Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Problem fundamentu

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2396
Przeczytał: 148 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:02, 02 Paź 2020    Temat postu: Problem fundamentu

Podczas rozmyślań i dyskusji filozoficznych ciągle przewija się problem fundamentu. Ludzie sobie zadają pytanie, co jest fundamentem rzeczywistości, co jest tą "pierwszą przyczyną". Jedni twierdzą, że jest nią Bóg, inni że jest to jakaś świadomość/umysł, jeszcze inni, że matematyka albo jakieś prawa natury. I wydaje się, że jak ktoś sobie założy jakiś fundament i potrafi fozumować logicznie, to jest w stanie z fundamentu (obojętnie co nim będzie) wywieść istnienie świata. No ale mamy w takim razie problem, bo logicznych możliwości jest bez liku, a świat jest jeden. Empirycznie natomiast nie jesteśmy w stanie rozstrzygnąć co jest fundamentem. Czy jest z tego jakieś wyjście? Moim zdaniem jest i właśnie logiczne.

Zauważyłam, że z tymi kandydatami na fundament zwykle jest coś nie tak. Wygląda to tak, że ktoś sobie ze złożonej rzeczywistości abstrahuje jakiś wybrany element i czyni go fundamentem ze względu na jakąś cechę, np. trwałość, niezmienność i zdaje się przy tym nie dostrzegać, ze ten fundament już sam w sobie zakłada istnienie tego, czego ma być dopiero fundamentem.
Np. trwałość zakłada coś co trwa, niezmienność zakłada coś co się zmienia jako jej negację/opozycję
To może Bóg, stworzyciel? On też zakłada stworzony przez siebie świat. Bogiem się jest wobec świata
A może matematyka? Ale czym jest matamatyka bez świata, który opisuje? To samo dotyczy praw.

Obrońcy tego typu fundamentów próbują wybrnąć z tego, wymawiając się niedoskonałością języka, tzn. pojęcia, którymi posługujemy się, żeby rozmawiać o fundamencie nie nadają się do tego, żeby ten fundament wyrazić, rozumiemy je konwencjonalnie, dlatego trzeba niejako wyjść poza te ograniczenia naszego umysłu i wyobrazić sobie samoistną trwałość, niezmienność, stwórcę albo matematykę. I jeśli zaakceptujemy to założenie, to wtedy całe rozumowanie zaczyna mieć sens. Jednak jeśli my nie wiemy, o czym w ogóle mówimy, a nie wiemy, bo byt do którego się odnosimy nie jest tym, do którego odsyła pojęcie, to jak w ogóle możemy poprawnie rozumować? Czym się będzie różnic niewyrażalna trwałość od niewyrażalnego Boga, praw natury i matematyki? Jeden pies. W takim razie nazwa, którą stosujemy trwałość/niezmienność/Bóg/prawa natury/matematyka jest całkowicie dowolna. Mogę nawet stwierdzić, że but jest fundamentem świata, bo przecież but fundament nie jest tym samym co konwencjonalny but.

Otóż, w tym rzecz, że w tym momencie, kiedy właśnie zakładamy takie niewiadomocoś na start, robimy błąd rozumowania. Już w tym miejscu trzeba się zatrzymać. No ok, ale skoro zawsze nam wyjdzie, że ten rzekomy fundament zakłada inne elementy, to co w takim razie? Nie ma fundamentu? I tak i nie. Tak, bo rzeczywisty fundament nie jest czymś prostym, czego człowiek w swoim zapędzie redukcjonistycznym szuka. Ale z drugiej strony nie, bo jakiś fundament jest, tylko że właśnie istotą tego fundamentu jest złożenie/relacyjnosć.

Np. jeśli twierdzę, że trwałość jest fundamentem świata i zdaję sobie sprawę, że trwałość zakłada już w sobie nietrwałość, to mówię tym samym, że fundamentem świata jest trwałość i nietrwałość, relacja pomiędzy trwałością i nietrwałością, trwałość w nietrwałości albo nietrwałość w trwałości.

Wiele osób będzie się buntować przeciwko takiemu rozumieniu fundamentu, bo przecież fundament musi być czymś samoistnym, niezależnym, absolutnym. No i w zasadzie tak relacyjnie pojmowany fundament też jest jako ten fundament niezależny, samoistny (trwałość w nietrwałości istnieje niezależnie, samoistnie), ale znowu nie jako wyabstrahowana z rzeczywistości cecha "trwałość w nietrwałości", ponieważ to ma sens tylko w relacji do konkretu, do którego się odnosi.

Mimo że w pewnym sensie to moje ujęcie natrafia na ten problem niewyrażalności, na który zwróciłam uwagę wyżej, to jednak jest to innego rodzaju niewyrażalność, ponieważ istota tego fundamentu, do którego się odnoszę jest wyrażona w pojęciu, którego użyłam. Mianowicie, użyłam pojęcia zakładającego relację dla wyrażenia fundamentu o charakterze relacyjnym, a nie pojęcie zakładającego relację dla wyrażenia fundamentu o charakterze nierelacyjnym.

Uważam, że ten problem fundamentu jest w gł. mierze mentalny, bo w języku mamy wszystko podane na tacy, ta zależność jest wpisana w każde pojęcie, tylko z jakiegoś powodu nastawiamy sie na proste, redukcjonistyczne rozwiązania.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Pią 11:04, 02 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 80 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:20, 02 Paź 2020    Temat postu:

TP.

Cytat:
Uważam, że ten problem fundamentu jest w gł. mierze mentalny, bo w języku mamy wszystko podane na tacy, ta zależność jest wpisana w każde pojęcie, tylko z jakiegoś powodu nastawiamy sie na proste, redukcjonistyczne rozwiązania


Myślę wręcz odwrotnie. Może sądzę po sobie. Nie nastawiam się na proste redukcjonistyczne rozwiązania.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 12:22, 02 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2396
Przeczytał: 148 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 12:37, 02 Paź 2020    Temat postu:

Semele napisał:
TP.

Cytat:
Uważam, że ten problem fundamentu jest w gł. mierze mentalny, bo w języku mamy wszystko podane na tacy, ta zależność jest wpisana w każde pojęcie, tylko z jakiegoś powodu nastawiamy sie na proste, redukcjonistyczne rozwiązania


Myślę wręcz odwrotnie. Może sądzę po sobie. Nie nastawiam się na proste redukcjonistyczne rozwiązania.

Myślę, że ma to jakiś związek z płcią. Kobiety na ogół są mniej skłonne do redukcjonizmu niż mężczyźni. Kobiecie w redukcjonizmie zawsze coś intuicyjnie nie pasi. Coś zgrzyta.

EDIT
W związku z tym uważam, że kobieta jest probierzem teorii. Mężczyźni są znacznie lepsi w wymyślaniu teorii, snuciu idei od kobiet, ale właśnie przewaga w tym obszarze jest wadą w testowaniu tych teorii, sprawdzaniu, czy się trzymają kupy.

Mężczyzno, zastanawiasz się, czy Twoja teoria trzyma się kupy? Daj ją do wglądu kobiecie. Kobieta to rzeczywistość w miniaturze.
Pelicano Coelho


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Pią 13:06, 02 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2396
Przeczytał: 148 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:56, 02 Paź 2020    Temat postu:

Jeszcze na jedną rzecz chciałabym zwrócić uwagę. Ktoś może sobie pomyśleć, że cały spór o to, co jest fundamentem rzeczywistości, to jakiś pseudoproblem, bo co to właściwie zmienia? Świata tym przecież nie odmienimy. Jednak wbrew pozorom ma to znaczenie. Są osoby, dla których to co nie jest fundamentalne, jest nierzeczywiste, a to co nierzeczywiste można traktować po macoszemu albo wręcz zupełnie ignorować, traktować jako coś bez znaczenia.

Jeśli ktoś np. uważa, że tylko Bóg jest realny albo jakieś tamto życie po śmierci, to może mieć to realne konsekwencje na to życie, które zaniedba w imię jakiejś fundamentalnej abstrakcji. Fundamentalizm religijny jest znakomitym przykładem takiego niebezpiecznego redukcjonizmu, choć oczywiście nie jest to jedyny możliwy fundamentalizm. Można być fundamentalistą mistycznym, który poza swoimi medytacjami i uniesieniami duchowymi świata nie widzi albo fundamentalistą filozoficznym, który się zafiksował na jakiejś idei albo kompulsywnym myśleniu.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Pią 17:59, 02 Paź 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 80 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:03, 02 Paź 2020    Temat postu:

Właśnie to JEST CIEKAWE w dyskusji na forum, że można zmienić swój "fundament" . Na przykład ja mogę chwilami wczuć się w osobę, która wierzy w BOGA chrześcijańskiego. Takie próby innego myślenia, odczuwania. To jest nawet bardzo potrzebne. Po to aby jednak się przekonać co JEST rzeczywistoście moje.

Kilka niewzruszonych przekonań.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin