Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Terytorializm mentalny

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:42, 20 Maj 2017    Temat postu: Terytorializm mentalny

Ludzkość dorobiła się setek religii, wyznań (łącznie z ateizmami maści wszelakiej). Teoretycznie, zamiast się zwalczać, różnice jakie w tym zakresie występują można by omówić, przedyskutować, uzgodnić, może wymyślić obszary pewnej separacji, ale tez i miejsca wspólne. Tak, żeby ludzie żyli w pokoju i zgodzie. Jakoś to nie działa. Dlaczego?...
No jest przynajmniej obszar dyskusji - tak ja na sfinii - przynajmniej tutaj bój jest bezkrwawy, a dodatkowo - dzięki wytykaniu sobie nawzajem myślowych niekonsekwencji - strony wzbogacają się intelektualnie. Ale te okruchy, gdzie powstrzymuje się gorsze emocje, a pozwala aspekt walki skierować na intelekt, nie są wciąż normą i powszechnością. Coś jest w naszej naturze, że pragniemy się bić, dominować, nawet jeśli tak logicznie nie za wiele widać w tym sensu.
Gdy obserwuję zachowania wielu katolików - tych którzy głównie mają słowa potępienia dla "innych" (maści wszelakiej) i porównuję je z zaleceniami Jezusa, które da się wyczytać z Biblii, to widzę kolosalny rozdźwięk. Dlaczego jakoś to ludziom nie przeszkadza, że myślą, działają, dokładnie przeciwnie do tego, co - przynajmniej teoretycznie - deklarują jako główną zasadę swojej religii: miłość, pomoc słabszym, brak agresji (wręcz nadstawianie drugiego policzka)?...
Moją główną odpowiedzią byłby chyba pewien atawizm myślenia, który chyba dość zgrabnie można by nazwać mentalnym terytorializmem.

Pytaniem podstawowym jest CZYM MYŚLIMY?...
Jak rozpoznajemy rzeczy, przypisujemy do kategorii - np. do kategorii dobra i zła. Odpowiedź jest złożona - częściowo robimy to instynktownie, częściowo w sposób wyuczony, częściowo dzięki własnemu rozumowaniu. Instynkt terytorialny jest jednym z dobrze opisanym dla zwierząt funkcjonujących w stadach, ale i dla samotniczych osobników, szczególnie drapieżników (jak koty). Ten instynkt nakazuje nam "obsikać" granice tego co moje i bronić owego terytorium przed wstępem na nie intruzów. Ten schemat myślenia działa dość ogólnie - mamy coś, co określiłbym jako terytorializm poglądów. Ludzie zakreślają obszary rozpoznań, które jakoś (czasem namówieni przez innych, czasem bardziej samodzielnie) określają sobie jako "moje", a potem ich bronią. Obrona odbywa się już bez konieczności rozpoznawania ogólnego - bronimy to, co ma naszą flagę, symbol, nie pytamy co tam "siedzi w środku". Atak i obrona współdziała z mechanizmem swój - obcy. Czyli jeśli na naszej drodze stanie jakiś człowiek, to flaga "swój" vs "obcy" drastycznie wpłynie na rozpoznanie w kategorii "dobry" vs "zły". Często nie zostanie zadane żadne dodatkowe pytanie, wątpliwość - nie sprawdzimy, czy ów ktoś ma jakiekolwiek szanse być "złym" w rozsądnym sensie (np. jest to małe dziecko), ale jeśli jest obcy (np. dziewczynka muzułmanka w ocenie katolika), to ma sporą szansę bycia "złą". Ten mechanizm upraszcza rozpoznawanie - swój, to ktoś dobry, obcy, to ktoś zły - nie trzeba specjalnie sprawdzać. Ale ten mechanizm powoduje jednocześnie, że separujemy się od głębszych rozpoznań, myślenia, sprawdzania.

Sam - jako teista - często zadaję sobie pytanie: czego chce ode mnie Bóg?
Czy terytorializm mentalny wiernych, jest Bogu miły?... A może Bóg oczekuje od człowieka czegoś bardziej osobistego, indywidualnego, niż zgody na lojalność względem swojej grupy?...
Jezusa skazali na śmierć JEGO WYZNAWCY! (przynajmniej w rozumieniu chrześcijańskim, gdzie Jezusa - Syna Bożego - traktujemy jako jedno z Ojcem Jahwe). Jezusa skazano na śmierć W IMIĘ WIERNOŚCI BOGU. Czyli człowiek jest zdolny - W IMIĘ LOJALNOŚCI, w imię łatwości rozpoznania dobra i zła na zasadzie przynależności do grupy i rządzących nią autorytetów - zadziałać w idealnej sprzeczności z własnymi celami, wiarą.
Mimo tej nauki, mimo tego, że chrześcijanie dostali przykład tej sprzeczności ludzkiego rozpoznawania dobra i zła, sensu i fałszu w ludziach i świecie, terytorializm mentalny wciąż w ludzkich myślach jest na pierwszym planie. Gdy patrzy się na katolickie media w Polsce, to chyba widać w nich WIĘCEJ (!) odwołań do podziału swój - obcy, niż u ateistów. To ateiści częściej gotowi są argumentować OGÓLNIE - w połączeniu z zasadami, które wyznajemy, z aspektami myśli, niż katolicy, którzy dużo częściej będą używali w myśleniu NARZĘDZI PODZIAŁU - typu: naród (mój naród vs obcy naród), ziemia (nasza ziemia, czy wykupowana przez "obcych"), wreszcie w ogóle użycia słów "obcy" i "nasz" są w o wiele częstszym użyciu. Czyli mamy terytorializm na różnych frontach - myślowym, narodowym, czy czysto właśnie terytorialnym (kwestia ziemi - terytoriów).
Oczywiście mamy terytorializm w myśleniu praktycznie każdej grupy. Często będzie on jakoś nieco inny, ale będzie, bo zachowana będzie jego istota polegająca na KLASYFIKOWANIU RZECZY PO ZEWNĘTRZNYCH ATRYBUTACH, SZCZEGÓLNIE PO TYCH, BĘDĄCYCH SYMBOLEM TERYTORIUM. Mówiąc obrazowo terytorialista rozpoznaje po zapachu moczu.... Terytorialista pragnie też obsikać jak najwięcej obszarów - postawić tam swoje flagi (mentalne), a potem karać każdego, kto by te flagi próbował zdjąć, podważyć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8254
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:46, 20 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Coś jest w naszej naturze, że pragniemy się bić, dominować, nawet jeśli tak logicznie nie za wiele widać w tym sensu.
Tutaj należy stworzyć kontekst tego zdania czyli uściślić “nas” do rodzaju męskiego u schyłku ery patriarchalnej przechodzącej turbulencyjnie w Erę Wodnika opartą na intuicji. Tak daleko jak zrównoważone emocjonalnie kobiety liderki będą wskazywać, że walka o wieczność czyli wodór i azot jest bezsensowna powinniśmy przetrwać jako gatunek.

Oczywiście, należy się jeszcze modlić (*) aby kadencja jaskiniowca z Białego Domu stała się eksperymentem jednorazowaym bez konieczności ponownego przerabiania.

Michał Dyszyński napisał:
Czy terytorializm mentalny wiernych, jest Bogu miły?... A może Bóg oczekuje od człowieka czegoś bardziej osobistego, indywidualnego, niż zgody na lojalność względem swojej grupy? ...


http://www.sfinia.fora.pl/apologia-teizmu,5/jaka-racjonalnosc,9793-100.html#329293

Obojętny. Jak powiedział Jeff Goldberg w Jurrasic Park „Life finds a way”

https://youtu.be/oijEsqT2QKQ

Terytorializmem mentalnym jest również pycha w przypisywaniu “wieczności” czyli atomów wodoru i azotu (niezniszczalna podstawa życia) cech ludzkich i tworzenie dogmatów.

Podkreślam jeszcze raz diametralną różnicę chrześcijan amerykańskich (Protestanci), którzy nie mają nic wspólnego z katolicyzmem. Katolicyzm polski to katolicyzm regionalnie wypaczony. W Polsce praktykowanie katolicyzmu będzie diametralnie różne w Warszawie i w miejscowościach Podkarpacia czy rejonu “ściany wschodniej”. Katolicyzm w Polsce wypaczony został martyrologią Narodu Polskiego, który nie będąc w stanie przyjąć systemu demoktratycznego z godnością stworzył system gdzie Polak Polakowi jest najwiekszym wrogiem. Nie ma również kobiet liderek, które zawiodłyby Naród Polski do spokojnej przystanii godnego życia. Która kobieta odważyłaby się podnosić Naród Polski z poziomu gdzie wzorcem postępowania jest upadek charakteru moralnego człowieka?

(*) termin "modlitwa" nie uzyty zostal w kontekscie partykulanej religii czy tradycji.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 18:05, 20 Maj 2017, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:42, 21 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Coś jest w naszej naturze, że pragniemy się bić, dominować, nawet jeśli tak logicznie nie za wiele widać w tym sensu.
Tutaj należy stworzyć kontekst tego zdania czyli uściślić “nas” do rodzaju męskiego u schyłku ery patriarchalnej przechodzącej turbulencyjnie w Erę Wodnika opartą na intuicji. Tak daleko jak zrównoważone emocjonalnie kobiety liderki będą wskazywać, że walka o wieczność czyli wodór i azot jest bezsensowna powinniśmy przetrwać jako gatunek.

Marzenie... Pobożne życzenia...
Nawet na sfiniii kobiety się ścierają, "aż wióry lecą". Poza sfinią też: [link widoczny dla zalogowanych]
Kobieca agresja zwykle nie jest aż tak niebezpieczna jak ta między mężczyznami, ale występuje chyba wcale nie rzadziej. Jeśli nie częściej...
W męskim gronie agresja jest zlokalizowana i określona - faceci dadzą sobie po mordzie, ustalą kolejność dziobania i (przynajmniej na jakiś czas) zwykle jest spokój. Kobiety potrafią sto razy w ciągu dnia wymieniać kąśliwe podteksty, uderzać aluzjami, plotkami, pomówieniami, czasem otwartym słownym atakiem, a z rzadka i agresją fizyczną.
Prawdą jest, że mężczyźni częściej zabijają - odsetek nieopanowanej agresji w męskiej części populacji jest większy. Ale przechodząc do rodzaju agresji nękającej, nieco skrytej, szala przesuwa się na stronę kobiet, które - chyba nawet bardziej niż mężczyźni - miewają problem ze zdystansowaniem wobec swoich uczuć, mają problem z refleksją "po co mi właściwie ta niekończąca się wojna?..."
Może czasem lepiej jest przegrać (formalnie) jakieś starcie, a zyskać ten czas poświęcony na jakieś jałowe utarczki?... Mamy ten instynkt zwycięzcy. Znane mi kobiety w większości też go mają - i to w całkiem solidnej dawce. Przegrana... raczej nie wchodzi w grę.
Ogólniej... te generalizacje... To jest tak (czy zawsze? W rzeczywistości jak często?...), a tamto owak.
Wystarczy czasem skupioną na konkretach, obiektywizującą myślą po prostu zadać sobie pytanie: na ile obserwowana przeze mnie tendencja jest rzeczywiście powszechna, na ile można uznać ją za prawo?...
Jakże często okazuje się, że te nasze spostrzeżenia są słabe, że twierdzenie im przeciwne daje się bronić całkiem zasadnie i skutecznie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abangel666
Opiekun Kawiarni



Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 3057
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: z Piekła

PostWysłany: Wto 1:47, 23 Maj 2017    Temat postu: Re: Terytorializm mentalny

Michał Dyszyński napisał:
(łącznie z ateizmami maści wszelakiej)


Ateizm jest jeden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8254
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 3:11, 23 Maj 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Coś jest w naszej naturze, że pragniemy się bić, dominować, nawet jeśli tak logicznie nie za wiele widać w tym sensu.
Tutaj należy stworzyć kontekst tego zdania czyli uściślić “nas” do rodzaju męskiego u schyłku ery patriarchalnej przechodzącej turbulencyjnie w Erę Wodnika opartą na intuicji. Tak daleko jak zrównoważone emocjonalnie kobiety liderki będą wskazywać, że walka o wieczność czyli wodór i azot jest bezsensowna powinniśmy przetrwać jako gatunek.

Marzenie... Pobożne życzenia...
Nawet na sfiniii kobiety się ścierają, "aż wióry lecą". Poza sfinią też: [link widoczny dla zalogowanych]
Kobieca agresja zwykle nie jest aż tak niebezpieczna jak ta między mężczyznami, ale występuje chyba wcale nie rzadziej. Jeśli nie częściej...
W męskim gronie agresja jest zlokalizowana i określona - faceci dadzą sobie po mordzie, ustalą kolejność dziobania i (przynajmniej na jakiś czas) zwykle jest spokój. Kobiety potrafią sto razy w ciągu dnia wymieniać kąśliwe podteksty, uderzać aluzjami, plotkami, pomówieniami, czasem otwartym słownym atakiem, a z rzadka i agresją fizyczną.
Prawdą jest, że mężczyźni częściej zabijają - odsetek nieopanowanej agresji w męskiej części populacji jest większy. Ale przechodząc do rodzaju agresji nękającej, nieco skrytej, szala przesuwa się na stronę kobiet, które - chyba nawet bardziej niż mężczyźni - miewają problem ze zdystansowaniem wobec swoich uczuć, mają problem z refleksją "po co mi właściwie ta niekończąca się wojna?..."
Może czasem lepiej jest przegrać (formalnie) jakieś starcie, a zyskać ten czas poświęcony na jakieś jałowe utarczki?... Mamy ten instynkt zwycięzcy. Znane mi kobiety w większości też go mają - i to w całkiem solidnej dawce. Przegrana... raczej nie wchodzi w grę.
Ogólniej... te generalizacje... To jest tak (czy zawsze? W rzeczywistości jak często?...), a tamto owak.
Wystarczy czasem skupioną na konkretach, obiektywizującą myślą po prostu zadać sobie pytanie: na ile obserwowana przeze mnie tendencja jest rzeczywiście powszechna, na ile można uznać ją za prawo?...
Jakże często okazuje się, że te nasze spostrzeżenia są słabe, że twierdzenie im przeciwne daje się bronić całkiem zasadnie i skutecznie...
Michal, co Wyscie z Krajem mojego urodzenia zrobili?

Jeden pisze, ze w Polsce mobbing jest tylko w pracy. U nas jakby ktos chcial uprawiac mobbing w pracy to nie bedzie mial pracy w mgnieniu oka i to moze byc kondycja stala, bo nikt jej/jemu nie da referencji bez ktorych nie znajdzie pracy. Wiekszosc pracodawcow wymaga referencji od wszystkich pracodawcow wyszczegolnionych na resume, wiec lepiej byc grzecznym dla szefa.

W srodowisku socjalnym, nikt nie chce miec do czynienia z patologia. Ostatnio zlapalam sie na tym, ze w pracy powiedzialam, ze nigdy nie bylam na Mattapan (czesc aglomeracji bostonskiej), wiec kolezanka, ktora mieszka w Milton (czesc aglomeracji bostonskiej z duza kasa i wplywami takimi, ze autostrada I-95 ominela ich teren i stala sie obwodnica na zachod) powiedziala mi, ze stereotypuje i ze koniecznie musi mnie wziasc na Mattapan.

Pojedziesz do sklepu, nic sie nie stanie bo security. Wyjdziesz na ulice, nic sie nie stanie, bo policja patroluje miasto non-stop. Nie wuszcze do domu nikogo kto nie zachowa sie odpowiednio.

Coraz wiecej pracodawcow angazuje sie w pragramy leadership and human resource development.

U nas integrity znaczy spojnosc osobowosci. Nie ma czegos takiego jak zycie jednym zyciem w miejscu publicznym i przychodzenie do domu i angazowanie sie w drugie i diametralnie inne zycie w Internecie. Ktos kto by tak robil, skonczy jako bezdomny i przedwczesnie umrze.

Ja w innym swiecie zyje :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Wto 3:14, 23 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13263
Przeczytał: 59 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:31, 23 Maj 2017    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michal, co Wyscie z Krajem mojego urodzenia zrobili?

Tak samo jak Wyście wybrali Donalda Trumpa na prezydenta swojego kraju.

Zaś wracając do sprawy pobitej dziewczynki. Trochę zastanawiam się, czy histeria medialna z tego powodu nie została nakręcona jakoś dodatkowo przez aktualny rząd, który nie ma za wysokich lotów w związku z, wprowadzoną na siłę, likwidacją gimnazjów. Mamy jeszcze [link widoczny dla zalogowanych].
Rozdmuchanie sprawy tych gimnazjalistek jakoś wspiera tezę "ale te gimnazja są złe". Jak ja pamiętam swoje młode lata, to nieraz zdarzało się, że chłopaki tłukli się, czasami strach było wyjść ze szkoły, bo czekali tam chętni do bójki przeciwnicy. Przypuszczam, że problemy podobne do opisywanego ostatnio zajścia bijących się dziewczyn są dużo częstsze, niż to ogółowi wiadomo. I nie tylko w gimnazjach, ale w podstawówkach też.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 13:42, 23 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8254
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:44, 23 Maj 2017    Temat postu:

Co, to nie, bo nie oddalam glosu na zadnego kandydata czy kandydatke na Prezydenta :)

Co do wychowania dzieci, to sa puszczane "samopas" od najmlodszych lat I rodzice nie potrafia dzieci kochac miloscia moralna, ktora jak konsekwentna matka przytuli, wyslucha, ustawi poprzeczke I pomoze przeskoczyc - bez wyjatku. Jak pisze o tym starym jak swiat systemie wychowawczym na swoim blogu, to niedawno na blogu IroBa straszono mnie jakims MOPS-em - a nawet nie wiem co to jest.

Synowie, jak zdeklaruje, ze sprzatamy dom I jest tego troche (2 tysiace stop kwadratowych) mimo, Iz albo plytki albo parkiety, minimalna ilosc mebli I zadnych ozdob oprocz minimalnel ilosci obrazow I zdjec Meza, to "biegusiem" zaczynamy I razem konczymy. Odkurzacz Shark Professional z przystawkami aby nie rysowac powierzchni idzie w ruch I kazdy ma swoj rejon I sie wymieniamy sprzetem. Wczesniej kazdy odkurza meble, obrazy, I zdjecia specjalna szczoteczka na raczce. Potem jedziemy z 2-stronnym mopem. Uzywamy wody, organicznego plynu do naczyn, I pare kropli olejku esoncjonalnego na zapach. Konczymy razem I oddajemy do prania miekkie nakladki. I nie ma sily aby ten process przesuwac. Zwykle sprzatamy dom po moim upieczeniu chlebow w sobote wieczorem. Mnie nie interesuje w domu kosz na smieci czy recycling. Maja byc oproznione jak czas. Jakby nie byly to nie podnosic glosu, tylko mowie spokojnie ale dobitnie: "I need you to remove the trash." - czyli potrzebuje abys wyniosl smieci. Podobnie jest z praca w ogrodzie. Kazdy pomaga w miare mozliwosci. I nie ma zabawy dopoki praca nie jest skonczona. Tak bylam wychowywana. I tak wychowywuje. Synowie mnie kochaja I szanuja, mimo, iz przytulam ich I jestem ich nie tylko Mama ale najlepszym Przyjacielem. Tak bylam wychowana I to sie sprawdza. Polska jest malym krajem I zbyt duzo jest presji spolecznej I stad sa problem, bo albo jajko vhve byc madrzejsze od kury albo kura boi sie jajka albo zbyt duze ego I trzba sie na nauczycielach odegrac. U nas nauczyciel jest dobrze oplacany I nietykalny. Jest autorytetem. Jesli zrobi cos przeciw przepisom w szkole to traci prace I odchodzi bez referencji. Innej nie znajdzie, bo bez referencji nikt jej/jego nie przyjmie. To wystarczajaca motywacja aby sie pilnowac. Jak dostalismy karty empatyczne od nauczycili ze szkoly mlodszego Syna po smierci Meza to plakalismy razem. Schowalam na pamiatke.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Wto 17:59, 23 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Religie i wyznania Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin