Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kryzys w Grecji i kryzys zaufania

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16734
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:24, 30 Sty 2012    Temat postu: Kryzys w Grecji i kryzys zaufania

Gdy czytam komentarze dotyczące kryzysu w Grecji, to niemal zawsze mam poczucie pewnego fałszu, gubienia kluczowego kontekstu sytuacji.
Oto ostatnio Niemcy postawili warunek, że dadzą pomoc finansową Grekom, jeśli uzyskają pewne funkcje kontrolne wobec ich budżetu. Na to Grecy zaoponowali, że takie rozwiązanie narusza ich "godność narodową".
Czyli Grecy mają godność narodową, żeby wziąć pieniądze, Niemcy będą mieli godność narodową, żeby pieniądze dać.
Tak na pierwszy rzut oka, widać że coś tu nie gra, bo jak się jest w tarapatach, to i godność czasem trzeba schować głęboko. Ale to właściwie tylko wstęp, dygresja. Bo mi chodziło o inny element sprawy. Więc przechodzę do meritum.

W publikacjach piszą "Grecja", "Grecy" nie zgadzają się, nie akceptują itp. Podobnie z resztą piszą o Polakach, Niemcach itp. Tymczasem prawda jest taka, że w owej Grecji mamy wiele bardzo różnych sił, grup społecznych o bardzo odmiennych interesach, sposobach działania. Mamy RZĄD GRECKI, który składa się z polityków zainteresowanych utrzymaniem swoich stołków, mamy też (podobnie jak w Polsce) bardzo wpływową klasę bogaczy, przedsiębiorców, którzy wspólnie z owym rządem przez lata tworzyli rzeczywistość gospodarczą opartą na korupcji i nepotyzmie. Mamy wreszcie miliony "zwykłych Greków", którzy nie wierzą już nikomu - ani rządowi, ani przedsiębiorcom, ani instytucjom unijnym. Ci ostatni wierzą tylko w to, co dostaną bezpośrednio - emeryturę, pensję. To co obiecywane (podobnie z resztą jak w Polsce) może okazać się mirażem. Kryzys w Grecji to przede wszystkim KRYZYS ZAUFANIA. Tu nikt nie chce zgodzić się na wyrzeczenia, bo wie, że bardzo szybko efekty owych wyrzeczeń zagospodaruje jakiś cwaniak.
Podobnie jest nie tylko w Grecji, ale chyba także w Polsce, a nawet dużej części Europy i Świata. Kapitalistyczna zasada mówi, że istnieje wolność umów - co sobie wynegocjujesz, to twoje, nie wynegocjowałeś, toś frajer. Więc wszyscy negocjują, walczą, wszyscy starają się kierować egoizmem - przecież na tym ta gra polega.
Miłośnicy kapitalizmu rzadko dostrzegają tę - absolutnie kluczową - ale jednocześnie jakże labilną, nieokreśloną otoczkę w jakiej funkcjonują więzy gospodarcze - atmosferę zaufania. Bez zaufania do działalności gospodarczej dochodza tak niebotyczne koszty działania, że biznes przestaje się opłacać. Da się to wymierzyć w pieniądzach w postaci tzw. "premii za ryzyko". Przy odpowiednio dużym ryzyku, premia zjada zyski z inwestycji, z działalności. Ale przecież ryzyko jest siłą napędową ekonomii kapitalizmu!
No tak, jest, ale dopóki nie staje się zbyt przemożne, zbyt paraliżujące. Bo aby odzyskać zaufanie, trzeba by odejść od podstawowego paradygmatu - egoizmu jako motoru działania. Jeśli wiem, że wszyscy moi partnerzy biznesowi są egoistami, czyhają tylko jak wyciągnąć ode mnie więcej pieniędzy, wygrać w owej grze, to poświęcę na zabezpieczenia, więcej energii, niż na główną moją działalność biznesową. Wojna (nie zbrojna, ale gospodarcza) pochłonie większość energii ludzkiej.
Typowy, przeciętny Grek wie, że "tam na górze" jest dobrze zgrana "elita" cwaniaków, egoistów, mistrzów kamuflarzu i gry w kłamstwa i kłamstewka, wyciągania pieniędzy ze wszystkiego. I tenże Grek wie doskonale, że mała jest szansa, iż jakiekolwiek ustępstwo z jego strony wróci mu się w postaci poprawy bytu. Prędzej będzie tak, że egoiści na uprzywilejowanej korzyści zgarną znowu wszystko dla siebie, a potem upomną się....
o następne wyrzeczenia od zwykłych ludzi...
Czy w Polsce jest inaczej?
Ja mam wątpliwości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22564
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:45, 02 Lut 2012    Temat postu:

Na mój rozum, propozycja, żeby strona przyznająca pomoc finansową miała możliwość kontrolowania finansów strony pomoc tę przyjmującą, jest nie tylko sensowna. Jeśli taki warunek nie jest spełniony i jeśli strona przyjmująca pomoc ma bardzo duże problemy finansowe, to strona udzielająca pomocy nie ma innego wyjścia jak tylko zabezpieczyć się wysokim procentem - najlepiej naliczanym od innych stron, którym pomoc jest także udzielana. Problemy stąd wynikające są oczywiste. Łącznie z tym, że za "honor" jednego płacą potężnie inni.

A suwerenność polegająca na prawie do marnotrawienia pieniędzy jest zwykłym złodziejstwem, nie suwerennością. Podobnie, jak suwerenność polegająca na prawie do ciemiężenia swoich obywateli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16734
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:44, 08 Mar 2012    Temat postu:

wujzboj napisał:
Na mój rozum, propozycja, żeby strona przyznająca pomoc finansową miała możliwość kontrolowania finansów strony pomoc tę przyjmującą, jest nie tylko sensowna.

Ja też tak uważam. Tym bardziej jeśli w przeszłości zdarzały się dość często sytuacje podważające zaufanie do strony korzystającej z pomocy.
Problem jest jednak nieco bardziej złożony - w przypadku Niemiec i Grecji. Nie jest wielką tajemnicą, że wiele przyznanych przez Niemiecki bani kredytów miało swoje polityczne podłoże. Jacyś tam decydenci, politycy, wpływowi biznesmeni dogadali się, że na krótką metę da się jeszcze jakoś zarobić przyznając taki, czy inny niepewny kredyt. Decyzje podejmował ktoś, premie też ktoś wziął za "sukces" (jego ciemna strona wychodzi dopiero po latach), ale ostatecznie gdzieś te pieniądze trzeba na koniec rozliczyć. A niemieckie banki są częściowo winne owych długów greckich. Dlatego nie jest tak łatwo "zresetować" ten układ.

Problemem dzisiejszego kapitalizmu stało się totalne zwirtualizowanie pieniądza, zysku, ceny. Skoro wszystko jest warte tyle, ile ktoś zechce za to zapłacić, jeśli nie mamy jakiegoś stałego punktu odniesienia, to można agitować właściwie za dowolną strategią biznesową opartą o przyszłe zdarzenia. I nawet można mieć tu rację - bo faktycznie taki czy inny kurs akcji, obligacji, czy opcji może wystrzelić i dać wielkie zyski. A owo wystrzelenie kursu można dodatkowo "zorganizować" (przynajmniej na jakiś czas, zanim się wszyscy połapią, że to tylko taki manewr finansowy). Fachowcy od finansów we współczesnym świecie mają spore dylematy:
- z jednej strony mają do dyspozycji ogromne zasoby finansowe (gotówka), które muszą gdzieś ulokować
- z drugiej muszą ową lokatę jakoś zabezpieczyć i trzeba zaplanować to na parę lat do przodu, w sytuacji gdy czasami nie wiadomo co się będzie działo na giełdach za tydzień...
- do tego właściwie nie wiadomo co jest ile warte - ropa może być raz za 50$ raz za 100$, albo nawet za 200$. Podobnie inne akrywa, surowce, zasoby
Więc ów rozszalały kapitał "lata po całym świecie" inwestując w coraz to nowe branże, przy czym musi obiecywać wysokie zyski (inaczej nie zdobędzie pieniędzy) w sytuacji, gdy podobnych podmiotów jest wiele, a sytuacja bardzo trudna do przewidzenia. Efekt końcowy jest taki, że musi decydować MARKETING, czyli ściema w rodzaju: "my jednak wiemy, co będzie drożało na rynkach, dajcie nam pieniądze, bośmy są fachowcy". Później - będzie jak będzie - albo się zyska, albo straci, a premie wzięte (wypłacone) przez finansistów (sobie) po drodze do jedyna pewna rzecz. Oczywiście duża część owych pomysłów na zarobienie ostatecznie okazuje się chybiona. Bo musi się okazać (choćby statystycznie). Wtedy znowu najważniejszy staje się marketing i umiejętności negocjacyjne - jeśli nie wszystko stracone, to można mamić perspektywami naprawy, programów ratunkowych, jeśli całkiem się dupło, to szukamy jakiegoś kozła ofiarnego, a jednocześnie próbujemy uratować z opresji jak największą grupę cwaniaków z upadającego układu (często mających więcej winy w klęsce, niż ów pogrążony ostatecznie "kozioł"). I znowu inwestorzy muszą przełknąć ciężkostrawną pigułę, bo za pieniędzmi się nie dojdzie (albo ich szukanie może okazać się bardziej kosztowne, niż ostateczna korzyść z ich znalezienia).

Z tak "wyprodukowanego" nienaturalnie wielkiego znaczenia blichtru, marketingu, psychologii (czyli ogólnie ściemniania, żeśmy są fachowcy) bierze się chyba główny napęd dla całej tej chorej sytuacji. Bo gdy nikt nie jest w stanie zaproponować naprawdę solidnej weryfikacji pomysłów biznesowych, to mit, pozerstwo pozostaną na placu boju samotne. Czyli będą brylowały. Efekty mamy - jak każdy widzi.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 13:03, 08 Mar 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin