Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Postulatywny i edukacyjny charakter światopoglądu

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:50, 19 Wrz 2018    Temat postu: Postulatywny i edukacyjny charakter światopoglądu

Światopoglądy postulują różne rzeczy - interpretacje, fakty, sposoby ujęcia. Większość z nich łączy:
- postulaty etyczne
- postulaty epistemologiczne
- podaje jako zaistniałe fakty określone zdarzenia.

Wielu jest krytyków światopoglądów za to, że...
...że w ogóle one coś postulują, dekretują. Bo przecież dekretować nie powinny.
To CZEMU wolno byłoby coś postulować, dekretować?...
Jeśli to nie światopogląd ustala pewne ogólne zasady, to pewnie coś (innego) ma prawo te zasady ustalić. Co to jest?
Ja (definicja) to "coś" nazwałbym po prostu jednak... światopoglądem. Bo mamy już nazwę, nie trzeba niczego wymyślać, ludzi do nowych pojęć językowych wdrażać. A jest to właśnie z grubsza to, o co by chodziło.

Ale może każdy człowiek powinien dojść do światopoglądu sam?
- To by było dopiero fajnie, gdyby nikt nikomu nic nie mówił, co i jak, tylko każdy - chyba metodą prób i błędów (bo jak inaczej?) - w końcu doszedłby do wniosku co jest prawdą. Każde inne rozwiązanie byłoby "narzucaniem", czyli znowu postulowaniem czegoś, co przeciwnicy postulowania odrzucają.

Tu trzeba się zastanowić - na ile to się w ogóle da?
Czy nie mówiąc dziecku "źle jest bić siostrzyczkę" (postulat, brak dowodu, ograniczenie wolności, bo w końcu wolność do bicia siostrzyczki też jest jakąś tejże wolności formą) czynimy źle, bośmy nie udowodnili dziecku, tego co stwierdzamy?...
Ktoś powie: nooo z dziećmi to jest inna sprawa.
A ja na to powiem: żadna inna sprawa!
Od kiedy zaczyna się dorosły człowiek, a kończy dziecko? Tak ściśle od 18 lat?... Ale przecież nawet sądy uznają pewne prawa dzieci (przed 18 rokiem życia) do decydowania o sobie, ocen, wartościowania rzeczy. Przejście od dziecięctwa do dorosłości jest płynne, a nie skokowe, a dorośli też wciąż sie uczą, doskonalą (z wyjątkiem może twardego myślowego betonu, ale nawet taki beton musi pewne oczywiste fakty jakoś wziąć pod uwagę).

Nie ma innej metody powiedzenia czegoś komuś, jak zapostulowanie jakichś okoliczności. Właściwie każda próba komunikacji jest jakąś formą manipulacji (niekoniecznie wrogiej), wpływu jakoś zmienia stan świadomości. Nawet pytając o godzinę zwracamy uwagę na to, aby ktoś zainteresował się czasem, który nam za chwilę poda. Może on nie miał ochoty o czasie myśleć w tej chwili?...
Postulujemy normy etyczne, aby społeczeństwo jakoś funkcjonowało. Robimy tak ze świadomością, że wielu ludzi ma wciąż niewystarczające doświadczenie, umiejętności, rozum, aby samemu odkryć zasady, które rządzą światem, które budują poprawne cele życiowe.

Zżymanie się, że światopogląd coś narzuca (arbitralnie, a jakże) to trochę jak manie pretensji do wody, że jest mokra, 10 tonowej ciężarówki o to, że jest ciężka. Na tym polega (typowy, bo mogą być wyjątki) światopogląd - że jest jakoś współdzielony w społeczności, ze jedni ludzie uczą jego zasad innych ludzi! Ale w normalnym życiu działamy w otoczeniu ludzi, którzy dopiero się uczą! Im pewne rzeczy trzeba powiedzieć. Jak zmądrzeją, jak staną się myślowo samodzielni na tyle, aby sztywne zasady zamienić na coś bardziej elastycznego, a jednocześnie operatywnego i skutecznego, to porzucą owe sztywne zasady. Ale nie mamy tego komfortu startowania z juz gotowymi w pełnej mądrości umysłami.

Dlatego światopoglądy mają owa "wadę", że pewne rzeczy narzucają, postulują, każą przyjąć na wiarę. Bo inaczej nie ma jak zorganizować ludzkiego społeczeństwa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 2264
Przeczytał: 25 tematów

Pomógł: 72 razy

PostWysłany: Śro 20:12, 19 Wrz 2018    Temat postu: Re: Postulatywny i edukacyjny charakter światopoglądu

Michał Dyszyński napisał:
Światopoglądy postulują różne rzeczy - interpretacje, fakty, sposoby ujęcia. Większość z nich łączy:
- postulaty etyczne
- postulaty epistemologiczne
- podaje jako zaistniałe fakty określone zdarzenia.

Wielu jest krytyków światopoglądów za to, że...
...że w ogóle one coś postulują, dekretują. Bo przecież dekretować nie powinny.
To CZEMU wolno byłoby coś postulować, dekretować?...
Jeśli to nie światopogląd ustala pewne ogólne zasady, to pewnie coś (innego) ma prawo te zasady ustalić. Co to jest?
Ja (definicja) to "coś" nazwałbym po prostu jednak... światopoglądem. Bo mamy już nazwę, nie trzeba niczego wymyślać, ludzi do nowych pojęć językowych wdrażać. A jest to właśnie z grubsza to, o co by chodziło.

Ale może każdy człowiek powinien dojść do światopoglądu sam?
- To by było dopiero fajnie, gdyby nikt nikomu nic nie mówił, co i jak, tylko każdy - chyba metodą prób i błędów (bo jak inaczej?) - w końcu doszedłby do wniosku co jest prawdą. Każde inne rozwiązanie byłoby "narzucaniem", czyli znowu postulowaniem czegoś, co przeciwnicy postulowania odrzucają.

Tu trzeba się zastanowić - na ile to się w ogóle da?
Czy nie mówiąc dziecku "źle jest bić siostrzyczkę" (postulat, brak dowodu, ograniczenie wolności, bo w końcu wolność do bicia siostrzyczki też jest jakąś tejże wolności formą) czynimy źle, bośmy nie udowodnili dziecku, tego co stwierdzamy?...
Ktoś powie: nooo z dziećmi to jest inna sprawa.
A ja na to powiem: żadna inna sprawa!
Od kiedy zaczyna się dorosły człowiek, a kończy dziecko? Tak ściśle od 18 lat?... Ale przecież nawet sądy uznają pewne prawa dzieci (przed 18 rokiem życia) do decydowania o sobie, ocen, wartościowania rzeczy. Przejście od dziecięctwa do dorosłości jest płynne, a nie skokowe, a dorośli też wciąż sie uczą, doskonalą (z wyjątkiem może twardego myślowego betonu, ale nawet taki beton musi pewne oczywiste fakty jakoś wziąć pod uwagę).

Nie ma innej metody powiedzenia czegoś komuś, jak zapostulowanie jakichś okoliczności. Właściwie każda próba komunikacji jest jakąś formą manipulacji (niekoniecznie wrogiej), wpływu jakoś zmienia stan świadomości. Nawet pytając o godzinę zwracamy uwagę na to, aby ktoś zainteresował się czasem, który nam za chwilę poda. Może on nie miał ochoty o czasie myśleć w tej chwili?...
Postulujemy normy etyczne, aby społeczeństwo jakoś funkcjonowało. Robimy tak ze świadomością, że wielu ludzi ma wciąż niewystarczające doświadczenie, umiejętności, rozum, aby samemu odkryć zasady, które rządzą światem, które budują poprawne cele życiowe.

Zżymanie się, że światopogląd coś narzuca (arbitralnie, a jakże) to trochę jak manie pretensji do wody, że jest mokra, 10 tonowej ciężarówki o to, że jest ciężka. Na tym polega (typowy, bo mogą być wyjątki) światopogląd - że jest jakoś współdzielony w społeczności, ze jedni ludzie uczą jego zasad innych ludzi! Ale w normalnym życiu działamy w otoczeniu ludzi, którzy dopiero się uczą! Im pewne rzeczy trzeba powiedzieć. Jak zmądrzeją, jak staną się myślowo samodzielni na tyle, aby sztywne zasady zamienić na coś bardziej elastycznego, a jednocześnie operatywnego i skutecznego, to porzucą owe sztywne zasady. Ale nie mamy tego komfortu startowania z juz gotowymi w pełnej mądrości umysłami.

Dlatego światopoglądy mają owa "wadę", że pewne rzeczy narzucają, postulują, każą przyjąć na wiarę. Bo inaczej nie ma jak zorganizować ludzkiego społeczeństwa.


pierwsze zdanie, zaznaczone przeze mnie na czerwono utożsamia i słusznie (moim zdaniem) 'ja' ze "światopoglądem' ...

drugie, zaznaczone, należało by więc rozumieć jako:

"dlatego ludzie mają ową "wadę", że pewne rzeczy narzucają, postulują, każą przyjąć na wiarę"


:) ciekawie się czyta Michale :wink: to co piszesz - całość :), uwzględniwszy twoją definicję ja


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin