Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Związek etyki, rozwoju, prawdy i szczęścia

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16061
Przeczytał: 105 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:25, 12 Gru 2016    Temat postu: Związek etyki, rozwoju, prawdy i szczęścia

Idea prawdy jest w dość ścisły sposób powiązana z innymi wielkimi ideami ludzkości: etyką (dobrem), logiką. Konstrukcja rozumowaniu jest (w uproszczeniu) następująca.

Podstawą ludzkiego działania jest CELOWOŚĆ i SKUTECZNOŚĆ - bo robimy coś, aby działo się zgodnie z naszymi planami. Można by (w uproszczeniu) etykę widzieć jako pewien SYSTEM UZGADNIANIA PUNKTÓW WIDZENIA jednostek w sposób zapewniający im maksimum celowości i skuteczności (a dalej stąd poczucia spełnienia, szczęścia). Inaczej mówiąc najlepsza etyka to taki system związków między ludźmi, w której ludzie ci mogą najwięcej działać, snuć sensownych planów na przyszłość i realizować je itp. Jest to więc też MAKSIMUM WOLNOŚCI dla jednostek.

Oczywiście rozpoznawanie i realizacja celów DOKONUJE SIĘ PRZEZ ROZPOZNANIA RZECZYWISTOŚCI. Nad poprawnością rozpoznań przez jednostki czuwa IDEA PRAWDY. Znowu w uproszczeniu, ale chyba zgodnie z powszechną intuicją, prawdę (tę posiadaną konkretnie przez umysły, abstrahując od jakiegoś absolutnego pojęcia prawdy, hipotetycznie istniejącego poza umysłami) będziemy rozumieć jako formę osiągania jakiejś ZGODNOŚCI MYŚLI I ROZPOZNAŃ PŁYNĄCYCH Z DOZNAŃ. Jednostka rozpoznaje (subiektywnie, póki co) prawdziwie, jeśli zgadza jej się to, co widzi, z tym co domniemywa na ten temat. Oczywiście tak rozumiana idea prawdy w umyśle ulega w życiu zmianom, doskonaleniu się, a przede wszystkim POWIĘKSZANIU ZASOBÓW - DANYCH. Bo ilość informacji, czy przekonań tkwiących w umyśle rośnie, wraz z tym jak dowiadujemy się nowych rzeczy, czy jak zwiększa się ilość przemyśleń, wniosków z nimi związanych.

Teraz rozważmy sytuację jakiegoś naszego oddziaływania na jednostkę polegającego na dostarczaniu jej nowych informacji, może idei -poprzez rozmawianie z nią, dostarczanie jej danych itp. Czyli np. mówimy o różnych sprawach, przedstawiamy punkty widzenia do rozważenia, ukazujemy nowe idee. Dane te możemy w ogólności dostarczać w różny sposób i różne. Możemy dostarczać dane prawdziwe, albo i fałszywe (prawdziwość samych danych, a ogólna idea prawdziwości są w dość skomplikowanym związku, więc poprzestańmy tu na intuicyjnym odczuciu pojęcia "prawdziwe dane"). Umysł buduje sobie swoją ogólną ideę prawdziwości dołączając kolejne porcje danych i tworząc kolejne ich interpretacje w kontekście siebie i świata. Pewne swoje koncepcje musi co jakiś czas korygować, bo okazuje się, że jego wcześniejsze "teorie" na temat rzeczywistości trzeba uznać za niepoprawne, nie spełniające oczekiwań. Jeśli jednostka operuje na danych prawdziwych, to takie dostosowywanie się ma tylko jeden aspekt "ruchomy" - samą teorię, samo rozumienie. Jeśli jednak, oprócz rozumienia rzeczywistości, okazuje się, iż nawet przesłanki do tworzenia kolejnych "teorii" są zmienne, wymagające korekty, to proces rozwoju myśli, poznawania świata znacząco się utrudnia i wydłuża. Bo przecież jeśli wcześniej stworzyliśmy bardzo dobrą teorię, do nieprawidłowych danych, to napracowaliśmy się na próżno, więc trzeba robotę będzie zacząć od nowa, gdy dane zostaną poprawione. Tak więc:
LEPSZYM, BARDZIEJ ETYCZNYM sposobem oddziaływania na jednostkę poprzez dostarczanie jej informacji jest posługiwanie się informacjami prawdziwymi, czyli takimi, których raczej nie trzeba będzie korygować w miarę rozwoju obrazu świata.

Oczywiście sprawa nie jest jednoznaczna i prosta. W szczególnych sytuacjach może się zdarzyć, że informacje prawdziwe (znowu pojmując to pojęcie bardziej intuicyjnie) albo nie są dostępne, albo są niejasne (w szczególności dla odbiorcy) i trzeba je zastąpić jakąś forma uproszczeń (łagodniejszej formy fałszu), która w ogóle może być zaakceptowana przez (np. niedojrzały) umysł odbiorcy. Tak więc np. małym dzieciom nie mówimy, pewnych rzeczy wprost, zgodnie ze swoim dorosłym rozumieniem, lecz ubierając to w uproszczenia i "zmiękczenia" dające większa szansę na to, że zostaną one w ogóle w jakiś sensowny sposób wchłonięte, zintegrowane z umysłem dziecka. Ale nawet w tej sytuacji lepiej jest być "bliżej prawdy", czyli mniej upraszczać, mniej oszukiwać, niż dalej - czyli przedstawiając sprawę w sposób daleki od tego, który miałby być przyswojony przez dojrzały (dorosły) umysł.

Jeśli możliwość realizacji celów, jakiegoś poczucia zgodności oczekiwań i działań powiązalibyśmy ze szczęściem, to w tym sensie KROCZENIE SCIEŻKĄ PRAWDZIWOŚCI jest tą najwłaściwszą drogą rozwoju umysłu. Informacje i idee, które będą korygowane rzadziej, bo już od początku były przynajmniej bliskie prawdy, pomogą szybciej wybudować jakąś harmonię pomiędzy celami, a działaniami, czyli wynikającym stąd poczuciem szczęścia i spełnienia, poczuciem wolności osobowej (bo czujemy się wolni, gdy czujemy, że mamy możliwość działania w zgodzie z naszymi naturalnymi celami, potrzebami).

Można by w tym spojrzeniu na sprawę podsumować, iż rozwój umysłu, szczęście, wolność jednostki stanowią niejako JEDEN SYSTEM, w którym postulat prawdziwości gra kluczową rolę - będąc WARUNKIEM SKUTECZNEGO ROZWOJU UMYSŁU.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jacol




Dołączył: 06 Maj 2008
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią 22:52, 16 Gru 2016    Temat postu:

Cały czas zastanawiam się na ile rozpoznawanie rzeczywistości jest w ogóle możliwe. Czy ja cały czas mam wrażenie, że nie mam zielonego pojęcia co okaże się ostatecznie dobre dla mnie. Jak jutro dowiem się, ze mam raka, a za dwa miesiące będę martwy - to dobrze czy nie? Jak jutro trafię do więzienia za zabicie pieszego na pasach - to dobrze czy źle? Rozwiodę się - dobrze czy źle? Nie rozwiodę się - dobrze czy źle? Doznania mogą wprowadzać w błąd. Interpretacja doznań nieprawidłowa. W zasadzie poruszamy się jak pijane dzieci we mgle. Moje pragnienia i potrzeby mogą okazać się iluzjami. Zresztą coś co okaże mi się iluzją, może być prawdą. No i w ogóle czy prawda istnieje. A żyć trzeba. Wybierać trzeba. W coś wierzyć trzeba...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16061
Przeczytał: 105 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:52, 25 Gru 2016    Temat postu:

Jacol napisał:
Cały czas zastanawiam się na ile rozpoznawanie rzeczywistości jest w ogóle możliwe. Czy ja cały czas mam wrażenie, że nie mam zielonego pojęcia co okaże się ostatecznie dobre dla mnie. Jak jutro dowiem się, ze mam raka, a za dwa miesiące będę martwy - to dobrze czy nie? Jak jutro trafię do więzienia za zabicie pieszego na pasach - to dobrze czy źle? Rozwiodę się - dobrze czy źle? Nie rozwiodę się - dobrze czy źle? Doznania mogą wprowadzać w błąd. Interpretacja doznań nieprawidłowa. W zasadzie poruszamy się jak pijane dzieci we mgle. Moje pragnienia i potrzeby mogą okazać się iluzjami. Zresztą coś co okaże mi się iluzją, może być prawdą. No i w ogóle czy prawda istnieje. A żyć trzeba. Wybierać trzeba. W coś wierzyć trzeba...

Podzielam Twoje spostrzeżenia. Może z wyjątkiem pytania: czy prawda istnieje? Akurat to pytanie sens nabierze dopiero wtedy, gdy zdefiniujemy sobie dwa superzłożone pojęcia: "prawda" (cała epistemologia) i "istnienie" - tutaj w kontekście istnienia prawdy, ale wciąż nie bardzo wiemy, co to znaczy.

Natomiast przyznam dodatkowo, że nie mam jakiegoś osobistego problemu z "rozpoznawaniem rzeczywistości". Ja wiem (!), źe poznajemy wszystko modelem, zaś każdy model jest wycinkowy, niepełny. I inny nie będzie. Ale chyba tak właśnie ma być, tzn. uważam, ze pewna iluzoryczność, niepewność naszych sądów o świecie jest tym, co jest dla nas - ludzi - dobre. W innym przypadku byśmy się nie rozwijali prawidłowo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin