Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Próba uporządkowania definicyjnego pojęć światopoglądowych
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10042
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:07, 14 Lut 2020    Temat postu:

MD napisał:
... przekonania były wyłącznie rojeniami, bo najczęściej skądś pochodzą, najczęściej coś tam zostało w nich spostrzeżone, może jakiś walor ponadrojeniowy mają.
Ogólnie wiadomo przez otwarte umysły, że przekonania pochodzą z wierzeń i nie chodzi tutaj li tylko o wierzenia religijne lecz o to na co człowieka najczesciej zwraca uwagę i energię mózgu a zatem tym się staje tworząc siebie na co dzień. Jeśli są to wierzenie destruktywne, to mam nadzieję, że się przed śmiercią wybudzi z tego letargu cierpiętnictwa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15971
Przeczytał: 129 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:30, 14 Lut 2020    Temat postu:

Dyskurs napisał:
MD napisał:
... przekonania były wyłącznie rojeniami, bo najczęściej skądś pochodzą, najczęściej coś tam zostało w nich spostrzeżone, może jakiś walor ponadrojeniowy mają.
Ogólnie wiadomo przez otwarte umysły, że przekonania pochodzą z wierzeń i nie chodzi tutaj li tylko o wierzenia religijne lecz o to na co człowieka najczesciej zwraca uwagę i energię mózgu a zatem tym się staje tworząc siebie na co dzień. Jeśli są to wierzenie destruktywne, to mam nadzieję, że się przed śmiercią wybudzi z tego letargu cierpiętnictwa.

Niestety, tak to już jest, że życie w ogóle jest rozpięte pomiędzy cierpieniem a radością i szczęściem. Można udawać przed sobą, że jest tylko ta jedna strona, ale udawanie jest fałszem, a co za tym idzie będzie prowadziło do opartych o niepoprawne przesłanki decyzji. Takie decyzje w końcu przyniosą też skutki - najpewniej opłakane, bo nie spinające celów działania z tym, co zrobimy. I cierpienie wtedy wróci - już w formie ODPOWIEDZI ŚWIATA. Na to nie ma rady, nie sposób tego zmienić udawaniem. Bo jak będziemy głodni, to nie nakarmi nas rozmyślanie o dobrych intencjach, jak stracimy dach nad głową, to nie poprawi tego stanu rozmyślanie o moralności, jak się wpakujemy w kabałę z niebezpiecznymi ludźmi, to nic nie pomoże postrzeganie trudnych aspektów rzeczywistosci jako postawę neurotyczną. Po prostu stanie się, tak jak się stanie zgodnie z prawami świata, a nie naszymi pobożnymi życzeniami.
Nie jestem piewcą cierpiętnictwa, chwalę TRZEŹWY OSĄD rzeczywistości. Trzeźwy, czyli pozbawiony zafałszowań wynikłych z nastawiania się na jakąkolwiek ze stron - tak pozytywnną, jak i negatywną. Tylko ZNAJĄC OKOLICZNOŚCI I REGUŁY można rozsądnie decydować, można działać celowo, nie szkodząc sobie i innym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10042
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:04, 14 Lut 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
MD napisał:
... przekonania były wyłącznie rojeniami, bo najczęściej skądś pochodzą, najczęściej coś tam zostało w nich spostrzeżone, może jakiś walor ponadrojeniowy mają.
Ogólnie wiadomo przez otwarte umysły, że przekonania pochodzą z wierzeń i nie chodzi tutaj li tylko o wierzenia religijne lecz o to na co człowieka najczesciej zwraca uwagę i energię mózgu a zatem tym się staje tworząc siebie na co dzień. Jeśli są to wierzenie destruktywne, to mam nadzieję, że się przed śmiercią wybudzi z tego letargu cierpiętnictwa.

Niestety, tak to już jest, że życie w ogóle jest rozpięte pomiędzy cierpieniem a radością i szczęściem. Można udawać przed sobą, że jest tylko ta jedna strona, ale udawanie jest fałszem, a co za tym idzie będzie prowadziło do opartych o niepoprawne przesłanki decyzji. Takie decyzje w końcu przyniosą też skutki - najpewniej opłakane, bo nie spinające celów działania z tym, co zrobimy. I cierpienie wtedy wróci - już w formie ODPOWIEDZI ŚWIATA. Na to nie ma rady, nie sposób tego zmienić udawaniem. Bo jak będziemy głodni, to nie nakarmi nas rozmyślanie o dobrych intencjach, jak stracimy dach nad głową, to nie poprawi tego stanu rozmyślanie o moralności, jak się wpakujemy w kabałę z niebezpiecznymi ludźmi, to nic nie pomoże postrzeganie trudnych aspektów rzeczywistosci jako postawę neurotyczną. Po prostu stanie się, tak jak się stanie zgodnie z prawami świata, a nie naszymi pobożnymi życzeniami.
Nie jestem piewcą cierpiętnictwa, chwalę TRZEŹWY OSĄD rzeczywistości. Trzeźwy, czyli pozbawiony zafałszowań wynikłych z nastawiania się na jakąkolwiek ze stron - tak pozytywnną, jak i negatywną. Tylko ZNAJĄC OKOLICZNOŚCI I REGUŁY można rozsądnie decydować, można działać celowo, nie szkodząc sobie i innym.
Życie jest nieskończonym procesem zmiany form. Jaką ideologię sobie do tego faktu naukowego dodasz jest refleksją Twojego stanu emocjonalnego w miejscu i czasie. Na dłuższą metę, taki stan tworzy samopoczucie, temperament i przeznaczenie.

Życie człowiek może przeżyć lub przecierpieć. W pierwszym przypadku będzie żył dłużej i w dobrym stanie zdrowia. W drugim krócej i w niedobrym stanie zdrowia. Tworzenie siebie jest faktem naukowym a kontrolą jakości jest samopoczucie, które tworzone z poziomu "trzezwego" cierpiętnictwa w uzaleznieniu mozgu od zwiazkow chemicznych stresu staje się chroniczną kondycją zdrowotną i ma potencjał stać się śmiertelna przedwcześnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15971
Przeczytał: 129 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:17, 14 Lut 2020    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
MD napisał:
... przekonania były wyłącznie rojeniami, bo najczęściej skądś pochodzą, najczęściej coś tam zostało w nich spostrzeżone, może jakiś walor ponadrojeniowy mają.
Ogólnie wiadomo przez otwarte umysły, że przekonania pochodzą z wierzeń i nie chodzi tutaj li tylko o wierzenia religijne lecz o to na co człowieka najczesciej zwraca uwagę i energię mózgu a zatem tym się staje tworząc siebie na co dzień. Jeśli są to wierzenie destruktywne, to mam nadzieję, że się przed śmiercią wybudzi z tego letargu cierpiętnictwa.

Niestety, tak to już jest, że życie w ogóle jest rozpięte pomiędzy cierpieniem a radością i szczęściem. Można udawać przed sobą, że jest tylko ta jedna strona, ale udawanie jest fałszem, a co za tym idzie będzie prowadziło do opartych o niepoprawne przesłanki decyzji. Takie decyzje w końcu przyniosą też skutki - najpewniej opłakane, bo nie spinające celów działania z tym, co zrobimy. I cierpienie wtedy wróci - już w formie ODPOWIEDZI ŚWIATA. Na to nie ma rady, nie sposób tego zmienić udawaniem. Bo jak będziemy głodni, to nie nakarmi nas rozmyślanie o dobrych intencjach, jak stracimy dach nad głową, to nie poprawi tego stanu rozmyślanie o moralności, jak się wpakujemy w kabałę z niebezpiecznymi ludźmi, to nic nie pomoże postrzeganie trudnych aspektów rzeczywistosci jako postawę neurotyczną. Po prostu stanie się, tak jak się stanie zgodnie z prawami świata, a nie naszymi pobożnymi życzeniami.
Nie jestem piewcą cierpiętnictwa, chwalę TRZEŹWY OSĄD rzeczywistości. Trzeźwy, czyli pozbawiony zafałszowań wynikłych z nastawiania się na jakąkolwiek ze stron - tak pozytywnną, jak i negatywną. Tylko ZNAJĄC OKOLICZNOŚCI I REGUŁY można rozsądnie decydować, można działać celowo, nie szkodząc sobie i innym.
Życie jest nieskończonym procesem zmiany form. Jaką ideologię sobie do tego faktu naukowego dodasz jest refleksją Twojego stanu emocjonalnego w miejscu i czasie. Na dłuższą metę, taki stan tworzy samopoczucie, temperament i przeznaczenie.

Życie człowiek może przeżyć lub przecierpieć. W pierwszym przypadku będzie żył dłużej i w dobrym stanie zdrowia. W drugim krócej i w niedobrym stanie zdrowia. Tworzenie siebie jest faktem naukowym a kontrolą jakości jest samopoczucie, które tworzone z poziomu "trzezwego" cierpiętnictwa w uzaleznieniu mozgu od zwiazkow chemicznych stresu staje się chroniczną kondycją zdrowotną i ma potencjał stać się śmiertelna przedwcześnie.


Napisałaś coś ogólnie. Ale mam proste pytanie: czy negujesz mój postulat TRZEŹWEJ, NIEZAKŁÓCONEJ CHCENIAMI, EMOCJAMI OCENY RZECZYWISTOŚCI I WŁASNEJ W NIEJ ROLI?
Czy widząc coś trudnego w swoim życiu, lepiej jest według Ciebie, udawać, ze to się nie zdarza, bo to powoduje negatywny nastrój, czy raczej lepiej jest "brać byka za rogi" i uporać się z problemem?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10042
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:55, 14 Lut 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
MD napisał:
... przekonania były wyłącznie rojeniami, bo najczęściej skądś pochodzą, najczęściej coś tam zostało w nich spostrzeżone, może jakiś walor ponadrojeniowy mają.
Ogólnie wiadomo przez otwarte umysły, że przekonania pochodzą z wierzeń i nie chodzi tutaj li tylko o wierzenia religijne lecz o to na co człowieka najczesciej zwraca uwagę i energię mózgu a zatem tym się staje tworząc siebie na co dzień. Jeśli są to wierzenie destruktywne, to mam nadzieję, że się przed śmiercią wybudzi z tego letargu cierpiętnictwa.

Niestety, tak to już jest, że życie w ogóle jest rozpięte pomiędzy cierpieniem a radością i szczęściem. Można udawać przed sobą, że jest tylko ta jedna strona, ale udawanie jest fałszem, a co za tym idzie będzie prowadziło do opartych o niepoprawne przesłanki decyzji. Takie decyzje w końcu przyniosą też skutki - najpewniej opłakane, bo nie spinające celów działania z tym, co zrobimy. I cierpienie wtedy wróci - już w formie ODPOWIEDZI ŚWIATA. Na to nie ma rady, nie sposób tego zmienić udawaniem. Bo jak będziemy głodni, to nie nakarmi nas rozmyślanie o dobrych intencjach, jak stracimy dach nad głową, to nie poprawi tego stanu rozmyślanie o moralności, jak się wpakujemy w kabałę z niebezpiecznymi ludźmi, to nic nie pomoże postrzeganie trudnych aspektów rzeczywistosci jako postawę neurotyczną. Po prostu stanie się, tak jak się stanie zgodnie z prawami świata, a nie naszymi pobożnymi życzeniami.
Nie jestem piewcą cierpiętnictwa, chwalę TRZEŹWY OSĄD rzeczywistości. Trzeźwy, czyli pozbawiony zafałszowań wynikłych z nastawiania się na jakąkolwiek ze stron - tak pozytywnną, jak i negatywną. Tylko ZNAJĄC OKOLICZNOŚCI I REGUŁY można rozsądnie decydować, można działać celowo, nie szkodząc sobie i innym.
Życie jest nieskończonym procesem zmiany form. Jaką ideologię sobie do tego faktu naukowego dodasz jest refleksją Twojego stanu emocjonalnego w miejscu i czasie. Na dłuższą metę, taki stan tworzy samopoczucie, temperament i przeznaczenie.

Życie człowiek może przeżyć lub przecierpieć. W pierwszym przypadku będzie żył dłużej i w dobrym stanie zdrowia. W drugim krócej i w niedobrym stanie zdrowia. Tworzenie siebie jest faktem naukowym a kontrolą jakości jest samopoczucie, które tworzone z poziomu "trzezwego" cierpiętnictwa w uzaleznieniu mozgu od zwiazkow chemicznych stresu staje się chroniczną kondycją zdrowotną i ma potencjał stać się śmiertelna przedwcześnie.


Napisałaś coś ogólnie. Ale mam proste pytanie: czy negujesz mój postulat TRZEŹWEJ, NIEZAKŁÓCONEJ CHCENIAMI, EMOCJAMI OCENY RZECZYWISTOŚCI I WŁASNEJ W NIEJ ROLI?
Czy widząc coś trudnego w swoim życiu, lepiej jest według Ciebie, udawać, ze to się nie zdarza, bo to powoduje negatywny nastrój, czy raczej lepiej jest "brać byka za rogi" i uporać się z problemem?
Jak uwolnisz się od maniakalanego "chciejstwa" Twojego mózgu na chemii stresu od szalonego dyktowania sobie na poziomie zmeczonego intelektu co emotuje, co czuje, co myślę, etc. to może sobie będziesz w stanie pomóc i publicznie nie "świrować". Studiowałam psychologię i nadal uaktualniam dane naukowe, więc proszę zmiłuj się nad sobą i nie katuj siebie publicznie usiłując tworzyć mnie na własne cierpiętnicze podobieństwo.

Wszystko jest wszystkim | Piotr Bucki | TEDxSGH
https://youtu.be/e2NjLF_s6MM
h*ttps://youtu.be/e2NjLF_s6MM


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 19:57, 14 Lut 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin