Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Teologiczna hipoteza fizyki kwantowej

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
damian1301




Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 14:32, 25 Lut 2017    Temat postu: Teologiczna hipoteza fizyki kwantowej

Chcę wam zaprezentować teologiczną interpretację fizyki kwantowej.
Ta interpretacja powstała dzięki pobieżnej znajomości myśli Mikołaja z Kuzy, XV wiecznego chrześcijańskiego mistyka, który twierdził, że oświecił Go sam Bóg. Uważam Kuzańczyka wręcz za proroka.

Akt kolapsu funkcji falowej jest aktem łączącym zbieżność przeciwieństw: lokalność i nielokalność, realność i nierealność, skończoność i nieskończoność, (być może też determinizm i indeterminizm, w tym akapicie pomijam tą możliwość). Bóg nie gra w kości, ponieważ to sam Bóg jest kośćmi. Bóg jest nieskończonością aktualną, stąd akt kolapsu wydaje się absolutnie losowy*. Jest On samym pomostem kartezjańskim między tylko potencjalnie nieskończonymi substancjami: duchem a materią. Należałoby tez chyba powiedzieć, że Bóg jest w jakimś sensie pierwotny względem stworzenia tzn. kolaps nie występuje gdy dochodzi do obserwacji lecz obserwacja występuje gdy dochodzi do kolapsu.

*Max Planck: "Dla wierzącego Bóg stoi na początku, dla fizyka zaś na końcu wszelkich dociekań". Fizyk jest jednak skończony, dlatego jego dociekania nigdy nie dotrą do końca, a wynik kolapsu dla skończonego człowieka zawsze będzie się wydawał przypadkowy. Nie wiem czy Mikołaj z Kuzy traktował Boga jako byt deterministyczny, o ile mi wiadomo Bóg jest według niego bytem koniecznym i nie jest bytem absurdalnym (nie jest zatem wszechmocny) a stworzenie jest przygodne. Czy istota rzeczy poprzedza istnienie Boga, czy istnienie Boga poprzedza jego istotę, czy może jeszcze jakoś inaczej? Czy Bóg jest wszechmocny w pełnym słowa tego znaczeniu? To, że Bóg jest bytem koniecznym, wydaje się sprzeczne z tym, że stworzenie jest przygodne (jeśli przyczyna jest konieczna to wydaje się raczej, że i skutek jest konieczny, nie wspominając o tym, że w ogóle nie ma sensu rozdzielenie na przyczynę i skutek w kwestii panteistycznego Boga).

Być może jednak Bóg jest konieczny, ale nie jest konieczne to jaki ten Bóg jest? Bóg posiada wolną wolę, więc nie jest chyba też deterministyczny/nieruchomy, stąd jego stworzenie nie jest konieczne. Taka filozofia Boga jest jednak absurdalna a sam Bóg wydaje się raczej bezsilny w niektórych sprawach a nawet we wszystkich skoro wydaje się być bytem panteistycznym, nieruchomym. Nie wydaje się zatem ani wszechmocny, ani z wolną wolą, za to nie jest absurdalny, choć jego istnienie jak to istnienie jest absurdalne. Być może Bóg tylko nie chce uchodzić za wszechmocnego. Być może nie widać tylko powyżej wymienionych cech, bowiem jest to kwestia tylko quasi empiryczna, ale jednak jest to zasadna uwaga. (Właśnie miałem deja vu 😀)

Interesujące jest też neoplatońskie zagadnienie hierarchii bytów. A dokładniej czy stworzenie może mieć wolną wolę? Jeśli ludzie są tylko deterministycznymi duchem i materią to wydaje się, że nie mają wolnej woli** Możemy jednak snuć inne przypuszczenie, że stworzenie a w szczególności ludzie są zarówno duchem, materią jaki i pomostem kartezjańskim, a wiec w pewnym sensie Bóg jest w nas. Wypożycza nam swoją wolną wolę a może raczej trzeba by powiedzieć, że współdzielimy z nim wolną wolę, o ile ją posiada?

** Zresztą samo pojecie wolnej woli jest absurdalne, istnienie świata również jest absurdalne a samo istnienie jest niedeterministyczne, więc skoro świat istnieje to czemu wolna wola miałaby nie istnieć.

W związku z tym, że Bóg może być nieskończonością interesujące jest czy może być nieprzeliczalną nieskończonością i co to by znaczyło? Trochę o nieskończonościach dyskutuję tu: [link widoczny dla zalogowanych] ale rozmowa się niezbyt klei.


Ostatnio zmieniony przez damian1301 dnia Sob 14:35, 25 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:42, 25 Lut 2017    Temat postu:

@ damia1301: Ależ ty mieszasz!:shock: ;-P Co to jest "pomost kartezjański??:think: :shock:

Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Sob 19:43, 25 Lut 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
damian1301




Dołączył: 07 Mar 2011
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 20:52, 25 Lut 2017    Temat postu:

Pomost między materią a świadomością. Kartezjusz postawił problem jak dwie odrębne substancje mogą na siebie oddziaływać. Jest to właśnie problem pomostu karteziańskiego. Jeśli nie bardzo rozumiesz co mam na myśli to poczytaj o Bogu w teologii Kuzańczyka. Jego coincidentia oppositorum czy nieskończoność aktualna pasuje jak ulał do aktu kolapsu i fizyki kwantowej.

Ps. chcę też zaktualizować jeden akapit:

Być może jednak Bóg jest konieczny, ale nie jest konieczne to jaki ten Bóg jest? Bóg posiada wolną wolę, więc nie jest chyba też deterministyczny/nieruchomy, stąd jego stworzenie nie jest konieczne. Bóg jest bytem zarówno osobowym jak i panteistycznym. Taka filozofia Boga jest jednak absurdalna a sam Bóg wydaje się raczej bezsilny w niektórych sprawach a nawet we wszystkich skoro wydaje się być bytem panteistycznym, nieruchomym. Nie wydaje się zatem ani wszechmocny, ani z wolną wolą, za to nie jest absurdalny, choć jego istnienie jak to istnienie jest absurdalne. Być może Bóg tylko nie chce uchodzić za wszechmocnego. Być może nie widać tylko powyżej wymienionych cech, bowiem jest to kwestia tylko quasi empiryczna, ale jednak jest to zasadna uwaga. (Właśnie miałem deja vu 😀) Zresztą jeśli chcemy przyznać, że Bóg istnieje i jest On jednością to nie możemy się obejść bez pojęcia tożsamości osobowej a więc podmiotowości Boga, co nas sprowadza do tego, że jest On zarówno osobą jak i światem, jest zbieżnością przygodności i konieczności.


Ostatnio zmieniony przez damian1301 dnia Nie 13:41, 26 Lut 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5961
Przeczytał: 3 tematy

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:36, 01 Mar 2017    Temat postu:

damian1301 napisał:
Pomost między materią a świadomością. Kartezjusz postawił problem jak dwie odrębne substancje mogą na siebie oddziaływać. Jest to właśnie problem pomostu karteziańskiego. Jeśli nie bardzo rozumiesz co mam na myśli to poczytaj o Bogu w teologii Kuzańczyka. Jego coincidentia oppositorum czy nieskończoność aktualna pasuje jak ulał do aktu kolapsu i fizyki kwantowej.

Ps. chcę też zaktualizować jeden akapit:

Być może jednak Bóg jest konieczny, ale nie jest konieczne to jaki ten Bóg jest? Bóg posiada wolną wolę, więc nie jest chyba też deterministyczny/nieruchomy, stąd jego stworzenie nie jest konieczne. Bóg jest bytem zarówno osobowym jak i panteistycznym. Taka filozofia Boga jest jednak absurdalna a sam Bóg wydaje się raczej bezsilny w niektórych sprawach a nawet we wszystkich skoro wydaje się być bytem panteistycznym, nieruchomym. Nie wydaje się zatem ani wszechmocny, ani z wolną wolą, za to nie jest absurdalny, choć jego istnienie jak to istnienie jest absurdalne. Być może Bóg tylko nie chce uchodzić za wszechmocnego. Być może nie widać tylko powyżej wymienionych cech, bowiem jest to kwestia tylko quasi empiryczna, ale jednak jest to zasadna uwaga. (Właśnie miałem deja vu 😀) Zresztą jeśli chcemy przyznać, że Bóg istnieje i jest On jednością to nie możemy się obejść bez pojęcia tożsamości osobowej a więc podmiotowości Boga, co nas sprowadza do tego, że jest On zarówno osobą jak i światem, jest zbieżnością przygodności i konieczności.
To może być dość ciekawe i frapujące poniekąd, o czym tu napisałeś... Ale muszę więcej na te tematy się dowiedzieć, poczytać, by móc się konkretniej odnieść.
Natomiast nie jestem pewien, czy materia, a świadomość, to "dwie odrębne substancje". Raczej wg mnie, wedle mojej Hipotezy Wszystkiego- choć to tylko hipoteza- u podstaw wszystko jest jednym i tym samym. W wątku "Czym jest psychika?" będę raczej sugerował, że psychika, a w niej świadomość jest wytworem reakcji, oddziaływań pomiędzy fenomenami- tak, jak wszystko inne; choć, prawdę mówiąc, sam nie jestem jakość szczególnie przekonany do takiej koncepcji odnośnie psyche, bowiem jest sporo obserwacji, które wydają się ją potwierdzać, lecz jest również przynajmniej kilka obserwacji do których taka koncepcja nie pasuje...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin