Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wolny rynek, a psychologia

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10939
Przeczytał: 73 tematy

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:07, 18 Lip 2012    Temat postu: Wolny rynek, a psychologia

W twierdzeniach zwolenników wolnego rynku dość często pojawia się taki, mniej więcej, schemat - postulat: gdyby państwo przestało się wtrącać w gospodarkę, to wszystko automatycznie by się (pozytywnie) uregulowało - bo ludzie wybierając to co dla nich korzystne nagrodziliby wyborem konsumenckim dobre podmioty, wtedy dobre by rozkwitło, a złe musiało upaść. Zatem to państwo wszystko psuje, a idealna natura ludzka zawsze doprowadza do rozkwitu.
Tego rodzaju podejście jest swego rodzaju podstawowym postulatem wolnego rynku, jest tarczą myślową, nie poddawaną w żadną wątpliwość. Bo jak się zastanowić, to przecież tak powinno być - nikt nie chce mieć gorzej, nikt nie chce wybierać czegoś droższego i gorszego, zamiast tańszego i lepszego. Czyli maszynka powinna działać. Jeśli nie działa, to przez jakieś (państwowe) przeszkadzanie. Czyż nie?...

Chciałbym postawić jednak dość proste pytanie: czy rzeczywiście człowiek, skonfrontowany z drugim człowiekiem zawsze/zazwyczaj/naprawdę często wybiera to co dla niego dobre?
Czy w ogóle rozumowanie można opierać na takim założeniu?
To pytanie jest ważne. Bardzo ważne. Ale przed odpowiedzią na nie, chcę dodać pewną ważną uwagę.
Ważna uwaga
Oczywiście, nawet jeśliby odpowiedź okazała się negatywna (okazałoby się, że człowiek nie zawsze wybiera dobre dla siebie), to wcale jeszcze nie znaczy, że mamy tegoż człowieka do czegoś zmuszać! Ale to już inna sprawa. Tutaj zapamiętajmy tylko jeden aspekt sprawy - rozpatrujemy odpowiedź na pytanie: czy człowiek wybiera zwykle dobre dla siebie, ale w przypadku odpowiedz negatywnej, nie oczekując automatyzmu jakiś typowych rozwiązań - w szczególności w rodzaju "to mówmy ludziom co mają robić i jak się zachowywać". To - jak radzić sobie z problemami ludzkiej natury - jest zupełnie inny problem!

Wróćmy zatem do pytania: czy człowiek, skonfrontowany z drugim człowiekiem w jakiejś sprawie zawsze/zazwyczaj/naprawdę często wybiera to co dla niego dobre?
Dodam, że chodzi mi tutaj o sytuację, w której nie ma zewnętrznych elementów zakłócających. Jest człowiek, jakiś drugi człowiek, może grupa ludzi, którzy coś tam negocjują, coś robią, coś się dzieje. Aby odpowiedzieć na to pytanie, odejdę od ekonomii. Uważam, że dobrym modelem ludzkiego podejścia do problemów życia są układy towarzyskie, rodzinne. Tutaj nie mamy jakiejś ingerencji (wyjątki się zdarzą, ale będą mało znaczące) państwa w ludzkie romanse, sympatie, zależności rodzinne. Jeśliby człowiek był racjonalny (? - nie wiem, czy to dobre słowo, ale chyba kieruje myśl w prawidłowym kierunku) tak ogólnie, to w układach towarzyskich by się to objawiło.
Postawmy sobie kilka pytań pomocniczych:
Czy ludzie racjonalnie wybierają sobie partnerów życiowych?
Czy ludzie poprawnie reagują na sytuacje, w których zaczynają być wykorzystywani (w rodzinie, w grupie znajomych)?
Czy w układach towarzysko - rodzinnych dobro się opłaca, czy zwycięża?

W moim przekonaniu, odpowiedź "tak" na te pytania, byłaby niepoprawna. Oczywiście trudno też powiedzieć, że zawsze poprawna będzie odpowiedź przeciwna. Z ludźmi w układach towarzyskich jest różnie. Niektórzy dobrze się ustawiają i mają z innych ludzi korzyści. Ale juz w drugą stronę bywa gorzej - ktoś jest wykorzystywany. Są kobiety latami bite i poniżane przez mężów tyranów, albo też faceci gnębieni psychicznie przez agresywne żony i teściowe. I czy umieją na to reagować?... Czasem tak, ale jakże często - nie.
Gdyby patrzymy na ogrom patologii w rodzinach, zależności w grupach młodzieżowych (często gangach, grupach chuligańskich), to trudno byłoby stąd wyciągać wnioski o racjonalności ludzkich wyborów dotyczących autorytetów, którym ludzie wierzą, układów jakie im się proponuje itp. itd. Jakże łatwo młodzi ludzie (a nie tylko młodzi) ulegają głupim modom, pogoni za celami, które im samym nie służą. Jak wiele chorób i cierpienia bierze się później z owych wyborów (palenie tytoniu, picie alkoholu, obżarstwo itp. itd.). To wszystko ludzie wybierają w sposób wolny. Z własnej nieprzymuszonej woli. Co prawda znajdzie się pewnie fanatyczny wolnorynkowiec, który będzie w zaparte twierdził, że nawet w tych wyborach gdzieś jakoś ukryta jest interwencja państwa, ale myślę, że większość normalnych ludzi odrzuci tego rodzaju absurdalny wykręt.
Ludzie wybierają głupio, bo się całe życie uczą. Bo nie radzą sobie z własnymi emocjami, nie bardzo wiedzą czego chcą. A gdy nie wiedzą czego chcą, to próbują wszystkiego po kolei - a nuż będzie fajnie?...
Taka jest natura ludzka - ciekawska, czasem brawurowa, a do tego uwikłana w ewolucyjne słabości - np. skłonność do słodkiego, do kolorowego opakowania, do skojarzeń z czymś przyjemnym. Te słabości dają się łatwo wykorzystywać, oszukują ludzki mechanizm wyboru. Podobnie z resztą jak w stosunkach międzyludzkich dranie i psychopaci wykorzystują słabości ludzkiej psychiki - grając na poczuciu winy, zagubieniu, pragnieniu kontaktu z innym cżłowiekiem.

Teraz zadajmy sobie kolejne ważne pytanie: co ludziom pomaga w zracjonalizowaniu ich wyborów?
Tu znowu odpowiedź nie jest jakimś odkryciem. Zwykle pomocne jest doświadczenie - czasem własne, ale efektywniej i bezpieczniej jest uczyć się na cudzych błędach i spostrzeżeniach. Dlatego poprawne wybory życiowe ludzi są dość wyraźnie skorelowane z tym, czy dany człowiek umie słuchać, umie opanować pierwotne emocje, a pomyśli, zanim coś zrobi. Dlatego można by zaryzykować twierdzenie, że jesteśmy o tyle mądrzejsi w wyborach, na ile skorzystamy z wiedzy innych, a nie damy się ponieść własnej głupocie.
Przejdźmy do wolnego rynku i ekonomii. Czy - w świetle wniosków dotyczących ludzkiej natury - można być pewnym twierdzenia, że lepiej, optymalniej gospodarka będzie działała wtedy, gdy zostanie w maksymalny możliwy sposób wystawiona na kapryśność ludzkich wyborów, gdy nic jej nie będzie powstrzymywać?
Widać od razu, że pewne interwencje po prostu być MUSZĄ. Podstawową z nich jest PRAWO - ono na podstawowym poziomie ogranicza samowolę o dużym stopniu destrukcji. Ale czy jest w stanie wyciąć destrukcję mniej wyraźną? - Chyba nie. To widać gołym okiem.

Problemem jest jednak jak interweniować, aby nie popsuć, aby nie wpaść w drugą skrajność w stylu "urzędnik mi powie, co mam kupić, jak pracować i z kim się ożenić"?
Ja osobiście jestem wielkim orędownikiem INTERWENCJONIZMU INFORMACYJNEGO. Uważam, ze podstawową rolą państwa jest ZAPEWNIENIE JAWNOŚCI I DOSTĘPU DO INFORMACJI. Jeśli państwo mi pomoże, to będę w stanie wybrać dobry towar w sklepie, a odrzucić chłam. Sam producent nie jest zainteresowany w przekazywaniu niewygodnych dla niego, a użytecznych dla mnie, informacji. Ja, dzięki wiedzy o funkcjonowaniu organizmu, będę mógł wybrać żywność, która mi nie zaszkodzi, dzięki zwróceniu uwagi na kluczowe dla życia elementy, będę mógł racjonalnie wybierać. W interesie producenta jest wciśnięcie mi słodkiego, taniego w produkcji, za to jakoś tam uzależniającego napoju, który da mu zarabiać przez długie lat. I producent - nieprzymuszony do tego zewnętrznie - będzie ukrywał wszelkie niewygodne prawdy o swoim towarze.
Uważam się za osobę racjonalną. Czasem nawet może zbyt racjonalną (wiele osób pewnie powie, że brak mi spontaniczności). Ale nawet przy moim założeniu racjonalności w dzisiejszej ofercie towarów czuję się zagubiony. Będąc konsumentem często wybieram właściwie w ciemno. Bo nie wiem, co jest dla mnie lepsze - czy towar tej, czy innej firmy, czy lepiej nieco dołożyć na droższy model, czy będą to wyrzucone pieniądze, bo nigdy nie skorzystam z uzyskanych tak dodatkowych możliwości.
Aby moje wybory konsumenckie rzeczywiście promowały dobrych wytwórców, potrzebuję wiedzy, wsparcia. Tego oczekuję też od państwa - że będzie wspierać procesy ekonomiczne - nie tyle poprzez twarde zakazy i nakazy dla producentów (choć w jakimś stopniu także i tak), ale poprzez edukację społeczeństwa, przez promowanie otwartości, przez demaskowanie złych praktyk. Bez tego, w gąszczu wielomiliardowej oferty produktowej współczesnego świata, rzadko bedę wybierał poprawnie i rzadko tym wyborem uczynię zadość wolnorynkowemu postulatowi wspierania tego co dobre, a nie wspierania tego, co złe.

I na koniec chcę postawić ogólne pytanie:
Do jakiego stopnia wiara, że coś samo, spontanicznie się uruchomi, wytworzy w ludzkiej aktywności jest uzasadniona?
Wolnorynkowcy tego pytania nie stawiają - uważają, ze skoro mamy mechanizm różnicujący dobre i złe produkty, to sam fakt wolności już by wystarczył, że ten mechanizm zadziała i (w sensownym stopniu) uporządkuje gospodarkę nadając jej optymalny charakter. Ale to jest myślenie życzeniowe, bo nie mamy na to żadnych dowodów, zaś w oparciu o wolnorynkowe postulaty nie da się sformułować nawet mechanizmu, który pozwalałby na sprawdzenie tego postulatu (wolność jest tu wartością naczelną, samą w sobie, co odrzuca postulat wprowadzania jakiegoś probierza dla poprawności procesów ekonomicznych).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 21:05, 18 Lip 2012, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin