Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Przykład idealizmu w szkodliwym wydaniu
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 4557
Przeczytał: 59 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 6:58, 17 Wrz 2021    Temat postu: Re: Przykład idealizmu w szkodliwym wydaniu

Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

np. można pomoc czlowiekowi dajac mu rybe, a mozna dajac mu wedke. Jesli damy mu rybe, to jest wieksze prawdopodobienstwo, ze stracimy i my i on, bo on nie nauczy sie lowic ryb i bedzie od nas zalezny, a my bedziemy musieli go nianczyc. Jesli damy wedke, to byc moze stracimy wedke, ale to inwestycja dlugoterminowa, pozbedziemy sie podopiecznego do nianczenia i "wychowamy" czlowieka tak, ze wyjdzie na ludzi :wink:

Dodam jeszcze, że na takim niańczeniu, rozdawnictwie ryb zyskuje państwo totalitarne dla niepoznaki zwane opiekuńczym. No bo jak ludzie są samowystarczalni, zaradni to po co im "niania"?

Państwo opiekuńcze to taka Nadopiekuńcza Matka, która kontrolując na każdym kroku swoje dziecko, nie pozwala mu dorosnąć. Nie chce odcięcia pępowiny, bo straci rację bytu jako matka, przestanie być potrzebna.
Cytat:

Wędką jest praca. Należałoby wiec tworzyć stanowiska pracy.

Kiedy roboty są tańsze, więc zamiast tworzyć drogie miejsca pracy, lepiej zainwestować w AI, a ludziom zaoferować zasiłek zwany dla niepoznaki "dochodem podstawowym", jednocześnie zachęcając ich (tak jak się teraz jedynie zachęca do szczypawic), żeby się nie daj Bóg nie rozmnażali, bo w ten sposób pozostawiają zbyt duży "ślad węglowy". W ten sposób ogłupieni ekologizmem ludzie sami się zredukują, a inżynierowi społeczni ostatecznie zaoszczędzą i na zasiłkach. Tort będzie można podzielić między mniejszą liczbę osób :)

Z drugiej strony kiedyś trzeba się będzie w końcu zająć problemem przeludnienia. Kiedy?
Jak nas będzie 20 miliardów?
Jak nas będzie 200 miliardów na Ziemi?...

Najpierw wypada uzasadnić, że w ogóle jest jakieś przeludnienie. Nawet chyba w innym wątku pisałeś, że przeludnienie jest pojęciem względnym, bo nie ma żadnej miary tego, kiedy ludzi jest w sam raz, żeby można było mówić o jakimś prze- :wink:

No i przypominam, że Twój Bóg kazał ziemię zaludniać:
I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!

Bóg kazał zaludniać i to się stało. Ziemia jest nieźle zaludniona. Skoro zadanie jest wykonane, to powstaje pytanie, czy teraz należy kontynuować to jeszcze bardziej, aż do PRZEludnienia.

Proszę zdefiniować zaludnienie i przeludnienie i podać podstawę tych definicji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 24504
Przeczytał: 48 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:51, 17 Wrz 2021    Temat postu: Re: Przykład idealizmu w szkodliwym wydaniu

towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

np. można pomoc czlowiekowi dajac mu rybe, a mozna dajac mu wedke. Jesli damy mu rybe, to jest wieksze prawdopodobienstwo, ze stracimy i my i on, bo on nie nauczy sie lowic ryb i bedzie od nas zalezny, a my bedziemy musieli go nianczyc. Jesli damy wedke, to byc moze stracimy wedke, ale to inwestycja dlugoterminowa, pozbedziemy sie podopiecznego do nianczenia i "wychowamy" czlowieka tak, ze wyjdzie na ludzi :wink:

Dodam jeszcze, że na takim niańczeniu, rozdawnictwie ryb zyskuje państwo totalitarne dla niepoznaki zwane opiekuńczym. No bo jak ludzie są samowystarczalni, zaradni to po co im "niania"?

Państwo opiekuńcze to taka Nadopiekuńcza Matka, która kontrolując na każdym kroku swoje dziecko, nie pozwala mu dorosnąć. Nie chce odcięcia pępowiny, bo straci rację bytu jako matka, przestanie być potrzebna.
Cytat:

Wędką jest praca. Należałoby wiec tworzyć stanowiska pracy.

Kiedy roboty są tańsze, więc zamiast tworzyć drogie miejsca pracy, lepiej zainwestować w AI, a ludziom zaoferować zasiłek zwany dla niepoznaki "dochodem podstawowym", jednocześnie zachęcając ich (tak jak się teraz jedynie zachęca do szczypawic), żeby się nie daj Bóg nie rozmnażali, bo w ten sposób pozostawiają zbyt duży "ślad węglowy". W ten sposób ogłupieni ekologizmem ludzie sami się zredukują, a inżynierowi społeczni ostatecznie zaoszczędzą i na zasiłkach. Tort będzie można podzielić między mniejszą liczbę osób :)

Z drugiej strony kiedyś trzeba się będzie w końcu zająć problemem przeludnienia. Kiedy?
Jak nas będzie 20 miliardów?
Jak nas będzie 200 miliardów na Ziemi?...

Najpierw wypada uzasadnić, że w ogóle jest jakieś przeludnienie. Nawet chyba w innym wątku pisałeś, że przeludnienie jest pojęciem względnym, bo nie ma żadnej miary tego, kiedy ludzi jest w sam raz, żeby można było mówić o jakimś prze- :wink:

No i przypominam, że Twój Bóg kazał ziemię zaludniać:
I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!

Bóg kazał zaludniać i to się stało. Ziemia jest nieźle zaludniona. Skoro zadanie jest wykonane, to powstaje pytanie, czy teraz należy kontynuować to jeszcze bardziej, aż do PRZEludnienia.

Proszę zdefiniować zaludnienie i przeludnienie i podać podstawę tych definicji.

Definicje są - z konstrukcji - umowne. Ich podstawą jest zgoda ludzi na stosowanie w takiej, a nie innej postaci. Mocą nowego uzgodnienia definicje się też zmienia (jak np. niedawno zmieniono definicje większości jednostek układu SI, więc teraz "kilogram" znaczy coś znacząco innego, niż jeszcze to było przed pięcioma laty).
W tym kontekście mogę oczywiście podać jakieś swoje, ewentualnie gdzieś w sieci wygooglane definicje tych pojęć, ale z jakąś twardą podstawą dla nich będę miał kłopot. Bo właściwie to nie istnieje w zdecydowanej większości przypadków coś takiego jak niezaprzeczalna, pewna podstawa dla definicji. Dla zdecydowanej większości definicji. Niedawno podałem przykład definicji matematycznej prawdopodobieństwa, których Wikipedia podaje aż 6 różnych. W medycynie od lat toczy się spór o definicję choroby.

Podam swoją definicję zaludnienia i przeludnienia (ta druga zostanie wsparta tekstem z Wikipedii, który z grubsza odpowiada moim poglądom na temat idei przeludnienia).
zaludnienie - stan, w którym populacja ludzi zasiedla jakiś obszar (także całą planetę).
przeludnienie - stan patologiczny, skrajny zaludnienia. Lub może jak podaje Wikipedia [link widoczny dla zalogowanych]
Wikipedia napisał:
Przeludnienie – sytuacja polegająca na występowaniu nadmiernej liczbie ludności, których środowisko naturalne nie jest w stanie utrzymać (pod względem pożywienia, wody pitnej, powietrza do oddychania itp.). W ujęciu bardziej naukowym, mamy do czynienia z przeludnieniem, gdy ślad ekologiczny ludności na danym obszarze geograficznym przekracza pojemność środowiska i szkodzi środowisku szybciej niż natura może je naprawić, co potencjalnie prowadzi do załamania ekologicznego i społecznego. Przeludnienie może dotyczyć ludności danego regionu lub całego świata[1].
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 4557
Przeczytał: 59 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:53, 17 Wrz 2021    Temat postu: Re: Przykład idealizmu w szkodliwym wydaniu

Michał Dyszyński napisał:

Podam swoją definicję zaludnienia i przeludnienia (ta druga zostanie wsparta tekstem z Wikipedii, który z grubsza odpowiada moim poglądom na temat idei przeludnienia).
zaludnienie - stan, w którym populacja ludzi zasiedla jakiś obszar (także całą planetę).
przeludnienie - stan patologiczny, skrajny zaludnienia. Lub może jak podaje Wikipedia [link widoczny dla zalogowanych]
Wikipedia napisał:
Przeludnienie – sytuacja polegająca na występowaniu nadmiernej liczbie ludności, których środowisko naturalne nie jest w stanie utrzymać (pod względem pożywienia, wody pitnej, powietrza do oddychania itp.). W ujęciu bardziej naukowym, mamy do czynienia z przeludnieniem, gdy ślad ekologiczny ludności na danym obszarze geograficznym przekracza pojemność środowiska i szkodzi środowisku szybciej niż natura może je naprawić, co potencjalnie prowadzi do załamania ekologicznego i społecznego. Przeludnienie może dotyczyć ludności danego regionu lub całego świata[1].

Czy możesz podać minimalną szacunkową liczbę ludności, która będzie świadczyć o tym, że osiągnęliśmy poziom przeludnienia? Oraz uzasadnić skąd ta liczba się wzięła?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSwan




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 1220
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:24, 17 Wrz 2021    Temat postu: Re: Przykład idealizmu w szkodliwym wydaniu

Michale,
jestem szczerze zaskoczony, że ten temat Cię zainteresował. Rozważając przeludnienie zazwyczaj mówi się jedynie o ilości ludzi na jeden metr kwadratowy, zupełnie pomijając najgroźniejsze skutki przeludnienia.

Oto tylko kilka z nich:
- na planecie ciągle spada ilość tlenu w atmosferze
- ogromne miasta powodują bardzo negatywny wpływ na środowisko, którymi w dodatku zarządzać jest coraz trudniej
- na planecie w zatrważającym tempie kurczy się bio-dywersyfikacja



Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 24504
Przeczytał: 48 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 17:34, 17 Wrz 2021    Temat postu: Re: Przykład idealizmu w szkodliwym wydaniu

towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Podam swoją definicję zaludnienia i przeludnienia (ta druga zostanie wsparta tekstem z Wikipedii, który z grubsza odpowiada moim poglądom na temat idei przeludnienia).
zaludnienie - stan, w którym populacja ludzi zasiedla jakiś obszar (także całą planetę).
przeludnienie - stan patologiczny, skrajny zaludnienia. Lub może jak podaje Wikipedia [link widoczny dla zalogowanych]
Wikipedia napisał:
Przeludnienie – sytuacja polegająca na występowaniu nadmiernej liczbie ludności, których środowisko naturalne nie jest w stanie utrzymać (pod względem pożywienia, wody pitnej, powietrza do oddychania itp.). W ujęciu bardziej naukowym, mamy do czynienia z przeludnieniem, gdy ślad ekologiczny ludności na danym obszarze geograficznym przekracza pojemność środowiska i szkodzi środowisku szybciej niż natura może je naprawić, co potencjalnie prowadzi do załamania ekologicznego i społecznego. Przeludnienie może dotyczyć ludności danego regionu lub całego świata[1].

Czy możesz podać minimalną szacunkową liczbę ludności, która będzie świadczyć o tym, że osiągnęliśmy poziom przeludnienia? Oraz uzasadnić skąd ta liczba się wzięła?

Potrafię to zrobić dla OKREŚLONYCH ZAŁOŻEŃ. I w tym sęk, że przyjmując inne założenia, dostanę inną liczbę.
Zupełnie inna wartość wyjdzie nam przy założeniu, że ludzka wynalazczość szybko wygeneruje nam takie nośniki energii (np. tania energia termojądrowa), że nie tylko nie będziemy musieli wykorzystywać paliw kopalnych, ale nawet wiatraków, czy fotowoltaiki.
Albo inna zmienna - ludzka skłonność do zdyscyplinowania się. Jeśli okaże się, ze bez ryzyka buntu, wojny, rozruchów da się ludzi zmusić do zadowolenia się 10 metrami kwadratowymi obszaru na głowę i nie przemieszczania się poza wyznaczony obszar, a także żywienia się w najtańszy, najbardziej ekonomiczny sposób, to uda nam się na naszej Planecie upchnąć znacznie więcej ludzi, niż w przypadku, gdy przyjmiemy, iż człowiek jednak potrzebuje większej przestrzeni, że nie da się tak totalnie spacyfikować do realizacji tego jednego jedynego celu - maksymalnego upakowania ludzi w ramach posiadanych zasobów.
Jedno wydaje mi się raczej pewne - Ziemia z gumy nie jest. Tak więc jakie byśmy owe wskaźniki nie przyjęli, ostatecznie pojawi się taki poziom zagęszczenia ludności i tak wielka z ich strony uciążliwość dla ekologii, że już dalej się nie da zaludnienia zwiększać. Nie wiem jednak przy jakiej wartości to będzie - może (zakładając różne superwynalazki, eksterminując większość zwierząt z naszej planety, czyniąc sztuczne wyspy na oceanach, rezygnując z jakichkolwiek swobód przemieszczania się) da się na Ziemi upchnąć nawet bilion ludzi. Może się to da.
Ale przyjmując pewne ograniczniki dla naszej fantazji w zaludnianiu, np. uznając iż upychanie maksimum jednostek ludzkich na tej planecie nie powinno być jakimś supercelem do zrealizowania, czyli np. przy założeniu, że chcemy dać tym ludziom szansę na życie, które będzie czymś więcej niż kiszenie się w trudnym do wyobrażenia sobie dzisiaj ścisku, to otrzymamy inną liczbę graniczną.
Nie wiem też, do czego owa liczba miałaby Ci posłużyć. I tak nie będzie ona żadną prawdą objawioną i absolutną. Mamy płynne przejście i coś za coś - "ściskając" (teoretycznie, w ramach modeli przewidujących różne opcje) ludzi bardziej, otrzymamy dla nich coraz gorszy standard życia. Przy ogromnym poziomie ścisku otrzymamy być może jeszcze możliwość przeżycia, ale już tylko męczenie się ludzi.
Być może największą wartość zaludnienia dałoby się osiągnąć za pomocą modelu hybrydowego życia, w którym np. człowiek przez większość doby jest zamykany w kapsule, która minimalizuje jego funkcje życiowe, w celu oszczędności zasobów, a powiedzmy na godzinę - dwie jest taki człowiek wypuszczany, aby sobie trochę pochodził, zobaczył kawałek świata, aby znowu wrócić do kapsuły, w które zminimalizuje swoje wykorzystanie tlenu, pożywienia, przestrzeni...
Rozpiętość tych modelowych rozważań jest duża. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MaluśnaOwieczka




Dołączył: 28 Gru 2020
Posty: 3039
Przeczytał: 62 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 17:56, 17 Wrz 2021    Temat postu:

Przeludnienie rozwiąże się samo. Na obszarze przeludnionym dochodzi do wymierania z głodu i liczba ludności nie wzrasta ponad górną granicę możliwości.

Jednak przeludnienie to nie tylko koncepcja odnosząca się do tego, ile ludzi naraz jest w stanie żyć na danym obszarze, ale też do tego, jakiej jakości jest to życie. A więc zależy to od tego jak zdefiniujemy pojęcie nędzy, a jest to pojęcie zmienne w czasie i przestrzeni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 14985
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:34, 17 Wrz 2021    Temat postu:

MaluśnaOwieczka napisał:
Przeludnienie rozwiąże się samo. Na obszarze przeludnionym dochodzi do wymierania z głodu i liczba ludności nie wzrasta ponad górną granicę możliwości.

Jednak przeludnienie to nie tylko koncepcja odnosząca się do tego, ile ludzi naraz jest w stanie żyć na danym obszarze, ale też do tego, jakiej jakości jest to życie. A więc zależy to od tego jak zdefiniujemy pojęcie nędzy, a jest to pojęcie zmienne w czasie i przestrzeni.


Przeludnienie może byc być skutkiem rozwoju nauki.
Taki paradoks...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 4557
Przeczytał: 59 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 7:47, 18 Wrz 2021    Temat postu: Re: Przykład idealizmu w szkodliwym wydaniu

Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Podam swoją definicję zaludnienia i przeludnienia (ta druga zostanie wsparta tekstem z Wikipedii, który z grubsza odpowiada moim poglądom na temat idei przeludnienia).
zaludnienie - stan, w którym populacja ludzi zasiedla jakiś obszar (także całą planetę).
przeludnienie - stan patologiczny, skrajny zaludnienia. Lub może jak podaje Wikipedia [link widoczny dla zalogowanych]
Wikipedia napisał:
Przeludnienie – sytuacja polegająca na występowaniu nadmiernej liczbie ludności, których środowisko naturalne nie jest w stanie utrzymać (pod względem pożywienia, wody pitnej, powietrza do oddychania itp.). W ujęciu bardziej naukowym, mamy do czynienia z przeludnieniem, gdy ślad ekologiczny ludności na danym obszarze geograficznym przekracza pojemność środowiska i szkodzi środowisku szybciej niż natura może je naprawić, co potencjalnie prowadzi do załamania ekologicznego i społecznego. Przeludnienie może dotyczyć ludności danego regionu lub całego świata[1].

Czy możesz podać minimalną szacunkową liczbę ludności, która będzie świadczyć o tym, że osiągnęliśmy poziom przeludnienia? Oraz uzasadnić skąd ta liczba się wzięła?

Potrafię to zrobić dla OKREŚLONYCH ZAŁOŻEŃ. I w tym sęk, że przyjmując inne założenia, dostanę inną liczbę.
Zupełnie inna wartość wyjdzie nam przy założeniu, że ludzka wynalazczość szybko wygeneruje nam takie nośniki energii (np. tania energia termojądrowa), że nie tylko nie będziemy musieli wykorzystywać paliw kopalnych, ale nawet wiatraków, czy fotowoltaiki.
Albo inna zmienna - ludzka skłonność do zdyscyplinowania się. Jeśli okaże się, ze bez ryzyka buntu, wojny, rozruchów da się ludzi zmusić do zadowolenia się 10 metrami kwadratowymi obszaru na głowę i nie przemieszczania się poza wyznaczony obszar, a także żywienia się w najtańszy, najbardziej ekonomiczny sposób, to uda nam się na naszej Planecie upchnąć znacznie więcej ludzi, niż w przypadku, gdy przyjmiemy, iż człowiek jednak potrzebuje większej przestrzeni, że nie da się tak totalnie spacyfikować do realizacji tego jednego jedynego celu - maksymalnego upakowania ludzi w ramach posiadanych zasobów.
Jedno wydaje mi się raczej pewne - Ziemia z gumy nie jest. Tak więc jakie byśmy owe wskaźniki nie przyjęli, ostatecznie pojawi się taki poziom zagęszczenia ludności i tak wielka z ich strony uciążliwość dla ekologii, że już dalej się nie da zaludnienia zwiększać. Nie wiem jednak przy jakiej wartości to będzie - może (zakładając różne superwynalazki, eksterminując większość zwierząt z naszej planety, czyniąc sztuczne wyspy na oceanach, rezygnując z jakichkolwiek swobód przemieszczania się) da się na Ziemi upchnąć nawet bilion ludzi. Może się to da.
Ale przyjmując pewne ograniczniki dla naszej fantazji w zaludnianiu, np. uznając iż upychanie maksimum jednostek ludzkich na tej planecie nie powinno być jakimś supercelem do zrealizowania, czyli np. przy założeniu, że chcemy dać tym ludziom szansę na życie, które będzie czymś więcej niż kiszenie się w trudnym do wyobrażenia sobie dzisiaj ścisku, to otrzymamy inną liczbę graniczną.
Nie wiem też, do czego owa liczba miałaby Ci posłużyć. I tak nie będzie ona żadną prawdą objawioną i absolutną. Mamy płynne przejście i coś za coś - "ściskając" (teoretycznie, w ramach modeli przewidujących różne opcje) ludzi bardziej, otrzymamy dla nich coraz gorszy standard życia. Przy ogromnym poziomie ścisku otrzymamy być może jeszcze możliwość przeżycia, ale już tylko męczenie się ludzi.
Być może największą wartość zaludnienia dałoby się osiągnąć za pomocą modelu hybrydowego życia, w którym np. człowiek przez większość doby jest zamykany w kapsule, która minimalizuje jego funkcje życiowe, w celu oszczędności zasobów, a powiedzmy na godzinę - dwie jest taki człowiek wypuszczany, aby sobie trochę pochodził, zobaczył kawałek świata, aby znowu wrócić do kapsuły, w które zminimalizuje swoje wykorzystanie tlenu, pożywienia, przestrzeni...
Rozpiętość tych modelowych rozważań jest duża. :think:

Bardzo dziękuję za odpowiedź. Moje pytanie o liczbę miało na celu sprowokować tego typu odpowiedź.

Jesteś wśród licznych osób, które uznają "przeludnienie" za realny problem, ale jeszcze nie spotkałam się z tym, żeby osoba wierząca w przeludnienie przedstawiła mi właśnie taki konkretny model, który by umożliwił chociażby falsyfikację takiej teorii.

W związku z tym teoria o przeludnieniu nie wychodzi poza rangę mitu i to mitu bardzo starego, bo sięgającego czasów Platona. Już Platon miał obawy, że ludzi jest za dużo, a to było bardzo dawno temu i ludzi był znacznie mniej. Historia jak dotychczas zadawała kłam tym kasandrycznym wizjom maltuzjańskim, a Ziemia się zachowywała jakby była z gumy.

W związku z tym, jeżeli miałabym uwierzyć, że tym razem jednak naprawdę ludzi jest za dużo i przeludnienie jest realnym problemem, to oczekiwałabym jednak czegoś więcej niż taki mit.

Bo może się okazać, że z tymi kasandrycznymi wizjami przeludnienia jest tak z indykiem, co myślał o niedzieli. Być może, w Ziemię walnie asteroida zanim w ogóle nastąpi jakieś przeludnienie, zakładając że Ziemia nie jest z gumy. Tak więc ja ze swojej strony dodaję kolejne założenie - że Ziemia nie jest wieczna :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin