Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Krótka definicja dobra

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:43, 19 Lis 2019    Temat postu: Krótka definicja dobra

Proponowałbym następującą definicję dobra:
Dobrem nazywamy takie postawy, działania, aspiracje, które w ostatecznym rozrachunku przyczyniają się do rozwoju świadomości, podążania tek świadomości w kierunku spełnienia i szczęścia - w odniesieniu do jak największej liczby i w największym natężeniu wolnych świadomych istot.

Definicja wydaje się być chyba względnie oczywista, może nawet banalna. Ja jednak uważam, że wcale banalna nie jest. Dlatego komentarz do niej, który tutaj chciałbym dorzuć uważa za prawie tak samo ważny, jak samą tę definicję.
Po pierwsze ta definicja (choć w jakimś stopniu chyba każda definicja) jest sama w sobie WYBOREM ŚWIATOPOGLĄDOWYM. Definicje są arbitralne, nie można ich udowodnić, właściwie to są formą postulatu. Ale wybór tej, a nie innej definicji z czegoś jednak wynika.
W tym przypadku dobro zdecydowałem się powiązać jawnie ze ŚWIADOMOŚCIĄ. I jest to pewien wybór, który wyłączył to wszystko co efektu świadomościowego nigdy nie będzie miało poza możliwość uznania za "dobre". To arbitralny wybór, więc inny rodzaj arbitralności może ów wybór podważyć.
Można się zastanowić nad alternatywami powiązania dobra ze świadomością. Np. za dobro ktoś może uznać spełnienie się jakiejś konfiguracji bytów materialnych w przestrzeni - np. aby jak najwięcej wyróżniających się bytów materialnych tworzyło siedmiokąty foremne. Myślę jednak, że takie podejście większości ludziom wyda się dziwne, nienaturalne. Nie można go całkiem wykluczyć, ale SUBIEKTYWNY OSĄD jest tu negatywny.
Można by też przyjąć postawę powiązania dobra z brakiem świadomości. Jest pewien argument za taką opcją - doznawane cierpienie. I chyba część ludzi nawet trochę w ten sposób myśli, że skoro z posiadaniem świadomości wiąże się cierpienie, to dobrem jest przecięcie tej możliwości cierpienia już w zarodku, dobrem w takiej nihilistycznej wizji byłoby wręcz unicestwienie świadomości raz na zawsze.

Dlatego to, definiując dobro JUŻ NA STARCIE staję po pewnej stronie światopoglądowego sporu. Sporu trudnego, sporu O NADZIEJĘ (może też o ZAUFANIE BOGU).

Warto na to zwrócić uwagę o tyle, że część ludzi wciąż nie rozumie tego, że właściwie niczego nie sposób jest zakomunikować w sposób zrozumiały, bez - czasem ukrytego - odwołania się do jakiegoś światopoglądu. Ten przykład z definicją dobra jest szczególnie wyrazisty. Ale i wiele innych pojęć będzie podlegało tej regule - już sam sposób wyrażenia myśli jest pochodną światopoglądu wyrażającego.
Teraz, w zależności od tego, którą definicję dobra przyjmiemy, rozwiną się różnie definicje pochodne - np. o zło, sprawiedliwość, cnotę, grzech, występek.

Warto tu zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt sprawy - problem DOMYŚLNEJ INTUICJI.
Z pojęciem dobra związana jest pewna intuicja. Najbardziej chyba typowa wiąże dobro z przyjemnością i szczęściem, raczej budowaniem, niż destrukcją, raczej zgodą, niż sporem i wojną. Ale w szczegółach tutaj może być bardzo różnie. Życie komplikuje nam oceny i wybory, więc czasem dobrem będzie raczej rezygnacja ze szczęścia (własnego, w imię altruizmu) raczej wywołanie konfliktu (gdy chodzi o dobrą sprawę, o wykorzenienie niesprawiedliwości), a nawet destrukcją - gdy trzeba zniszczyć połać lasu, dzięki czemu zapobiegniemy rozprzestrzenieniu się zbliżającego się pożaru.
Ja opowiadam się po stronie takiej intuicji, że dobrem jest rozumieć więcej, niż mniej. Bo zakładam, że w końcu - mając właśnie zrozumienie na odpowiednim poziomie - człowiekowi uda się pokonać własne słabości, lęk, cierpienie, może nawet śmierć. Zakładam to, jakąś postacią nadziei. Ale pewności nie mam. I nie zdziwię się, jeśli ktoś będzie miał tu zdanie odrębne. Bo można nie mieć nadziei na to, że wiedza i zrozumienie ostatecznie doprowadzi do szczęścia; można mieć przekonanie przeciwne, w ramach którego postęp wiedzy i rozumienia będzie tylko utrudniał człowiekowi ucieczkę od trwałego cierpienia. Znowu - jest tu kwestia pewnej nadziei, bo rozstrzygającego dowodu, czy innej postaci uzyskania pewności w tej kwestii, nie należy się spodziewać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin