Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Aspekt pragnień w rozumowaniu
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:14, 25 Wrz 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Wspomniałem o braku władzy jednego człowieka nad drugim. Co w niebie powstrzymuje przed tym istoty tam zamieszkałe? Bóg dokonuje ingerencji w umysł na Ziemi, albo w czyśćcu?

Właśnie o to chodzi, aby Bóg nie ingerował w umysł człowieka, bo to człowiek ma sam zrozumieć, zaakceptować że walka o władzę nad innymi pozbawiona jest sensu. Osobiście widzę to jednak tak, że najpierw na ziemi, a potem w czyśćcu dusza przechodzi "szkolenie" w jaki sposób skonfigurować swoje uczucia i rozumienie, aby już z tego rywalizacyjnego modu zrezygnować. Jak się głęboko wewnętrznie odczuje bezsens tej walki o władzę, jak się zrozumie to, ze taka władza i tak jest iluzoryczna i nie prowadzi do żadnego liczącego się celu, to taki człowiek nie będzie już miał problemów z funkcjonowaniem w warunkach wzajemnego szacunku, miłości, pomocniczości.


Jak sobie to szkolenie wyobrażasz?

Najbardziej w ten sposób, że się KONTEMPLUJE WŁASNE BŁĘDY, które były naszym udziałem, świadczą o pewnych skłonnościach, jakie mamy. Jednocześnie jednak powinniśmy wierzyć, że to nas nie determinuje, nie czyni na stałe złym, czy potępionym. Problem jednak też jest. Bo dopóki ta zła skłonność w nas tkwi, dopóki emocje z nią związane przejmują kontrolę nad wyborami, dopóty nie będziemy w stanie funkcjonować poprawnie z innymi istotami. Zła skłonność musi się niejako w człowieku WYPALIĆ, zostać ODCZUTA JAKO COŚ NAM OBCEGO.
Takie transformacje ludzie w swoim życiu przechodzą. Myślę, że niemal każdy dorosły człowiek może wskazać jakiś własny przykład, czegoś co kiedyś drenowało jego emocje, negatywnie wpływało na życie, ale aktualnie po prostu się "zgrało", czujemy, że tak nie myślimy, nie czujemy.
Niestety, taka analiza, uświadamianie sobie swoich błędów, słabych stron jest związana z jakąś formą cierpienia. Dla niektórych jest to cierpienie trudne do zaakceptowania, wytrzymania. Dlatego walka ze słabościami tu na ziemi, ani takie miejsce jak czyściec, nie są przyjemne.
Szczęśliwy jest ten, kto ma w sobie głównie dobre myśli i uczucia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1936
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:42, 25 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Wspomniałem o braku władzy jednego człowieka nad drugim. Co w niebie powstrzymuje przed tym istoty tam zamieszkałe? Bóg dokonuje ingerencji w umysł na Ziemi, albo w czyśćcu?

Właśnie o to chodzi, aby Bóg nie ingerował w umysł człowieka, bo to człowiek ma sam zrozumieć, zaakceptować że walka o władzę nad innymi pozbawiona jest sensu. Osobiście widzę to jednak tak, że najpierw na ziemi, a potem w czyśćcu dusza przechodzi "szkolenie" w jaki sposób skonfigurować swoje uczucia i rozumienie, aby już z tego rywalizacyjnego modu zrezygnować. Jak się głęboko wewnętrznie odczuje bezsens tej walki o władzę, jak się zrozumie to, ze taka władza i tak jest iluzoryczna i nie prowadzi do żadnego liczącego się celu, to taki człowiek nie będzie już miał problemów z funkcjonowaniem w warunkach wzajemnego szacunku, miłości, pomocniczości.


Jak sobie to szkolenie wyobrażasz?

Najbardziej w ten sposób, że się KONTEMPLUJE WŁASNE BŁĘDY, które były naszym udziałem, świadczą o pewnych skłonnościach, jakie mamy. Jednocześnie jednak powinniśmy wierzyć, że to nas nie determinuje, nie czyni na stałe złym, czy potępionym. Problem jednak też jest. Bo dopóki ta zła skłonność w nas tkwi, dopóki emocje z nią związane przejmują kontrolę nad wyborami, dopóty nie będziemy w stanie funkcjonować poprawnie z innymi istotami. Zła skłonność musi się niejako w człowieku WYPALIĆ, zostać ODCZUTA JAKO COŚ NAM OBCEGO.
Takie transformacje ludzie w swoim życiu przechodzą. Myślę, że niemal każdy dorosły człowiek może wskazać jakiś własny przykład, czegoś co kiedyś drenowało jego emocje, negatywnie wpływało na życie, ale aktualnie po prostu się "zgrało", czujemy, że tak nie myślimy, nie czujemy.
Niestety, taka analiza, uświadamianie sobie swoich błędów, słabych stron jest związana z jakąś formą cierpienia. Dla niektórych jest to cierpienie trudne do zaakceptowania, wytrzymania. Dlatego walka ze słabościami tu na ziemi, ani takie miejsce jak czyściec, nie są przyjemne.
Szczęśliwy jest ten, kto ma w sobie głównie dobre myśli i uczucia.


Czemu nie byłbyś w stanie tego osiągnąć na własną rękę w wirtualnym świecie? Na czym zatem polega rola Boga?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:25, 25 Wrz 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Wspomniałem o braku władzy jednego człowieka nad drugim. Co w niebie powstrzymuje przed tym istoty tam zamieszkałe? Bóg dokonuje ingerencji w umysł na Ziemi, albo w czyśćcu?

Właśnie o to chodzi, aby Bóg nie ingerował w umysł człowieka, bo to człowiek ma sam zrozumieć, zaakceptować że walka o władzę nad innymi pozbawiona jest sensu. Osobiście widzę to jednak tak, że najpierw na ziemi, a potem w czyśćcu dusza przechodzi "szkolenie" w jaki sposób skonfigurować swoje uczucia i rozumienie, aby już z tego rywalizacyjnego modu zrezygnować. Jak się głęboko wewnętrznie odczuje bezsens tej walki o władzę, jak się zrozumie to, ze taka władza i tak jest iluzoryczna i nie prowadzi do żadnego liczącego się celu, to taki człowiek nie będzie już miał problemów z funkcjonowaniem w warunkach wzajemnego szacunku, miłości, pomocniczości.


Jak sobie to szkolenie wyobrażasz?

Najbardziej w ten sposób, że się KONTEMPLUJE WŁASNE BŁĘDY, które były naszym udziałem, świadczą o pewnych skłonnościach, jakie mamy. Jednocześnie jednak powinniśmy wierzyć, że to nas nie determinuje, nie czyni na stałe złym, czy potępionym. Problem jednak też jest. Bo dopóki ta zła skłonność w nas tkwi, dopóki emocje z nią związane przejmują kontrolę nad wyborami, dopóty nie będziemy w stanie funkcjonować poprawnie z innymi istotami. Zła skłonność musi się niejako w człowieku WYPALIĆ, zostać ODCZUTA JAKO COŚ NAM OBCEGO.
Takie transformacje ludzie w swoim życiu przechodzą. Myślę, że niemal każdy dorosły człowiek może wskazać jakiś własny przykład, czegoś co kiedyś drenowało jego emocje, negatywnie wpływało na życie, ale aktualnie po prostu się "zgrało", czujemy, że tak nie myślimy, nie czujemy.
Niestety, taka analiza, uświadamianie sobie swoich błędów, słabych stron jest związana z jakąś formą cierpienia. Dla niektórych jest to cierpienie trudne do zaakceptowania, wytrzymania. Dlatego walka ze słabościami tu na ziemi, ani takie miejsce jak czyściec, nie są przyjemne.
Szczęśliwy jest ten, kto ma w sobie głównie dobre myśli i uczucia.


Czemu nie byłbyś w stanie tego osiągnąć na własną rękę w wirtualnym świecie? Na czym zatem polega rola Boga?

Samodzielne osiągnięcie tego nie wydaje mi się możliwe. Coś musi być dla świadomości przełomem, który skieruje ją na nową drogę, ku przekonaniu MUSZĘ SIĘ ZMIENIĆ. Normalnie człowiek nie chce i nie próbuje niczego zmieniać. Aby w ogóle chcieć spojrzeć na swoje życie krytycznie, człowiek musi być skonfrontowany z pewnym ŁADEM, w ramach którego BĘDZIE ABSOLUTNIE JASNE, iż zachowanie rywalizacyjnych, egoistycznych tendencji po staremu nie wchodzi w grę. Bóg pełni tu wiele ról - z jednej strony jako wzorzec i przykład osobowości idealnej. Oprócz tego jest gwarantem uczciwości całego układu, aby nikt się nie łudził, że da się to oszukać. Poza tym człowiek sam nie będzie wiedział, jak się do kwestii naprawy swojej osobowości wziąć - Bóg jest w stanie dla każdego skonstruować stosowny "program szkoleń"; a jeśli nie On bezpośrednio, to ktoś kogo on wyznaczy i kto będzie obdarzony wystarczającym autorytetem wobec prób uniknięcia nieprzyjemnych aspektów pracy nad sobą. Poza tym Bóg dotykając każdą ludzką istotę swoją miłością i dobrem BUDZI I PODTRZYMUJE NADZIEJĘ, że cel da się osiągnąć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1936
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:55, 25 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Samodzielne osiągnięcie tego nie wydaje mi się możliwe. Coś musi być dla świadomości przełomem, który skieruje ją na nową drogę, ku przekonaniu MUSZĘ SIĘ ZMIENIĆ. Normalnie człowiek nie chce i nie próbuje niczego zmieniać. Aby w ogóle chcieć spojrzeć na swoje życie krytycznie, człowiek musi być skonfrontowany z pewnym ŁADEM, w ramach którego BĘDZIE ABSOLUTNIE JASNE, iż zachowanie rywalizacyjnych, egoistycznych tendencji po staremu nie wchodzi w grę. Bóg pełni tu wiele ról - z jednej strony jako wzorzec i przykład osobowości idealnej. Oprócz tego jest gwarantem uczciwości całego układu, aby nikt się nie łudził, że da się to oszukać. Poza tym człowiek sam nie będzie wiedział, jak się do kwestii naprawy swojej osobowości wziąć - Bóg jest w stanie dla każdego skonstruować stosowny "program szkoleń"; a jeśli nie On bezpośrednio, to ktoś kogo on wyznaczy i kto będzie obdarzony wystarczającym autorytetem wobec prób uniknięcia nieprzyjemnych aspektów pracy nad sobą. Poza tym Bóg dotykając każdą ludzką istotę swoją miłością i dobrem BUDZI I PODTRZYMUJE NADZIEJĘ, że cel da się osiągnąć.


Bez Boga byś nie wiedział jakim być człowiekiem?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:14, 25 Wrz 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Samodzielne osiągnięcie tego nie wydaje mi się możliwe. Coś musi być dla świadomości przełomem, który skieruje ją na nową drogę, ku przekonaniu MUSZĘ SIĘ ZMIENIĆ. Normalnie człowiek nie chce i nie próbuje niczego zmieniać. Aby w ogóle chcieć spojrzeć na swoje życie krytycznie, człowiek musi być skonfrontowany z pewnym ŁADEM, w ramach którego BĘDZIE ABSOLUTNIE JASNE, iż zachowanie rywalizacyjnych, egoistycznych tendencji po staremu nie wchodzi w grę. Bóg pełni tu wiele ról - z jednej strony jako wzorzec i przykład osobowości idealnej. Oprócz tego jest gwarantem uczciwości całego układu, aby nikt się nie łudził, że da się to oszukać. Poza tym człowiek sam nie będzie wiedział, jak się do kwestii naprawy swojej osobowości wziąć - Bóg jest w stanie dla każdego skonstruować stosowny "program szkoleń"; a jeśli nie On bezpośrednio, to ktoś kogo on wyznaczy i kto będzie obdarzony wystarczającym autorytetem wobec prób uniknięcia nieprzyjemnych aspektów pracy nad sobą. Poza tym Bóg dotykając każdą ludzką istotę swoją miłością i dobrem BUDZI I PODTRZYMUJE NADZIEJĘ, że cel da się osiągnąć.


Bez Boga byś nie wiedział jakim być człowiekiem?

W pewnym sensie tak. Ale nie w skrajnym sensie.
Chodzi o to, że mam jakąś wizję siebie, a nawet uważam, że to jest bardzo cenne, że ją mam. Problem w tym, że ta wizja ma dość liczne luki. I zapełnienie tych, zweryfikowanie całości przez istotę o o wiele większym rozumieniu jest mi potrzebne, aby nie wikłać się w liczne błędy. Być może jakąś tam część sukcesu osiągnąłbym sam, ale raczej nie dokończyłbym swojego rozwoju osobistego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1936
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:20, 25 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Problem w tym, że ta wizja ma dość liczne luki.


O jakie luki Ci chodzi?


Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Śro 21:22, 25 Wrz 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:33, 25 Wrz 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Problem w tym, że ta wizja ma dość liczne luki.


O jakie luki Ci chodzi?

Liczne, części nawet nie wiem jak nazwać, a przypuszczam, że pewnych luk w ogóle nie jestem w stanie zdiagnozować.
Nie bardzo chcę tu się rozpisywać na temat akurat moich słabości mentalnych, ale np. mam problem z tym do jakiego poziomu mam prawo coś wymuszać, forsować (może wbrew woli innych), a kiedy należy odpuścić. Po prostu nie potrafię satysfakcjonująco poprowadzić granicy pomiędzy tym, co mi wolno, a co jest już wymuszeniem złym swojej woli na tym świecie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1936
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:40, 25 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Problem w tym, że ta wizja ma dość liczne luki.


O jakie luki Ci chodzi?

Liczne, części nawet nie wiem jak nazwać, a przypuszczam, że pewnych luk w ogóle nie jestem w stanie zdiagnozować.
Nie bardzo chcę tu się rozpisywać na temat akurat moich słabości mentalnych, ale np. mam problem z tym do jakiego poziomu mam prawo coś wymuszać, forsować (może wbrew woli innych), a kiedy należy odpuścić. Po prostu nie potrafię satysfakcjonująco poprowadzić granicy pomiędzy tym, co mi wolno, a co jest już wymuszeniem złym swojej woli na tym świecie.


Brzmi jak problem rodzica, czy kiedy mniejsze zło jest jeszcze dobre, a kiedy już nie. Co Bóg na to może poradzić?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:05, 25 Wrz 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Problem w tym, że ta wizja ma dość liczne luki.


O jakie luki Ci chodzi?

Liczne, części nawet nie wiem jak nazwać, a przypuszczam, że pewnych luk w ogóle nie jestem w stanie zdiagnozować.
Nie bardzo chcę tu się rozpisywać na temat akurat moich słabości mentalnych, ale np. mam problem z tym do jakiego poziomu mam prawo coś wymuszać, forsować (może wbrew woli innych), a kiedy należy odpuścić. Po prostu nie potrafię satysfakcjonująco poprowadzić granicy pomiędzy tym, co mi wolno, a co jest już wymuszeniem złym swojej woli na tym świecie.


Brzmi jak problem rodzica, czy kiedy mniejsze zło jest jeszcze dobre, a kiedy już nie. Co Bóg na to może poradzić?

Jest wszechwiedzący, może wyjaśnić mi sprawę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1936
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:23, 25 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Problem w tym, że ta wizja ma dość liczne luki.


O jakie luki Ci chodzi?

Liczne, części nawet nie wiem jak nazwać, a przypuszczam, że pewnych luk w ogóle nie jestem w stanie zdiagnozować.
Nie bardzo chcę tu się rozpisywać na temat akurat moich słabości mentalnych, ale np. mam problem z tym do jakiego poziomu mam prawo coś wymuszać, forsować (może wbrew woli innych), a kiedy należy odpuścić. Po prostu nie potrafię satysfakcjonująco poprowadzić granicy pomiędzy tym, co mi wolno, a co jest już wymuszeniem złym swojej woli na tym świecie.


Brzmi jak problem rodzica, czy kiedy mniejsze zło jest jeszcze dobre, a kiedy już nie. Co Bóg na to może poradzić?

Jest wszechwiedzący, może wyjaśnić mi sprawę.


Master of puppets :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:56, 25 Wrz 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Problem w tym, że ta wizja ma dość liczne luki.


O jakie luki Ci chodzi?

Liczne, części nawet nie wiem jak nazwać, a przypuszczam, że pewnych luk w ogóle nie jestem w stanie zdiagnozować.
Nie bardzo chcę tu się rozpisywać na temat akurat moich słabości mentalnych, ale np. mam problem z tym do jakiego poziomu mam prawo coś wymuszać, forsować (może wbrew woli innych), a kiedy należy odpuścić. Po prostu nie potrafię satysfakcjonująco poprowadzić granicy pomiędzy tym, co mi wolno, a co jest już wymuszeniem złym swojej woli na tym świecie.


Brzmi jak problem rodzica, czy kiedy mniejsze zło jest jeszcze dobre, a kiedy już nie. Co Bóg na to może poradzić?

Jest wszechwiedzący, może wyjaśnić mi sprawę.


Master of puppets :)

Właśnie o to Bogu chodzi, aby człowiek przestał być marionetką, a stał się świadomością - graczem swojego istnienia. Chodzi właśnie się o wyzwolenie się człowieka z zależności, które go ubezwłasnowalniają. Do tego jednak niezbędne jest ROZPOZNANIE co jest mną, a co nie, co jest dalej zgodne ze mną, a co sprzeczne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1936
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:07, 25 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Właśnie o to Bogu chodzi, aby człowiek przestał być marionetką, a stał się świadomością - graczem swojego istnienia. Chodzi właśnie się o wyzwolenie się człowieka z zależności, które go ubezwłasnowalniają. Do tego jednak niezbędne jest ROZPOZNANIE co jest mną, a co nie, co jest dalej zgodne ze mną, a co sprzeczne.


Marionetką się jest zakładając swoją odrębność od świata, posiadanie cech i preferencji na własność, chociaż to pozornie paradoksalne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 9:55, 26 Wrz 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Właśnie o to Bogu chodzi, aby człowiek przestał być marionetką, a stał się świadomością - graczem swojego istnienia. Chodzi właśnie się o wyzwolenie się człowieka z zależności, które go ubezwłasnowalniają. Do tego jednak niezbędne jest ROZPOZNANIE co jest mną, a co nie, co jest dalej zgodne ze mną, a co sprzeczne.


Marionetką się jest zakładając swoją odrębność od świata, posiadanie cech i preferencji na własność, chociaż to pozornie paradoksalne.

No właśnie. Dla mnie to jest paradoksalne. Aby być podmiotem, trzeba się wyłonić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1936
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:13, 26 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Właśnie o to Bogu chodzi, aby człowiek przestał być marionetką, a stał się świadomością - graczem swojego istnienia. Chodzi właśnie się o wyzwolenie się człowieka z zależności, które go ubezwłasnowalniają. Do tego jednak niezbędne jest ROZPOZNANIE co jest mną, a co nie, co jest dalej zgodne ze mną, a co sprzeczne.


Marionetką się jest zakładając swoją odrębność od świata, posiadanie cech i preferencji na własność, chociaż to pozornie paradoksalne.

No właśnie. Dla mnie to jest paradoksalne. Aby być podmiotem, trzeba się wyłonić.


Cokolwiek wyłonisz nigdy nie będzie Twoje. Nie ma Ciebie jako niezależnego od losu/świata bytu. Jak założysz że coś jest Twoje, staniesz się niewolnikiem tego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2739
Przeczytał: 4 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:05, 26 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Właśnie o to Bogu chodzi, aby człowiek przestał być marionetką

Masz wiedzę co do zamiarów Boga? Wow.
Jeśli Bóg istnieje a nie chcesz być marionetka, to musisz stać się niezależny od tegoż Boga.


Ostatnio zmieniony przez mat dnia Czw 21:06, 26 Wrz 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:36, 28 Wrz 2019    Temat postu:

mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Właśnie o to Bogu chodzi, aby człowiek przestał być marionetką

Masz wiedzę co do zamiarów Boga? Wow.
Jeśli Bóg istnieje a nie chcesz być marionetka, to musisz stać się niezależny od tegoż Boga.

Nie mam tu "wiedzy". Mam swoja interpretację.

Co do drugiej części Twojej wypowiedzi (wyróżniłem ją na niebiesko), to mamy tu właściwie dokładnie to, co da się wyczytać z księgi Rodzaju, gdzie wąż przekonuje Ewę, iż powinna być niezależna od Boga. Wyszło ostatecznie...
jakby niefortunnie. :(

Skądinąd zaś problem jest BARDZO CIEKAWY. Ta niezależność.
- Chciałbym go skomentować, ale jednak brakuje mi słów. Tu by trzeba chyba całą książkę napisać.
Przedstawię tu co najwyżej same tezy:
1. Idea niezależności dość często zahacza o ułudę. Ludzie o niezależność często walczą, a potem okazuje się, że dokładnie czegoś innego chcieli.
2. Zależnym się JEST od CZEGOŚ. Od praw fizyki, logiki. Od tego, co kochamy, co nas kręci. Każde pragnienie, jakie tylko w nas się pojawi, ustanawia jakąś zależność. I im większe jest pragnienie, tym silniejszą zależność buduje. Człowiek absolutnie od niczego niezależny, to człowiek bez żadnych pragnień, odczuć, doznań - to człowiek, który...
nie jest człowiekiem.
3. Prawdziwie sensownym pytaniem jest: od czego zależnym być warto. Religia chrześcijańska buduje paradoksalny obraz Boga ZALEŻNEGO OD CZŁOWIEKA, bo jest to Bóg, który z miłości do człowieka niewyobrażalnie cierpi. Tym samym religia ta stawia tezę: tak, NALEŻY BYĆ ZALEŻNYM. I nie tylko człowiek jest zależny od Boga, ale i Bóg od człowieka. Miłość - najważniejsze przykazanie - buduje zależność. Kochający się ludzi, łączący się na całe życie - ŚWIADOMIE UZALEŻNIAJĄ SIĘ OD SIEBIE.

To tak bardzo w skrócie i szczątkowo jeśli chodzi o treść.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2739
Przeczytał: 4 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:33, 29 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Tym samym religia ta stawia tezę: tak, NALEŻY BYĆ ZALEŻNYM.

I dlatego religia jest dobra dla mentalnych niewolników, czyli dla większości ludzi. Wszystko się zgadza.

Michał Dyszyński napisał:
Kochający się ludzi, łączący się na całe życie - ŚWIADOMIE UZALEŻNIAJĄ SIĘ OD SIEBIE.

Świadomie mogą też rozejść się i stworzyć inny związek albo i nie. I nikt z tego powodu nikogo nie zabija, owszem zdarzają się patologiczne wypadki zazdrości i morderstw ale dlatego też są patologiami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1936
Przeczytał: 115 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:42, 29 Wrz 2019    Temat postu:

Jakby się tak zastanowić na czym polega relacja człowieka z Bogiem w Chrześcijaństwie, to polega na zaufaniu, zapatrzeniu, czci i oczekiwaniu na jego znak. Bóg to taki wszechmogący guru stwórca którego istnienie się zakłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:43, 29 Wrz 2019    Temat postu:

mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Tym samym religia ta stawia tezę: tak, NALEŻY BYĆ ZALEŻNYM.

I dlatego religia jest dobra dla mentalnych niewolników, czyli dla większości ludzi. Wszystko się zgadza.

Wpadasz w skrajność. Zależność jeszcze nie jest niewolnictwem. Utopią jest całkowita niezależność, bo jesteśmy od siebie uzależnieni, czy tego chcemy, czy nie - raz materialnie, dwa poprzez brak posiadania pełnej wiedzy, trzy emocjonalnie, cztery społecznie i jeszcze na inne sposoby. Są maniacy niezależności, którzy zaszywają się gdzieś w głuszy i próbują się wyżywić za pomocą kozika i znalezionych gdzieś przedmiotów, ale to są prawdziwi maniacy.
Zależność - O ILE FUNKCJONUJE NA UCZCIWYCH, SERDECZNYCH ZASADACH - wcale nie jest czymś negatywnym. Miłość jest formą zależności, a jednocześnie miłość jest tym najcudowniejszym uczuciem, jakie tylko jest. Korzystanie z cudzych wytworów (pracy, działalności artystycznej, intelektualnej) też jest formą zależności, ale ona człowieka ubogaca. Wręcz z faktu zależności może płynąć jakaś forma wzmocnienia pozytywnych uczuć. Ja sam z pewną czułością myślę o zależności od osób, które kocham, a które są mi życzliwe. Zależność od nich wcale mnie nie boli, jest WIĘZIĄ. I ja rzeczywiście pragnę tej subtelnej formy więzi/zależności/współtrwania, gotów jestem dla niej poświęcić niezależność. Bez zależności nie ma daru, nie ma ZNACZENIA OSÓB DLA SIEBIE, właściwie to nie ma prawdziwego podziwu, szacunku, miłości. Jest płaska pustynia emocjonalna, żałosnych narcyzów okopanych w swoich mentalnych bunkrach, lękliwie przeglądający otoczenie z myślą "oj, bo może coś próbuje mnie uzależnić, oj, straszne by to było...".

Zależność powiazana z miłością jest czymś cudownym, chwytającym za serca, ale też i budującym. Cóż możemy ofiarować sami sobie?...
Utrącając zależność, utrącamy szczęście.

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że dla niektórych każda zależność jawi się jako "mentalne niewolnictwo". Tak niewątpliwie można widzieć świat i siebie samego. I ja nawet rozumiem trochę ten kierunek myślenia i odczuwania, a także nawet kiedyś bardziej się z nim utożsamiałem. Ostatecznie jednak zmieniłem zdanie, uznając to twarde dążenie do niezależności za kurs obrany na pozbycie się szczęścia ze swojego życia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 7437
Przeczytał: 54 tematy


PostWysłany: Pon 10:34, 30 Wrz 2019    Temat postu:

Przepięknie wciskasz szaremu to, czego nie napisał.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 7:26, 01 Paź 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Przepięknie wciskasz szaremu to, czego nie napisał.

Bo akurat odpowiadałem matowi (co wynika z zastosowanego cytatu).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 7437
Przeczytał: 54 tematy


PostWysłany: Wto 8:51, 01 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Przepięknie wciskasz szaremu to, czego nie napisał.

Bo akurat odpowiadałem matowi (co wynika z zastosowanego cytatu).

Faktycznie.
Przepięknie wciskasz matowi to, czego nie napisał.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 18059
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:18, 01 Paź 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Przepięknie wciskasz szaremu to, czego nie napisał.

Bo akurat odpowiadałem matowi (co wynika z zastosowanego cytatu).

Faktycznie.
Przepięknie wciskasz matowi to, czego nie napisał.

W cytacie to zamieściłem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6
Strona 6 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin