Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Toczenie dwóch równoległych sporów w dyskusjach
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:30, 20 Sie 2020    Temat postu: Toczenie dwóch równoległych sporów w dyskusjach

Obserwując dyskusje na sfinii, mam wrażenie, że część ich uczestników zgodziła się na ciągnięcie w nich dwóch RÓWNOLEGŁYCH SPORÓW.
1. Spór o jakieś zagadnienie merytoryczne
2. Spór o personalne pogrążenie drugiej strony, wykazanie jakiejś formy dominacji nad osobą.

Tak więc ludzie spierają się np. o to, czy wolna wola istnieje (aspekt merytoryczny), ale wplatają w to spór personalny - np. ogłaszając "jesteś nielogiczny, pozamiatałem cię wtedy w dyskusji", czy coś podobnego. Trochę merytoryki, ale też trochę walki osobowej - przeplatane: raz to, raz drugie, raz to, raz to drugie...

Muszę przyznać, że upór wielu osób w tym, aby naraz takie spory spory ciągnąć był/jest dla mnie pewną zagwozdką, osobistym pytaniem. Ja kiedyś dokonałem sobie wewnętrznej separacji aspektu rywalizacyjnego vs aspekt merytoryczny, więc patrzę na to niejako z drugiej strony barykady. Czyli dziwi mnie nie to, że ktoś spór personalny usunął z układanki, lecz że chce mu się go prowadzić.
Stawiam sobie też pytanie, które jest powodem, dla którego ten post umieściłem w dziale Filozofia, a nie w dziale Nauki społeczne, jako zjawisko psychologiczne. To pytanie: czy jesteśmy w stanie myśleć w całkowitym oderwaniu od aspektu rywalizacji?

Mi się wydawało, że ja potrafię MYŚLEĆ PO PROSTU O SPRAWIE. Wydaje mi się, że umiem sobie wyekstrahować ZAGADNIENIE NICZYJE, a potem rozważać je beznamiętnie od tego, czy to moje, czy cudze myśli z nim związane ostatecznie przyjmiemy jako obowiązujące. Czyli chyba (do pewnego stopnia... nie do końca się przetestowałem, czy całkowicie) potrafię sobie stawiać PROBLEMY CZYSTO LOGICZNO - MENTALNE. Ale chyba część osób tego nie potrafi, musi zawsze dyskutować z kimś, kto często nawet zyskuje poźniej status wroga, staje się emocjonalnie negatywnie naznaczony.
Zastanawiam się, na ile głęboko siedzi w naszej naturze aspekt polemiczny. Czy potrafimy rozważać problem, którego nikt nie broni?

Jest taki ciekawy aspekt związany z postrzeganiem wolności osobistej. Gdybyśmy na swojej codziennej drodze, np. drodze do pracy, widzieli jakiś kawałek zniszczonej łąki, ze śmietniskiem, gruzowiskiem kamieni, to pewnie raczej nigdy nie przyszłoby nam do głowy, aby na to gruzowisko wejść. Przechodzilibyśmy każdego dnia mimo, bez żadnych pragnień, czy emocji. Latami by tak było. Ale wyobraźmy sobie, że któregoś dnia ktoś ten kawałek śmietniska odgrodził szarfą i powiesił tabliczkę "teren prywatny. Wstęp surowo wzbroniony!". Co poczujemy? - pewnie jakiejś ukłucie: ktoś nam czegoś zabrania! A co tam jest na tej łące? Dlaczego mam się kogoś słuchać? A może właśnie teraz należałoby zignorować tę tabliczkę i wspiąć się na tę kupę gruzu?! :shock:
Zabronienie czegoś jest najczęściej dobrym sposobem na zwrócenie na to uwagi. Nasza natura szuka wyzwań. A wyzwanie stawiane przez innego człowieka jest emocjonalnie najbardziej nośne. Chcemy się z nim zmierzyć, zyskać rywala. pokonać rywala. To nas (przynajmniej wielu z nas, bo chyba nie wszystkich, albo przynajmniej nie wszystkich w tym samym stopniu) nakręca.
Nieraz się zastanawiałem: czy chciałbym robić coś, czego nikomu nigdy nie miałbym komukolwiek zaprezentować?
Czy umiem żyć nie "pod publiczkę"?
A może właśnie objawem mojej osobistej wolności byłoby, aby PANOWAĆ NAD PRAGNIENIAMI RYWALIZACYJNYMI w sobie?...
Robię coś, bo chcę SAM Z SIEBIE, NIE DLA NIKOGO...
Robię coś, wiedząc, że nikt tego nie doceni. Tylko dla siebie to robię, bo tak postanowiłem....
Nikogo tym nie pokonam, tylko zrealizuję swój plan. Bo tak chcę.
Dla mnie to jest jakaś forma udowodnienia sobie mojej wolności. :think:

Ja sobie chyba właśnie trochę w ten sposób UDOWADNIAM, ŻE POTRAFIĘ BYĆ WOLNY OD PRZYMUSU RYWALIZOWANIA. Dlaczego sobie to udowadniam?
- Właśnie, aby poczuć się wolnym. Ale to nie było tak, że czyjeś wyzwanie mnie, miałoby mnie jakoś obowiązywać, cokolwiek na mnie wymuszać, czy nawet...
skłaniać do jakichkolwiek przetasować w moim rozumowaniu. Mam swój ideał MOCARZA UMYSŁU. Ten mocarz umysłu JEST NIEZALEŻNY od chęci innych osób skłonienia go do czegoś, na co mocarz nie wyraził zgody. Takimi typowymi prowokacjami są napaści personalne. Ewolucyjnie jesteśmy zaprogramowani, aby rywalizację w naszej grupie obsłużyć, czasem wydaje nam się, że musimy koniecznie okazać swoją wyższość. Ale kto powiedział, że musimy?...
Jesteśmy wolni, czy coś nas przymusi do rywalizowania, skoro pojawiło się wyzwanie?...
Wg mnie mocarz umysłu - mój ideał - to gość, który wiele, rzekomo bardzo ważnych, absolutnych wyzwań PUSZCZA MIMO, ignoruje. Bo ocenił, że np. nie ma na nie ochoty, albo są nieciekawe. I żadna sprytna prowokacja mocarza umysłu nie wytrąci z jego ścieżki rozumienia i oceniania. Bo to on jest tym mocarzem, a nie ten, kto walczy o jakieś ewolucyjne emocjonalne profity w mozaice społecznych odniesień.
Po prostu wolnym być... :think:

Domyślam się, że wiele ludzi nie zrozumie tego aspektu osobistego w moich wywodach. Dlaczego Michał taki jest? Co mu ta rywalizacja przeszkadza?...
Chyba powinienem dodać tu pewne osobiste wyjaśnienie - ma to związek z historią mojego życia, z kontaktem z osobą neurotyczną, która dosłownie każdą dyskusję, każdy problem miała zwyczaj sprowadzać do formy personalnego sporu. W zdecydowanej większości przypadków KOMPLETNIE JAŁOWEGO, tylko WYNISZCZAJĄCEGO EMOCJE sporu. Dlatego wiele wysiłku włożyłem w odseparowanie w sobie widzenia świata od strony emocjonalnej vs widzenia go merytorycznie. Dlatego też dzisiaj jestem chyba skrajnie uczulony na pojawianie się w myśleniu wtrętów ataku personalnego, od razu staram się uruchomić w sobie rozumowanie separujące mój umysł od takiego (uznanego za zbędny balast) aspektu dyskusji, kontaktu międzyludzkiego. Pewnie niewielu tę moją postawę zrozumie.
Jednak teraz, w trybie pewnej przekory względem siebie, stawiam tutaj właśnie pytanie w drugą stronę: a może rywalizacja w jakiś sposób jest potrzebna?
A przynajmniej NA ILE może być potrzebna?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:57, 20 Sie 2020    Temat postu:

Myślę Michał, ze nie potrafisz i ten Twoj post dobitnie to potwierdza.
Pozdrawiam i sjestuje teraz😊😘
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:08, 20 Sie 2020    Temat postu:

Semele napisał:
Myślę Michał, ze nie potrafisz i ten Twoj post dobitnie to potwierdza.
Pozdrawiam i sjestuje teraz😊😘

Czego nie potrafię?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:16, 20 Sie 2020    Temat postu:

[quote="Michał Dyszyński"]
Semele napisał:
Myślę Michał, ze nie potrafisz i ten Twoj post dobitnie to potwierdza.
Pozdrawiam i sjestuje teraz😊😘



Toczyć dyskusji...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 2396
Przeczytał: 148 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:42, 20 Sie 2020    Temat postu: Re: Toczenie dwóch równoległych sporów w dyskusjach

Michał Dyszyński napisał:
O
Jednak teraz, w trybie pewnej przekory względem siebie, stawiam tutaj właśnie pytanie w drugą stronę: a może rywalizacja w jakiś sposób jest potrzebna?
A przynajmniej NA ILE może być potrzebna?

Rywalizacja może skutecznie motywować człowieka do przełamywania własnych ograniczeń. Dla samego siebie człowiekowi często nie chce się starać. Skoro nic nie muszę nikomu udowadniać, z nikim konkurować, to zadowolę się bylejakością. Przecież sama dla siebie jestem zawsze idealna.

Ja np. nauczyłam się bardzo wcześnie i ekspresowo czytać (wzięłam czytankę i po prostu jak nigdy nic zaczęłam czytać ku zdumieniu rodziny) tylko po to, by udowodnić coś mamie, która wjeżdżała mi na ambicje, porównując z siostrą. Czy czułam się przez to zniewolona, że zostałam pobudzona do wysiłku z zewnątrz? Nie. Przeciwnie, czułam satysfakcję, że umiem czytać na długo przed moimi rówieśnikami i miałam z tego niebywałą korzyść osobistą i też przewagę nad innymi. Szybko odkryłam pasję czytelniczą i wtedy już nikt nie musiał mnie do czytania zmuszać. Jednak fakt faktem, wszystko się od przymusu z zewnątrz zaczęło.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Czw 15:44, 20 Sie 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:20, 20 Sie 2020    Temat postu:

[quote="Semele"]
Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
Myślę Michał, ze nie potrafisz i ten Twoj post dobitnie to potwierdza.
Pozdrawiam i sjestuje teraz😊😘



Toczyć dyskusji...

A nie toczę dyskusji?
Jak wygląda toczenie dyskusji, które Ty byś zaliczyła?

towarzyski.pelikan napisał:
Rywalizacja może skutecznie motywować człowieka do przełamywania własnych ograniczeń. Dla samego siebie człowiekowi często nie chce się starać. Skoro nic nie muszę nikomu udowadniać, z nikim konkurować, to zadowolę się bylejakością. Przecież sama dla siebie jestem zawsze idealna.

Chyba coś w tym jest.
Problem w tym, że oprócz pozytywnych aspektów rywalizacji mamy i negatywne. Zaliczyłbym do nich przede wszystkim upieranie się przy czymś, pomimo braku argumentów, dla samego upierania się - bo przecież "ja nie pękam".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:02, 20 Sie 2020    Temat postu:

[quote="Michał Dyszyński"]
Semele napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
Myślę Michał, ze nie potrafisz i ten Twoj post dobitnie to potwierdza.
Pozdrawiam i sjestuje teraz😊😘



Toczyć dyskusji...

A nie toczę dyskusji?
Jak wygląda toczenie dyskusji, które Ty byś zaliczyła?

towarzyski.pelikan napisał:
Rywalizacja może skutecznie motywować człowieka do przełamywania własnych ograniczeń. Dla samego siebie człowiekowi często nie chce się starać. Skoro nic nie muszę nikomu udowadniać, z nikim konkurować, to zadowolę się bylejakością. Przecież sama dla siebie jestem zawsze idealna.

Chyba coś w tym jest.
Problem w tym, że oprócz pozytywnych aspektów rywalizacji mamy i negatywne. Zaliczyłbym do nich przede wszystkim upieranie się przy czymś, pomimo braku argumentów, dla samego upierania się - bo przecież "ja nie pękam".


Michał uśmiałam się z tego toczenia, dzięki.
Nasze dyskusje to ciężkie są do toczenia nieraz bardzo 😊😉
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:32, 20 Sie 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Rywalizacja może skutecznie motywować człowieka do przełamywania własnych ograniczeń. Dla samego siebie człowiekowi często nie chce się starać. Skoro nic nie muszę nikomu udowadniać, z nikim konkurować, to zadowolę się bylejakością. Przecież sama dla siebie jestem zawsze idealna.

Chyba coś w tym jest.
Problem w tym, że oprócz pozytywnych aspektów rywalizacji mamy i negatywne. Zaliczyłbym do nich przede wszystkim upieranie się przy czymś, pomimo braku argumentów, dla samego upierania się - bo przecież "ja nie pękam".

Teraz przyszło mi do głowy, że chyba najbardziej destrukcyjną dla dyskusji strona rywalizacji jest wynikający z zaufania do niej pogląd, iż wygrana na gruncie osobistych utarczek stanowi wygrana w ogóle, wygraną w całej dyskusji.
Instynktownie tak byśmy czyli (wielu tak czuje), że jak X Ykowi przygadał, aż mu w pięty poszło, nazwał go mocniej pejoratywnym określeniem, niż tamten się odwdzięczył, to X wykazał "mocniejsze argumenty".
Ja takie przekonanie traktuję jako atawizm, jako podległość regułom walki o prymat w stadzie, czy hordzie. Tam rzeczywiście tak jest, że najbardziej liczy się zwycięstwo na polu personalnym. Bo stado nie zna prawdy, nie dba o prawdę. Dla stada prawdę stanowi jego przywódca - on ustala zasady, on jest źródłem uznania tego, co stado traktuje jako słuszne.
Człowiek może wciąż być zwierzęciem - wtedy będzie reagował regułami stada. Ale może być też istotą PRZEBUDZONĄ DO PRAWDY. W jakimś sensie to uważam ten aspekt za kanwę poprawnej religii. Religia poprawna (za taką mam np. właściwie rozumiane chrześcijaństwo) polega na przewartościowaniu swojego traktowania świata i siebie:
- zrelatywizowaniu, nawet zlekceważeniu praw ewolucyjnych, zwierzęcych, także reguł stada.
- wywyższeniu prawdy rozumianej jako coś niezależnego od chciejstw i mniemań, a szczególnie od siły i władzy, jakiejś postaci prawdy obiektywnej (choć też jest tu i subiektywny aspekt).
Uważam, że o tym mówi następujący cytat z Biblii
Ewangelia Jana napisał:
(10) Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. (11) Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. (12) Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - (13) którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.

Narodzić się "z Boga" a nie "z krwi i woli męża" (krew symbolizuje dziedzictwo przodków) to narodzić się do prawdy i miłości. W tym wypadku bardziej chodzi o prawdę. A ściślej chodzi właśnie o tę prawdę niekoniunkturalną, tę która nie patrzy na korzyści, na osobę, lecz skupia się na rzeczy samej, na spójności, na zgodności. Ten kto skupia się na prawdzie w tym boskim znaczeniu, nie może wciąż "oddawać czci bożkowi" plemienia, bożkowi władzy i rywalizacji. Bo nie można dwom panom służyć.
Wg mnie każdy kto zbyt (?... od kiedy zaczyna się "zbyt" to osobna kwestia) oddaje w dyskusji swoje władze mentalne rywalizacji, ten BĘDZIE KŁAMAŁ. Będzie kłamał, bo nie utrzyma w sobie tych dwóch przeciwstawnych mocy, nie pogodzi tego pragnienia zwyciężania na gruncie osobowym z wiernością prawdzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 4:04, 21 Sie 2020    Temat postu:

Drobna uwaga. Tu we wszystkich sporach dryfujecie w strone wolnej woli.
Ciekawostka.
Dopiero dyskusja nihilisty z pasorem baptysta. Clip w dowodach i poniżej. uświadomiła mi o co w tym chodzi i dlaczego jest to takie istotne dla teistów. Ponadto, że jest jakaś różnica między teistami a ateistami w postrzeganiu wolnej woli........
Fiałkowski zmieniając swiatopogląd jakby wyzwolil się od dyktatu posiadania wolnej woli.
Nie wiedziałam, że chrześcijaństwo dla niektórych jest tak dużym wyzwaniem. Wrócę jeszcze do tego tematu. To sygnalnie...


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 8:18, 21 Sie 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 7:47, 21 Sie 2020    Temat postu:

Tu Fjałkowski prawi prawie jak Jezus.....
2.14 i dalej

https://www.youtube.com/watch?v=I8I4oRULQS4

Słuchając odnalazłam zrozumienie dla niektórych rozmówców i przypomniało mi się:

[link widoczny dla zalogowanych]

Oczywiście to co przedstawia Fjałkowski jest skrajnym stanowiskiem , z którym się nie zgadzam. Ale jest to ciekawy punkt widzenia.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 8:13, 21 Sie 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3904
Przeczytał: 174 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 8:24, 21 Sie 2020    Temat postu:

Semele napisał:
Oczywiście to co przedstawia Fjałkowski jest skrajnym stanowiskiem , z którym się nie zgadzam. Ale jest to ciekawy punkt widzenia.


Nihilistyczne poglądy Fjałkowskiego są wewnętrznie sprzeczne w skali totalnej:

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

Ogłasza on, że nic nie wie i nie ma żadnych przekonań, że nawet nie wie która jest godzina. Po czym za chwilę wygłasza całe tony kategorycznych przekonań i osądów o rzeczywistości, aspirujących do ontologicznej prawdy o świecie. Jest to rażąca niespójność. Na YouTube można znaleźć już całą masę filmów demaskujących te i inne niekonsekwencje oraz błędy i sprzeczności u Fjałkowskiego. Tu jest lista przykładowych linków:

http://www.sfinia.fora.pl/apologia-kontra-krytyka-teizmu,5/oczywistosci-nie-istnieja-zamiast-nich-sa-wiary,16741-75.html#542979

Gość jest po prostu szarlatanem i świadomym oszustem. Nie ma tym nic nadzwyczajnego


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pią 8:27, 21 Sie 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 8:30, 21 Sie 2020    Temat postu:

fedor napisał:
Semele napisał:
Oczywiście to co przedstawia Fjałkowski jest skrajnym stanowiskiem , z którym się nie zgadzam. Ale jest to ciekawy punkt widzenia.


Nihilistyczne poglądy Fjałkowskiego są wewnętrznie sprzeczne w w skali totalnej. Ogłasza on, że nic nie wie i nie ma żadnych przekonań, że nawet nie wie która jest godzina. Po czym za chwilę wygłasza całe tony kategorycznych przekonań i osądów o rzeczywistości, aspirujących do ontologicznej prawdy o świecie. Jest to rażąca niespójność. Na YouTube można znaleźć już całą masę filmów demaskujących te i inne niekonsekwencje oraz błędy i sprzeczności u Fjałkowskiego. Tu jest lista przykładowych linków:

http://www.sfinia.fora.pl/apologia-kontra-krytyka-teizmu,5/oczywistosci-nie-istnieja-zamiast-nich-sa-wiary,16741-75.html#542979

Gość jest po prostu szarlatanem i świadomym oszustem. Nie ma tym nic wzniosłego


Wzniosłego ...Nie myslalam tak. Sądzę, że ma jakies zle doswiadczenia z kościoła , gdy był chrześciajnienem. ale "psychologizuję" :wink: :)

Biblię chyba zna nieźle...co daje też do myślenia...

Zastanawiam się czy maluje oczy.. :wink: :)

tu od 9 mimuty mówi o swim byciu w kościele katolickim. Z tego co mówi traktował sprawę bardzo poważnie:

https://www.youtube.com/watch?v=P17nK2B0Iow

Ciekawie o łasce wiary.


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pią 8:41, 21 Sie 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3904
Przeczytał: 174 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 8:58, 21 Sie 2020    Temat postu:

Semele napisał:
Biblię chyba zna nieźle...co daje też do myślenia


Biblię też zna słabo. Sylwestrowicz pokazał ewidentne przykłady czytania Biblii z niezrozumieniem u Fjałkowskiego:

https://www.youtube.com/watch?v=TOi-v5IexZs&t=3796s

Warto obejrzeć zwłaszcza od 30:30 ale w innych częściach filmiku Sylwestrowicz też wykazał rażące niekompetencje u Fjałkowskiego przy czytaniu Biblii. W ogóle warto obejrzeć cały ten filmik Sylwestrowicza bo jest to ogólnie bardzo dobry odcinek


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pon 10:36, 07 Wrz 2020, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:01, 21 Sie 2020    Temat postu:

Zeszło na Fjałkowskiego.
Ja przyznam, że sam ten Fjałkowski mi się podoba jako człowiek. Wygląda mi na skrajnie poszukującego - jest zaangażowany - raz zimny, raz gorący, ale NIE JEST LETNI. Tak jak to jest zalecone w Biblii. Wygląda mi na człowieka, który co prawda popełnia błędy, ale nie godzi się na akceptację niespójności w swoim patrzeniu na świat. Co prawda...
jest przy tym chaotyczny i dość niespójny. Raz twierdzi, że nie ma światopogladu, a potem długo wyjaśnia na czym jego pogląd na świat polega.
Wygląda mi on na przypadek osoby o wielkim pragnieniu wybudowania w sobie niesprzecznej, niosącej też ukojenie dla duszy prawdy, lecz w zetknięciu z rzeczywistością miotającej się w skrajnościach. Raz był katolikiem, raz baptystą, teraz ateistą - nihilistą. Wciąż poszukuje, wciąż nie godzi się na oportunistyczne podejście, w którym miałby się godzić na jawne sprzeczności w swojej wizji świata. Teraz próbuje znaleźć ukojenie w tym nihilizmie. Jakby zrezygnował, jakby się poddał. Tyle, że...
akurat jest mocno zaangażowaną osobą w działalność, intensywnie działa w debatach, publikuje. To jest dokładnie odwrotne do postawy nihilisty, dla którego nic nie ma znaczenia. Prędzej niż Fjałkowski nihilistą będzie ktoś, kto nawet nie zaszczyci pytania o Boga, o wolną wolę swoją uwagą, kto po prostu odkręci się na pięcie ze słowem "nieweryfikowalne bzdury, szkoda mi na to czasu".
Fjałkowski walczy - z religią, z postawami, mniemaniami, które ma za fałszywe, z samym sobą. Jak dla mnie, interesujący, odrzucający miałkość i nijakość, gość. :szacunek:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3904
Przeczytał: 174 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:52, 21 Sie 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
To jest dokładnie odwrotne do postawy nihilisty, dla którego nic nie ma znaczenia


Otóż to. Konsekwentny nihilista powinien milczeć lub nie wykonywać żadnych działań. Bo już wykonanie jakiegoś działania jest preferowaniem jednego działania nad inne czyli wartościowaniem. Fjałkowski jest w całkowitej sprzeczności z definicją nihilizmu. Jest "nihilistą" wyłącznie dla ozdobnej etykietki i w celu zmylenia naiwnych

Sam nihilizm jest zresztą też wewnętrznie sprzeczny bo jest już jakąś preferencją i wynika z wartościowania jakiejś postawy: samego nihilizmu. Przecież jeśli dla nihilisty wszystko jest bez znaczenia to i zaprzeczenie samego nihilizmu powinno być równosilnym poglądem i też być bez znaczenia. Tak więc sam nihilizm jest wewnętrznie sprzeczny bo już jest jakąś preferencją siebie samego. A nie powinien preferować niczego. Te sprzeczności w nihilizmie skutecznie wypunktowali neopragmatyści amerykańscy


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pią 13:17, 21 Sie 2020, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 4:20, 26 Sie 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Zeszło na Fjałkowskiego.
Ja przyznam, że sam ten Fjałkowski mi się podoba jako człowiek. Wygląda mi na skrajnie poszukującego - jest zaangażowany - raz zimny, raz gorący, ale NIE JEST LETNI. Tak jak to jest zalecone w Biblii. Wygląda mi na człowieka, który co prawda popełnia błędy, ale nie godzi się na akceptację niespójności w swoim patrzeniu na świat. Co prawda...
jest przy tym chaotyczny i dość niespójny. Raz twierdzi, że nie ma światopogladu, a potem długo wyjaśnia na czym jego pogląd na świat polega.
Wygląda mi on na przypadek osoby o wielkim pragnieniu wybudowania w sobie niesprzecznej, niosącej też ukojenie dla duszy prawdy, lecz w zetknięciu z rzeczywistością miotającej się w skrajnościach. Raz był katolikiem, raz baptystą, teraz ateistą - nihilistą. Wciąż poszukuje, wciąż nie godzi się na oportunistyczne podejście, w którym miałby się godzić na jawne sprzeczności w swojej wizji świata. Teraz próbuje znaleźć ukojenie w tym nihilizmie. Jakby zrezygnował, jakby się poddał. Tyle, że...
akurat jest mocno zaangażowaną osobą w działalność, intensywnie działa w debatach, publikuje. To jest dokładnie odwrotne do postawy nihilisty, dla którego nic nie ma znaczenia. Prędzej niż Fjałkowski nihilistą będzie ktoś, kto nawet nie zaszczyci pytania o Boga, o wolną wolę swoją uwagą, kto po prostu odkręci się na pięcie ze słowem "nieweryfikowalne bzdury, szkoda mi na to czasu".
Fjałkowski walczy - z religią, z postawami, mniemaniami, które ma za fałszywe, z samym sobą. Jak dla mnie, interesujący, odrzucający miałkość i nijakość, gość. :szacunek:


Popsychlogizowales trochę Michale :wink: :)

Tu ciekawie o nihilizmie Lech Ostasz :Aby uzyskać jako taką orientację w tym niełatwym temacie wyszczególnijmy dwa znaczenia nihilizmu. Ktoś ma poczucie męczącej, bezsensownej pustki stojącej za swoim myśleniem, wierzeniem, działaniem.

1)?Poczucie to ukrywa przed innymi i przed sobą samym, tłumi je, maskuje, obudowuje atrapami pozytywności, pewności siebie, nieomylności, uwznioślenia.

2)?Męcząca, bezsensowna pustka jest ujawniana wprost, na przykład ktoś powtarza: ?Nic mnie nie interesuje?, ?Wszystko mam gdzieś?, ?Trzeba wszystko wysadzić w powietrze!?.

Obie te odmiany nihilizmu są ściśle związane z nadmiernym relatywizmem i z absolutyzmem; absolutyzm ma nihilistyczne jądro. Dlatego, między innymi, absolutyści są zazwyczaj tak aktywni wobec innych ludzi, tak zapamiętale narzucają innym swoje poglądy, wierzenia, zwyczaje ? tłumią wtedy nihilistyczne jądro.

Pierwszą odmianę można nazywać kryptonihilizmem. Wykryć go nie zawsze jest łatwo. Ktoś wewnętrznie jest nihilistą, a przed innymi deklaruje poświęcanie się określonemu światopoglądowi czy danej ideologii. Nie wygląda on wtedy ? przynajmniej na pierwszy rzut oka ? na nihilistę. Co więcej, często nie uświadamia sobie, że wewnętrznie jest nihilistą. Skrajna wersja takiego kryptonihilizmu to bycie radykałem politycznym, ekonomicznym, massmedialnym, fanatykiem religijnym.

Czy kryptonihilista jest gorszy od otwartego nihilisty? Niełatwo na to pytanie odpowiedzieć. Jeśli nie znajdujemy od razu zadowalającej odpowiedzi, to pamiętajmy, że mamy całkiem dobrą ogólną opcję:

Całość:
[link widoczny dla zalogowanych]


Nihilista to człowiek, który nie schyla głowy przed żadnymi autorytetami, który nie przyjmuje żadnego pryncypu na wiarę, nawet gdyby ten pryncyp był otoczony największym szacunkiem.
Autor: Iwan Turgieniew, Ojcowie i dzieci, tłum. J. Guze; [w:] I. Turgieniew

BYĆ może Fiałkowski jest w tej fazie swojego życia....


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 5:43, 26 Sie 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1998
Przeczytał: 147 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:50, 29 Sie 2020    Temat postu:

Cytat:
Biblię też zna słabo.


wcale, że nie. https://www.youtube.com/watch?v=xoMvFL1hTgI
Chyba nie powiesz, że przegrał tę debatę?
Gość jest świetnie oczytany i obyty w znajomości Biblii. Jak na razie to na jednego ateistę rzucili się chrześcijanie (głównie protestanccy) i coś nie mogą mu znaleźć godnego dyskutanta.

Ciekaw jestem co by Michał powiedział o powyższej debacie. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 0:23, 30 Sie 2020    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Cytat:
Biblię też zna słabo.


wcale, że nie. https://www.youtube.com/watch?v=xoMvFL1hTgI
Chyba nie powiesz, że przegrał tę debatę?
Gość jest świetnie oczytany i obyty w znajomości Biblii. Jak na razie to na jednego ateistę rzucili się chrześcijanie (głównie protestanccy) i coś nie mogą mu znaleźć godnego dyskutanta.

Ciekaw jestem co by Michał powiedział o powyższej debacie. :think:


Też posłucham. Biblię znam słabo. Podziwiam osoby, które ja znają. Ciekawe czy Fjalkowski zna języki w ktorych ją napisano?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:28, 30 Sie 2020    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Cytat:
Biblię też zna słabo.


wcale, że nie. https://www.youtube.com/watch?v=xoMvFL1hTgI
Chyba nie powiesz, że przegrał tę debatę?
Gość jest świetnie oczytany i obyty w znajomości Biblii. Jak na razie to na jednego ateistę rzucili się chrześcijanie (głównie protestanccy) i coś nie mogą mu znaleźć godnego dyskutanta.

Ciekaw jestem co by Michał powiedział o powyższej debacie. :think:

Trochę nie mam cierpliwości do tych sążnistych debat. Niewiele ich wysłuchałem. Zdecydowanie wolę kontakt ze słowem pisanym. A o Biblii już w ogóle nie próbuję dyskutować w polemicznym trybie. Nie piszę się na to, bo sam uważam tę Księgę za dzieło tak wielowymiarowe, tak niejednoznaczne, trudne, złożone, że wszystko co o Biblii piszę będzie miało status "wydaje mi się". A tutaj twarda polemika, a tutaj jakieś mocne racje, których trzeba bronić do upadłego.
Sorry, ale w tych sporach biblijnych to ja jednoznacznie nie potrafię stanąć po żadnej ze stron. Uważam, że wszyscy mają jakieś swoje racje, a absolutnych rozstrzygnięć nie znajdziemy. Choć jednocześnie, wg mimo że wszyscy jakieś racje posiadają, to też nie uważam, aby były one równe. Tyle, że dla rozstrzygnięcia tych kwestii trzeba naprawdę potężnej bazy wiedzy na start. Taki misiek jak ja - choć oczywiście będzie w Biblii szukał inspiracji i swoje jakieś tam zdanie miał, to chyba niewystarczające, aby je wyrażać w twardej polemice. Po prostu za cienki tutaj jestem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3904
Przeczytał: 174 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:51, 30 Sie 2020    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Cytat:
Biblię też zna słabo.


wcale, że nie. https://www.youtube.com/watch?v=xoMvFL1hTgI
Chyba nie powiesz, że przegrał tę debatę?


Fjałkowski przegrał wszystkie debaty jakie widziałem. Nie można wygrać debaty twierdząc, że nie wie się niczego, nawet tego, która jest godzina. Nawet ateista Nowak nie mógł powstrzymać śmiechu robiąc z nim wywiad na YouTube. Na Biblii też Fjałkowski się nie zna. Wykazali to na TeiStacji, robiąc komentarze do wywodów Fjałkowskiego po debacie. Sceptyczny Chrześcijanin też w odcinkach nagrał cykl na YouTube gdzie wykazuje na konkretnych przykładach, że Fjałkowski na.Biblii się nie zna i na filozofii tym bardziej. Wszystko jest na YouTube i linki podawałem wyżej. Znajomość Biblii jest u Fjałkowskiego na poziomie świadków Jehowy. Jedynie sprawia wrażenie, że ją zna. Podobnie jest z anbusiem. Wrażenie może to robić jedynie na indolentach twojego pokroju


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Nie 15:52, 30 Sie 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1998
Przeczytał: 147 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:30, 30 Sie 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Trochę nie mam cierpliwości do tych sążnistych debat. Niewiele ich wysłuchałem. Zdecydowanie wolę kontakt ze słowem pisanym.

A nie ma problemu. Ten temat stworzyłem z myślą o Tobie :)
http://www.sfinia.fora.pl/katolicyzm,7/czy-jezus-moze-byc-autorytetem,17281.html#548735

Cytat:
sam uważam tę Księgę za dzieło tak wielowymiarowe, tak niejednoznaczne, trudne, złożone, że wszystko co o Biblii piszę będzie miało status "wydaje mi się". A tutaj twarda polemika, a tutaj jakieś mocne racje, których trzeba bronić do upadłego.


"wielowymiarowe", "trudne", "złożone".. Michał, ale do kogo był kierowany przekaz i nauczanie Jezusa? Do głupich i prostaczków, czy do mędrców, filozofów itp.?

Celnie podsumował to jeden z komentujących pod debatą, a o to fragment komentarza..
Cytat:
I to ciągłe zasłanianie się tym że nad tym argumentem trzebaby posiedzieć z X godziń żeby go obalić. Jezus podobno miałbyć bogiem wszystkich ludzi także prostych i uznajemy że generalnie do takich przemawiał, a tu trzeba jak widać godzin studiowania żeby cokolwiek zrozumieć.


Ostatnio zmieniony przez Kruchy04 dnia Nie 18:30, 30 Sie 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:44, 30 Sie 2020    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
"wielowymiarowe", "trudne", "złożone".. Michał, ale do kogo był kierowany przekaz i nauczanie Jezusa? Do głupich i prostaczków, czy do mędrców, filozofów itp.?

Celnie podsumował to jeden z komentujących pod debatą, a o to fragment komentarza..
Cytat:
I to ciągłe zasłanianie się tym że nad tym argumentem trzebaby posiedzieć z X godziń żeby go obalić. Jezus podobno miałbyć bogiem wszystkich ludzi także prostych i uznajemy że generalnie do takich przemawiał, a tu trzeba jak widać godzin studiowania żeby cokolwiek zrozumieć.

Cóż, zarzut ma swoją moc. Do pewnego stopnia się z nim zgadzam, bo sam cierpię niejednokrotnie z powodu tego, że muszę (nieraz latami) odkrywać sens jakiegoś nawet pojedynczego zdania z Biblii.
Dlaczego tak?
- Trochę dlatego, że tak będę miał satysfakcję
- że ZROZUMIEM NAJPIERW RZECZ SOBĄ, a dopiero później pojęciami, intelektem
- Bóg chce być ukryty na tym świecie. Dlaczego?
Bo tylko ukryty Bóg daje maksimum szans na ujawnienie się samego człowieka, jego wolności, mocy pojmowania.

My, ludzie XXI wieku, przyzwyczajeni do tego, że wiedzę daje nam edukacja, że się ją nam "wlewa" do głów pojęciami, które jakieś tam autorytety stworzyły, zaniedbaliśmy rozumienie intuicją i sercem. Oczekujemy, że wszystko zostanie nam podane jak w podręczniku. Tymczasem to co najważniejsze, trzeba po prostu przeżyć, doznać sobą, a nie wchłonąć pojęciami. Biblia jest dziełem uniwersalnym, które powstało niezależnie od naszych XXI wiecznych przyzwyczajeń co do tego, jak powinniśmy być kształtowani w naszym rozumie i duchowości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9795
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:58, 30 Sie 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Kruchy04 napisał:
"wielowymiarowe", "trudne", "złożone".. Michał, ale do kogo był kierowany przekaz i nauczanie Jezusa? Do głupich i prostaczków, czy do mędrców, filozofów itp.?

Celnie podsumował to jeden z komentujących pod debatą, a o to fragment komentarza..
Cytat:
I to ciągłe zasłanianie się tym że nad tym argumentem trzebaby posiedzieć z X godziń żeby go obalić. Jezus podobno miałbyć bogiem wszystkich ludzi także prostych i uznajemy że generalnie do takich przemawiał, a tu trzeba jak widać godzin studiowania żeby cokolwiek zrozumieć.

Cóż, zarzut ma swoją moc. Do pewnego stopnia się z nim zgadzam, bo sam cierpię niejednokrotnie z powodu tego, że muszę (nieraz latami) odkrywać sens jakiegoś nawet pojedynczego zdania z Biblii.
Dlaczego tak?
- Trochę dlatego, że tak będę miał satysfakcję
- że ZROZUMIEM NAJPIERW RZECZ SOBĄ, a dopiero później pojęciami, intelektem
- Bóg chce być ukryty na tym świecie. Dlaczego?
Bo tylko ukryty Bóg daje maksimum szans na ujawnienie się samego człowieka, jego wolności, mocy pojmowania.

My, ludzie XXI wieku, przyzwyczajeni do tego, że wiedzę daje nam edukacja, że się ją nam "wlewa" do głów pojęciami, które jakieś tam autorytety stworzyły, zaniedbaliśmy rozumienie intuicją i sercem. Oczekujemy, że wszystko zostanie nam podane jak w podręczniku. Tymczasem to co najważniejsze, trzeba po prostu przeżyć, doznać sobą, a nie wchłonąć pojęciami. Biblia jest dziełem uniwersalnym, które powstało niezależnie od naszych XXI wiecznych przyzwyczajeń co do tego, jak powinniśmy być kształtowani w naszym rozumie i duchowości.


Ładnie ale czy nie za bardzo fideistycznie :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1998
Przeczytał: 147 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:51, 30 Sie 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Kruchy04 napisał:
"wielowymiarowe", "trudne", "złożone".. Michał, ale do kogo był kierowany przekaz i nauczanie Jezusa? Do głupich i prostaczków, czy do mędrców, filozofów itp.?

Celnie podsumował to jeden z komentujących pod debatą, a o to fragment komentarza..
Cytat:
I to ciągłe zasłanianie się tym że nad tym argumentem trzebaby posiedzieć z X godziń żeby go obalić. Jezus podobno miałbyć bogiem wszystkich ludzi także prostych i uznajemy że generalnie do takich przemawiał, a tu trzeba jak widać godzin studiowania żeby cokolwiek zrozumieć.

Cóż, zarzut ma swoją moc. Do pewnego stopnia się z nim zgadzam, bo sam cierpię niejednokrotnie z powodu tego, że muszę (nieraz latami) odkrywać sens jakiegoś nawet pojedynczego zdania z Biblii.
Dlaczego tak?
- Trochę dlatego, że tak będę miał satysfakcję
- że ZROZUMIEM NAJPIERW RZECZ SOBĄ, a dopiero później pojęciami, intelektem
- Bóg chce być ukryty na tym świecie. Dlaczego?
Bo tylko ukryty Bóg daje maksimum szans na ujawnienie się samego człowieka, jego wolności, mocy pojmowania.

My, ludzie XXI wieku, przyzwyczajeni do tego, że wiedzę daje nam edukacja, że się ją nam "wlewa" do głów pojęciami, które jakieś tam autorytety stworzyły, zaniedbaliśmy rozumienie intuicją i sercem. Oczekujemy, że wszystko zostanie nam podane jak w podręczniku. Tymczasem to co najważniejsze, trzeba po prostu przeżyć, doznać sobą, a nie wchłonąć pojęciami. Biblia jest dziełem uniwersalnym, które powstało niezależnie od naszych XXI wiecznych przyzwyczajeń co do tego, jak powinniśmy być kształtowani w naszym rozumie i duchowości.


No ma swoją moc, bo jeśli muszę wpierw przez lata studiować historię tamtejszych czasów, ówczesną kulturę, egzegezę, i najlepiej jeszcze znać wykładnie religii żydowskiej, bo Jezus często do niej się odwoływał i to nawet nie zagwarantuje mi że cokolwiek poprawnie zrozumiem z nauczania Jezusa to.. nie jest skierowane do prostych ludzi. To w ogóle nie jest zrobione z myślą o prostych ludziach, którym często po prostu nawet życie nie pozwala na takie indywidualne zgłębiania..

Druga sprawa, albo słowa Jezusa znaczą dokładnie to, co znaczą, czyli np. Jezus mówi "ziarnko gorczycy jest najmniejsze ze wszystkich nasion" albo mówi "jeżeli będziecie mieli tego rodzaju wiarę to nic nie będzie dla was niemożliwego" to te słowa znaczą to, co znaczą albo znaczą zupełnie cokolwiek i tak naprawdę Jezus nie przekazał nam żadnych konkretnych nauk tylko taką bełkotliwą papkę, którą można sobie interpretować, jak się chce. Albo autorowi nauk zależy aby przekazać to tak, abyśmy usłyszeli to, co on chciał rzeczywiście nam przekazać albo się z nami bawi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:08, 31 Sie 2020    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Kruchy04 napisał:
"wielowymiarowe", "trudne", "złożone".. Michał, ale do kogo był kierowany przekaz i nauczanie Jezusa? Do głupich i prostaczków, czy do mędrców, filozofów itp.?

Celnie podsumował to jeden z komentujących pod debatą, a o to fragment komentarza..
Cytat:
I to ciągłe zasłanianie się tym że nad tym argumentem trzebaby posiedzieć z X godziń żeby go obalić. Jezus podobno miałbyć bogiem wszystkich ludzi także prostych i uznajemy że generalnie do takich przemawiał, a tu trzeba jak widać godzin studiowania żeby cokolwiek zrozumieć.

Cóż, zarzut ma swoją moc. Do pewnego stopnia się z nim zgadzam, bo sam cierpię niejednokrotnie z powodu tego, że muszę (nieraz latami) odkrywać sens jakiegoś nawet pojedynczego zdania z Biblii.
Dlaczego tak?
- Trochę dlatego, że tak będę miał satysfakcję
- że ZROZUMIEM NAJPIERW RZECZ SOBĄ, a dopiero później pojęciami, intelektem
- Bóg chce być ukryty na tym świecie. Dlaczego?
Bo tylko ukryty Bóg daje maksimum szans na ujawnienie się samego człowieka, jego wolności, mocy pojmowania.

My, ludzie XXI wieku, przyzwyczajeni do tego, że wiedzę daje nam edukacja, że się ją nam "wlewa" do głów pojęciami, które jakieś tam autorytety stworzyły, zaniedbaliśmy rozumienie intuicją i sercem. Oczekujemy, że wszystko zostanie nam podane jak w podręczniku. Tymczasem to co najważniejsze, trzeba po prostu przeżyć, doznać sobą, a nie wchłonąć pojęciami. Biblia jest dziełem uniwersalnym, które powstało niezależnie od naszych XXI wiecznych przyzwyczajeń co do tego, jak powinniśmy być kształtowani w naszym rozumie i duchowości.


No ma swoją moc, bo jeśli muszę wpierw przez lata studiować historię tamtejszych czasów, ówczesną kulturę, egzegezę, i najlepiej jeszcze znać wykładnie religii żydowskiej, bo Jezus często do niej się odwoływał i to nawet nie zagwarantuje mi że cokolwiek poprawnie zrozumiem z nauczania Jezusa to.. nie jest skierowane do prostych ludzi. To w ogóle nie jest zrobione z myślą o prostych ludziach, którym często po prostu nawet życie nie pozwala na takie indywidualne zgłębiania..

Druga sprawa, albo słowa Jezusa znaczą dokładnie to, co znaczą, czyli np. Jezus mówi "ziarnko gorczycy jest najmniejsze ze wszystkich nasion" albo mówi "jeżeli będziecie mieli tego rodzaju wiarę to nic nie będzie dla was niemożliwego" to te słowa znaczą to, co znaczą albo znaczą zupełnie cokolwiek i tak naprawdę Jezus nie przekazał nam żadnych konkretnych nauk tylko taką bełkotliwą papkę, którą można sobie interpretować, jak się chce. Albo autorowi nauk zależy aby przekazać to tak, abyśmy usłyszeli to, co on chciał rzeczywiście nam przekazać albo się z nami bawi.

Rozumiem Twoje stanowisko. Sam miałem okres w swoim życiu, w którym myślałem dość podobnie. Z dzisiejszej perspektywy oceniam tę swoją dawną postawę jako rodzaj grymaszenia. Chciałoby się mieć, co by się chciało, a ma się, co się ma...
Ostatecznie uważam, że podejście do Biblii trochę na podobieństwo rozpracowywania szyfru, rozwiązywania bardzo złożonej łamigłówki, z wieloma pułapkami, sprawdza się.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin