Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Błąd oceny, która nie ma kryteriów
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10920
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:57, 10 Sie 2018    Temat postu: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

W innej dyskusji ktoś sformułował taką ocenę - wybierasz coś, choć inny wybór jest nie gorszy (chodziło o wybór religii, ale to nie ma znaczenia, jaki był powód, jako że chcę rozważyć problem ogólnie)!
Niby rozsądny zarzut, bo oceniamy sobie nasze wybory i inni oceniają nas, więc to, że coś może być lepsze, albo i nie gorsze wygląda na sensowne.
Jednak arbitralny ton takiego stwierdzenia sugeruje, że ktoś wie, co mówi - w końcu nie stawia pytań, nie oczekuje dyskusji, czy uzgodnień w tej sprawie. Powstaje wtedy podstawowe pytanie: czy ta ocena ma jakąś szansę na bycie ZASADNĄ?
Ocena, że coś jest lepsze, a coś gorsze wymaga podania kryterium. Bez kryterium w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Rzecz "lepsza" w jednej kategorii może być gorsza w innej. Samochód wyścigowy może być lepszy od terenówki pod katem osiągania szybkości maksymalnej, ale jest zdecydowanie gorszy gdy przychodzi do pokonania trudnego terenu.
Powiedzenie "coś jest lepsze", albo "coś jest gorsze", albo i "coś jest nie gorsze/nie lepsze", jesli kryteria nie są uzgodnione, jest sformułowaniem mającym informacyjną wartość "ten wróbelek ma jedną nóżkę bardziej", to w istocie komunikacyjny i logiczny gniot.

W dyskusjach, niestety, takie błędy logiczne są nagminne. Ludzie oceniają cudze wybory, używając do tego własnych kryteriów. Przy czym o ile jeszcze sama ocena, dokonana prywatnie, błędem nie jest, o tyle błędem jest przedstawienie owej oceny jako jakiejś ogólnej, domyślnej, jedynie słusznej. Tymczasem strony maja dokładnie takie samo - idealnie równe prawo do oceny. Coś, co ktoś ocenił jako dobre, ktoś inny ocenia jako złe, a każdy ma (swoją - prywatnie) rację.
Kiedy racja ma szanse wyrosnąć poza prywatność?
- Gdy zostanie UZGODNIONA. Ale uzgodnieniami mało kto się przejmuje.

Błąd, o którym tu piszę można by też określić błędem brania czegoś o STATUSIE OPINII jako mającego status OGÓLNEJ PRAWDY (czyli de facto uzgodnionej prawdy).


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 14:58, 10 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6417
Przeczytał: 86 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 2:50, 11 Sie 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Michał Dyszyński napisał:
W innej dyskusji ktoś sformułował taką ocenę - wybierasz coś, choć inny wybór jest nie gorszy (chodziło o wybór religii, ale to nie ma znaczenia, jaki był powód, jako że chcę rozważyć problem ogólnie)!
Niby rozsądny zarzut, bo oceniamy sobie nasze wybory i inni oceniają nas, więc to, że coś może być lepsze, albo i nie gorsze wygląda na sensowne.
Jednak arbitralny ton takiego stwierdzenia sugeruje, że ktoś wie, co mówi - w końcu nie stawia pytań, nie oczekuje dyskusji, czy uzgodnień w tej sprawie. Powstaje wtedy podstawowe pytanie: czy ta ocena ma jakąś szansę na bycie ZASADNĄ?
Ocena, że coś jest lepsze, a coś gorsze wymaga podania kryterium. Bez kryterium w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Rzecz "lepsza" w jednej kategorii może być gorsza w innej. Samochód wyścigowy może być lepszy od terenówki pod katem osiągania szybkości maksymalnej, ale jest zdecydowanie gorszy gdy przychodzi do pokonania trudnego terenu.
Powiedzenie "coś jest lepsze", albo "coś jest gorsze", albo i "coś jest nie gorsze/nie lepsze", jesli kryteria nie są uzgodnione, jest sformułowaniem mającym informacyjną wartość "ten wróbelek ma jedną nóżkę bardziej", to w istocie komunikacyjny i logiczny gniot.

W dyskusjach, niestety, takie błędy logiczne są nagminne. Ludzie oceniają cudze wybory, używając do tego własnych kryteriów. Przy czym o ile jeszcze sama ocena, dokonana prywatnie, błędem nie jest, o tyle błędem jest przedstawienie owej oceny jako jakiejś ogólnej, domyślnej, jedynie słusznej. Tymczasem strony maja dokładnie takie samo - idealnie równe prawo do oceny. Coś, co ktoś ocenił jako dobre, ktoś inny ocenia jako złe, a każdy ma (swoją - prywatnie) rację.
Kiedy racja ma szanse wyrosnąć poza prywatność?
- Gdy zostanie UZGODNIONA. Ale uzgodnieniami mało kto się przejmuje.

Błąd, o którym tu piszę można by też określić błędem brania czegoś o STATUSIE OPINII jako mającego status OGÓLNEJ PRAWDY (czyli de facto uzgodnionej prawdy).
Człowiek jest stworzeniem emocjonalnym i dlatego takie są oceny/osądy. Poziom emocji decyduje o tym, czy w rozważaniu sytuacji i jej konsekwencji jeszcz "szczypta" logiki.

Wiem, że nie preferujesz jak podaję przykłady z życia, ale dla mnie właśnie niepodawanie przykładów z życia sprawia, że dyskusja na jakiś temat jest jałowa.

Więc ad rem. Fuzja 2 firm, czyli naszej i w Minneapolis, MN spowodowała sporo zwolnień w Minneapolis, bo to nasza firma toruje drogę nowemu sektorowi ekonomicznemu i nawet nie wiem jak ta organizacyjna metaforę/strukturę (Morgan, 2006) nazwać, ale mam zestaw charakterystyk, z VP, HR włącznie. Jeszcze nie spotkałam osoby na takim stanowisku, która miałaby tak niezrównoważone emocje i nie powstrzymała się od stwierdzenia "jesteście skazani na porażkę" zamiast życzenia nam sukcesu - co nas rozśmieszyło do łez. No ale babka nie potrzebuje referencji od nikogo ze zrestrukturyzowanej firmy tylko od zwolnionego CEO, więc mogła sobie pofolgować. Kwestia jest czy warto było?

Druga przeszła sama siebie, bo dotarła tylko do piątku pod koniec maja (fuzja 21 maja) zamiast końca lipca, spożyła alkohol w domu, wsiadła do samochodu by pojeździć po mieście, wróciła do domu gdzie miała scysję z mężem i zepchnęła go ze schodów. Następnie wsiadła do samochodu aby zapytać księdza co zrobić. Ksiądz zadzwonił do biskupa aby się poradzić. A w tym czasie mężczyzna wykrwawił się do stanu agonalnego i zmarł. I została 9 letnia dziewczynka bez ojca i matki, bo w Minnesota wprawdzie nie ma kary śmierci, ale dożywocie dostanie.

Ustalać kryteria możesz w organizacji - firmie, uczelnii, grupie, etc., gdzie są wspólne cele. W życiu wspólnych celow praktycznie nie ma, bo większość ludzi na świecie to egoistyczni ekstrawertycy skoncentrowani na samych sobie i konsumpcji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2113
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 127 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 8:18, 11 Sie 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Michał Dyszyński napisał:
Bez kryterium w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Rzecz "lepsza" w jednej kategorii może być gorsza w innej.

Przedstaw więc na podstawie jakich kryteriów uznajesz, że wiara w oddawanie czci człowiekopodobnemu w Trójcy Jedynemu Bogowi jest lepsza niż wiara w to, że to wytwór ludzkiej wyobraźni.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez mat dnia Sob 8:21, 11 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10920
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:02, 11 Sie 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Dyskurs napisał:
Człowiek jest stworzeniem emocjonalnym i dlatego takie są oceny/osądy. Poziom emocji decyduje o tym, czy w rozważaniu sytuacji i jej konsekwencji jeszcz "szczypta" logiki.

...

Ustalać kryteria możesz w organizacji - firmie, uczelnii, grupie, etc., gdzie są wspólne cele. W życiu wspólnych celow praktycznie nie ma, bo większość ludzi na świecie to egoistyczni ekstrawertycy skoncentrowani na samych sobie i konsumpcji.

Kategorycznie sądzisz. "Człowiek jest", "ustalać kryteria możesz w organizacji". Ja znam przykłady zarówno ludzi relatywnie mało emocjonalnych, jak też i tego, jak ustalą kryteria we dwoje tylko. Piszesz emocjonalnie, bo takie jest Twoje myślenie. Ja znam ludzi i mnie, i bardziej emocjonalnych. Ci drudzy najczęściej widzą sprawy w skrajnościach - wszystko jest "naj" i jednoznaczne. Jak jest jeden przykład na coś, to znaczy, że już takie miałoby być ogólne prawo. Jak gdzieś ktoś popełnił błąd, to stąd od razu wynika ostateczny wniosek na temat jego, organizacji, do której należy i co się tam jeszcze pod to podepnie.
Potrzeba dystansu - intelektualnego, emocjonalnego. Dla niektórych jest niezrozumiała. Ale to z niej wynikają dopiero dojrzałe osądy.
mat napisał:
Przedstaw więc na podstawie jakich kryteriów uznajesz, że wiara w oddawanie czci człowiekopodobnemu w Trójcy Jedynemu Bogowi jest lepsza niż wiara w to, że to wytwór ludzkiej wyobraźni.

Wlaśnie o tym piszę, aby nie tworzyć kryteriów na zasadzie "aby wyszło coś tam na moje". Kryteria dla wiary, jeśli już wiarę chcemy oceniać (chyba jakoś powinniśmy), powinny być ogólne, a nie celowane pod efekt.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 764
Przeczytał: 100 tematów

Pomógł: 54 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:13, 11 Sie 2018    Temat postu:

Gdyby Dyszyński był uczciwy, to by przyznał że podstawy jego wiary są czysto emocjonalne.
Takim kryterium można uzasadnić różne, wykluczające się wzajemnie wiary.
Jeżeli dane kryterium prowadzi do sprzecznych sądów, to należy je odrzucić, albo uznać że sąd może być dowolny.
Dyszyński wyznając konkretną wiarę, odrzuca dowolność sądu, więc powinien również odrzucić swoje kryterium.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6417
Przeczytał: 86 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:46, 11 Sie 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Człowiek jest stworzeniem emocjonalnym i dlatego takie są oceny/osądy. Poziom emocji decyduje o tym, czy w rozważaniu sytuacji i jej konsekwencji jeszcz "szczypta" logiki.

...

Ustalać kryteria możesz w organizacji - firmie, uczelnii, grupie, etc., gdzie są wspólne cele. W życiu wspólnych celow praktycznie nie ma, bo większość ludzi na świecie to egoistyczni ekstrawertycy skoncentrowani na samych sobie i konsumpcji.

Kategorycznie sądzisz. "Człowiek jest" ...
...stworzeniem emocjonalnym -> to tylko jeden z "zalewu" -> [link widoczny dla zalogowanych]
Owren & Bachorowski, 2001 napisał:
The evolution of emotional experience: A "selfish-gene" account of smiling and laughter in early hominids and humans. -> Ewolucja doświadczenia emocjonalnego: relacja "samolubnego genu" dotycząca uśmiechu i śmiechu u wczesnych hominidów i ludzi.
, więc badz uprzejmy, jak wdzięcznie mawiamy za Wielkim Stawem to get on with the program - czyli się doucz aby się stać partnerem w dyskusji :)

MD napisał:
Dyskurs napisał:
... ustalać kryteria możesz w organizacji.
Ja znam przykłady zarówno ludzi relatywnie mało emocjonalnych, jak też i tego, jak ustalą kryteria we dwoje tylko.
Ja też znam. To udane małżeństwo.

MD napisał:
Piszesz emocjonalnie, bo takie jest Twoje myślenie.
Jak wszystkich ludzi, bo emocja to ruch pamięci [w sercu] potem w mózgu :) -> [link widoczny dla zalogowanych] ->
Lane et al., 2008 napisał:
Czynnik zmienności skurczowej (wysokiej częstotliwości [HF]) wpływa na przeżywalność u pacjentów po zawale mięśnia sercowego i jest uważany za odbicie antagonizmu nerwu błędnego wpływającego na współczulność. Poprzednie badania neuronalnych korelacji napięcia nerwu błędnego obejmowały zadania stresu psychicznego, które obejmowały elementy poznawcze i emocjonalne. Aby odróżnić neuronowe substraty napięcia nerwu błędnego od emocji, skorelowaliśmy HF-HRV z pomiarami regionalnego mózgowego przepływu krwi (rCBF) pochodzącymi z pozytonowej tomografii emisyjnej (PET) i 15O-wody u 12 zdrowych kobiet podczas różnych stanów emocjonalnych. Szczęście, smutek, obrzydzenie i trzy neutralne warunki były wywoływane przez klipy filmowe i przywoływanie osobistych doświadczeń (12 warunków). Interwałowe interwały uzyskane z zapisów elektrokardiograficznych podczas 60-sekundowych skanów były analizowane spektralnie, generując 12 osobnych pomiarów HF-HRV u każdego osobnika. Sześć emocji i sześć neutralnych warunków zostały zgrupowane razem i skontrastowane. Zaobserwowaliśmy znaczne zachodzenie na siebie specyficznych dla emocji rCBF i korelacji między specyficznymi dla emocji rCBF i HF-HRV, szczególnie w przyśrodkowej korze przedczołowej. Specyficzne dla emocji rCBF koreluje również z HF-HRV w jądrze ogoniastym, szarze pachwinowej i lewej połowie. Zaobserwowaliśmy również, że elementy kontroli poznawczej związane z tym eksperymentem (obejmujące skupienie się na docelowym stanie psychicznym) miały definiowalne substraty neuronalne, które korelowały z HF-HRV iw dużym stopniu różniły się od specyficznych dla emocji korelatów HF-HRV. Nie zaobserwowano statystycznie istotnych asymetrii. Nasze wyniki są zgodne z poglądem, że przyśrodkowa sieć wzrokowo-ruchowa jest ostatnią wspólną drogą, za pomocą której funkcje emocjonalne i poznawcze rekrutują wsparcie autonomiczne.
Ja znam ludzi i mnie, i bardziej emocjonalnych. Ci drudzy najczęściej widzą sprawy w skrajnościach - wszystko jest "naj" i jednoznaczne. Jak jest jeden przykład na coś, to znaczy, że już takie miałoby być ogólne prawo. Jak gdzieś ktoś popełnił błąd, to stąd od razu wynika ostateczny wniosek na temat jego, organizacji, do której należy i co się tam jeszcze pod to podepnie.
Kwestią kardynalną jest czy człowieka ma balanced emotions/emocje zrównoważone czy nie, bo od tego zależy wszystko.

MD napisał:
Potrzeba dystansu - intelektualnego, emocjonalnego. Dla niektórych jest niezrozumiała. Ale to z niej wynikają dopiero dojrzałe osądy.
Takie jak u Ciebie?

MD napisał:
mat napisał:
Przedstaw więc na podstawie jakich kryteriów uznajesz, że wiara w oddawanie czci człowiekopodobnemu w Trójcy Jedynemu Bogowi jest lepsza niż wiara w to, że to wytwór ludzkiej wyobraźni.
Wlaśnie o tym piszę, aby nie tworzyć kryteriów na zasadzie "aby wyszło coś tam na moje". Kryteria dla wiary, jeśli już wiarę chcemy oceniać (chyba jakoś powinniśmy), powinny być ogólne, a nie celowane pod efekt.
To jest robocza definicja Twojego dystansu emocjonalnego i umyslowego czyli "myk, myk" i nie odpowiadasz na konkretne pytanie.

Mat postawil Ci proste pytanie dlaczego wierzysz w istnienie faceta zlozonego z ulamkow 1/3 ojca, 1/3 syna, i 1/3 ducha, ktory rejestruje kazda Twoja mysl, slowo, czyn, i bedzie Cie po smierci sadzil zanim zdecyduje co z Twoja whatever/cos tam zrobic? Skoro piszesz,ze wierzysz w takie bzdury to ich bron :rotfl:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 14:50, 11 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1003
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 108 razy
Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:26, 11 Sie 2018    Temat postu:

Może chodzi o to że świat zupełnie inny od naszego możemy opisywać tylko za pomocą symboli, które niestety z biegiem lat zaczęły być traktowane zupełnie inaczej.
Traktowana alegorycznie i metaforycznie Biblia ma sens, brana dosłownie, choćby we fragmentach prowadzi do wypaczeń. Tak samo jest z ideą/symbolem trójcy.
Traktując ją jako symbol mamy: Syn-ciało, świat materialny, Ojciec- świat duchowy, oraz Duch - umysł. Tak patrząc nabiera to sensu. A jaka jest Prawda? Nie wiem i ta niewiedza jest moim szczęściem i radością, bo to dzięki niej mam przyjemność poznawać, doznawać i przeżywać.

Powiem wręcz: Twierdzenie że się zna Prawdę uniemożliwia jej poznawanie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6417
Przeczytał: 86 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:28, 11 Sie 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Może chodzi o to że świat zupełnie inny od naszego możemy opisywać tylko za pomocą symboli, które niestety z biegiem lat zaczęły być traktowane zupełnie inaczej.
Traktowana alegorycznie i metaforycznie Biblia ma sens, brana dosłownie, choćby we fragmentach prowadzi do wypaczeń. Tak samo jest z ideą/symbolem trójcy.
Traktując ją jako symbol mamy: Syn-ciało, świat materialny, Ojciec- świat duchowy, oraz Duch - umysł. Tak patrząc nabiera to sensu. A jaka jest Prawda? Nie wiem i ta niewiedza jest moim szczęściem i radością, bo to dzięki niej mam przyjemność poznawać, doznawać i przeżywać.

Powiem wręcz: Twierdzenie że się zna Prawdę uniemożliwia jej poznawanie.

Do tablicy, Ircia.

Ojciec/matka = środowisko (wieczne = nie podlegające ludzkiej percepcji miejsca i czasu, i nie zapominaj, że strefy czasowe to amerykański wynalazek w trakcie konstrukcji kolei że wschodu na zachód);
Syn/córka = "dziecko" środowiska tymczasem w reakcji materii z energia;
Duch = energia, która "podróżuje" pomiędzy materia i niemateria aby człowiek (hebrajski YHVG) i inne stworzenia mogły funkcjonował na poziomie nie tylko biologicznym ale i powyżej;

W alfabecie hebrajskim jest zakodowane YHVH (łacińska wersja IHVH) czyli YH = wieczność a VG = tymczasowo w materii. Oprócz tego Żydzi znali skład ludzkiego DNA i stworzyli na bazie ludzkiego DNA swój alfabet.

Pielęgnacja pokory w sercu pozwoli Ci nie kłaniać się swojemu ego i zanim cokolwiek napiszesz to najpierw sprawdzisz (przemieszczając się w czasie = termin metaforyczny) czy Cię ktoś z "prawdy" Irciowej nie wyprowadzi jak z ziemi egipskiej/ziemi niewoli ego. Czyli suma sumarum zastanowisz się nad tym czy jesteś w stanie obronić intelektualnie to co zapisałaś w dobie gdzie z powodu wolnego dostępu do wiedzy ignorancja jest wolnym wyborem.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 19:36, 11 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10920
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:04, 11 Sie 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Jeszcze na temat stawianego zarzutu: że inna religia "może być lepsza".

Ateiści powiadają: jakaś inna religia (albo i ateizm) "może być lepsza", jakby sprawa była oczywista. Ale nie mówią co znaczy być lepszym, to jest takie bycie lepszym "w cały świat". Na mnie więc taki zarzut nie robi wrażenia - niech sobie nawet jakaś inna religia "będzie lepsza" - np. będzie lepsza, bo ma lepiej brzmiącą nazwę, albo będzie lepsza, bo ma wyznawców większego wzrostu, albo dlatego, że ma księgi w twardszych oprawach, a więc lepiej się nadających do wbijania gwoździ.
Zarzut "coś jest lepsze" ma sens, jeśli się jakoś WPASUJE W MOJE OCZEKIWANIA. Lepszość w postaci nieokreślonej to dla mnie ŻADNA lepszość, dyskusyjnie argument jest pusty, wręcz śmieszny.
Argument o lepszości MÓGŁBY być zasadny, gdyby ktoś stawiający go wyjaśnił, że coś jest lepsze, bo np. lepiej odpowiada moim potrzebom, celom, zapatrywaniom. Wtedy może nadstawiłbym uszu i się zainteresował. A tak...
puszczam argument o "lepszości" z wodą w klozecie... :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2113
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 127 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:25, 11 Sie 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Michał Dyszyński napisał:
Argument o lepszości MÓGŁBY być zasadny, gdyby ktoś stawiający go wyjaśnił, że coś jest lepsze, bo np. lepiej odpowiada moim potrzebom, celom, zapatrywaniom. Wtedy może nadstawiłbym uszu i się zainteresował. A tak...
puszczam argument o "lepszości" z wodą w klozecie... :)

Coś w tym jest, ze teiści wybierają lepszość nad prawdę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10920
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:53, 11 Sie 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Argument o lepszości MÓGŁBY być zasadny, gdyby ktoś stawiający go wyjaśnił, że coś jest lepsze, bo np. lepiej odpowiada moim potrzebom, celom, zapatrywaniom. Wtedy może nadstawiłbym uszu i się zainteresował. A tak...
puszczam argument o "lepszości" z wodą w klozecie... :)

Coś w tym jest, ze teiści wybierają lepszość nad prawdę.

To ja może wyjaśnię, że wcześniej zarzut był od ateisty - Irbisola. Twierdził on (nie pierwszy raz), że skoro "nie wiem, czy inna religia nie jest lepsza", to mój wybór religii jest bezwartościowy. Oczywiście, ża początkowo nie wiem, muszę wymyślić tu kryteria, muszę sam sobie opracować zasady, które mi powiedzą która religia jest "lepsza. Jak to zrobię, to będę wiedział, ale teraz stawianie mi takiego zarzutu (dopóki kryteria nie są znane) jest bezzasadne.

A lepszość vs prawda... - pozorny dylemat.
Czasem lepszość i prawda są tym samym - np. najlepszy wynik zadania 2+2 jest jednocześnie tym prawdziwym od strony matematycznej.
A ogólnie zwykle wybór prawdziwy jest tym lepszym - bo dzięki niemu bazujemy na poprawnych danych, poprawnym modelu, czyli skutecznie będzie wnioskowali (o ile nie popełnimy innego błędu).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Sob 21:30, 11 Sie 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1003
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 108 razy
Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:59, 11 Sie 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Ircia napisał:
Może chodzi o to że świat zupełnie inny od naszego możemy opisywać tylko za pomocą symboli, które niestety z biegiem lat zaczęły być traktowane zupełnie inaczej.
Traktowana alegorycznie i metaforycznie Biblia ma sens, brana dosłownie, choćby we fragmentach prowadzi do wypaczeń. Tak samo jest z ideą/symbolem trójcy.
Traktując ją jako symbol mamy: Syn-ciało, świat materialny, Ojciec- świat duchowy, oraz Duch - umysł. Tak patrząc nabiera to sensu. A jaka jest Prawda? Nie wiem i ta niewiedza jest moim szczęściem i radością, bo to dzięki niej mam przyjemność poznawać, doznawać i przeżywać.

Powiem wręcz: Twierdzenie że się zna Prawdę uniemożliwia jej poznawanie.

Do tablicy, Ircia.

Ojciec/matka = środowisko (wieczne = nie podlegające ludzkiej percepcji miejsca i czasu, i nie zapominaj, że strefy czasowe to amerykański wynalazek w trakcie konstrukcji kolei że wschodu na zachód);
Syn/córka = "dziecko" środowiska tymczasem w reakcji materii z energia;
Duch = energia, która "podróżuje" pomiędzy materia i niemateria aby człowiek (hebrajski YHVG) i inne stworzenia mogły funkcjonował na poziomie nie tylko biologicznym ale i powyżej;

W alfabecie hebrajskim jest zakodowane YHVH (łacińska wersja IHVH) czyli YH = wieczność a VG = tymczasowo w materii. Oprócz tego Żydzi znali skład ludzkiego DNA i stworzyli na bazie ludzkiego DNA swój alfabet.

Pielęgnacja pokory w sercu pozwoli Ci nie kłaniać się swojemu ego i zanim cokolwiek napiszesz to najpierw sprawdzisz (przemieszczając się w czasie = termin metaforyczny) czy Cię ktoś z "prawdy" Irciowej nie wyprowadzi jak z ziemi egipskiej/ziemi niewoli ego. Czyli suma sumarum zastanowisz się nad tym czy jesteś w stanie obronić intelektualnie to co zapisałaś w dobie gdzie z powodu wolnego dostępu do wiedzy ignorancja jest wolnym wyborem.


A wiesz jaki jest prawdziwy urok tekstów alegorycznych, metaforycznych i symbolicznych? To że nie ma jednej słusznej interpretacji... A narzucanie jej to prawdziwa przemoc - nie twierdzę że moja jest lepsza od Twojej czy kogokolwiek innego, nie ma także znaczenia ile osób popiera którą. Miło że przedstawiłaś swoją, ale aktualnie moja mi odpowiada, może za godzinę ją zmienię, ale wybacz nie przekonałaś mnie, chociaż gdy udowodnisz że jesteś znawcą hebrajskiego ,albo podasz kto i kiedy wymyślił to co podajesz to może zmienię zdanie no i powiesz jeszcze dlaczego moja wersja jest gorsza.



Lepszy czy prawdziwy? Podstawą jest ustalenie czy w danej sprawie mamy dostęp do prawdy lub chociaż jej względnie dobrych modeli i na czym opieramy się decydując o tej prawdziwości i lepszości.
W przypadku lepszości są to z zasady arbitralnie dobrane kryteria i stosujemy je generalnie do czegoś co choćby w pewnym sensie mamy. Odnośnie prawdziwości raczej ustalamy czy to jest zgodne z prawdą czy też nie, co odnosi się bardziej do tezy, stwierdzenia i pytanie zasadnicze - czy mamy jak potwierdzić , zweryfikować tą tezę, czy mówi o czymś realnym co możemy zbadań, a może o czymś co możemy logicznie wywnioskować? W sprawie założeń to z ustaleniem ich prawdziwości bywa ciężko, bo w końcu nasze bazowe założenia są nieweryfikowalne...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6417
Przeczytał: 86 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:13, 11 Sie 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
Ircia napisał:
Może chodzi o to że świat zupełnie inny od naszego możemy opisywać tylko za pomocą symboli, które niestety z biegiem lat zaczęły być traktowane zupełnie inaczej.
Traktowana alegorycznie i metaforycznie Biblia ma sens, brana dosłownie, choćby we fragmentach prowadzi do wypaczeń. Tak samo jest z ideą/symbolem trójcy.
Traktując ją jako symbol mamy: Syn-ciało, świat materialny, Ojciec- świat duchowy, oraz Duch - umysł. Tak patrząc nabiera to sensu. A jaka jest Prawda? Nie wiem i ta niewiedza jest moim szczęściem i radością, bo to dzięki niej mam przyjemność poznawać, doznawać i przeżywać.

Powiem wręcz: Twierdzenie że się zna Prawdę uniemożliwia jej poznawanie.

Do tablicy, Ircia.

Ojciec/matka = środowisko (wieczne = nie podlegające ludzkiej percepcji miejsca i czasu, i nie zapominaj, że strefy czasowe to amerykański wynalazek w trakcie konstrukcji kolei że wschodu na zachód);
Syn/córka = "dziecko" środowiska tymczasem w reakcji materii z energia;
Duch = energia, która "podróżuje" pomiędzy materia i niemateria aby człowiek (hebrajski YHVG) i inne stworzenia mogły funkcjonował na poziomie nie tylko biologicznym ale i powyżej;

W alfabecie hebrajskim jest zakodowane YHVH (łacińska wersja IHVH) czyli YH = wieczność a VG = tymczasowo w materii. Oprócz tego Żydzi znali skład ludzkiego DNA i stworzyli na bazie ludzkiego DNA swój alfabet.

Pielęgnacja pokory w sercu pozwoli Ci nie kłaniać się swojemu ego i zanim cokolwiek napiszesz to najpierw sprawdzisz (przemieszczając się w czasie = termin metaforyczny) czy Cię ktoś z "prawdy" Irciowej nie wyprowadzi jak z ziemi egipskiej/ziemi niewoli ego. Czyli suma sumarum zastanowisz się nad tym czy jesteś w stanie obronić intelektualnie to co zapisałaś w dobie gdzie z powodu wolnego dostępu do wiedzy ignorancja jest wolnym wyborem.


A wiesz jaki jest prawdziwy urok tekstów alegorycznych, metaforycznych i symbolicznych? To że nie ma jednej słusznej interpretacji... A narzucanie jej to prawdziwa przemoc - nie twierdzę że moja jest lepsza od Twojej czy kogokolwiek innego, nie ma także znaczenia ile osób popiera którą.
Nie wiedziałam, że obecnie u niektórych termin przemoc wymaga przemiotnika :)

Zakładam roboczo, że przez termin "przemoc" za wiki miałaś na myśli "wywieranie wpływu na proces myślowy". Dodatkowo użyłaś przymiotnika "prawdziwa" to podaj prosze definicję roboczą co znaczy "prawdziwa przemoc" w kontekscie w ktorym termin uzylas. Dlaczego wiedza archetypiczna, uniwersalna i ogolna tak Cię wystraszyła, że pozbawiłaś się na moment logiki i zwerbailizowalas stan swoich wzburzonych emocji chwili?

Dlaczego czujesz sie tak niepewnie poruszajac sie w obszarze samopoznania, ze opinie innych tak Cie przerazaja, ze reagujesz nieproporcjonalnie do sytuacji?

Nie jestem osamotniona w opinii, ze Matka Ziemia to nasz dom, jako jednego z gatunkow a energia jest ruchem zycia, ktore przenika wszystko.

Ircia napisał:
Miło że przedstawiłaś swoją, ale aktualnie moja mi odpowiada, może za godzinę ją zmienię, ale wybacz nie przekonałaś mnie,
Alez ja nic takiego nie mialam intencji czynic :) Skad wiec ta obawa i reakcja? :)

Ircia napisał:
... chociaż gdy udowodnisz że jesteś znawcą hebrajskiego ,albo podasz kto i kiedy wymyślił to co podajesz to może zmienię zdanie no i powiesz jeszcze dlaczego moja wersja jest gorsza.
Nie mam tego intencji czynic rowniez. W XXI wieku mamy wonly dostep do wiedzy.

Ircia napisał:
Lepszy czy prawdziwy?
Nie posiadam takich rozterek intelektualnch a tym samym emocjonalnych.

Ircia napisał:
Podstawą jest ustalenie czy w danej sprawie mamy dostęp do prawdy lub chociaż jej względnie dobrych modeli i na czym opieramy się decydując o tej prawdziwości i lepszości.
Duzo pracy jak na stalosc pogladow na godzine :)

Ircia napisał:
W przypadku lepszości są to z zasady arbitralnie dobrane kryteria i stosujemy je generalnie do czegoś co choćby w pewnym sensie mamy.
W jakim celu? Glaskania ego? :)

Ircia napisał:
Odnośnie prawdziwości raczej ustalamy czy to jest zgodne z prawdą czy też nie, co odnosi się bardziej do tezy, stwierdzenia i pytanie zasadnicze - czy mamy jak potwierdzić , zweryfikować tą tezę, czy mówi o czymś realnym co możemy zbadań, a może o czymś co możemy logicznie wywnioskować? W sprawie założeń to z ustaleniem ich prawdziwości bywa ciężko, bo w końcu nasze bazowe założenia są nieweryfikowalne...
Ustalasz wedlug jakich kryteriow? "Przez dokladanie przymiotnika "prawdziwy" do kazdego fenomenu zainteresowania i moze powstac oxymoron jak "prawdziwa przemoc"? :)

Na jakiej zasadzie twierdzisz, ze "bazowe zalozenia innych sa nieweryfikowalne"? Jesli zakladam, ze nie bede zaklocac spokoju kierowcy w autobusie to nie z powodu faktu, ze jest to przestepstwem kryminalnym lecz z powodu faktu, ze nie jestem osoba konfliktowa (bazowe zalozenie przez pielegnacje wartosci charakteru moralnego i wyplywajace z niego postwy behawioralne) i to jestem w stanie weryfikowac ad neausam, bo moje intencje przez energie zmieniam w mysli, slowa, czyny, i tworze moje przeznaczenie, ktore nie jest tylko moim udzialem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6417
Przeczytał: 86 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:40, 11 Sie 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Michał Dyszyński napisał:
mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Argument o lepszości MÓGŁBY być zasadny, gdyby ktoś stawiający go wyjaśnił, że coś jest lepsze, bo np. lepiej odpowiada moim potrzebom, celom, zapatrywaniom. Wtedy może nadstawiłbym uszu i się zainteresował. A tak...
puszczam argument o "lepszości" z wodą w klozecie... :)

Coś w tym jest, ze teiści wybierają lepszość nad prawdę.

To ja może wyjaśnię, że wcześniej zarzut był od ateisty - Irbisola. Twierdził on (nie pierwszy raz), że skoro "nie wiem, czy inna religia nie jest lepsza", to mój wybór religii jest bezwartościowy. Oczywiście, ża początkowo nie wiem, muszę wymyślić tu kryteria, muszę sam sobie opracować zasady, które mi powiedzą która religia jest "lepsza. Jak to zrobię, to będę wiedział, ale teraz stawianie mi takiego zarzutu (dopóki kryteria nie są znane) jest bezzasadne.
W aspekcie wolnego wyboru religii katolickiej, ktorego dokonales jako osoba dorosla, jakich kryteriow uzyles?

Ja w aspekcie religii katolickiej nie mialam wyboru. Ochrzczono mnie jako male dziecko; do Bierzmowania udalam sie z rodzenstwem, bo taki byl wymog; pierwszy slub bralam w KrK, bo taki byl wymog. Wyboru zaprzestania praktyki dokonalam jako osoba dorosla niezalezna od Rodzicow i kryteria byly nastepujace:
1. Brak zgodnosci praktyki religii katolickiej z Katechizmem KrK (to stalo sie bolesnie widoczne po moim "zderzeniu" sie z praktyka katolicyzmu w parafiach amerykanskich i na pierwszej uczelnii wyzszej - Stonehill College;
2. Obecnosc hierarchii Krk w zyciu politycznym i spolecznym Polski czyli sluzenie 2 panom - Bogu i mamonie - to stalo sie nie do zniesienia przed samym wyjazdem z Polski, kiedy potrzebowalam zaswiadczenia o Chrzcie, I Komunii, i Bierzmowania dla starszego brata, ktory chcial wziac slub w KrK w Polsce;
3. P*edofilia i jej ukrywanie po tym jak poczatkiem lat 90-tych ubieglego stulecia zaczynala wychodzic na jaw w USA - poniewaz moimi pasjami zycowymi sa dzieci i edukacja to krzywda dzieci byla przyslowiowym kijem, ktory wialbladowi zlamal kregoslup.

MD napisał:
A lepszość vs prawda... - pozorny dylemat.
Czasem lepszość i prawda są tym samym - np. najlepszy wynik zadania 2+2 jest jednocześnie tym prawdziwym od strony matematycznej.
A ogólnie zwykle wybór prawdziwy jest tym lepszym - bo dzięki niemu bazujemy na poprawnych danych, poprawnym modelu, czyli skutecznie będzie wnioskowali (o ile nie popełnimy innego błędu).
To jest jeszcze jakis inny wynik 2 + 2, ze uzyles stopniowania przymiotnika dobry - lepszy - najlepszy aby udowodnic, ze "czasem lepszosc i prawda sa tym samym"? :) Bo ja uwazam, ze skoro odczuwam prawde w moim sercu to nie musze sie juz intelektualnie "nabiegac" i zastanawiac sie czy prawda jest "lepsza", bo prawda jest albo w moim sercu w stanie laski albo jesli jej nie odczuwam to kwestia jest czy nie uleglam stresowi emocjonalnemu i sie na moment nie zagubilam. Poniewaz archetyp kultury zachodniej Jezus z Nazaretu odczuwal stres emocjonalny jak przekazuja teksty, jestem w stanie uzyc Jego przykladu i zrownowazyc emocje aby nie obciazaly mojej psychiki i nie stawaly sie ciezarem dla mnie i mojego otoczenia. To swiadome modelowanie postaw behawioralnych na bazie wartosci pamietanych w sercu i kontemplowanych rozumem aby wdrazac je w zycie jako intencje, mysli, slowa, czyny i tworzyc przeznaczenie z wartoscia odnwawialna dla dobra ogolu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1003
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 108 razy
Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:54, 11 Sie 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Ircia napisał:


A wiesz jaki jest prawdziwy urok tekstów alegorycznych, metaforycznych i symbolicznych? To że nie ma jednej słusznej interpretacji... A narzucanie jej to prawdziwa przemoc - nie twierdzę że moja jest lepsza od Twojej czy kogokolwiek innego, nie ma także znaczenia ile osób popiera którą.

Nie wiedziałam, że obecnie u niektórych termin przemoc wymaga przemiotnika :)

Jest niezbędny do przemiatania ;)

Cytat:
Zakładam roboczo, że przez termin "przemoc" za wiki miałaś na myśli "wywieranie wpływu na proces myślowy". Dodatkowo użyłaś przymiotnika "prawdziwa" to podaj prosze definicję roboczą co znaczy "prawdziwa przemoc" w kontekscie w ktorym termin uzylas. Dlaczego wiedza archetypiczna, uniwersalna i ogolna tak Cię wystraszyła, że pozbawiłaś się na moment logiki i zwerbailizowalas stan swoich wzburzonych emocji chwili?

Zaczekaj, czyli fakt że ktoś się z Tobą nie zgadza i ma inne zdanie i po prostu chce abyś bliżej przybliżyła swoje znaczy że ma wzburzone emocje albo coś go wystraszyło.
Ktoś Ci pokazał jak masz interpretować symbole i archetypy traktujesz to jako jedyną słuszną interpretację, po prostu nie rozumiem dlaczego to co Ty przedstawiłam jest gorsze od mojej interpretacji. Nie wiem czy moja jest lepsza, ale widzę w niej sens a aby zmienić ją na Twoją potrzebuję argumentów.

Cytat:
Dlaczego czujesz sie tak niepewnie poruszajac sie w obszarze samopoznania, ze opinie innych tak Cie przerazaja, ze reagujesz nieproporcjonalnie do sytuacji?

Co tam było nieproporcjonalnego? Zwyczajnie wyraziłam swoją opinię odnoście tego co przedstawiłaś.

Nie jestem osamotniona w opinii, ze Matka Ziemia to nasz dom, jako jednego z gatunkow a energia jest ruchem zycia, ktore przenika wszystko.
Polecam czytać, bo napisałam :
Cytat:
nie ma także znaczenia ile osób popiera którą
Archetyp matki Ziemi jest mi znany, ale akurat w kontekście symboliki trójcy nie o niego chodzi.

Cytat:

Ircia napisał:
Miło że przedstawiłaś swoją, ale aktualnie moja mi odpowiada, może za godzinę ją zmienię, ale wybacz nie przekonałaś mnie,
Alez ja nic takiego nie mialam intencji czynic :) Skad wiec ta obawa i reakcja? :)

Gdzie Ty tu widzisz obawę? Przed czym? Pytam serio może w końcu zrozumiem jak Ty dobierasz emocje do tekstu.
Cytat:

Ircia napisał:
... chociaż gdy udowodnisz że jesteś znawcą hebrajskiego ,albo podasz kto i kiedy wymyślił to co podajesz to może zmienię zdanie no i powiesz jeszcze dlaczego moja wersja jest gorsza.
Nie mam tego intencji czynic rowniez. W XXI wieku mamy wonly dostep do wiedzy.

Mi nie chce się tego szukać, bo cokolwiek wynika z jakkolwiek dogłębnej analizy hebrajskiego nijak się to ma do mojej interpretacji trójcy.

Cytat:
Ircia napisał:
Lepszy czy prawdziwy?
Nie posiadam takich rozterek intelektualnch a tym samym emocjonalnych.

A ja nie wiem czy to dobrze czy źle, bowiem miewam rozterki intelektualne, które są wynikiem używania umysłu i dopuszczania nie wiedzy.

Cytat:
Ircia napisał:
Podstawą jest ustalenie czy w danej sprawie mamy dostęp do prawdy lub chociaż jej względnie dobrych modeli i na czym opieramy się decydując o tej prawdziwości i lepszości.
Duzo pracy jak na stalosc pogladow na godzine :)

Moje poglądy zmieniają się tak często jak często pojawiają się stosowne do tego powody i dowody.
Cytat:

Ircia napisał:
W przypadku lepszości są to z zasady arbitralnie dobrane kryteria i stosujemy je generalnie do czegoś co choćby w pewnym sensie mamy.
W jakim celu? Glaskania ego? :)

Jak nie wiesz do czego służy ustalenie co jest lepsze to wybacz nie pomogę, możesz próbować tym głaskać kotki, pieski, albo i ego jak coś Ci to pomoże.
Cytat:

oxymoron jak "prawdziwa przemoc"? :)

Zastanawiam się dlaczego jest to dla Ciebie oksymoronem w świecie w którym dość często ktoś skarży się na przemoc wobec niego która z przemocą czyli nadużyciem mocy ma mało wspólnego, a jest tylko nie nadawaniem specjalnych przywilejów na które nie zasłużył - jesteś mistrzynią w dobieraniu przykładów, więc pokombinuj.

Cytat:
Na jakiej zasadzie twierdzisz, ze "bazowe zalozenia innych sa nieweryfikowalne"? Jesli zakladam, ze nie bede zaklocac spokoju kierowcy w autobusie to nie z powodu faktu, ze jest to przestepstwem kryminalnym lecz z powodu faktu, ze nie jestem osoba konfliktowa (bazowe zalozenie przez pielegnacje wartosci charakteru moralnego i wyplywajace z niego postwy behawioralne) i to jestem w stanie weryfikowac ad neausam, bo moje intencje przez energie zmieniam w mysli, slowa, czyny, i tworze moje przeznaczenie, ktore nie jest tylko moim udzialem.
[/quote]

Choćby na takiej że chcąc nie chcąc wszystko się opiera na nieweryfikowalnych założeniach, które przyjmujemy na zasadzie 'bo tak', bo wydaje nam to się oczywiste ale o udowodnieniu nie ma mowy.

Co Ty właściwie masz na myśli pisząc 'energia'. Nie rozumiem tego zdania, bo u mnie moje intencje to sprecyzowane określeniem rezultatów plany działania, czyli pozom myśli....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10920
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 3:44, 12 Sie 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Dyskurs napisał:
....


zrownowazyc emocje

Krytyka Kościoła katolickiego to temat na inną okazję. Do zakresu wątku się nie specjalnie tyczy.




Ty bronisz wciąż tych swoich emocji, musisz bronić się przed weryfikacją, musisz trzymać na dystans aspekt intelektualny. Jak nie weryfikujesz tego, co mówisz, co myślisz to masz dużą szansę, że generujesz pustosłowie, tzw. POBOŻNE ŻYCZENIA. Największy dupek, dureń i drań może skopiować te Twoje górnolotne sformułowania o wdrażaniu dobrych intencji, może też wdrożyć jakiś osobisty program nazywania wszystkiego co mu się tam zachce (np. zachciało się stłuc żonę na kwaśne jabłko) "dobrymi intencjami" (bo miał "dobre intencje", aby "żonę wychować"). A że nasz drań i dupek weryfikacji też nie uznaje, to nie przyjmie do wiadomości, że robi coś złego. Jak się dobrze okopie w nazywaniu wszystkiego co robi "dobrem", a motywy "dobrymi intencjami", jak to będzie robił konsekwentnie, wciąż doskonaląc swoje zakłamanie, to nikt mu niczego nie udowodni. I on nawet będzie się szczycił tym, że mu nikt niczego nie udowodni! Bo on taki jest mocny.
Widzę, że pracowicie walczysz o to "równoważenie swojej psychiki", gdzie indziej bronisz się dzielnie przed zagrożeniami, opisujesz jak to się nie poddajesz i w ogóle nie poddasz tej swojej twierdzy, na którą najwyraźniej wciąż ktoś przypuszcza jakieś ataki. Nawet na wszelki wypadek odsuwasz na bok intelekt, aby też Ci tych Twoich dobrych uczuć nie popsuł.
Sorry, ale w moim rozumieniu dobra KONIECZNOŚCIĄ JEST WERYFIKACJA, koniecznością jest wzięcie na siebie tego trudu sprawdzania, czy moje "dobre intencje" są tymi prawdziwymi dobrymi intencjami, czy tylko obroną zakłamania. Do tego niezbędny jest właśnie intelekt, bo ma on jedną główną (do tego celu zaletę) - potrafi być niezależnym od emocji, od pragnień! A właśnie o to chodzi! Aby mieć tę niezależną instancję - to na tym właśnie weryfikacja polega, że się jakiś aspekt rozważa NIEZALEŻNIE, metodą, której pierwsza instancja nie może po swojemu nagiąć do (potencjalnego) fałszu.

Bo przy odpowiednio silnej obronie siebie, przy zbyt dużym udoskonaleniu ochrony swojej "dobrej energii" i przekonania o dobrych intencjach, wiem, że wyląduję w sytuacji, gdy bycie draniem i bycie naprawdę wartościowym człowiekiem będzie nieodróżnialne. Wiem to, ponieważ non stop spotykam ludzi zakłamanych. Dlatego też uważam, że MUSZĘ TEŻ ZAŁOŻYĆ, ŻE I MI GROZI ZAKŁAMANIE. Jeśli tego nie będę robił, jeśli co chwila się nie będę sprawdzał, czy w zakłamanie nie wpadłem, to - prędzej czy później - w owo zakłamanie wpadnę. I na to nie ma rady innej, jak być czujnym, jak sprawdzać, jak katować się wątpliwościami.

Odnoszę wrażenie, że bardzo musisz się bronić, bardzo podatna jesteś na zranienie - aspekty intelektualne trzymasz na dystans, weryfikację odrzucasz, bo Ci niszczy dobrą energię. Ale heroicznie jednak trwasz w tej obronie...
czego właściwie?...
Tego, żeby sobie mówić WBREW WSZYSTKIEMU, że jesteś taka wspaniała?
Faktycznie, można taki program sobie wdrożyć - co się nie zdarzy, to ja odpowiem "nic mnie nie ruszy", co ktoś by nie powiedział, to ja mu wykrzyknę: nie przyjmę niczego, co mi się nie spodoba!
Ale wiem też, że taki program równie dobrze będzie bronił zakłamania.

Ja dla odmiany mam chyba jakoś większą tolerancję, ale i większą MOC wchodzenia w obszary, które pozornie (!) mi zagrażają. Ale nie zagrażają one realnie. Jak to napisał Nietzsche w swojej najsłynniejszej sentencji: co mnie nie zabije, to mnie wzmocni! Nie muszę się chronić, aby weryfikacja mnie nie skrzywdziła! Bo weryfikacja jednak zwykle potwierdza moje przypuszczenia, a nie je dyskredytuje. Więc nie potrzebuję obrony - to weryfikacja broni mnie, a nie ja się bronię przed nią. I to nawet CAŁKOWICIE UCZCIWA weryfikacja potwierdza, to co stwierdzam. Weryfikacja nie odbierze mi energii, tylko ją doda. Intelekt nie odbierze mi energii, tylko jej doda.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6417
Przeczytał: 86 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 3:45, 12 Sie 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
Ircia napisał:


A wiesz jaki jest prawdziwy urok tekstów alegorycznych, metaforycznych i symbolicznych? To że nie ma jednej słusznej interpretacji... A narzucanie jej to prawdziwa przemoc - nie twierdzę że moja jest lepsza od Twojej czy kogokolwiek innego, nie ma także znaczenia ile osób popiera którą.

Nie wiedziałam, że obecnie u niektórych termin przemoc wymaga przemiotnika :)

Jest niezbędny do przemiatania ;)
Do czego? :)

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
]Zakładam roboczo, że przez termin "przemoc" za wiki miałaś na myśli "wywieranie wpływu na proces myślowy". Dodatkowo użyłaś przymiotnika "prawdziwa" to podaj prosze definicję roboczą co znaczy "prawdziwa przemoc" w kontekscie w ktorym termin uzylas. Dlaczego wiedza archetypiczna, uniwersalna i ogolna tak Cię wystraszyła, że pozbawiłaś się na moment logiki i zwerbailizowalas stan swoich wzburzonych emocji chwili?
Zaczekaj, czyli fakt że ktoś się z Tobą nie zgadza i ma inne zdanie i po prostu chce abyś bliżej przybliżyła swoje znaczy że ma wzburzone emocje albo coś go wystraszyło.
Ktoś Ci pokazał jak masz interpretować symbole i archetypy traktujesz to jako jedyną słuszną interpretację, po prostu nie rozumiem dlaczego to co Ty przedstawiłam jest gorsze od mojej interpretacji. Nie wiem czy moja jest lepsza, ale widzę w niej sens a aby zmienić ją na Twoją potrzebuję argumentów.
Nie jest moja intencja Cie przokonywac. Masz prawo do swojego zdania. Ja mam prawo do podzielenia sie spostrzezeniami.

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
Dlaczego czujesz sie tak niepewnie poruszajac sie w obszarze samopoznania, ze opinie innych tak Cie przerazaja, ze reagujesz nieproporcjonalnie do sytuacji?

Co tam było nieproporcjonalnego? Zwyczajnie wyraziłam swoją opinię odnoście tego co przedstawiłaś.
Acha, zawsze jestes tak "naladowana"? :)

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
Nie jestem osamotniona w opinii, ze Matka Ziemia to nasz dom, jako jednego z gatunkow a energia jest ruchem zycia, ktore przenika wszystko.
Polecam czytać, bo napisałam :
Cytat:
nie ma także znaczenia ile osób popiera którą
Archetyp matki Ziemi jest mi znany, ale akurat w kontekście symboliki trójcy nie o niego chodzi.
A nie interesuje Cie dlaczego Matka Ziemia stala sie Ojcem? :)

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
Ircia napisał:
Miło że przedstawiłaś swoją, ale aktualnie moja mi odpowiada, może za godzinę ją zmienię, ale wybacz nie przekonałaś mnie,
Alez ja nic takiego nie mialam intencji czynic :) Skad wiec ta obawa i reakcja? :)

Gdzie Ty tu widzisz obawę? Przed czym? Pytam serio może w końcu zrozumiem jak Ty dobierasz emocje do tekstu.
To emocje do tekstu sie "dobiera"? :)

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
Ircia napisał:
... chociaż gdy udowodnisz że jesteś znawcą hebrajskiego ,albo podasz kto i kiedy wymyślił to co podajesz to może zmienię zdanie no i powiesz jeszcze dlaczego moja wersja jest gorsza.
Nie mam tego intencji czynic rowniez. W XXI wieku mamy wonly dostep do wiedzy.

Mi nie chce się tego szukać, bo cokolwiek wynika z jakkolwiek dogłębnej analizy hebrajskiego nijak się to ma do mojej interpretacji trójcy.
A nie zastanawialas sie co znaczy termin judeo-chrzescijanski? :)

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
Ircia napisał:
Lepszy czy prawdziwy?
Nie posiadam takich rozterek intelektualnch a tym samym emocjonalnych.
A ja nie wiem czy to dobrze czy źle, bowiem miewam rozterki intelektualne, które są wynikiem używania umysłu i dopuszczania nie wiedzy.
Nie wiedzialam, ze umysl sie uzywa i niewiedze sie dopuszcza. Wiem, ze zwracajac uwage na jakis fenomen zainteresowania podaza za nim energia mojego mozgu ale zanim to nastapi rusza cala "machina" pamieci w podswiadomosci opartej na emcojach aby fenoment przeanalizowac i dopasowac do istniejacych elementow ramy referencji doswiadczne zyciowych. Mozg wysyla energie aby obserwowac fenomen. Ale mozg sluzy umyslowi aby rozwiazac zagadke fenomenu. Jesli sie to nie uda (niewiedzia), to pokora pozwoli aby sie ego nie zaplakalo. :)

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
]
Ircia napisał:
Podstawą jest ustalenie czy w danej sprawie mamy dostęp do prawdy lub chociaż jej względnie dobrych modeli i na czym opieramy się decydując o tej prawdziwości i lepszości.
Duzo pracy jak na stalosc pogladow na godzine :)

Moje poglądy zmieniają się tak często jak często pojawiają się stosowne do tego powody i dowody.
W aspekcie garderoby tez? :)

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
Ircia napisał:
W przypadku lepszości są to z zasady arbitralnie dobrane kryteria i stosujemy je generalnie do czegoś co choćby w pewnym sensie mamy.
W jakim celu? Glaskania ego? :)
Jak nie wiesz do czego służy ustalenie co jest lepsze to wybacz nie pomogę, możesz próbować tym głaskać kotki, pieski, albo i ego jak coś Ci to pomoże.
Ustalenie na godzine? :)

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
oxymoron jak "prawdziwa przemoc"? :)
Zastanawiam się dlaczego jest to dla Ciebie oksymoronem w świecie w którym dość często ktoś skarży się na przemoc wobec niego która z przemocą czyli nadużyciem mocy ma mało wspólnego, a jest tylko nie nadawaniem specjalnych przywilejów na które nie zasłużył - jesteś mistrzynią w dobieraniu przykładów, więc pokombinuj.
Przemoc, ktora z przemoca ma malo wspolnego ...? Ta konstrukcja psychiczna nie wiem czym jest, ale jest. :)

Ircia napisał:
Dyskurs napisał:
Na jakiej zasadzie twierdzisz, ze "bazowe zalozenia innych sa nieweryfikowalne"? Jesli zakladam, ze nie bede zaklocac spokoju kierowcy w autobusie to nie z powodu faktu, ze jest to przestepstwem kryminalnym lecz z powodu faktu, ze nie jestem osoba konfliktowa (bazowe zalozenie przez pielegnacje wartosci charakteru moralnego i wyplywajace z niego postwy behawioralne) i to jestem w stanie weryfikowac ad neausam, bo moje intencje przez energie zmieniam w mysli, slowa, czyny, i tworze moje przeznaczenie, ktore nie jest tylko moim udzialem.
Choćby na takiej że chcąc nie chcąc wszystko się opiera na nieweryfikowalnych założeniach, które przyjmujemy na zasadzie 'bo tak', bo wydaje nam to się oczywiste ale o udowodnieniu nie ma mowy.
Wartosci nie potrzeba udowadniac. Ale z nich wyplywaja mysli, slowa, i czyny albo nie. Nic posrodku :)

Ircia napisał:
Co Ty właściwie masz na myśli pisząc 'energia'. Nie rozumiem tego zdania, bo u mnie moje intencje to sprecyzowane określeniem rezultatów plany działania, czyli pozom myśli....
Czym jest Twoja mysl? :)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1003
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 108 razy
Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:12, 12 Sie 2018    Temat postu:

Ja umysłu używam, to narzędzie.
Ego jako wytwór umysłu to też narzędzie.
Tak to widzę, a Ty?

Może i wartości nie potrzeba udowadniać, ale skoro można to czemu by nie?

Co do przemiany Matki Ziemi w Ojca to masz rację, ominęłam coś ważnego - bbbbbbbbzzzzzzzzzz przeprogramowywanie ;)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 427
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 37 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:32, 31 Paź 2018    Temat postu:

Cytat:
Ludzie oceniają cudze wybory, używając do tego własnych kryteriów. Przy czym o ile jeszcze sama ocena, dokonana prywatnie, błędem nie jest, o tyle błędem jest przedstawienie owej oceny jako jakiejś ogólnej, domyślnej, jedynie słusznej. Tymczasem strony maja dokładnie takie samo - idealnie równe prawo do oceny. Coś, co ktoś ocenił jako dobre, ktoś inny ocenia jako złe, a każdy ma (swoją - prywatnie) rację.
Kiedy racja ma szanse wyrosnąć poza prywatność?
- Gdy zostanie UZGODNIONA. Ale uzgodnieniami mało kto się przejmuje.


O tym powinni uczyć w szkołach. A to poważna sprawa. Z nieuświadomienia sobie własnych subiektywnych kryteriów biorą się konflikty, wzajemne oskarżenia, wyrzucanie sobie wzajemnego niezrozumienia, posądzanie o wywyższanie się itp. itd.

Kiedyś przeczytałem zdanie księdza, że „„Kiedy nie ma prawdy, jest subiektywizm, to „ja” staje się bogiem. I tu zawsze będzie cierpienie, bo trudno żyć w świecie, w którym jest osiem miliardów bogów.” Parafrazując te słowa można stwierdzić, że jeśli nie ma uzgodnionych podstaw to jest wiele prywatnych subiektywizmów i tu zawsze pojawi się szeroko rozumiane cierpienie.

Trochę inaczej ma się sprawa, gdy badamy świat przyrody. To świat przyrody decyduje, które teorie są prawdziwe, a które nie. O ile w świecie społecznym kryteria musimy uzgodnić o tyle w konfrontacji ze światem przyrody musimy znaleźć te właściwe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 1755
Przeczytał: 91 tematów

Pomógł: 107 razy

PostWysłany: Czw 0:19, 01 Lis 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
O tym powinni uczyć w szkołach. A to poważna sprawa. Z nieuświadomienia sobie własnych subiektywnych kryteriów biorą się konflikty, wzajemne oskarżenia, wyrzucanie sobie wzajemnego niezrozumienia, posądzanie o wywyższanie się itp. itd.


Amen


Katolikus napisał:
Trochę inaczej ma się sprawa, gdy badamy świat przyrody. To świat przyrody decyduje, które teorie są prawdziwe, a które nie. O ile w świecie społecznym kryteria musimy uzgodnić o tyle w konfrontacji ze światem przyrody musimy znaleźć te właściwe.


Co jak się później okazuje -nie jest takie proste. I wcale nie ma gwarancji że znaleźliśmy te właściwe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3323
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 48 razy

PostWysłany: Czw 15:29, 08 Lis 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Michał Dyszyński napisał:
W innej dyskusji ktoś sformułował taką ocenę - wybierasz coś, choć inny wybór jest nie gorszy (chodziło o wybór religii, ale to nie ma znaczenia, jaki był powód, jako że chcę rozważyć problem ogólnie)! (...)
Ocena, że coś jest lepsze, a coś gorsze wymaga podania kryterium. Bez kryterium w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Rzecz "lepsza" w jednej kategorii może być gorsza w innej.
(...)
W dyskusjach, niestety, takie błędy logiczne są nagminne.

A sprawdź jeszcze raz, czy ten ktoś nie powtarza w kółko, o jakie konkretne kryterium chodzi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10920
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:05, 08 Lis 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
W innej dyskusji ktoś sformułował taką ocenę - wybierasz coś, choć inny wybór jest nie gorszy (chodziło o wybór religii, ale to nie ma znaczenia, jaki był powód, jako że chcę rozważyć problem ogólnie)! (...)
Ocena, że coś jest lepsze, a coś gorsze wymaga podania kryterium. Bez kryterium w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Rzecz "lepsza" w jednej kategorii może być gorsza w innej.
(...)
W dyskusjach, niestety, takie błędy logiczne są nagminne.

A sprawdź jeszcze raz, czy ten ktoś nie powtarza w kółko, o jakie konkretne kryterium chodzi.

Ktoś może sobie wymyślić dowolne (prywatne) kryterium, które druga strona uzna za błędne z wielu powodów - np. dlatego że:
- jest nieprecyzyjne, zbyt ogólnikowe
- jest niemożliwe do zastosowania
- samo wymaga dodatkowych kryteriów do swojego wyłonienia
itp.
To, że ktoś coś sobie tak powtarza, twierdzi, to trochę mało, aby uznać, że cokolwiek sensownego z tego wynika.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3323
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 48 razy

PostWysłany: Pią 11:57, 09 Lis 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
W innej dyskusji ktoś sformułował taką ocenę - wybierasz coś, choć inny wybór jest nie gorszy (chodziło o wybór religii, ale to nie ma znaczenia, jaki był powód, jako że chcę rozważyć problem ogólnie)! (...)
Ocena, że coś jest lepsze, a coś gorsze wymaga podania kryterium. Bez kryterium w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Rzecz "lepsza" w jednej kategorii może być gorsza w innej.
(...)
W dyskusjach, niestety, takie błędy logiczne są nagminne.

A sprawdź jeszcze raz, czy ten ktoś nie powtarza w kółko, o jakie konkretne kryterium chodzi.

Ktoś może sobie wymyślić dowolne (prywatne) kryterium, które druga strona uzna za błędne z wielu powodów - np. dlatego że:
- jest nieprecyzyjne, zbyt ogólnikowe
- jest niemożliwe do zastosowania
- samo wymaga dodatkowych kryteriów do swojego wyłonienia
itp.
To, że ktoś coś sobie tak powtarza, twierdzi, to trochę mało, aby uznać, że cokolwiek sensownego z tego wynika.

Chyba można tę odpowiedź uznać za przyznanie, że jednak JAKIEŚ KRYTERIUM było. Czemu zaprzeczałeś cały czas i nad którym to zaprzeczeniem się pastwiłeś.
Kryterium to jest bardzo precyzyjne
Jest niemożliwe do zastosowania, ale z tego też wynikają konkretne, bardzo praktyczne wnioski.
Samo nie wymaga dodatkowych kryteriów.

Gdzieś już pisałem wiele razy - cała wasza "siła" polega na tym, że nie da się udowodnić wszystkiego.
W ten sposób sankcjonujecie dowolną bzdurę, zrównując wszystkie twierdzenia pod kątem prawdziwości - zawsze w końcu do tego się to sprowadza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10920
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 774 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:49, 09 Lis 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Irbisol napisał:
Gdzieś już pisałem wiele razy - cała wasza "siła" polega na tym, że nie da się udowodnić wszystkiego.
W ten sposób sankcjonujecie dowolną bzdurę, zrównując wszystkie twierdzenia pod kątem prawdziwości - zawsze w końcu do tego się to sprowadza.

Nie rozumiesz "naszych" (może, skoro rozmawiasz ze mną, to jednak skupmy się na tym, co ja piszę, bo nie poczuwam się do wszystkich odłamów owej "naszości", jakie Ci tylko przyjdą do głowy) intencji w rozumowaniu.
Stwierdzenie, że nie da się udowodnić wszystkiego (nawet w tej kolokwialnej postaci, jaką tu zastosowałeś) jest bowiem PUNKTEM STARTOWYM.
Teraz należy postawić pytanie: to co dalej?

Skoro piszesz o "naszej sile", to ja się odwinę moją diagnozą "waszej siły" (podstawy rozumowań ateistów). W moim opisie całej owej dyskusji siła ta sprowadza się do: wolno mi upierać się, że moje rozwiązanie jest lepsze niż konkurencyjne, bo przecież jak tego nie zrobię, to nic nie będzie wiadomo.

Większość Twojej argumentacji właśnie tak funkcjonuje:
- najpierw jest konstatacja, że teiści wskazują na niemożliwość udowodnienia wszystkiego
- potem się pojawia domniemanie podstępu ze strony teistów, którzy chcą perfidnie zmanipulować rozumowanie ukrywając jakieś prawdy, albo nie przyjmując jakichś słusznych prawd
- wtedy pojawia się wniosek w stylu: należy przeciwstawić się tej sytuacji Z WIELKĄ MOCĄ OGŁASZAJĄC swoje, etykietując przy tym owo swoje jako "obiektywne".

Jest to właśnie idealny przykład na zastosowanie owego "złego chciejstwa" w rozumowaniu. W innym wątku uzgodniliśmy w kwestii chciejstwa przynajmniej to, że jakoś ono jest niezbędne w rozumowaniu, ale jest jego postać właściwa/dobra i niewłaściwa/zła. Tutaj mamy chciejstwo, które z braku jednoznacznej, dającej się dowieść opcji światopoglądowej, wyciąga wniosek że
... niezbędne jest ogłoszenie własnej wizji jako tej absolutnej (dlaczego własnej, a nie cudzej?) i zaetykietowanie jej jako "logicznej", może "prawdziwej", choć de facto funkcjonalnie jest ona dalej jedynie subiektywna, autorytatywna.

Nie zauważacie, że chciejstwo posiadania odpowiedzi nie jest wystarczającym powodem, do wskazania KONKRETNEJ odpowiedzi, jako prawdziwej. Dalej (!) ta wasza odpowiedź nie jest lepsza od innych. Bo DOPÓKI NIE UZGODNIMY KRYTERIUM ROZSTRZYGAJĄCEGO, rozstrzygnięcie nie będzie możliwe.
Wciąż nie widzicie tego, co macie przed samym swoim nosem - że jak kryterium rozstrzygającego nie ma, to...
... go nie ma.
Kręcicie się w kółko z kombinowaniem, jak by zrobić, że tam gdzie czegoś nie ma, wyszło że coś jest. Puchatek widząc, że nie ma miodku w słoiku wciąż sprawdzał jak bardzo go nie ma, a z każdym sprawdzeniem tego miodku jeszcze bardziej nie było. Wy też rozumujecie jak ten Puchatek, czyli zamiast po męsku twardo pogodzić się z faktem, że kryterium nie ma, zaczynacie kręcić i udawać, co sprowadza się do nieustannego podstawiania jakichś swoich subiektywnych, autorytarnych kryteriów, jako rzekomo obiektywnych i pewnych. Żeby było śmieszniej za chwilę będziecie teistów krytykować za arbitralność...
Nie macie intelektualnych "jaj" do przyznania się uczciwie, że tej prawdy w absolutnym sensie nie ma. A jeśli już w jakiejś formie to uznacie, to tylko po to, aby wskazać iż fakt tego przyznania jest spiskiem teistów, próbujących coś tam oszukiwać. W rzeczywistości to Wy oszukujecie - bo próbujecie fakt (który jest GOŁY I JEST) ukryć tym ciągłym wskazywaniem rzekomego teistycznego spisku. Stosujecie taką metodę na emocje, na wskazywanie wroga.
To jest mocno cienkie (intelektualnie). To działa tylko na tych ludzi, którzy nie potrafią w swoim myśleniu separować poprawnie warstwy emocjonalnej i intelektualnej. Oczywiście obie te warstwy są potrzebne dla budowania poprawnej świadomości, ale dojrzałość intelektualna polega na tym, że się rozróżnia kiedy wpływ ma jedna, a kiedy druga. Wy próbujecie zamotać sprawę w ten sposób, że niewygodny wam fakt (nieistnienia obiektywnego kryterium) od razu podpinacie pod tę emocję domniemanych wrogich intencji teistów.
Tymczasem (to piszę dla tych, którzy mają na tyle intelektualnych "jaj" i dojrzałości) fakt pozostaje faktem (!)
- bez względu na to, czy jest przykry czy nie
- bez względu na to, czy ktoś za chwilę go użyje do jakichś swoich (nawet wrogich i pokrętnych) celów
- bez względu na to, że ktoś użył go do bardzo złej sprawy
- bez względu na ogólnie jak wielką "kupę" zrobił na tym fakcie ktoś kiedyś, ostatnio, czy nawet zrobi w przyszłości.
Fakt oceny i wszelkich możliwych domniemań NIE JEST W STANIE ZNISZCZYĆ FAKTU. Dla Ciebie jest w stanie - uważasz, że skoro teista może użyć (a nawet nieraz i użyje) okoliczność braku absolutnego kryterium do wykazywania swoich racji, to Z SAMEGO TEGO NIEPRZYJEMNEGO STANU wynika zasadność wyciągania dowolnego innego (w istocie TAK SAMO NIEUZASADNIONEGO, albo tak samo arbitralnego) wniosku.

Nie widzicie wciąż tego, co macie przed nosem, więc kluczycie, dając się własnym emocjom i chciejstwu, aby było według waszego rozumienia ciągać na manowce. :rotfl:

Wasze rozumowanie jest w stylu: skoro ktoś używa twierdzenia Pitagorasa do obliczenia parametrów wystrzału armaty, niszczącej ludność cywilną, to znaczy, że ta wroga i wredne okoliczność niweczy słuszność owego twierdzenia, stanowiąc dowód obalający twierdzenie Pitagorasa... Zaiste "logika"... :rotfl:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 16:30, 09 Lis 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 3323
Przeczytał: 52 tematy

Pomógł: 48 razy

PostWysłany: Pią 19:26, 09 Lis 2018    Temat postu: Re: Błąd oceny, która nie ma kryteriów

Michał Dyszyński napisał:
Skoro piszesz o "naszej sile", to ja się odwinę moją diagnozą "waszej siły" (podstawy rozumowań ateistów). W moim opisie całej owej dyskusji siła ta sprowadza się do: wolno mi upierać się, że moje rozwiązanie jest lepsze niż konkurencyjne, bo przecież jak tego nie zrobię, to nic nie będzie wiadomo.

To nie jest upieranie się - wszystko ma podstawy w logice i matematyce.

Cytat:
- wtedy pojawia się wniosek w stylu: należy przeciwstawić się tej sytuacji Z WIELKĄ MOCĄ OGŁASZAJĄC swoje, etykietując przy tym owo swoje jako "obiektywne".

I przy okazji zawsze to uzasadniam. Do tych uzasadnień się nie odnosisz.
Zresztą nawet tutaj pięknie widać, jak manipulujesz. Zacząłeś wątek o tym, że niby nie podałem kryterium. A kryterium zawsze podaję.
Dalej znowu piszesz o uzgadnianiu kryterium, które już dziesiątki razy było podawane.
I tak kręcisz się w kółko udając, że masz argumenty. A powtarzasz tylko te, na które ci odpowiedziano lub te, z którymi i tak ateiści się zgadzają.

Cytat:
... niezbędne jest ogłoszenie własnej wizji jako tej absolutnej (dlaczego własnej, a nie cudzej?) i zaetykietowanie jej jako "logicznej", może "prawdziwej", choć de facto funkcjonalnie jest ona dalej jedynie subiektywna, autorytatywna.

No to SPRAWDZAM. Cóż to za moja wizja jest tą absolutną?

Cytat:
Nie macie intelektualnych "jaj" do przyznania się uczciwie, że tej prawdy w absolutnym sensie nie ma.

Trąbimy o tym cały czas. Ale gdybyś przestał ten fakt wypierać, to o czym byś dyskutował?
Gdy widzę, w jaki sposób FAŁSZUJESZ rzeczywistość (a to akurat mogę sprawdzić, bo wypowiadasz się o mnie), to nie widzę cienia szansy, byś cokolwiek o jakiejkolwiek rzeczywistośći odkrył. Skoro na tak prostym przypadku się wykładasz z kretesem.

Dawaj w końcu te moje subiektywne "domniemania", które "nie są w stanie zniszczyć faktu".
Zobaczmy, co w ogóle zrozumiałeś. Bo na razie to jest katastrofa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin