Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Na pewnym poziomie w pewne rzeczy wątpić nie wypada
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Nie 11:15, 21 Paź 2018    Temat postu:

Ircia napisał:

Co do pewnika Pelikanka, a mianowicie do niekwestionowania JESTEM - szczerze polecam zakwestionować, tak w ramach eksperymentu. Przyjmij założenie nie ma mnie i zobacz jak się świetnie na nim buduje model rzeczywistości, zobacz co będzie jak stwierdzisz że jest tylko doświadczanie subiektywnych aspektów obiektywnej Prawdy , itd - pobaw się tym :)


Irciu, ale to jest bez sensu. Żeby przyjąć założenie/coś stwierdzić, muszę najpierw BYĆ podmiotem przyjmującym założenie/stwierdzającym. Więc zanim przeszłam do eksperymentu, już go obaliłam.

Cytat:
W moim wypadku nie ma lęku przed zabawą nawet mega odjechanymi modelami i założeniami, tylko gdy się już tak od zera samodzielnie sobie wykaże że modle płaskiej Ziemi po prostu się nie trzyma kupy, nijak nie da się na takim modelu umieścić zjawisk które zachodzą, to już się nie chce do tego wracać.


Twoje odrzucanie płaskiej Ziemi jest wobec tego uzasadnione. Jednak większość osób, którzy wyśmiewają się z płaskoziemców, nie mają do tego żadnych silnych podstaw. Nigdy w ogóle nie przemyśleli kształtu Ziemi. Dlatego jak dla mnie każdy współczesny płaskoziemca ma przewagę nad przeciętnym kuloziemcą, ponieważ przynajmniej ma za sobą zakwestionowanie "oczywistości".

Cytat:
Co do kwestii teizm- ateizm, wszystko zależy jak szeroko definiujemy obydwa pojęcia, bo ateista może być osobą bardzo duchową, ponieważ duchowość nie jest uwarunkowana ani religijnością ani wiarą w Boga, a teista może być praktycznie materialistą, brzmi dziwnie ale już się z tym spotkałam, że Bóg to byt fizyczny...

Tak jak Irbisol sugeruje wydaje mi się że masz dość specyficzną definicję ateizmu, może się mylę, ale może Pelikanku podasz co dla Ciebie znaczy że ktoś jest ateistą, pamiętając że buddyści uważają się za ateistów, choć może w Twoim modelu ateisty jednak się nie kwalifikują ?


Najpierw napiszę, czym nie jest teizm i ateizm wbrew temu, w co wierzą tutejsi ateiści:

teizm nie jest po prostu stwierdzeniem "Wierzę, że Bóg istnieje", dlatego ci rzekomo materialistyczni teiści wcale nie są teistami, a przynajmniej ten teizm u nich nie jest silny
ateizm nie jest po prostu stwierdzeniem "Nie wierzę, że Bóg istnieje", wobec tego uduchowiony buddysta jest jak najbardziej teistą

Wobec tego nie można ustawiać wiary w Boga w tym samym szeregu co wiarę w krasnoludki, ufoludki czy leśne skrzaty. Ludzie, którzy to robią, w ogóle nie rozumieją, na czym polega wiara w Boga.

Bóg to rzeczywistość transcendentna. Wiara w Boga nadaje człowiekowi kierunek wzrostowy. Innymi słowy: to Bóg motywuje człowieka do rozwoju z formy mniej doskonałej w formę bardziej doskonałą, to Bóg daje człowiekowi siłę do przezwyciężania własnych słabości, do sprzeciwiania się złu i dawaniu świadectwa dobra wbrew przeciwnościom losu. Bóg jest tym, co pociąga ludziom ku lepszemu. Bóg jest miłością.

Czym jest teizm/ateizm? Jedno i drugie jest postawą życiową. Wiara/niewiara w Boga nie musi być w ogóle uświadamiana. To znaczy, Ircia może np. nazywać się ateistką, jednocześnie będąc teistką, ponieważ żyje tak, jakby Bóg istniał. Warto przy tym podkreślić, że wspomniana postawa życiowa mieści się na kontinuum. Na jednym skraju mamy ateizm, a na drugim teizm. Większość ludzi znajduje się gdzieś pomiędzy, zależnie od tego, czy bliżej teizmu, czy ateizmu, Pelikan zaklasyfikuje ich albo do teizmu albo ateizmu

Postawa teistyczna wyraża się w m.in.:
- dążeniu do bycia coraz lepszym człowiekiem (nie tylko w sensie moralnym, ale też intelektualnym, psychologicznym, zawodowym etc.)
- mocnym kręgosłupie moralnym
- pewności siebie
- odwadze
- indywidualizmie
- pasji
- twórczości
- szukaniu/dostrzeganiu sensu/celu życia; życiu w sposób sensowny, ukierunkowany

Postawa ateistyczna wyraża się w m.in.:
- stagnacji, ew. przechodzeniu zmian przypadkowych, co wynika z braku motywacji do ukierunkowanego rozwoju
- braku kręgosłupa moralnego (sumienie ateisty jest wątłe, nie opiera się na silnych fundamentach)
- niepewności siebie skutkującej konformizmem i zarozumialstwem
- tchórzostwie
- kolektywizmie
- braku pasji, racjonalnym chłodzie
- odtwórczości
- życiu pozbawionym sensu i wyższego celu, chaotycznym życiu z dnia na dzień

Na podstawie tych cech można dojść do wniosku, że silny ateizm występuje raczej rzadko, jako grupy reprezentatywne podałabym: ludzi z depresją, nihilistów oraz ludzi z marginesu społecznego, przestępców (żule, seryjni mordercy etc.). Silnych teistów też nie ma bardzo wielu, najwięcej ich znajdziesz wśród ludzi z pasją (artystów, naukowców-pasjonatów), ludzi zajmujących się rozwojem duchowym (refleksyjni wyznawcy różnych religii, w tym świeccy humaniści oddający się praktykom duchowym, filozofowie) oraz społeczników (ludzi zaangażowanych w akcje charytatywne, protesty przeciwko złym praktykom, organizatorzy akcji uświadamiających społeczeństwo).


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Nie 11:17, 21 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5681
Przeczytał: 86 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:35, 21 Paź 2018    Temat postu:

Cytat:
Twoje odrzucanie płaskiej Ziemi jest wobec tego uzasadnione. Jednak większość osób, którzy wyśmiewają się z płaskoziemców, nie mają do tego żadnych silnych podstaw. Nigdy w ogóle nie przemyśleli kształtu Ziemi. Dlatego jak dla mnie każdy współczesny płaskoziemca ma przewagę nad przeciętnym kuloziemcą, ponieważ przynajmniej ma za sobą zakwestionowOwanie

Postawa ateistyczna wyraża się w m.in.:
- stagnacji, ew. przechodzeniu zmian przypadkowych, co wynika z braku motywacji do ukierunkowanego rozwoju
- braku kręgosłupa moralnego (sumienie ateisty jest wątłe, nie opiera się na silnych fundamentach)
- niepewności siebie skutkującej konformizmem i zarozumialstwem
- tchórzostwie
- kolektywizmie
- braku pasji, racjonalnym chłodzie
- odtwórczości
- życiu pozbawionym sensu i wyższego celu, chaotycznym życiu z dnia na dzień

Na podstawie tych cech można dojść do wniosku, że silny ateizm występuje raczej rzadko, jako grupy reprezentatywne podałabym: ludzi z depresją, nihilistów oraz ludzi z marginesu społecznego, przestępców (żule, seryjni mordercy etc.). Silnych teistów też nie ma bardzo wielu, najwięcej ich znajdziesz wśród ludzi z pasją (artystów, naukowców-pasjonatów), ludzi zajmujących się rozwojem duchowym (refleksyjni wyznawcy różnych religii, w tym świeccy humaniści oddający się praktykom duchowym, filozofowie) oraz społeczników (ludzi zaangażowanych w akcje charytatywne, protesty przeciwko złym praktykom, organizatorzy akcji uświadamiających społeczeństwo).
_________________


Ludzie z depresją sa po prostu chorzy moja droga. Więc nie zaliczaj ich do zadnej drogi.nihiIsci nie sa ateistami kochana :-) :-)

Silni ateisci to artyści. Ludzie z pasją a przede wszystkim są mniej falszywi niż teisci.

Lubię Ciebie. Może vjednak zdecydujesz się na spotkaniu na molo Sopot. Będę chyba w połowie listopada..


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Nie 11:44, 21 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2324
Przeczytał: 9 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:58, 21 Paź 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Czym jest teizm/ateizm? Jedno i drugie jest postawą życiową.

Gdyby to było prawdą to można by było na ulicy, w metrze albo autobusie poznawać kto jest teistą a kto ateistą. Można samemu przeprowadzić eksperyment, ciekawe wnioski gwarantowane.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 16:48, 21 Paź 2018    Temat postu:

Uduchowiony buddysta czy taoista, czy osoba idąca ścieżką advaita vedanty nie nazwie się teistą, osoby silnie wierzące mogą mieć depresje ( to choroba!)...
Mylisz teizm -ateizm z poczuciem sensu i brakiem tego poczucia, a to dwie różne sprawy. Według Twojej definicji większość ateistów, osób nie wierzących w osobowego Boga to teiści bo znaleźli sens, wierzą w Piękno, Miłość, Wolność, Prawdę a jednak wiara w wyższe idee nie jest traktowana na równi z wiarą w Boga.

Może tak jak Mat proponuje weź kartki i długopis i wyjdź na ulicę , na jednej kartce wypisz cechy jakie przypisujesz teistom a na drugiej ateistom i się zapytaj kto by siebie gdzie umieścił, biorąc jedno za 1 a drugie za 20 tak aby były opcje po środku, notuj wyniki i pytaj czy dana osoba uważa się za teistę czy ateistę, oraz jakie znaczenie ma dla niej szeroko pojęta duchowość, jakie znaczenie wyższe idee - podziel się wnioskami, bo mi się nie chce tego robić, gdyż zakładam że znam wyniki i będzie wyraźna korelacja z duchowością i ideami a nie będzie z teizm- ateizm.

Moim zdaniem z byciem ateistą lub teistą jest tak jak z narodowością, liczy się to co ktoś czuje i za kogo się uważa i ma prawo Twoją wyjątkową definicję mieć głęboko gdzieś.

Aha, odnośnie nihilizmu - warto może doczytać o co tak naprawdę w nim chodzi, jakie są rodzaje nihilizmu, bo może się okazać że to bardzo pasuje do Twoich poglądów, bo ja np uznaję że nihilizm epistemologiczny oraz moralny i w pewnym stopniu nihilizm geograficzny. Dostrzegam też wiązaną z nihilizmem pustość wszelkich regulacji prawnych, norm społecznych i kulturowych a mimo to nie mam poczucia braku sensu i celu z tym że to ja go ustalam i nadaję i od tego co wezmę za cel praktycznie wszystko zależy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Nie 17:06, 21 Paź 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Uduchowiony buddysta czy taoista, czy osoba idąca ścieżką advaita vedanty nie nazwie się teistą, osoby silnie wierzące mogą mieć depresje ( to choroba!)...
Mylisz teizm -ateizm z poczuciem sensu i brakiem tego poczucia, a to dwie różne sprawy. Według Twojej definicji większość ateistów, osób nie wierzących w osobowego Boga to teiści bo znaleźli sens, wierzą w Piękno, Miłość, Wolność, Prawdę a jednak wiara w wyższe idee nie jest traktowana na równi z wiarą w Boga.


Mówisz, że ja mylę, a może po prostu inaczej definiuję Boga niż Ty? Ja napisałam, co rozumiem poprzez wiarę w Boga. Jeśli ktoś to chce nazywać inaczej, to ma do tego najświętsze prawo. Świecki humanista czy buddysta nazwie to rozwojem duchowym, zdeklarowany "ateista" to nazwie wiarą w wyższe idee. Ale to nie ma praktycznie żadnego znaczenia, bo będziemy mówić o tym samym innym językiem.

Tak naprawdę czepialstwo ateistów się bierze z tego, że mają awersję do słowa Bóg. Do słowa "dusza", "duchowość" już wielu ateistów awersji nie ma, więc nie widzą wcale sprzeczności pomiędzy ateizmem a wiarą w duszę. A skąd ateista wytrzasnął duszę, Bóg raczy wiedzieć... :think:

Cytat:
Może tak jak Mat proponuje weź kartki i długopis i wyjdź na ulicę , na jednej kartce wypisz cechy jakie przypisujesz teistom a na drugiej ateistom i się zapytaj kto by siebie gdzie umieścił, biorąc jedno za 1 a drugie za 20 tak aby były opcje po środku, notuj wyniki i pytaj czy dana osoba uważa się za teistę czy ateistę, oraz jakie znaczenie ma dla niej szeroko pojęta duchowość, jakie znaczenie wyższe idee - podziel się wnioskami, bo mi się nie chce tego robić, gdyż zakładam że znam wyniki i będzie wyraźna korelacja z duchowością i ideami a nie będzie z teizm- ateizm.

Tylko że duchowość i wyższe idee to teizm, niezależnie co sobie pomyślą postulowani ankietowani,którzy mają najwyraźniej problemy z dostrzeganiem głębokich związków pomiędzy tymi elementami rzeczywistości.

Wystarczy, że zapytam zdeklarowanego ateistę, skąd wytrzasnął duszę i skąd mu się wzięły te idee zaskakująco zbieżne z ideami Buddy albo Jezusa z Nazaretu, a będzie się wił jak piskorz, nie potrafiąc udzielić odpowiedzi na to pytanie. Jednak nie przeszkodzi mu to w stwierdzeniu, że z całą pewnością nie ma to nic wspólnego z Bogiem :D

Cytat:
Moim zdaniem z byciem ateistą lub teistą jest tak jak z narodowością, liczy się to co ktoś czuje i za kogo się uważa i ma prawo Twoją wyjątkową definicję mieć głęboko gdzieś.

A ja sądzę, że z teizmem i ateizmem jest jak z szlachetnością czy prawdomównością. Dany osobnik może deklarować, jaki to jest dobry, wspaniały i prawdomówny, a jego czyny będą mówić za siebie. I ja nie będę nazywała prawdomównym człowieka, który się nazywa prawdomównym, tylko tego, który mówi prawdę.

Cytat:
Aha, odnośnie nihilizmu - warto może doczytać o co tak naprawdę w nim chodzi, jakie są rodzaje nihilizmu, bo może się okazać że to bardzo pasuje do Twoich poglądów, bo ja np uznaję że nihilizm epistemologiczny oraz moralny i w pewnym stopniu nihilizm geograficzny. Dostrzegam też wiązaną z nihilizmem pustość wszelkich regulacji prawnych, norm społecznych i kulturowych a mimo to nie mam poczucia braku sensu i celu z tym że to ja go ustalam i nadaję i od tego co wezmę za cel praktycznie wszystko zależy.

Używam słowa nihilizm w ujęciu słownikowym, potocznym:
nihilizm
1. «całkowita relatywizacja ogólnie przyjętych norm i wartości»

I ja nie dowierzam Irciu w ten Twój relatywizm. Wydaje mi się, że tylko Ci się wydaje, że ten Twój indywidualny kodeks moralny jest taki arbitralny, niezakorzeniony w czymś głębszym...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:32, 21 Paź 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:


Mówisz, że ja mylę, a może po prostu inaczej definiuję Boga niż Ty? Ja napisałam, co rozumiem poprzez wiarę w Boga. Jeśli ktoś to chce nazywać inaczej, to ma do tego najświętsze prawo. Świecki humanista czy buddysta nazwie to rozwojem duchowym, zdeklarowany "ateista" to nazwie wiarą w wyższe idee. Ale to nie ma praktycznie żadnego znaczenia, bo będziemy mówić o tym samym innym językiem.
Paradoksalnie mam świadomość że nasze pojmowanie Boga jest bardzo podobne, natomiast po prostu wiem że funkcjonujemy w świecie umów społecznych i wygodniej tam gdzie to możliwe nie redefiniować ogólnie przyjętych pojęć, bo prowadzi to tylko do nieporozumień, rozsądniej wręcz ukuć własne pojęcie, bo to łatwiej przechodzi, serio. Mówię to tylko po to aby zaoszczędzić Ci mnóstwa czasu.
Cytat:

Tak naprawdę czepialstwo ateistów się bierze z tego, że mają awersję do słowa Bóg. Do słowa "dusza", "duchowość" już wielu ateistów awersji nie ma, więc nie widzą wcale sprzeczności pomiędzy ateizmem a wiarą w duszę. A skąd ateista wytrzasnął duszę, Bóg raczy wiedzieć... :think:
Masz rację, bo też długo miałam taką awersję a bierze się stąd że jeśli mówię że wierzę w Boga to z góry rozmówca uznaje że jestem wręcz chrześcijanką, dlatego warto zwyczajnie gdy używasz własnych definicji do znudzenia to powtarzać aż wyrobisz sobie sensowny skrót który jasno przedstawi Twoje stanowisko, może wygodniej zamiast Bóg używać Absolut, a może w różnych rozmowach różnych słów?
Przyjęło się Boga traktować jako byt osobowy, ingerujący w ten świat który na ogół stworzył i nie jest to tożsame z szeroko pojętą duchowością.

Cytat:
Cytat:
Może tak jak Mat proponuje weź kartki i długopis i wyjdź na ulicę , na jednej kartce wypisz cechy jakie przypisujesz teistom a na drugiej ateistom i się zapytaj kto by siebie gdzie umieścił, biorąc jedno za 1 a drugie za 20 tak aby były opcje po środku, notuj wyniki i pytaj czy dana osoba uważa się za teistę czy ateistę, oraz jakie znaczenie ma dla niej szeroko pojęta duchowość, jakie znaczenie wyższe idee - podziel się wnioskami, bo mi się nie chce tego robić, gdyż zakładam że znam wyniki i będzie wyraźna korelacja z duchowością i ideami a nie będzie z teizm- ateizm.

Tylko że duchowość i wyższe idee to teizm, niezależnie co sobie pomyślą postulowani ankietowani,którzy mają najwyraźniej problemy z dostrzeganiem głębokich związków pomiędzy tymi elementami rzeczywistości.

To Twoja prywatna definicja teizmu i możesz stracić sporo czasu na zrozumienie że nie warto walczyć z utartymi definicjami, szczególnie jeśli masz gotowe pojęcia bardziej adekwatne, choćby szeroko pojęta duchowość.

Cytat:
Wystarczy, że zapytam zdeklarowanego ateistę, skąd wytrzasnął duszę i skąd mu się wzięły te idee zaskakująco zbieżne z ideami Buddy albo Jezusa z Nazaretu, a będzie się wił jak piskorz, nie potrafiąc udzielić odpowiedzi na to pytanie. Jednak nie przeszkodzi mu to w stwierdzeniu, że z całą pewnością nie ma to nic wspólnego z Bogiem :D
Nic nie poradzę na to że żyjemy w takim a nie innym otoczeniu, wśród ludzi tak a nie inaczej pojmującymi Boga i kojarzącymi do na automacie z Bogiem z Biblii, można i nawet należy to wykorzystywać, bo mamy gotowe 'Bóg jest Miłością', ale już przebrnięcie do Bóg jest Dobrem, zamiast Bóg taki jak go opisuje katolicyzm jest dobry rodzi problemy...

Cytat:
Cytat:
Moim zdaniem z byciem ateistą lub teistą jest tak jak z narodowością, liczy się to co ktoś czuje i za kogo się uważa i ma prawo Twoją wyjątkową definicję mieć głęboko gdzieś.

A ja sądzę, że z teizmem i ateizmem jest jak z szlachetnością czy prawdomównością. Dany osobnik może deklarować, jaki to jest dobry, wspaniały i prawdomówny, a jego czyny będą mówić za siebie. I ja nie będę nazywała prawdomównym człowieka, który się nazywa prawdomównym, tylko tego, który mówi prawdę.

W Twojej definicji ma to pewien sens, natomiast pomyśl czy ma sens próbować przekonać wszystkich do swojej definicji teizmu i ateizmu, która nie pasuje ani tym którzy się uważają za teistów ani tym którzy się uważają za ateistów, bo kojarzą to z wiarą w osobowe Boga o konkretnych cechach, czyli w pewien koncept Boga.

Cytat:
Cytat:
Aha, odnośnie nihilizmu - warto może doczytać o co tak naprawdę w nim chodzi, jakie są rodzaje nihilizmu, bo może się okazać że to bardzo pasuje do Twoich poglądów, bo ja np uznaję że nihilizm epistemologiczny oraz moralny i w pewnym stopniu nihilizm geograficzny. Dostrzegam też wiązaną z nihilizmem pustość wszelkich regulacji prawnych, norm społecznych i kulturowych a mimo to nie mam poczucia braku sensu i celu z tym że to ja go ustalam i nadaję i od tego co wezmę za cel praktycznie wszystko zależy.

Używam słowa nihilizm w ujęciu słownikowym, potocznym:
nihilizm
1. «całkowita relatywizacja ogólnie przyjętych norm i wartości»

I ja nie dowierzam Irciu w ten Twój relatywizm. Wydaje mi się, że tylko Ci się wydaje, że ten Twój indywidualny kodeks moralny jest taki arbitralny, niezakorzeniony w czymś głębszym...

Mój kodeks moralny jest oparty na genetycznych i środowiskowych uwarunkowaniach, oraz dążeniach do pewnych wyższych idei o których ontologicznej klasyfikacji wiem tylko tyle na ile sobie tą klasyfikację sama wymyśliłam w ramach modeli rzeczywistości.
Zerknij choćby do wikipedii co tam znajdziesz na temat nihilizmu, może to trochę rozjaśni sprawę.
Serio uważasz że jakakolwiek norma istnieje niezależnie, szczególnie wobec tego że potrafisz już zanegować obiektywne istnienie świata materialnego?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Nie 18:21, 21 Paź 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Paradoksalnie mam świadomość że nasze pojmowanie Boga jest bardzo podobne, natomiast po prostu wiem że funkcjonujemy w świecie umów społecznych i wygodniej tam gdzie to możliwe nie redefiniować ogólnie przyjętych pojęć, bo prowadzi to tylko do nieporozumień, rozsądniej wręcz ukuć własne pojęcie, bo to łatwiej przechodzi, serio. Mówię to tylko po to aby zaoszczędzić Ci mnóstwa czasu.


Tylko, że takie rozdrabnianie się na drobne, mnożenie bytów nie służy osiągnięciu dialogu. Zauważ, że to tylko prowadzi do konfliktów, niepotrzebnych podziałów i to o co te wojny? O słowa, o formę. Wstyd, żeby myślący człowiek spierał się o takie bzdety...

A czego chce Pelikan? Pelikan chce, żeby ludzie przestali zajmować się formą, tylko raczyli dostrzec treść. I moja akcja uświadamiająca, którą prowadzę na forach internetowych, to ekumenizm w czystej postaci i to taki, który swoim zasięgiem ma objąć wszystkich ludzi (chrześcijan, ateistów, buddystów, muzułmanów, hinduistów etc.).

Cytat:
Masz rację, bo też długo miałam taką awersję a bierze się stąd że jeśli mówię że wierzę w Boga to z góry rozmówca uznaje że jestem wręcz chrześcijanką, dlatego warto zwyczajnie gdy używasz własnych definicji do znudzenia to powtarzać aż wyrobisz sobie sensowny skrót który jasno przedstawi Twoje stanowisko, może wygodniej zamiast Bóg używać Absolut, a może w różnych rozmowach różnych słów?
Przyjęło się Boga traktować jako byt osobowy, ingerujący w ten świat który na ogół stworzył i nie jest to tożsame z szeroko pojętą duchowością.


A jak sobie wyobrażasz duchowość nieosobową, nieingerującą w świat, nietworzącą świata. Czym jest wówczas ta duchowość? Bo dla mnie samo pojęcie duchowości już domaga się wspomnianych atrybutów.

Cytat:
To Twoja prywatna definicja teizmu i możesz stracić sporo czasu na zrozumienie że nie warto walczyć z utartymi definicjami, szczególnie jeśli masz gotowe pojęcia bardziej adekwatne, choćby szeroko pojęta duchowość

Każda działalność prowadząca do dialogu jest grą wartą świeczki. Jestem zapaloną fanką brzytwy Ockhama. I pokładam wielkie nadzieje w wypromowaniu tego cudownego narzędzia poznawczego na jak najszerszą skalę.

Cytat:
Nic nie poradzę na to że żyjemy w takim a nie innym otoczeniu, wśród ludzi tak a nie inaczej pojmującymi Boga i kojarzącymi do na automacie z Bogiem z Biblii, można i nawet należy to wykorzystywać, bo mamy gotowe 'Bóg jest Miłością', ale już przebrnięcie do Bóg jest Dobrem, zamiast Bóg taki jak go opisuje katolicyzm jest dobry rodzi problemy...

Jeśli nie będzie ludzi, którzy będą prostować wizerunku Boga chrześcijańskiego przedstawianego przez jakąś część środowiska katolickiego, to takie bezsensowne dyskusje o słowa nie będą miały końca. Mnie już się zbiera na wymioty, jak ktoś mi po raz 100 wiarę w Boga sprowadza do wiary w dziadka na chmurce i każe mi udowadniać, że rzeczony dziadek na chmurce czymś się różni od leśnego skrzata...No ileż można...

Cytat:
W Twojej definicji ma to pewien sens, natomiast pomyśl czy ma sens próbować przekonać wszystkich do swojej definicji teizmu i ateizmu, która nie pasuje ani tym którzy się uważają za teistów ani tym którzy się uważają za ateistów, bo kojarzą to z wiarą w osobowe Boga o konkretnych cechach, czyli w pewien koncept Boga.

Znam ludzi, którzy się pod moimi definicjami podpiszą. Ze sławnych osób choćby Jordan Peterson, wybitny apologeta chrześcijański. I jego też się atakuje o takie pragmatyczne definiowanie teizmu i ateizmu, ale częściej jakoś ze strony ateistów, którzy bardzo się utożsamiają z łatką ateisty i takie odmówienie im ateizmu wywołuje w nich sprzeciw. Można to zrozumieć. Ktoś, kto swoją tożsamość opiera na braku wiary w Boga, może poczuć, że ktoś mu usuwa fundament spod nóg, jak w ten jego święty, nietykalny ateizm zwątpi...

Cytat:
Mój kodeks moralny jest oparty na genetycznych i środowiskowych uwarunkowaniach, oraz dążeniach do pewnych wyższych idei o których ontologicznej klasyfikacji wiem tylko tyle na ile sobie tą klasyfikację sama wymyśliłam w ramach modeli rzeczywistości.
Zerknij choćby do wikipedii co tam znajdziesz na temat nihilizmu, może to trochę rozjaśni sprawę.

Zajrzałam do tej wikipedii i nic mnie nie zaskoczyło. Nihilizm w każdej formie jest bzdurą.
Cytat:

Serio uważasz że jakakolwiek norma istnieje niezależnie, szczególnie wobec tego że potrafisz już zanegować obiektywne istnienie świata materialnego?

Normy są zależne od podmiotu, który stanowi rzeczywistość obiektywną. Normy uniwersalne to te, które są zgodne z podmiotem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5681
Przeczytał: 86 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:26, 21 Paź 2018    Temat postu:

Duchowość bierze się ze szkoły, dobry polonista. Nauczyciel sztuki i muzyki..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:46, 21 Paź 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:

Tylko, że takie rozdrabnianie się na drobne, mnożenie bytów nie służy osiągnięciu dialogu. Zauważ, że to tylko prowadzi do konfliktów, niepotrzebnych podziałów i to o co te wojny? O słowa, o formę. Wstyd, żeby myślący człowiek spierał się o takie bzdety...

A czego chce Pelikan? Pelikan chce, żeby ludzie przestali zajmować się formą, tylko raczyli dostrzec treść. I moja akcja uświadamiająca, którą prowadzę na forach internetowych, to ekumenizm w czystej postaci i to taki, który swoim zasięgiem ma objąć wszystkich ludzi (chrześcijan, ateistów, buddystów, muzułmanów, hinduistów etc.).
No dobra, to podaj taką definicję Boga, aby obejmowała wszelkie formy duchowości, jeśli się uda chętnie pomogę.


Cytat:
A jak sobie wyobrażasz duchowość nieosobową, nieingerującą w świat, nietworzącą świata. Czym jest wówczas ta duchowość? Bo dla mnie samo pojęcie duchowości już domaga się wspomnianych atrybutów.
Właśnie sobie nie wyobrażam , z tym że ten byt nie jest nijak ode mnie oddzielony, to tylko durne koncepty umysłu wprowadzają iluzję oddzielenia, a przekonanie ludzi że serio są integralną częścią Boga, że byt osobowy nie musi posiadać osobowości w znaczeniu psychologicznym to trudna misja, chyba że widzisz to jakoś inaczej.

Cytat:

Każda działalność prowadząca do dialogu jest grą wartą świeczki. Jestem zapaloną fanką brzytwy Ockhama. I pokładam wielkie nadzieje w wypromowaniu tego cudownego narzędzia poznawczego na jak najszerszą skalę.
Ja też , dlatego wolę zostawić teizm i ateizm, bo te pojęcia wyznaczają linię frontu a skupić się na duchowości, tym co łączy świadomych teistów i ateistów.

Cytat:

Jeśli nie będzie ludzi, którzy będą prostować wizerunku Boga chrześcijańskiego przedstawianego przez jakąś część środowiska katolickiego, to takie bezsensowne dyskusje o słowa nie będą miały końca. Mnie już się zbiera na wymioty, jak ktoś mi po raz 100 wiarę w Boga sprowadza do wiary w dziadka na chmurce i każe mi udowadniać, że rzeczony dziadek na chmurce czymś się różni od leśnego skrzata...No ileż można...

Wiesz co jest w tym najgorsze, że jak poczytasz o tym jak katolicka teologia opisuje Boga to sprzeczności między religiami w dużej mierze znikają, problemem jest powszechne rozumienie pochodzące gdzieś z przedszkola i katechezy w podstawówce, bo efektem tego jest antropomorfizacja Boga.
Cytat:

Znam ludzi, którzy się pod moimi definicjami podpiszą. Ze sławnych osób choćby Jordan Peterson, wybitny apologeta chrześcijański. I jego też się atakuje o takie pragmatyczne definiowanie teizmu i ateizmu, ale częściej jakoś ze strony ateistów, którzy bardzo się utożsamiają z łatką ateisty i takie odmówienie im ateizmu wywołuje w nich sprzeciw. Można to zrozumieć. Ktoś, kto swoją tożsamość opiera na braku wiary w Boga, może poczuć, że ktoś mu usuwa fundament spod nóg, jak w ten jego święty, nietykalny ateizm zwątpi...
Opiera na braku wiary w pewien koncept Boga, który serio nie trzyma się kupy, do tego ten konceptualny Bóg a raczej jego fani twierdzą wymaga rzeczy sprzecznych z wewnętrznymi odczuciami. Petersona ogólnie lubię, choć czasem mam wrażenie że odlatuje za bardzo, ale ma to swój urok.


Cytat:
Zajrzałam do tej wikipedii i nic mnie nie zaskoczyło. Nihilizm w każdej formie jest bzdurą.


To tylko Twój koncept oparty na Twoim pojmowaniu nihilizmu, posłuchaj Fiałkowskiego, jak on pojmuje nihilizm i jak często jest mega blisko głębokiej duchowości.

Cytat:
Cytat:

Serio uważasz że jakakolwiek norma istnieje niezależnie, szczególnie wobec tego że potrafisz już zanegować obiektywne istnienie świata materialnego?

Normy są zależne od podmiotu, który stanowi rzeczywistość obiektywną. Normy uniwersalne to te, które są zgodne z podmiotem
.

Ok, czyli podmiot sam w sobie musi zawierać pewne normy, które są zgodne z uniwersalnymi normami, czy potrafisz je podać, czy tylko intuicyjnie wyczuć i ewentualnie ująć w ramy konceptualne i pojęciowe i czy to te ramy nie są nazywane uniwersalnymi normami?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2324
Przeczytał: 9 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:58, 21 Paź 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Wystarczy, że zapytam zdeklarowanego ateistę, skąd wytrzasnął duszę

Teista czy ateista, żaden z nich nie ma żadnej "duszy".

towarzyski.pelikan napisał:
i skąd mu się wzięły te idee zaskakująco zbieżne z ideami Buddy albo Jezusa z Nazaretu, a będzie się wił jak piskorz, nie potrafiąc udzielić odpowiedzi na to pytanie.

Jakie to idee?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:32, 21 Paź 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Duchowość bierze się ze szkoły, dobry polonista. Nauczyciel sztuki i muzyki..


Dokładnie, religie nie mają monopolu na duchowość, bo to sprawa prywatnych, subiektywnych odczuć.
Dużo też zależy od tego jak kto definiuje duchowość, jak szerokie znaczenie nadaje temu pojęciu, bo jak dla mnie dobry posiłek w gronie rodziny czy wycieczka w plener, albo do galerii sztuki mogą dostarczać głębokich doznań duchowych, bo dla mnie duchowe jest wszystko co ma związek z najwyższymi ideami, tym samym praca naukowa będąca dążeniem do Prawdy też może być zaliczana do duchowości, bo są momenty gdzie człowiek po prostu czuje 'coś więcej' , 'coś głębokiego', 'coś niematerialnego'
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:35, 21 Paź 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Ircia napisał:

Co do pewnika Pelikanka, a mianowicie do niekwestionowania JESTEM - szczerze polecam zakwestionować, tak w ramach eksperymentu. Przyjmij założenie nie ma mnie i zobacz jak się świetnie na nim buduje model rzeczywistości, zobacz co będzie jak stwierdzisz że jest tylko doświadczanie subiektywnych aspektów obiektywnej Prawdy , itd - pobaw się tym :)


Irciu, ale to jest bez sensu. Żeby przyjąć założenie/coś stwierdzić, muszę najpierw BYĆ podmiotem przyjmującym założenie/stwierdzającym. Więc zanim przeszłam do eksperymentu, już go obaliłam.


Podmiot przyjmuje założenia czy też założenia to domena umysłu który jest doświadczany przez Podmiot, zresztą sama już opisałaś że masz świadomość że Podmiot to buddyjska pustka...
Serio pobaw się tym, od czego masz umysł - to super zabawka ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Pon 17:50, 22 Paź 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
No dobra, to podaj taką definicję Boga, aby obejmowała wszelkie formy duchowości, jeśli się uda chętnie pomogę.


Definiowanie Boga nie ma najmniejszego sensu i w zasadzie można takie próby uznać za grzech:

3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!

I nie mówię tego jako jakiś fundamentalista, który się obawia smażenia w piekle, tylko rozumiem, że nie da się całościowo zdefiniować Boga. Prawdę o Bogu można tylko przekazywać cząstkowo. I ja np. zależnie od tematu będę stosować pojęcie Bóg w nieco innym znaczeniu. I jestem świadoma, że wszystkie religie czy systemy filozoficzne dotyczące duchowości mówią o jednym i tym samym Bogu, wobec tego rozdrabnianie się na duchowości, Boga, Absoluty nie ma najmniejszego sensu.

Cytat:
Właśnie sobie nie wyobrażam , z tym że ten byt nie jest nijak ode mnie oddzielony, to tylko durne koncepty umysłu wprowadzają iluzję oddzielenia, a przekonanie ludzi że serio są integralną częścią Boga, że byt osobowy nie musi posiadać osobowości w znaczeniu psychologicznym to trudna misja, chyba że widzisz to jakoś inaczej.

Trudne misje są ciekawe i satysfakcjonujące, a ja jestem ambitna.

Cytat:
Ja też , dlatego wolę zostawić teizm i ateizm, bo te pojęcia wyznaczają linię frontu a skupić się na duchowości, tym co łączy świadomych teistów i ateistów.

W pewnym sensie łączy, a w innym dzieli - np. z takim ateista zajmującym się duchowością jak Sam Harris nie da się poważnie porozmawiać o Biblii czy teologii chrześcijańskiej, ponieważ jest do niej uprzedzony. Tę swoją duchowość odrywa od religii, odrywa od spirytualizmu. A dla mnie o duchowości nie da się poważnie rozmawiać nie sięgając do religii (religijnego myślenia), bo wówczas z duchowości zrobi się arbitralny kodeks etyczny.
Cytat:
Wiesz co jest w tym najgorsze, że jak poczytasz o tym jak katolicka teologia opisuje Boga to sprzeczności między religiami w dużej mierze znikają, problemem jest powszechne rozumienie pochodzące gdzieś z przedszkola i katechezy w podstawówce, bo efektem tego jest antropomorfizacja Boga.

A ja mam wrażenie, że prości ludzie, nieznający się na teologii, którzy tyle wiedzą, co wynieśli z katechezy mają dojrzalsze podejście do wiary w Boga niż przedstawiciele katolickiej elity rozpisujący się na forach internetowych, którzy znają katechizm KK na pamięć. Naprawdę jestem przerażona, jak czytam dylematy katolików "Czy używanie wibratorów jest zgodne z naukami Kościoła?", "Czy masturbacja jest grzechem ciężkim?", "Czy za opuszczenie opłatka na Mszy św. Bóg się na mnie rozgniewa?". Prostym ludziom takie rzeczy nawet do głowy nie przyjdą. Mogą się przejmować opuszczeniem Mszy św. czy seksem przedmałżeńskim, ale żeby aż tak daleko iść w te absurdalne nakazy i zakazy?
Cytat:
Opiera na braku wiary w pewien koncept Boga, który serio nie trzyma się kupy, do tego ten konceptualny Bóg a raczej jego fani twierdzą wymaga rzeczy sprzecznych z wewnętrznymi odczuciami. Petersona ogólnie lubię, choć czasem mam wrażenie że odlatuje za bardzo, ale ma to swój urok.

Dlatego ja ten fałszywy wizerunek Boga próbuję odkłamać. I ateiści się wówczas bardzo buntują i ja wiem dlaczego. Bo mój Bóg jest dla nich zbyt strawny, a oni swoją tożsamość ateistyczną budują na sprzeciwie. Zabierz im chochoła, a zaczną cię oskarżać o kryptoateizm.
Cytat:

To tylko Twój koncept oparty na Twoim pojmowaniu nihilizmu, posłuchaj Fiałkowskiego, jak on pojmuje nihilizm i jak często jest mega blisko głębokiej duchowości.

Moja wypowiedź dotyczyła tylko tych nihilizmów wikipediowych. Być może są jakieś sensowne nihilizmy. W wolnej chwili się zapoznam z tym Fiałkowskim i ustosunkuję.
Cytat:

Ok, czyli podmiot sam w sobie musi zawierać pewne normy, które są zgodne z uniwersalnymi normami, czy potrafisz je podać, czy tylko intuicyjnie wyczuć i ewentualnie ująć w ramy konceptualne i pojęciowe i czy to te ramy nie są nazywane uniwersalnymi normami?

Podmiot ma pewne potrzeby i przekonania, z których wyrastają normy. Uniwersalne normy odpowiadają uniwersalnym potrzebom/przekonaniom podmiotu. Nie podejmę się próby wyczerpania tematu, bo to temat rzeka, natomiast jedna z takich potrzeb jest potrzeba wolności, dokonywania wolnego wyboru. Norma moralna jaka z tego wynika to poszanowanie autonomii człowieka oraz traktowanie człowieka jako istoty odpowiedzialnej za swoje czyny.
Cytat:
Dokładnie, religie nie mają monopolu na duchowość, bo to sprawa prywatnych, subiektywnych odczuć.
Dużo też zależy od tego jak kto definiuje duchowość, jak szerokie znaczenie nadaje temu pojęciu, bo jak dla mnie dobry posiłek w gronie rodziny czy wycieczka w plener, albo do galerii sztuki mogą dostarczać głębokich doznań duchowych, bo dla mnie duchowe jest wszystko co ma związek z najwyższymi ideami, tym samym praca naukowa będąca dążeniem do Prawdy też może być zaliczana do duchowości, bo są momenty gdzie człowiek po prostu czuje 'coś więcej' , 'coś głębokiego', 'coś niematerialnego
'
I masz absolutną rację, ale to wszystko ma korzenie religijne. Nie w sensie, że Jezus Chrystus albo Mahomet to wynalazł i zmonopolizował, tylko w takim, że człowiek jest z natury istotą religijną. A religie takie jak chrześcijaństwo czy buddyzm to pewne narracje, które ten świat duchowy oddają.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Pon 17:59, 22 Paź 2018    Temat postu:

mat napisał:

towarzyski.pelikan napisał:
i skąd mu się wzięły te idee zaskakująco zbieżne z ideami Buddy albo Jezusa z Nazaretu, a będzie się wił jak piskorz, nie potrafiąc udzielić odpowiedzi na to pytanie.

Jakie to idee?


Np.
"Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!"
"Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od brania tego co nie jest dane."
"Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od fałszywej mowy."
"Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od odbierania życia."
"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi."
"Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 18:32, 22 Paź 2018    Temat postu:

Cytat:
[quote="towarzyski.pelikan"]

Definiowanie Boga nie ma najmniejszego sensu (...) tylko rozumiem, że nie da się całościowo zdefiniować Boga. Prawdę o Bogu można tylko przekazywać cząstkowo. I ja np. zależnie od tematu będę stosować pojęcie Bóg w nieco innym znaczeniu. I jestem świadoma, że wszystkie religie czy systemy filozoficzne dotyczące duchowości mówią o jednym i tym samym Bogu, wobec tego rozdrabnianie się na duchowości, Boga, Absoluty nie ma najmniejszego sensu.

Niestety do komunikacji pewne definicje lub chociaż zarysy definicji się przydają, to może być wiersz który to opisze, może tędy droga...
Powinno to uwzględniać właśnie opisy z różnych religii, wykazywać że chodzi o to samo, że wszystko jest jednym, Jestem który Jestem, Tao, pełna pustka, To co jest, Źródło , Absolut, że to tylko różne ujęcia tego samego... Bo próbujemy pojęciami dotyczącymi doznań opisać to co doznaje, pojęciami dotyczącymi przedmiotów opisać Podmiot...

Cytat:
Cytat:
Właśnie sobie nie wyobrażam , z tym że ten byt nie jest nijak ode mnie oddzielony, to tylko durne koncepty umysłu wprowadzają iluzję oddzielenia, a przekonanie ludzi że serio są integralną częścią Boga, że byt osobowy nie musi posiadać osobowości w znaczeniu psychologicznym to trudna misja, chyba że widzisz to jakoś inaczej.

Trudne misje są ciekawe i satysfakcjonujące, a ja jestem ambitna.

To może jak połączymy siły to się uda, bo może się nieźle uzupełniamy, czujemy to samo, ale nasze umysły są inne i to jest piękne.
Cytat:

Cytat:
Ja też , dlatego wolę zostawić teizm i ateizm, bo te pojęcia wyznaczają linię frontu a skupić się na duchowości, tym co łączy świadomych teistów i ateistów.

W pewnym sensie łączy, a w innym dzieli - np. z takim ateista zajmującym się duchowością jak Sam Harris nie da się poważnie porozmawiać o Biblii czy teologii chrześcijańskiej, ponieważ jest do niej uprzedzony. Tę swoją duchowość odrywa od religii, odrywa od spirytualizmu. A dla mnie o duchowości nie da się poważnie rozmawiać nie sięgając do religii (religijnego myślenia), bo wówczas z duchowości zrobi się arbitralny kodeks etyczny.

Problemem jest to że nie powinno się niczego odrzucać, a wszystko umiejętnie zintegrować, skleić w jeden obraz.

Cytat:
A ja mam wrażenie, że prości ludzie, nieznający się na teologii, którzy tyle wiedzą, co wynieśli z katechezy mają dojrzalsze podejście do wiary w Boga niż przedstawiciele katolickiej elity rozpisujący się na forach internetowych, którzy znają katechizm KK na pamięć. Naprawdę jestem przerażona, jak czytam dylematy katolików "Czy używanie wibratorów jest zgodne z naukami Kościoła?", "Czy masturbacja jest grzechem ciężkim?", "Czy za opuszczenie opłatka na Mszy św. Bóg się na mnie rozgniewa?". Prostym ludziom takie rzeczy nawet do głowy nie przyjdą. Mogą się przejmować opuszczeniem Mszy św. czy seksem przedmałżeńskim, ale żeby aż tak daleko iść w te absurdalne nakazy i zakazy?

To nie wypływa ze zrozumienia teologii, ale z skrupulanctwa i dążenia do upchania wszystkiego w ścisłe wytyczne, z jakiś swoich chorych wyobrażeń o Bogu ,które powstały przy całkowitym oderwaniu od doświadczania Boga, poznawania Go, to już nie ma nic wspólnego z Bogiem, ale z opresyjnym systemem prawnym gdzie człowiek swoje chore ustalenia projektuje na Boga...
Cytat:

Dlatego ja ten fałszywy wizerunek Boga próbuję odkłamać. I ateiści się wówczas bardzo buntują i ja wiem dlaczego. Bo mój Bóg jest dla nich zbyt strawny, a oni swoją tożsamość ateistyczną budują na sprzeciwie. Zabierz im chochoła, a zaczną cię oskarżać o kryptoateizm.
Bo to jak my pojmujemy Boga ma mało wspólnego z poszczególnymi wizjami Boga kreowanymi przez różne religie, nam został tylko sam rdzeń, może dlatego warto w rozmowach z niektórymi po prostu na początek darować słowo Bóg i użyć takiego który nie wywołuje odruchu obronnego, nie wiem może jakaś konkretna wizja Boga u Ciebie działa podobnie, mi dość łatwo zrozumieć że ktoś może mieć obiekcje do Allaha jeśli pomieszkał trochę w Europie Zachodniej...

Cytat:
Cytat:

Ok, czyli podmiot sam w sobie musi zawierać pewne normy, które są zgodne z uniwersalnymi normami, czy potrafisz je podać, czy tylko intuicyjnie wyczuć i ewentualnie ująć w ramy konceptualne i pojęciowe i czy to te ramy nie są nazywane uniwersalnymi normami?

Podmiot ma pewne potrzeby i przekonania, z których wyrastają normy. Uniwersalne normy odpowiadają uniwersalnym potrzebom/przekonaniom podmiotu. Nie podejmę się próby wyczerpania tematu, bo to temat rzeka, natomiast jedna z takich potrzeb jest potrzeba wolności, dokonywania wolnego wyboru. Norma moralna jaka z tego wynika to poszanowanie autonomii człowieka oraz traktowanie człowieka jako istoty odpowiedzialnej za swoje czyny.

Moim zdaniem układ jest prosty : Miłość, Mądrość-Prawda, Moc, Wolność , Piękno, Dobro, oczywiście każda wartość sprzeżona z pozostałymi, cała zabawa polega na próbach poznania, zrozumienia i wprowadzenia tego w życie, aby tego dokonać nie ma innego wyjścia jak poznać także wypaczone, niepełne formy, braki różnego stopnia...

Cytat:
I masz absolutną rację, ale to wszystko ma korzenie religijne. Nie w sensie, że Jezus Chrystus albo Mahomet to wynalazł i zmonopolizował, tylko w takim, że człowiek jest z natury istotą religijną. A religie takie jak chrześcijaństwo czy buddyzm to pewne narracje, które ten świat duchowy oddają.

Zależy jak definiujesz religię, jeśli jako więź z Prawdziwym Sobą, czyli Bogiem to człowiek jest istotą religijną, jeśli istotą religijności są dla kogoś dogmaty, święte księgi, rytuały, przepisy to tak jakby twierdzić że istotą domu rodzinnego nie są relacje między ludźmi którzy tworzą tą rodzinę ale podstawa to meble, obrazki, zwyczaje, a to tylko dodatki , otoczka, którą można dostosowywać, która nie stanowi rdzenia , ot różnica między home a house...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2324
Przeczytał: 9 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:54, 22 Paź 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
mat napisał:

towarzyski.pelikan napisał:
i skąd mu się wzięły te idee zaskakująco zbieżne z ideami Buddy albo Jezusa z Nazaretu, a będzie się wił jak piskorz, nie potrafiąc udzielić odpowiedzi na to pytanie.

Jakie to idee?

Np.
"Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!"
"Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od brania tego co nie jest dane."
"Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od fałszywej mowy."
"Zobowiązuję się przestrzegać nakazu, powstrzymywać się od odbierania życia."
"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi."
"Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie"

Bardzo wybiórcza jest twoja "wiedza" o Jezusku. Jezus zalecał bicie niewolników (Luk 12:47-48) i wyraźnie powiedział, że nie przynosi pokoju na ziemie, ale wojnę (Mat 10:34).
Jeśli więc już ktoś od kogoś miałby uczyć się moralności (albo zapożyczać idee) to Jezus od ateisty mata, niż ateista mat od Jezusa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1953
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Pon 22:34, 22 Paź 2018    Temat postu:

mat napisał:
Bardzo wybiórcza jest twoja "wiedza" o Jezusku. Jezus zalecał bicie niewolników (Luk 12:47-48) i wyraźnie powiedział, że nie przynosi pokoju na ziemie, ale wojnę (Mat 10:34).
Jeśli więc już ktoś od kogoś miałby uczyć się moralności (albo zapożyczać idee) to Jezus od ateisty mata, niż ateista mat od Jezusa.


Łuk 12:42-48:

Pan odpowiedział: ”Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas rozdawał jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się,
to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie,
której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce.
Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę.
Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą
chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.


Jezus nigdzie nie zalecał bicia niewolników, tylko w przypowieści opisywał dobrze znane swoim słuchaczom ówczesne realia społeczne -pouczając o kwestii odpowiedzialności za swoje czyny.

Mt 10:28-42

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.
Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli
Ojca waszego nie spadnie na ziemię.
U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone.
Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.
Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.
Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz.
Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.
Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto
kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien.
Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”.


W owym fragmencie Kazania na Górze Jezus poucza, że postępowanie zgodnie z Jego naukami wywola sprzeciwy, równiez pośród najbliższych krewnych Jego uczniów; nawet rodziny mogą ich prześladować. Jednak pójście za Jezusem, nawet wbrew woli krewnych, licząc się z prześladowaniami, a nawet i możliwością utraty życia, jest najwyższą wartością. Nagrodą będzie życie wieczne.

I znowu widać, mat, że kiepsko znasz nauki Jezusa, nad którego tak się wywyższasz...


Ostatnio zmieniony przez O.K. dnia Pon 22:35, 22 Paź 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2324
Przeczytał: 9 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:37, 22 Paź 2018    Temat postu:

O.K. napisał:
Jezus nigdzie nie zalecał bicia niewolników, tylko w przypowieści opisywał dobrze znane swoim słuchaczom ówczesne realia społeczne -pouczając o kwestii odpowiedzialności za swoje czyny.

Zalecał bo "pouczał" podając przykład jak powinno postępować się z niewolnikami. Chociaż przed nim i po nim byli już ludzie którzy potępiali niewolnictwo.

O.K. napisał:
Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.
Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto
kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.

Wypisz wymaluj przesłanie Bogdana Kacmajora. Rozbijacz rodzin, kłótnik i megaloman. Jezus mógłby się u mnie etyki uczyć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5681
Przeczytał: 86 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 3:00, 23 Paź 2018    Temat postu:

mat napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Czym jest teizm/ateizm? Jedno i drugie jest postawą życiową.

Gdyby to było prawdą to można by było na ulicy, w metrze albo autobusie poznawać kto jest teistą a kto ateistą. Można samemu przeprowadzić eksperyment, ciekawe wnioski gwarantowane.


Gdy jadę pociagiem, autobusem tramwajem widzę ludzi, którzy przed rozpoczęciem jazdy a nieraz w trakcie robia znak krzyża. Niektórzy odmawiaja różaniec trzymając w ręku [link widoczny dla zalogowanych]

To są na pewno teiści....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:09, 23 Paź 2018    Temat postu:

Co do moralności Jezusa, nie do końca wiemy jakie było jego stanowisko , na ile autorzy Ewangelii zrozumieli to co chciał przekazać, bo wiele tekstów wygląda jak wyciętych z kontekstu, ale zakładając że przekazują całą prawdę o tym co miał do przekazania to serio mógłby się wiele nauczyć od niejednego ateisty. Ani razu nie podkreślił wyraźnie i dobitnie że każdy człowiek jest równy i nie powinno się nikogo dyskryminować, co doprowadziło do tego że w listach mamy jakże miłe teksty o tym że niewolony mają być posłuszni panom a kobiety siedzieć cicho i się nie udzielać...

W 10przykazaniach jak byk stoi żeby czcić ojca i matkę, a Jezus równocześnie nakazując przestrzeganie prawa zachęca wręcz do porzucenia rodziców, bo liczy się tylko to aby pójść na nim...

Kwestia realiów czasowych ma małe znaczenie, bo wystarczy się trochę zapoznać z ideami dużo wcześniejszymi, gdzie potępiano ostro niewolnictwo i dyskryminację płciową, gdzie potrafiono w zdrowy sposób połączyć szacunek do rodziny oraz podążanie za swoimi ideałami...

Jezus, wiedząc że przynosi niezgodę a nie pokój, nie wpadł na to, aby po prostu własnoręcznie zapisać to co chce przekazać, a skoro w wieku 12lat dyskutował z uczonymi w piśmie to wygląda na to że pisać umiał... A może napisał, ale komuś się nie spodobało ? ;) Albo wiedział że pewne rzeczy należy przekazywać osobiście, bo zapis rodzi problemy i wcale nie chciał aby ktoś już po jego śmierci próbował odtworzyć jego nauczanie ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Wto 21:06, 23 Paź 2018    Temat postu:

Ircia napisał:

Niestety do komunikacji pewne definicje lub chociaż zarysy definicji się przydają, to może być wiersz który to opisze, może tędy droga...
Powinno to uwzględniać właśnie opisy z różnych religii, wykazywać że chodzi o to samo, że wszystko jest jednym, Jestem który Jestem, Tao, pełna pustka, To co jest, Źródło , Absolut, że to tylko różne ujęcia tego samego... Bo próbujemy pojęciami dotyczącymi doznań opisać to co doznaje, pojęciami dotyczącymi przedmiotów opisać Podmiot...

Tym, którzy to rozumieją, to nie jest potrzebne, a ci, którzy tego nie rozumieją, mogą się nawet rozzłościć, jak im zafundujesz taki misz-masz. Zarzucą Ci postmodernistyczny bełkot.
Cytat:
To nie wypływa ze zrozumienia teologii, ale z skrupulanctwa i dążenia do upchania wszystkiego w ścisłe wytyczne, z jakiś swoich chorych wyobrażeń o Bogu ,które powstały przy całkowitym oderwaniu od doświadczania Boga, poznawania Go, to już nie ma nic wspólnego z Bogiem, ale z opresyjnym systemem prawnym gdzie człowiek swoje chore ustalenia projektuje na Boga...

Obawiam się, że może to być wpływ protestantyzmu. Mam pewne przykre doświadczenia z fanatycznymi protestantami z krajów skandynawskich, gdzie ten skrupulantyzm jest doprowadzony do skrajności. Jak poznałam te środowiska, przestałam narzekać na katolików :D Do czasu aż się zarejestrowałam na wiare.pl i katolika, gdzie poznałam właśnie tych katolików o mentalności protestanckiej...
Cytat:
Bo to jak my pojmujemy Boga ma mało wspólnego z poszczególnymi wizjami Boga kreowanymi przez różne religie, nam został tylko sam rdzeń, może dlatego warto w rozmowach z niektórymi po prostu na początek darować słowo Bóg i użyć takiego który nie wywołuje odruchu obronnego, nie wiem może jakaś konkretna wizja Boga u Ciebie działa podobnie, mi dość łatwo zrozumieć że ktoś może mieć obiekcje do Allaha jeśli pomieszkał trochę w Europie Zachodniej...

Wadą takiej postawy jest to, że wówczas nigdy nie zginie ta Bogofobia. Najlepszą metodą w walce z lękami jest wystawienie się na źródło lęku. Dlatego wierzę, że po takiej terapii wstrząsowej niebawem słowo Bóg będzie równie lekko przechodzić przez usta ateistów jak dziś "duchowość" i "dusza".
Cytat:
Zależy jak definiujesz religię, jeśli jako więź z Prawdziwym Sobą, czyli Bogiem to człowiek jest istotą religijną, jeśli istotą religijności są dla kogoś dogmaty, święte księgi, rytuały, przepisy to tak jakby twierdzić że istotą domu rodzinnego nie są relacje między ludźmi którzy tworzą tą rodzinę ale podstawa to meble, obrazki, zwyczaje, a to tylko dodatki , otoczka, którą można dostosowywać, która nie stanowi rdzenia , ot różnica między home a house...

Religijność ma dwa wymiary: ten doktrynalno-ceremonialny oraz duchowy, tak jak piszesz. Błąd ateistów polega na tym, że religijność sprowadzają do tego pierwszego, dlatego właśnie twierdzą, że duchowość nie ma nic wspólnego z religią. No ma, ale z jednym z jej wymiarów ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2324
Przeczytał: 9 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:48, 23 Paź 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Ani razu nie podkreślił wyraźnie i dobitnie że każdy człowiek jest równy i nie powinno się nikogo dyskryminować

Poważnie mówiąc to trudno go za to winić, nawet za to, że porównywał nie-Żydów do psów (Mk 7, 27). Tacy byli wtedy Żydzi a on nim był. Śmieszni są tylko ignoranci malujący jego cukierkowy obrazek niczym z kolorowanek dla dzieci sugerujący, że ateista (czy ktokolwiek) jeśli nauczył się moralności, to od Jezusa :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1953
Przeczytał: 33 tematy


PostWysłany: Wto 22:58, 23 Paź 2018    Temat postu:

mat napisał:
Ircia napisał:
Ani razu nie podkreślił wyraźnie i dobitnie że każdy człowiek jest równy i nie powinno się nikogo dyskryminować

Poważnie mówiąc to trudno go za to winić, nawet za to, że porównywał nie-Żydów do psów (Mk 7, 27). Tacy byli wtedy Żydzi a on nim był. Śmieszni są tylko ignoranci malujący jego cukierkowy obrazek niczym z kolorowanek dla dzieci sugerujący, że ateista (czy ktokolwiek) jeśli nauczył się moralności, to od Jezusa :)


Pomijając już że ten fragment o porównaniu nie-Żydów do psów też kiedyś omawialiśmy (nie chce mi sie szukać konkretnego postu), to mogę się zgodzić, że często obraz Jezusa przedstawiany jest zbyt cukierkowo.

Czy jednak ateista niczego w kwestii moralności Jezusowi nie zawdzięcza? Śmiem tu watpić, bo przynajmniej w Europie i Ameryce, ateista żyje w kręgu cywilizacji zbudowanej na fundamencie chrześcijańskim. Czy takie idee, jak równość ludzi, miłość wzajemna, wybaczanie win, monogamia itp., nawet jeśli w historii różnie z tym bywało, nie mają podłoża chrześcijańskiego? W końcu nie zyjemy chyba (już albo jeszcze) w społeczeństwie, w którym niewolnictwo, uważanie niektórych ludzi za gorszych, wrodzonych niewolników uważane jest za coś normalnego, w którym ojciec ma prawo decydować o życiu i śmierci noworodka, w którym władca ma prawo do haremu, w którym oczekuje się, że człowiek który doznał haniebnej życiowej porażki popełni samobójstwo itp.


Ostatnio zmieniony przez O.K. dnia Wto 23:02, 23 Paź 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5681
Przeczytał: 86 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 1:36, 24 Paź 2018    Temat postu:

Jest pewien paradoks. Zasługa ateistów w krzewieniu dobrej nowiny jest niezaprzeczalna.

Tu coś z innej beczki:
Odwołując się do zarzutów Hartmana odnośnie do genezy omawianego przepisu, należy zaznaczyć, iż jest on prawie wierną kopią zapisu, który znalazł się w Dekrecie Rady Ministrów z dnia 5 sierpnia 1949 r., gdzie w artykule 5 czytamy: „Kto obraża uczucia religijne, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do wykonywania obrzędów religijnych, podlega karze więzienia do lat 5”. Dekret został uchylony wprowadzeniem Kodeksu karnego z roku 1969, który zresztą przejął wspomniany zapis w brzmieniu niemal identycznym. Pod dekretem, w którym po raz pierwszy w powojennej Polsce pojawił się zapis mówiący o przestępstwie obrazu uczuć religijnych, podpisali się wówczas: prezydent Bolesław Bierut, premier Józef Cyrankiewicz oraz minister sprawiedliwości Henryk Świątkowski. Jak się można domyślać, autorem dekretu był prawdopodobnie minister Świątkowski, profesor zwyczajny prawa wyznaniowego na Uniwersytecie Warszawskim. Ten przedwojenny jeszcze działacz PPS był już wówczas członkiem KC PZPR. To, co wydaje się jednak najważniejsze, to fakt, że Świątkowski był działaczem ruchu wolnomyślicielskiego oraz aktywnym członkiem Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli, które było wówczas forpocztą w krzewieniu ateizmu i laickiego modelu państwa. Wbrew temu, co sugeruje Hartman, trudno by było zaliczyć Świątkowskiego do kategorii „katolickiego kodyfikatora”, a i ówczesną władzę trudno też podejrzewać o czynienie ustępstw na żądanie Kościoła.

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 1:40, 24 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8283
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 5:35, 24 Paź 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Co do moralności Jezusa, nie do końca wiemy jakie było jego stanowisko, ...
Przede wszystkim to nie wiemy czy taki ktoś istniał.

Cytat:
na ile autorzy Ewangelii zrozumieli to co chciał przekazać, bo wiele tekstów wygląda jak wyciętych z kontekstu, ale zakładając że przekazują całą prawdę o tym co miał do przekazania to serio mógłby się wiele nauczyć od niejednego ateisty. Ani razu nie podkreślił wyraźnie i dobitnie że każdy człowiek jest równy i nie powinno się nikogo dyskryminować, co doprowadziło do tego że w listach mamy jakże miłe teksty o tym że niewolony mają być posłuszni panom a kobiety siedzieć cicho i się nie udzielać...

W 10 przykazaniach jak byk stoi żeby czcić ojca i matkę, a Jezus równocześnie nakazując przestrzeganie prawa zachęca wręcz do porzucenia rodziców, bo liczy się tylko to aby pójść na nim...

Kwestia realiów czasowych ma małe znaczenie, bo wystarczy się trochę zapoznać z ideami dużo wcześniejszymi, gdzie potępiano ostro niewolnictwo i dyskryminację płciową, gdzie potrafiono w zdrowy sposób połączyć szacunek do rodziny oraz podążanie za swoimi ideałami...

Jezus, wiedząc że przynosi niezgodę a nie pokój, nie wpadł na to, aby po prostu własnoręcznie zapisać to co chce przekazać, a skoro w wieku 12lat dyskutował z uczonymi w piśmie to wygląda na to że pisać umiał... A może napisał, ale komuś się nie spodobało ? ;) Albo wiedział że pewne rzeczy należy przekazywać osobiście, bo zapis rodzi problemy i wcale nie chciał aby ktoś już po jego śmierci próbował odtworzyć jego nauczanie ?
Znacznie łatwiej jest temat "ogarnąć" wiedząc, że pierwsze teksty powstawały pod koniec I wieku naszej ery, dekady po tym jak przekazywano sobie ustnie opowieść o mesjaszu, który miał przyjść, wszystkich zbawić, i pójść do nieba. Że ta opowieść nie była unikalna dla regionu Morza Śródziemnomorskiego wiadomo ogólnie. Interpretacje tekstów niby tych samych różnią się w regionach kopiowania, bo istniały różnice kulturowe i miały znaczenie. Te teksty były tłumaczone z języka aramejskiego, greckiego, hebrajskiego i koptyckiego na łacinę i zawartość Biblii była autoryzowana przez biskupa Rzymu/papieża. Biblia publikowana w Polsce będzie się różnic od Bibli Króla Jakuba, Nowej Wersji Międzynarodowej, etc. Podobnie będzie z przypisami. Możemy zatem spokojnie analizować te teksty jako przekaz w jaki sposób żyli ludzie w różnych czasach.

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 5:39, 24 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin