Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Intelektualiści i emocjonaliści
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 57 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:14, 27 Sty 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
O kontroli emocji i intelektualnej dojrzałości słów parę
Przelozone na Dyskurs bedzie "oda" do emocjonalnej suwerennosci i dojrzalosci zyciowej :)

MD napisał:
Dyskurs poruszyła kwestię, którą chyba też warto nieco odczarować. W moim przekonaniu mamy tu dość typowy przykład wyjęcia pewnych zagadnień z kontekstu, a potem stworzeniu fałszywego obrazu sprawy. Widać w tym chyba ślad pewnej demagogii, może wręcz niedojrzałości, czy oparcia się o naiwne wyobrażenia.
Bez kontekstu ale w kontekscie "czarow" i egzorcyzmow/"odczarowywania" wychodzi na to, ze naklajka Banjankri dla mnie jako "wrozki" ma sens w nonsensie :)

MD napisał:
Zacznę od sformułowania pewnej tezy ogólnej: względem każdej tezy, jaką rozważamy da się przedstawić jakieś argumenty ZARÓWNO ZA, JAK I PRZECIW niej. Nawet totalnie odjechana teza w stylu "warto jest wymordować wszystkich ludzi" znajdzie jakieś uzasadnienie.
Ta hipoteza robocza nie znajdzie zwolennikow w cywilizowanej spolecznosci, bo (1) mordujac wszystkich, czlowiek jako ssak stadny pozostanie samotny i nie przezyje i (2) majac na sumieniu istnienia ludzkie ktore usmiercil, nie bedzie w stanie z soba zyc wiec dlugo nie pozyje.

Nie mozemy se przekonac jak czuja sie masowi moredercy, bo (1) albo ze soba koncza w trakcie usmiercania innych, lub (2) gina w trakcie zetkniecia sie z majestatem prawa. Jakkolwiek, wiemy przynajmniej na przykladzie Hermana Goringa, ktory czekajac na "stryczek" w Norymberdze pisal pamietniki jak nalezy zyc, ze zalowal ze musi umierac. Nie ma na swiecie czlowieka, ktory chce umierac. Sa ludzie, jak ja, oswojeni/pogodzeni z koniecznoscia smierci.

MD napisał:
Może nim być np. idea "pierwotnej czystości natury, zakłóconej przez człowieczą świadomość".
To slippery slope/sliska sciezyna intelektu, bo jednak Matka Natura potrzebowala "zabrudzenia" stanem ludzkim, bo sklonowala 2 telomery maply na kosmidach c8.1 i c29B w ludzki chromosom 2.

MD napisał:
Można też argumentować, że brak żyjących ludzi będzie oznaczał też brak cierpienia przez ludzi przeżywanego. Tak więc (czasem wymaga to pewnej kreatywności, ale twierdzę, że zawsze to się da) można wymyślić argument za tezą okropną. I można też wymyślać (całkiem nieźle brzmiące) argumenty przeciw tezom ewidentnie słusznym.
Matka Natura potrzebowala wyzszych form zycia i stworzyla czlowieka. Bez percepcji ludzkiej nie byloby indywidyalnej i grupowych percepcji w temacie zycia na Ziemi, a to temat rzeka.

MD napisał:
Teraz wrócę do kwestii kontroli emocji. Oczywiście i w tym przypadku pojawia się GRA TENDENCJI I WPŁYWÓW. Nie ma nic darmo. Kontrola emocji odbywa się kosztem czegoś tam, czasem jest trudna, kłopotliwa, a w skrajnych przypadkach nawet niepotrzebna, może przeciwskuteczna. Można wskazać przypadki, w których ktoś zaproponuje toksyczną metodę kontroli emocji, albo zastosuje ją wobec osoby nie przygotowanej, albo w złym momencie, albo jeszcze jakoś tam nieprawidłowo. Czy to jednak miałoby oznaczać, że kontrola emocji jest w ogóle do odrzucenia?
Nie jest a stan suwerennosci emocjonalnej jest samorealizacja czlowieka -> [link widoczny dla zalogowanych]

MD napisał:
- Jeśli podanie paru przykładów złego zastosowania czegoś miało z reguły "uwalać" tezę, to właściwie nic nie moglibyśmy zasadnie stwierdzać. Bo można podać negatywne przykłady na:
- leczenie - bo nieprawidłową terapię zastosowano (czyżby zatem należało przestać stosować medycynę?)
- jedzenie - np. bo ktoś się zatruł (mamy przestać jeść?)
- spanie - bo ktoś usnął, a wtedy go okradli
- miłość - bo ktoś się nieszczęśliwie zakochał, a potem popełnił samobójstwo, gdy został odrzucony
- budowanie domów - bo ktoś wybudował dom, który się zawalił na mieszkańców
itp. itd....
Ty poruszasz kwestie unoszenie sie czlowieka ze stanow emocjonalnych narzuconych czlowiekowi przez warunki spoza czlowieka. Suwerennosc emocjonalna jest dzwignia a odpornosc serca motywacja aby sie dzwigac, otrzepac, i isc dalej ziebie poznajac.

MD napisał:
Warto jest sformułować pewien WARUNEK DOJRZAŁEJ DYSKUSJI. Tym warunkiem jest: pojedynczy (podwójny, czy nawet posetny) argument nie jest wystarczający do wsparcia, czy odrzucenia jakiejkolwiek tezy, rozważyć trzeba ZA I PRZECIW w szerszym kontekście. Zawsze bowiem jest coś za coś, jest pytanie o to, czy nie należy wybrac np. mniejszego zła (bo nie ma innego wyjścia), a wtedy argumentowanie, iż coś tam jest złe niewiele wnosi. bo i tak lepiej nie ma szansy być, bo zaniechanie jest jeszcze gorsze.
Nie, nie nalezy wybierac "mniejszego" zla, bo to nadal zlo. Dobro to milosc moralna. Zlo to strach.

MD napisał:
Postawię dość chyba banalną tezę: kontrola emocji jest absolutnym warunkiem sprawnego działania w szerokiej klasie sytuacji, zadań, okoliczności.
Przykłady można podawać dla niemal dowolnej dziedziny ludzkiego życia - od sytuacji towarzyskich, poprzez pracę zawodową, sport, rozrywkę, walkę, działalność intelektualną i społeczną. Jadąc samochodem w dłuższą trasę zapewne spotkamy się z sytuacją stresową, gdy coś nam z boku wyjedzie, gdy trzeba będzie reagować racjonalnie, a nie instynktownie uciekając, bo tam gdzie byśmy uciekali jest jeszcze większe zagrożenie. Kto nie opanuje emocji w pewnych sytuacjach towarzyskich narobi sobie wrogów, może wręcz stracić partnera życiowego, rozstać się na wiele lat z dziećmi, rodzicami itp. Bo emocje podyktowały komuś nieostrożne słowa...
Są zawody gdzie opanowanie emocji jest absolutnym warunkiem ich wykonywania - kontrolerzy lotu, lekarze, policjanci, strażacy. Gdyby każdy z nich uznał, że on tych emocji kontrolować nie zamierza, bo to pomniejsza jego energię, to by często stał się przyczyną śmierci człowieka, albo innych poważnych szkód. Szczególnym przypadkiem konieczności kontroli emocji jest walka, sport - tam wręcz zawodnicy uczą się owej kontroli od psychologów. W sporcie zwycięża częściej właśnie ten, kto okaże się mocny w zarządzaniu swoimi emocjami. Słabeusze w dziedzinie kontroli emocji to przegrani.
Tak, nazywamy ten fenomne inteligencja emocjonalna i autorem teori EI jest Goleman [link widoczny dla zalogowanych]

MD napisał:
W życiu jest GRA ZA I PRZECIW. Pytaniem jest nie to, CZY kontrolować emocje (bo bez tego nie da się właściwie przeżyć), ale JAK to robić, aby owa kontrola była skuteczna.
Przez suwerennosc emocjonalna czyli oswajanie "zwierza" w sobie czyli naduzywania funkcji mozgu nizszego (zachowawcza/gadzia i emocjonalna) aby krew nie odplywala z platow czolowych do konczyn w stanie pogotowia "walcz lub uciekaj", bo jest to stan adekwatny w sytuacji realnego zagrozenia ale jako stan chroniczny zabija czlowieka i ma destruktywny wplyw na jej/jego srodowisko.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16712
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:21, 27 Sty 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Jestesmy zgodni w pogladach.

Może i tak. Może nasze starcia wynikają w jakimś stopniu z odmienności użycia języka. Właściwie każde słowo - pojęcie ma swoją jasna i ciemną stronę. Słowo "kontrola" raz może być rozumiane jako schizofreniczna dążność do ogarniania wszystkiego za wszelką cenę, a za chwilę jako wyraz tego, że zwyczajnie opanowujemy te aspekty nasze życia, które opanowywać powinniśmy. Jest tu jakaś kwestia dogadania się. Ale też jest kwestia i stylu wypowiedzi, który zaczyna stwarzać problemy wtedy, gdy staje się zbyt kategoryczny, nie dający szansy na wytłumaczenie się stron. Dlatego nadużywanie silnie twierdzących, wykluczających dyskusję i wątpliwości zabarwień wypowiedzi uważam za prostą drogę do jałowych konfliktów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 57 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:55, 27 Sty 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Jestesmy zgodni w pogladach.

Może i tak. Może nasze starcia wynikają w jakimś stopniu z odmienności użycia języka. Właściwie każde słowo - pojęcie ma swoją jasna i ciemną stronę. Słowo "kontrola" raz może być rozumiane jako schizofreniczna dążność do ogarniania wszystkiego za wszelką cenę, a za chwilę jako wyraz tego, że zwyczajnie opanowujemy te aspekty nasze życia, które opanowywać powinniśmy. Jest tu jakaś kwestia dogadania się. Ale też jest kwestia i stylu wypowiedzi, który zaczyna stwarzać problemy wtedy, gdy staje się zbyt kategoryczny, nie dający szansy na wytłumaczenie się stron. Dlatego nadużywanie silnie twierdzących, wykluczających dyskusję i wątpliwości zabarwień wypowiedzi uważam za prostą drogę do jałowych konfliktów.
Ditto MD i o Jezusie nagusienki po 4 latach wedrowki z domu Ojca do domu Ojca jestesmy w domu :) No to co 5%, bo tylko taki cider mnie nie ulula :pidu: a musimy jeszcze jechac z mlodym do Wrentham Village Outlets do sklepu firmowego Nike, bo kurtczyna, ktora sobie wybral jadac tam ze starszym Synem jest "wiatrem podszyta" a teraz styczen, nadchodzi luty i "dmucholi".

Howgh zatem i do napisania i przeczytania :) :*


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 22:58, 27 Sty 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16712
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:00, 06 Lut 2019    Temat postu:

Rozumienie polega na umiejętności łączenia doznań z jakimś wzorcem, szkieletem myślowym, może modelem.
Jednocześnie spływające na nas doznania wywołują emocje. Emocje "nie lubią" reguł, funkcjonują w dużym stopniu chaotycznie, a do tego indywidualnie, czyli u każdego we właściwy mu sposób. Dlatego bardzo często emocje są dla myślenia destrukcyjne (nie zawsze, ale najczęściej) - po prostu "ciągają" naszą uwagę po predefiniowanych ewolucyjnie obszarach mentalnych: złości, radości, lęku, zaciekawienia, pożądania itp. Emocje mają jedną ważną cechę, której uświadomienie sobie jest ważne dla każdego, który chciałby zdobyć nad swoimi myślenie większą kontrolę - emocje są biologicznie związane z ośrodkiem nagrody, przyjemności. Dlatego pozostawanie w obszarze emocjonalnego pobudzenia odbieramy jako coś potrzebnego, właściwego naszej naturze. Gdy grają w nas emocje to niejako "czujemy, że żyjemy".
Jednak owo sterowanie nami przez emocje jest formą zniewolenia umysłu. Umysłowi jest przyjemnie, gdy emocje nim trząchają, lecz z owego trząchania najczęściej niewiele wynika - jedne doznania zastępują inne, pojawiają się, zanikają. Ludziom emocjonalnym świat jawi się jako barwny i wyrazisty, ale też chaotyczny, nietrwały.
Rozum jest alter ego dla emocji - on próbuje z doznań wyciągnąć jakąś esencję, która by wyrosła ponad chaos. Próbuje, co oczywiście nie znaczy, że mu się to udaje, albo że mu się to udaje w wystarczająco dobrym stopniu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9138
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 17:19, 06 Lut 2019    Temat postu:

Dzisiaj wiemy już, że emocje nie są wrogiem rozumu (choć w pewnych sytuacjach mogą nim być!). Emocje i rozum raczej uzupełniają się. Emocje wydają się nawet nieodzowne dla racjonalnego życia (przy szerszym rozumieniu racjonalności, bez przymiotników „chłodna”, „logiczna”, „instrumentalna”), podczas gdy przesadne ograniczanie się do „chłodnej” racjonalności może prowadzić do zachowań irracjonalnych. Nieustannie działamy pod wpływem emocji, zachowując się tak, a nie inaczej wobec innych ludzi, podejmując wiele różnych decyzji, często przy braku wystarczających informacji na temat alternatyw w wyborze. Emocje dostarczają prostych heurystyk, które pozwalają niewielkim kosztem znaleźć optymalne rozwiązanie12. Współcześni filozofowie (E. Bedford, W. Lyons, M. Nussbaum, R. Solomon) przekonują, że przeciwstawianie sfery emocjonalnej przestrzeni rozumu (kategorię rozumu pojmujemy tu luźno i stosujemy zamiennie z pojęciami myślenia bądź poznawania) jest poważnym uproszczeniem. Ich zdaniem emocje i myślenie są silnie ze sobą powiązane, współdziałają ze sobą i uzupełniają się. W myślenie, w przekonania – nierozerwalnie wpisane są emocje. Na ten silny związek emocji z myśleniem wskazują również neurobiologowie. Z ich badań wynika, że w mózgu nie ma dwóch całkiem odrębnych systemów, ale jeden system, na który składają się podsystemy: poznawczo-ocenny (dokonujący ocen emocji) oraz emocjonalny. Pierwszy bezpośrednio połączony jest z drugim13. Za neurobiologami – a czasami też niezależnie od nich – podążają psychologowie i kognitywiści. Fragment pracy naukowej Andrzeja Dąbrowskiego..fajne..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9138
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 17:21, 06 Lut 2019    Temat postu:

W edukacji już dawno stwierdzono, że emocje mogą wspierać czynnosci poznawcze oraz uczenie się.

Dlatego pasja jest ważna w życiu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9138
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:02, 06 Lut 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Semele napisał:
Przecież możesz pisać dla siebie.
Lepiej namów wuja aby odpowiedział w temacie istnieje....
Bo mnie to emocjonuje..:-)


Pomogłeś już 780 razy..wow
Jak Cie ten temat "emocjonuje", bo mnie fascynuje a fascynacja jest pozytywna emocja :)


Pasjonuje emocjonuje.
Wszyskie emocje sa pozytywne. Jeżeli wyrazajac je nie ranimy innych. W dobrych zwiazkach latwiej wyrazac emocje. Nie boimy się utrary partnera. On czuje, że mimo wszystko go kochamy.
Jednak polska JEST takim krajem, ze trzeba raczej "kadzic" facetowi.
Nawet jak wiesz, ze myślisz lepiej nigdy mu o tym nie mów to sie nazywa . ..zapomnialam..:-) :-)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9138
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:03, 06 Lut 2019    Temat postu:

Ingracjacja?? Dyplomacja??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 57 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:33, 06 Lut 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs napisał:
Semele napisał:
Przecież możesz pisać dla siebie.
Lepiej namów wuja aby odpowiedział w temacie istnieje....
Bo mnie to emocjonuje..:-)


Pomogłeś już 780 razy..wow
Jak Cie ten temat "emocjonuje", bo mnie fascynuje a fascynacja jest pozytywna emocja :)


Pasjonuje emocjonuje.
Wszyskie emocje sa pozytywne.
Raczej zlozone i wspolzalezne.

Pierwotne emocje czlowieka to milosc moralna i strach - dychotomia znana jako dar i przeklenstwo stanu ludzkiego.

Milosc moralna wymaga spokoju wewnetrznego wyzszego i najwyzszego mozgu by odczuwac stan bycia kompletnym mimo wlasnych slabosci. To jak stac pokornym przed wlasnym majestatem.

Domena strachu jest mozg najnizszy czyli pragnienie przetrwania wraz z pragnieniem emocji (mozg nizszy). Z powodu tego "bagazu" jak przekazal nam Nietzche "czlowiek jest jedynym stworzeniem na Ziemi, ktore potrzeba zachecac do zycia.", bo "wspinaczki" z mozgu najnizszego do najwyzszego to jak wspinaczki wysokogorskie.

Semele napisał:
Jeżeli wyrazajac je nie ranimy innych.
Nie sposob zranic innych bez wczesniejszego zranienia siebie. Kwestia filozoficzna jest czy czlowiek ma predyspozycje do wyrazania emocji aby sie podbudowywac (w istocie podbudowywac innych) czy nie. Jesli nie czyni pierwszego, to czy znajdzie sie inny czlowiek aby zachecal ja/jego do zycia, skoro nie czul sie podbudowywany?

Mowi sie, ze kultura narodowa w ktorej empatia umiera zdaza ku przepasci.

Semele napisał:
W dobrych zwiazkach latwiej wyrazac emocje.
Nie wiem jaka jest Twoja definicja robocza "dobrego zwiazku".

Semele napisał:
Nie boimy się utraty partnera. On czuje, że mimo wszystko go kochamy.
Strach przed utrata partnera jest silna emocja i rozpad zwiazku to tylko kwestia czasu.

Semele napisał:
Jednak Polska JEST takim krajem, ze trzeba raczej "kadzic" facetowi. Nawet jak wiesz, ze myślisz lepiej nigdy mu o tym nie mów to sie nazywa . ..zapomnialam..:-) :-)
To sie nazywa uleganie stareotypom i cierpienie w zwiazku z satrapa na bazie emocji strachu i wyplywajacej z niej winy.

Maz byl z Polski. Harmonia naszego malzenstwa mogla przycmic wiele zwiazkow formalncyh i nieformalncyh, bo byl to zwiazek dusz gdzie nie potrzeba bylo wcale slow aby rozumiec, odczuwac i cieszyc sie razem zyciem. Mimo, iz to juz prawie 2 lata jak odszedl, to nadal czuje Jego obecnosc w sercu i tak bedzie do mojego ostatniego tchnienia.

Nie zrozumiem kobiet, ktore na takie oparte na strachu i winie zwiazki z mezczyznami sie godza. Tato powiedzial mi w wieku 3-4 lat zebym sie wyksztalcila aby sie utrzymac, bo nigdy nie zloze mojej niezaleznosci na "oltarzu" pychy zadnego mezczyzny. Byl introwertykiem odczuwajacym i niesamowicie inteligentnym czlowiekiem z zapasem madrosci zyciowej, ktora mozg obdarzyc wielu. Kochal mnie bezwarunkowo i rezolutnie pokierowal moich zyciem w ten sposob aby "cyfry przynosily cyfry". Mimo iz zmarl 28 lat temu, nadal czuje Jego obecnosc w sercu i tak bedzie do mojego ostatniego tchnienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4105
Przeczytał: 11 tematów


PostWysłany: Śro 20:38, 06 Lut 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Z powodu tego "bagazu" jak przekazal nam Nietzche "czlowiek jest jedynym stworzeniem na Ziemi, ktore potrzeba zachecac do zycia.", bo "wspinaczki" z mozgu najnizszego do najwyzszego to jak wspinaczki wysokogorskie.

Dyskurs problem z Toba jest taki, że gdyby Nietzche pisał na forum też byś go 'leczyła", a gdyby to ci się przypadkiem udało, to dziś byś na jego przekaz powoływać się nie mogła.

Tego Dyskurs niestety nie rozumiesz, ze swoją "miłością moralną" :wink:

Więc może nie uszczęśliwiaj tak wszystkich na siłę, a jak chcesz z kimś porozmawiać, to rozmawiaj jak równy z równym, bo uwierz mi, dla mnie im za mądrzejszego się uważa mój współprojektant tym większe znaczenie ma dla mnie fakt, że mu słoma z butów wyłazi (metafora) :)


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Śro 20:39, 06 Lut 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16712
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:55, 06 Lut 2019    Temat postu:

Semele napisał:
W edukacji już dawno stwierdzono, że emocje mogą wspierać czynnosci poznawcze oraz uczenie się.

Dlatego pasja jest ważna w życiu.

Na pewno. Dlatego nie głoszę tezy o tym, że emocje są niepotrzebne. Są potrzebne, ale raczej jako zapalnik dla myśli, a nie jako coś, co by warto było w myśleniu kultywować. Jednak myślenie dyskursywne, intelektualne wymaga właśnie owego swoistego chłodu emocji. Wiele współczesnych badań psychologicznych zwraca uwagę na swoistą potrzebę istnienia w społeczeństwie osób z...
zaburzeniami odczuwania emocji. Wiąże się to z pojęciami psychopatii (ostatnio podejmowane są próby jakiegoś dziwacznego zastąpienia tego pojęcia dziwacznymi terminami i koncepcjami), czy zespołu Aspergera (też "zbanowanego" politycznie, bo sam Asperger był nazistą, co miałoby wykluczać zastosowanie jego nazwiska do klasyfikacji zaburzeń emocji). Ale - stosując wcześniej stosowaną terminologię, czy modele psychologiczne ekwiwalentne znaczeniowo - ten rodzaj zaburzeń, nieczułości emocjonalnej okazuje się być swoistym skarbem w pewnych zawodach. Tam gdzie emocjonalni wymiękają, bo ich zakres funkcjonowania się kończy z racji osiągnięcia pułapu nerwów i wrażliwości, czyli gdy psychika już nic nie jest w stanie dostrzegać, bo w całości procesuje własne odczucia lęku, rozżalenia, zdenerwowania, poczucia beznadziei, tam nieczułe umysły dopiero się rozkręcają i dobrze funkcjonują - ratując życie w niebezpiecznych sytuacjach, działając w warunkach stresu, który wyłącza psychikę tzw. "normalnego" człowieka.
Okazuje się, że także wielu naukowców wykazuje się swoistą nieczułością emocjonalną. Ale właśnie dzięki temu są oni w stanie wnikać w obszary trudne od strony emocji - umieją WIDZIEĆ I ROZUMOWAĆ, NIE WALCZĄC Z EMOCJAMI, umieją rozróżniać subtelności, tak gdzie dla osoby emocjonalnej jest jedynie twarda ściana pobudzenia nerwów, wykluczająca spokój, niezbędny do bezstronnych rozpoznań i podejmowania racjonalnych decyzji.

Oczywiście ten obraz nie jest czarno - biały to nie jest tak, że ludzie emocjonalni są jakoś głupsi, mniej inteligentni, zaś chłód uczuciowy miałby nieść ze sobą poprawność myślenia. To jest dużo bardziej złożone. Ale niewątpliwie - przynajmniej na etapie katalogowania tego co będzie przedmiotem działań - niezbędne jest zdystansowanie się od narzucających się ocen (a emocje oceniają niemal natychmiastowo i arbitralnie). To dzięki temu, że ktoś w ogóle był w stanie chłodnym okiem spojrzeć na zaburzenia ludzkiej psychiki (a nie oceniał nieprawidłowo reagujących ludzi jako wariatów, czy osoby niewarte zainteresowania, co jest dość naturalną instynktowną reakcją), potrafimy nie tylko takie przypadki rozróżniać, ale w wielu sytuacjach nieść realną pomoc. To dzięki temu, że jakiś chirurg jest emocjonalnie chłodny i nieczuły, może on przeprowadzić operację w warunkach stresu i ryzyka, w których wrażliwiec zwyczajnie wymięka.

Ja, jako fizyk z zawodu, przyznam że mam dość komfortową sytuację - fizyka z natury jest neutralna względem emocji (za co ją nawet trochę lubię), więc "nie wchodzi mi" w obszary moich uczuć, pozostaje w warstwie niejako zewnętrznej, łatwo kontrolowanej. Dziś, po którejś tam wizycie w szpitalu, uświadomiłem sobie jednak, że moje emocje nie poradziłyby sobie z pracą lekarza. Bo zapewne ciężar tego, jak wielu osobom medycyna nie jest w stanei pomóc, widok umierających, czy chorych bez nadziei na wyleczenie, byłby dla moich emocji takich obciążeniem, że zapewne bym też "wymiękł".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9138
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:28, 07 Lut 2019    Temat postu:

Maze o konflikcie z fedorem. Ale to nie jest człowiek, ktory zniesie inne zdanie.

Ma żonę??

Przepraszam nie powstrzymalam się od plotkowania i domysłów.

Jestem Ciebie ciekawa Panie Lewandowski.:-)

To żart.. :) :wink:

Po prostu wyluzuj..nikt nie wie czy Bóg ISTNIEJE..


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Czw 18:29, 07 Lut 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 57 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:56, 07 Lut 2019    Temat postu:

lucek napisał:
Dyskurs napisał:
Z powodu tego "bagazu" jak przekazal nam Nietzche "czlowiek jest jedynym stworzeniem na Ziemi, ktore potrzeba zachecac do zycia.", bo "wspinaczki" z mozgu najnizszego do najwyzszego to jak wspinaczki wysokogorskie.

Dyskurs problem z Toba jest taki, że gdyby Nietzche pisał na forum też byś go 'leczyła", a gdyby to ci się przypadkiem udało, to dziś byś na jego przekaz powoływać się nie mogła.

Tego Dyskurs niestety nie rozumiesz, ze swoją "miłością moralną" :wink:

Więc może nie uszczęśliwiaj tak wszystkich na siłę, a jak chcesz z kimś porozmawiać, to rozmawiaj jak równy z równym, bo uwierz mi, dla mnie im za mądrzejszego się uważa mój współprojektant tym większe znaczenie ma dla mnie fakt, że mu słoma z butów wyłazi (metafora) :)
Interesujace ujecie fenomenu interakcji, lucek :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4105
Przeczytał: 11 tematów


PostWysłany: Czw 20:01, 07 Lut 2019    Temat postu:

miało być "współdyskutant", a słownik podkreśla na czerwono i wstawia "współprojektant", nie zwróciłem uwagi

:) i nic więcej Dyskurs :mrgreen:


PS
Cytat:
Interesujace ujecie fenomenu interakcji, lucek :)


:think: nazwałbym to raczej "pierdolcem" i to nie moim :wink:


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Czw 20:05, 07 Lut 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 57 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:04, 07 Lut 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Maze o konflikcie z fedorem. Ale to nie jest człowiek, ktory zniesie inne zdanie.

Ma żonę??

Przepraszam nie powstrzymalam się od plotkowania i domysłów.

Jestem Ciebie ciekawa Panie Lewandowski.:-)
:brawo:

Semele napisał:
To żart.. :) :wink:
Cytat:
Chcesz już iść? Jeszcze ranek nie tak bliski,


Semele napisał:
Po prostu wyluzuj..nikt nie wie czy Bóg ISTNIEJE..
Moze najpierw Jan fedor Lewandowski uprzejmie zdefiniuje roboczo Boga i wowczas bedzie mozna zweryfikowac - bedzi Semele, czy poprawiac na lepsze :) :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 57 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:06, 07 Lut 2019    Temat postu:

lucek napisał:
miało być "współdyskutant", a słownik podkreśla na czerwono i wstawia "współprojektant", nie zwróciłem uwagi

:) i nic więcej Dyskurs :mrgreen:
Azaliz z jakiego jezyka tlumaczyles na polski? :)

lucek napisał:
Dyskurs napisał:
Interesujace ujecie fenomenu interakcji, lucek :)
:think: nazwałbym to raczej "pierdolcem" i to nie moim :wink:
Czy bylbys uprzejmie zdefiniowac roboczo fenomen "pi*rdolca" w tym kontekscie? :)

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Czw 20:08, 07 Lut 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4105
Przeczytał: 11 tematów


PostWysłany: Czw 20:15, 07 Lut 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Azaliz z jakiego jezyka tlumaczyles na polski? :)

Dyskurs, nie z języka, a słownika - ortograficznego :)


Cytat:
Czy bylbys uprzejmie zdefiniowac roboczo fenomen "pi*rdolca" w tym kontekscie? :)
to trudne słowo i jego zrozumienie wymaga pewnego wyrobienia intelektualnego, pozostań może przy na razie nie znanym, roboczo nie zdefiniowanym fenomenie :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 10138
Przeczytał: 57 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:56, 07 Lut 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Semele napisał:
W edukacji już dawno stwierdzono, że emocje mogą wspierać czynnosci poznawcze oraz uczenie się.

Dlatego pasja jest ważna w życiu.

Na pewno. Dlatego nie głoszę tezy o tym, że emocje są niepotrzebne. Są potrzebne, ale raczej jako zapalnik dla myśli, a nie jako coś, co by warto było w myśleniu kultywować.
Na szczescie, MD, Matka Natura ma inne zdanie (zart) i zlokalizowala "centrum dowodzenia" emocji w systemie limbicznym ->


Funkcja mozgu emocjonalenego "siedzi sobie" (zwrot metaforyczny) jakby na funkcji mozgu gadziego/mozg najnizszy/instynkt samozachowawczy i jak filozof zadaje wiele kwestii - trudnych kwestii :)

MD napisał:
Jednak myślenie dyskursywne, intelektualne wymaga właśnie owego swoistego chłodu emocji. Wiele współczesnych badań psychologicznych zwraca uwagę na swoistą potrzebę istnienia w społeczeństwie osób z... zaburzeniami odczuwania emocji. Wiąże się to z pojęciami psychopatii (ostatnio podejmowane są próby jakiegoś dziwacznego zastąpienia tego pojęcia dziwacznymi terminami i koncepcjami), czy zespołu Aspergera (też "zbanowanego" politycznie, bo sam Asperger był nazistą, co miałoby wykluczać zastosowanie jego nazwiska do klasyfikacji zaburzeń emocji). Ale - stosując wcześniej stosowaną terminologię, czy modele psychologiczne ekwiwalentne znaczeniowo - ten rodzaj zaburzeń, nieczułości emocjonalnej okazuje się być swoistym skarbem w pewnych zawodach. Tam gdzie emocjonalni wymiękają, bo ich zakres funkcjonowania się kończy z racji osiągnięcia pułapu nerwów i wrażliwości, czyli gdy psychika już nic nie jest w stanie dostrzegać, bo w całości procesuje własne odczucia lęku, rozżalenia, zdenerwowania, poczucia beznadziei, tam nieczułe umysły dopiero się rozkręcają i dobrze funkcjonują - ratując życie w niebezpiecznych sytuacjach, działając w warunkach stresu, który wyłącza psychikę tzw. "normalnego" człowieka. Okazuje się, że także wielu naukowców wykazuje się swoistą nieczułością emocjonalną. Ale właśnie dzięki temu są oni w stanie wnikać w obszary trudne od strony emocji - umieją WIDZIEĆ I ROZUMOWAĆ, NIE WALCZĄC Z EMOCJAMI, umieją rozróżniać subtelności, tak gdzie dla osoby emocjonalnej jest jedynie twarda ściana pobudzenia nerwów, wykluczająca spokój, niezbędny do bezstronnych rozpoznań i podejmowania racjonalnych decyzji. Oczywiście ten obraz nie jest czarno - biały to nie jest tak, że ludzie emocjonalni są jakoś głupsi, mniej inteligentni, zaś chłód uczuciowy miałby nieść ze sobą poprawność myślenia. To jest dużo bardziej złożone. Ale niewątpliwie - przynajmniej na etapie katalogowania tego co będzie przedmiotem działań - niezbędne jest zdystansowanie się od narzucających się ocen (a emocje oceniają niemal natychmiastowo i arbitralnie). To dzięki temu, że ktoś w ogóle był w stanie chłodnym okiem spojrzeć na zaburzenia ludzkiej psychiki (a nie oceniał nieprawidłowo reagujących ludzi jako wariatów, czy osoby niewarte zainteresowania, co jest dość naturalną instynktowną reakcją), potrafimy nie tylko takie przypadki rozróżniać, ale w wielu sytuacjach nieść realną pomoc. To dzięki temu, że jakiś chirurg jest emocjonalnie chłodny i nieczuły, może on przeprowadzić operację w warunkach stresu i ryzyka, w których wrażliwiec zwyczajnie wymięka.

Ja, jako fizyk z zawodu, przyznam że mam dość komfortową sytuację - fizyka z natury jest neutralna względem emocji (za co ją nawet trochę lubię), więc "nie wchodzi mi" w obszary moich uczuć, pozostaje w warstwie niejako zewnętrznej, łatwo kontrolowanej. Dziś, po którejś tam wizycie w szpitalu, uświadomiłem sobie jednak, że moje emocje nie poradziłyby sobie z pracą lekarza. Bo zapewne ciężar tego, jak wielu osobom medycyna nie jest w stanei pomóc, widok umierających, czy chorych bez nadziei na wyleczenie, byłby dla moich emocji takich obciążeniem, że zapewne bym też "wymiękł".


Hmm ... funkcje mozgu gadziego i emocjonalnego okreslane sa jako mozg nizszy sa konieczne dla przetrwania czlowieka. Czlowiek tylko myslacy zamyslilby sie w zetknieciu z niebezpieczenstwem. Na szczescie Matka Natura zaprojektowala to w sposob doskonaly. Adrenalina wytwarzana w momencie zagrozenia zycia czlowieka rejestrowanym przez system nerwowy a amplifikowanym przez emocje natychmiast pompuje krew z funkcji wyzszych (intelekt i intuicja w platach czolowych) do konczyn gornych i dolnych w odpowiedzi na zew "walcz lub uciekaj". W tym samym czasie serce przechodzi na inny rytm aby wspomagac najwyzsza sprawnosc fizyczna i koncentracje na ochronie zycia. Na zew serca, wszystkie systemy przekieruja sie - nie bedziesz czul glodu, pragnienia, koniecznosci oddania moczu czy kalu, pobolewania w paluszku - cala Twoja fizykalnosc i intelekt jak symfonia wspolpracowac bedzie w celu ucieczki i ochrony zycia - genialne :)

W XXI wieku stres jest staly i potrzeba sporej pracy nad soba aby rozladowywac sytuacje "walcz lub uciekaj", bo w punkcie wyczerpania nerwowego zapalnikami moga byc czyjes kroki na ulicy.

Dlatego rownowazenie funkcji mozgu stalo sie koniecznoscia, bo staly stan "walcz i uciekaj" powoduje czeste wizyty w szpitalu oraz moze spowodowac bycie na stale wyzwolonym od stresu przez smierc. Staly stan naduzywania intelektu powoduje zmeczenie intelektualne i spadek wydajnosci. Pracuje zwykle przez 55 minut i poswiecam 5 minut na aktywnosc fizyczna. Prefereuje introweryczne zycie w zaciszu domowym, bo w pracy mam sporo kontaktow. Wole wspolpracowac z moimi kolezankami i kolegami z programu Ph. D. nad wspolna publikacja, bo jest przez e-mail. Wysylamy sobie uwagi, dopiski, etc. To jest zycie, ktore prefereuje - ciche i spokojne. Ale rzeczywistosc w ktorej zyje jest troche inna, bo mam wiecej kontaktow z innymi i potrzebuje maksymalnego wysilku umyslowego. Dlatego sesje jogi traktuje na wage zlota. Dlatego rowniez nikt nie narusza spokoju i harmonii w domu. Jest to nasza oaza. Podobnie Rodzice stworzyli nam dom w ktorym nie bylo "krzyku" socjalistycznego systemu i jego zwolennikow.

Nie ma ludzi emocjonalnych podobnie jak nie ma intelektualistow. Ludzie sa wyznacznikiem stanu swojego systemu nerwowego w miejscu i czasie. Dlatego poszukiwanie szczescia to "Syzyfowe Prace", bo dobrostan jest zmienny i trzeba go pielegnowac. Tworzenie dobrostanu nie jest czynnoscia intelektualna ale metaboliczna, bo angazuje czlowieka i jej/jego srodowisko. Poniewaz kazda komorka czlowieka jest niezalenym organizmem, potrzebuje naturalnie stanu konstruktywnej qualii czyli jakosci zycia, ktora tworzy czlowiek w oparciu o wlasne otoczenie z ktorym rezonuje. Jesli czlowiek prefereuje stodowiska "walcz lub uciekaj", to skraca swoje zycie przez obnizanie jego jakosci. Jesli czlowiek koncentruje sie na zyciu w harmonii ze wszystkim, jej/jego proces metaboliczny jest reflekja tego wyboru a dobrostan jest stanem stalym ale w dalszym ciagu trzeba go pielegnowac, bo nie jest na autopilocie.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Czw 20:57, 07 Lut 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 9138
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:59, 07 Lut 2019    Temat postu:

Fajna animacja..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16712
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:18, 12 Lut 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Nie ma ludzi emocjonalnych podobnie jak nie ma intelektualistow.

Jak rozumiem - Dyskurs - nie będziesz się już wtrącała do dyskusji nad "nie istniejącym" fenomenem.

Ja bowiem podtrzymuję moje stanowisko, iż jak najbardziej są typy ludzkiej psychiki preferowane do reakcji bardziej intelektualnych, bądź bardziej emocjonalnych. Np. Semele określiła siebie jako emocjonalistkę.
Sam siebie uznałbym za..
emocjonalnego intelektualistę, :rotfl:
Co to oznacza?
- Ano w moim przypadku to, że najlepiej się czuję ściszając swoje emocje, i skupiając sie na warstwie intelektualnej.
Swoje emocje... "średnio" lubię. Większość tego co u mnie przychodzi ze sfery emocji jest mi zwyczajnie przykra, bolesna, szarpiąca moje nerwy, wywołująca poczucie zagubienia i konsternacji. Odbieram to trochę tak, jakby owe emocje chciały mnie (tego prawdziwego) zniewolić, "pożreć", oszukać, sprawić że wyjdę na durnia. Emocje chcą ode mnie:
- abym uciekał przy pierwszym objawie zagrożenia
- eksploatował bez umiaru to, co mi sprawia przyjemność (np. abym się nażarł smacznych potraw tak, iż się rozchoruję)
- abym się rozkleił, rozplakał tam, gdzie coś mi nie wychodzi, gdzie mam jakiś problem z zaspokojeniem pragnień, dążeń
- abym bez pardonu atakował tych, którzy weszli mi w drogę
- ogólnie abym się zachowywał jak człowiek niezrównoważony, wariat, impulsywny, nieodpowiedzialny furiat, albo płaksa.
Ile razy za bardzo dam się ponieść emocjom, tyle razy najczęściej bardzo tego żałuję, bo skutki owego zdania się na emocje długo mnie ścigają w postaci najróżniejszych konsekwencji - społecznych, prywatnych, finansowych. To nie na darmo reklamy są konstruowane tak (podkreślają to twórcy reklam i naukowcy z branży), aby rozbudzały emocje. Wtedy człowiek ulega impulsom zakupowym, wydając pieniądze na przedmioty i usługi, których nie potrzebuje. Potem zaś temu człowiekowi często brakuje środków na to, co jest mu naprawdę potrzebne.
Dla mnie moje emocje kojarzą mi się głównie z PRZYKROŚCIĄ, z chwilą zapomnienia, a potem godzinami, dniami, czy nawet latami walki o choćby częściowe odwrócenie konsekwencji tamtej słabości.
Bodaj czy nie najczęstszym tłumaczenie się słyszanym na salach sądowych całego świata jest "emocje mnie poniosły", czy krócej to samo "poniosło mnie!".

Emocje mamy od naszej biologii, naszych genów, a związane są one przede wszystkim z walką o przetrwanie i rozmnożenie się. Emocja nakazuje gryzącej trawę antylopie przestraszyć się i uciekać w razie usłyszenia podejrzanego szelestu w zaroślach. To jest potrzebne do przeżycia, ale działa nie w oparciu o zrozumienie, wiedzę, przemyślenie samej antylopy, lecz automatycznie. Bo "mądra ewolucja" (w istocie statystyczna loteria tych co zginęli i tych co przetrwali) musi jakoś zmusić "głupią antylopę" do zachowań, które dają większą szansę na przetrwanie, niż zachowań innego rodzaju - tutaj większą szansę na przetrwanie daje ucieczka niż zignorowanie zagrożeń.
Jednak człowiek - istota mająca się za świadomą - aspiruje do czegoś więcej, niż do bycia sterowanym przez geny ukształtowane przez miliony pokoleń ewoluujących gatunków. Człowiek (i wg mnie słusznie) chce decydować sam, a nie żeby geny decydowały za niego. Dlatego człowiek w pewnym momencie dostrzega potrzebę bycia mądrzejszym, niż działające na niego emocje. Gdy to człowiek dostrzeże, wtedy będzie chciał działać ŚWIADOMIE, czyli podejmować decyzję w oparciu o własny osąd, a nie w oparciu o gotowy program zapisany w genach i chromosomach.
Niektórzy nie do końca akceptują to, że dobrze jest być świadomym. Bo świadomość, jej rozwój, to ciężkie brzemię. Ciężkie przede wszystkim dlatego, że sprzeciwia się całemu systemowi sterowania decyzjami, jakie przez miliony lat ewolucja ukształtowała. A w tym systemie sterowania oczywiście zawarty jest układ kar i nagród. Człowiek decydujący się na walkę o swoją świadomość będzie musiał zanegować jakąś część nagród (odmówić sobie niejednej przyjemności) i wystąpić przeciw zaprogramowanym mu karom (odcierpieć rozgoryczenie, zdenerwowanie, osamotnienie, będące naturalną reakcją, gdy ktoś zaczyna próbować żyć po swojemu, a nie tak jak mu każą geny). Dlatego człowiek, który obrał kurs na świadomość będzie w nieustannym konflikcie ze swoimi licznymi emocjami, zaś różne formy cierpienia muszą stać się jego udziałem.

Z tego co wyżej napisałem, ktoś mógłby odnieść wrażenie, że ja sam jestem ogólnie wrogiem emocji, że uważam, iz powinno ich nie być. To byłoby jednak wrażenie mylne. Uważam, że choć emocje służą do pokonywania ich, to (może właśnie dlatego) są bardzo potrzebne. Właśnie w ten sposób kształtuje się świadomość, że "rozpina się" pomiędzy tyranią emocji, a chłodem czystego intelektu, aby odnaleźć w tym jakąś syntezę i sens. Poza tym całkowite pozbycie się emocji uważam za nierealne. Właściwie to nie tylko nierealne, ale wręcz szkodliwe. Bo przy całym tym niechcianym bagażu emocji jest jedna rzecz, którą emocje w sobie zawierają, a która jest absolutnie, substancjalnie niezbędna do ukształtowania się świadomości i która zostanie z tą świadomością nawet wtedy, gdy udoskonali się ona w sposób niewyobrażalny z dzisiejszego punktu widzenia patrząc. Oto emocje budują w nas coś, co w dojrzałej formie przyjmie postać czegoś w rodzaju PASJI ŻYCIA.
Świadomość bez pewnej postaci emocji, to świadomość martwa, cierpiąca, pusta, zagubiona. Bo na pytanie "po co żyć?" nie ma odpowiedzi "logicznej", nie ma modelu, który by przekonywując objaśnił świadomości potrzebę istnienia. Odpowiedź na pytanie o samą wartość i potrzebę istnienia musi przyjść niejako "z trzewi", z odczucia, a nie wykalkulowania - z czegoś, czemu najbliżej jest funkcjonalnie właśnie do emocji. I podobnie z odczucia musi przyjść przekonanie o tym, że warto jest być relacji z innymi istotami czującymi i myślącymi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin