Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Droga do przemyślanej i głębokiej wiary
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2575
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:21, 22 Gru 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
I druga sprawa. Nieraz twierdziliście, że Bóg jest niepoznawalny, niedefiniowalny, że niedojdziemy do niego na gruncie metodologii naukowej. Jeśli tak to sprawa jest tak na prawdę banalnie prosta. Przyznać, że bóg jest niepoznawalny = przyznać, że jakikolwiek postulat na temat istnienia boga bądź jego atrybutów jest nieuprawnionym bełkotem. To ostateczna porażka. Człowiek, który posługuje się takim argumentem de facto sam eliminuje się z poważnego dyskursu.


Zdefiniuj więc i ostatecznie doprecyzuj przy pomocy "metodologii naukowej" wszystkie pojęcia jakich użyłeś w tym poście (z pojęciem "metodologii naukowej" włącznie). Póki tego nie zrobisz wszystko co napisałeś jest tylko bełkotem, zgodnie z twoim własnym kryterium


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Nie 23:30, 22 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1075
Przeczytał: 65 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:29, 23 Gru 2019    Temat postu:

Cytat:
Zdefiniuj więc i ostatecznie doprecyzuj przy pomocy "metodologii naukowej" wszystkie pojęcia jakich użyłeś w tym poście (z pojęciem "metodologii naukowej" włącznie).


Nic takiego nie muszę. Ja niczego takiego nie twierdzę co wy, że jednocześnie Bóg jest ukryty, niepoznawalny i unika się jego definiowania, a jednocześnie, że to od niego zaczyna się proces komunikacji z ludzkością :rotfl:

A def. są, robocze ale są. Nikt się nie wymiguje od próby zdefiniowania "metody naukowej":

Cytat:
Metoda naukowa – sposoby intersubiektywnego poznawania i komunikowania wiedzy, oparte o prawa logiki i prawdopodobieństwa, posługujące się dedukcją i systematyczną indukcją w procesie formułowania, uzasadniania, testowania i korygowania teorii i hipotez[1][2].
[link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:
Czym więc jest ta metoda naukowa? Ogólnie przyjęto, że jest to sposób badawczego dotarcia i sformułowania prawdziwego opisu zjawiska.


[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:14, 23 Gru 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński:
Cytat:
Wiara w Boga, U TYCH LUDZI, KTÓRZY DOZNALI W SOBIE GŁOS/ODCZUCIE BOGA
jest tak samo uzasadniona, jak inny rodzaj wiary - np. wiary w to, że doznaję otoczenia w miarę sensownie. Wierzę, że te litery, które teraz czytam naprawdę są. I wierzę też, że to odczucie Boga, jakie mam, naprawdę jest. Nie czynimy tu wyjątków, nie stosujemy podwójnych standardów - odczucie jest, to je uznajemy. Proste.


No i doszliśmy do argumentu "z osobistego doświadczenia". Tylko powiedz, na jakiej podstawie ktoś ma przyjmować na wiarę coś, co się komuś innemu w głowie roi? Skoro dostępne jest jakieś szczególne doświadczenie umożliwiające poznanie, to wchodzimy na naukowy teren.

Każdy przyjmuje na wiarę to, co sam uzna za sensowne, zgodne z jego odczuciami. NIE CUDZYMI odczuciami, NIE cudzą wiarę.

Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński:
Cytat:
I wierzę też, że to odczucie Boga, jakie mam, naprawdę jest.


Ale chwila bo widzę jeszcze inny sposób na argumentację.. Mówisz, że masz "odczucie Boga'. Pozwól, że się zapytam.. Odczucie czego? Powiedz mi dlaczego miałbym zakładać jego istnienie, skoro nie mogę go poczuć ani usłyszeć czy poznać? Czym jest duch? Nie mylisz przypadkiem sfery ontologicznej z myśleniem życzeniowym?

I druga sprawa. Nieraz twierdziliście, że Bóg jest niepoznawalny, niedefiniowalny, że niedojdziemy do niego na gruncie metodologii naukowej. Jeśli tak to sprawa jest tak na prawdę banalnie prosta. Przyznać, że bóg jest niepoznawalny = przyznać, że jakikolwiek postulat na temat istnienia boga bądź jego atrybutów jest nieuprawnionym bełkotem. To ostateczna porażka. Człowiek, który posługuje się takim argumentem de facto sam eliminuje się z poważnego dyskursu.

Jesli Ty Go nie czujesz, to na podstawie odczuć nie masz czego zakładać.

Nie wszystko da się wymodelować rozumem. Z zasad fizyki kwantowej wynika, że już nawet proste układy kilku cząstek elementarnych mają tak złożone, składające się z nieskończonej ilości funkcji własnych rozwinięcie, że żaden człowiek tego nie pojmie. A co dopiero układy bardziej złożone. Każde rozumowanie intelektualne dotyczące świata jest REDUKCJĄ. I inaczej się nie da.
Inaczej mówiąc - przy odpowiednio silnym wymaganiu ścisłości - wszystko robi się "nieuprawnionym bełkotem".
Zaś duch?...
Działa po swojemu, może przeniknąć to, co dla intelektu nieprzeniknione. Duch jest formą spójności mentalnej, nie wymagającej do swojego funkcjonowania materii.
Ale nie znam jakiejś ścisłej definicji ducha. Można posługiwać obrazowymi porównaniami. Ale z tego też oczywiście nie wyniknie definicja. Tyle, że tak funkcjonuje w ogóle wszelkie poznanie, a nawet komunikacja między niezależnymi świadomościami - jakakolwiek próba kontaktu jest redukcją, dostosowaniem nadawanego, do możliwości odbioru przez odbiorcę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2575
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 6:56, 23 Gru 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Cytat:
Zdefiniuj więc i ostatecznie doprecyzuj przy pomocy "metodologii naukowej" wszystkie pojęcia jakich użyłeś w tym poście (z pojęciem "metodologii naukowej" włącznie).


Nic takiego nie muszę


Jak najbardziej musisz skoro właśnie stwierdziłeś, że warunkiem niebełkotania jest podanie precyzyjnych definicji pojęć jakich się używa, definicji zgodnych z "metodologią naukową". Zatem - do roboty

Kruchy04 napisał:
Ja niczego takiego nie twierdzę co wy, że jednocześnie Bóg jest ukryty, niepoznawalny i unika się jego definiowania, a jednocześnie, że to od niego zaczyna się proces komunikacji z ludzkością :rotfl:


Nie przypominam sobie żebym twierdził, że Bóg jest całkowicie niepoznawalny. Wymyśliłeś sobie chochoła i z nim walczysz. A nawet gdyby ktoś tak stwierdził to co z tego. Nic ci to nie da i zgodnie ze swoim wymogiem nadal powinieneś podać precyzyjne definicje używanych przez ciebie pojęć, zgodnych z metodologią naukową. Sam taki wymóg postawiłeś

Kruchy04 napisał:
A def. są, robocze ale są


Ale ty twierdziłeś, że definicje powinny być zgodne z "metodologią naukową". Zaprzeczasz własnemu wymogowi. Gimboateista jak zwykle kończy w sprzecznościach ze swym niespójnym stanowiskiem

Kruchy04 napisał:
Nikt się nie wymiguje od próby zdefiniowania "metody naukowej":

Cytat:
Metoda naukowa – sposoby intersubiektywnego poznawania i komunikowania wiedzy, oparte o prawa logiki i prawdopodobieństwa, posługujące się dedukcją i systematyczną indukcją w procesie formułowania, uzasadniania, testowania i korygowania teorii i hipotez[1][2].
[link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:
Czym więc jest ta metoda naukowa? Ogólnie przyjęto, że jest to sposób badawczego dotarcia i sformułowania prawdziwego opisu zjawiska.


[link widoczny dla zalogowanych]


To teraz zweryfikuj te definicje przy pomocy "metody naukowej", zgodnie ze swym własnym wymogiem. Każdy termin osobno. Póki tego nie zrobisz są one nic nie warte

Po drugie - podałeś tylko jedną z wielu niezgodnych definicji metody naukowej. Nie wykazałeś, że akurat ta definicja jest właściwa. Na przykład falsyfikacjonistyczna definicja nauki, której kiedyś sam broniłeś, definiuje metodologię nauki już zupełnie inaczej i też nie jest to ostatnie słowo w kwestii "metodologii nauki" (mamy jeszcze instrumentalistyczne definicje nauki, pragmatystyczne, konwencjonalistyczne i wiele innych)


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pon 7:04, 23 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 948
Przeczytał: 98 tematów


PostWysłany: Pon 8:10, 23 Gru 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Jestem w stanie interpretować daną kwestię na kilka(naście sposobów) i nie mam ciśnienia, żeby zdecydować się na jedną, raczej chcę, żeby te różne interpretacje egzystowały obok siebie, żeby się nawzajem naświetlały.


Czy chciałabyś żeby istniała kontynuacja życia po śmierci ciała? Czy chciałabyś, aby żadna miłość nie zakończyła się wieczną rozłąką?

I tak, i nie.

Jakaś część mnie (ta instynktowna, emocjonalna) chciałaby żyć wiecznie i żeby żadna miłość nie zakończyła się wieczną rozłąką. Ale ta druga, racjonalna część mnie zdaje sobie sprawę, że życie pozbawione tego tragizmu jakim jest definitywny koniec życia oraz wszystkiego co człowiek w życiu ceni, pozbawione byłoby wagi, sensu.

Nelly Furtado śpiewa w jednym z utworów "Why do all good things come to an end?", a ja bym jej odpowiedziała: Te wszystkie rzeczy właśnie dlatego są dobre, ponieważ się kończą. Jej pytanie jest emocjonalne, moja odpowiedź racjonalna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2514
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:08, 23 Gru 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
Banjankri napisał:
Przymyślaną wiarą jest ateizm. Czym więcej analizy, tym bliżej ateizmu.
Wiele ciekawych postaci nawróciło się z ateizmu na chrześcijaństwo właśnie dzięki głębszej analizie

Możesz podać przykład takiej postaci?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 91 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:42, 23 Gru 2019    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Katolikus napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Jestem w stanie interpretować daną kwestię na kilka(naście sposobów) i nie mam ciśnienia, żeby zdecydować się na jedną, raczej chcę, żeby te różne interpretacje egzystowały obok siebie, żeby się nawzajem naświetlały.


Czy chciałabyś żeby istniała kontynuacja życia po śmierci ciała? Czy chciałabyś, aby żadna miłość nie zakończyła się wieczną rozłąką?

I tak, i nie.

Jakaś część mnie (ta instynktowna, emocjonalna) chciałaby żyć wiecznie i żeby żadna miłość nie zakończyła się wieczną rozłąką. Ale ta druga, racjonalna część mnie zdaje sobie sprawę, że życie pozbawione tego tragizmu jakim jest definitywny koniec życia oraz wszystkiego co człowiek w życiu ceni, pozbawione byłoby wagi, sensu.

Nelly Furtado śpiewa w jednym z utworów "Why do all good things come to an end?", a ja bym jej odpowiedziała: Te wszystkie rzeczy właśnie dlatego są dobre, ponieważ się kończą. Jej pytanie jest emocjonalne, moja odpowiedź racjonalna.

Ten aspekt przemijania jest według mnie jednym z ważnym aspektów założonej przez Boga edukacji, jaką człowiekowi niesie życie. Chodzi o wybudowanie w sobie świadomości wartości życia i związków z innymi istotami. Nic na tym świecie nie jest całkiem za darmo. Choć może w przyszłości...
ma szansę być za darmo! (szczęście w Królestwie Bożym). Jednak aby owo "za darmo" nie zdewaluowało, nie zamieniło się w "bez znaczenia", trzeba - tu na Ziemi - przeżyć niejedną stratę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 777
Przeczytał: 84 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:06, 28 Gru 2019    Temat postu:

mat napisał:
Jak jesteś katolikiem to nie możesz wątpić,

Nie rozumiem, co to znaczy, że nie możesz wątpić. Chwile zwątpienia są naturalne.

Cytat:
wątpliwości musisz interpretować jako podszepty Szatana.

Bez względu na to jak zinterpretuje ich źródło to nic nie stoi na przeszkodzie, aby się tymi wątpliwościami zająć, spróbować je rozwiązać.

Cytat:
Możesz podać przykład takiej postaci?

np. C.S. Lewis (ten od Narnii) ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin