Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czy bić dzieci?
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:46, 24 Gru 2011    Temat postu: Czy bić dzieci?

http://www.youtube.com/watch?v=t0dAUd5Kw4Y
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 0:07, 25 Gru 2011    Temat postu:

Jestem za przywróceniem kar cielesnych w wychowaniu dzieci. Dlaczego? Ano niby w jaki sposób wyjaśnić dziecku, które nie rozumie jeszcze argumentów słownych, że nie wolno tego czy tamtego? No jak? A, że nie rozumie, to jest pewne, bo dziecko ani moralności nie ma jeszcze, ani logiki rozwiniętej na wystarczającym poziomie by pewne sprawy pojąć. Poza tym dziecko małe jest nastawione na zaspokajanie własnych potrzeb JUŻ! Ma ochotę coś zrobić, więc to robi i nie dociera do niego tłumaczenie, że nie można. Dziecko 2-letnie ma poziom inteligencji zbliżony do psa. Czy ktoś z Was próbował wytłumaczyć psu, że nie wolno ganiać kota? Jedyne argumenty, które działają na istoty o tak niskim poziomie inteligencji to kara (strach) i nagroda. Z tego wniosek, że jeśli chcemy dziecko czegoś oduczyć, musimy wywołać u niego skojarzenie owej czynności ze strachem. Skoro dziecko nie rozumie straszenia werbalnego, nie ma innego wyjścia, jak wywołać strach klapsem. Idealnym rozwiązaniem jest posługiwanie się odpowiednimi rekwizytami (pasek, kabel,itp.), które to potem mogą posłużyć jako straszaki, z pominięciem faktycznego ich użycia (klasyczny odruch Pawłowa).
Obecne odchodzenie od stosowania kar cielesnych, które miało zaowocować redukcją agresywnych zachować wśród młodzieży, przynosi - jak widzimy - rezultat z goła odmienny. Jest to tylko potwierdzeniem tego, że młodzi ludzie, u których nie wzbudzono w dzieciństwie negatywnych skojarzeń (lęku) z nieodpowiednimi zachowaniami, wykazują szczególną krnąbrność i brak zdyscyplinowania wobec autorytetów. Młodzież taka, wychowywana w duchu partnerstwa i bezwzględnego szacunku, staje się wyjątkowo egocentryczna, a zatem aspołeczna. Ci młodzi ludzie nie respektują zakazów, nie akceptują sprzeciwów, ponieważ nie zostali tego w odpowiednim czasie nauczeni. Stając w obliczu, nowych dla siebie, zakazów, przeciwności, odczuwają zagrożenie wywołane tym, co nieznane. Zagrożenie to wzbudza biologicznie uwarunkowany mechanizm obronny (walka vs ucieczka). Jako, że młodzian nie zaznał w życiu swym dziecinnym sytuacji, kiedy musiałby uciekać, podejmie zapewne decyzję o podjęciu walki - czyli agresja. Co z resztą łatwo zaobserwować w kręgach współczesnej młodzieży.


Ostatnio zmieniony przez Niepoprawna dnia Nie 0:49, 25 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7704
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 12:42, 25 Gru 2011    Temat postu:

Nie otóż, NIE można.
Nie można dać przyzwolenia na kary cielesne, bo to by oznaczało, że popieramy przemoc, a NIE popieramy ... chyba.
Nie wolno kar cielesnych stosować w stosunku do dorosłych, i tym bardziej nie wolno ich stosować wobec dzieci.
Wprowadzając takie kary, sygnalizujemy swoją bezradność, uczymy dziecko, że w życiu wygrywa ten kto jest silniejszy, niszczymy jego godność, naruszamy poczucie bezpieczeństwa w obrębie fizyczności i w psychice.
Rodzice i kiedyś tam nauczyciele stosowali klapsy, uderzenia ręką lub przedmiotem, klęczenie, bicie po twarzy, kopanie, niszczenie przedmiotów dziecka, ciągnięcie za uszy lub włosy, przetrzymywanie w zamkniętym pomieszczeniu, potrząsanie.
Każda z tych kar budzi mój sprzeciw.
Można w inny sposób niż przemocowo przekonać dziecko, że czyni zle, że nie popieramy tego co robi.
Piszesz, że dziecko na pewnym etapie nie potrafi rozróżnić zła od dobra, że zwierzę tez nie potrafi.
Można wychować dobrze nie stosując kar cielesnych zarówno szczenię ludzkie jak i psie.
Zaden z moich psów nie został nigdy uderzony, dziecko tez nie, a jednak każde z nich na każdym etapie wychowania wiedziało co wzbudza mą dezaprobatę.
Stosowałam "warczenie", przytrzymywanie, patrzenie w oczy, wredny wyraz twarzy, ignorowanie. Każda z tych metod była skuteczna na określonym etapie życia.
W wychowaniu młodego organizmu te metody są skuteczne, tracą nieco na skuteczności u dorosłych samców ;).
Niepoprawna, odkąd pamiętam zawsze dorośli mówili, że młodzież staje się z roku na rok gorsza.
To Fałsz jest. Pracuję z młodymi ludzmi na co dzień.
Jedyną moją bolączką jest demoralizacja młodzieży przez doroslych, niestety także przez ich rodziców:(.


Ostatnio zmieniony przez luzik dnia Nie 12:57, 25 Gru 2011, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:39, 25 Gru 2011    Temat postu:

Pani Luzikowa, już dawno udowodniono niesamowitą skuteczność komunikatów wzbudzających strach, zestawionych jednocześnie z komunikatami jak zagrożenia uniknąć. To wykorzystano w reklamach społecznych dot. promocji zdrowia. Stwierdzono, że sama informacja budząca strach, jak i sam komunikat pozytywny nie przynoszą takiego efektu jak połączenie obu w jedno. Tak więc zdjęcie płuc palacza zestawia się ze zdjęciem płuc osoby, która rzuciła palenie czas jakiś temu, informację o śmiertelności związanej z rakiem piersi zestawiono z informacją o całkowitej uleczalności wcześnie wykrytej choroby, itp. To są Pani Luzik sprawdzone nauko dowody na to, że strach pełni znaczącą funkcję w procesie zmiany zachowań. I też nie wnoszę o chłostanie dzieci czy insze maltretacje, a jedynie wzbudzenie umiarkowanego strachu niezbyt mocnym klapsem, a i to tylko do momentu, kiedy argumentacja słowna zacznie przynosić wymierne rezultaty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7704
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:10, 25 Gru 2011    Temat postu:

Strach to stan silnego emocjonalnego napięcia, pojawiający się w sytuacjach zagrożenia. Naturalną reakcją organizmu jest ucieczka lub walka. Przecież nie o to chodzi w wychowaniu. Chcemy wszak uzyskać odpowiedzialną dobrą, empatyczną jednostkę.
Stosując kary fizyczne mamy szanse na stworzenie człowieka tchórzliwego, nadmiernie agresywnego, lub kombinatora, który będzie zachowywał się poprawnie wtedy, gdy będzie miał nadzieję na uzyskanie nagrody lub uniknięcie kary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:37, 25 Gru 2011    Temat postu:

Różne wszak są poziomy strachu. Mnie zaś chodzi o minimum niezbędne i wystarczające, czyli optimum. Optymalny niepokój stwarza optymalny stres - dźwignię motywacji wszelkiej. Człowiek, Luzik moja droga, musi umić walczyć. Ot choćby tak, jak my tutaj w dyskusyjach naszych. Człowiek wychowany bez stresu i tak się w życiu na stres natknie, a jak nie będzie zahartowan, jeno na zdrowiu (psychicznym zwłaszcza) mu się to odbić może.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7704
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:26, 25 Gru 2011    Temat postu:

Moja Droga NIEpoprawna, każden człowiek inny jest. Coś co jeden odbierze jako motywacyjnego szturchańca, dla innego może być czymś co go stłamsi skutecznie.
Kary cielesne są niezgodne z Konstytucją. I nie upierałabym się wcale, by Konstytucje zmieniać po to, by kary te przywrócić. Podobnie jak nie chcę przywrócenia kary śmierci. Nie chcę by zabijano w majestacie prawa i nie chcę tez, by w majestacie prawa bito dzieci. Choćby dlatego, że nie mam zaufania do ich rodziców, opiekunów. Najchętniej połowie z nich odebrałabym prawo do posiadania dzieci, gdyż uważam, że je po prostu demoralizują. Ludzie powinni być przeszkoleni zanim się rozmnożą. Nie wiesz nawet jak wielu rodziców jest toksycznych, jak wiele osob często nawet o tym nie wiedząc dręczy swoje dzieci.


Ostatnio zmieniony przez luzik dnia Nie 21:28, 25 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:44, 28 Gru 2011    Temat postu:

A to była prowokacja jeno. Widać krzywda dzieci mało kogo obchodzi :(
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:53, 29 Gru 2011    Temat postu:

Kilka lat temu na swojej stronie (później zrobili z tego "przedruk" na eioba) popełniłem artykuł dokładnie na ten temat. Kto ma ochotę, zapraszam do poczytania.

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:35, 29 Gru 2011    Temat postu:

Michale, ja właśnie się Twoim tekstem trochę zainspirowałam. Zwróciłam uwagę na to, że uznajesz klapsy w szczególnych przypadkach, takich jak ataki dziecięcej histerii. Tymczasem ja wypraktykowałam na siostrzenicy, zalecaną przez psychologów dziecięcych metodę przytrzymywania (chyba o tym pisała Luzikowa): łapiesz wrzeszczącego malucha, mocno przytulasz, bez krzyczenia, grożenia i upominania. To na prawdę okazało się skuteczne.
Psychologia pozwala na stosowanie klapsów jedynie w przypadkach, kiedy dziecko chce zrobić coś, co bezpośrednio zagraża życiu lub zdrowiu (np. wychyla się z okna). We wszystkich innych przypadkach lepszą metodą są kary adekwatne, uczące konsekwencji, odpowiedzialności za własne czyny (np. tymczasowa "konfiskata" kredek za pomazanie ściany).
"Klapsy" są o tyle niebezpieczne, że - tak jak pisała Luzik - naruszają godność małego człowieka i jego nietykalność cielesną, co może mieć poważne konsekwencje w przyszłości. Człowiek, który dostawał klapsy w dzieciństwie, może mieć problemy z uznaniem własnej godności, z szacunkiem wobec siebie samego, ale także wobec innych osób. Co zresztą zaczyna się przejawiać bardzo wcześnie. Dziecko, które dostaje klapsy, również samo te klapsy zaczyna wymierzać innym, na ogół osobom, ze strony których nie czują się zagrożone (np. młodsze rodzeństwo). I wtedy pojawia się dodatkowy problem, bo jak wytłumaczyć dziecku, że nie wolno bić innych, skoro sami pokazujemy mu, że właśnie wolno?
Co do inteligencji dziecka, to faktycznie gdzieś kiedyś przeczytałam, że 2-latek ma inteligencję zbliżoną do dorosłego psa. Nie wiem jak jest w rzeczywistości, wiem natomiast, że dziecko dużo wcześniej zaczyna wiele rzeczy rozumieć, i wyciągać konsekwencje z własnych zachowań, zatem coś tam się da wytłumaczyć nawet brzdącu. Trzeba tylko mieć więcej cierpliwości, z czym bywa różnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:23, 29 Gru 2011    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Michale, ja właśnie się Twoim tekstem trochę zainspirowałam. Zwróciłam uwagę na to, że uznajesz klapsy w szczególnych przypadkach, takich jak ataki dziecięcej histerii. Tymczasem ja wypraktykowałam na siostrzenicy, zalecaną przez psychologów dziecięcych metodę przytrzymywania (chyba o tym pisała Luzikowa): łapiesz wrzeszczącego malucha, mocno przytulasz, bez krzyczenia, grożenia i upominania. To na prawdę okazało się skuteczne.

Zgadzam się, że zanim daje się klapsa, trzeba spróbować wszystkich innych metod. Jeśli przytulanie zadziała, to ono powinno mieć pierwszeństwo. I mam nadzieję, że w zdecydowanej większości właśnie przytulanie zadziała. Jednak jestem też przekonany, że nie zawsze. Są pewne rodzaje histerii, powiązane z agresją, z nieliczeniem się realiami, które miękkimi metodami "nie pójdą". To takie histerie przez dziecko trochę kontrolowane, trochę stosowane jako próba jeszcze jednego zmuszenia świata do poddania się dziecięcej dominacji. Oczywiście dopóki to nie zagraża nikomu, to nie sobie dziecko histeryzuje. Gorzej jest, gdy histeria trwa naprawdę długo (wiele godzin) i nie zmienia się, gdy zaczyna zagrażać psychice dziecka, bo ono chce wziąć świat "na przetrzymanie", nie widząc, że samo staje się ofiarą swojej taktyki. W pewnym momencie dziecko już samo nie wie co jest rzeczywistością - czy ta jego histeria, to jego żądanie czegoś tam, czy świat realny. W takiej sytuacji, krótki ale wyraźny ból klapsa może dać sygnał: koniec zabawy! Nie pokonasz tego swoim krzykiem, wyrwij się z błędnego uporu!
To naprawdę wyjątkowe sytuacje. Nie chcę zalecać klapsów na każdą możliwą histerię dziecięcą. Właście to myślę o jakichś najwyżej kilku procentach tych histerii (może z 1%...). Ale jednak wiem, ze czasami ostra reakcja PRZERYWA ZAMKNIĘTE KOŁO. Dotyczy to także ludzi dorosłych, którzy nie potrafią wybrnąć z pułapki strachu, roztkliwiania się nad sobą, chęci wymuszania czegoś na innych ludziach. Im tez jakoś trzeba powiedzieć: Dość! To droga donikąd! I być może tu da się przedrzeć do zaburzonej świadomości bez klapsa, ale też bodziec musi być relatywnie ostry, krótki obliczony mniej na myślenie, a bardziej na wybicie z ciągu uczuć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:41, 29 Gru 2011    Temat postu:

Jak dziecku klapsa na histerię, to i dorosłemu! Tyle, że temu drugiemu to klaps będzie za lekki...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7704
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:09, 29 Gru 2011    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Jak dziecku klapsa na histerię, to i dorosłemu! Tyle, że temu drugiemu to klaps będzie za lekki...


Jak dziecku, to i kobiecie. Wszak wiadomo, że to histeryczki są :rotfl:

"Jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije"
"Bije bo kocha"
"Dupa nie szklanka, się nie stłucze "
i tak dalej i tak dalej

Klapsa to juz pod molestowanie można spoko podciągnać :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:49, 30 Gru 2011    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Jak dziecku klapsa na histerię, to i dorosłemu! Tyle, że temu drugiemu to klaps będzie za lekki...

PIsałem, że klapsa dla dorosłych nie uznaję.
A co do kobiet histeryczek, to same powiedzcie, czy czasami nieco brutalne "Zamknij się już i przestać histeryzować!!!" nie przecina czasem zamkniętego kręgu użalania się nad sobą, światem i nie wiadomo czym. Odnosi się to nie tylko do kobiet, ale i do facetów.
Jestem przekonany, że również kobiety są w stanie wskazać w swoim otoczeniu takie osoby, którym przydałoby się, aby czasem ktoś na nie huknął z góry, bo inaczej to będą w nieskończoność zadręczać otoczenie i samych siebie.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 0:50, 30 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 4:12, 30 Gru 2011    Temat postu:

Dlaczego dorosłym szczędzić klapsów? To niesprawiedliwe! Dorosłym też się histeria nieokiełznana przytrafia.
Na mnie "zamknij się", jak i wszelkie inne chamskie odzywki działają odpychająco. Może i się zamknę (to zależy), ale taką odzywkę zawsze odbieram negatywnie. Mi wystarczy "przestań histeryzować". Choć właściwie nie powinnam się opowiadać, bo nie przytrafił mi się jeszcze nigdy amok histeryczny. Nawet rzadko bywam wściekła, a kiedy jestem, to wrzeszczę (jeśli się kłócę) a potem ryczę, albo ryczę bez wrzeszczenia. Zwykle zaraz potem emocje ulatują ze mnie jak z przebitej dętki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abangel666
Opiekun Kawiarni



Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 3072
Przeczytał: 11 tematów

Skąd: z Piekła

PostWysłany: Pią 12:04, 30 Gru 2011    Temat postu:

Dzieci się kocha, a nie bije. Proste jak cep.

ab.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:19, 30 Gru 2011    Temat postu:

abangel666 napisał:
Dzieci się kocha, a nie bije. Proste jak cep.

ab.

Dzieci się kocha. Czyli robi się wszystko co sensowne dla ich dobra. Raz na parę lat może się zdarzyć, że nawet klaps jest lepszym wyjściem, niż brak reakcji. Poza tym uważam, że potrzeba dania klapsa małej dziewczynce jest zdecydowanie rzadsza niż chłopakowi. Dziewczynki są z natury bardziej prospołecznie nastawione i zwykle odczuwają skierowaną do nich dezaprobatę, reagują na nią. Z chłopakami jest inaczej. Mają bardziej we krwi próbę sił. I w stosuniu do rodziców to tez jest widoczne. Nierzadko jest taka sytuacja, że smarkacz będzie dotąd prowokował, aż sobie rodziców podporządkuje. Bo nie chce się liczyć z niczym i nikim, bo głupie geny nakazują mu walkę o dominację.
Niestety, tak bywa nie całkiem rzadko. Podkreślam jeszcze raz - jestem przeciwny klapsom z zasady. Uważam, że najlepiej jest, jeśli nigdy nie zostaną zastosowane. Ale wydaje mi się, że są przypadki szczególne, gdzie klaps będzie czymś lepszym, niż wszystkie inne formy dezaprobaty jakie można wymyślić, a które będą konieczne wobec destrukcyjnych działań malca.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 13:53, 30 Gru 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:23, 30 Gru 2011    Temat postu:

abangel666 napisał:
Dzieci się kocha, a nie bije. Proste jak cep.

ab.


Co nie bije? Niektórzy lubią, jak się im wpiernicz spuści (patrz pan Przerażony) ;-P
A przecie facet całe życie jest dzieckiem.


Ostatnio zmieniony przez Niepoprawna dnia Pią 13:25, 30 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:04, 30 Gru 2011    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
abangel666 napisał:
Dzieci się kocha, a nie bije. Proste jak cep.

ab.


Co nie bije? Niektórzy lubią, jak się im wpiernicz spuści (patrz pan Przerażony) ;-P
A przecie facet całe życie jest dzieckiem.


Faceci (co prawda kibole, ale to też faceci...) organizują sobie ustawki. Tak dla frajdy. Bo lubią.
W niektórych środowiskach geny pierwotne w młodym chłopaku są na tyle silne, że jeśli w pewnym momencie nie poczuje fizycznie (!) granicy, która jest mu postawiona, to będzie brykał i brykał. Sorry, miłe Panie, ale Wasza wiedza o męskiej naturze wydaje mi się nieco ograniczona. Po prostu pewnych rzeczy nie rozumiecie.
Nie uważam jednak, że każdemu chłopakowi - dla zasady - trzeba co jakiś czas "przetrzepać skórę". Jest duża część wrażliwców, którzy słowami są juz od początku sterowalni wystarczająco. Ale są również chłopcy o naprawdę dużej dawce prymitywizmu emocjonalnego, reagujący wyłącznie na silne, proste bodźce.
Przyjrzyjcie się zabawom chłopców w ich własnym środowisku (bez dorosłych). Ile tam kuksańców, drobnej agresji, małych złośliwości. Młody chłopak w swoim życiu OSWAJA AGRESJĘ. Robi to wiedziony instynktem, bo bez tego często zaczyna cierpieć na nerwice, zaburzenia psychiczne. To nie jest takie proste, że tylko "agresja rodzi agresję". Wywodzimy się z określonego pnia genetycznego, nasza natura wydobywa się z konkretnych warunków zycia. Tam gdzie agresja jest czymś normalnym.
Ja tego nie pochwalam. Przemoc wobec dzieci, stała demonstracja władzy niszczy psychikę dziecka. Podobnie w człowieku coś się gotuje, gdy widzi, albo czyta o zwyrodnialcach, którzy z bicia dzieci czynią sobie sposób na odreagowanie własnych problemów. Ale trzeba rozróżniać wyraźnie inne sytuacje, a nie wpadać ze skrajności w skrajność.

Naprawdę nie biłem swoich dzieci (teraz to studenci, więc byłoby trudno i nie wiadomo, kto by komu lepiej przyłożył...), ale ze dwa, może trzy razy musiałem ostrzej zareagować, nawet pewną demonstracją siły ( może 1-3 razy w całym życiu dziecka).
Chłopak dotąd próbuje, dokąd może. Jak zrozumie, że gdzieś jest słabszy, to mu w głowie "zaskakują klapki", że tam jest granica, tam już nie ma co forsować swojej woli. I czasami jeden klaps robi to znacznie prościej, szybciej i z mniejszym bólem, niż te wszystkie kombinacje psychiczne, jakich należałoby użyć, żeby gówniarz to sam zrozumiał.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 14:10, 30 Gru 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:56, 30 Gru 2011    Temat postu:

Michał, ja nie pomyślałam, że biłeś swoje dzieci, w życiu! Mało kto jest tak opanowany, żeby w ogóle, ani razu klapsa dziecku nie dać, ale to nie jest to samo co regularne wciry.
Myślę, że nawet jeśli uzna się, że nie ma innego wyjścia niż klaps, to fajnie jest po takim klapsie (oczywiście jak emocje opadną) porozmawiać z dzieciakiem, wyjaśnić, dlaczego się tak zrobiło, że wolałoby się nie reagować w taki sposób, że to był akt bezsilności (nie wiedziałeś co innego może zadziałać w tej sytuacji). Pewnie dziecko też coś od siebie dorzuci. Dzieciak powinien rozumieć, że klaps nie miał być aktem przemocy wobec niego, a był tylko wyrazem bezradności rodzica. Fajnie by było się na koniec przeprosić - taki wyraz szacunku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:34, 07 Sty 2012    Temat postu:

10-cio latek pobił nauczycielki
10-letni chłopiec został aresztowany w Londynie za napaść na dwie nauczycielki. Uczeń szkoły w Orpington w południowo-wschodniej części brytyjskiej stolicy jest podejrzany o spowodowanie poważnych uszkodzeń ciała u obu kobiet.

Jedna z nich ma złamaną nogę i podejrzenie przemieszczenia rzepki, druga - obrażenia twarzy.

Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]

Pod spodem były jeszcze komentarze internautów, - oto 2 piersze:
Dzieciaki w Anglii sa strasznie agresywne. Nic dziwnego jak za klapsa mozna pojsc siedziec w tym kraju. Dzieciaki nie szanuja rodzicow. a co dopiero nauczyciela. Nie mowie zeby bic dzieci ale czasem trzeba im dac do zrozumienia ze pewnej granicy nie warto przekraczac a tak czego ma sie ...

47 minut temu | ocena: 100% | odpowiedzi: 3 odpowiedz oceń
~taka prawda: Czy to jakiś żart z tym dziesięciolatkiem?
Dwie kobiety połamane i w szpitalu?
Takim bąkiem ,to się rzuca 5 metrów dalej a nie pozwalana na okładanie.W UK mają w głowach poprzestawiane z wychowywaniem dzieci.Podoba mi się jak czasem czarna matka palnie w łeb dzieciaka ,to od razu prosto idzie....


Teraz już komentarz mój - MD
Tu fajnie widać bezwzględność starcia pewnych ideałów "dzieci się nie bije", z realiami, czyli prostym faktem, że jakoś musimy radzić sobie z sytuacjami naprawdę zaburzonych, często zdeprawowanych młodych ludzi, dla których wszelkie tłumaczenia dają się skwitować "a co mi zrobisz, jak dalej będę robił, to na co mam ochotę - czyli bił innych, niszczył sprzęty itd?..."
Ogólnie zakaz bicia dzieci jest słuszny, ale przecież dzieci to jednocześnie najbardziej nieodpowiedzialny rodzaj człowieka (z racji braku doświadczenia oczywiście). Kto ma odpowiadać za to, że zdemoralizowany smarkacz robi co chce i w d...e ma wszystkie zakazy i wszystkich ludzi?...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 16:14, 09 Sty 2012    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
10-cio latek pobił nauczycielki
10-letni chłopiec został aresztowany w Londynie za napaść na dwie nauczycielki. Uczeń szkoły w Orpington w południowo-wschodniej części brytyjskiej stolicy jest podejrzany o spowodowanie poważnych uszkodzeń ciała u obu kobiet.

Jedna z nich ma złamaną nogę i podejrzenie przemieszczenia rzepki, druga - obrażenia twarzy.

Źródło: [link widoczny dla zalogowanych]

Pod spodem były jeszcze komentarze internautów, - oto 2 piersze:
Dzieciaki w Anglii sa strasznie agresywne. Nic dziwnego jak za klapsa mozna pojsc siedziec w tym kraju. Dzieciaki nie szanuja rodzicow. a co dopiero nauczyciela. Nie mowie zeby bic dzieci ale czasem trzeba im dac do zrozumienia ze pewnej granicy nie warto przekraczac a tak czego ma sie ...

47 minut temu | ocena: 100% | odpowiedzi: 3 odpowiedz oceń
~taka prawda: Czy to jakiś żart z tym dziesięciolatkiem?
Dwie kobiety połamane i w szpitalu?
Takim bąkiem ,to się rzuca 5 metrów dalej a nie pozwalana na okładanie.W UK mają w głowach poprzestawiane z wychowywaniem dzieci.Podoba mi się jak czasem czarna matka palnie w łeb dzieciaka ,to od razu prosto idzie....


Teraz już komentarz mój - MD
Tu fajnie widać bezwzględność starcia pewnych ideałów "dzieci się nie bije", z realiami, czyli prostym faktem, że jakoś musimy radzić sobie z sytuacjami naprawdę zaburzonych, często zdeprawowanych młodych ludzi, dla których wszelkie tłumaczenia dają się skwitować "a co mi zrobisz, jak dalej będę robił, to na co mam ochotę - czyli bił innych, niszczył sprzęty itd?..."
Ogólnie zakaz bicia dzieci jest słuszny, ale przecież dzieci to jednocześnie najbardziej nieodpowiedzialny rodzaj człowieka (z racji braku doświadczenia oczywiście). Kto ma odpowiadać za to, że zdemoralizowany smarkacz robi co chce i w d...e ma wszystkie zakazy i wszystkich ludzi?...



Nie byłabym taka hop do przodu w osądzaniu. Żeby móc coś powiedzieć, trzeba byłoby znać rodzinę dziecka, sytuację, itd.
Ja znam z kolei przypadek z sąsiedztwa, gdzie ojciec bił i dzieci (synów) i żonę. Kiedy starszy syn stał się silniejszy od ojca, zrewanżował się za dzieciństwo. Kary - owszem, ale adekwatne i nie fizyczne. Jeśli dziecko podnosi rękę na dorosłego, to jasne, że trzeba się bronić, a nie dać uderzyć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:23, 09 Sty 2012    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Nie byłabym taka hop do przodu w osądzaniu. Żeby móc coś powiedzieć, trzeba byłoby znać rodzinę dziecka, sytuację, itd.
Ja znam z kolei przypadek z sąsiedztwa, gdzie ojciec bił i dzieci (synów) i żonę. Kiedy starszy syn stał się silniejszy od ojca, zrewanżował się za dzieciństwo. Kary - owszem, ale adekwatne i nie fizyczne. Jeśli dziecko podnosi rękę na dorosłego, to jasne, że trzeba się bronić, a nie dać uderzyć.

W sumie zgoda.
Z jednym zastrzeżeniem. Czy naprawdę sądzisz, że pomiędzy karą fizyczną, a psychiczną jest taka przepaść i rozdział dobro - zło przebiega wzdłuż tej granicy?
Wierz mi, znam ludzi, którzy swoimi psychicznymi karami (zachowaniem) czynią tak ogromne szkody, że trzeba by naprawdę porządnego katowania fizycznego, aby to dało porównywalne szkody dla psychiki dziecka.
Niedawno onet zamieszczał relacje kobiet, które nie były w stanie znieść zachowania swoich destrukcyjnych psychicznie matek. Matek praktycznie znęcających się latami nad dziećmi, mężem itd. Gdy te matki umarły, ich psychicznie gnębione córki nie były w stanie czuć żalu, a jedynie ulgę. Przy czym te toksyczne matki często fizycznie nie podniosły ręki na swoje dzieci.
Na drugim biegunie jest niejeden ojciec, który swojemu rozrabiającemu synowi wkropił pasem w tyłek raz czy dwa razy w życiu (ale nie ciągle oczywiście), smarkacz zrozumiał, że jest granica i zaakceptował ten stan rzeczy. Brutalna prawda jest taka, że nasze emocje pochodzą z genów zwierząt stadnych, w których ważnym prawem (ewolucyjną zdobyczą) jest walka o dominację. Młody człowiek - dziecko podlega temu pragnieniu dominacji nad otoczeniem (rodzicami) i ktoś musi postawić tamę tej zwierzęcej tendencji. Często wystarczy to zrobić, raz a potem już jest dobrze, bo dzieciak zrozumie, akceptuje granicę, którą mu postawiono i jest już z nim sensowny kontakt. Tradycyjnie odbywa się to okazaniem fizycznej przewagi rodzica - czyli wkropienie smarkaczowi, jak przekroczy jakąś tam ważną granicę. Osiągnięcie tego samego celu metodami perswazji psychicznej wymaga często takiej ekwilibrystyki, takich umiejętności wywierania psychicznej presji, że problem z walczącym o dominację potomstwem może ciągnąć się miesiącami, czy nawet latami (pewnie w końcu zrozumieją, ale ile się wszyscy namęczą po drodze).


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 19:04, 09 Sty 2012, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:33, 09 Sty 2012    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Niepoprawna napisał:

Ja znam z kolei przypadek z sąsiedztwa, gdzie ojciec bił i dzieci (synów) i żonę. Kiedy starszy syn stał się silniejszy od ojca, zrewanżował się za dzieciństwo.

W sumie zgoda.
Z jednym zastrzeżeniem. Czy naprawdę sądzisz, że pomiędzy karą fizyczną, a psychiczną jest taka przepaść i rozdział dobro - zło przebiega wzdłuż tej granicy?
Wierz mi, znam ludzi, którzy swoimi psychicznymi karami (zachowaniem) czynią tak ogromne szkody, że trzeba by naprawdę porządnego katowania fizycznego, aby to dało porównywalne szkody dla psychiki dziecka.
Niedawno onet zamieszczał relacje kobiet, które nie były w stanie znieść zachowania swoich destrukcyjnych psychicznie matek. Matek praktycznie znęcających się latami nad dziećmi, mężem itd. Gdy te matki umarły, ich psychicznie gnębione córki nie były w stanie czuć żalu, a jedynie ulgę. Przy czym te toksyczne matki często fizycznie nie podniosły ręki na swoje dzieci.
Na drugim biegunie jest niejeden ojciec, który swojemu rozrabiającemu synowi wkropił pasem w tyłek raz czy dwa razy w życiu (ale nie ciągle oczywiście), smarkacz zrozumiał, że jest granica i zaakceptował ten stan rzeczy. Brutalna prawda jest taka, że nasze emocje pochodzą z genów zwierząt stadnych, w których ważnym prawem (ewolucyjną zdobyczą) jest walka o dominację. Młody człowiek - dziecko podlega temu pragnieniu dominacji nad otoczeniem (rodzicami) i ktoś musi postawić tamę tej zwierzęcej tendencji. Często wystarczy to zrobić, raz a potem już jest dobrze, bo dzieciak zrozumie, akceptuje granicę, którą mu postawiono i jest już z nim sensowny kontakt. Tradycyjnie odbywa się to okazaniem fizycznej przewagi rodzica - czyli wkropienie smarkaczowi, jak przekroczy jakąś tam ważną granicę. Osiągnięcie tego samego celu metodami perswazji psychicznej wymaga często takiej ekwilibrystyki, takich umiejętności wywierania psychicznej presji, że problem z walczącym o dominację potomstwem może ciągnąć się miesiącami, czy nawet latami (pewnie w końcu zrozumieją, ale ile się wszyscy namęczą po drodze).



Hehe! Ja podałam przykład jednej patologii, Ty drugiej, a przecież chcieliśmy chyba rozmawiać o zdrowej rodzinie?
Piszesz o dominacji, porównując człowieka do innych zwierząt... czy to dobry pomysł? W świecie zwierząt panuje zasada, że dominuje najsilniejszy samiec, zatem - tak jak w przykładzie mojego sąsiedztwa - kiedy młody dorasta i staje się silniejszy od starszego, detronizuje go, nawet, jeśli to jego ojciec. Czy zależy nam na takim wychowywaniu dzieci? Problem w tym, żeby wychować je tak, by czuły potrzeby rywalizacji z rodzicami. A jednak dawanie dzieciom do zrozumienia, że zajmują niższą pozycję w hierarchii, musi chyba wzbudzać (podsycać) chęć walki o lepszą pozycję? Dlatego wydaje mi się, że lepiej wychowywać dziecko w poczuciu równości i wzajemnego szacunku. Przy czym zarówno rodzic, jak i dziecko musi ponosić konsekwencje swoich zachowań. W przypadku większych problemów wychowawczych zawsze można poradzić się psychologa czy pedagoga. Co o tym myślisz?


Ostatnio zmieniony przez Niepoprawna dnia Pon 21:34, 09 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:01, 09 Sty 2012    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Hehe! Ja podałam przykład jednej patologii, Ty drugiej, a przecież chcieliśmy chyba rozmawiać o zdrowej rodzinie?
Piszesz o dominacji, porównując człowieka do innych zwierząt... czy to dobry pomysł? W świecie zwierząt panuje zasada, że dominuje najsilniejszy samiec, zatem - tak jak w przykładzie mojego sąsiedztwa - kiedy młody dorasta i staje się silniejszy od starszego, detronizuje go, nawet, jeśli to jego ojciec. Czy zależy nam na takim wychowywaniu dzieci? Problem w tym, żeby wychować je tak, by czuły potrzeby rywalizacji z rodzicami. A jednak dawanie dzieciom do zrozumienia, że zajmują niższą pozycję w hierarchii, musi chyba wzbudzać (podsycać) chęć walki o lepszą pozycję? Dlatego wydaje mi się, że lepiej wychowywać dziecko w poczuciu równości i wzajemnego szacunku. Przy czym zarówno rodzic, jak i dziecko musi ponosić konsekwencje swoich zachowań. W przypadku większych problemów wychowawczych zawsze można poradzić się psychologa czy pedagoga. Co o tym myślisz?

Nie piszę o tym, że pochwalam filozofię dominacji. Po prostu wskazuję na fakt, że gdzieś w naszych biologicznych "trzewiach" tkwi zwierzęcy instynkt, który nas gdzieś pcha, a który trzeba opanować. I zastanawiam się JAK OPANOWAĆ?
Uważam, że metoda jego opanowywania na zasadzie: "ponieważ to niewygodne i politycznie niepoprawne, więc na wszelki wypadek nie zauważajmy problemu" - ta metoda jest mało obiecująca. Lepiej jest znać wroga, poznać jakimi ścieżkami chodzi. A problem jest często taki, że dość młode osobniki dość mocno biologicznie uwarunkowane (mówiąc wprost dość prymitywne) na pewnym etapie życia reaguję PRZEDE WSZYSTKIM NA KWESTIE DOMINACJI. Tak mają. Czyli tłumaczeń w ogóle nie mają ochoty słuchać. Uznają je za nie istotne, skoro w ich możliwościach jest wyśmianie, zignorowanie, czy inna forma odrzucenia takich argumentów. I przez to jakoś trzeba się przebić.
Natomiast od momentu, gdy młody człowiek JUŻ REAGUJE (!) na słowa w miarę rozsądnie, wtedy bezwzględnie należy zaprzestać form rodem ze świata zwierząt. Problem w tym, żeby jakoś wejść na ten poziom komunikacji!
Niestety, część pedagogów z lubością propaguje pewna utopię, że wszystko się "da wytłumaczyć". Gdyby tak było, to nie mielibyśmy ludzi w więzieniach, poprawczakach, czy ogólnie dokonujących złych rzeczy. Oczywiście część owych ludzi u podłoża swoich złych czynów ma np. złe relacje z rodzicami - tyranami. Ale jest też inna grupa rozkapryszonów młodzieńców i panienek, których nikt nigdy nie krzywdził, a którzy po prostu uważają, że im wszystko wolno, bo jakoś wcześniej "nie było na nich siły". Więc utwierdzili się w mniemaniu, że inni ludzie co najwyżej "mogą im skoczyć...".


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 22:10, 09 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin