Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Życie czy szczęście

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 22:26, 21 Sie 2006    Temat postu: Życie czy szczęście

Co jest dla was ważniejsze: życie czy szczęście? Wydaje się, że szczęście powinno być ważniejsze, bo życie nie jest lepsze od braku życia, a szczęście jest lepsze od braku szczęścia. Życie nie jest lepsze od braku życia, bo jak nie żyję to mnie to nie dotyczy. Nie byłoby dla mnie żadną tragedią, gdybym się nie urodził, a śmierć mnie nie dotyczy, bo po śmierci mnie nie ma. Wygląda to tak, że nie jest ważne to, czy żyję, czy nie, a jeżeli żyję to ważne jest to, czy jestem szczęśliwy, czy nie jestem szczęśliwy. Ale spotkałem się z opinią, że życie powinno być ważniejsze od szczęścia, bo życie jest warunkiem koniecznym szczęścia, a więc dzięki życiu można być szczęśliwym. Można na to popatrzeć z punktu widzenia człowieka żyjącego i docenić to, że dzięki niemu się jest szczęśliwym i stwierdzić, że życie jest lepsze od braku życia, bo w przypadku życia można być w 3 stanach: nieszczęśliwy, "ani szczęśliwy ani nieszczęśliwy", szczęśliwy,a w przypadku braku życia tylko "ani szczęśliwy ani nieszczęśliwy". Ale znów można powiedzieć, że w przypadku braku życia szczęście nie byłoby do niczego potrzebne i po prostu docenia się to, że życie jest szczęśliwe. Pozatym nie do końca można powiedzieć, że człowiek nieżyjący jest "ani szczęśliwy ani nieszczęśliwy". O jego szczęściu nie można nic powiedzieć, bo jest ono nieokreślone. Jaki jest wasz pogląd na ten temat? Jakbyście odpowiedzieli na pytanie: czy jesteś w stanie w dążeniu do szczęścia ryzykować życiem?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:30, 21 Sie 2006    Temat postu:

Wszystko to prawda. Ale sa dwa ale:

Ale nr. 1: Zycie niekoniecznie znaczyc musi "zycie doczesne".

Ale nr. 2: Szczescie jest zawsze TERAZ, zas utrata zycia (doczesnego) jest zawsze POTEM.

Jesli zas o ryzykowanie zyciem dla szczescia chodzi, to odpowiem krotko: nie wiem, mialem szczescie nie miec takiej okazji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 22:34, 21 Sie 2006    Temat postu:

wujzboj napisał:
Zycie niekoniecznie znaczyc musi "zycie doczesne".

No i co z tego?
wujzboj napisał:
Szczescie jest zawsze TERAZ, zas utrata zycia (doczesnego) jest zawsze POTEM.

No i co z tego? Jaki to ma związek z tematem? Pozatym co jest dla ciebie wazniejsze: twoje życie czy twoje szczęście? Które podejście jest według ciebie lepsze? Czy podejście polegające na docenieniu życia z punktu widzenia człowieka żyjącego, bo dzięki niemu można być szczęśliwym czy podejście polegające na tym, że życie nie jest lepsze od braku życia, bo w przypadku braku życia człowiek nic nie odczuwa?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Genkaku
Mediator



Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1397
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pochodzą te myśli?

PostWysłany: Pon 22:50, 21 Sie 2006    Temat postu:

Gdyby życie nie było lepsze od braku życia, to nikt by się nie starał, by przeżyć.
Jednakże każdy ceni swoje życie. Każdy uważa, że lepiej jest żyć niż nie żyć.

konrado5 napisał:
Wygląda to tak, że nie jest ważne to, czy żyję, czy nie,
Gdyby tak było, to nie zszedłbyś z ulicy przed nadjeżdżającym samochodem.

konrado5 napisał:
Można na to popatrzeć z punktu widzenia człowieka żyjącego i docenić to, że dzięki niemu się jest szczęśliwym i stwierdzić, że życie jest lepsze od braku życia, bo w przypadku życia można być w 3 stanach: nieszczęśliwy, "ani szczęśliwy ani nieszczęśliwy", szczęśliwy,a w przypadku braku życia tylko "ani szczęśliwy ani nieszczęśliwy".
Ilość stanów raczej nie powinna przesądzać o tym, co jest "lepsze".

konrado5 napisał:
czy jesteś w stanie w dążeniu do szczęścia ryzykować życiem?
To zależy od wielu czynników, konkretnej sytuacji, etc.

WujZboj napisał:
Ale nr. 1: Zycie niekoniecznie znaczyc musi "zycie doczesne".
Żeby nie robić zamętu, ograniczmy się lepiej do "tego" życia, tj. naszego, zwykłego, znanego życia.

Wydaje mi się, że "szczęście" i "życie" są pojęciami z zupełnie innych kategorii, dlatego nie można określić co jest "lepsze".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:52, 21 Sie 2006    Temat postu:

wuj napisał:
Zycie niekoniecznie znaczyc musi "zycie doczesne".
konrado5 napisał:
No i co z tego?

Chociazby to, ze argument "jak strace zycie (doczesne) to nie bede mogl byc szczesliwy" niekoniecznie dziala.

wuj napisał:
Szczescie jest zawsze TERAZ, zas utrata zycia (doczesnego) jest zawsze POTEM.
konrado5 napisał:
No i co z tego?

Chociazby to, ze poswiecajac zycie poswiecasz je dlatego, zeby W MOMENCIE PODJECIA DECYZJI czuc sie lepiej. Moze to byc dzialanie pod wplywem impulsu, a moze byc i dzialanie przemyslane. Ludzie potrafili umierac w nieprawdopodobnie przykry sposob z wlasnego wyboru, niekoniecznie wierzac przy tym w wieczne zycie. A czynili to dlatego, ze uwazali, ze lepiej im w ten sposob umrzec, niz zyc ze swiadomoscia, ze postapili w odrazajacy sposob lub - co na to samo wychodzi - ze spowodowali nieszczescie kogos innego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 22:55, 21 Sie 2006    Temat postu:

Genkaku napisał:
Gdyby życie nie było lepsze od braku życia, to nikt by się nie starał, by przeżyć.
Jednakże każdy ceni swoje życie. Każdy uważa, że lepiej jest żyć niż nie żyć.

To wszystko wynika z instynktu samozachowawczego? Ale czy patrząc na to z racjonalnego punktu widzenia rzeczywiście życie jest lepsze niż brak życia? Przecież brak życia człowieka nie dotyczy, bo gdy nie żyje to go nie ma i nie można powiedzieć, że jest to stan gorszy, bo wtedy człowiek nawet nie wie jak to jest nie żyć.
Genkaku napisał:
Ilość stanów raczej nie powinna przesądzać o tym, co jest "lepsze".

Ale przecież szczęście jest lepszym stanem niż brak szczęścia i nieszczęścia. A w przypadku braku życia nie jesteś ani szczęśliwy ani nieszczęśliwy. A w przypadku życia możesz być również szczęśliwy.
Genkaku napisał:
Wydaje mi się, że "szczęście" i "życie" są pojęciami z zupełnie innych kategorii, dlatego nie można określić co jest "lepsze".

Gdyby tak było to nie miałoby sensu pytanie: czy jesteś w stanie poświęcić się dla szczęścia ryzykując życiem? Jeżeli ktoś odpowie na to pytanie twierdząco to oznacza to, że dla niego szczęście jest ważniejsze od życia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 22:58, 21 Sie 2006    Temat postu:

wujzboj napisał:
Chociazby to, ze argument "jak strace zycie (doczesne) to nie bede mogl byc szczesliwy" niekoniecznie dziala.

Ale wciąż działa argument "gdybym nie żył, nie mógłbym być szczęśliwy". Wciąż nie odpowiedziałeś, które podejście jest według ciebie bardziej słuszne i co jest dla ciebie ważniejsze: twoje życie czy twoje szczęście i dlaczego. Pozatym, czy życie nieszczęśliwe jest warte przeżycia?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:59, 21 Sie 2006    Temat postu:

konrado5 napisał:
Jeżeli ktoś odpowie na to pytanie twierdząco to oznacza to, że dla niego szczęście jest ważniejsze od życia.

No wiec wlasnie nie. A to dlatego, ze szczescie i zycie zawsze jest teraz, a brak zycia - zawsze w przyszlosci. I nigdy ten brak nie dotyczy ciebie!

konrado5 napisał:
Wciąż nie odpowiedziałeś, które podejście jest według ciebie bardziej słuszne i co jest dla ciebie ważniejsze: twoje życie czy twoje szczęście i dlaczego.

To pytanie jest nie najlepiej postawione. Jesli rozumiec je ogolnie, to odpowiedz juz dostales. Jesli zas chcesz omawiac konkretne przypadki, to musisz konkretne przypadki wymienic.

konrado5 napisał:
czy życie nieszczęśliwe jest warte przeżycia?

Znow temat-rzeka.

Przede wszystkim (zeby sie nie rozpraszac), nieszczescie nic nie daje, ale nadzieja umiera zawsze ostatnia.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Pon 23:04, 21 Sie 2006, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 23:01, 21 Sie 2006    Temat postu:

wujzboj napisał:
No wiec wlasnie nie. A to dlatego, ze szczescie i zycie zawsze jest teraz, a brak zycia - zawsze w przyszlosci. I nigdy ten brak nie dotyczy ciebie!

Nie rozumiem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:05, 21 Sie 2006    Temat postu:

Czego nie rozumiesz? Ze brak zycia nie dotyczy ciebie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Genkaku
Mediator



Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1397
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: pochodzą te myśli?

PostWysłany: Pon 23:06, 21 Sie 2006    Temat postu:

konrado5 napisał:
To wszystko wynika z instynktu samozachowawczego? Ale czy patrząc na to z racjonalnego punktu widzenia rzeczywiście życie jest lepsze niż brak życia?
Tak, to wynika z instynktu samozachowawczego.
Rozumowo można to przedstawić tak: żyję, a więc przede mną jest wiele możliwości, jestem, bytuję, widzę, percypuję, "pożywiam" swoje zmysły, chcę żyć. Jeśli nie żyję, to nie mam nic, nie mam szans, nie ma mnie. Lepiej jest żyć, niż nie żyć. Gdyby nie było lepiej żyć, to nie starałbym się zapewnić sobie lepszego życia, ani nawet nie starałbym się specjalnie go zachować.

konrado5 napisał:
Gdyby tak było to nie miałoby sensu pytanie: czy jesteś w stanie poświęcić się dla szczęścia ryzykując życiem?
Zaiste, to pytanie nie ma sensu. Jest zbyt ogólne.

wujzboj napisał:
No wiec wlasnie nie. A to dlatego, ze szczescie i zycie zawsze jest teraz, a brak zycia - zawsze w przyszlosci. I nigdy ten brak nie dotyczy ciebie!
Ależ ten brak Ciebie dotyczy, nie w teraźniejszości, lecz in spe, w przyszłości Twojej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 23:08, 21 Sie 2006    Temat postu:

wujzboj napisał:
Czego nie rozumiesz? Ze brak zycia nie dotyczy ciebie?

Sensu twojej wypowiedzi.
wujzboj napisał:
To pytanie jest nie najlepiej postawione. Jesli rozumiec je ogolnie, to odpowiedz juz dostales. Jesli zas chcesz omawiac konkretne przypadki, to musisz konkretne przypadki wymienic.

Nie dostałem odpowiedzi ogólnie. Wymieniłem konkretne przypadki: popatrzenie z perspektywy ogólnej, popatrzenie z perspektywy człowieka żyjącego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:28, 21 Sie 2006    Temat postu:

konrado5 napisał:
czy jesteś w stanie poświęcić się dla szczęścia ryzykując życiem? Jeżeli ktoś odpowie na to pytanie twierdząco to oznacza to, że dla niego szczęście jest ważniejsze od życia.
wuj napisał:
No wiec wlasnie nie. A to dlatego, ze szczescie i zycie zawsze jest teraz, a brak zycia - zawsze w przyszlosci. I nigdy ten brak nie dotyczy ciebie!
konrado5 napisał:
[nie rozumiem] sensu twojej wypowiedzi.

Czy nie rozumiesz, ze szczescie i zycie jest teraz? A kiedy mialoby byc? Zyjesz nie w przyszlosci, lecz w terazniejszosci. Szczesliwy jestes nie w przyszlosci, lecz w terazniejszosci. Wyobrazasz sobie przyszlosc i wspominasz przeszlosc nie w przyszlosci, lecz w terazniejszosci.

Czy tez moze nie rozumiesz, ze brak zycia jest zawsze w przyszlosci? Czy znasz z wlasnego doswiadczenia chocby jeden taki moment, w ktorym bys nie zyl? Nawet jesli smierc ma cie spotkac za sekunde i oczekujesz jej, to i tak oczekujac, ZYJESZ. Gdy zas umarles, to niczego nie oczekujesz (zakladam tu za Genkaku na potrzeby tej dyskusji, ze smierc jest dla czlowieka koncem wszystkiego).

Czy w koncu nie rozumiesz, ze brak zycia nie dotyczy ciebie? To wniosek z poprzedniej obserwacji: brak zycia jest zawsze w przyszlosci, nigdy do ciebie nie dochodzi. Kiedy on przychodzi, ty odchodzisz. Mijacie sie o wlos, nigdy sie nie spotykajac.

konrado5 napisał:
Wymieniłem konkretne przypadki: popatrzenie z perspektywy ogólnej, popatrzenie z perspektywy człowieka żyjącego.

To nie sa konkretne przypadki, lecz uogolnienia, o ktorych zreszta mowimy. Konkretnym przypadkiem byloby - na przyklad - klasyczne "w zamknietym pokoju plonacego domu zostalo dziecko; czy zaryzykujesz zyciem, by je uratowac".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4912
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 17:16, 01 Paź 2007    Temat postu:

Chciałbym, żebyście zauważyli, że żyje się dla szczęścia i w tym sensie życie jest lepsze od szczęścia. Mam wątpliwości czy życie nieszczęśliwe jest warte przeżycia, chociaż to zależy też od stopnia tej nieszczęśliwości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22720
Przeczytał: 8 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:51, 14 Paź 2007    Temat postu:

Jest coś takiego, co nazywa się: NADZIEJA.

Nadzieja podobno zawsze umiera ostatnia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin