Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dlaczego w XXI w. ludzie wciąż wierzą w bajki?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 1167
Przeczytał: 13 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:50, 17 Kwi 2019    Temat postu: Dlaczego w XXI w. ludzie wciąż wierzą w bajki?

Chrześcijanie będą świętować zmartwychwstanie. Jest to dobra okazja by nieco sceptycznie i chłodnym okiem spojrzeć na kilka podstawowych argumentów na jakiej zazwyczaj się powołują, by bronić swoich mitów. Na początek w ogóle polecam przemyśleć argumenty za tym, czy Jezus w ogóle istniał. Pomimo tego, że zwracano mi uwagę, że argumenty jakie przedstawiałem raczej nie dowodzą, ze takiej osoby nie było to jednak warto od tego zacząć ten temat, chociażby po to by przyjrzeć się argumentom jakich najczęściej używają teiści.

Najważniejszym źródłem biograficznym są trzy Ewangelie synoptyczne oraz Ewangelia Jana. Podają one fakty historyczne z życia Jezusa, jednak z punktu widzenia współczesnej metody historycznej nie są dziełami historycznymi, lecz katechezą pierwotnego Kościoła. Są również wzmianki u historyków antycznych oraz w źródłach żydowskich. Potwierdzają one świadectwo pism chrześcijańskich o istnieniu Jezusa, są jednak ubogie, wtórne i stronnicze.

Kilka najważniejszych postaci na jakich powołują się chrześcijanie:
Józef Flawiusz Josephus urodził się kilka dekad po śmierci Jezusa, więc już na wejściu jego wiarygodność jest na poziomie kogoś, kto usłyszał o Prometeuszu od osoby trzeciej, a potem na tej podstawie opisał go jako postać historyczną. Jednak ważniejsze jest, że Flawiusz wspomina o Jezusie tylko w dwóch wierszach, z czego pierwszy sprowadza się do „To jest Jan, brat Jezusa” (imię Jezus (a raczej Jeszua) było wtedy równie powszechne, jak dzisiaj w Meksyku).
Drugi wers mówi o Jezusie, który czynił dobro i był mesjaszem. Ta druga wzmianka nawet przez uczonych w piśmie chrześcijan jest uważana za fałszerstwo, ponieważ użycie terminu 'mesjasz' przez Faryzejskiego Żyda (którym był Flawiusz) było praktycznie niemożliwe. Wers ten został najprawdopodobniej dopisany we wczesnym średniowieczu przez chrześcijan. Co ważniejsze - relacja Flawiusza jest błędna nawet względem Piłata. Błędnie używa ona słowa „prokurator” (występującego tylko w podaniach chrześcijan) zamiast jego rzeczywistego tytułu "prefekt'. Na co to wskazuje? A no na to, że w najlepszym wypadku Flawiusz powtarza jedynie to, co słyszał od chrześcijan opowiadających mu funkcjonującą między nimi legendę, a nie informacje z rzymskich archiwów.

Pliniusz Młodszy pisze jedynie o istnieniu sekty chrześcijan i podaje listę wierzeń, które jej członkowie utrzymują. Poza tym gdy poczytamy sobie dokładnie to, co Plinusz napisał, zamiast powtarzać apologetycką propagandę, to dowiemy się że Pliniusz opisuje w tym samym wersie chrześcijańskie praktyki handlowania mięsem ludzkim ich ofiar złożonych przez nich w ofierze swojemu bogu.
No ale to powołujący się na Pliniusza chrześcijanie z jakiegoś powodu pomijają milczeniem.

Swetoniusz (piszący w roku 115 n.e. czyli blisko wiek po domniemanym ukrzyżowaniu)
Oto cytaty ze Swetoniusza na które chrześcijanie powołują się próbując potwierdzać istnienie Jezusa I jego boską naturę:
"Ponieważ Żydzi bez przerwy powodowali zamieszki z podżegania Chrestusa, zostali oni wydaleni z Rzymu"
"Chrestus" było pospolitym imieniem-ksywą pośród imigrantów w wielokulturowym Rzymie na długo przed rokiem 0. Było to też imię egipskiego Serafa (boga Ozyrysa), który miał w Rzymie bardzo licznych wyznawców, szczególnie pośród wielonarodowego plebsu. Chrestusianie mieli jedną z najgorszych reputacji ze względu na ich moralne rozpasanie i wywrotność, a pośród nich Żydzi byli jedną z aktywniejszych frakcji. Dlatego też akcje państwa przeciwko tej sekcie były częstsze, niźli względem pozostałych.
Ale może Swetoniusz popełnił literówkę, i zamiast jednego Chrestus chciał napisać Christus?
Słowo "christus" jest grecko-łacińskim słowem znaczącym "namaszczony" i było używane względem zarówno jednostek, kapłanów, jak i całych grup należących do różnych sekt teistycznych pochodzących ze wszystkich zakątków Imperium Rzymskiego.
A poza tym gdzie w cytacie Swetoniusza jest mowa o chrześcijanach? A może popełniający kardynalne literówki Swetoniusz przez pomyłkę mianem Żydów określał po prostu chrześcijan?
Otóż nie. Swetoniusz znał różnicę pomiędzy żydami a chrześcijanami, o czym świadczy kolejny jego cytat - tym razem rzeczywiście mówiący o chrześcijanach, ale z jakiegoś powodu unikany przez apologetów.
'Kara została wykonana na chrześcijanach – klasie ludzi oddających się nowemu i szkodliwemu przesądowi.'

Ok. a co z Jezusem w jakiego wierzą chrześcijanie? Ewangelie znacząco się od siebie różnią w kwestii opisu tych "cudów" teoretycznie czynionych przez Jezusa (w jednych jest opis np przemiany na górze Tabor w innych nie, inne są okoliczności opisania pustego grobu, zmartwychwstania itp.) jednak to nie wszystko. Jeżeli zainteresujemy się innymi religiami z tamtych czasów to zauważyć można, że wszelkie bóstwa solarne miały podobny życiorys a cuda podobne do Jezusowych były przepisywane im na długo przed pierwszym wiekiem naszej ery.
Cud przemiany wody w wino? Dionizos.
Ukrzyżowany i zmartwychwstały, nazywany zbawicielem, słońcem i światłem życia? Ozyrys
Urodzony z dziewicy, przybyli do niego trzej mędrcy ze wschodu z darami, nauczał, miał 12 apostołów, uratował nierządnicę, chodził po wodzie, zmartwychwstał po 3 dniach? Mitra.

Fakt, że wcześniejsze cuda są przypisywane Jezusowi jest bardzo szemrany i wygląda na religijną kalkę także religii wschodu typu hinduizm. Moim zdaniem nie ma w tym żadnej boskiej ingerencji, Jezus nawet jeśli istniał to nie był żadnym synem boga czyniącym cuda. Takich jak on było wtedy wielu.


Ok, a teraz zmartwychwstanie Jezusa. Czy ma ono, jakieś potwierdzenia w historii? Wierzący w to wydarzenie mówią, że tak.
Sprawdźmy, czy powinnyśmy w to wierzyć.
W Internecie znalazłem 7 rzekomych dowodów na zmartwychwstanie Jezusa.
1. Pusty grób.
Jezus zaraz po ukrzyżowaniu został zdjęty z krzyża (czego normalnie się nie robi, ponieważ ukrzyżowanie oprócz samej kary śmierci dla zbrodniarza ma być też przestrogą dla innych ludzi i trup wisi tam raczej tygodniami, ale dla Jezusa jak widać zrobiono wyjątek) i pochowany w grobowcu, który zasunięto głazem, a całego grobowca pilnowali strażnicy.
Nie wiem w jakiej kulturze pilnuje się ciał potępionych zbrodniarzy, ale ok.
Po trzech dniach jednak, gdy kobiety przyszły zabalsamować ciało, skała była odsunięta, a grób pusty.
Nie wiem co się stało ze strażnikami, ale to jak widać nieistotne dla fabuły.
Chrześcijanie wyciągają z tego zdarzenia wniosek, że Jezus zmartwychwstał.
Nie wiem jak dochodzą do takiego wniosku, bo ja kiedy zobaczyłbym czyjś pusty grób, to pomyślałbym, że ktoś po prostu zabrał ciało, a nie, że samo wstało i poszło.
A w przypadku Jezusa miał kto zabrać ciało, mianowicie jego uczniowie, którzy darzyli go kultem boga, nic więc dziwnego, że mogli chcieć ukraść ciało.
Chrześcijanie odpowiadają na ten zarzut, tak, że grobowiec był zasunięty wielką skałą, której nie dałoby rady odsunąć.
Ja się więc pytam, jak kobiety które chciały zabalsamować ciało Jezusa, miały to zrobić?
Jak miały wejść do zamkniętego grobowca?
Logicznym jest więc, że musiało się dać odsunąć tę skałę by móc zabalsamować ciało.
Poza tym, ktoś najpierw musiał tam tę skałę dać, więc tak samo mógł ją zabrać, a jedenastu chłopa wydaje mi się mieć wystarczającą siłę.
Tak, że jak widać, pusty grób to nie żaden dowód.
2. Objawienie po Zmartwychwstaniu.
Chrześcijanie mówią tutaj o rzekomych (anonimowych) pięciuset osobach, które widziały Jezusa, rozmawiały z nim, dotykały go ,a On im pokazywał swoje rany.
Tylko, że tej powieści nie ma w żadym obiektywnym źródle historycznym, jedyny opis tego mamy w Biblii, a ta, jak wiemy nie jest wiarygodnym źródłem.
3. Świadectwo kobiet.
Trzecim dowodem ma być to, że to kobiety, a nie mężczyźni zeznali o pustym grobie.
Ponieważ relacje kobiet w tamtych rejonach były mniej wiarygodne od relacji mężczyzn i twórcy ewangelii wiedząc o tym, nigdy nie powoływaliby się na kobiety, bo to nie dodałoby im wiarygodności.
Pomijając to, że sam pusty grób nie jest tu żadnym dowodem o czym pisałem wyżej, to i tak mamy po prostu historię jakichś kobiet.
Nawet gdyby opowiedziały one, że widziały Jezusa jak wstał z grobu i wyszedł sobie jak gdyby nigdy nic, to przecież wciąż mogłoby to być po prostu kłamstwo.
W jakim celu kobiety miałby kłamać?
To nie jest tutaj istotne, ważne jest, że kobiety potrafią kłamać i jest to bardziej wiarygodna opcja od tej, że ktoś wstał z martwych.
Poza tym, to wszystko może być po prostu odwrócona psychologia.
Twórcy ewangelii wiedząc, że powoływanie się na kobiety jest mało wiarygodne, celowo się na nie powołali aby każdy właśnie pomyślał, że nikt kto mówi prawdę tak by nie zrobił, a więc oni muszą mówić prawdę.
To tak jak z dzieckiem, któremu celowo mówisz, żeby nie siadało na krześle, wiedząc, że ono zrobi ci na przekór i usiądzie, a Ty osiągniesz zamierzony cel.
4. Zmienione życie uczniów.
Chrześcijanie twierdzą tutaj, że uczniowie Jezusa przeszli jakiegoś rodzaju przemianę, z bojaźliwych uczniów stali się odważni, potrafili poświęcać własne życie i wolność w imię własnej wiary.
Po pierwsze, nie mamy w ogóle dowodów, że coś takiego miało miejsce (oczywiście oprócz Biblii, ale jakie mamy podstawy uważać Biblię za coś więcej niż kerygamt z elementami historycznymi?) więc traktowanie tego argumenty jako dowodu z góry jest dosyć naciągane.
Zakładając jednak, że coś takiego miało miejsce i uczniowie Jezusa umierali i generalnie poświęcali się w imię wiary, to mamy jedynie dowód na istnienie grupy fanatyków, którzy w imię wiary potrafią nawet umrzeć.
Mało to mamy nawet w dzisiejszych czasach zamachowców, terrorystów, którzy umierają i zabijają w imię religii?
Czy to dowodzi prawdziwości takiej religii, a raczej obiektu jej kultu?
Nie sądzę.
5. Narodziny Kościoła Chrześcijańskiego.
Pomijając już to, że popularność nie świadczy o jakości, że inne kultu religijne w innych częściach świata też się gromko i licznie rozrastały, że żydzi, którzy byli najbliżej tego wszystkiego wciąż są żydami i Judaizm ma się dobrze, to po prostu Chrześcijaństwo mogło być wygodnym przedłużeniem egzystencji upadającego cesarstwa Rzymskiego.
Nie bez przyczyny Watykan jest w Rzymie, nie bez powodu wiele świąt Chrześcijańskich, to transformowane kulty Rzymskie.
Boże Narodzenie to nic innego jak Saturnalia, a Wielkanoc to odpowiednik Rzymskich Hilarii.
6. Nawrócenie Jakuba.
Jakub przez Chrześcijan opisywany był jako sceptyk, który po ujrzeniu zmartwychwstałego Jezusa miał się nawrócić.
Sęk w tym, że jedyne wzmianki o tym mamy w opowieściach Biblijnych.
A nawracanie się czy zmiana jednej religii na inną to nic nadzwyczajnego.
7. Nawrócenie Szawła na drodze do Damaszku.
Szaweł był pełnym nienawiści prześladowcą Chrześcijaństwa, po czym pewnego dnia, będąc w podróży dostał jakiegoś rodzaju epilepsji i objawił mu się Jezus.
Po czym Szaweł się nawrócił.
Chrześcijanie wyciągają z tego wniosek jakoby był to dowód na zmartwychwstanie Jezusa.
Gdzie mamy tutaj tylko opowieść, a opowieść o objawieniu i samo objawienie jako nadnaturalne zjawisko należałoby najpierw udowodnić, no i nawrócenia po prostu się zdarzają.
Mocno wierzący Chrześcijanie przechodzą na ateizm, zatwardziali ateisci nawracją się na jakąś religie, no i generalnie transfery religijne to normalna sprawa a nie żaden dowód na czyjekolwiek zmartwychwstanie.
BONUS
Dodatkowo jako potwierdzenie tego wszystkiego Chrześciajanie powołują się na dwóch prawników. Jako specjalistów, czy swego rodzaju ekspertów w tej materii.
Jakoby prawnik miał odpowiednie kompetencje by wypowiadać się na temat historii.
Sir Lionel Luckhoo pisze tak:
"Spędziłem ponad 42 lata jako adwokat w różnych częściach świata... Jednoznacznie stwierdzam, że dowody na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa są tak przemożne, że zmuszają do ich akceptacji i nie pozostawiają żadnego miejsca na wątpliwości".
No może i Sir Lionel zna się na prawnikowaniu, ale jak widzieliśmy wyżej, wszystkie te dowody na zmartwychwstanie Jezusa napewno nie są jednoznaczne i pozostawiają wiele miejsca na wątpliwości.
Simon Greenleaf pisze tak:
"Zmartwychwstanie Chrystusa jest najbardziej wiarygodnym faktem starożytnej historii".
To zdanie to już totalny absurd.
Trzeba dodać, że dwaj panowie są wierzący, a argumenty z autorytetu, jeszcze z zupełnie innej dziedziny niż by oczekiwano, są po prostu nielogiczne.

Po rozpatrzeniu wszystkich tych dowodów muszę z przykrością stwierdzić, że nie są one przekonujące, a wręcz czasami mocno naciągane.
A stosując brzytwy Ockhama stwierdzam, że nie powinniśmy wierzyć w zmartwychwstanie Jezusa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Azael




Dołączył: 03 Cze 2016
Posty: 394
Przeczytał: 7 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:10, 17 Kwi 2019    Temat postu:

Oczywiście że nie ma dowodów zmartwychwstanie Jezusa, to taka sama bajka jak wskrzeszenie Łazarza czy córki Jaira, czy rozmnożenie chleba. Poza tym, jak mówi Richard Dawkins: czy Bóg, stwórca wszechświata, wzór mądrości, miłości i dobroci, - nie mógł wpaść na lepszy pomysł aby "wybaczyć ludziom grzechy ", jak tylko dać się torturować i okrutnie zamordować przez prymitywnych Rzymian 2000 lat temu?
Ale nawet ważniejszy, przynajmniej dla mnie, jest aspekt moralny, o którym często mówił m. inn. Hitchens:
NIE MOŻNA WZIĄĆ NA SIEBIE CZYICHŚ WIN. Idea " kozła ofiarnego" jako okupu za grzechy jest z gruntu niemoralna i niesprawiedliwa. Można za kogoś spłacić dług, można za kogoś siedzieć w więzieniu, nawet oddać życie w akcie heroizmu - ale nie można wziąć na siebie czyichś win! Moralnie odpowiada za nie tylko ten, kto je popełnił.
I to jest główny problem, często niedostrzegany, a tak oczywisty.

poza tym z punktu widzenia chrześcijan grzechy nie powinien już istnieć, bo wkoncu Jezus za nie umarł, a jednak wciąż mówi się o grzechu, ludzie chodzą do spowiedzi itp.
Więc za co umarł Jezus?

A może za ten metaforyczny grzech pierwszych ludzi, których nigdy nie było?

No właśnie, tego nonsensu też wierzący zdają się nie dostrzegać - jeśli odkupił grzechy, to czemu wciąż można pójsc do piekła? Tak na marginesie, działania Boga to w gruncie rzeczy pasmo porażek: z Edenem nie wyszło, z potopem nie wyszło, ze śmiercią na krzyżu też...coś słabo jak na wszechmocnego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15971
Przeczytał: 129 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:31, 17 Kwi 2019    Temat postu:

Azael napisał:
Ale nawet ważniejszy, przynajmniej dla mnie, jest aspekt moralny, o którym często mówił m. inn. Hitchens:
NIE MOŻNA WZIĄĆ NA SIEBIE CZYICHŚ WIN. Idea " kozła ofiarnego" jako okupu za grzechy jest z gruntu niemoralna i niesprawiedliwa. Można za kogoś spłacić dług, można za kogoś siedzieć w więzieniu, nawet oddać życie w akcie heroizmu - ale nie można wziąć na siebie czyichś win! Moralnie odpowiada za nie tylko ten, kto je popełnił.

Czy aby na pewno?
To jest dogmat, definicja, może dowiedziona w jakimś modelu prawda?

Ale sam temat uważam za istotny, postawiony ogólnie słusznie - tzn. ZGADZAM SIĘ, że zasadnym jest samo pytanie: czy można wziąć na siebie czyjeś winy?
Jednak stawiam pytanie CZY, a nie z góry dekretuję odpowiedź. Choć trochę zgadzam się z punktem wyjścia - tzn. uważam, że jest problem winy za popełniony czyn. Czy ta wina plami winowajcę na zawsze?...
Zastanówmy się

A jeśli ktoś wynagrodził swój zły czyn poszkodowanym? Może wynagrodził w dwójnasób? A jeśli do tego poszkodowany wybaczył temu, który coś złego mu uczynił?...
- Dlaczego by w takim układzie nie uznać: tak, zły czyn był, ale stało się dobro, które tamto zło jakoś przykryło. Nikt - nawet sam poszkodowany - nie chce pamiętać o tym, co się złego stało, więc dlaczego mamy się upierać przy trwałości owej winy?...

Niestety, nawet przyjmując powyższą interpretację mamy problem wtedy gdy:
- poszkodowany nie wybaczył i wybaczyć nie chce, zaś wspomnienie zła wciąż w jego myślach nawraca, zło (a z nią win) trwa, a nawet zbiera kolejne owoce goryczy i smutku.
- zło jest nieodwracalne (np. zabicie kogoś), nie ma jak go wynagrodzić
- sam winowajca nie potrafi się pogodzić z obrazem siebie, jako tego, który czyni owo zło, winowajca sam się oskarża, nie widząc szansy na samowybaczenie.
Z tym - potrójnym - przypadkiem problem jest znacznie większy. Ale może sprawa też nie jest beznadziejna?...
Czy jest możliwe (do wyobrażenia) coś takiego, co by zmniejszyło winę, może ja zmazało?

Chrześcijaństwo proponuje tu PEWIEN SYSTEM rozumowania, który jest całością. Nie daje się elementów wyjąć z kontekstu bez szkody dla kompletnego obrazu.
Przypomnijmy jednak parę faktów z nauczania ewangelicznego:
- JAKO WARUNEK przebaczenia dla wierzącego stawiane jest to, że on ma przebaczyć! (szkoda że dzisiejsi katolicy w Polsce tak łatwo o tym zapominają, bo odnoszę wrażenie, że są środowiska katolickie w naszym kraju, które wręcz lubują się w doszukiwaniu się u innych win, a nie w ich przebaczaniu. Na szczęście to jest tylko część postaw ludzi w Polsce). Może tylko dopiszę tu, co w ewangelii potwierdza tę moją tezę o warunkowości przebaczenia: tekst modlitwy "Ojcze nasz" (odpuść nam, JAKO I MY odpuszczamy), przypowieść o słudze, któremu przebaczono dług, a on sam nie przebaczył, czy jedna z ostatnich wypowiedzi Jezusa: którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone (w typowej interpretacji kościelnej jest w tym tekście "powołanie sakramentu pokuty", jednak chyba można interpretować to - a ja tak czynię - jako po prostu konieczność odpuszczania win winowajcom przez poszkodowanych).
Ten warunek rozbija nam niejako społeczność ludzi na dwie grupy:
1. grupa tych, którzy przebaczyli, a więc przebaczenie uważają za prawo, przyznając się do takiego rozumienia win, w których MOŻNA JE ZMAZAĆ AKTEM PRZEBACZENIA.
2. grupa tych, którzy odrzucili zasadę przebaczenia, którzy zatem opowiedzieli się po strone zasady: winy zawsze zostają przy winowajcy i nic nie jest w stanie ich umniejszyć, zmazać.

Dodajmy do tego następną okoliczność ewangelicznego nauczania: Bóg wynagradza poszkodowanym ich cierpienia. Nawet jeśli cierpiania były wielkie, to nagroda jest jeszcze większa. A większa nagroda czeka tych, którzy więcej cierpieli. To powinno stawiać przeciwwagę cierpieniom poszkodowanych.

Kolejną okolicznością jest WIARA. Mówi o niej wyraźnie Jezus, że zbawienie dane jest tym, którzy "uwierzą w imię Jezusa" (imię Jezus znaczy "Bóg zbawia"). Zadam proste pytanie: jeśli ktoś WIERZY, że Bóg, swoim dobrowolnym cierpieniem zmazuje grzechy, to jaka moc/okoliczność/rozumowaniu byłoby przeciw temu? Jak ktoś wierzy i już...


Powiedzmy sobie bowiem jasno: Hitchens WIERZY, że czyichś win nie da się zmazać. Nie ma tu doświadczenia fizycznego, czy matematycznego modelu na potwierdzenie owej tezy. Jest PRZEKONANIE - wiara w to (albo w zaprzeczenie tego). I to jest twardy fakt w tym układzie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2568
Przeczytał: 19 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:45, 19 Kwi 2019    Temat postu: Re: Dlaczego w XXI w. ludzie wciąż wierzą w bajki?

Dlaczego? Bo ludzie nie są istotami idealnymi.
Alkoholizm, prostytucja, narkomania, przestępczość. Naprawdę urojenie religijne to tylko jakiś fragment naszej wrodzonej niedoskonałości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15971
Przeczytał: 129 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:23, 19 Kwi 2019    Temat postu: Re: Dlaczego w XXI w. ludzie wciąż wierzą w bajki?

Religijna "bajka"...
Nie zrozumiecie koledzy ateiści. Nie zrozumiecie...
Będziecie szukali tej potwierdzalności, tego kolejnego "dlaczego to", "dlaczego tamto". Nie załapiecie, że odpowiedź na pytanie "dlaczego?" zawsze JEST MODELEM. Wam się wydaje, że odpowiedź jest "tak w ogóle" - jest bo jest, samą prawdą rzeczy samej i że wystarczy podpiąć jakieś tam wyobrażenie pod "dlaczego?" a sprawa stanie się oczywista.
Nie załapiecie tego, ze owa "bajka" ostatecznie okaże się lepsza od "nie bajki", bo owe "nie bajki" są w istocie podpinaniem jednych odniesień i wyobrażeń pod inne, te pod jeszcze inne - tak w nieskończoność, w karuzelach, pętlach. Będziecie jedne sekwencje myśli i uzasadnień podpinali pod inne, poczujecie się usatysfakcjonowani tym, że jakimś słowom da się dopisać inne słowa, które uznacie za "wyjasnienia". Ale Wasz umysł, robiący te pętelki - jedna z drugą, druga za trzecią, trzecia za czwarta... - nie zada sobie tego "zwariowanego" pytania: O CAŁOŚĆ. Do czego to ostatecznie dąży, jaki miałby być ten sens i cel, który byłby spełnieniem. Bawcie się dalej robieniem tych pętelek myśli, wyjasniajcie sobie sformułowaniami A te sformułowania B, C, D, XYZ i bądźcie przekonani, że to jest to właśnie wyjaśnienie, o które Wam chodzi.
Mnie by to nie usatysfakcjonowało, bo widzę, że zabawa w to zapętlanie jednych sformułowań z innymi ostatecznie (choć można ją prowadzić w nieskończoność, jako że ilość możliwych cykli myśli jest nieograniczona) jest jednak jałowa. Tak mi się to jawi - jako czynność jałowa. I będzie jałową, dopóki nie rozwiąże się problemu ostatecznego sensu - czyli uzgodnienia, czym dana rzecz JEST DLA MNIE. Albo ogólniej DLA KAŻDEGO Z NAS.

Ta "bajka" jest lepsza od "nie bajek" w ateistycznym stylu, bo przynajmniej stawia właściwe pytania!
Bawcie się w te cykle i sformułowania uzasadniające sie nawzajem, bądźcie przekonani, że tylko w tym jest sens. Ale ja obstawiam, że kiedyś przejrzycie jak to jest jałowe, za którym obrotem tych cykli uzasadnień pomyślicie: cholera, znudziło mi się...
To będzie moment przebudzenia się. :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2646
Przeczytał: 47 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:06, 23 Kwi 2019    Temat postu: Re: Dlaczego w XXI w. ludzie wciąż wierzą w bajki?

Azael napisał:
Oczywiście że nie ma dowodów zmartwychwstanie Jezusa, to taka sama bajka jak wskrzeszenie Łazarza czy córki Jaira, czy rozmnożenie chleba


Co jest tylko twoim pustym postulatem

http://www.sfinia.fora.pl/swiete-ksiegi,41/nauka-vs-swiete-ksiegi,12351-50.html#434569

Azael napisał:
NIE MOŻNA WZIĄĆ NA SIEBIE CZYICHŚ WIN. Idea " kozła ofiarnego" jako okupu za grzechy jest z gruntu niemoralna i niesprawiedliwa


Kolejny pusty i arbitralny postulat. Ateista nie jest w stanie wskazać żadnego "twardego faktu", przy pomocy którego zweryfikowałby ten postulat

Kruchy04 napisał:
Kilka najważniejszych postaci na jakich powołują się chrześcijanie: Józef Flawiusz Josephus urodził się kilka dekad


Jak już plagiatujesz gimbusa Impactorka to wypadałoby wspomnieć o tym. Więc tu miejsce z którego to ukradłeś

[link widoczny dla zalogowanych]

Przy okazji warto wejść na ten link aby zobaczyć jak demagogia Impactorka została tam dosłownie rozjechana przez komentujących

Ta sama demagogia została już dawno temu rozjechana również tu

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Pon 9:29, 29 Kwi 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin