Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bóg narodził się w mózgu
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:15, 24 Sty 2008    Temat postu:

wuj napisał:
Aby cokolwiek zrobić, musisz na przykład wybrać, czy zrobisz to, czy coś innego. To nie fizyka i nie matematyka wybierają za ciebie, lecz ty wybierasz. Być może korzystając przy tym z wyników uzyskanych dzięki fizyce i matematyce, ale o znaczeniu tych wyników dla twojej decyzji decydujesz ty.
vpprof napisał:
Mi chodziło o to, że np. teoria ewolucji będzie prawdziwa obojętnie czy będę żarliwym wierzącym i będę mówił, że to sprawka Szatana czy też nie.

Teoria ewolucji JAKO OPIS ZWIĄZKÓW POMIĘDZY TWOIMI DOZNANIAMI będzie prawdziwa niezależnie od tego, jakie są twoje poglądy na temat jej pochodzenia. Ale wnioski z tej teorii, wyciągane przez ciebie na codzień, zależą bezpośrednio od tych poglądów. A bez tych wniosków cała ta teoria byłaby zmarnowanym czasem - nie służyłaby ona NICZEMU...

vpprof napisał:
Czyli w twoim rozumieniu 'metafizyka' to właściwie etyka i aksjologia, prawda?

Etyka, aksjologia, ontologia - wszystsko, co wychodzi poza treści doświadczeń i obserwacji, które są możliwe do przekazania od obserwatora do obserwatora tak, że da się wykryć i naprawić błędy w przekazie.

wuj napisał:
Wyrażenie "nieświadomy obiekt niezależny od obserwatora" jest pozbawiony treści. Bowiem:

1. Tylko to jest treścią, o czym da się mówić;

2. Da się mówić tylko o tym, co składa się ze zrozumiałych elementów;

3. Elementy są o tyle zrozumiałe, o ile da się je sprowadzić do czegoś, czego doznało się czy to zmysłami czy myślą;

4. Doznanie zarówno zmysłami jak i myślą wymaga obecności obserwatora;

5. "Nieświadomy obiekt niezależny od obserwatora" odnosi się wprost do czegoś, czego wyznacznikiem jest własność pozwalająca temu obiektowi być niedoznawanym ani zmysłami, ani myślą;

6. Z (5) wynika, że istotną treścią "nieświadomego obiektu niezależnego od obserwatora" jest coś niemożliwego do doznania ani zmysłami, ani myślą (nie da się bowiem zaobserwować ani pomyśleć czegoś, czego nikt nie obserwuje ani o czym nikt nie myśli);

7. Z (1-4) oraz z (5) wynika, że "nieświadomy obiekt niezależny od obserwatora" jest pojęciem pozbawionym treści.
vpprof o punkcie (5) napisał:
Nie mogę sobie wyobrazić gołębia na dachu, jeśli go nie widzę?

Nie możesz sobie wyobrazić gołębia na dachu, jeśli go sobie właśnie nie wyobrażasz.

vpprof o punkcie (6) napisał:
Mam dziwne wrażenie, że tym twoim obiektem jest po prostu Bóg. Boga nie da się zobaczyć, doświadczyć, w niego trzeba uwierzyć – jak to mówią katolicy.

Przykro mi, ale ja o Bogu mogę bez trudu pomyśleć, i myśl ta ma sens w każdym szczególe. O "nieświadomym obiekcie niezależnym od obserwatora" pomyśleć się jednak nie da - patrz punkt (5).

wuj napisał:
Wygrywa ten poruszacz, który swoje zadania spełnia w najpraktyczniejszy sposób.
vpprof napisał:
A nie czasem ten, który jest po prostu prawdziwy?
wuj napisał:
Niewykluczone. Ale jak sprawdzisz, że rzeczywiście wygrał ten "po prostu prawdziwy"?
vpprof napisał:
Ano tak, że jednego istnienie widzę, drugiego sobie wymyślam, i dopiero potem (bezskutecznie) staram się zobaczyć.

Doprawdy? A którego to poruszacza widzisz? :think:

wuj napisał:
Jakie masz inne racjonalne kryterium poza kryterium sprawdzenia skuteczności w działaniu?
vpprof napisał:
To też nie jest racjonalne kryterium. Racjonalne to takie, które jest zgodne z naszym celem;

Ano właśnie mówię o sprawdzaniu zgodności z celem. To znaczy "skuteczność w działaniu". Nie musi to być koniecznie zbudowanie bomby atomowej. Może być cokolwiek, na przykład zaspokojenie ciekawości poprzez udzielenie odpowiedzi na pytanie, ile wynosi pole pod wykresem funkcji zdefiniowanej jako zero dla liczb niewymiernych ajeden dla liczb wymiernych.

vpprof napisał:
a znów ten cel i tak musimy jakoś uzasadnić.

I każde uzasadnienie celu musi odwoływać się do subiektywnych kryterów wartości. Dowód przez sprowadzenie do niedorzeczności: gdyby uzasadnienie użycia nauk przyrodniczych odwoływało się jedynie do wyników nauk przyrodniczych, wtedy samo należałoby do nauk przyrodniczych; w ten sposób nauki przyrodnicze uzasadniałyby swój cel, czyli popadałyby w błędne koło. A że nauki przyrodnicze nie popadają w błędne koła, to założenie "uzasadnienie użycia nauk przyrodniczych odwołuje się jedynie do wyników nauk przyrodniczych" jest błędne jako prowadzące do błędnego wniosku. Czyli każde uzasadnienie celu musi odwoływać się do subiektywnych kryteriów wartości.

wuj napisał:
Mnie też. Jak również mierzi mnie obelżywe zachowanie się niektórych "naukowych ateistów" wobec naukowców.
vpprof napisał:
Nie wiem niestety kogo masz na myśli, bo widzisz, ci który wypowiadają zaprezentowane przeze mnie przykładami prymitywne opinie o nauce i naukowcach, sami nie wiele z nauką mają wspólnego…

Naprawdę mam wymieniać nazwiska? Żeby daleko nie szukać: bohaterka tego wątku, pani profesor Zofia Kielan-Jaworowska i jej "Uważam, że ludzie, nie potrafiąc zrozumieć nieskończonego wszechświata, stwarzają sobie jego symbol w postaci Boga. Wielu twierdzi, że człowiek został przez niego stworzony, gdy tymczasem sytuacja jest dokładnie odwrotna. To człowiek stwarza bogów — substytuty rzeczywistości, gdyż ułatwia mu to zaakceptowanie tego, czego nie rozumie." Przy czym jest to małe piwo w porównaniu z tym, co inni "naukowi ateiści" z tytułami naukowymi potrafią wygenerować.

wuj napisał:
Wprowadzanie Boga po to, by nam poruszał spadające jabłka, nie jest dobrym pomysłem, bo jabłko spada niezależnie od tego, co sobie wprowadzimy. Także grawitacja nie jest wprowadzona w celu poruszania jabłek. W celu poruszenia jabłek trzęsiemy gałęzią, a nie wymyślamy poruszaczy w postaci grawitacji czy Boga.

Poruszacze takie potrzebne są nam po to, by nad spadającymi jabłkami zapanować. Czyli żeby:

1. Nie dostawać opadnięcia szczęki na widok każdego spadającego jabłka (czyli: znaleźć w swoim obrazie świata miejsce dla zjawiska spadającego jabłka);

2. Przewidzieć zachowanie się świata w sytuacjach, gdy spada jabłko, oraz - o ile się da - w sytuacjach zbliżonych do tego zjawiska (czas spadania jabłka, celny strzał z armaty, wyznaczenie orbity satelity).

3. Jak najlepiej wykorzystywać osiągnięcia spod punktów (1) i (2).

Wygrywa ten poruszacz, który swoje zadania spełnia w najpraktyczniejszy sposób. W przypadku zjawisk z zakresu empirii (rozumianej jako takie treści doświadczeń i obserwacji, które są możliwe do przekazania od obserwatora do obserwatora tak, że da się wykryć i naprawić błędy w przekazie), najpraktyczniejszym sposobem na spełnienie celów z grupy (2) są teorie naukowe. Ich metodologia jest optymalizowana właśnie pod tym kątem. Dlatego spadanie jabłek, balistykę i loty kosmiczne obrabiamy w języku teorii grawitacji. Stworzonej, nawiasem mówiąc, przez człowieka bardzo głęboko wierzącego w Boga.

Natomiast w punkcie (3) nauki przyrodnicze stają w miejscu, bowiem wartościowanie jest rzeczą subiektywną i nauce nic do tego.
vpprof napisał:
Ojej… A ja myślałem, że nasze „systemy wartości” biorą się ze sposobu naszego rozwoju, ze sposobu rozwoju naszych stad i dynamiki tych grup. Widać się pomyliłem…

wuj napisał:
Najwidoczniej pomyliła ci się znów teoria z meta-teorią.
vpprof napisał:
A razem ze mną pomyliło się światu. Chociaż to dziwne, no bo jak świat może się pomylić i np. sprawić, by woda o temp. -20° nie zamarzła?

Może spróbujesz uzasadnić, co w jaki sposób fakt "vpprof zauważa w swoich doznaniach obecność korelacji, pozwalających mu uporządkować jego doznania i w pewnym stopniu kontrolować je" (np, "w normalnych warunkach woda o temperaturze -20°C zamarza"; nawiasem mówiąc, nie sztuka zrobić, żeby nie zamarzała, ale to inna historia) z decydowaniem, jakie doznania zamierzasz uzyskać, a jakich nie?

vpprof napisał:
tyle że ja – wyszedłszy z tego samego punktu co ty – nie utworzyłem czegoś takiego jak metateoria

Wobec tego na mocy praw logiki obracasz się waść w błędnym kole... Bo nawet rezygnacja z decyzji jest decyzją, i to nierzadko bardzo brzemienną w skutki. Alternatywnie, możesz być po prostu bezkrytyczny i w postępować odruchowo nie zdając sobie sprawy z tego, co robisz. Nie da się wyciąć metateorii, bo KAŻDA teoria opiera się na aksjomatach. Nawet ta najgłupsza. I nawet ta najmądrzejsza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:17, 26 Sty 2008    Temat postu:

Cytat:
Teoria ewolucji JAKO OPIS ZWIĄZKÓW POMIĘDZY TWOIMI DOZNANIAMI będzie prawdziwa niezależnie od tego, jakie są twoje poglądy na temat jej pochodzenia. Ale wnioski z tej teorii, wyciągane przez ciebie na codzień, zależą bezpośrednio od tych poglądów. A bez tych wniosków cała ta teoria byłaby zmarnowanym czasem - nie służyłaby ona NICZEMU...

Niekoniecznie. Może poznaniu prawdy? Przecież 2+2=4 to prawda, niezależna od światopoglądu (jak sam wspomniałeś).

Cytat:
Nie możesz sobie wyobrazić gołębia na dachu, jeśli go sobie właśnie nie wyobrażasz.

Czyli pod hasłem: 'nieświadomy obiekt niezależny od obserwatora' rozumiemy taki obiekt, którego nikt sobie w danej chwili nie wyobraża i którego nie widzi, a obiekt ten ma istnieć, tak? I ty mówisz, że to bez sensu — nie do końca mogę się zgodzić. Bo widzisz, ja przecież mogę przewidzieć, co stanie się z jakąś rzeczą w jakichś tam okolicznościach. Tak samo jak mogę przewidzieć, że za 5 minut grawitacja będzie działała, tak samo mogę przewidzieć, że jeśli przestanę myśleć o domu naprzeciwko i odwrócę głowę, to ten dom nie zniknie, prawda? I to jest materializm. Niemniej jednak to moje wrażenie – logicznie wywiedzione z otaczającego mnie świata (a raczej moich wrażeń) – może być błędne, ponieważ moje wrażenia mogą być błędne — innymi słowy ktoś może mnie notorycznie i konsekwentnie wprowadzać w błąd. I to właśnie jest agnostycyzm poznawczy połączony z materializmem.

Cytat:
3. Elementy są o tyle zrozumiałe, o ile da się je sprowadzić do czegoś, czego doznało się czy to zmysłami czy myślą;

Doznałem już gołębia na dachu w chwili, kiedy o nim myślałem, mogę więc mówić o gołębiu, o którym w danej chwili nie myślę.

Cytat:
Przykro mi, ale ja o Bogu mogę bez trudu pomyśleć, i myśl ta ma sens w każdym szczególe. O "nieświadomym obiekcie niezależnym od obserwatora" pomyśleć się jednak nie da - patrz punkt (5).

Po pierwsze — czym się różni Bóg od gołębia w tym przypadku? Po drugie — dlaczego obiekt ma być nieświadomy? Jaka byłaby różnica, jeśli obiekt byłby świadomy?

Cytat:
Doprawdy? A którego to poruszacza widzisz?

Grawitację. Puryści powiedzą, że widzę efekty jej działania – ok, ale na dobrą sprawę wszystkie 'zjawiska' w ten sposób działają. Natomiast bogów żadnych bynajmniej nie widzę. :D

Cytat:
I każde uzasadnienie celu musi odwoływać się do subiektywnych kryterów wartości. Dowód przez sprowadzenie do niedorzeczności: gdyby uzasadnienie użycia nauk przyrodniczych odwoływało się jedynie do wyników nauk przyrodniczych, wtedy samo należałoby do nauk przyrodniczych; w ten sposób nauki przyrodnicze uzasadniałyby swój cel, czyli popadałyby w błędne koło. A że nauki przyrodnicze nie popadają w błędne koła, to założenie "uzasadnienie użycia nauk przyrodniczych odwołuje się jedynie do wyników nauk przyrodniczych" jest błędne jako prowadzące do błędnego wniosku. Czyli każde uzasadnienie celu musi odwoływać się do subiektywnych kryteriów wartości.

No właśnie – ale po co tworzyć te subiektywne kryteria wartości, skoro i tak wiadomo, że są subiektywne, nijak mają się do świata i są niczym więcej jak naszymi mżonkami?

Cytat:
Może spróbujesz uzasadnić, co w jaki sposób fakt "vpprof zauważa w swoich doznaniach obecność korelacji, pozwalających mu uporządkować jego doznania i w pewnym stopniu kontrolować je" (np, "w normalnych warunkach woda o temperaturze -20°C zamarza"; nawiasem mówiąc, nie sztuka zrobić, żeby nie zamarzała, ale to inna historia) z decydowaniem, jakie doznania zamierzasz uzyskać, a jakich nie?

Nie do końca rozumiem (choć próbuję). Chodzi ci o to, jak mam połączyć to, że wiem, kiedy woda zamarza z tym, kiedy chcę ją zamrozić (i czy w ogóle), tak? No więc łączę to tak, że moje zachcianki wypływają z systemu wartości, który to znów wytworzył się w toku ewoluowania ludzkich społeczeństw (np. „nie zabijaj” — ta zasada stworzyła się, gdyż łatwiej jest przetrwać człowiekowi w stadzie niż samemu). A tym już zajmują się odpowiednie nauki. Dlatego mój system wartości (o ile takowy posiadam) jest w pewnym sensie domeną nauki.

I teoria o „ewoluowaniu” systemu wartości nie jest metateorią; jak widać, nic mi się nie pomyliło.

Cytat:
Wobec tego na mocy praw logiki obracasz się waść w błędnym kole... Bo nawet rezygnacja z decyzji jest decyzją, i to nierzadko bardzo brzemienną w skutki.

W ten sposób wszystko, każde działanie można ubrać w słowo 'decyzja'. W chwili, gdy uświadamiam sobie bezsens decydowania o wartościach, decyduję (pozornie), żeby o nich nie decydować (tj. żeby nie uznawać istnienia moralności czy systemu wartości), ale ta moja decyzja jest spowodowana moją naturą – taki już jestem, że kiedy widzę, iż coś jest bezsensowne, nie robię tego. Gdzie w tym wszystkim moja decyzja? :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:44, 29 Sty 2008    Temat postu:

wuj napisał:
Teoria ewolucji JAKO OPIS ZWIĄZKÓW POMIĘDZY TWOIMI DOZNANIAMI będzie prawdziwa niezależnie od tego, jakie są twoje poglądy na temat jej pochodzenia. Ale wnioski z tej teorii, wyciągane przez ciebie na codzień, zależą bezpośrednio od tych poglądów. A bez tych wniosków cała ta teoria byłaby zmarnowanym czasem - nie służyłaby ona NICZEMU...
vpprof napisał:
Niekoniecznie. Może poznaniu prawdy? Przecież 2+2=4 to prawda, niezależna od światopoglądu (jak sam wspomniałeś).

Poznaniu prawdy o czym? Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, ale 2+2=1 to także prawda; wszystko zależy od definicji dodawania. A to, jaką definicję dodawania przyjmiesz, zależy od tego, jaki praktyczny problem masz zamiar za pomocą tak zdefiniowanej operacji opisać. Dodawanie jabłek? Wtedy 2+2=4. Dodawanie obrotów po 120° każdy? Wtedy 2+2=1.

vpprof napisał:
Czyli pod hasłem: 'nieświadomy obiekt niezależny od obserwatora' rozumiemy taki obiekt, którego nikt sobie w danej chwili nie wyobraża i którego nie widzi, a obiekt ten ma istnieć, tak?

A co innego?

vpprof napisał:
ja przecież mogę przewidzieć, co stanie się z jakąś rzeczą w jakichś tam okolicznościach.

Tak. I wtedy przez cały czas mówisz o związkach pomiędzy tym, co sobie wyobrażasz; na końcu zaś jest jakiś wynik eksperymentu lub obserwacji dokonanej w pewnych okolicznościach.

vpprof napisał:
Tak samo jak mogę przewidzieć, że za 5 minut grawitacja będzie działała, tak samo mogę przewidzieć, że jeśli przestanę myśleć o domu naprzeciwko i odwrócę głowę, to ten dom nie zniknie, prawda? I to jest materializm.

Nie, to nie jest materializm. To jest codzienne doświadczenie: związek pomiędzy obserwacjami. W takim sensie występuje materia w idealizmie (oraz w naukach przyrodniczych), a nie w materializmie.

vpprof napisał:
Doznałem już gołębia na dachu w chwili, kiedy o nim myślałem, mogę więc mówić o gołębiu, o którym w danej chwili nie myślę.

W momencie, gdy o nim mówisz, to o nim myślisz. A jeśli nie myślisz o nim, to mówisz o nim bezmyślnie, czyli w ogóle nie wiesz, że o nim mówisz; dowiadujesz się dopiero wtedy, gdy o tym pomyślisz.

vpprof napisał:
czym się różni Bóg od gołębia w tym przypadku?

Tym, że w przypadku Boga mowa jest o OSOBIE. A co znaczy osoba, wiem z mojego własnego doświadczenia. Nie muszę więc przejmować się tym, że o Bogu czasami nie myślę, bowiem zakładam, że przynajmniej On jest zawsze ze sobą myślami :D. Warunek nieodrywania istnienia od obserwacji jest więc przez cały czas spełniony.

wuj napisał:
którego to poruszacza widzisz?
vpprof napisał:
Grawitację. Puryści powiedzą, że widzę efekty jej działania – ok

Widzisz nie tyle "efekty działania grawitacji", ile pewne zjawiska, które opisujesz za pomocą równań matematycznych zawierających pewne formuły zwane "oddziaływaniem grawitacyjnym". Możesz to następnie interpretować jako "efekty działania grawitacji", lecz to już jest wyprawa w metafizykę. I wcale nie w materialistyczną metafizykę; jeśli bowiem grawitacja ma być czymś poprawnie określonym, to nie jest to "własność materii", lecz pewne prawo łączące doznania, któremu można (jeśli się chce) przypisać niezmienność i odwieczność, naturalnie przy założeniu odwiecznej obecności istot świadomych. Bez tego założenia nie sposób mówić o odwieczności grawitacji, bowiem jeśli nie ma istot świadomych, to nie ma i doznań, i wobec tego nie dziedziny, na której prawa grawitacji są określone.

vpprof napisał:
ale po co tworzyć te subiektywne kryteria wartości, skoro i tak wiadomo, że są subiektywne, nijak mają się do świata i są niczym więcej jak naszymi mrzonkami?

Po pierwsze, nie po co, tylko dlaczego. Dlatego, że inaczej się nie da (próba zrobienia tego inaczej prowadzi natychmiast do błędnego koła, przypominam wątek Samowywrotka) Po drugie, to włażnie te subiektywne kryteria tworzą istotę twojego świata. To one nadają twojemu światu sens i smak; to ze względu na nie wstajesz rano z łóżka i ze względu na nie kładziesz się wieczorem spać; to ze względu na nie robisz cokolwiek, z czego zdajesz sobie sprawę i za ich pomocą oceniasz to, co robisz. To nie są żadne mrzonki; to twoja rzeczywistość. Naturalnie, możesz przerobić je na mrzonki; przerobisz je na mrzonki wtedy, jeśli wprowadzisz w nie sprzeczność z twoim doświadczeniem. Ale czy ktokolwiek tak robi, a przynajmniej robi to celowo (bo wpadki lub przeoczenia zdarzają się każdemu)? Ja przynajmniej takiej osoby nie znam.

wuj napisał:
3. Jak najlepiej wykorzystywać osiągnięcia spod punktów (1) i (2).

Wygrywa ten poruszacz, który swoje zadania spełnia w najpraktyczniejszy sposób. W przypadku zjawisk z zakresu empirii (rozumianej jako takie treści doświadczeń i obserwacji, które są możliwe do przekazania od obserwatora do obserwatora tak, że da się wykryć i naprawić błędy w przekazie), najpraktyczniejszym sposobem na spełnienie celów z grupy (2) są teorie naukowe. Ich metodologia jest optymalizowana właśnie pod tym kątem. Dlatego spadanie jabłek, balistykę i loty kosmiczne obrabiamy w języku teorii grawitacji. Stworzonej, nawiasem mówiąc, przez człowieka bardzo głęboko wierzącego w Boga.

Natomiast w punkcie (3) nauki przyrodnicze stają w miejscu, bowiem wartościowanie jest rzeczą subiektywną i nauce nic do tego.
vpprof napisał:
Ojej… A ja myślałem, że nasze „systemy wartości” biorą się ze sposobu naszego rozwoju, ze sposobu rozwoju naszych stad i dynamiki tych grup. Widać się pomyliłem…
wuj napisał:
Najwidoczniej pomyliła ci się znów teoria z meta-teorią.
vpprof napisał:
A razem ze mną pomyliło się światu. Chociaż to dziwne, no bo jak świat może się pomylić i np. sprawić, by woda o temp. -20° nie zamarzła?
wuj napisał:
Może spróbujesz uzasadnić, co w jaki sposób fakt "vpprof zauważa w swoich doznaniach obecność korelacji, pozwalających mu uporządkować jego doznania i w pewnym stopniu kontrolować je" (np, "w normalnych warunkach woda o temperaturze -20°C zamarza"; nawiasem mówiąc, nie sztuka zrobić, żeby nie zamarzała, ale to inna historia) z decydowaniem, jakie doznania zamierzasz uzyskać, a jakich nie?
vpprof napisał:
Nie do końca rozumiem (choć próbuję). Chodzi ci o to, jak mam połączyć to, że wiem, kiedy woda zamarza z tym, kiedy chcę ją zamrozić (i czy w ogóle), tak?

Chodzi mi o to, co tu ma do rzeczy "pomylenie się światu". Światem jest tutaj zbiór zależności pomiędzy obserwowanymi zjawiskami (łącznie ze skutkami twoich działań; działanie to też obserwowane zjawisko); taką regułą jest reguła "w normalnych warunkach, woda zamarza w temperaturze 0°C". Znajomość tej reguły pozwala ci zamrozić wodę, ale nie powoduje, że wodę musisz zamrozić.

vpprof napisał:
No więc łączę to tak, że moje zachcianki wypływają z systemu wartości, który to znów wytworzył się w toku ewoluowania ludzkich społeczeństw (np. „nie zabijaj” — ta zasada stworzyła się, gdyż łatwiej jest przetrwać człowiekowi w stadzie niż samemu). A tym już zajmują się odpowiednie nauki. Dlatego mój system wartości (o ile takowy posiadam) jest w pewnym sensie domeną nauki.

"Odpowiednie nauki" zajmują się nie tyle tym, co BYŁO (bo to nie jest możliwe do zaobserwowania), ale tym, co JEST. W tym konkretnym przypadku, "odpowiednie nauki" zajmują się przedstawieniem takiej teorii, która z obserwowanych zachowań ludzi wyprowadza obserwowane zachowania ludzi. Efektem ubocznym takiej teorii jest możliwość sprawdzenia, w jakim stopniu jest ona samowystarczalna, to znaczy, czy można za jej pomocą dokonywać ekstrapolacji w czasie nie tylko w przyszłość, ale także i w przeszłość. Nie wynika z tego, że naukowym twierdzeniem jest: zasada "nie zabijaj" powstała na skutek ewolucji. Naukowym twierdzeniem jest: zasadę "nie zabijaj" można wpisać w behawiorystyczny model społeczeństwa. To nie jest to samo.

vpprof napisał:
I teoria o „ewoluowaniu” systemu wartości nie jest metateorią; jak widać, nic mi się nie pomyliło.

Metateorią jest intepretacja tej teorii jako opisu tego, co się wydarzyło. Tymczasem teoria ta bynajmniej nie wyklucza nawet tak skrajnych ontologii, jak solipsyzm. Teoria ta nie wyklucza nawet kreacjonizmu - chyba, że chodzi o kreacjonizm traktujący siebie jako teorię naukową.

wuj napisał:
Wobec tego na mocy praw logiki obracasz się waść w błędnym kole... Bo nawet rezygnacja z decyzji jest decyzją, i to nierzadko bardzo brzemienną w skutki.
vpprof napisał:
W ten sposób wszystko, każde działanie można ubrać w słowo 'decyzja'.

To nie jest żadne ubieranie; tak po prostu JEST.

vpprof napisał:
ale ta moja decyzja jest spowodowana moją naturą

TO znaczy, czym? Tu przechodzimy już do pytania o wolność woli. To wcale nie jest trywialne pytanie... Omawiamy je zresztą na przykład w wątku Czym jest wolna wola (jak na dziś dzień, ostatni post, #48846 napisał tam Konrado i dotyczy on właśnie tego, skąd się bierze wybór; pytanie to wałkujemy tam od dawna).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
motek




Dołączył: 07 Mar 2006
Posty: 565
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 11:25, 30 Sty 2008    Temat postu: Re: Bóg narodził się w mózgu

Zofią Kielan-Jaworowska napisał:
nie mogę zaakceptować tego pojęcia według wyobrażeń pasterzy z Mezopotamii sprzed pięciu tysięcy lat. Uważam, że ludzie, nie potrafiąc zrozumieć nieskończonego wszechświata, stwarzają sobie jego symbol w postaci Boga. Wielu twierdzi, że człowiek został przez niego stworzony, gdy tymczasem sytuacja jest dokładnie odwrotna. To człowiek stwarza bogów — substytuty rzeczywistości, gdyż ułatwia mu to zaakceptowanie tego, czego nie rozumie.


Ciekawy jestem która to konkretnie luka w wiedzy u "pasterzy z Mezopotamii" popchnęła ich do zbudowania ich "wyobrażenia" Boga. Moim zdaniem p.profesor dość wąsko patrzy na relgię Żydów ze swojej wąskiej perspektywki (paleobiologa), i dlatego wielu rzeczy nie widzi.
Moim zdaniem "wyobrażenie" Boga ukazane w ST ma swoje źródła przede wszystkim w rozważaniach moralnych, a nie przyrodoznawczych.

Zofią Kielan-Jaworowska napisał:
Teoria inteligentnego projektu powstała na południu Stanów Zjednoczonych, bardziej zacofanym niż północ. W kilku amerykańskich miastach zbudowano ostatnio muzea ewolucji odtworzonej w sposób, w jaki opisuje ją Biblia. Ja mam wielu przyjaciół wśród tamtejszych paleontologów i żaden z nich nie przyjmuje teorii inteligentnego projektu. Jest ona bowiem sprzeczna z naszym doświadczeniem i wiedzą. Jak wykształcony człowiek może wierzyć, że magicznym zaklęciem Bóg stworzył człowieka, a następnie wyjął z niego żebro i stworzył kobietę? Zadziwia mnie to, że miliard ludzi na świecie bezkrytycznie przyjmuje te adoptowane na potrzeby Starego Testamentu i błędnie przetłumaczone sumeryjskie teksty.


Teoria inteligentnego projektu (ID) nie przyjmuje Starego Testamentu. Nie powstała ona również na południu USA. Samo pojęcie ukuto po raz pierwszy bodajże w Anglii w XIX wieku, zaś pewne dywagacje na ten temat snuli już starożytni Grecy, albo Tomasz z Akwinu.
Tutaj pani profesor wykazała się daleko posuniętymi "lukami w wiedzy" w temacie o którym sie wypowiada.
Może dlatego tworzy mity? :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vigilate




Dołączył: 20 Gru 2007
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 12:31, 30 Sty 2008    Temat postu:



Ostatnio zmieniony przez Vigilate dnia Śro 19:37, 12 Mar 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:26, 02 Lut 2008    Temat postu:

Co znaczy "nadal bronić"? Nic mi nie wiadomo, aby cokolwiek się zmieniło w moich poglądach w tej kwestii, ani abym gdziekolwiek z na cokolwiek w tej sprawie nie odpowiedział (naturalnie, nie odpowiadam natychmiast, na forum jest znacznie więcej rozmów, w których uczestniczę, i czasami trwa ładnych kilka dni, zanim powrócę do jakiegoś tematu).

O ile wiem, mamy już wątki, w których rozmawiamy o tym wyrażeniu. Ale jeśli chciałby Pan mieć w tym celu swój własny, poświęcony analizie rozumowania zacytowanego przez Pana, to naturalnie nie mam nic przeciwko temu. Jeśli zaś o ewentualne uściślenia chodzi, to pojawią się one w miarę potrzeby; teraz nie wiem, w jakim kierunku podążają Pana myśli, a uściślać pod potrzeby dowolnego czytelnika nie potrafię. Przynajmniej nie w poście nie będącym wielostronicową rozprawą naukową.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vigilate




Dołączył: 20 Gru 2007
Posty: 229
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 22:03, 03 Lut 2008    Temat postu:



Ostatnio zmieniony przez Vigilate dnia Nie 15:07, 09 Mar 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:47, 03 Lut 2008    Temat postu:

WujZboj
Cytat:
Poznaniu prawdy o czym? Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, ale 2+2=1 to także prawda; wszystko zależy od definicji dodawania. A to, jaką definicję dodawania przyjmiesz, zależy od tego, jaki praktyczny problem masz zamiar za pomocą tak zdefiniowanej operacji opisać.

Niekoniecznie. Sugerujesz, że nauka jest tworzona wyłącznie w celach pragmatycznych. Czasem tym celem może być również poznanie świata samo w sobie, z czystej ciekawości. Może aprioryczne stwierdzenie 2+2=4 nie jest tu najlepszym przykładem. Lepiej np. tworzenie się wirów w płynącej cieczy. To już jest mniej więcej spójnie opisane. I jest prawdziwe obojętnie jakiego jesteś wyznania.

Cytat:
vpprof napisał:
Czyli pod hasłem: 'nieświadomy obiekt niezależny od obserwatora' rozumiemy taki obiekt, którego nikt sobie w danej chwili nie wyobraża i którego nie widzi, a obiekt ten ma istnieć, tak?
A co innego?

OK. Tylko nie wiem, czemu 'niezależny' i czemu 'nieświadomy', ale mniejsza o to.

Cytat:
Tak. I wtedy przez cały czas mówisz o związkach pomiędzy tym, co sobie wyobrażasz; na końcu zaś jest jakiś wynik eksperymentu lub obserwacji dokonanej w pewnych okolicznościach.

To źle? To wystarczy w każdym razie, by przewidzieć, że dom naprzeciwko nie zniknie, jak przestanę go oglądać.

Cytat:
Nie, to nie jest materializm. To jest codzienne doświadczenie: związek pomiędzy obserwacjami. W takim sensie występuje materia w idealizmie (oraz w naukach przyrodniczych), a nie w materializmie.

A w jakim sensie wg ciebie występuje w materializmie?

Cytat:
vpprof napisał:
czym się różni Bóg od gołębia w tym przypadku?
Tym, że w przypadku Boga mowa jest o OSOBIE. A co znaczy osoba, wiem z mojego własnego doświadczenia.

Ale ja nie wiem. Zdefiniuj pojęcie, jakiego używasz w dyskusji.

Cytat:
Nie muszę więc przejmować się tym, że o Bogu czasami nie myślę, bowiem zakładam, że przynajmniej On jest zawsze ze sobą myślami .

A jak Bóg się zamyśli? :>

W przypadku Boga warunek nieodrywania istnienia od obserwacji nie jest zachowany, bo Bóg jest jedynie twoimi wrażeniami (nie wiesz, czy w rzeczywistości istnieje), więc fakt, że ty sobie wyobrażasz, że on myśli nie ma tu nic do rzeczy. Jak nie myślisz o Bogu, to Bóg znika, tak jak gołąb na dachu. ;] Przynajmniej wg twojej teorii.

Cytat:
Po drugie, to włażnie te subiektywne kryteria tworzą istotę twojego świata. To one nadają twojemu światu sens i smak; to ze względu na nie wstajesz rano z łóżka i ze względu na nie kładziesz się wieczorem spać; to ze względu na nie robisz cokolwiek, z czego zdajesz sobie sprawę i za ich pomocą oceniasz to, co robisz. To nie są żadne mrzonki; to twoja rzeczywistość.

W takim razie moja rzeczywistość nie istnieje. :D Mówiąc poważnie, wartości nie tworzą mojego świata (co to jest 'mój świat'?). Mój świat to moje wrażenia.

Cytat:
Chodzi mi o to, co tu ma do rzeczy "pomylenie się światu".

Już tłumaczę. Napisałem, że moralność jest efektem ewolucji. Ty, że to tylko metateoria. Ja odpowiedziałem, że jeśli ja się mylę, to myli się również Świat (poetycko upersonifikowany Wszechświat i prawa fizyki), który „kieruje” wszystkimi procesami, takimi jak zamarzanie wody czy ewolucja (poetycka metafora). Następnie stwierdziłem, że jednak Świat nigdy się nie myli – np. woda w -20° jest zawsze lodem. Skoro Świat nigdy się nie myli, to nie pomylił się także w ukazaniu etyki jako produktu ewolucji społeczeństw. Skoro nie pomylił się Świat, to również nie pomyliłem się ja, czyli twoje zdanie: „Najwidoczniej pomyliła ci się znów teoria z meta-teorią.” było fałszywe.

Cytat:
"Odpowiednie nauki" zajmują się nie tyle tym, co BYŁO (bo to nie jest możliwe do zaobserwowania), ale tym, co JEST. W tym konkretnym przypadku, "odpowiednie nauki" zajmują się przedstawieniem takiej teorii, która z obserwowanych zachowań ludzi wyprowadza obserwowane zachowania ludzi. Efektem ubocznym takiej teorii jest możliwość sprawdzenia, w jakim stopniu jest ona samowystarczalna, to znaczy, czy można za jej pomocą dokonywać ekstrapolacji w czasie nie tylko w przyszłość, ale także i w przeszłość. Nie wynika z tego, że naukowym twierdzeniem jest: zasada "nie zabijaj" powstała na skutek ewolucji. Naukowym twierdzeniem jest: zasadę "nie zabijaj" można wpisać w behawiorystyczny model społeczeństwa. To nie jest to samo.

W takim razie żadna teoria dot. przeszłości nie może być udowodniona, tak?

Cytat:
To nie jest żadne ubieranie; tak po prostu JEST.

Decyzja to wg mnie świadomie podjęte działanie, do tego zamierzone. Jeśli ktoś świadomie nie zamierza, nie obmyśla działania bądź też nie jest świadom wykonywania działania, nie podejmuje decyzji.

Cytat:
TO znaczy, czym?

Moją budową, budową mojego ciała, mojego mózgu etc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 1:08, 15 Lut 2008    Temat postu:

wuj napisał:
Jeśli zaś o ewentualne uściślenia chodzi, to pojawią się one w miarę potrzeby
Vigilate napisał:
Ale rozumiem, że Pan sam takiej potrzeby nie czuje.

Kiedy czuję, to uściślam. Staram się pisać precyzyjnie, ale nie mogę brać pod uwagę wszystkich możliwych myśli, jakie czytelnikom przyjdą do głowy, ani uwzględnić wszystkich możliwych środowisk, z jakich pochodzą czytelnicy. A Pan wie niewątpliwie, że różne środowiska posługują się różnymi żargonami i że wobec tego nie zawsze jest oczywiste, iż potoczny zwrot, który zrozumie znajomy z pracy, zrozumie także znajomy z internetu.

Vigilate napisał:
Na wszelki wypadek zapytam jednak, czy któregoś ze słów tam użytych używa Pan może w znaczeniu, które trudno byłoby znaleźć w słowniku. Chodzi mi o coś w rodzaju "rozumiane jako spójnik" = "rozumiane jako przesłanka".

Proszę Pana, ja nie wiem, jakiego zwrotu Pan nie zrozumie i będzie go szukał rozpaczliwie po słownikach, nie potrafiąc dostrzec z kontekstu, w jaki sposób odnieść potoczne znaczenie tego zwrotu do zastanej sytuacji. Akurat w przypadku spójnika wydawało mi się to bardziej niż oczywiste. Do tego stopnia, że użyłem słowa "spójnik" jako obrazowego wyjaśnienia; skoro bowiem dwa zdania są łączone w logiczną całość trzecim zdaniem, to w takim razie to trzecie zdanie pełni ewidentną funkcję spójnika. No ale cóż; analogie oczywiste dla jednego mają prawo być tajemnicze dla drugiego. I stąd człowiek wynalazł instytucję pytania. Z której to instytucji Pan skorzystał.

Jednak wybaczy Pan, że nie będę teraz doszukiwał się miejsc, w których Pan mógłby czegoś nie pojąć. Jeśli takie miejsca są, to wyjdzie to w praniu. Taka jest przewaga dyskusji nad czytaniem książki. Książka bowiem Panu nie odpowie. A co daje w takich sytuacjach słownik, to widać z autopsji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 2:02, 15 Lut 2008    Temat postu:

vpprof napisał:
Sugerujesz, że nauka jest tworzona wyłącznie w celach pragmatycznych. Czasem tym celem może być również poznanie świata samo w sobie, z czystej ciekawości.

Tylko nauka tworzona w celach pragmatycznych (i to wyłącznie w dziedzinie empirii) jest tą nauką, której wnioski są sensownie niezależne od tego, kto naukę tworzy. I tylko tak rozumiane poznanie świata przynoci wyniki mające tę miłą własność, zwaną zresztą także obiektywnością. Na ten temat wygenerowałem zresztą kiedyś taki artykulik Wróżenie z nauki, spowodowany opublikowanym na racjonaliście.pl tekstem niejakiego Romana Zaroffa "Dlaczego jestem ateistą a nie agnostykiem". Napisałem tam między innymi coś takiego:

wuj do Romana Zaroffa napisał:
Każda hipoteza i wyjaśnienie są związane z jakims konkretnym zadaniem - nawet, jesli zadanie to postawiłes sobie dopiero po jego osiagnięciu (jako naukowiec obyty z akademickimi projektami badawczymi, powinieneś wiedzieć, co znaczy ta uwaga po myślniku). Z konkretnym zadaniem, Romku. Nie wyjaśniasz "listu"; wyjaśniasz, "kto napisał ten list" albo "o co chodzi w tym liście". "Wyjaśniam list" samo w sobie nic nie znaczy; zawsze podkładasz pod to zadanie jakąś konkretną treść. Prawidłowość twojej hipotezy sprawdzasz badając, czy rozwiązuje ona postawione zadanie w sposób zgodny z pewnymi regułami związanymi z istotną treścią postawionego zadania - czyli w sensowny sposób. Na tej zasadzie twoja sprawdzona juz hipoteza, która stała się teraz wyjaśnieniem, była (albo stała się) POTRZEBNA do tego, byś mógł sensownie odpowiedzieć na pytanie, kto napisał ten list. Gdyby ta hipoteza nie była (nie stała się) do NICZEGO potrzebna, to nie mogłbyś w żaden sposób sprawdzić, czy jest ona prawidłowym wyjaśnieniem!

Hipotezy oderwane od potrzeb to hipotezy typu "Fula wzeszła, bo krasugi pokrumały sie na dyglach" albo "Wróbelek różni się tym, ze ma nóżkę bardziej". Takich (i tylko takich) hipotez nie da się zweryfikować. Odrywając naukowe hipotezy i wyjaśnienia od jakichkolwiek potrzeb, nazywasz "naukowym" tylko to, co jest całkiem nieweryfikowalne - czyli wypowiedzi o fulach, krasugach i o wróbelkach, którym obcięto. To jest, twoim zdaniem, właśnie nauka? I na takiej to nauce opierasz swój ateizm?

Mówiąc krótko: poznawanie z ciekawości dostarcza dobrze wytyczonego, pragmatycznego celu. Którym jest właśnie zaspokojenie ciekawości :D.

vpprof napisał:
ja przecież mogę przewidzieć, co stanie się z jakąś rzeczą w jakichś tam okolicznościach.
wuj napisał:
Tak. I wtedy przez cały czas mówisz o związkach pomiędzy tym, co sobie wyobrażasz; na końcu zaś jest jakiś wynik eksperymentu lub obserwacji dokonanej w pewnych okolicznościach.
vpprof napisał:
To źle?

Czy ja mówię, że źle?

vproof napisał:
To wystarczy w każdym razie, by przewidzieć, że dom naprzeciwko nie zniknie, jak przestanę go oglądać.

Nie. To wystarczy, żeby dostrzec, co znaczy wyrażenie "dom naprzeciwko nie zniknie, jak przestanę go oglądać": znaczy ono tylko i wyłącznie tyle, że kiedy na niego spojrzę po sensownie krótkiej przerwie, zobaczę obraz sensownie podobny do tego, który widziałem przed przerwą. O żadnym "domu nieobserwowanym" nie ma tu wcale mowy. Zresztą, nie może być mowy, bo jak go nie obserwuję (ani zmysłami ani myślą), to i nie mówię o nim!

wuj napisał:
To jest codzienne doświadczenie: związek pomiędzy obserwacjami. W takim sensie występuje materia w idealizmie (oraz w naukach przyrodniczych), a nie w materializmie.
vpprof napisał:
A w jakim sensie wg ciebie występuje w materializmie?

Materializm od idealizmu odróżnia to, że materializm mówi o "materii" jako o czymś niezależnym od obserwatora ("można usunąć wszystkich obserwatorów, a na materię to nie wpłynie, i dlatego możemy traktować materię jako substancję podstawową, tworzącą świat"), a idealizm zauważa, że takie podejście jest pozbawione sensu i wobec tego mówi o materii jako o wytworze umysłu (bo tylko tak da się o materii mówić w pełni konsekwentnie).

wuj napisał:
przypadku Boga mowa jest o OSOBIE. A co znaczy osoba, wiem z mojego własnego doświadczenia.
vpprof napisał:
Ale ja nie wiem. Zdefiniuj pojęcie, jakiego używasz w dyskusji.

Jeśli nie zauważasz, że jesteś, to trudno będzie nam mówić o osobach... Bo bycie osobą polega na zauważaniu, że się jest.

wujf napisał:
Nie muszę więc przejmować się tym, że o Bogu czasami nie myślę, bowiem zakładam, że przynajmniej On jest zawsze ze sobą myślami.
vpprof napisał:
A jak Bóg się zamyśli? :>

Jak ktoś się zamyśla, to też jest ze sobą myślami.

vpprof napisał:
W przypadku Boga warunek nieodrywania istnienia od obserwacji nie jest zachowany, bo Bóg jest jedynie twoimi wrażeniami (nie wiesz, czy w rzeczywistości istnieje),

Obawiam się, że o tym rozmawiamy już w wątku Definicja Boga a definicja materii (Wuj vs vpprof). Wczoraj wygenerowałem na ten temat dość długi post, to pamiętam. Podam więc po prostu link: #50055. Nie chcę dublować, przechodzę więc do następnej kwestii:

wuj napisał:
"Odpowiednie nauki" zajmują się nie tyle tym, co BYŁO (bo to nie jest możliwe do zaobserwowania), ale tym, co JEST. W tym konkretnym przypadku, "odpowiednie nauki" zajmują się przedstawieniem takiej teorii, która z obserwowanych zachowań ludzi wyprowadza obserwowane zachowania ludzi. Efektem ubocznym takiej teorii jest możliwość sprawdzenia, w jakim stopniu jest ona samowystarczalna, to znaczy, czy można za jej pomocą dokonywać ekstrapolacji w czasie nie tylko w przyszłość, ale także i w przeszłość. Nie wynika z tego, że naukowym twierdzeniem jest: zasada "nie zabijaj" powstała na skutek ewolucji. Naukowym twierdzeniem jest: zasadę "nie zabijaj" można wpisać w behawiorystyczny model społeczeństwa. To nie jest to samo.
vpprof napisał:
W takim razie żadna teoria dot. przeszłości nie może być udowodniona, tak?

Tak. Dowodzenie dotyczy tego, co jest sprawdzalne. A sprawdzanie zawsze jest dokonywane w teraźniejszości. Jeśli teoria mówi mi "za oknem jest ciemno", a widzę, że za oknem jest jasno, to teoria jest do kitu. Jeśli teoria mówi mi zgodnie z obserwacją, że "za oknem jest jasno", ale stwierdza przy tym, że "wczoraj o tej porze za oknem było ciemno", a ja pamiętam, że było jasno, to też mnie taka teoria nie interesuje, ale z innego powodu. Mianowicie z takiego, że nie jest ona dostatecznie elegancka i jest podejrzana w praktyce: nie jest elegancka, nie jest w stanie utworzyć modelu, który dałby się uzgodnić także z moją pamięcią, i jest podejrzana w praktyce o tyle, o ile ja z tych zapisów pamięci korzystam, gdy korzystam z tej teorii. Może się jednak wydarzyć, że wspomniana teoria wspaniale pozwala mi kontrolować jasność za oknem, chociaż jej opis nie ekstrapoluje się sensownie do dnia wczorajszego. I wtedy będę z niej korzystał, bo nie o ekstrapolację do wczoraj mi chodzi, lecz o to, by dziś za pomocą tej teorii osiągnąć to, co osiągnąć zamierzam.

vpprof napisał:
tyle że ja – wyszedłszy z tego samego punktu co ty – nie utworzyłem czegoś takiego jak metateoria
wuj napisał:
Wobec tego na mocy praw logiki obracasz się waść w błędnym kole... Bo nawet rezygnacja z decyzji jest decyzją, i to nierzadko bardzo brzemienną w skutki.
vpprof napisał:
W ten sposób wszystko, każde działanie można ubrać w słowo 'decyzja'.
wuj napisał:
To nie jest żadne ubieranie; tak po prostu JEST.
vpprof napisał:
Decyzja to wg mnie świadomie podjęte działanie, do tego zamierzone. Jeśli ktoś świadomie nie zamierza, nie obmyśla działania bądź też nie jest świadom wykonywania działania, nie podejmuje decyzji.

Jasne. Ale gdy zauważasz możliwość podjęcia lub zaniechania jakiegoś działania, to wpadasz w sidła decyzji: obojętne, czy podejmiesz czy zaniechasz, decyzję podjąłeś. Świadomie i zamierzenie. A gdzie jest decyzja, tam jest i metateoria...

vpprof napisał:
ale ta moja decyzja jest spowodowana moją naturą
wuj napisał:
TO znaczy, czym?
vpprof napisał:
Moją budową, budową mojego ciała, mojego mózgu etc.

Tyle, że podałeś teraz opis materialistyczny. Czyli nie posiadający sensu dokładne tam, gdzie sens jest nam teraz potrzebny. Chyba, że ciebie nie zrozumiałem i nie mówisz o materii, lecz używasz pojęć "mózg", "ciało" i podobnych jedynie po to, by skrótowo i przy tym precyzyjnie wyrazić myśl: "moja natura jest tym, co w sobie postrzegam".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:51, 27 Lut 2008    Temat postu:

Odniosę się do kwestii nieporuszanych w innych wątkach przez nas:
wujzboj napisał:
Materializm od idealizmu odróżnia to, że materializm mówi o "materii" jako o czymś niezależnym od obserwatora ("można usunąć wszystkich obserwatorów, a na materię to nie wpłynie, i dlatego możemy traktować materię jako substancję podstawową, tworzącą świat"), a idealizm zauważa, że takie podejście jest pozbawione sensu i wobec tego mówi o materii jako o wytworze umysłu (bo tylko tak da się o materii mówić w pełni konsekwentnie).

  • Matrializm mówi też bardzo ważną rzecz, mianowicie, że wszystko co jest jest materią. Innymi słowy ucina on wszelkie mistycyzmy oraz wyrosłe na ich gruncie głupoty (typu scjentologia).
  • Nie wiem, czemu jedynym źródłem wiedzy o świecie miałoby być doświadczenie. Jest ono co prawda jedynym źródłem poznania, czyli wprowadzania nowych hipotez o nieznanych dotychczas zjawiskach, ale nie wiem, czemu to miałoby implikować niemożność użycia czystej apriorycznej logiki w niektórych przypadkach. Nie implikuje? Wg mnie jednak tak, wszak idealizm odrzuca „ekstrapolację” naszych doświadczeń w celu wyjaśnienia, co stanie się ze światem, gdy nas nie będzie. A przecież ekstrapolacja taka wykorzystuje logikę.
  • Jeśli jedynym źródłem naszej wiedzy o świecie miałoby być doświadczenie, to idea JHWH nie miałaby racji bytu, nawet w tej formie, jaką prezentujesz. Po pierwsze, definicja JHWH nie byłaby wywiedziona z doświadczenia, ale byłaby jedynie apriorycznym założeniem. Po drugie, nie mógłbyś JHWH przypisać bardzo wielu cech, których posiadania skutek znasz (pisałeś o tym w jednym z wątków), bo to byłaby już taka sama ekstrapolacja, jak ta opisana przeze mnie wyżej. Co z tego bowiem, że mniej lub bardziej intuicyjnie rozumiesz pojęcie 'wszechmogący', skoro nie doświadczyłeś go nigdy i na dobrą sprawę nie wiesz, co odczuwałby JHWH w przypadku posiadania atrybutu 'doskonały', a zatem nie mógłbyś sobie wyobrazić go jako swojego „klona”?


wujzboj napisał:
wujzboj napisał:
przypadku Boga mowa jest o OSOBIE. A co znaczy osoba, wiem z mojego własnego doświadczenia.

vpprof napisał:
Ale ja nie wiem. Zdefiniuj pojęcie, jakiego używasz w dyskusji.


Jeśli nie zauważasz, że jesteś, to trudno będzie nam mówić o osobach... Bo bycie osobą polega na zauważaniu, że się jest.

Czyżby? Doświadczasz swego istnienia czy też wywodzisz fakt swego istnienia z apriorycznych rozważań? (Pytanie za 10 pkt, więc zastanów się dobrze! :) ) Wg mnie swego istnienia się nie doświadcza. Zatem 'ja istnieję' jest sprzeczne z wymogiem Hume'a, a tym samym nie posiada wartości logicznej (nie jest ani prawdziwe ani fałszywe; jest bezsensowne).


Ostatnio zmieniony przez vpprof dnia Wto 1:35, 04 Mar 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:42, 03 Mar 2008    Temat postu:

vpprof napisał:
Matrializm mówi też bardzo ważną rzecz, mianowicie, że wszystko co jest jest materią.

Czyli CZYM, jeśli mogę zapytać?

vpprof napisał:
Innymi słowy ucina on wszelkie mistycyzmy oraz wyrosłe na ich gruncie głupoty (typu scjentologia).

Czyli JAK, jeśli mogę zapytać? Oraz co tu ma do rzeczy scjentologia? Co prawda specjalistą od scjentologii nie jestem, ale kiedy przypadkiem (i nie wiedząc, z kim mam do czynienia) trafiłem na jakąś "misję" scjentologów i posiedziałem tam u nich ze dwie godziny, oglądając filmiki i biorąc udział w testach, to odniosłem zdecydowane wrażenie nie tyle mistycyzmu, ile robienia naiwniaków w bambuko za pomocą pseudonaukowej literatury, profesjonalnego marketingu, oraz jak najbardziej naukowo ugruntowanej manipulacji psychiką.

vpprof napisał:
Nie wiem, czemu jedynym źródłem wiedzy o świecie miałoby być doświadczenie. Jest ono co prawda jedynym źródłem poznania, czyli wprowadzania nowych hipotez o nieznanych dotychczas zjawiskach, ale nie wiem, czemu to miałoby implikować niemożność użycia czystej apriorycznej logiki w niektórych przypadkach.

Aprioryczność logiki też jest dyskusyjna. Ale nieważne; mówię o doświadczeniu w szerokim słowa tego znaczeniu, czyli zawierającym w sobie tak doświadczenia typu zmysłowego (nazywam to doświadczeniem zewnętrznym), jak i doświadczenia typu umysłowego (nazywam to doświadczeniem wewnętrznym). Myślę więc, że w tym miejscu nie ma między nami nieporozumienia. Jeśli jest, to raczej polega na tym, że pod źródła wiedzy o świecie podłączam oficjalnie i świadomie wszelkie wewnętrzne doświadczenia, zwracając uwagę na to, że ich adekwatność lub nieadekwatność zależy po pierwsze od konkretnego zagadnienia, i po drugie od sposobu ich interpretacji oraz weryfikacji wniosków. Zapewne jednak najistotniejsze różnice między nami dotyczą właśnie tego, jakie sposoby intepretacji i weryfikacji są dozwolone i jak wobec tego rozkłada się wiarygodność różnego rodzaju wniosków.

vpprof napisał:
wszak idealizm odrzuca „ekstrapolację” naszych doświadczeń w celu wyjaśnienia, co stanie się ze światem, gdy nas nie będzie. A przecież ekstrapolacja taka wykorzystuje logikę.

Idealizm nie tyle odrzuca taką ekstrapolację, ile zwraca uwagę na to, że "wyniki" takiej ekstrapolacji są pozbawione treści. Mówiąc matematycznie: nie da się ekstrapolować danych doświadczalnych poza obszar S za pomocą funkcji określonych na obszarze S. Materializm usiłuje jednak dokonać czegoś takiego, i na tym polega podstawowy z nim problem.

wuj napisał:
bycie osobą polega na zauważaniu, że się jest.
vpprof napisał:
Doświadczasz swego istnienia czy też wywodzisz fakt swego istnienia z apriorycznych rozważań?

Doświadczam. Jest to doświadczenie podstawowe, przenikające wszystkie (!) inne. Aby tego doświadczać, nie potrzebuję żadnych rozważań, żadnej logiki, żadnego formalnego języka. Bez rozważań, logiki i języka nie będę w stanie tego NAZWAĆ ani o tym ROZMAWIAĆ, lecz samego doświadczenia to nie zmieni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 1:52, 04 Mar 2008    Temat postu:

wujzboj napisał:
vpprof napisał:
Matrializm mówi też bardzo ważną rzecz, mianowicie, że wszystko co jest jest materią.

Czyli CZYM, jeśli mogę zapytać?

Substancją, z jakiej zbudowany jest Wszechświat. Mogę ci ją wskazać, a ty możesz jej doświadczyć.

wujzboj napisał:
vpprof napisał:
Innymi słowy ucina on wszelkie mistycyzmy oraz wyrosłe na ich gruncie głupoty (typu scjentologia).

Czyli JAK, jeśli mogę zapytać? Oraz co tu ma do rzeczy scjentologia? Co prawda specjalistą od scjentologii nie jestem, ale kiedy przypadkiem (i nie wiedząc, z kim mam do czynienia) trafiłem na jakąś "misję" scjentologów i posiedziałem tam u nich ze dwie godziny, oglądając filmiki i biorąc udział w testach, to odniosłem zdecydowane wrażenie nie tyle mistycyzmu, ile robienia naiwniaków w bambuko za pomocą pseudonaukowej literatury, profesjonalnego marketingu, oraz jak najbardziej naukowo ugruntowanej manipulacji psychiką.

Materializm ucina mistycyzmy w ten sposób, że mówi, iż jedynym istniejącym tworzywem jest materia a nie jakieś tam duchy. A scjentologia wg mnie jest też rodzajem mistycyzmu, ale to już inna bajka.

wujzboj napisał:
vpprof napisał:
wszak idealizm odrzuca „ekstrapolację” naszych doświadczeń w celu wyjaśnienia, co stanie się ze światem, gdy nas nie będzie. A przecież ekstrapolacja taka wykorzystuje logikę.

Idealizm nie tyle odrzuca taką ekstrapolację, ile zwraca uwagę na to, że "wyniki" takiej ekstrapolacji są pozbawione treści. Mówiąc matematycznie: nie da się ekstrapolować danych doświadczalnych poza obszar S za pomocą funkcji określonych na obszarze S. Materializm usiłuje jednak dokonać czegoś takiego, i na tym polega podstawowy z nim problem.

Konkretnie dlaczego te wyniki są pozbawione treści? Bo nie da się ich doświadczyć? Ale przecież ustaliliśmy, że również za pomocą logiki można budować sensowne zdania (a nie tylko doświadczenia).

wujzboj napisał:
wuj napisał:
bycie osobą polega na zauważaniu, że się jest.
vpprof napisał:
Doświadczasz swego istnienia czy też wywodzisz fakt swego istnienia z apriorycznych rozważań?

Doświadczam. Jest to doświadczenie podstawowe, przenikające wszystkie (!) inne. Aby tego doświadczać, nie potrzebuję żadnych rozważań, żadnej logiki, żadnego formalnego języka. Bez rozważań, logiki i języka nie będę w stanie tego NAZWAĆ ani o tym ROZMAWIAĆ, lecz samego doświadczenia to nie zmieni.

No to nie dojdziemy do porozumienia, bo ja takiego doświadczenia nie mam. :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:51, 20 Mar 2008    Temat postu:

Przepraszam za przerwę w dyskusji.

vpprof napisał:
Matrializm mówi też bardzo ważną rzecz, mianowicie, że wszystko co jest jest materią.
wuj napisał:
Czyli CZYM, jeśli mogę zapytać?
vpprof napisał:
Substancją, z jakiej zbudowany jest Wszechświat. Mogę ci ją wskazać, a ty możesz jej doświadczyć.

Co znaczy, że "doświadczam materii"? O ile wiem, mam do czynienia z wrażeniami, a nie z "materią". Czy materią nazywasz moje wrażenia? Czy wobec tego twoim zdaniem Wszechświat składa się z moich wrażeń? I to wyłącznie z moich wrażeń, bo:

1. Wiem, że doświadczam tylko moich wrażeń;
2. Według ciebie, doświadczam materii;
3. Według ciebie, Wszechświat składa się wyłącznie z materii;
4. Ergo, Wszechświat składa się wyłącznie z moich wrażeń.

vpprof napisał:
Materializm ucina mistycyzmy w ten sposób, że mówi, iż jedynym istniejącym tworzywem jest materia a nie jakieś tam duchy.

Czyli że jedynym istniejącym tworzywem są moje wrażenia, a nie jakieś tam duchy?

vpprof napisał:
Konkretnie dlaczego te wyniki są pozbawione treści? Bo nie da się ich doświadczyć? Ale przecież ustaliliśmy, że również za pomocą logiki można budować sensowne zdania (a nie tylko doświadczenia).

1. Logika jest jak najbardziej doświadczana. Doświadczasz jej, gdy myślisz zgodnie z jej zasadami.

2. Doświadczasz zresztą każdej swojej myśli. Nie znasz niczego, czego nie doświadczyłbyś albo zmysłami, albo myślą.

3. Zdania logiczne są albo (a) tautologiami, czyli zdaniami prawdziwymi na mocy swojej konstrukcji, w rodzaju "A jest równe A", albo (b) sprzecznościami, czyli zdaniami fałszywymi na mocy swojej konstrukcji, w rodzaju "A jest różne od A", albo (c) zdaniami, których wartość logiczna jest określona przez doświadczenie. Jeśli jakieś pojęcie nie ma związku z doświadczeniem, to nie ma i treści.

wuj napisał:
bycie osobą polega na zauważaniu, że się jest.
vpprof napisał:
Doświadczasz swego istnienia czy też wywodzisz fakt swego istnienia z apriorycznych rozważań?
wuj napisał:
Doświadczam. Jest to doświadczenie podstawowe, przenikające wszystkie (!) inne. Aby tego doświadczać, nie potrzebuję żadnych rozważań, żadnej logiki, żadnego formalnego języka. Bez rozważań, logiki i języka nie będę w stanie tego NAZWAĆ ani o tym ROZMAWIAĆ, lecz samego doświadczenia to nie zmieni.
vpprof napisał:
No to nie dojdziemy do porozumienia, bo ja takiego doświadczenia nie mam. :)

Czyżbym rozmawiał z automatem, który właśnie przepada na teście Turinga?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:58, 26 Kwi 2008    Temat postu:

Także i ja przepraszam za przerwę w dyskusji.

wujzboj napisał:
Co znaczy, że "doświadczam materii"? O ile wiem, mam do czynienia z wrażeniami, a nie z "materią". Czy materią nazywasz moje wrażenia? Czy wobec tego twoim zdaniem Wszechświat składa się z moich wrażeń? I to wyłącznie z moich wrażeń, bo:

1. Wiem, że doświadczam tylko moich wrażeń;
2. Według ciebie, doświadczam materii;
3. Według ciebie, Wszechświat składa się wyłącznie z materii;
4. Ergo, Wszechświat składa się wyłącznie z moich wrażeń.

Owszem; tylko tak sensownie da się zdefiniować wszechświat. Aczkolwiek należy wnieść do tego tę poprawkę, że ja doświadczam także uczuć, które przecież nie tworzą wszechświata.

wujzboj napisał:
vpprof napisał:
Materializm ucina mistycyzmy w ten sposób, że mówi, iż jedynym istniejącym tworzywem jest materia a nie jakieś tam duchy.

Czyli że jedynym istniejącym tworzywem są moje wrażenia, a nie jakieś tam duchy?

Tak. Jedynym tworzywem wszechświata zdefiniowanego jako twoje wrażenia są twoje wrażenia.

wujzboj napisał:
vpprof napisał:
Konkretnie dlaczego te wyniki są pozbawione treści? Bo nie da się ich doświadczyć? Ale przecież ustaliliśmy, że również za pomocą logiki można budować sensowne zdania (a nie tylko doświadczenia).

1. Logika jest jak najbardziej doświadczana. Doświadczasz jej, gdy myślisz zgodnie z jej zasadami.

2. Doświadczasz zresztą każdej swojej myśli. Nie znasz niczego, czego nie doświadczyłbyś albo zmysłami, albo myślą.

3. Zdania logiczne są albo (a) tautologiami, czyli zdaniami prawdziwymi na mocy swojej konstrukcji, w rodzaju "A jest równe A", albo (b) sprzecznościami, czyli zdaniami fałszywymi na mocy swojej konstrukcji, w rodzaju "A jest różne od A", albo (c) zdaniami, których wartość logiczna jest określona przez doświadczenie. Jeśli jakieś pojęcie nie ma związku z doświadczeniem, to nie ma i treści.

Oczywiście; popełniłem niedokładność w dyskusji, co sprowadziło ją na boczne tory. Mówisz, że problem z materializmem polega na tym, że chce on usunąć obserwatorów; w takim razie ja zapytam: kto doświadcza istnienia tych obserwatorów, skoro może mówić o ich usunięciu?

wujzboj napisał:
wuj napisał:
bycie osobą polega na zauważaniu, że się jest.
vpprof napisał:
Doświadczasz swego istnienia czy też wywodzisz fakt swego istnienia z apriorycznych rozważań?
wuj napisał:
Doświadczam. Jest to doświadczenie podstawowe, przenikające wszystkie (!) inne. Aby tego doświadczać, nie potrzebuję żadnych rozważań, żadnej logiki, żadnego formalnego języka. Bez rozważań, logiki i języka nie będę w stanie tego NAZWAĆ ani o tym ROZMAWIAĆ, lecz samego doświadczenia to nie zmieni.
vpprof napisał:
No to nie dojdziemy do porozumienia, bo ja takiego doświadczenia nie mam. :)

Czyżbym rozmawiał z automatem, który właśnie przepada na teście Turinga?

Być może. Bo czymże innym są ludzie jak nie biologicznymi automatami?

Ale zadam ci pytanie: twierdzisz, że doświadczasz swego istnienia. Ale istnienie np. drzewa to jedynie zespół twoich wrażeń. Tak więc jakie wrażenia składają się na istnienie ciebie?

I drugie pytanie: drzewo istnieje na świecie, który jest zbitką twoich wrażeń. A na jakim świecie ty istniejesz? Czy doświadczasz tego świata? A może jesteś tylko swoim wrażeniem, jak drzewo?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
9741




Dołączył: 12 Wrz 2007
Posty: 212
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:50, 25 Cze 2008    Temat postu:

Nie wiem czy w MÓZGU akurat, ale na pewno jest tworem umysłu, gdyż nic poza pojęciem "Bóg" nie posiadamy w dyspozycji ani empirycznie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Błażej




Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:44, 07 Gru 2015    Temat postu:

Sory wszystkim, że odkopuje stary temat, ale strasznie ciekawi mnie kilka spraw.

Cytat:
„Teoria ewolucji NIE jest teorią filozoficzną i NIE dotyczy ontologicznej historii ludzkości.”


1.Co, to jest ontologiczna historia ludzkości ? Ontologiczna czyli jaka ?
2.Dlaczego, dla WujaZbója jest ona ważna ?
3. Czy nie moglibyśmy pozostać, przy badaniu po prostu historii ludzkości ?



Cytat:
„Traktowanie teorii ewolucji jako nauki o Początku jest tak samo nienaukowe…”


Jeżeli historia pojawienia się człowieka wygląda tak, jak to opisuje owa pani profesor to, co w tym nienaukowego ? Chyba tylko, dziś fundamentalni kreacjoniści młodej ziemi odrzucają powstanie gatunku ludzkiego w wyniku stopniowych zmian na drodze ewolucji.

Cytat:
Z naukowego punktu widzenia, teza ta nie jest ani odrobinę kontrowersyjna. A jaki jest jej sens filozoficzny? O tym można by długo rozmawiać...


To porozmawiajmy ;-P Chodzi o tezę „człowiek pojawił się na Ziemi przez przypadek, mało tego, nawet w ogóle mogło się to nie wydarzyć.”. Nie jest kontrowersyjna ? To właśnie wiedza naukowa dostarcza nam wiedzy o tym, że człowieka mogłoby nie być. Ziemia przeszła kilkanaście globalnych kataklizmów, w których wyginęło wiele gatunków organizmów żywych. Nam szczęśliwie(naszym przodkom) udało się to przetrwać. Taka wiedza dostarcza argumenty dla przeciwników teizmu. Czy historia ziemi i rozwoju gatunków sprzyja teorii Inteligentnego Projektu ? Wydaje się, ze nie, bo jak połączyć idee dobrego Boga, (który chce jak najlepiej dla swojego stworzenia) z projektem, który wydaje się nieść wiele cierpienia. Poza tym, dobór naturalny, który wydaje się być okrutnym prawem eliminowania gorzej przystosowanych jednostek, jest oparty na rywalizacji, cierpieniu. Cały proces jest uzależniony od przypadku, czyli spontanicznie pojawiają się gorsze i lepsze formy życia. Te lepsze przekazują materiał, gorsze odpadają, zostają zabite, wyparte z terytoriów. Jeśli na podstawie obserwacji świata mamy wyciągnąć jakieś wnioski o Stwórcy to chyba nie można się dziwić przeciwnikom Inteligentnego Projektu czy teizmu w ogóle, że im koncepcja chrześcijańskiego Boga, nie klei się z faktami jakimi dostarcza nam wiedza naukowa. Kształt dzieła jest pozostawiony przypadkowi i jest mechanizmem okrutnym. Skoro jest ewolucja, której motorem jest dobór naturalny, to niepotrzebny jest żaden organizator życia. Czyli tu już nawet nie chodzi ateistom, że Bóg jest niemożliwy, tylko po prostu jest zbędny, Tak więc ten naukowy punkt przyniósł bardzo kontrowersyjną wiedzę, której filozoficzny sens jest bardzo potężny. Dla osób wierzących w Boga (np. ja), jest to poważny problem. Ale problem jest nie tylko w temacie historii powstawania organizmów żywych.

Problem z Inteligentnym Projektem jest też w temacie kosmologii. Jeśli, ktoś stoi na stanowisku, że osobowy Bóg stworzył wszechświat to musi się zmierzyć z równie niełatwymi pytaniami, jak np. wielkie marnotrawstwo stworzonej materii. Nasz wszechświat ukształtowany jest z nadwyżki materii jaka przetrwała po Wielkim Wybuchu, po co ta dysproporcja ? Po, co projektować, tak ogromny obszar wszechświata, w którym ogromna część do życia się nie nadaje. Ziemia, jedna z wielu miliardów planet mieści się w nadzwyczajnie nieczęsto spotykanych warunkach, które nie tyle, co są przychylne życiu, a raczej „zmusiły” naszą planetę do „wydania” życia biologicznego. Po, co natworzone jest miliony galaktyk ? Czy właśnie nie tak, by wyglądał wszechświat, o którym moglibyśmy powiedzieć, że nie jest dziełem Boga ? Gdyby Bogu zależało na ludzkości, to wystarczyło stworzyć jedną galaktykę w tym nasz układ słoneczny. Czy dzisiejsza wiedza naukowa dostarcza nam obraz, który sprzyja czemuś, co możemy nazwać Inteligentnym projektem ? Jeżeli wszechświat jest zamysłem Boga, to w naszej ocenie może to się wydać fuszerką. Jaki był zamysł tworzenia wszechświata, gdzie wszystko wydaje się naleciałością przypadku/braku celowości. Czy brutalny środek jakim jest dobór naturalny też jest zamysłem Boga ? Kwestia dyskusyjna, ale budzi niesmak, dla tych, którzy w Bogu widzą Stwórcę wszechświata. Z tego powstają kolejne dylematy. Czy Bóg chce się przed nami ukryć, żeby zapewnić nam wolną wolę, a my możemy jedynie wierzyć ? To trochę jednak się nie klei. Dlaczego wiara miałaby być czymś lepszym od wiedzy, wolna wola nie załatwi tu sprawy, bo to wiedza pozwala nam na świadomy wybór, a bez wiedzy kroczymy po omacku.

No i masz, zebrało mi się na nocne dylematy…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6296
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:53, 07 Gru 2015    Temat postu:

Błażej napisał:
Sory wszystkim, że odkopuje stary temat, ale strasznie ciekawi mnie kilka spraw.

Cytat:
„Teoria ewolucji NIE jest teorią filozoficzną i NIE dotyczy ontologicznej historii ludzkości.”


1.Co, to jest ontologiczna historia ludzkości ? Ontologiczna czyli jaka ?
2.Dlaczego, dla WujaZbója jest ona ważna ?
3. Czy nie moglibyśmy pozostać, przy badaniu po prostu historii ludzkości ?



Cytat:
„Traktowanie teorii ewolucji jako nauki o Początku jest tak samo nienaukowe…”




Jeżeli historia pojawienia się człowieka wygląda tak, jak to opisuje owa pani profesor to, co w tym nienaukowego ? Chyba tylko, dziś fundamentalni kreacjoniści młodej ziemi odrzucają powstanie gatunku ludzkiego w wyniku stopniowych zmian na drodze ewolucji.

Cytat:
Z naukowego punktu widzenia, teza ta nie jest ani odrobinę kontrowersyjna. A jaki jest jej sens filozoficzny? O tym można by długo rozmawiać...


To porozmawiajmy ;-P Chodzi o tezę „człowiek pojawił się na Ziemi przez przypadek, mało tego, nawet w ogóle mogło się to nie wydarzyć.”. Nie jest kontrowersyjna ? To właśnie wiedza naukowa dostarcza nam wiedzy o tym, że człowieka mogłoby nie być. Ziemia przeszła kilkanaście globalnych kataklizmów, w których wyginęło wiele gatunków organizmów żywych. Nam szczęśliwie(naszym przodkom) udało się to przetrwać. Taka wiedza dostarcza argumenty dla przeciwników teizmu. Czy historia ziemi i rozwoju gatunków sprzyja teorii Inteligentnego Projektu ? Wydaje się, ze nie, bo jak połączyć idee dobrego Boga, (który chce jak najlepiej dla swojego stworzenia) z projektem, który wydaje się nieść wiele cierpienia. Poza tym, dobór naturalny, który wydaje się być okrutnym prawem eliminowania gorzej przystosowanych jednostek, jest oparty na rywalizacji, cierpieniu. Cały proces jest uzależniony od przypadku, czyli spontanicznie pojawiają się gorsze i lepsze formy życia. Te lepsze przekazują materiał, gorsze odpadają, zostają zabite, wyparte z terytoriów. Jeśli na podstawie obserwacji świata mamy wyciągnąć jakieś wnioski o Stwórcy to chyba nie można się dziwić przeciwnikom Inteligentnego Projektu czy teizmu w ogóle, że im koncepcja chrześcijańskiego Boga, nie klei się z faktami jakimi dostarcza nam wiedza naukowa. Kształt dzieła jest pozostawiony przypadkowi i jest mechanizmem okrutnym. Skoro jest ewolucja, której motorem jest dobór naturalny, to niepotrzebny jest żaden organizator życia. Czyli tu już nawet nie chodzi ateistom, że Bóg jest niemożliwy, tylko po prostu jest zbędny, Tak więc ten naukowy punkt przyniósł bardzo kontrowersyjną wiedzę, której filozoficzny sens jest bardzo potężny. Dla osób wierzących w Boga (np. ja), jest to poważny problem. Ale problem jest nie tylko w temacie historii powstawania organizmów żywych.

Problem z Inteligentnym Projektem jest też w temacie kosmologii. Jeśli, ktoś stoi na stanowisku, że osobowy Bóg stworzył wszechświat to musi się zmierzyć z równie niełatwymi pytaniami, jak np. wielkie marnotrawstwo stworzonej materii. Nasz wszechświat ukształtowany jest z nadwyżki materii jaka przetrwała po Wielkim Wybuchu, po co ta dysproporcja ? Po, co projektować, tak ogromny obszar wszechświata, w którym ogromna część do życia się nie nadaje. Ziemia, jedna z wielu miliardów planet mieści się w nadzwyczajnie nieczęsto spotykanych warunkach, które nie tyle, co są przychylne życiu, a raczej „zmusiły” naszą planetę do „wydania” życia biologicznego. Po, co natworzone jest miliony galaktyk ? Czy właśnie nie tak, by wyglądał wszechświat, o którym moglibyśmy powiedzieć, że nie jest dziełem Boga ? Gdyby Bogu zależało na ludzkości, to wystarczyło stworzyć jedną galaktykę w tym nasz układ słoneczny. Czy dzisiejsza wiedza naukowa dostarcza nam obraz, który sprzyja czemuś, co możemy nazwać Inteligentnym projektem ? Jeżeli wszechświat jest zamysłem Boga, to w naszej ocenie może to się wydać fuszerką. Jaki był zamysł tworzenia wszechświata, gdzie wszystko wydaje się naleciałością przypadku/braku celowości. Czy brutalny środek jakim jest dobór naturalny też jest zamysłem Boga ? Kwestia dyskusyjna, ale budzi niesmak, dla tych, którzy w Bogu widzą Stwórcę wszechświata. Z tego powstają kolejne dylematy. Czy Bóg chce się przed nami ukryć, żeby zapewnić nam wolną wolę, a my możemy jedynie wierzyć ? To trochę jednak się nie klei. Dlaczego wiara miałaby być czymś lepszym od wiedzy, wolna wola nie załatwi tu sprawy, bo to wiedza pozwala nam na świadomy wybór, a bez wiedzy kroczymy po omacku.

No i masz, zebrało mi się na nocne dylematy…



Wielkie dzięki. :brawo: :serce:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Błażej




Dołączył: 13 Sie 2011
Posty: 539
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:30, 07 Gru 2015    Temat postu:

Ale, za co dziękować ?

Właśnie jestem świeżo po obejrzeniu wykładu ks. prof. Michała Hellera z roku 2014. Tytuł spotkania "Od Wielkiego Wybuchu do Gułagu. Czyli jak usprawiedliwić historię Wszechświata.” Na koniec takich spotkań, publiczność zadaje pytania. Na moje szczęście, pojawiło się pytanie, które nawiązuje do jednego z problemów postawionych przeze mnie w tym temacie. Pytanie od publiczności jest mniej więcej takie
Cytat:
Czy istnienie jednej planety, na której rozwinęło się życie biologiczne, nie jest marnotrawstwem materii we wszechświecie ?
Niestety ks. prof. Michał Heller odpłynął przy tym pytaniu w całkiem innym kierunku, tak daleko, że zapomniał jakie było pytanie, a że nie było czasu to prowadzący przeszedł do innych pytań... :cry: To się nazywa tak blisko, a tak daleko.. :gitara:

Ostatnio zmieniony przez Błażej dnia Pon 23:33, 07 Gru 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 2732
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 0:13, 08 Gru 2015    Temat postu:

Błażej napisał:
Dlaczego wiara miałaby być czymś lepszym od wiedzy, wolna wola nie załatwi tu sprawy, bo to wiedza pozwala nam na świadomy wybór, a bez wiedzy kroczymy po omacku.


Dokładnie! najpierw należy poznać i zrozumieć - potem dokonać świadomego wyboru, który jest oczywisty :wink:

Nie ma nic gorszego niż ślepa wiara.


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Wto 0:14, 08 Gru 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6296
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:50, 08 Gru 2015    Temat postu:

Błażej napisał:
Ale, za co dziękować ?

Właśnie jestem świeżo po obejrzeniu wykładu ks. prof. Michała Hellera z roku 2014. Tytuł spotkania "Od Wielkiego Wybuchu do Gułagu. Czyli jak usprawiedliwić historię Wszechświata.” Na koniec takich spotkań, publiczność zadaje pytania. Na moje szczęście, pojawiło się pytanie, które nawiązuje do jednego z problemów postawionych przeze mnie w tym temacie. Pytanie od publiczności jest mniej więcej takie
Cytat:
Czy istnienie jednej planety, na której rozwinęło się życie biologiczne, nie jest marnotrawstwem materii we wszechświecie ?
Niestety ks. prof. Michał Heller odpłynął przy tym pytaniu w całkiem innym kierunku, tak daleko, że zapomniał jakie było pytanie, a że nie było czasu to prowadzący przeszedł do innych pytań... :cry: To się nazywa tak blisko, a tak daleko.. :gitara:


Dziwny temat - To była naukowe spotkanie?? Od teorii wielkiego wybuchu do gułagu :( :oops:

Poznaniu prawdy o czym? Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, ale 2+2=1 to także prawda; wszystko zależy od definicji dodawania. A to, jaką definicję dodawania przyjmiesz, zależy od tego, jaki praktyczny problem masz zamiar za pomocą tak zdefiniowanej operacji opisać. Dodawanie jabłek? Wtedy 2+2=4. Dodawanie obrotów po 120° każdy? Wtedy 2+2=1.

Chciałam prosić Jarka aby wyjaśnił jak rozwiązuje to drugie równanie.

To byłoby edukacyjnie wartościowe. :* :serce:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6296
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:53, 08 Gru 2015    Temat postu:

lucek napisał:
Błażej napisał:
Dlaczego wiara miałaby być czymś lepszym od wiedzy, wolna wola nie załatwi tu sprawy, bo to wiedza pozwala nam na świadomy wybór, a bez wiedzy kroczymy po omacku.


Dokładnie! najpierw należy poznać i zrozumieć - potem dokonać świadomego wyboru, który jest oczywisty :wink:

Nie ma nic gorszego niż ślepa wiara.


Na czym polega zrozumienie?? Co należy zrozumieć??

Dlaczego wybór według Ciebie jest oczywisty?

I jaki jest?? Jaki powinien wg Ciebie być- mam nadzieję, że nie jesteś księdzem. :cry: :cry:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6296
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 15:00, 08 Gru 2015    Temat postu:

Lucek mi też jakieś takie równanie podesłał...
Dziwaczne!
2+2= 4,000000000000000000000000000000000000000000000000000001

;-) .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Agent Tomek
Proszę oczyść posty w DR



Dołączył: 12 Mar 2015
Posty: 701
Przeczytał: 2 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:48, 10 Gru 2015    Temat postu:

Semele napisał:
Dodawanie obrotów po 120° każdy? Wtedy 2+2=1
"1=0" niejaki Krowa już dawno rozwiązał! :rotfl:

PS
Weź Semele i może naucz się ułamków, zapoznaj z różnicą między miarą i jednostką miary ... albo cóś innego?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6296
Przeczytał: 87 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:07, 25 Gru 2015    Temat postu:

Ciekawe , Bóg narodził się w umyśle i w umyśle umiera.

Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Pon 8:46, 04 Sty 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin