Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Szczęście
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nobody




Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 20:21, 11 Paź 2007    Temat postu: Szczęście

Chcialbym zaproponowac dyskusje na temat szczescia

no własnie czym jest, od czego zalezy, na czym polega, czym jest w rozumieniu wspolczesnego czlowieka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22572
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:38, 11 Paź 2007    Temat postu:

A czym jest szczęście dla ciebie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nobody




Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 20:48, 11 Paź 2007    Temat postu:

ja nie wiem
.. tak naprawde chcialbym napisac prace na taki temat i staram sie dyskutowac z ludzmi wlasnie o szczesciu oprocz tego czytam stosowne ksiazki
i wciaz zbieram mysli

generalnie rzecz biorac mam duzo opcji do wyboru tylko ciezko sie zdecydowac ktore poglady uznac za wlasne
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Czw 21:01, 11 Paź 2007    Temat postu:

Szczęście to zadowolenie ze swojego życia. Mój brat mówi, że człowiek silny psychicznie nie potrzebuje czegoś konkretnych rzeczy np. nowego samochodu, tylko potrafi czerpać radość z tego co ma (nawet z samego faktu życia). To nie oznacza, że taki człowiek nie ma żadnych marzeń. Na przykład marzeniem brata jest siedzieć cały tydzień w samotności i w spokoju i czytać dobre książki, ale potrafi być szczęśliwy pomimo niespełnienia tego marzenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nobody




Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 23:26, 11 Paź 2007    Temat postu:

nie tylko zadowolenie. władysław tatarkiewicz w swojej ksiazce "o szczesciu" wyroznil 4 rodzaje szczescia, zadowolenie z zycia w perspektywie dlugotrwalej to jeden z nich. a 3 pozostale to:
-"wybitnie dodatnie wydarzenia”,
- "wybitnie dodatnie przeżycia”,
- „posiadanie największej miary dóbr dostępnej człowiekowi”"

jesli zas chodzi o czynniki to w.tatarkiewicz ujal to tak ( pomijajc iz wprowadzil zrelatywizowant wzor szczescia S= f ( C1,C2,C3...), gdzie C1,C2.. to czynniki szczescia )

do S potrzebne sa C. ale moga byc same C bez S, jak i S bez C.. to tak w skrocie

w jednym polskim dziele, chyba elizy orzeszkowej, bohater mowi tak:
"niczego mi nie brakuje procz szczescia"

z kolei seneka, napisal tak: Szczęśliwym nie jest ten, kto wydaje się innym, lecz ten, kto sam się za takiego uważa. lub "nie jest szczęśliwy, kto się za szczęśliwego nie uważa."

ja osobiscie zgadzam sie z tym pogladem.

a kolei Paulo Coelho stwierdzil tak :
"Istnieje szereg zasad, które określają czym jest szczęście, i jeśli ich nie spełniasz, twoja świadomość nie dopuszcza do siebie myśli, że jesteś szczęśliwy."

wyglada na to iz szczescie w rozumieniu długotrwałego zadwolenia z zycia jest jedna z najbardziej relatywnych rzeczy na tym swiecie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22572
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:13, 12 Paź 2007    Temat postu:

Myślę, że każdy po prostu wie, czy jest szczęśliwy, czy nie. Natomiast potem zaczyna się kombinowanie: od czego zależy moje poczucie szczęścia, jak to odczucie opisać w ogólny sposób, jak to odczucie stopniować, czy wszystkie odcienie szczęścia odpowiadają temu samemu zjawisku... I wyniki tego kombinowania zależą w decydujący sposób od całokształtu poglądów na świat, jakie dana osoba posiada.

Czy możemy na potrzeby tej dyskusji ustalić, że wiemy, co ZNACZY być szczęśliwym, i zastanawiamy się teraz nad tymi wszelakimi kombinacjami teoretyczno-praktycznymi, które mają umieścić to uczucie w naszym modelu rzeczywistości oraz po prostu ułatwić nam drogę do takiego szczęścia, jakiego pragniemy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Pią 14:26, 12 Paź 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Czy możemy na potrzeby tej dyskusji ustalić, że wiemy, co ZNACZY być szczęśliwym, i zastanawiamy się teraz nad tymi wszelakimi kombinacjami teoretyczno-praktycznymi, które mają umieścić to uczucie w naszym modelu rzeczywistości oraz po prostu ułatwić nam drogę do takiego szczęścia, jakiego pragniemy?

Ja chciałbym jednak usłyszeć twoją definicję szczęścia, bo jednak zdefiniowanie szczęścia nie jest takie proste. :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22572
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:26, 12 Paź 2007    Temat postu:

Sadysta jesteś :D

OK. Szczęście to stan, w którym to co jest, przewyższa to, co człowiek niedawno uważał za to, co powinno być, by było dobrze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Pią 23:34, 12 Paź 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
OK. Szczęście to stan, w którym to co jest, przewyższa to, co człowiek niedawno uważał za to, co powinno być, by było dobrze.

U mnie jest raczej na odwrót. Mi zawsze czegoś brakuje i nawet nie wiem, co by niby miało być takie "różowe". :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 25124
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 9:07, 14 Paź 2007    Temat postu:

Definicja:
Szczęście to zmiana stanu uczuć z dowolnego X w kierunku dodatnim.

Definicja:
Nieszczęście to zmiana stanu uczuć z dowolnego X w kierunku ujemnym.

Przykład:

Stan X - Jestem z dowolnego powodu przygnębiony

Stan X-1 - nachodzą mnie jescze czarniejsze myśli od stanu X

Stan X+1 - przechodzę ze stanu przygnębienia do stanu lepszego np. coś mi się w końcu udało.

Aksjomat:
Nic nie trwa wiecznie. Niemożliwe jest bycie wyłącznie szczęśliwym czyli prmanentny wzrost szczęścia - to wbrew prawom fizyki.

P.S.
Szczęściem dla żebraka będzie grosik w kapeluszu.
Szczęściem dla milirdera będzie lot w kosmos itp.

Wszystko zależy od punktu odniesienia
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22572
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:38, 16 Paź 2007    Temat postu:

Można tak, jak u Rafała. Tyle, że ja bym to nazwał zadowoleniem i niezadowoleniem, albo korzyścią i stratą. Szczęście kojarzy mi się z czymś mocniejszym emocjonalnie, niż zwykła poprawa losu.

Konrado, jak ty nawet nie wiesz, co ma być różowe, to w zasadzie każda poprawa jest dla ciebie szczęściem w wujowym sensie :D. Czyli szczęściem jest dla ciebie zarówno szczęście w sensie Rafałowym, jak i w sensie wujowym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Wto 23:27, 16 Paź 2007    Temat postu:

Chodzi o to, że z wszystkiego jestem w dużym stopniu niezadowolony. Nie mogę znaleźć czegoś, bo by mnie w pełni zaspokoiło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 25124
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:23, 17 Paź 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Można tak, jak u Rafała. Tyle, że ja bym to nazwał zadowoleniem i niezadowoleniem, albo korzyścią i stratą. Szczęście kojarzy mi się z czymś mocniejszym emocjonalnie, niż zwykła poprawa losu.

Szczęście mocne typu "zakochałem się", "wygrałem milion", "urodziło mi się dziecko" itp. to w skali życia bardzo rzadkie zjawiska, choć przyjemne.

Moim zdaniem szczęście buduje się małymi kroczkami, trochę w dół ale zawsze więcej do góry. Myślę, że prawie każdy dorosły człowiek dostrzeże szczęście w skali swojego życia - wystarczy jak stwierdzi "życie jest piękne" co oznacza jestem szczęśliwy.

Czasami jesteśmy szczęśliwi małymi kroczkami ... i następuje katastrofa np. ucieka druga połowa. Jedni się załamują i nawet popełniają samobójstwo, inni np. głęboko wierzący katolicy zakładają zgrzebny worek i modlą się do końca życia aby druga połowa wróciła bo wiara zabrania im szukać szcszęścia w ramionach innej kobiety :shock: ... Najrozsądniejsi budują sczęście od nowa w ramionach innej kobiety ... i czasami znajdują szczęście jeszcze większe niz w pierwszym małżeństwie. Pieprzą przy tym nakazy KrK mimo że są katolikami ... i słusznie !

Czy jest tu jakiś moherowy beret, który miałby inne zdanie ? :shock:

Konrado5, może nie istnieje coś "co by mnie w pełni zaspokoiło" ? .... gdybyś osiągnął 100% zaspokojenie to życie nie miałoby sensu ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 17:56, 24 Paź 2007    Temat postu:

rafal3006 napisał:
gdybyś osiągnął 100% zaspokojenie to życie nie miałoby sensu

Że się tak wtrącę, Rafale, mógłbyś to wyjaśnić? Nie rozumiem tego zdania. Co znaczy, że życie ma sens?

Wuju:
wujzboj napisał:
OK. Szczęście to stan, w którym to co jest, przewyższa to, co człowiek niedawno uważał za to, co powinno być, by było dobrze.

Czyli w danym momencie człowiek jest mile zaskoczony tym co jest, bo zdaje sobie sprawę, że wystarczyłoby mu tego mniej?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 25124
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 4:39, 25 Paź 2007    Temat postu:

Cyryl napisał:
rafal3006 napisał:
gdybyś osiągnął 100% zaspokojenie to życie nie miałoby sensu

Że się tak wtrącę, Rafale, mógłbyś to wyjaśnić? Nie rozumiem tego zdania. Co znaczy, że życie ma sens?

Po prostu dla większości ludzi życie jest piękne, czyli mówią tym samym "jestem szczęśliwy" - to wystarczy aby życie miało sens.

Śmierć też ma sens bo nieśmiertelność w jakiejkowiek postaci to piekło - przynajmniej z ziemskiego punktu odniesienia.

Nieśmiertelnośc wyklucza nowe życie, to STOP dla czasu !
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 10:38, 25 Paź 2007    Temat postu:

rafal3006 napisał:
czyli mówią tym samym "jestem szczęśliwy" - to wystarczy aby życie miało sens.
Ja uważam, że po prostu zdarza się większościom ludzi mówić, że życie jest piękne. Ci sami w innym momencie powiedzą, że życie nie ma sensu.
Życie dla nich ma sens, kiedy występują sprzyjające warunki by naturalnie stwierdzić ten stan rzeczy. W takim przypadku jak większość ludzi powie, że życie nie ma sensu, to idąc twoim tokiem rozumowania powiem, że "wystarczy to aby życie nie miało sensu".
rafal3006 napisał:
Śmierć też ma sens bo nieśmiertelność w jakiejkolwiek postaci to piekło - przynajmniej z ziemskiego punktu odniesienia.

Wszystko zależy co kryje się pod pojęciem "śmierć". Na dodatek my tu mówimy o nieśmiertelności POZA piekłem.
rafal3006 napisał:
Nieśmiertelnośc wyklucza nowe życie, to STOP dla czasu !
Mówimy o nieśmiertelności w sensie wiecznego istnienia. Wyobrażam sobie, że będąc w niebie jest możliwe umrzeć i narodzić się (powiedzmy fizycznie) na nowo, będąc mniej więcej tą samą osobą (jeśli nie spowodowałoby to odejścia z nieba). Jeśli twierdzisz inaczej, to pewnie spodziewasz się kiedyś przestać istnieć. Ewentualnego "wykluczenia nowego życia" ani STOPU dla czasu tu nie widzę. Widocznie bardzo przywiązałeś się do panujących na ziemi fizycznych praw.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 25124
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 4:40, 26 Paź 2007    Temat postu:

Cyryl napisał:

Ja uważam, że po prostu zdarza się większościom ludzi mówić, że życie jest piękne. Ci sami w innym momencie powiedzą, że życie nie ma sensu.
Życie dla nich ma sens, kiedy występują sprzyjające warunki by naturalnie stwierdzić ten stan rzeczy. W takim przypadku jak większość ludzi powie, że życie nie ma sensu, to idąc twoim tokiem rozumowania powiem, że "wystarczy to aby życie nie miało sensu".

Masz wolną wolę i możesz się zabić ... i co niektórzy nie mający nadziei na lepszą przyszłość to robią. Życie to dołki i górki, nie może być samych górek bo wtedy nie rozpoznasz szczęścia - zabraknie ci punktu odniesienia.
Cyryl napisał:

rafal3006 napisał:
Nieśmiertelnośc wyklucza nowe życie, to STOP dla czasu !
Mówimy o nieśmiertelności w sensie wiecznego istnienia. Wyobrażam sobie, że będąc w niebie jest możliwe umrzeć i narodzić się (powiedzmy fizycznie) na nowo, będąc mniej więcej tą samą osobą (jeśli nie spowodowałoby to odejścia z nieba). Jeśli twierdzisz inaczej, to pewnie spodziewasz się kiedyś przestać istnieć. Ewentualnego "wykluczenia nowego życia" ani STOPU dla czasu tu nie widzę. Widocznie bardzo przywiązałeś się do panujących na ziemi fizycznych praw.

:shock: :shock: :shock:
Chcesz być nieśmiertelny i jednocześnie umierać i rodzić się na nowo ?
Przecież masz to tu, na ziemi - po co ci NIEBO ?

Skąd wiesz czy w poprzednim życiu nie byłeś HITLEREM albo karaluszkiem ?

Chciałbyś to wiedzieć ? :shock:

Gdybyś znał wszystkie swoje wcielenia w poprzednich życiach to byłoby piekło - zgadza się ?

dobro nie istnieje bez zła, szczęście nie może istnieć bez nieszczęścia, prawda bez fałszu itd.

nieśmiertelnośc wyklucza nowe narodziny ...

Oczywiście "nieśmiertelność" w twoim wydaniu ma sens - i ja myślę, że na tym włśnie polega nieśmiertelność.

Wynika z tego że:

Żiemia = Raj = Niebo

Ktoś musi cierpieć aby inni wiedzieli co to szczęście, ktoś musi być zły aby inni znali dobro ... itd.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 13:15, 26 Paź 2007    Temat postu:

Twoje Ziemia=Raj jest po prostu zdumiewające. :grin:
rafal3006 napisał:
Życie to dołki i górki, nie może być samych górek bo wtedy nie rozpoznasz szczęścia - zabraknie ci punktu odniesienia.

Jeśli coś przede mną będzie dołkiem podobnym do poprzedniego, w którego się wpakowłem i żałowałem, to i do następnego nie wejdę. Raz postawiony punkt odniesienia w tym przypadku jest wystarczający na tyle długo, na ile mogę go zastosować do rozróżnienia. A to, w jakim stopniu mój aparat poznawczy zdolny jest korzystać w każdym przypadku z tego punktu odniesienia (przecież chodzi o to, żeby nie wpaść w błoto), nie jest czymś ściśle określonym, poniważ pamięć ludzka jest ulotna i zwodnicza i co najważniejsze - na ziemi istnieje tak wiele różnych dołków, że ten punkt odniesienia po prostu nie działa i nie wystarczy żeby wszystko odpowiednio sklasyfikować (dlatego być może punktów odniesienia musi być nieskończenie wiele). Powstają pytania:
1. Dlaczego jeden punkt nie wystarczy, a może problem jest czy on rzeczywiście istnieje po wdepnięciu w to błoto?
2. Ewentualnie czy możliwe jest istnienie przestrzeni, w której stworzony punkt podczas wdepnięcia będzie wystarczający by nie tworzyć innych punktów odniesienia i nie cierpieć z tego powodu?

rafal3006 napisał:
Chcesz być nieśmiertelny i jednocześnie umierać i rodzić się na nowo ?
Przecież masz to tu, na ziemi - po co ci NIEBO ?

Nie czaję tego i kilku kolejnych zdań. Uważasz, że przestajesz istnieć oraz wszelkie twoje doświadczenia i punkty odniesienia znikają?
rafal3006 napisał:
nieśmiertelnośc wyklucza nowe narodziny ...

Ale jakie, czyje? Napisałem, że można umierać i się rodzić i być mniej więcej tą samą osobą. W innym przypadku te narodziny W OGÓLE nie mają sensu, bo ciebie i każdej istoty, która ginie, NIE DOTYCZĄ! Ty przestajesz istnieć, rodzi się coś w całkiem innym zbiorze, co nie ma łączności z twoim starym zbiorem.

rafal3006 napisał:

Oczywiście "nieśmiertelność" w twoim wydaniu ma sens - i ja myślę, że na tym włśnie polega nieśmiertelność.

Wynika z tego że:
Żiemia = Raj = Niebo

Ktoś musi cierpieć aby inni wiedzieli co to szczęście, ktoś musi być zły aby inni znali dobro ... itd.

Wydaje mi się, że lepiej jest najpierw uzgodnić poprzednie wypowiedzi przed omawianiem tej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 25124
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:04, 26 Paź 2007    Temat postu:

Cyryl napisał:

Twoje Ziemia=Raj jest po prostu zdumiewające. :grin:

To w 100% pewne Cyrylu :grin:
Gdzie był Biblijny Raj, w innym Wszechświecie, na Księżycu ? :grin:
Raj był tu na Ziemi i nic się nie zmieniło - dalej żyjemy w Raju. Biblijny Raj to oczywiście tylko poetycka przenośnia.
Być może patrząc na historię co niektórzy słusznie mogą sądzić że żyjemy w piekle, ale zauważ że mamy najdłuższy chyba okres pokoju na Świecie od początku istnienia człowieka. Myślę że dzieki świadomości człowieka i środkom masowego przekazu niemożliwa jest kolejna wojna światowa, niemożliwy jest kolejny Hitler. W krajach demokratycznych wszelkie zapędy dyktatorskie zostaną stłumione w zarodku - przykład, dwie kaczki.

Cyryl napisał:

rafal3006 napisał:
Życie to dołki i górki, nie może być samych górek bo wtedy nie rozpoznasz szczęścia - zabraknie ci punktu odniesienia.

Jeśli coś przede mną będzie dołkiem podobnym do poprzedniego, w którego się wpakowłem i żałowałem, to i do następnego nie wejdę...

He,he ... rozbawiłeś mnie strasznie. Czyżbyś był więcej niż Bogiem ? ... bo nawet Bóg nie zna przyszłości, a ty ją znasz ? :grin:

Byłeś w kasynie, przegrałeś 5 tys zł - czy aby na pewno nie pójdziesz się odegrać ? .... znam jedną która w kasynie zostawiła 500 tys $. Teraz nie ma nic i jest szczęśliwa .....
Dziewczyna cię rzuciła, czy aby na pewno nie będziesz latał za inną ?

Cyryl napisał:

Powstają pytania:
1. Dlaczego jeden punkt nie wystarczy, a może problem jest czy on rzeczywiście istnieje po wdepnięciu w to błoto?

Poruszyłeś kluczową sprawę - punkt odniesienia. To niesłychanie ważna rzecz. Dzisiejsi matematycy-logicy nie maja o tym arcyważnym pojęciu pojęcia dlatego robią za świrów w świecie normalnych ludzi. Przeczytaj IV część elementarza w moim podpisie :grin:

Nasz Wszechświat jest binarny, zatem masz zawsze jeden punkt odniesienia. Punktem odniesienia dla dobra jest zło, punktem odniesienia dla szczęścia jest cierpienie itd.

Cyryl napisał:

rafal3006 napisał:
Chcesz być nieśmiertelny i jednocześnie umierać i rodzić się na nowo ?
Przecież masz to tu, na ziemi - po co ci NIEBO ?

Nie czaję tego i kilku kolejnych zdań. Uważasz, że przestajesz istnieć oraz wszelkie twoje doświadczenia i punkty odniesienia znikają?

Tak musi być nawet w NIEBIE inaczej to bezsens. Ja na przykład w kolejnym życiu mogę być suczką Megi ... wspaniały piesek, jest tak rozpieszczany że nie ma chyba szczęściwszego stworzenia na Ziemi :grin:

Cyryl napisał:

rafal3006 napisał:
nieśmiertelnośc wyklucza nowe narodziny ...

Ale jakie, czyje? Napisałem, że można umierać i się rodzić i być mniej więcej tą samą osobą. W innym przypadku te narodziny W OGÓLE nie mają sensu, bo ciebie i każdej istoty, która ginie, NIE DOTYCZĄ! Ty przestajesz istnieć, rodzi się coś w całkiem innym zbiorze, co nie ma łączności z twoim starym zbiorem.

Znowu mnie rozbawiłeś :grin:
To co wytłuściłem w skali wieczności to piekło ... pomyśl trochę sam.
Nie możesz mieć świadomości poprzedniego istnienia - to fundament Raju :grin: ... czyli narodzin i smierci, wspaniałej przyrody nas otaczajacej itd. Kolejne narodziny ze świadomością poprzednich żyć do minus nieskończoności to potworne piekło, największemu wrogowi nie życzę ....
Jeśli w niebie nie ma zła, jest samo dobro to jak je rozpoznasz ? :shock:
Załóżmy, że żyjesz we Wszechświecie w którym panuje idealna temperatura t=const. Dla ciebie takie pojęcia jak ciepło i zimno nie istnieją ! to pojęcia nie z twojego Wszechświata. Identycznie jest z dobrem i złem ... itd.

P.S.
Z tym wzorem o niebie to na pewno przesadziłem, bo niebo to kompletnie inny punkt odniesienia o którym nie mamy zielonego pojęcia.

Ziemia=Raj - to jest OK :grin:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 12:15, 28 Paź 2007    Temat postu:

Puchatku drogi, cieszę się, że dla Ciebie Ziemia=Raj. :grin: Jest jednak coś, co wciąż nie odpowiada mi w Twoim światopoglądzie. Pozwól, że najpierw odniosę się do ogółu (a raczej do szczegółu, na którym opierają się dalsze wypowiedzi), bo w przeciwnym wypadku donikąd nie dojdziemy.

Na pewno zdajesz sobie sprawę, że Ziemia nie dla każdego jest Rajem i przez większość życia może być dla kogoś piekłem. Zgadzasz się? Na tej podstawie możesz być w przyszłości, co wynika z twoich poglądów, DOKŁADNIE tą osobą. I wtedy nie będziesz w raju. Będziesz w piekle. Żadne wcześniejszcze doświadczenia nowego Ciebie nie dotyczą, nie jesteś w stanie czerpać z życia radości. O to chodzi?

Ewentualnym twoim kontrargumentem może być, jak już napisałeś, poprawa warunków życia na ziemi. Tutaj również czegoś nie do końca rozumiem. Relatywnie hitleryzm nie jest jedynym złem (ogromną niedogodnością). Na ziemi może być okropnie z wielu innych powodów. Z tego co piszesz, wynika, że kroczymy w kierunku poprawy warunków życia. Tymczasem tak naprawdę dobrze nie będzie na wieczność, bo bez istnienia zła dobro się poprostu rozpłynie - to twoje zdanie. I znów trzeba będzie cierpieć. Dobrze czaję?

rafal3006 napisał:
He,he ... rozbawiłeś mnie strasznie. Czyżbyś był więcej niż Bogiem ? ... bo nawet Bóg nie zna przyszłości, a ty ją znasz ?

Po prostu mnie nie zrozumiałeś. Ja nie znam przyszłości. Ja chcę wpływać na przyszłość. Ja wiem, że nie chcę cierpieć, więc nie wejdę do dołka w przyszłości. I o to przynajmniej chodzi, do tego będę dążył.
rafal3006 napisał:
Byłeś w kasynie, przegrałeś 5 tys zł ...

Posłużyłeś się błędnym przykłądem, wypływającym z niewłaściwej interpretacji, o której mówię powyżej.
rafal3006 napisał:
Poruszyłeś kluczową sprawę - punkt odniesienia. [...] Przeczytaj IV część elementarza w moim podpisie

Bardzo mi przykro, ale nie będę rozmawiał nad punktem odniesienia w języku Boolapuchatka :grin: , bo nawet nie wiem czego szukać w "rozdziale czwartym". Mam nadzieję, że dasz radę opisać to na bieżąco w tej rozmowie w języku zrozumiałym dla wszystkich. Ale tylko kiedy będzie trzeba, ma się rozumieć :grin:
rafal3006 napisał:
Nasz Wszechświat jest binarny, zatem masz zawsze jeden punkt odniesienia. Punktem odniesienia dla dobra jest zło, punktem odniesienia dla szczęścia jest cierpienie itd.

To jest jasne. Jednak chodzi o to, czy muszę cierpieć. Lub inaczej - czy jest możliwy wypad na baardzo (prawie nieskończenie) długą imprezkę (ucztę)? I nad tym powinniśmy się rozwodzić.

rafal3006 napisał:
Tak musi być nawet w NIEBIE inaczej to bezsens. Ja na przykład w kolejnym życiu mogę być suczką Megi ... wspaniały piesek, jest tak rozpieszczany że nie ma chyba szczęściwszego stworzenia na Ziemi

A chciałbyś być maltretowaną suczką Megi? :grin:

...
Dalej mówisz o punkcie odniesienia i o jakiś dziwnych wcieleniach :D. Czy są one sensowne, rozmawiamy na samej górze postu. Proszę, nie zapomnij na to odpowiedzieć. Jeśli chodzi znowu o punkt odniesienia, to mówię, że jest tworzony ze względu na docenienie tego co pożądane i unikania tego co niepożądane. Z tego co piszesz, wynika mi, że TAK JUŻ JEST, że nie unika się tego co niepożądane, żeby tego później unikać (i jest to proces ciągły i niezmienny!) Czy o to rzeczywiście chodzi każdej istocie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22572
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:02, 28 Paź 2007    Temat postu:

wuj napisał:
OK. Szczęście to stan, w którym to co jest, przewyższa to, co człowiek niedawno uważał za to, co powinno być, by było dobrze.
Cyryl napisał:
Czyli w danym momencie człowiek jest mile zaskoczony tym co jest, bo zdaje sobie sprawę, że wystarczyłoby mu tego mniej?

Bo UWAŻA, że mniej by mu wystarczyło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cyryl




Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 114
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 0:03, 29 Paź 2007    Temat postu:

Wujuzbóju, a szczęściem nie byłby stan, w którym ilość tego co jest, jest dokładnie taka, jakiej człowiek spodziewa się, by było dobrze?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22572
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:48, 05 Lis 2007    Temat postu:

Wydaje mi się, że to zbyt mało na takie wielkie słowo, jak Szczęście...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Pon 21:50, 05 Lis 2007    Temat postu:

wujzboj napisał:
Wydaje mi się, że to zbyt mało na takie wielkie słowo, jak Szczęście...

Ale z tego co widzę, to ja zawsze chcę czegoś więcej niż mam, w takim razie według twojej definicji nie jestem szczęśliwy i chyba większość ludzi nie jest. Jedynie jacyś wielcy optymiści.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nobody




Dołączył: 09 Paź 2007
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 17:44, 06 Lis 2007    Temat postu:

ale czyż nie jest tak jak napisalem na poczatku, cytujac seneke ?

"Szczęśliwym nie jest ten, kto wydaje się innym, lecz ten, kto sam się za takiego uważa. "
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin