:11, 15 Cze 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Człowiek pogubiony i ten, który się odnalazł
Rzucony w chaos wbudowanych emocji
w fałsze wadliwych rozpoznań
w namowy i szantaże głupców i manipulantów
człowiek
może chcieć odnaleźć prawdziwego siebie
ale może też poprzestać
na prostym, niepogłębionym procesowaniu incydentalności tego,
co się na jego umysł zwaliło

Człowiek pogubiony, nie znający sensu, może uwierzyć
albo w to, że tego sensu i tak nie ma, albo on nie jest w stanie go odnaleźć
albo też i w swoją moc poszukiwacza prawdy i szczęścia
dopóki doznania świata, jako tako są znośne, może przyjemne, to ta pierwsza opcja jeszcze uchodzi
jednak gdy pojawia się cierpienie, gdy zaakceptowanie swojego losu staje się emocjonalnie niemożliwe do zrealizowania
człowiek zaczyna poszukiwać rozwiązania
także rozwiązania w samym sobie

Tak to cierpienie staje się katalizatorem mądrości
choć to niekoniecznie musi zadziałać
bo trafiają się umysły na tyle nieelastyczne
że nie potrafią wyjść poza nieskuteczne schematy
które zastępują jedne błędne rozpoznania innymi z grubsza tak samo błędnymi
więc te umysły wciąż gubią się w zamkniętych pętlach myśli.

Odnaleźć siebie, zrozumieć siebie, a na koniec zaakceptować
- to zadanie bardzo trudne
i chyba właściwie niemożliwe do wykonania przez tych, którzy tylko w siebie są zapatrzeni
Bo tylko przez szerszy kontekst
przez porównanie z innymi umysłami
nawiązania do analogicznych sytuacji
mamy szanse na na dojście do ładu ze swoim jestestwem
wszak przecież nikt nie jest w stanie wyciągnąć się z bagna (o)błędu,
ciągnąc za własne włosy.

Michał Dyszyński, 15 czerwca 2019


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 17:20, 15 Cze 2019, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:32, 29 Cze 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Zdruzgotany
Wepchnięty w życie, próbujący ogarnąć, co i jak
człowiek
szukający swojego miejsca, sensów i radości
staje w końcu kiedyś nagi wobec własnej słabości
zdruzgotany
bez trwałych odniesień do tego, co do tej pory rozumiał

Wtedy pojawia się to podstawowe pytanie:
Czy to już koniec?
Gdy stan zdruzgotania trwa
gdy wszystko co miałoby mieć sens umknęło,
ale świadomość wciąż działa
człowiek zaczyna odnajdywać się w tym rozdwojeniu
wciąż nie wie, do czego miałby dążyć, skoro i tak nic nie wychodzi
ale też i wciąż myśli, ocenia, istnieje.

To jest chwila, w której człowiek przegląda się w tym SAMYM SOBIE
nie w tym, co ze świata
nie w tym, co zmysłowe
ani nawet w tym, co kulturowe
jest czyste trwanie pomimo wszystkiemu i wbrew sensom
stan bardzo szczególny
Od niego jakoś można się mentalnie odbić
- uznać, że JESTEŚMY.

Michał Dyszyński, 29 czerwca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:33, 01 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Problem z celowością
Podstawowy problem życia i istnienia człowieka jest związany z celowością
z właściwym jej kształtem
z powiązaniem z kształtem tego, co naprawdę chcemy

Startujemy w życiu od celów nam narzuconych
- musimy się bronić przed chłodem i głodem
- musimy znaleźć minimum bezpieczeństwa
- musimy spełnić podstawy biologicznego bytu
ale nawet te przymusy nie są absolutne
przynajmniej częściowo możemy się wobec nich zbuntować
a w każdym razie możemy te cele łączyć różnymi pragnieniami
juz wytworzonymi bez przymusu

Akceptując bezkrytycznie to, co podpowie nam intuicja nie rozróżniamy
pozwalamy nieść się fali
nie wiedząc, czy ta fala nie zaniesie nas pułapkę, czy nas nie zabije
dlatego rozsądną strategią życia jest ubieranie intuicji w rozumowanie
czyli w poszukiwanie trwałych odniesień
w budowanie obrazu tego, co jest
wtedy z niewolnika, któremu życie ustalają zawsze obce siły
nawet jeśli tymi siłami jest nasze własne biologiczne dziedzictwo
stajemy się panem.

Czy jest ostateczny cel dla życia?
Może jest nim po prostu samo trwanie?
Ale przecież trwanie też może być różne
- może być gehenną, albo i szczęściem
piekłem, bądź rajem.
Nawet jeśli jednego ostatecznego celu życia nie potrafilibyśmy sformułować
to można poprzestać na celach pomocniczych
- nauczyć się akceptować ludzi
- nauczyć się kochać ludzi, świat, życie
- nauczyć się akceptować siebie
i to nawet pomimo wad, problemów i kłopotów z tą miłością i akceptacją...


Michał Dyszyński, 1 lipca 2019


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 12:33, 01 Lip 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:07, 03 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Potrzeba "złego" świata
Wielu ludzi uważa, że zło świata jest argumentem za ateizmem
w końcu dobry Bóg nie powinien stwarzać złego świata
czy choćby potencjalnie złego świata.

To myślenie wynika z niezaakceptowania, niezrozumienia idei świadomości
Świadomość jest tym, co MA ROZUMIEĆ
świadomość kalkuluje w oparciu o realne możliwości
świadomość wybiera
zaś wybór ma sens tylko wtedy, gdy są opcje różniące się znaczeniem

Jakby nie kombinował
Jakby nie próbować ustawiać mentalnie sprawy
To już samo różnicowanie, samo widzenie rzeczy w odmienności
buduje jakąś gradację, oceny,
wartościowanie od ujemnego, do dodatniego krańca skali
a te końce ostatecznie zawsze dostaną etykietę od zła do dobra.
Choćby od większego zła do mniejszego
albo od mniejszego dobra, do większego
bo świadomość i tak wyczuje punkt neutralny
i tak ustawi sobie to co na lewo od środka jako "złe"
a na prawo jako "dobre".

Dlatego wybór jest nie z opcji błędny świat z zapisanym w nim złem vs samo dobro
lecz świat pozbawiony świadomości, czyli martwy vs świat życia
I jeśli życie i świadomość uznajemy za wartość
to musimy wpisać w zawierający je świat przynajmniej przejściowy okres zetknięcia się ze złem
choćby dla samego poznania tej opcji.


Michał Dyszyński, 3 lipca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:11, 04 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Filozofia prawdziwej religii
Filozofia prawdziwej religii znacząco różni się od filozofii świata
Żyjąc w świecie, celem podstawowym jest zdobywanie kontroli
i budowanie trwałej, niezaprzeczalnej i pewnej wiedzy
wtedy sens uzyskuje ścisłe planowanie i osiąganie założonych celów.

Prawdziwa religia zajmuje przeciwny biegun tej układanki
opierając się na filozofii osoby i wartości
Druga osoba, niezależna i wolna nie ma obowiązku spełniać naszych oczekiwań
ona nie poddaje się ścisłemu planowaniu
w zamian oferując WŁASNĄ WOLĘ

Filozofia kontaktu osobowego jest oparta o niepewność względem oczekiwań
bo jest filozofią wolności
i z tym trzeba się pogodzić
zrezygnować z zarządzania swoją rzeczywistością na korzyść uzgodnień
docenienia pragnień i potrzeb innych istot.

Życie w filozofii wolności i poszanowania osoby jest przewrotem kopernikańskim
jest odwróceniem wizji bycia wmontowanej w zdobywanie kontroli
kontrola gdzieś tam w części może i zostanie, ale tylko w części
bo uzupełniającą część zajmie pełne szacunku i miłości oczekiwanie
teraz objaw się Ty!
bądź!
Okaż się jak bardzo potrafisz okazać swoją wolność, niezależność, osobowość!
A ja się z tego tylko ucieszę
bo nie musi być na świecie wszystko według mojego pomysłu
nie tylko ja tutaj się liczę
i z tego też potrafię się cieszyć
bo to daje mi możliwość bycia obdarowanym!

Michał Dyszyński, 4 lipca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:10, 04 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Samoograniczenie
Prawdziwa religia polega na świadomym samoograniczeniu

Niektórzy funkcjonują w ramach paradygmatu: zawsze zwiększać sobie pulę możliwości
jednak strategia bezrefleksyjnej ekspansji mentalnej jest drogą do upadku umysłu
bo rozróżnienia funkcjonują w układzie dualnym

Każda rzecz, każda idea nie istnieje samoistnie, lecz jako system odniesień
maksymalizując ją ponad miarę, wyrywamy ją z tego systemu
tracąc przy tym sensowność całości.

Dlatego zawsze będzie "coś za coś"
zawsze oddalając się zanadto od równowagi myśli utracimy sens i zrozumienie
rzeczy jednostkowe są tym, czym są, nie mogąc być nimi bardziej.

Samoograniczeniem można się ucieszyć
można się nimi delektować, uczynić celem
jak efektem ograniczenia ruchu bierek jest gra w szachy
efektem braku zdolności do osiągnięcia czegoś, jest możliwość pozyskania tego jak dar
zaś efektem braku wiedzy o wszystkim możliwość i satysfakcja z poznawania
tak jest z każdą rzeczą, postrzeganą jako brak
- jeśli jest czegoś brak, to jest powód do zdobywania, działania, życia.

Ktoś kto miałby absolutnie wszystko nie miałby najważniejszego - powodu, aby cokolwiek przedsięwziąć, starać się, żyć, czyli być.
Dlatego pierwszą rozsądną decyzją kogoś, kto stałby się absolutnie wszechmocny
byłoby oddanie tej wszechmocy
i powrót do pierwotnej słabości, która jakoś zainicjowałaby jego stawanie się na nowo.

Michał Dyszyński, 4 lipca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 14:13, 06 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Prawdziwa religia
Prawdziwa religia polega na zanurzeniu się w rzeczywistość
na podstawowym odkryciu czym jest świat i my sami
a potem zbuntowaniu się przeciw temu wszystkiemu
Buntując się w odpowiedni sposób, przy okazji odkryjemy siebie.

Mamy zobaczyć ten świat - jaki jest - przypasować go do siebie
i spytać, czy ja taki świat chcę?
mamy zobaczyć tę wstępną instancję ja - jaka jest - i spytać:
czy takim na pewno pragnę być?...

Przebudzenie ducha w człowieku wyłoni się z buntu
ale tez z syntezy tych okruchów dobra, jakie dostrzeżemy w życiu
poradzić sobie z tym wszystkim - nie jest łatwym zadaniem

Dlatego wciąż nas świat gnębi
a my żyjemy w nim tylko częścią siebie
zarabiamy pieniądze, walczymy o przetrwanie, ale trochę też tak, jak byśmy nie zarabiali
kupujemy różne rzeczy, ale gdzieś w środku jesteśmy, jak byśmy nie kupowali
żenimy się, mamy rodziny, choć w innej części nas samych wciąż jesteśmy samotni, wciąż szukamy czegoś ponad

Michał Dyszyński sobota, 6 lipca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:11, 09 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Dwa chrześcijaństwa, naszość i historia, która się (chyba) nie zdarzy
Od tysiącleci chrześcijaństwo jest podzielone na dwie, splecione z sobą frakcje
współdzielące kościoły i sekty
rodziny i parafie
państwa i województwa
a nawet umysły pojedynczych ludzi.

Jest frakcja władzy i nacisków
buńczuczna i pewna siebie
lubiąca oskarżać innych, a wywyższać siebie
chętna do domagania się i żądania
przywiązana do tego, co widoczne i uproszczone
a gardząca tym, co głębokie duchowo i wymagające trudu w rozpoznawaniu
ta frakcja lubi słowa "wróg", "obcy", "zdrada", "odwet", "zwycięstwo"
za główną cnotę traktuje działanie swoi przeciw obcym
ona w ogóle wymaga wrogów do zdefiniowania siebie
wywyższa nadęte rytuały - im mniej sensowne, tym lepsze
tworzy rozbudowane hierarchie zależności i podległości
zaś cnoty jak miłość, przebaczenie i pokora traktuje jak wyrazy bez znaczenia
jak coś, co się w chrześcijaństwie zdarzyło tylko po to, aby omamić naiwnych.

Jest i druga chrześcijańska frakcja
łagodna i wciąż gotowa do naprawy siebie
nie rzucająca oskarżeń, a dopatrująca się usprawiedliwień
gotowa przebaczać wrogom i kochać nieprzyjaciół
szukająca win najpierw w sobie, a nie w innych
unikająca roszczeń i domagania sie czegoś dla siebie
gotowa do każdego wyciągnąć rękę
a w tej ręce jest pomoc, wsparcie i znak braterstwa
jej ulubionymi słowami jest "miłość", "pokój", "nadzieja" i "pokora"
nie chce nikogo wykluczyć
a jedynie wspomóc, uleczyć, wywyższyć
wywyższyć nieraz nawet kosztem swojego poniżenia

Te dwie frakcje trwają
są w nieustannym konflikcie
a choć frakcja władzy wydaje się wielokrotnie mocniejsza
choć ma w swoich rękach wydawałoby się wszystkie atrybuty i atuty
i choć dawno powinna łagodną frakcję zdominować do końca
a nawet unicestwić
to jednak obie wciąż są.

Wydaje się, że musi w końcu nadejść czas
gdy ci, którzy pragną dominacji i zwycięstwa nad innymi
wystąpią do BOJU OSTATECZNEGO
bez względu na to, jakiego są narodu i jakiej religii, czy nawet nie wierzący w nic
pchani przez zew swojej natury
zaczną wymuszać swoją wolę strachem, przemocą i złością
zabijać i gwałcić
szykanować i torturować
w imię zwycięstwa
w imię odwetu za jakieś tam stare krzywdy
w imię bycia wyżej, niż ci, których udało im się zgnębić
w imię chwały należnej tym, którzy okazali się silniejsi
Aż ci najbardziej bezwzględni, okrutni i nieustępliwi zwyciężą
unicestwią wszystkich, którzy nie będą z ich stada
i na wielkim pobojowisku
na górze usypanej z trupów swoich wrogów zatkną wielką flagę z napisem NASZE WYGRAŁO!
A potem wielkim głosem zakrzykną: Sukces! Zwycięstwo!

Gdy wielokrotnie powtarzane okrzyki sławiące zwycięstwo już przebrzmią
gdy gardła od sławienia samych siebie zachrypną
zwycięzcy spojrzą po sobie,
i rozejrzą się po tym polu trupów
a wtedy poczują, że nie o to im chodziło
że nie o takim końcu w trupiarni marzyli
nie o to się bili, czując pot i ból zadawanych im ran
i poczują wtedy żal, choć chyba bardziej złość i wściekłość
Uznają, że ci co byli ich kamratami, z którymi razem wojowali
są im winni całej tej pomyłki
i zechcą ich ukarać
i zewrą się jeszcze raz w okrutnym boju
aż zostanie tylko jeden - najsilniejszy, najbardziej bezwzględny i nieustępliwy...

On to stanie ostatecznie na szczycie wielkiej góry trupów
w pustej dolinie między górami
i ogłosi swój ostateczny sukces
wykrzyknie: Zwyciężyłem!
a echo mu odpowie: żyłem, żyłem, żyłem...
I jeszcze głośniej zakrzyknie: wygrałem!
a echo mu odpowie: grałem, grałem, grałem...
A on całą swoją mocą wykrzyknie znowu: nikt mnie nie pokona!
a echo powtórzy wielokrotnie: kona, kona, kona...

I będzie wielki zwycięzca, szatan pierwszy pychy najwyższej tryumfował w swojej pustce
aż zrozumie, że to koniec.
że choć wygrał, to nic ostatecznie nie zyskał
będzie w tej samotności patrzył już tylko na siebie
a w tym,
nieprzyzwyczajony do bycia tylko sam ze sobą
nienawykły do braku celu do działania
choć wiedzący, że ma dokładnie to, do czego zawsze dążył
znużony od ogłaszania tryumfu, którego nikt nie docenia
zniecierpliwiony brakiem hołdów z zewnątrz, czy w ogóle jakiejkolwiek reakcji
zacznie odczuwać złość
jego wojownicza natura, nienawykła do cierpliwości
nie będzie wiedziała jak bez możliwości przeniesienia bólu na kogoś
z problemem złości sobie radzić
co szybko tę złość rozpali do granic
ale że wciąż nie będzie na kim tej złości wyżyć, że jedyną pozostałą osoba jest sam zwycięzca
to ostatecznie Ostateczny Wielki Zwycięzca obróci tę złość przeciw sobie
i z pełną mocą zacznie spalać wszystko, co stanowi jego jestestwo
spalać się do samego dna swojej istoty
cierpiąc w niewyobrażalny sposób.

Czy jest wyobrażalne, aby trwale szczęśliwym mógł być ktoś, kto nie jest w stanie opanować swojej złości?... :think:
(to takie pytanie na koniec tej symbolicznej, dzisiaj wymyślonej, historii)

Michał Dyszyński 9 lipca 2019


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 18:41, 09 Lip 2019, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:05, 10 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Złamanie dominacji chaosu
Prawdziwa religia polega na złamaniu dominacji chaosu
i ustanowieniu TEGO, KTÓRY JEST

Są różne postacie chaosu
- szum bodźców
- nieskoordynowane wspomnienia
- nieuregulowane reakcje na bodźce
wszystkie one charakteryzują się tym, że nie mają trwałych znaczeń

Znaczenie pojawia się dopiero wtedy, gdy KTOŚ ustanowi cel
Ktoś buduje celowość, a sam cel tworzy się dzięki swojemu twórcy
świadcząc o tym twórcy

Ten, kto potrafi wyłonić cel ponad chaos
wstąpił na ścieżkę, w którym odnajdzie siebie
utworzy znaczenia
nada sens wolności.

Michał Dyszyński 10 lipca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:17, 14 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Odejście od paradygmatu zwycięzcy i pokonanego
Prawdziwa religia jest trochę jak nielojalny partner
który bierze coś od drugiej strony, a potem wykorzystuje to na swoją korzyść
Tak i religia bierze emocje, wzorce i paradygmaty świata
a potem przemienia je w coś często kompletnie odmiennego
w coś mającego czasem wręcz przeciwne znaczenia.

Gdy świat buduje logikę dominacji i zwyciężania słabszych
prowadzi do śmiertelnego starcia
największej mobilizacji walki o przetrwanie
zaś zwycięzcom ofiarowuje wielką emocję ostatecznego tryumfu
prawdziwa religia bierze z tego układu jedynie samą tę emocję i siłę
porzucając krzywdę, ból i śmierć.

Gdy świat buduje logikę wywyższania sprytnych i zapobiegliwych w dążeniu do celu
tych, co przejrzeli pułapki tej odwiecznej gry o pieniądze, znaczenie i sławę
za to poniżając bezradnych i niewystarczająco przebiegłych
czyli oferując sukces wyłącznie tym, którzy oddali swe serca prawom świata i jego nagrodzie
prawdziwa religia wykorzystuje samą tę zapobiegliwość, upór w poszukiwaniu i dążeniu
lecz lituje się nad słabymi, nad tymi, którzy z gry odpadli, dając im drugą szansę
zaś nagrodzonym przez świat, zostawia ostatnie miejsca
wyśmiewając ich, że nie byli w stanie dostrzec nagrody głównej, tej jedynej wartej zachodu.

Tam gdzie świat widzi rozwiązanie w wyeliminowaniu fizycznym ludzi, w zniszczeniu świadomych istot
prawdziwa religia zostawia zagubione dusze przy życiu i nadziei
niszcząc sam fałsz, który ich omamił, samą głupotę, której przejrzeć nie potrafili
zostawiając jednak aspekt dążenia i wywyższenia
a także nagrody dla tych, którzy wytrwali
a przy tym zdobyli się na tyle pokory
aby odstąpić od przywiązań do rzeczy głupich, bezwartościowych
i oczekiwań niespełnialnych.


Michał Dyszyński 14 lipca 2019


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 23:20, 14 Lip 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:35, 17 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Prawdziwa religia polega na przyjęciu DARU
Człowiek został przeznaczony aby być obdarowanym.
Dar, jaki ma dostać jest darem najlepszym z możliwych
bo jest nim szczęście i miłosna akceptacja
jest tylko jeden problem: umieć ten dar przyjąć.

Aby odebrać dar trzeba mieć coś w rodzaju dłoni
jakiś organ do przyjęcia,
może jakiś receptor, który odbierze sygnał
Do tego jednak z kolei trzeba byś KIMŚ
Nie odbierze daru nie osoba
nie można obdarować kamienia, czy patyka
bo one są martwe
bo nie czują, nie rozumieją.

Do tego, aby być obdarowanym trzeba pojąć filozofię daru
najpierw uświadomić sobie, ze jest ja - ten, kto otrzymuje
potem zorientować się, że dar nie jest niczym automatycznym, jest wyróżnieniem niesie w sobie trud i uczucia darczyńcy
wreszcie dar trzeba przyjąć - bo tu nie ma nic na siłę.

Nie otrzyma daru ten, kto gardzi dobrem w ogólności, bo dar jest dobrem,
a tego faktu nie ma jak odwrócić

Nie otrzyma daru ten, kto w minimalnym choćby stopniu nie pojał swojego jestestwa
kto nie zaakceptował siebie w związku z innymi istotami
nie ustawił swojego jestestwa w kontekście swoich potrzeb i zależności,
czyli nie ma w sobie pewnego minimum pokory

Nie przyjmie daru ten, kto pragnie rzeczy sprzecznych
bo takiemu komuś nie da się dogodzić, on zawsze będzie niezadowolony.

Michał Dyszyński 17 lipca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:31, 23 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Skuteczność
Świat nam mówi: trzeba zrobić wszystko, aby być skutecznym
Sensowna religia na to: ale najpierw warto zrozumieć W CZYM WARTO być skutecznym.

Michał Dyszyński 23 lipca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:05, 24 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Czas rozliczenia
Gdy przyjdzie czas rozliczenia z życiem
chciałbym móc powiedzieć szczerze: przebaczyłem!
Ale mało powiedzieć słowo
bo właściwie chciałbym, aby owo "przebaczam"
zabrzmiało z mocą "przebaczam bez wyjątku"
zabrzmiało nie samym dźwiękiem,
lecz wybrzmiało we wszystkich aspektach mojego rozumienia i uczuć
aby rozniosło się po każdym zakątku mojego jestestwa
i było absolutnie, bez żadnej wątpliwości szczere.
Tylko wtedy bowiem będę miał szansę dostąpienia łaski oceny mnie:
oto ten, kogo niesprzecznie z nim samym można przyjąć do grona istot, jakie nie zostawiają za sobą spraw nierozliczonych
a więc jest to ktoś, kto się nadaje do społeczności zbawionych.
Oto ten, który po prostu JEST
bo przecież tylko niesprzeczny człowiek jest kimś
tylko ten, kto nie zakłamał siebie
- naprawdę zaistniał bez żadnych wątpliwości.


Michał Dyszyński 24 lipca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:31, 29 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Naprawdę moje!
Prawdziwa religia wiąże się z ustaleniem tego, co jest NAPRAWDĘ MOJE
Świadomość rzucona w napięcia i chaos świata dostaje na start rzeczy bliższe i dalsze
nad częścią spraw panuje, inne są od niej niezależne
coś w sposób naturalny lubi, a czegoś się boi darzy niechęcią.
Jednak w toku życia priorytety się zmieniają
i to co wcześniej wydawało się korzystne i cenne, często okazuje się ułuda i głupotą
a odwrotnie - to co wydawało się złem, nieraz będzie zaakceptowane jako potrzebne i wartościowe.

Wobec wszystkiego umysł ma szanse się określić
- coś mentalnie przytulić, a coś innego odrzucić.
Jednak jak poznać, co jest wartościowe i przyjazne, a co bezsensowne i wrogie?
Z czym miałbym się identyfikować, uznać za swoje, a co odrzucić?

Część ludzi idzie po linii najmniejszego oporu - po prostu akceptuje to, co przyjemne, a odrzuca nieprzyjemności.
-- taka strategia jest jednak mało perspektywiczna, bo życie uczy, że nawet sam układ tego co przyjemne i nieprzyjemne ma złożoną strukturę.
Bez niezbyt długiego przemęczenia się na fotelu dentystycznym, czeka nas wiele godzin, czy nawet dni cierpienia z bolącym zębem.
Zaś niekontrolowane uleganie przyjemności pochłaniania pysznych ciastek, kończy się nieprzyjemnością bycia otyłym, nieatrakcyjnym, a do tego chorym na wiele dolegliwości.
Niektórzy jednak wciąż wierzą, że można zawiesić rozum i dyscyplinę uczuc na kołku,
że można po dziecięcemu trwać, wciąż delektując się spontaniczną pogonią za prostymi przyjemnościami
wierzą tak, bo może czują, iż mają za słaby rozum
może za słabą wolę, aby własnego rozumu się posłuchać...

Umysł człowieka jest skonfliktowany wewnętrznie - często chce rzeczy sprzecznych
Można udawać przed sobą, że tych sprzeczności nie ma i...
cierpieć.
Ale to nie jest dobra strategia.
Dobra strategia polega na pogodzeniu się z potrzebą przewartościowania spraw i rzeczy
W ramach tego przewartościowania pewne rzeczy "moje" staną się obce
a pewne rzeczy "obce" staną się moje.
Pewne rzeczy niewarte osiągania zyskają priorytet
Inne, kiedyś bardzo atrakcyjne, zostaną zdegradowane na trwałe
W ten sposób NARODZI SIĘ WOLNOŚĆ
Bo wolność polega na tym, że to MY DECYDUJEMY
Ktoś, kto owej pracy uwalniania się nie wykonał, pozostanie przy tym, co dostał na start
czyli pozostaniem niewolnikiem tego, co poza nim powstało.

Michał Dyszyński 29 lipca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:57, 30 Lip 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Wygrywacze świata
Są tacy ludzie, którzy programowo nigdy nie przegrywają
Zawsze musi być ich na wierzchu
oni decydują
Nie pękają, nie poddają się, są zawsze do przodu
zwyciężają, bo jak nie to...
Inni wobec nich mogą być tylko przegranymi

Świat kocha zwycięzców
Świat wielbi wodzów co zajęli cudze ziemie
zburzyli miasta
wielbi ich za zabitych nieprzyjaciół
za rzesze ludzi zmuszonych do pracy i walki zgodnie z interesem zwycięzcy
Świat woli nieprzejednane serca zwycięzców
niż pokorę i cierpienie pokonanych
Tymi ostatnimi najczęściej gardzi.

Stając wobec tego co zawsze zwycięża
jeśli nie okażesz się od owego zwycięzcy bardziej nieprzejednanym
zdeterminowanym, okrutnym i twardym.
możesz być tylko pokonanym
jesteś skazany na bycie looserem
poniżonym i wzgardzonym
bo serce notorycznego zwycięzcy zna tylko jedną miłość: samo zwyciężanie
ty się nie liczysz
i nic się nie liczy
za chwilę zwycięzca odmówi ci prawa do czegoś tam, co pragniesz
odmówi tylko po to, by pokazać swoją moc i twardość
będziesz cierpieć
A zwycięzca będzie przekonany, że to tak właśnie powinno być
Wszak podstawowym prawem jego świata jest: ja zwyciężam!

Wierzę, że nadejdzie taki czas, gdy pierwsi okażą się ostatnimi
Wtedy zwycięzcy zostaną odpytani: co właściwie osiągnęliście?
ci odpowiedzą: jak to co?! Zwycięstwo!
Lecz pytanie się powtórzy: Zwycięstwo, czyli CO?
No, zwycięstwo... odpowiedzą - to jest oczywiste
Wtedy dostaną nowe pytanie: więc warto było dla tych "zwycięstw" zadawać cierpienia?...
...
A na koniec dostaną werdykt: weźcie sobie te swoje zwycięstwa
to co oczywiste i jedyne dla waszych serc
weźcie i idźcie do innych wam podobnych
tam pasujecie
tam będziecie mogli dalej ścierać się w nieustannym boju
Do tego się nadajecie i to wam się należy
to jest rzeczywistość waszych serc i umysłów
już nie dostaniecie dostępu do istot łagodnych i życzliwych
skończył się wasz czas znęcania się nad innymi
Idzcie na swoją wieczną złość
na wściekłość, gniew i zadawane cierpienia
nawzajem wszyscy przez wszystkich
do końca świata.


Michał Dyszyński 30 lipca 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:04, 03 Sie 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Ci co zapomnieli o pięknie
Nie da się zrozumieć prawdziwej religii rugując z myśli piękno

Niektórzy zredukowali religię do poświęcenia
widzą ją przez pryzmat rygorów i obowiązków
a za najwyższą cnotę uznali posłuszeństwo
Bóg jest dla nich przede wszystkim sędzią i strażnikiem porządku
lecz nie wiążą z Bogiem ani odrobiny delikatności
i piękna
odebrali Mu prawo do czułości
uczynili go mentalnie doskonałym komputerem od kalkulowania racji i
wymierzania sprawiedliwości.

Oni skrzywdzili bardzo Boga w swoich sercach
skrzywdzili go może nawet bardziej niż grzesznicy, którzy choć zbłądzili,
to przynajmniej zostawili dla kochającego Boga jakieś miejsce w swojej duszy
miejsce z odrobiną czułości i piękna
Ci co tego piękna Bogu nie chcą przyznać
nie zrozumieli, że ostatecznie nie o dopełnienie się tych czy innych schematów tutaj chodzi
ale o tę przecudną niezwykłość zaistnienia chwytającą za serce, przebóstwiającą całą istotę człowieka.


Michał Dyszyński 3 sierpnia 2019


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 13:24, 11 Sie 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:38, 11 Sie 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Strategia na krótką i na długą metę
Prawdziwa religia jest przestrogą przyjęcia strategii na krótką metę
Oceniając siebie stajemy przed pokusą dania sobie for
zaliczenia sobie na plus tego, co w rzeczywistości plusem nie jest
albo nie uwzględnienia tych elementów oceny, które jakoś są negatywne
aby to nie zagroziło jakoś naszemuobrazowi siebie.

Jednak taka strategia to fałsz i słabość
Służy ona jednemu celowi - zapewnienia sobie komfortu emocjonalnego
lecz poza tym ma istotne wady
buduje nieadekwatny obraz siebie, co prowadzi często do błędnych decyzji
odwraca uwagę od tego, co prawdziwe i istotne
skupia sam mechanizm ocenności na podejściu uznaniowym, pustym poznawczo

Umysł samoświadomy i mocny nie musi niczego poprawiać sztucznie w obrazie siebie
taki umysł nie musi się wywyższać - wszak jest tym czym jest i to właśnie akceptuje
Ten umysł nie czuje się też poniżony - wszak jest tym czym jest, nie ma w nim pragnienia osiągania stanu poza tym, co jest sama prawdą
Taki umysł podejmuje decyzje mając rzeczy poukładane - dokładnie takie, jakie są
a nie takie jakie chciałby je widzieć w różnego rodzaju mentalnych plastrach na swoje emocje
dzięki temu ma duże szanse na poprawne połączenie celu swojego działania z wiedzą o świecie i sobie
Taki umysł funkcjonuje klarownie i skutecznie.

Michał Dyszyński 11.08.2019 2019


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 13:39, 11 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:21, 12 Sie 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Przebudzenie mocy
Rodzimy się w świecie wymagającym zastosowania swojej mocy
więc uczymy się ją stosować - raz lepiej, raz gorzej
bez tego, byśmy zginęli
albo zostali zepchnięci na margines życia

Więc ludzie w sposób naturalny i oczywisty tę moc stosować będą
pytanie tylko: WOBEC CZEGO?
Startujemy z poziomu CELÓW narzuconych
stosujemy moc, bo tak się od nas oczekuje,
bo takie mamy geny
bo sytuacja nas w coś wmanewrowuje
bo tak nam się wydaje
niewiele postawi sobie pytanie: ale czemu to wszystko właściwie służy?
- bo domyślna odpowiedź "ma być przyjemnie" przykryje głębszą refleksję.

Tymczasem moc, która służy obcemu panu
z punktu widzenia dysponenta owej mocy
jest bezużyteczna
Jednak ludzie, jakże często, skupiają się na samym stosowaniu mocy
nie patrząc na cele i skutki
reagując kompulsywnie
od razu realizując narzucony okolicznościami cel
właściwie to przeciw własnemu głębszemu interesowi
przeciw swojej naturze i szczęściu
bo brak im refleksji nad celem tej mocy stosowania

Wejście na ścieżkę duchową jest
przebudzeniem mocy na nowy sposób
od momentu owego przebudzenia
moc będzie służyła właścicielowi
a właściciel, dzięki owej mocy
zrozumie kim jest.



Michał Dyszyński 12.08.2019 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:35, 28 Sie 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Zwycięstwa, spełnienie i posłuszeństwo Bogu
Zwycięstwo - cóż to takiego?
Tyle ludzi naraża się na cierpienia, niewygody, zagrożenie
byle zwyciężyć...
Przymus zwyciężania maja zapisany w swoich emocjach
Nie zastanawiają się PO CO im to zwyciężanie

Jaki byłby świat, w którym walczyć nie ma z kim?
Nie ma kogo pokonać?
- Czy dla niektórych nie do zniesienia, gnuśny, bez energii i życia?
Do czego w życiu warto dążyć?
aby chcieć trwać
aby wewnątrz siebie czuć: chcę takiego doznawania świata i siebie...

Są ludzie szczęśliwi samym życiem w swojej społeczności
Ale czy to jest szczęście trwałe?
Czy na dłuższą metę wystarczy naszym emocjom powiedzieć: jestem tutaj, jestem z tymi, dobrze mi.
Czy nasze emocje UWIERZĄ, dadzą się przekonać?

Dusza jest niespokojna, póki nie spocznie w Bogu
Co to jednak maiłoby znaczyć - spocząć duszą w Bogu?
- Wyrzec się wszelkich pragnień i oczekiwań, zatonąć w emocjonalnej bierności
bo teraz przecież wszystko Bóg miałby decydować
bo teraz nie trzeba (może nie wolno...) już niczego pragnąć, próbować, przedsięwziąć?...

A może da się "spocząć w Bogu" zachowując jakieś swoje pragnienia i oczekiwania
Może spełnienie duszy nie polega na jej totalnym podporządkowaniu Bogu
połączonym z wycofaniem wszystkiego co moje?...
Po co właściwie Bogu byłaby rzesza takich emocjonalnych zombie
którzy niczego nie pragną i wciąż we wszystkim zdają się na Boga
takich podobnych do ludzi na Ziemi podległych złemu satrapie - ludzi przestraszonych i bez nadziei, że cokolwiek będzie tak, jakby to oni pragnęli?...

Tego pytania jakby bały się stawiać religie
Wolą wołać: bądźcie posłuszni! Wypełniajcie przykazania! Pozbądźcie się własnych ziemskich pragnień!
- Ale gdy to się stanie, gdy w końcu taka dusza stanie przed Bogiem i posłusznie mu zakomunikuje:
nie chcę z siebie niczego!
robię zawsze to, co Ty mi powiesz!
Nie ma już mnie, tylko jest to, co sobie tam w to moje miejsce zachcesz!
W końcu to Ty jesteś władcą, a ja niczym - prochem marnym
Zaakceptowałem własną małość, słabość i nicość wobec Ciebie!
Teraz już nie ma we mnie ze mnie - czekam na rozkazy!
czekam na dyspozycje, co mam chcieć!
czekam na robienie ze mną wszystkiego, co sobie tam umyślisz Boże!

Czy to na pewno o to chodzi?...


Michał Dyszyński 28.08.2019 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:41, 28 Sie 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Wiara
Wiara jest tym, co ponad świat, co z samego człowieka
Świat może być, jaki jest, stanowi inspirację dla uczuć i myśli
lecz wiara tworzy nad tym wszystkim swoją kreację
ona jest w stanie przekształcać to co przyszło z zewnątrz w coś co nosi znamię osoby
wiara jest znakiem wierzącego - mówi wszystkiemu i wszystkim:
tu się, swoim rozumieniem i indywidualnością wtrąciłem w ścieżki rzeczywistości!

Poprawna wiara na czymś bazuje,
nie jest pustą nutą na pięciolinii życia do niczego nie pasującą
lecz jest swoją frazą muzyczną, która uzupełnia melodię istnienia
- trochę improwizacją, trochę akompaniamentem do reszty bytu
Wiara jest jak ziarno rzucone w glebę
łączy to co ze świata - czerpiąc z gleby jej płyny i minerały
lecz z drugiej strony buduje coś własnego - pień, gałęzie, liście
Wiara kreuje i łączy - czerpiąc coś ale i budując rzeczy nowe.
Ten kto ma prawdziwie spójną i głęboką moc wiary, jest w stanie wykreować dzieła, które zadziwią wszystkich.

Jest też wiara pusta, czcza i sprzeczna wewnętrznie
jak ziarno uszkodzone,
które coś tam z gleby wyciągnie
które nawet jakieś źdźbła wytworzy
lecz zginie - przytłoczona naporem rzeczy świata
bo sama jest słaba
i zagubiona w sobie,
nie znająca właściwego celu
nie łącząca aspektów bytu poprawnie
odłączona od rozsądku i sensu
to wiara wewnętrznie skonfliktowana
A że nie da się spełnić czegoś i jednocześnie jego zaprzeczenia
to taka - sprzeczna - wiara musi upaść
ona jest z natury bezowocna.

Niektórzy ludzie lekceważą wiarę, uważając ją za coś z gruntu nieuzasadnionego
uważają, że każdy rodzaj kreacji myśli, dla którego nie sposób wskazać jawnego uzasadnienia, musi być błędny
ci ludzie przeoczyli, bądź zlekceważyli jedno
- że i tak ostatecznie kontrolować myślą wszystkiego nie są w stanie
a do tego nawet te przypadki, w których kontrolę posiadają
są w znacznym stopniu złudne, bo kontrola i tak zawsze jest fragmentaryczna
W rzeczywistości każda myśl, postanowienie, głębsze odczucie
każdy świadomy akt rozumienia
łączy to co nieznane, zmienne, nie poddane (jeszcze) zrozumieniu
z tym co jakoś głębiej w umyśle osadzone
jeszcze intuicyjne, jeszcze nie nazwane, bo na swój czas zrozumienia i określenia się - dopiero czeka
Dlatego aspekt wiary musi być zawarty we wszystkim, co pomyślane
człowiek może co najwyżej ten fakt zaakceptować i dostrzec czynione przez siebie założenia
albo pogrążać się w iluzji, że wszystko wokół niego jest jedyne, jakie być musi
a on jest tylko korkiem rzucanym przez fale świata
nie mającym na nic własnego wpływu
ten kto nie wierzy w wiarę, po prostu nie wierzy w SIEBIE.

Michał Dyszyński 28.08.2019 2019


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 13:44, 28 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:27, 28 Sie 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Uczynić rzeczy dobrymi
Bóg, tworząc świat, czynił rzeczy dobrymi
Człowiek w pewnym momencie temu dobru zaprzeczył
może zapragnął być bardziej podmiotem
może graczem w tej układance w rzeczywistość?...
Coś zapragnął, aby było "po mojemu"
a zrobiło się "po mojemu przeciw mnie samemu"
zrobiło się inaczej za bardzo

Teraz, aby rzeczy wróciły swoje miejsce
w hierarchii wartości człowieka
ten człowiek będzie musiał się postarać
o dobro dla rzeczy i myśli
mało postarać - będzie musiał się SOLIDNIE POMĘCZYĆ
aby zrozumiał, że żadne dobro nie przychodzi samo
nie jest czymś danym absolutnie i w sposób nieodwracalny
aby teraz był w stanie owo dobro uczynić OSOBISTYM WYBOREM

Więc musi teraz człowiek - na boską modłę
uczynić rzeczy dobrymi
dobrymi w sobie - w samym człowieku
choć w istocie bedą one takimi, jakie od początku są
ale teraz staną się one nimi na nowo i w pełni
dla człowieka.

Michał Dyszyński 28.08.2019 2019


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 16:39, 28 Sie 2019, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:00, 02 Wrz 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Świadomość
Świadomość żegluje po rozpoznaniach rzeczy nadając im znaczenia
potem z tych znaczeń buduje nowe znaczenia
próbując jakoś w tym wszystkim odnaleźć siebie

Jednak wiele znaczeń, jakie świadomość nadała jest skonfliktowanych
więc nie wiadomo, co z nimi robić
czemu dać pierwszeństwo, a co zlekceważyć

Świadomość nie potrafiąca się wyplątać z konfliktów znaczeń
cierpi
a to cierpienie podważa samą istotę trwania i rozpoznawania

Bo rzeczy poznajemy w dualizmie, w którym nic nie jest tak samo w sobie
zło i dobro graniczą ze sobą, tańcząc w niezliczonych konfiguracjach
miłość ociera się o nienawiść, lęk, odrzucenie
nic tu nie jest proste i jednoznaczne

Umysł pragnie jednoznaczności, próbuje odsunąć niewygodne aspekty swojego patrzenia na świat
chciałby mieć zawsze prosty, z góry wytyczony kierunek
wyrazistą ścieżkę, którą mógłby podążać osiągając nawet obszary

Jednak jednoznaczność rzeczy jest ułudą i słabością umysłu
wszystko co doczesne, zmienne, nieostateczne, jest poukrywane w sprzecznościach
bo w pełni i absolutnie określony jest tylko Bóg.

Michał Dyszyński 2.09.2019 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:47, 02 Wrz 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Moc świata, a moc ducha
Moc świata skupia się na opanowaniu objawów
rzadko sięgając do źródeł, do tego co stanowi tych objawów podstawę
Dlatego trzeba pewnego buntu wobec naturalnej chęci uzyskania szybkich efektów
by zbudować w sobie moc ducha.

Moc ducha jest zbyt swobodna, nieobliczalna dla ludzi świata
Ona wchodzi w obszary, które rozum próbuje oznaczyć tabliczką "restricted!"
zablokować do eksploracji
bo rozum jest ociężały w stosunku do ducha, musi zawsze bazować na tym, co zgromadził
powoli się dostosowuje.

Duch jest jak wiatr - nieprzewidywalny, niemożliwy do osaczenia
jego moc wymyka się tyranii reguł świata
jest w stanie zakpić sobie z rozumu - i robi to całkiem skutecznie
...
choć czasem i ten duch
chciałby odpocząć w rozumie
choć trochę oddać swej mocy i wolności
i zagłębić się trwałość tego, co łączy i stabilizuje te wolności istot czujących i myślących tak różnorako.

Michał Dyszyński 2.09.2019 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16724
Przeczytał: 64 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:36, 02 Wrz 2019    Temat postu: Re: Prawdziwa religia

Utrzęsiny
Życie musi człowieka utrząść
Trzęsie naszymi lękami i odwagami
wolą i rezygnacją
walką i poddaniem
trzęsie naszym jestestwem, próbując je wyklarować
dać odpowiedź na pytanie: kim jestem?

Dopiero gdy chaos, ból, niepewność, ale i prawdy, szczęścia i sukcesy życia
potelepią, przemłócą nasze uczucia i wiary
dopiero gdy to co niedookreślone odnajdzie swoją zapadkę
to co słabe oddzieli się od tego co mocne
a to co pewne od tego co w lękach i zwątpieniu
dopiero wtedy człowiek jakoś poczuje, kim się stał
co w nim właściwie siedzi.
Bez tego
nie ma nawet z kim gadać...

Michał Dyszyński 2.09.2019 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kretowisko / Blog: Michał Dyszyński Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Następny
Strona 12 z 16

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin