Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dyskusyjna uczciwość, a poprawianie sobie humoru pisaniem

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:48, 31 Paź 2019    Temat postu: Dyskusyjna uczciwość, a poprawianie sobie humoru pisaniem

Jakie motywacje kierują ludźmi w dyskusjach (szczególnie tych na naszym forum)?
- Pewnie różne. Sam w mojej stopce zapisałem jedną z nich, czyli w pewnym sensie "przełamywaniem siebie" - chcę się dowiedzieć, jak sprawy widzi jakiś "inny ja". Po co mi to?
- aby ZYSKAĆ PERSPEKTYWĘ, aby nie być tylko wciąż wpatrzonym we własne potrzeby psychiczne, własne poglądy, wiary.
Jako osoba o raczej intelektualnym nastawieniu do świata (tzn. emocje, uczucia też mam, nawet targają mną, są ważne, ale są W INNEJ PRZEGRÓDCE, staram się nie wciskać ich do obszaru rozważań koncepcyjnych), preferuję w dyskusjach oddzielanie aspektu incydentalnego, emocjonalnego od tego, co ma okazać się trwałe w myślach - do prawd, które budują NIEZALEŻNOŚĆ od co dzisiaj jest takie, jutro będzie inne, a w ogóle to się jawi, lecz do końca nie wiadomo, czym jest. Taki ideał uczciwego dyskutanta mam - kogoś, kto w pewnym sensie w dyskusji "wyzbywa się siebie" (tego incydentalnego, zdezorientowanego chaosem świata i własnej natury siebie), aby dobierać się do tego COŚ WIĘCEJ, coś PONAD, coś co jest nie tylko tu i teraz, lecz będzie też jutro, będzie nie tylko dla mnie, lecz dla innych ludzi, będzie PRAWDĄ OGÓLNĄ, a nie jednostkowym doznaniem. To uważam za wartość - że oto poznam rzeczy, bardziej same w sobie, a mniej w tym jak je dzisiaj, w tym czy innym nastroju, z tym czy innym przekłamaniem odczytu, odebrałem.
Widzę jednak, że taki ideał jest może dość nietypowy. Obserwuję ludzi, którzy wcale nie cenią sobie takiego odejścia od incydentalności, od subiektywizmu doznawania, a wręcz się na tym subiektywizmie skupiają. Prawdy ogólne?... - dla nich nie są ważne. Ważna jest tak chwila, to aby się np. dobrze poczuć.
No właśnie - pisanie jako forma psychoterapii. Ciekawe zagadnienie...
Obserwuję piszących, którzy właściwie większość reguł wymiany informacji ignorują, skupiając się na jakiemuś tam podreperowaniu swoich emocji, swojego ego(izmu), przekonania o własnej wartości. Tacy ludzie nie po to piszą na forum w tematach merytorycznych, aby coś wnieść do omawianych kwestii, ale aby zwrócić na siebie uwagę, pochwalić się czymś, często też kogoś skrytykować ot tak (nawet bez sensu, ale z myślą: patrzcie jaki to mądry/a jestem, mam swoje zdanie!).
Ogólnie uważam, że nie powinno się mieszać dyskusji merytorycznej z terapeutyczną. Nie potępiam psychoterapii, polegającej na kontaktowaniu się z innymi w ludźmi w postaci luźnych pogaduszek. To jest fajne i sympatyczne, JEŚLI JEST W ODPOWIEDNIM MIEJSCU. Ale nie przepadam za wtrąceniami do dyskusji, które z założenia mają być w stylu intelektualnym, w których ktoś ma ochotę się dowartościowywać emocjonalnie. To wprowadza zamęt, jest formą trolingu, wymusza na innych użytkownikach (tych zainteresowanych meritum) skrolowanie tekstu.
Ale pewnie się tego nie pozbędziemy. Osoby specjalnej troski, pragnące bardzo dowartościowania uwagą, będą wciskały swoje emocje także tam, gdzie to nie pasuje.

Chciałbym tu jednak wprowadzić pewien wyróżnik dyskusji intelektualnie uczciwej.
Jak podstawowy paradygmat do sformułowania tego wyróżnika stawiam POSZANOWANIE CZASU I CIERPLIWOŚCI INNYCH UŻYTKOWNIKÓW. Nie lubimy, gdy ktoś nam wciska na siłę coś, czego nie chcemy gdzieś widzieć, przeszkadza nam to, sprawia przykrość. Tam gdzie dyskutujemy intelektualnie, oczekujemy intelektualnych odpowiedzi, czyli odpowiedzi związanych z:
- ZROZUMIENIEM, o czym się pisze
- TRZYMANIEM SIĘ TEMATU
- traktowaniem innych użytkowników poważnie, szanowaniem ich.
Jeśli komuś się jakiś temat nie podoba, to nie musi zabierać w nim głosu. Są inne tematy, więc pewnie znajdzie coś dla siebie.

Problem jest z OSOBAMI MENTALNIE SŁABYMI, takimi które wciąż wymagają psychoterapii. One nie będą pisały na temat, bo ten temat nie specjalnie ich interesuje. Interesuje za to najczęściej ich własne ego, emocje z nim związane. Będą się dowartościowywały przy każdej okazji. Nawet psując innym dyskusję.
Potrzeba się ciągłego dowartościowywania to słabość. Ze stanu słabości wprost wynika,.
Silny nie potrzebuje dowartościowywania - raczej sam udziela go innym. Słabi nie wytrzymują - chwalą się, krytykują bezzasadnie, wciąż siebie wciskają, gdzie się tylko da. Bo nie mają mocy w sobie, nie są zdolni do pewnej dyscypliny mentalnej. Ta jest możliwa dopiero od pewnego poziomu rozwoju i energii wewnętrznej.

Na koniec dodam, że do jakiegoś stopnia każdy może mieć (miewa) problem ze swoim ego. I pewnie każdy do jakiegoś stopnia podlega zarzutowi, że pisze coś dla podreperowanie sobie emocji, a nie - uczciwie - czyli w zgodzie z umową, o czym gdzieś się pisze. Jest tu więc pewnie KWESTIA SKALI - czy owe odchylenia od tematu, robienie z niego śmietnika jest nagminne, czy incydentalne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:58, 31 Paź 2019    Temat postu:

Dlatego wuj zrobił swietny krok. Pisanie blogów.
Dziękuję mu za to. Wolałabym mieć blog otwarty. Na razie nie umiem usuwać i sprawdzac ip. Chyba NIE jest to takie trudne.
Czy jakiś ktoś kto to umie chciałaby założyć ze mna blog. Lub otworzę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:02, 31 Paź 2019    Temat postu:

Tak jeszcze w tym temacie, już odrywając się od dyskutowania w necie, a patrząc na życie. Mamy tam tak liczne przykłady zadręczania ludzi opowieściami o sobie.
Zapewne każdy zna takie przypadki. Ja znam ich wiele. Z takimi ludźmi rozmowa jest najczęściej uciążliwością - oni nie są w stanie oderwać się od swojego ego, czasem swojej rodziny, jakichś tam przekonań. Wciąż tylko o tym i o tym, nie bacząc na to, czy komuś to pasuje, czy nie.
Sam się też zastanawiam: czy ja czasem też taki nie jestem?
Pewnie czasem jestem. Do pewnego stopnia jest to nieuniknione, bo każdy jest jakiś, coś tam konkretnie w głowie ma, więc jak rozmawia, to właśnie o tym. Ale też jest kwestia skali, czy wciąż zadręczamy naszych bliskich powtarzaniem w kółko tego samego?...
Tu trzeba włożyć trochę wysiłku, kontrolować się.
Ja od jakiegoś czasu zrobiłem się w życiu bardziej milczący. Czuję, że mam swój świat, który jest niezrozumiały dla większości. Innych raczej nie interesuje mój świat, a ja z kolei nie zawsze mam ochotę się dowiadywać o ich światach. Publikując w necie jest pod tym względem lepiej - nie ma obowiązku wchodzić do tematów, które kogoś nie interesują. Więc ja nie wchodzę, a jednocześnie uważam, że jak sam coś napiszę, zaś ktoś to uzna za nieważne, nieciekawe, to będzie jego problem. Wszak starałem się jakoś tam zatytułować temat, nie wymuszam na nikim czytania. Jak coś przeczytał, a mu się nie spodobało, to nie musiał tam wchodzić. Sam jest sobie winien.
W życiu jest gorzej - czasem jak się do człowieka przypnie taki perorujący o sobie delikwent, to naprawdę jest trudno się od niego odczepić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:03, 31 Paź 2019    Temat postu:

Dlatego wuj zrobił swietny krok. Pisanie blogów.
Dziękuję mu za to. Wolałabym mieć blog otwarty. Na razie nie umiem usuwać i sprawdzac ip. Chyba NIE jest to takie trudne.
Czy jakiś ktoś kto to umie chciałaby założyć ze mna blog. Lub otworzę swój.
Coś na kształt blogu dyskurs ..z lotu ptaku..:-)

Jak bym go nazwała...

Nie pogaduchy bo nie byłyby to pogaduchy..:-)

Zapraszam do ...https://lubimyczytac.pl/ksiazka/64438/listy-do-nieznajomej

Czegoś w tym rodzaju. To chyba pierwsza rozmowa wirtualna w dobie bez komputerów..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:22, 31 Paź 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Dlatego wuj zrobił swietny krok. Pisanie blogów.
Dziękuję mu za to. Wolałabym mieć blog otwarty. Na razie nie umiem usuwać i sprawdzac ip. Chyba NIE jest to takie trudne.
Czy jakiś ktoś kto to umie chciałaby założyć ze mna blog. Lub otworzę swój.
Coś na kształt blogu dyskurs ..z lotu ptaku..:-)

Jak bym go nazwała...

Nie pogaduchy bo nie byłyby to pogaduchy..:-)

Zapraszam do ...https://lubimyczytac.pl/ksiazka/64438/listy-do-nieznajomej

Czegoś w tym rodzaju. To chyba pierwsza rozmowa wirtualna w dobie bez komputerów..

Masz już swój blog. Więc wystarczy otworzyć tam temat i zaprosić ludzi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:01, 31 Paź 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
Dlatego wuj zrobił swietny krok. Pisanie blogów.
Dziękuję mu za to. Wolałabym mieć blog otwarty. Na razie nie umiem usuwać i sprawdzac ip. Chyba NIE jest to takie trudne.
Czy jakiś ktoś kto to umie chciałaby założyć ze mna blog. Lub otworzę swój.
Coś na kształt blogu dyskurs ..z lotu ptaku..:-)

Jak bym go nazwała...

Nie pogaduchy bo nie byłyby to pogaduchy..:-)

Zapraszam do ...https://lubimyczytac.pl/ksiazka/64438/listy-do-nieznajomej

Czegoś w tym rodzaju. To chyba pierwsza rozmowa wirtualna w dobie bez komputerów..

Masz już swój blog. Więc wystarczy otworzyć tam temat i zaprosić ludzi.


Wiem ale sie boję tych nienawistnikow. Muszę najpierw ogarnac to ip..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8479
Przeczytał: 67 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:09, 31 Paź 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
Dlatego wuj zrobił swietny krok. Pisanie blogów.
Dziękuję mu za to. Wolałabym mieć blog otwarty. Na razie nie umiem usuwać i sprawdzac ip. Chyba NIE jest to takie trudne.
Czy jakiś ktoś kto to umie chciałaby założyć ze mna blog. Lub otworzę swój.
Coś na kształt blogu dyskurs ..z lotu ptaku..:-)

Jak bym go nazwała...

Nie pogaduchy bo nie byłyby to pogaduchy..:-)

Zapraszam do ...https://lubimyczytac.pl/ksiazka/64438/listy-do-nieznajomej

Czegoś w tym rodzaju. To chyba pierwsza rozmowa wirtualna w dobie bez komputerów..

Masz już swój blog. Więc wystarczy otworzyć tam temat i zaprosić ludzi.


Wiem ale sie boję tych nienawistnikow. Muszę najpierw ogarnac to ip..
Po co? Wystarczy opcja "x" i rakieta unosi nienawistny wpis w kosmos :*

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Czw 20:10, 31 Paź 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 691
Przeczytał: 69 tematów


PostWysłany: Pią 9:41, 01 Lis 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Tak jeszcze w tym temacie, już odrywając się od dyskutowania w necie, a patrząc na życie. Mamy tam tak liczne przykłady zadręczania ludzi opowieściami o sobie.
Zapewne każdy zna takie przypadki. Ja znam ich wiele. Z takimi ludźmi rozmowa jest najczęściej uciążliwością - oni nie są w stanie oderwać się od swojego ego, czasem swojej rodziny, jakichś tam przekonań. Wciąż tylko o tym i o tym, nie bacząc na to, czy komuś to pasuje, czy nie.
Sam się też zastanawiam: czy ja czasem też taki nie jestem?
Pewnie czasem jestem. Do pewnego stopnia jest to nieuniknione, bo każdy jest jakiś, coś tam konkretnie w głowie ma, więc jak rozmawia, to właśnie o tym. Ale też jest kwestia skali, czy wciąż zadręczamy naszych bliskich powtarzaniem w kółko tego samego?...
Tu trzeba włożyć trochę wysiłku, kontrolować się.
Ja od jakiegoś czasu zrobiłem się w życiu bardziej milczący. Czuję, że mam swój świat, który jest niezrozumiały dla większości. Innych raczej nie interesuje mój świat, a ja z kolei nie zawsze mam ochotę się dowiadywać o ich światach. Publikując w necie jest pod tym względem lepiej - nie ma obowiązku wchodzić do tematów, które kogoś nie interesują. Więc ja nie wchodzę, a jednocześnie uważam, że jak sam coś napiszę, zaś ktoś to uzna za nieważne, nieciekawe, to będzie jego problem. Wszak starałem się jakoś tam zatytułować temat, nie wymuszam na nikim czytania. Jak coś przeczytał, a mu się nie spodobało, to nie musiał tam wchodzić. Sam jest sobie winien.
W życiu jest gorzej - czasem jak się do człowieka przypnie taki perorujący o sobie delikwent, to naprawdę jest trudno się od niego odczepić.

Ciekawe co piszesz. Przyznam, ze mam podobnie. Jestem osoba bardzo skrytą i nie lubie ludzi zadreczac moimi problemami, sprawami, emocjami, ale to się bardzo odbija na moim życiu osobistym, tzn. w szkołe szanowano mnie jako osobe, od której można było spisać zadanie domowe albo ściągnąć na sprawdzianie, a w pracy szanuje mnie się za to, że jestem solidnym wsparciem merytorycznym, ale tak w dziecinstwie jak w dorosłości zawsze byłam ostatnia osoba, z którą chce się spędzać wolny czas, rozmawiać na przerwach, jeść lunch, spotykać w weekendy. Takie osoby jak ja stanowią kiepski materiał na przyjaciela, kumpla czy partnera życiowego. Te osoby bardziej towarzyskie odbierają milczków jako osoby, które "mają wszystkich w dupie" i nadają się w związku z tym tylko do takich powierzchownych relacji np. na gruncie zawodowym.

Trzeba sobie zdać sprawę, że ludzie w kontaktach z innymi przede wszystkim szukaja relacji (pewnie w większym stopniu dotyczy to kobiet), a bycie w relacji wymaga wlaśnie tego, żeby słuchać jak inni dzielą się swoim światem, jak i dzielić się tym światem z innymi. Sprowadzanie kontaktów z innymi do samej tylko wymiany myśli, czyli tego poziomu intelektualnego, nie pozwala utworzyć jakiejś głębszej więzi osobowej. Takie osoby są sobie obce, bo w rozmowę, kontakt nie angazują całych siebie, tylko właśnie ten intelekt.

A nawiązując do dyskusji forumowych, to jak jesteś taką właśnie zdystasowaną osobą, która stara się powściagać emocje, ten aspekt osobisty, to siłą rzeczy, większość będzie Ci przyprawiać jakąś gębę (dopowie sobie opowieść o Tobie), żeby sobie uzupełnić ten wyabstrahowany z Ciebie intelekt do jakieś pełnej postaci, która ma jakieś emocje, osobowość, problemy etc. Wtedy stajesz się w ich oczach bardziej ludzki, a tym samym sympatyczny. Jeśli ta czy inna gęba nam nie odpowiada, to lepiej uchylić rabka tajemnicy, żeby zaspokoić ciekawość odbiorców i nie dawać im pożywki do wyobrażania sobie Bóg wie czego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:56, 01 Lis 2019    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
A nawiązując do dyskusji forumowych, to jak jesteś taką właśnie zdystasowaną osobą, która stara się powściagać emocje, ten aspekt osobisty, to siłą rzeczy, większość będzie Ci przyprawiać jakąś gębę (dopowie sobie opowieść o Tobie), żeby sobie uzupełnić ten wyabstrahowany z Ciebie intelekt do jakieś pełnej postaci, która ma jakieś emocje, osobowość, problemy etc. Wtedy stajesz się w ich oczach bardziej ludzki, a tym samym sympatyczny. Jeśli ta czy inna gęba nam nie odpowiada, to lepiej uchylić rabka tajemnicy, żeby zaspokoić ciekawość odbiorców i nie dawać im pożywki do wyobrażania sobie Bóg wie czego.

Ciekawy aspekt z tym okazywaniem uczuć. Jakiś czas temu pracowałem jako nauczyciel. Wiadomo, uczniowie rozrabiają, różne sytuacje się zdarzają. Starałem się być "profesjonalny" - nie podnosiłem głosu, tłumaczyłem logicznie - że nie należy, że powinniśmy się nawzajem szanować i inne takie pierdoły. Ci co byli i tak w porządku to rozumieli, ci co rozrabiali, mieli te komunały w d..pie. Trzeba było okazać złość, podnieść głos. I robiłem to nieraz nie z powodu zdenerwowania, tylko dlatego, że jak tego nie zrobiłbym, to byłbym ignorowany jeszcze długo. Tłumaczenie nic nie daje w przypadku, gdy druga strona ma cel "sprawdzę, do jakiego stopnia mogę się posunąć". I w ogóle jest chyba grupa ludzi, która jako swój życiowy cel ma śledzenie emocji, wywoływanie emocji, doznawanie emocji, nie myśląc o nich, nie analizując, tylko poddając się ich strumieniowi. Myślę, że tacy ludzie w ogóle mają problem ze zrozumieniem umysłów bardziej intelektualnych. Jednak z naszych grupowiczek - Dyskurs - nieraz mi doradza, abym jakoś tę "niewolę", "tyranię" intelektu zamienił na emocjonalność i uczuciowość, którą ona sama rozumie. Nie wyobraża sobie, że od strony uczuć może ktoś funkcjonować odwrotnie - emocje postrzegać jako tyranię (one stają się głównie źródłem bólu, przykrości, ogólnie niemiłych doznań), zaś intelekt zapewnia coś w rodzaju błogiego spokoju, ulgi. Tzn. u mnie nie jest to tak skrajnie - emocje też miewam pozytywne, zaś intelekt zbyt wyciągnięty w stronę samych kalkulacji robi się oschły, taki bezosobowo - bezcelowy. Jednak przynajmniej u mnie, jeśłi coś mnie ładuje wewnętrznie, coś daje poczucie harmonii i jest przyjemne w emocjach, to byłby to stan pośredni między emocjami i intelektem - równowaga i uzupełnianie się tych sfer.
Myślę, że osoby o profilu skrajnie wyciągniętym czy to w stronę emocji, czy "czystego" intelektu, mogą tego nie rozumieć (tym bardziej nie rozumiejąc odczuwania osób z gatunku skrajności przeciwnej niż własna). W każdym razie widzę coś, co mi się jakoś klasyfikuje jako błąd w podejściu, czyniony przez obie "strony". Emocjonaliści, nie mogąc sobie wyobrazić odczuwania intelektualnie nastawionych, postrzegają ich jako totalnie nieczułych, rozdartych wewnętrznie, ogólnie błędnie nastawionych do życia. Próbują ich "wyluzować" - wskazując na różne "ciekawe" postacie aktywności i doznań. Nie zdają sobie sprawy, że w odbiorze drugiej strony, wskazują rzeczy bardzo mało atrakcyjne - nudę, wtórność, brak interesujących doznań. Bo tych intelektualnie nastawionych ludzi same emocje jako takie nie kręcą, oni oczekują czegoś więcej - jakiegoś sensu, struktury, dających się rozumieć aspektów ujmowania rzeczy, które to z kolei można sobie w umyśle układać, przestawiać, zastanawiać się nad nimi, delektować...
Z kolei osoby skrajnie intelektualnie nastawione popełniają taki błąd, że własny lęk przed doznawaniem emocji, utratę rozumowej kontroli, poczucie zagubienia w chaosie doznań traktuję jako stan obiektywny, dotyczący wszystkich ludzi. Więc intelektualnie nastawieni mogą z kolei osoby emocjonalne odbierać jako cierpiące, niezrozumiale funkcjonujące, czy głupie (najczęściej intelektualnie nastawieni mają do intelektu wielki szacunek, lekceważąc inne sfery, a dalej też i skłonność do zarzucania ludziom głupoty). I znowu - funkcjonują tak, bo NIE ROZUMIEJĄ drugiej strony. W gruncie rzeczy obie "frakcje" funkcjonują w pobliżu swojego optimum emocjonalnego, w obszarze - właściwej dla nich - strefy komfortu psychicznego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:00, 01 Lis 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Semele napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
Dlatego wuj zrobił swietny krok. Pisanie blogów.
Dziękuję mu za to. Wolałabym mieć blog otwarty. Na razie nie umiem usuwać i sprawdzac ip. Chyba NIE jest to takie trudne.
Czy jakiś ktoś kto to umie chciałaby założyć ze mna blog. Lub otworzę swój.
Coś na kształt blogu dyskurs ..z lotu ptaku..:-)

Jak bym go nazwała...

Nie pogaduchy bo nie byłyby to pogaduchy..:-)

Zapraszam do ...https://lubimyczytac.pl/ksiazka/64438/listy-do-nieznajomej

Czegoś w tym rodzaju. To chyba pierwsza rozmowa wirtualna w dobie bez komputerów..

Masz już swój blog. Więc wystarczy otworzyć tam temat i zaprosić ludzi.


Wiem ale sie boję tych nienawistnikow. Muszę najpierw ogarnac to ip..
Po co? Wystarczy opcja "x" i rakieta unosi nienawistny wpis w kosmos :*


Tego też nie ogarnelam. Praca ochroniarza slabo mnie kreci..wiec na razie ni drąże tematu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin