Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jest nad czym pomyśleć...
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15983
Przeczytał: 122 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:38, 20 Mar 2019    Temat postu: Jest nad czym pomyśleć...

Zbadano europejskie (w tym polskie) postawy religijne.
[link widoczny dla zalogowanych]
Chyba nie wygląda to dobrze. :(
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3559
Przeczytał: 77 tematów


PostWysłany: Śro 12:28, 20 Mar 2019    Temat postu:

Wręcz przeciwnie, idzie ku leszemu. Dostęp do informacji robi swoje.

Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 12:28, 20 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 12:58, 20 Mar 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Wręcz przeciwnie, idzie ku leszemu. Dostęp do informacji robi swoje.

Paliwo napędzające wiarę nie przychodzi z zewnątrz (od Boga). Jeżeli nie dostarcza go rodzina albo dalsze otoczenie, zamiera. Tak więc brak zaufania do Koscioła może skutkować odchodzeniem od wiary. Każdy ma Boga na miarę swoich potrzeb psychicznych i możliwości intelektualnych, ale jest to także wynikiem tego, w jakim społeczeństwie czlowiek się rodzi i żyje (trudniej być w niewierzącym w społeczeństwie represojonującym takie postawy).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3559
Przeczytał: 77 tematów


PostWysłany: Śro 14:13, 20 Mar 2019    Temat postu:

Cytat:
Paliwo napędzające wiarę nie przychodzi z zewnątrz (od Boga). Jeżeli nie dostarcza go rodzina albo dalsze otoczenie, zamiera. Tak więc brak zaufania do Koscioła może skutkować odchodzeniem od wiary.

Co w takim razie stymuluje religię? Niewiedza?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 14:28, 20 Mar 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Paliwo napędzające wiarę nie przychodzi z zewnątrz (od Boga). Jeżeli nie dostarcza go rodzina albo dalsze otoczenie, zamiera. Tak więc brak zaufania do Koscioła może skutkować odchodzeniem od wiary.

Co w takim razie stymuluje religię? Niewiedza?

Niekoniecznie. Można mieć wiedzę i błędnie ją interpretować. Czynników stymulujących wiarę jak i niewiarę jest wiele i w różny sposób są ze sobą powiązane. Wzoru napisać się nie da - musiałby być dla każdego inny, poza tym za dużo danych i nie wiadomo, jakie są między nimi zależności.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3559
Przeczytał: 77 tematów


PostWysłany: Śro 16:00, 20 Mar 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Banjankri napisał:
Cytat:
Paliwo napędzające wiarę nie przychodzi z zewnątrz (od Boga). Jeżeli nie dostarcza go rodzina albo dalsze otoczenie, zamiera. Tak więc brak zaufania do Koscioła może skutkować odchodzeniem od wiary.

Co w takim razie stymuluje religię? Niewiedza?

Niekoniecznie. Można mieć wiedzę i błędnie ją interpretować. Czynników stymulujących wiarę jak i niewiarę jest wiele i w różny sposób są ze sobą powiązane. Wzoru napisać się nie da - musiałby być dla każdego inny, poza tym za dużo danych i nie wiadomo, jakie są między nimi zależności.

Inaczej. Co jest paliwem napędzającym wiarę? Nie może to być tylko sama rodzina i dalsze otoczenie, bo oni też jakoś musieli się "zarazić". Dlatego zasugerowałem niewiedzę. Świadomość niewiedzy nie jest najprzyjemniejszym doznaniem, więc istnieje naturalna potrzeba wypełnienia tej dziury, czasem nawet czymkolwiek. Szeroki dostęp do wiedzy i metod naukowych efektywnie redukuje niewiedzę, a więc i potrzebę zapchania jej religią, stąd spadek popularności religii.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 16:02, 20 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 17:07, 20 Mar 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
anbo napisał:
Banjankri napisał:
Cytat:
Paliwo napędzające wiarę nie przychodzi z zewnątrz (od Boga). Jeżeli nie dostarcza go rodzina albo dalsze otoczenie, zamiera. Tak więc brak zaufania do Koscioła może skutkować odchodzeniem od wiary.

Co w takim razie stymuluje religię? Niewiedza?

Niekoniecznie. Można mieć wiedzę i błędnie ją interpretować. Czynników stymulujących wiarę jak i niewiarę jest wiele i w różny sposób są ze sobą powiązane. Wzoru napisać się nie da - musiałby być dla każdego inny, poza tym za dużo danych i nie wiadomo, jakie są między nimi zależności.

Inaczej. Co jest paliwem napędzającym wiarę? Nie może to być tylko sama rodzina i dalsze otoczenie, bo oni też jakoś musieli się "zarazić". Dlatego zasugerowałem niewiedzę.

Jeżeli pytasz o to, skąd w ogóle się wzięła wiara, to mogę się z tobą zgodzić (dodając potrzebę psychiczną), ale w przypadku kolejnych pokoleń, to już jest infekowanie wiarą, a to, czy kogoś da się zainfekować, to zależy od czynników, które wymieniłem już wcześniej. Oczywiście kiedyś ludzie mieli mniejszą szansę bycia niewierzącymi przede wszystkim z powodu, który wymieniłeś, czyli z powodu braku możliwości wyjaśniania świata czym innym niż Bóg. Trzeba też pamiętać, że były czasy (są miejsca, gdzie nadal tak jest), że nie dający się zainfekować, ginął.
Kwestia wiedzy nie jest taka prosta. Wujowi zbójowi chyba nie odmówisz ani wiedzy, ani inteligencji, a wierzący jest. Dlaczego? W zasadzie wyjaśnia to sam wuj - kwestia potrzeby psychicznej.
Być może ktoś wierzy bo nie zna/nie rozumie TE, ktoś inny nie zna/nie rozumie (w sposób wystarczający) Biblii, ale przecież są wierzący, którzy te rzeczy znają/rozumieją lepiej niż ja czy ty, więc jak to wyjaśnić? Tylko tak, że na wiarę/niewiarę wpływa wiele czynników, które współzależą od siebie w sposób dość skomplikowany. Teista może tę kwestię wyjaśnić tak: Bóg dał każdemu możliwość uwierzenia dając mu wystarczający dla niego zestaw danych i możliwości ich obróbki, reszta zależy od niego. (Nie będę teraz zajmować się sensownością takiej argumentacji.)
Banjankri napisał:

Świadomość niewiedzy nie jest najprzyjemniejszym doznaniem, więc istnieje naturalna potrzeba wypełnienia tej dziury, czasem nawet czymkolwiek. Szeroki dostęp do wiedzy i metod naukowych efektywnie redukuje niewiedzę, a więc i potrzebę zapchania jej religią, stąd spadek popularności religii.

Pełna zgoda. Do tego dodałbym zwiększenie tolerancji wielu społeczeństw (nie wszystkich) dla niewierzących, czyli brak społecznej presji na to, byś wierzył. Czy to jednak znaczy, że religie zaginą? Raczej nie, bo wielu ludzi ma też potrzebę psychiczną, by był Bóg. Myślę, że religie (jeśli tendencja się nie zmieni) będą ewoluować. Przede wszystkim ludzie mają więcej wolności w ogóle (mówimy o tzw. demokracjach w typie zachodnim), więc i w zakresie wiary więcej im wolno, więc będą wierzyć na swój sposób, nie przejmując się Kościołami. Po drugie tendencja będzie taka, żeby kwestie religijne przeinterpretowywać pod naukę, nie odwrotnie. Będą opory (zawsze były i są), ale to chyba jest nieuniknione. Z tym, że nie na pewno ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3559
Przeczytał: 77 tematów


PostWysłany: Śro 17:30, 20 Mar 2019    Temat postu:

Ciężko się nie zgodzić. Możemy się zastanawiać, wiara jakiej części społeczeństwa determinowana jest kulturowo, a jaka wierzy "dla spokoju", i czy po przerzedzeniu będzie ich wystarczająco dużo, aby utrzymać populacje. Można też gdybać, czym zaspokojona zostanie psychiczna potrzeba duchowości, ale myśle, że nadchodząca, druga fala psychedelików załatwi robotę.
Jak bym nie patrzył, katolicyzm jaki znam umiera.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 17:30, 20 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15983
Przeczytał: 122 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:19, 20 Mar 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Ciężko się nie zgodzić. Możemy się zastanawiać, wiara jakiej części społeczeństwa determinowana jest kulturowo, a jaka wierzy "dla spokoju", i czy po przerzedzeniu będzie ich wystarczająco dużo, aby utrzymać populacje. Można też gdybać, czym zaspokojona zostanie psychiczna potrzeba duchowości, ale myśle, że nadchodząca, druga fala psychedelików załatwi robotę.
Jak bym nie patrzył, katolicyzm jaki znam umiera.

Mnie osobiście przerażają katolicy, którzy "wierzą w Boga" niemal wyłącznie z powodu potrzeby posiadania "swoich", z powodu przynależności do jakiejś bandy. Wręcz jest to jakby policzek wymierzony w Bogu - istocie najcudowniejszej z możliwych, najdelikatniejszej w uczuciach i najbardziej godnej hołdów i najszerszego oddania. A tutaj jacyś ludzie jakby naigrawali się z tego piękna Boga, na pierwszym miejscu stawiając swoje potrzeby realizowania instynkt swój - obcy, niejako redukując religię do roli klubu piłkarskiego, który najczęściej z resztą też służy głównie jako pretekst do zrealizowania ustawki z kibicami innego klubu.
Jak dla mnie to jest straszne... :cry:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 19:21, 20 Mar 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Ciężko się nie zgodzić. Możemy się zastanawiać, wiara jakiej części społeczeństwa determinowana jest kulturowo, a jaka wierzy "dla spokoju",

Jakąś rolę mogą odegrać też imigranci. Za jakiś czas demografia może zmienić Europę Zachodnią. Możliwe, że jako formę obrony własnych wartości, rdzenna ludność obierze powrót do religijności ojców (tak mogą zareagować Polacy obserwując Zachód, na to liczy prawica). Jakkolwiek będzie, jest pytanie, w którą stronę skręci religijność imigrantów. Czy upodobnią się do katolików i będą preferować lightowy islam, czy raczej będą bardziej radykalni? Myślę, że z czasem staną się tacy, jak większość katolików, takie życie jest po prostu wygodniejsze. Oczywiście zakładam, że nie wydarzy się kataklizm w postaci wojny, co wcale takie pewne nie jest.
Banjankri napisał:

i czy po przerzedzeniu będzie ich wystarczająco dużo, aby utrzymać populacje. Można też gdybać, czym zaspokojona zostanie psychiczna potrzeba duchowości, ale myśle, że nadchodząca, druga fala psychedelików załatwi robotę.

Pisząc o psychicznych potrzebach bardziej miałem na myśli to, że wiara w Boga daje pocieszenie, nadzieję. Temat psychodelików jest mi kompletnie nieznany, więc nic w tym względzie nie wydumam. Nie znam skali ani motywów.
Banjankri napisał:

Jak bym nie patrzył, katolicyzm jaki znam umiera.

Amen.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10042
Przeczytał: 87 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:22, 20 Mar 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Banjankri napisał:
anbo napisał:
Banjankri napisał:
Cytat:
Paliwo napędzające wiarę nie przychodzi z zewnątrz (od Boga). Jeżeli nie dostarcza go rodzina albo dalsze otoczenie, zamiera. Tak więc brak zaufania do Koscioła może skutkować odchodzeniem od wiary.

Co w takim razie stymuluje religię? Niewiedza?

Niekoniecznie. Można mieć wiedzę i błędnie ją interpretować. Czynników stymulujących wiarę jak i niewiarę jest wiele i w różny sposób są ze sobą powiązane. Wzoru napisać się nie da - musiałby być dla każdego inny, poza tym za dużo danych i nie wiadomo, jakie są między nimi zależności.
Inaczej. Co jest paliwem napędzającym wiarę? Nie może to być tylko sama rodzina i dalsze otoczenie, bo oni też jakoś musieli się "zarazić". Dlatego zasugerowałem niewiedzę.
Jeżeli pytasz o to, skąd w ogóle się wzięła wiara, to mogę się z tobą zgodzić (dodając potrzebę psychiczną), ale w przypadku kolejnych pokoleń, to już jest infekowanie wiarą, a to, czy kogoś da się zainfekować, to zależy od czynników, które wymieniłem już wcześniej. Oczywiście kiedyś ludzie mieli mniejszą szansę bycia niewierzącymi przede wszystkim z powodu, który wymieniłeś, czyli z powodu braku możliwości wyjaśniania świata czym innym niż Bóg. Trzeba też pamiętać, że były czasy (są miejsca, gdzie nadal tak jest), że nie dający się zainfekować, ginął. Kwestia wiedzy nie jest taka prosta. Wujowi zbójowi chyba nie odmówisz ani wiedzy, ani inteligencji, a wierzący jest. Dlaczego? W zasadzie wyjaśnia to sam wuj - kwestia potrzeby psychicznej.
Być może ktoś wierzy bo nie zna/nie rozumie TE, ktoś inny nie zna/nie rozumie (w sposób wystarczający) Biblii, ale przecież są wierzący, którzy te rzeczy znają/rozumieją lepiej niż ja czy ty, więc jak to wyjaśnić? Tylko tak, że na wiarę/niewiarę wpływa wiele czynników, które współzależą od siebie w sposób dość skomplikowany. Teista może tę kwestię wyjaśnić tak: Bóg dał każdemu możliwość uwierzenia dając mu wystarczający dla niego zestaw danych i możliwości ich obróbki, reszta zależy od niego. (Nie będę teraz zajmować się sensownością takiej argumentacji.)
Banjankri napisał:
Świadomość niewiedzy nie jest najprzyjemniejszym doznaniem, więc istnieje naturalna potrzeba wypełnienia tej dziury, czasem nawet czymkolwiek. Szeroki dostęp do wiedzy i metod naukowych efektywnie redukuje niewiedzę, a więc i potrzebę zapchania jej religią, stąd spadek popularności religii.
Pełna zgoda. Do tego dodałbym zwiększenie tolerancji wielu społeczeństw (nie wszystkich) dla niewierzących, czyli brak społecznej presji na to, byś wierzył. Czy to jednak znaczy, że religie zaginą? Raczej nie, bo wielu ludzi ma też potrzebę psychiczną, by był Bóg. Myślę, że religie (jeśli tendencja się nie zmieni) będą ewoluować. Przede wszystkim ludzie mają więcej wolności w ogóle (mówimy o tzw. demokracjach w typie zachodnim), więc i w zakresie wiary więcej im wolno, więc będą wierzyć na swój sposób, nie przejmując się Kościołami. Po drugie tendencja będzie taka, żeby kwestie religijne przeinterpretowywać pod naukę, nie odwrotnie. Będą opory (zawsze były i są), ale to chyba jest nieuniknione. Z tym, że nie na pewno ;)
Czynnikami były władza i kontrola osób nie posiadających możliwości nabywania wiedzy z powodu analfabetyzmu i biedy. Dlatego system cesarza Konstantyna jest jedynym w historii skutecznym i długofalowym systemem sprawowania kontroli w trakcie istnienia i po upadku Cesarstwa Rzymskiego. Rozdział na sprawy doczesne i wieczne to była potężna skruktura, która kontrolowała nawet siłę rażenie własnej patologii.

Proces zmian zaczął się początkiem XVII wieku przez rozdzielenie się nauki od Krk i udostępnienie wiedzy większej ilości ludzi. Ale analfabetyzm i bieda w dalszym ciągu pełniły kluczową rolę w utrzymywaniu struktury watykańskiej kontroli na bazie pierwotnej emocji strachu i silnej emocji wstydu.

W Polsce, KrK stał się w czasie PRLu ogniskiem oporu przed opresją komunistyczną i kontrolą ZSRR. Dodatkowo, brak tolerancji społecznej (pamiętam jak jedna dziewczyna w Liceum nie uczęszczała na religię, to represje odczuwała i w swoim środowisku zamieszkania [w miescie] i w szkole.

Kiedy w Bostonie, "raju" amerykańsko-irlandzkich katolików, nastapila w styczniu 2002 r. publikacja "Spotlight" w the Boston Globe (-> tu artykul nastepujacy [link widoczny dla zalogowanych]) to było jak trzęsienie zimi i tama puściła wodę [emocje ludzkie] ->

Boston Globe's 'Spotlight' napisał:
We got 2 stories here - the story of the degenerate clergy and the story about a bunch of lawyers turning child abuse into a cottage industry. Which story do you want us to write? Because we are writing one of them. - Mamy tu dwie historie - historię zdegenerowanego duchowieństwa i historię o grupie prawników zmieniających wykorzystywanie dzieci w przemysł chałupniczy. Którą historię chcesz, żebyśmy napisali? Ponieważ napiszemy jedną z nich.


Scena gali charytatywnej z filmu "Spotlight" czyli jak hipokryzja mogla wspolistniec z przestepczoscia, bo "Jak powiesz 'nie' Bogu?" jak kardynal Law wiedzial o tych przestepstwach (w jednej biednej rodzinie bostonskiej ks. Geoghan -> [link widoczny dla zalogowanych] -> [link widoczny dla zalogowanych] molestowal 7 chlopcow a w sumie byl oprawca 130) a JPII z otwartymi ramionami przyjal kardynala Law do Watykanu? -> https://youtu.be/5Abq-DZrjB0

Ponizej wolnosc slowa po amerykansku czyli jeden z komentarzy pod filmikiem na YT:
TheGreatRL napisał:
Bernard Law deserves to have his head chopped off and put on a pike for the kids to throw rocks at. - Bernard Law zasługuje na to, by odciąć mu głowę i założyć na pal, aby dzieci rzucały kamieniami.
-> Jakis potomek z naszych stron? :)


"Spotlight" Trailer -> https://youtu.be/EwdCIpbTN5g

Teraz wyobraźcie sobie, że reporterka ze Spotlight to wnuczka starej kobiety, która 3 razy w tygodniu chodzi do kościoła i której przynosi gazetę z artykułem na pierwszej stronie, że KrK to BS? A co mnie uprawomocniło, żeby po dotarciu do centrum parafialnego pod koniec zebrania towarzystwa rozancowejgo i słysząc głos Mamy, że "to wina tych dzieci" stanąć na środku i wykrzyczeć - jak śmiesz? Na taką odwagę może pozwolić sobie osoba, która w żaden sposób od rodziców nie zależy. Przecież wiedziałam od wieku 7 lat, że piekło to BS, ale bałam się zaprzestać praktyki, bo w imię Boga mogłam pożegnać się z tym światem. Poczekałam na przeprowadzkę do pobliskiego miasta, gdzie na ulicy i osiedlu byliśmy nieznani a Mama (a. k. a. "ręka" tradycji - urodzona 20 kwietnia na pograniczu Barana - upór i Byka upór do kwadratu) wyjechała do USA ale musiałam trzymać moje chodzenie do parku czy kawiarni w tajemnicy przez Siostrą, bo urodzona 1 kwietnia (Baran - uparty i katolicko tradycyjny do dziś) napisałaby do Mamy, i "kara Boża" dosięgnęłaby mnie zza oceanu Atlantyckiego a ja tak lubię spokój :)

Co dzieje się w Polsce to echo tego co dzieje się na świecie, szczególnie u nas, gdzie katolicyzm deklaruje < 20% populacji osób będących w stanie praktykować wiarę a praktykuje < 10%. Teraz należy oczekiwać w Polsce unieważnienia prawa o obrazie uczuć religijnych i ożywienia Konstytucji RP aby panstwo bylo odrebne od KrK i odesłania "wasali" watykańskich do Watykanu. W rezultacie, katolicyzm polski stanie się ruchem mistycznym podobnym do pierwotneg ruchu Droga - ruchu pomocy spolecznej.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 19:30, 20 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 19:35, 20 Mar 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:

Czynnikami były władza i kontrola osób nie posiadających możliwości nabywania wiedzy z powodu analfabetyzmu i biedy. Dlatego system cesarza Konstantyna jest jedynym w historii skutecznym i długofalowym systemem sprawowania kontroli w trakcie istnienia i po upadku Cesarstwa Rzymskiego. Rozdział na sprawy doczesne i wieczne to była potężna skruktura, która kontrolowała nawet siłę rażenie własnej patologii.

Każdy czas i miejsce ma swoje uwarunkowania sukcesu/porażki religii.

Dyskurs napisał:

W Polsce, KrK stał się w czasie PRLu ogniskiem oporu przed opresją komunistyczną i kontrolą ZSRR.

Moim zdaniem dopiero po upadku komuny Kościół zebrał owoce z tego sadu. Za komuny ludzie raczej nie dlatego byli katolikami, że nie lubili komuny. Wierzącym się jest z rozpędu - w dzieciństwie dostaje się takiego kopa, że długo się leci. Czas lotu oczywiście zależy od wielu czynników.
Dyskurs napisał:

Dodatkowo, brak tolerancji społecznej (pamiętam jak jedna dziewczyna w Liceum nie uczęszczała na religię, to represje odczuwała i w swoim środowisku zamieszkania [w miescie] i w szkole.

Na religię przestałem chodzić w 8-mej klasie podstawówki, proceder ten kontynuowałem też w szkole średniej. Nigdy nie spotkałem się z przejawem nietolerancji (koniec lat 70-tych i początek 80-tych), ale na pewno różne ludzie mieli doświadczenia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10042
Przeczytał: 87 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:09, 20 Mar 2019    Temat postu:

anbo napisał:
Dyskurs napisał:

Czynnikami były władza i kontrola osób nie posiadających możliwości nabywania wiedzy z powodu analfabetyzmu i biedy. Dlatego system cesarza Konstantyna jest jedynym w historii skutecznym i długofalowym systemem sprawowania kontroli w trakcie istnienia i po upadku Cesarstwa Rzymskiego. Rozdział na sprawy doczesne i wieczne to była potężna skruktura, która kontrolowała nawet siłę rażenie własnej patologii.

Każdy czas i miejsce ma swoje uwarunkowania sukcesu/porażki religii.
Teraz jest dobry czas dla Polski - wykorzystajcie go madrze :)

anbo napisał:
Dyskurs napisał:

W Polsce, KrK stał się w czasie PRLu ogniskiem oporu przed opresją komunistyczną i kontrolą ZSRR.

Moim zdaniem dopiero po upadku komuny Kościół zebrał owoce z tego sadu. Za komuny ludzie raczej nie dlatego byli katolikami, że nie lubili komuny. Wierzącym się jest z rozpędu - w dzieciństwie dostaje się takiego kopa, że długo się leci. Czas lotu oczywiście zależy od wielu czynników.
U mnie bylo zgola odwrotnie. Trauma (hostia w trakcie I Komuni sw. przyjeta dwukrotnie w trakcie tej samej mszy i na moment utrata sluchu ze stresu przed "podroza" do piekla, bo oczy zamknelam sama, i powrot z odczuciem z jadra mojego jestestwa, ze praktyka KrK to BS.

anbo napisał:
Dyskurs napisał:

Dodatkowo, brak tolerancji społecznej (pamiętam jak jedna dziewczyna w Liceum nie uczęszczała na religię, to represje odczuwała i w swoim środowisku zamieszkania [w miescie] i w szkole.

Na religię przestałem chodzić w 8-mej klasie podstawówki, proceder ten kontynuowałem też w szkole średniej. Nigdy nie spotkałem się z przejawem nietolerancji (koniec lat 70-tych i początek 80-tych), ale na pewno różne ludzie mieli doświadczenia.
Mniemam, ze nie pochodzisz z Podkarpacia [Rzeszow, przez WWII Mojrzeszow]. Maz byl z Katowic, Tesciowie spod Czestochowy - wymagali od 2 Synow Komunii sw. ale na Bierzmowanie Maz nie zdazyl, bo "buszowal" jak to chlopiec po jakichs dachach i sie zbrudzil smola, wiec nie dal rady, mimo, iz panie wykonujace najstarszy zawod swiata na ulicy Mariackiej staraly sie mu pomoc jak mogly najszybciej. Tatus pochodzil z wioski o rzut kamieniem od centrum Rzeszowa (obecnie teren miasta) i w roku 1945 wyjechal z domu do miasteczka aby uczyc sie w szkole sredniej, nastepnie do Krakowa aby studiowac ekonomie i prawo - do KrK uczeszczal tylko wtedy gdy byl w niedziele w domu i jak Mama byla w Polsce do roku 1974. Wyobraz sobie ich klotnie - Mama Baran na pograniczu Byka - uparta estrawertyczka percepcyjna i twartoglowa balaganiara i Tatus - ukladny i spokojny Pan Ryba - logiczny odczuwajacy i uporzadkowany introwertyk? Od razu powiedzialby, ze musi koniecznie wyjsc, wsiadlby w samochod i tyle by go widziala na dluzszy czas. Ponoc nie powinno sie zawierac zwiazkow malzenskich z sasiadami zodiakalnymi. Pierwszy maz nie byl moim sasiadem zodiakalnym, bo jestem Strzelcem ale byl Baranem (staz malzenski 2 lata) - nic dodac nic ujac, bo kazdy Baran, ktorego znam a jest ci u nas w Rodzinie ich dostatek - Siostra, Szwagier (z Tarnowa :) - oh boy ), Siostrzenica, i Bratowa od starszego Brata - to Baran - enough said :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 917
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:42, 20 Mar 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Szeroki dostęp do wiedzy i metod naukowych efektywnie redukuje niewiedzę, a więc i potrzebę zapchania jej religią


Tak z ciekawości pytam.. Szeroki dostęp do wiedzy i metod naukowych efektywnie redukuje niewiedzę.. na temat czego? Na temat czego zdobyliśmy wiedzę, że wyparło to aż religię?

A, co do tych rzekomych spadków religijności to ja tam się nie dziwię. I nie sądzę, aby tzw. metoda naukowa odgrywała tu najsilniejszą przyczynę. Z własnego podwórka to powiem tyle, gadam z ludźmi z przedziału wiekowego 20-35 lat i ci ludzie strasznie narzekają na moralność księży(księży, którzy głoszą, że rzeczy materialne i pieniądze nie są najważniejsze, a sami jeżdżą wypasionymi brykami albo nie chcą udzielać sakramentów bez pieniędzy). Ale jest jeszcze coś ważniejszego, tak mi się zdaje, ludzie nie widzą ani chyba nawet nie próbują zrozumieć sensu praktyk religijnych. Ludzie chcą żyć po swojemu, chcą budować własny styl życia, a nie co wieczór (albo chociaż raz w tyg.) robić rachunek sumienia ze swojego życia, postępowania. Religia katolicka to religia bardzo wymagająca, bo wymaga modlitwy za nieprzyjaciół, częstego rachunku sumienia (czyli refleksja czy nasze codzienne wybory są przyzwoite), żalu za swoje złe uczynki, spowiedź i wiele innych, a ludziom po prostu się nie chce, nie mają czasu, mają swój model życia, religie zaczyna zastępować nie wyjaśnienia naukowe, ale inny model patrzenia na życie i postępowanie zgodnie z tym modelem. Na końcu tacy ludzie usprawiedliwią się, że księża też są niedoskonali, obłudni i wystarczy, by kościoły pustoszały. Ja tak to widzę z własnego podwórka, z własnych rozmów z innymi ludźmi.


Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Śro 20:48, 20 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3559
Przeczytał: 77 tematów


PostWysłany: Śro 21:00, 20 Mar 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
Tak z ciekawości pytam.. Szeroki dostęp do wiedzy i metod naukowych efektywnie redukuje niewiedzę.. na temat czego? Na temat czego zdobyliśmy wiedzę, że wyparło to aż religię?

Do wyparcia religii nie jest potrzebna jakaś magiczna wiedza. Wystarczy ta opisująca otaczający nas świat.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 21:00, 20 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 917
Przeczytał: 43 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:11, 20 Mar 2019    Temat postu:

Cytat:
Do wyparcia religii nie jest potrzebna jakaś magiczna wiedza. Wystarczy ta opisująca otaczający nas świat.


No nie wiem. Mógłbym podać wielu ludzi (i zwykłych Kowalskich i naukowców), którzy wręcz zachwycają się opisem taczającego nas świata i tym bardziej wierzą w Boga. Nie ma większego problemu, aby uzgodnić wiarę z nauką. Na ten temat jest mnóstwo opracowań. Z mojego prywatnego podwórka kwestia nauki w ogóle nie wychodzi na wierzch, jak już to religię, Kościół, wiarę wypiera gorsząca moralność księży i biskupów. Ludzie po prostu zaczynają tracić wiarę w sensowność praktyk religijnych do tego dochodzi chciejstwo układania sobie życia po swojemu, a nie tak jak głosi to Ewangelia czy ksiądz z ambony..

Gdyby w Kościele było więcej Papieży Franciszków to Michał nie miałby po, co zakładać tego tematu :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15983
Przeczytał: 122 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:34, 20 Mar 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:
Cytat:
Do wyparcia religii nie jest potrzebna jakaś magiczna wiedza. Wystarczy ta opisująca otaczający nas świat.


No nie wiem. Mógłbym podać wielu ludzi (i zwykłych Kowalskich i naukowców), którzy wręcz zachwycają się opisem taczającego nas świata i tym bardziej wierzą w Boga. Nie ma większego problemu, aby uzgodnić wiarę z nauką. Na ten temat jest mnóstwo opracowań. Z mojego prywatnego podwórka kwestia nauki w ogóle nie wychodzi na wierzch, jak już to religię, Kościół, wiarę wypiera gorsząca moralność księży i biskupów. Ludzie po prostu zaczynają tracić wiarę w sensowność praktyk religijnych do tego dochodzi chciejstwo układania sobie życia po swojemu, a nie tak jak głosi to Ewangelia czy ksiądz z ambony.

Jest coś takiego, jak naiwna wizja nauki. Polega ona z grubsza na tym, że ludziska myślą, iż nauka nauka "ustala jakie rzeczy są".
Niedawno wpadła mi w ręce książka jednego ciekawszych polskich fizyków - Andrzeja Dragana - "Kwntechizm". Co prawda na razie wciąż ją czytam, ale już czuję, że mi się podoba. Autora trochę znam z ciekawych filmików na youtube, prezentujących fizykę kwantowa. Ale ta jego książka (nie przeczytałem nawet większości z niej, więc nie ręczę, czy moje zdanie się nie zmieni) ma szanse stać się perłełką filozoficzno - naukowej myśli. Pozwolę sobie z tej książki zacytować znamienne sformułowanie:
Andrzej Dragan, Kwantechizm napisał:
...pod karą smoły i pierza powinno się zabronić używania absurdalnego określenia "udowodnić naukowo", które jest nie tylko zwykłym oksymoronem, ale bezczelnym zaprzeczeniem samej idei nauki. Nauka niczego nie udowadnia, a tylko bada konsekwencje hipotez...

Ale co niektórzy oczywiście "wiedzą" lepiej. A jeśli jeszcze są do tego szczerze przekonani, jak to warto (właściwie to nie bacząc na inne reguły myśli) jest dołożyć tym wrednym teistom, to nawet można się z oszukiwania własnego umysłu (w pierwszym rzędzie), jak i umysłów odbiorców, pięknie rozgrzeszyć. W końcu cel uświęca środki...
Więc w ramach naiwnego światopoglądu nauka (to taka mentalna definicja) mogłaby być określona jako: "takie coś, co ustala jak się rzeczy maja, a w szczególności, że mają się inaczej, niż to uznają ludzie, którzy wierzą w Boga". :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3331
Przeczytał: 34 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:36, 20 Mar 2019    Temat postu:

Czyli twórca "kwantechizmu" ma tak małą wiarę patrząc na świat, że musi zaprzeczyć światu by wierzyć w Boga?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3380
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 7:26, 21 Mar 2019    Temat postu:

Katolikus napisał:

Z własnego podwórka to powiem tyle, gadam z ludźmi z przedziału wiekowego 20-35 lat i ci ludzie strasznie narzekają na moralność księży(księży, którzy głoszą, że rzeczy materialne i pieniądze nie są najważniejsze, a sami jeżdżą wypasionymi brykami albo nie chcą udzielać sakramentów bez pieniędzy).

Przy okazji. Kościół może mieć problem z jeszcze jednego powodu: będzie za mało księży, żeby skutecznie głosić naukę Kościoła, internetowi apologeci nie wystarczą i będą mieli konkurencję w postaci apologetów niekoniecznie doktryny jakiegoś Kościoła. Księży zabraknie, bo z powodu afer i możliwości innej drogi kariery, mniej ludzi wybierze realizowanie się jako ksiądz czy zakonnica.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2658
Przeczytał: 49 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 10:07, 21 Mar 2019    Temat postu: Re: Jest nad czym pomyśleć...

Michał Dyszyński napisał:
Zbadano europejskie (w tym polskie) postawy religijne.
[link widoczny dla zalogowanych]
Chyba nie wygląda to dobrze. :(


Lewacki Newsweek prowadzony przez katolikożercę Liska to akurat mało obiektywny jest w takich sprawach. Chyba karmisz swój umysł jakimś shittem. W ogóle z tego typu "badaniami" to jest jeden wielki cyrk. Bo każdemu wychodzi co innego w zależności od tego jakie dane weźmie pod uwagę

Dwa sprzeczne badania z jednego czasu - oba opublikowane przez świeckie gazety:

"Gazeta Wyborcza": Polacy odwracają się od Kościoła. Odsetek chodzących na msze z roku na rok coraz niższy

[link widoczny dla zalogowanych]

Artykuł z Interia opublikowany dokładnie w tym samym czasie: Wzrosła liczba katolików na niedzielnych mszach

[link widoczny dla zalogowanych]

Dwa sprzeczne tytuły z tego samego czasu

Można sobie wręcz zamówić dowolny wynik badania, wpisując w Google jakąś kombinację słów, i dostanie się co się chce. "Rzeczpospolita": Religijność Polaków stabilna

[link widoczny dla zalogowanych]

Wszystkie takie "badania" można sobie o kant dupy potłuc bo religijność danego społeczeństwa jest procesem tak złożonym i wielowymiarowym, że po prostu nieuchwytnym. Wszystko zależy i tak od tego kto przeprowadza badania, na czyje zlecenie, jak były dobrane pytania w kwestionariuszu, według jakich kryteriów, kto je przetwarzał i interpretował itd. Kto chce ten pamięta, że wedle sondaży Clintonowa to miała nawet 90% przewagi nad Trumpem. Piszę o tym bo zauważyłem, że już po raz kolejny ekscytujesz się jakimiś "badaniami" w zakresie spadającej religijności

Do tego proces społecznej religijności nie jest stały w czasie, zmienia się, na przykład ja gdy byłem nastolatkiem byłem mocno obojętny religijnie. Z czasem moje konserwatywne poglądy i zainteresowanie religią narastały. Zachwycanie się przez Liska spadającą religijnością małolatów jest więc niemiarodajne i mało dojrzałe, jak on sam. W wieku nastoletnim jest się niestety najczęściej jeszcze zbuntowanym debilem i świadomość dopiero się kształtuje. Badania poglądów takich ludzi nie są w żaden sposób miarodajne. Wystarczy zresztą popatrzeć na wyjątkowo żenujący niski poziom intelektualny współczesnych "Millenialsów", wśród których funkcjonalny analfabetyzm to już niemal norma

[link widoczny dla zalogowanych]

Oczywiście zgadzam się z tym, że proces laicyzacji w Polsce będzie postępował i postępuje. Niepotrzebne są żadne "badania" do odkrycia tego. Jest to zupełnie naturalne i nie ma w tym nic dziwnego. Nie jest to jednak proces intelektualny ale socjologiczny. Swoje robią też Onety i inne szczujnie polskojęzyczne z przeważającym niemieckim kapitałem. Na Onecie i WP są codziennie tony antykościelnej propagandy. Nie ma dnia żeby nie było artykułu o księdzu peedofilu, podczas gdy o przypadkach peedofilii wśród innych grup społecznych jest zero artykułów. Nie pamiętam ani jednego takiego tekstu. Takie duraczenie i nieobiektywne "pisarstwo" też robi swoje. Tak więc laicyzacja społeczeństwa nie jest procesem "intelektualnym" i zależnym od jakiejś rzekomej "wiedzy", jak niektórym w tym wątku się błędnie wydaje, ale jest to proces głównie socjologiczny czyli po prostu stadny. Takich jak my tutaj, rozważających filozoficznie kwestie religijne, to jest w tym kraju naprawdę garstka, nawet nie wiem czy zebrałoby się więcej niż 1000 osób w całej Polsce. Reszta traktuje Pana Boga z reguły jak dobrego wujka i modli się gorliwie najczęściej wtedy jak ma jakiś problem życiowy

Swoją drogą to nie wiem na co komu 40 milionów Polaków katolików. Wolałbym żeby był tylko milion ale świadomych duchowo. Bo bycie katolikiem z tradycji jest po prostu bez sensu. Polecam ci też do przemyślenia fragment z Mt 7,14

Michał Dyszyński napisał:
Andrzej Dragan, Kwantechizm napisał:
...pod karą smoły i pierza powinno się zabronić używania absurdalnego określenia "udowodnić naukowo", które jest nie tylko zwykłym oksymoronem, ale bezczelnym zaprzeczeniem samej idei nauki. Nauka niczego nie udowadnia, a tylko bada konsekwencje hipotez...


Bardzo fajny cytat. Czy mógłbyś podać dokładny tytuł tej książki, rok i miejsce wydania oraz stronę?


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Czw 12:53, 21 Mar 2019, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15983
Przeczytał: 122 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:49, 21 Mar 2019    Temat postu: Re: Jest nad czym pomyśleć...

fedor napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Andrzej Dragan, Kwantechizm napisał:
...pod karą smoły i pierza powinno się zabronić używania absurdalnego określenia "udowodnić naukowo", które jest nie tylko zwykłym oksymoronem, ale bezczelnym zaprzeczeniem samej idei nauki. Nauka niczego nie udowadnia, a tylko bada konsekwencje hipotez...


Bardzo fajny cytat. Czy mógłbyś podać dokładny tytuł tej książki, rok i miejsce wydania oraz stronę?

Książka jest nowa. Albo właśnie wyszła i jest w księgarniach. Ja dostałem darmowy egzemplarz od wydawcy z racji na to, że zainteresował się on moim portalem Fizykon.
[link widoczny dla zalogowanych]

Co do zastrzeżeń w zakresie metodologii badań religijności, to w dużym stopniu się zgadzam. To nie jest prosta sprawa. Pewnie na jednego katolika czysto kulturowego przypada inny zaangażowany duchowo. Jednak uważam, że coś jest na rzeczy...

A swoją drogą ten artykuł, który podlinkowałeś:
[link widoczny dla zalogowanych] jest bardzo ciekawy i zawiera cenne sugestie.

A tak w ogóle jeszcze jeden link do tematu:
[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 11:55, 21 Mar 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3331
Przeczytał: 34 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:55, 21 Mar 2019    Temat postu:

Ciekawe skąd się bierze współczesna antynaukowość, ten buddyzm, płaskie i wklęsłe ziemie itd..
Stawiam hipotezę, że to z powodu upadku komunizmu. Komunizm przypadkiem, przynajmniej radziecka wersja, stawiał na materializm i naukowość. To nie stanowiło sedna komunizmu, ale było przydatne do tego, by go wdrażać jako "naukowy". Zresztą, to była jedyna cecha pozytywna tego komunizmu. Na przykład znane zdanie: "Byt określa świadomość" jest całkiem sensowne pod warunkiem że przyjmiemy że mówi o ontologii a nie o stosunkach społecznych i świadomości klasowej.
Jak upadł komunizm, wielu obraziło się na naukowy obraz świata, myśląć że jakieś przesądy i zabobony to duchowość. Jak upadał komunizm to odpowiednie komunistyczne służby kierowały uwagę społeczeństwa w następujących kierunkach w latach 80-tych:
- erotyka, która wcześniej była zabroniona, pojawiały się książki, były rozpowszechnione teksty o nagich plażach itd.
- ufologia, teorie Deanikena, na przykład komiks dla dzieci, gdzie przestawiano teorię Adama i Ewy w sposób taki że to kosmici nas stworzyli
- różne buddyzmy, ezoteryka, new Age, wydawało się że to idzie przeciw komunizmowi, który przez kilkadziesiąt lat był materialistyczny i "naukowy"
- kultura wschodu, BruceLee, kult Japonii (Polska jako druga Japonia)

Natomiast o czym świadczy ta antynaukowość? O tym, że ktoś ma słabą wiarę nie umiejąc pogodzić nauki z Bogiem, odrzuca naukę aby go Bóg nie odrzucił. Tymczasem mądrzy ludzie dawniej jak święty Tomasz z Akwinu czy współcześnie Jan Paweł II nie mieli problemów z nauką i wiarą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2658
Przeczytał: 49 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:57, 21 Mar 2019    Temat postu: Re: Jest nad czym pomyśleć...

Michał Dyszyński napisał:
fedor napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Andrzej Dragan, Kwantechizm napisał:
...pod karą smoły i pierza powinno się zabronić używania absurdalnego określenia "udowodnić naukowo", które jest nie tylko zwykłym oksymoronem, ale bezczelnym zaprzeczeniem samej idei nauki. Nauka niczego nie udowadnia, a tylko bada konsekwencje hipotez...


Bardzo fajny cytat. Czy mógłbyś podać dokładny tytuł tej książki, rok i miejsce wydania oraz stronę?

Książka jest nowa. Albo właśnie wyszła i jest w księgarniach. Ja dostałem darmowy egzemplarz od wydawcy z racji na to, że zainteresował się on moim portalem Fizykon.
[link widoczny dla zalogowanych]


No ale co z tym numerem strony, z której jest cytat?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15983
Przeczytał: 122 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:34, 21 Mar 2019    Temat postu: Re: Jest nad czym pomyśleć...

fedor napisał:
Michał Dyszyński napisał:
fedor napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Andrzej Dragan, Kwantechizm napisał:
...pod karą smoły i pierza powinno się zabronić używania absurdalnego określenia "udowodnić naukowo", które jest nie tylko zwykłym oksymoronem, ale bezczelnym zaprzeczeniem samej idei nauki. Nauka niczego nie udowadnia, a tylko bada konsekwencje hipotez...


Bardzo fajny cytat. Czy mógłbyś podać dokładny tytuł tej książki, rok i miejsce wydania oraz stronę?

Książka jest nowa. Albo właśnie wyszła i jest w księgarniach. Ja dostałem darmowy egzemplarz od wydawcy z racji na to, że zainteresował się on moim portalem Fizykon.
[link widoczny dla zalogowanych]


No ale co z tym numerem strony, z której jest cytat?

Strona 14ta.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10042
Przeczytał: 87 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:03, 21 Mar 2019    Temat postu:

Dr hab. Andrzej Dragan napisał:
Nauka niczego nie udowadnia, a tylko bada konsekwencje hipotez...
Nauka ani niczego nie udowadnia ani nie "tylko bada konsekwencji hipotez" [brak w tym cytowanym twierdzeniu logiki], bo jest fenomenem bezosobowym.

Naukowiec ilościowy [lub naukowcy ilościowi, jeśli pracują w zespole] stawiają hipoteze robocza na bazie zaobserwowanych i skonsultowanych przesłanek. Przez skonstruowanie i wykonanie eksperymentu naukowego wraz z weryfikacja spojnosci wewnętrznej czyli oszacowaniem czy badanie zostalo wykonane poprawnie, analizuja wyniki przy pomocy programów statystycznych. Nastepnie przez otrzymana wartość "p"zmuszeni przyjąć lub odrzucić hipoteze robocza.

Ewidentnie przyjęcie hipotezy roboczej nie znaczy, że czynnik użyty w badaniu w warunkach badawczych sprawdzi się w innych populacjach niż badana. I to naukowiec ilościowy adnotuje w sekcji limitów w artykule naukowym z powodu tego czynnika ->.

Cytat:
Ważność zewnętrzna to ważność zastosowania wniosków z badania naukowego poza kontekstem tego badania. Innymi słowy, jest to stopień, w jakim wyniki badania mogą być uogólnione na inne sytuacje, ludzi, bodźce i czasy. Natomiast wewnętrzna trafność to ważność wniosków wyciągniętych w kontekście konkretnego badania. Ponieważ ogólne wnioski są prawie zawsze celem badań, wiarygodność zewnętrzna jest ważną właściwością każdego badania. Analiza matematyczna wiarygodności zewnętrznej dotyczy określenia, czy uogólnienie w heterogenicznych populacjach jest możliwe, oraz opracowanie metod statystycznych i obliczeniowych, które generują prawidłowe uogólnienia.


Cytat:
Dr hab. Andrzej Dragan (rocznik 1978) prowadzi grupę badawczą zajmującą się łączeniem teorii względności z teorią kwantową na Uniwersytecie Warszawskim. Profesor wizytujący na Uniwersytecie w Singapurze. Fotograf Roku brytyjskiego pisma Digital Camera, nominowany do Złotego Lwa na festiwalu reklamowym w Cannes, twórca fotograficznego Efektu Dragana. Zdobywca Best in Show brytyjskiego magazynu Creative Review za debiutancki film („Dylatacja czasu”), nominowany do nagrody Yacha za debiutancki teledysk (Behemoth). Pytany o to czego nigdy nie robił odpowiada: „Nigdy nie piłem kawy”.
-> To jest fenomen bycia "jedna noga" naukowcem a "drugą noga" celebryta. Konsekwencje sa nieuniknione, bo nauka nie preferuje zdrady a odpłaca stanem który jest w publikacji popularnej widoczny a ktory określamy jako slappy - google nie tlumaczy na polski, ale w tym kontekscie to niestaranne/nienaukowe. Ale jak sie sprzedaje ... :wink:

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Czw 14:09, 21 Mar 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Katolicyzm Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin