Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

M. Antas, "Co mają wspólnego...", str. 11-21
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Komentarze: Otwarte Referarium Filozoficzne (ORF) / 1: Wiara a wiedza
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 0:50, 15 Sie 2008    Temat postu:

AdamHajduk napisał:
Którego nie rozwiązuje Bóg, jako że jest wolny w swych zamysłach.

Dlaczego ta wolność przeszkadza mu być gwarantem ludzkiego poznania?

Cytat:
Jeżeli tak uważasz, to musisz podać mechanizmy, pozwalające im na tym. Mechanizmami takimi, moim zdaniem, są jedynie (dla obu stron) jednoczenie się w kartele lub związki zawodowe. Kiedy pracodawcy konkurują tak jak pracownicy, nie sposób jest kogokolwiek wykorzystać.

Podaż siły roboczej przewyższała popyt na nią. To umożliwiało nadużycia pracodawców. Nie musieli się przejmować indywidualnym pracownikiem, mieli wielu potencjalnych jego następców. Prawo nie wiązało też sankcji z ich nadużyciami.

Cytat:
Dla Kartezjusza była to pewność rozumu,dla Ciebie pewność rozumu<--Bóg.Kto jest lepszy.

Ale Kartezjusz sam doszedł do tego, że do prawidłowości jego dedukcji potrzebny jest Bóg. Sęk w tym, że wcześniej podjął się dedukcji systemu wiedzy z cogito ergo sum bez Boga jako gwaranta, ponieważ poddał Jego istnienie w wątpliwość.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:22, 15 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
Ja udzielam jej daru poznania mnie, a ona mi udziela daru poznania siebie. Miłość sama w sobie jest niezasłużonym darem, czymś w rodzaju łaski. Na miłość nie można sobie zasłużyć. Zasługa rodzi obowiązek dania nagrody. Poznanie osoby kochanej jest także jej darem, a nie moją zasługą. Miłość nie opiera się na logice obowiązku, ale na logice daru.

No nareszcie, zaczynasz - choć niemrawo - właściwie rozumować. :grin:
Myślę, że czas zakończyć kwestię łaski, więc zrobie krótkie podsumowanie.

Trzeba sobie uświadomić, że w miłości nie ma łaski. Jest chęć i radość dzielenia się, otwierania na drugą osobę i nie robi się tego z łaski (w jakmkolwiek znaczeniu). Pojęcie łaski występowało przed teologią, więc potoczne jego rozumienie jest właściwe. Teologia wytworzyła pojęciowego mutanta - łaska boża. I teraz teolodzy sami nie wiedzą co to znaczy, bowiem jest sprzeczne z miłością bożą.
Gdy kogoś kocham, to na myśl nie przychodzi mi jakaś łaska, robię coś, bo chcę, bo mi sprawia radość dawanie osobie kochanej. Jeśli natomiast Bóg tego nie potrafi i potrzebuje do tego "udzielania łaski", to wychodzi, że nasza miłość jest doskonalsza od Jego. Z tym się chyba nie zgodzimy, raczej należy sądzić, że miłość boża jest doskonalsza od naszej, a więc nie potrzebuje łaski!
To chore pojęcie wprowadzili ludzie słabej wiary, wiary poddańczej, która mówi, że Bóg stworzył świat by człowiek go kochał i uwielbiał. Nie, Bóg także chce nas kochać i radować się z naszego istnienia. A jeśli robi to z łaski, to ja Go gwizdam!
Jak poczuje się osoba, którą kochasz (a ona ciebie) gdy powiesz jej, że robisz jej łaskę pójścia na spacer, albo przez łaskę dajesz się jej poznać :think: A Ty jak byś się poczuł w odwrotnej sytuacji?
Łaski udziela się osobie obcej, albo znajomej, nie udziela się łaski osobie kochanej, bo to wyklucza miłość!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 11:30, 15 Sie 2008    Temat postu:

Ale ja przecież pisałem, że miłość jest łaską. Łaska w znaczeniu teologicznym to po prostu niezasłużony dar. Miłość jest takim darem. Nie otrzymujesz miłości jako nagrody, ale jako dar. Ale dawanie darów daje przyjemność obdarowującemu.

To ty, nie teologowie, masz problem z pojęciem łaski. Pytam się Ciebie:
Czy przez łaskę rozumiesz niezasłużony dar?

Czym innym jest miłość? Nie można sobie na nią zasłużysz. A gdy już kochasz, wszystko robisz z miłości, nie z obowiązku.


Ostatnio zmieniony przez levis dnia Pią 11:31, 15 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
AdamHajduk




Dołączył: 28 Kwi 2008
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Białogard

PostWysłany: Pią 11:47, 15 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
Dlaczego ta wolność przeszkadza mu być gwarantem ludzkiego poznania?

A skąd ma być wiadomo,czy Bóg sobie życzy,abyśmy sprawnie rozumowali?

levis napisał:
Podaż siły roboczej przewyższała popyt na nią.

W takim razie szybciutko powstały nowe firmy a stare się rozwinęły i popyt dorównał podaży.Na wolnym rynku taka sytuacja może trwać tylko chwilowo i dotyczyć obu stron,tj. również "wykorzystywania" przedsiębiorcy.

levis napisał:
Ale Kartezjusz sam doszedł do tego, że do prawidłowości jego dedukcji potrzebny jest Bóg. Sęk w tym, że wcześniej podjął się dedukcji systemu wiedzy z cogito ergo sum bez Boga jako gwaranta, ponieważ poddał Jego istnienie w wątpliwość.
Faktycznie ostatecznie tak uczynił,popadając w błędne koło.Ale błąd popełnił przede wszystkim uznając Boga ostatecznie za gwaranta.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 14:55, 15 Sie 2008    Temat postu:

AdamHajduk napisał:
A skąd ma być wiadomo,czy Bóg sobie życzy,abyśmy sprawnie rozumowali?

Bo nie ma innej możliwości uzasadnienia pewności poznania. Jest to aksjomat, jaki trzeba założyć przed podjęciem się rozumowania. Dlaczego rozsądnie jest przyjąć ten aksjomat? Bo świat jest poznawalny przez nasz umysł, a nasze założenie pozwala zrozumieć dlaczego. Bo inaczej jesteśmy skazani na przeczący naszemu doświadczeniu (że świat jest poznawalny) agnostycyzm.

Cytat:
W takim razie szybciutko powstały nowe firmy a stare się rozwinęły i popyt dorównał podaży.Na wolnym rynku taka sytuacja może trwać tylko chwilowo i dotyczyć obu stron,tj. również "wykorzystywania" przedsiębiorcy.

Jak pisałem w artykule, tak stałoby się, gdyby przedsiębiorcy postępowali racjonalnie. Ale woleli wyciskać ostatnie soki z pracowników nawet wtedy, gdy racjonalnie byłoby tego nie robić. Również w postępowaniu robotników czynniki irracjonalne grały istotną rolę. Racjonalnie byłoby się przenieść do innego miasta z inną fabryką, ale człowiek był przywiązany do swego miejsca pracy. To nie było społeczeństwo mobilne jak dziś. Dlatego ograniczyć takie praktyki najlepiej potrafiły kodyfikacje prawa pracy.

Cytat:
Faktycznie ostatecznie tak uczynił,popadając w błędne koło.Ale błąd popełnił przede wszystkim uznając Boga ostatecznie za gwaranta.

Skoro tak uważasz, to podaj mi inny sposób zagwarantowania pewności poznania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:55, 15 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
Ale ja przecież pisałem, że miłość jest łaską.

A ja ci tłumaczę, że miłość nie jest łaską!!!
Łaski możesz udzielić osobie obcej, podawałem przykład z prezydenckim ułaskawieniem i przyznałeś rację. To dlaczego w durny sposób upieraz się ciągle przy tej łasce. Przecież to jest zwyczajnie fałszywe stwierdzenie: miłość jest łaską.
Cytat:
To ty, nie teologowie, masz problem z pojęciem łaski. Pytam się Ciebie:
Czy przez łaskę rozumiesz niezasłużony dar?

Ja nie mam problemu z pojęciem łaski, bo ona nie występuje w miłości, a Bóg nas kocha, więc nie występuje także w relacji Bóg - człowiek.

Ja za pomocą zwykłego chłopskiego rozumowania rozwalam w drzazgi teologiczne bzdury. Naturalne jest, że nie przyznasz mi racji, ale wystarcz mi to, że nie będziesz już miał usprawiedliwienia. A będzie tak:
W raju.
- Ojcze Nasz, przybył Klegum,
- niech wejdzie.
- Witam Cię przyjacielu, siadaj i opowiadaj mi o sobie, cieszę się że tu dotarłeś :grin:

- Ojcze Nasz, przybył levis,
- Ach to ten, dajcie mu co zechce, ech ci żebracy .. ciągle jakiejś łaski się dopominają.

Czy teraz czujesz różnicę, jak chcesz być żebrakiem i poddanym swojego Pana, to proszę bardzo. Ale to było dobre 2000 lat temu.
Dostaniesz swoje niezasłużone dary. Koniecznie musisz tłumaczyć jedne rzeczy innymi :shock:
Miłość = łaska = niezasłużony dar = ......
Powiem Ci co widać z takiego rozumowania, widać brak miłości!
Jak nie kochasz, to nie wiesz co to jest miłość i dookreślasz na piętnaście sposobów. Gdybyś kochał Boga (KrK Cię tego nie nauczy), to nie szukałbyś teologicznego bajania by to poczuć, ale czułbyś to zwyczajnie. I nie czułbyś żadnej śmierdzącej łaski, bo to ohyda dla miłości.


Ostatnio zmieniony przez Eremita dnia Pią 16:05, 15 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 10:33, 16 Sie 2008    Temat postu:

Klegum napisał:
A ja ci tłumaczę, że miłość nie jest łaską!!!
Łaski możesz udzielić osobie obcej, podawałem przykład z prezydenckim ułaskawieniem i przyznałeś rację. To dlaczego w durny sposób upieraz się ciągle przy tej łasce. Przecież to jest zwyczajnie fałszywe stwierdzenie: miłość jest łaską.

Może tak zrozumiesz:
1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Miłość jest darem.
3. Na miłość nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd miłość jest łaską.

Czy potrafisz obalić takie rozumowanie?

Cytat:
Gdybyś kochał Boga (KrK Cię tego nie nauczy), to nie szukałbyś teologicznego bajania by to poczuć, ale czułbyś to zwyczajnie. I nie czułbyś żadnej śmierdzącej łaski, bo to ohyda dla miłości.

Nie mów mi co czuje. Kocham Boga nad wszystko. I nie bluźnij przeciw łasce bożej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Nie 1:30, 17 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
Bo nie ma innej możliwości uzasadnienia pewności poznania.

Innej niż, że Bogu się to akurat zachciało…? Oczywiście, że jest. Najprostsza, że tak się akurat przypadkiem złożyło.

levis napisał:
Jak pisałem w artykule, tak stałoby się, gdyby przedsiębiorcy postępowali racjonalnie. Ale woleli wyciskać ostatnie soki z pracowników nawet wtedy, gdy racjonalnie byłoby tego nie robić.

To przedsiębiorcy nie działali racjonalnie…? Poszaleli…? Pewnie ostatnie soki wyciskali z robotników też nie po to, aby zarobić (racjonalne działanie definiuje się jako działanie dla własnej korzyści), ale bo mieli pasować do złego antychrześcijańskiego wypaczenia?

A robotnicy byli bardzo mobilni, dziesiątki milionów wyjechało do ameryki a setki milionów przeniosło się ze wsi do miasta.

levis napisał:
Skoro tak uważasz, to podaj mi inny sposób zagwarantowania pewności poznania.

Aksjomat pewności poznania. :]
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 13:17, 18 Sie 2008    Temat postu:

Adam Hajduk napisał:
Innej niż, że Bogu się to akurat zachciało…? Oczywiście, że jest. Najprostsza, że tak się akurat przypadkiem złożyło.

Jeśli ludzkie poznanie byłoby dziełem przypadku, to jego skuteczność byłaby równie przypadkowa. W skutku nie może być więcej doskonałości niż w przyczynie. Poza tym wytłumaczenia wymaga również sam fakt, że świat jest poznawalny, że nie jest chaosem, oraz, że da się badać rozumowo.

Cytat:
To przedsiębiorcy nie działali racjonalnie…? Poszaleli…? Pewnie ostatnie soki wyciskali z robotników też nie po to, aby zarobić (racjonalne działanie definiuje się jako działanie dla własnej korzyści), ale bo mieli pasować do złego antychrześcijańskiego wypaczenia?
A robotnicy byli bardzo mobilni, dziesiątki milionów wyjechało do ameryki a setki milionów przeniosło się ze wsi do miasta.

Nie poszaleli, po prostu bywali głupi. Przedkładali zysk krótkoterminowy nad długoterminowy.
A mobilność robotników to nie jest mobilność w rozumieniu dzisiejszym. Płynęli za ocean prawie w ciemno, a taka podróż była możliwa dla nich z reguły raz w życiu.

Cytat:
Aksjomat pewności poznania. :]

Nie można uczynić aksjomatem czegoś, co stanowi poważny problem filozoficzny od tysiącleci. Takie założenie w niczym nie pomoże, jest ad hoc.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Pon 17:43, 18 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
Jeśli ludzkie poznanie byłoby dziełem przypadku, to jego skuteczność byłaby równie przypadkowa. W skutku nie może być więcej doskonałości niż w przyczynie.

Dokładnie,dlatego nie może być ono wynikiem woli boskiej, bo ta nie jest konieczna lecz wolna.

levis napisał:
Poza tym wytłumaczenia wymaga również sam fakt, że świat jest poznawalny, że nie jest chaosem, oraz, że da się badać rozumowo.

(Chyba)wymagają te fakty wytłumaczenia.Dysponujesz jakimś nieprzypadkowym,czy tylko wolą boską?

levis napisał:
Nie poszaleli, po prostu bywali głupi.

To samo można powiedzieć o robotnikach.

levis napisał:
A mobilność robotników to nie jest mobilność w rozumieniu dzisiejszym.

To samo można powiedzieć o mobilności przedsiębiorców,byli skazani na danych robotników i musieli im płacić zawyżone stawki.

levis napisał:
Nie można uczynić aksjomatem czegoś, co stanowi poważny problem filozoficzny od tysiącleci. Takie założenie w niczym nie pomoże,

Masz na myśli Boga z jego wolnymi działaniami...?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:02, 19 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
Może tak zrozumiesz:
1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Miłość jest darem.
3. Na miłość nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd miłość jest łaską.

Czy potrafisz obalić takie rozumowanie?

Czy potrafisz udowodnić pkt 2 :think:
Musisz na siłę sobie tłumaczyć, że miłość jest .. darem, ofiarą, poświęceniem itp. itd.
Miłość jest miłością i żeby wiedzieć czym jest trzeba jej doświadczyć.
Umiałbyś wytłumaczyć komuś czym jest ból jesli go nie doświadczył?
Po co te banialuki, że miłość jest tamtym lub siamtym :think:
Z Twoich punktów wychodzi, że robisz łaskę osobie kochanej, bo dajesz jej miłość. Jeśli miłość jest darem to więcej dla kochającego, który czerpie z niej wielką radość, czyli wg tych punkcików sobie robi łaskę :shock:

Cytat:
Jeśli ludzkie poznanie byłoby dziełem przypadku, to jego skuteczność byłaby równie przypadkowa. W skutku nie może być więcej doskonałości niż w przyczynie.

Nieuzasadnione przeświadczenie.
Doświadczenie z pszczołą i muchą w butelce zaprzecza powyższemu rozumowaniu.
Jeśli ułożysz butelkę tak, aby dno było skierowane do światła, a szyjka była zaciemniona to:
- mądra pszczoła będzie ciągle dążyła do światła i z butelki się nie wydostanie, więc zginie,
- głupia mucha będzie fruwała na wszystkie strony, przypadkowo trafi na szyjkę i wyleci z butelki.


Ostatnio zmieniony przez Eremita dnia Wto 21:09, 19 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 23:00, 19 Sie 2008    Temat postu:

Adam Hajduk napisał:
Dokładnie,dlatego nie może być ono wynikiem woli boskiej, bo ta nie jest konieczna lecz wolna

Nie rozumiem, w teologii chrześcijańskiej Bóg jest wszystkimi swoimi atrybutami, w tym swoją wolą. Jego wola jest wyrazem Jego doskonałości. Twierdzisz, że w Bożej woli jest mniej doskonałości niż w ludzkim pozaniu?

Cytat:
(Chyba)wymagają te fakty wytłumaczenia.Dysponujesz jakimś nieprzypadkowym,czy tylko wolą boską?

Nie dysponuję. Ale świat jest urządzony racjonalnie, daje się badać, opisywać matematycznie. Znowu kłania się zasada racji dostatecznej. Dlatego przyjęcie, że Bóg Ojciec stworzył świat na podstawie idei zawartych w Logosie jest dla mnie najbardziej prawdopodobne.

Cytat:
To samo można powiedzieć o robotnikach.

To byli prości ludzie. Trudno było od nich oczekiwać znajomości specyfiki rynków.

Cytat:
To samo można powiedzieć o mobilności przedsiębiorców,byli skazani na danych robotników i musieli im płacić zawyżone stawki.

Nie byli na nich skazani. Chętnych do pracy było więcej niż miejsc pracy.

Cytat:
levis napisał:
Nie można uczynić aksjomatem czegoś, co stanowi poważny problem filozoficzny od tysiącleci. Takie założenie w niczym nie pomoże,

Masz na myśli Boga z jego wolnymi działaniami...?
[/quote]
Nie, mam na myśli to, że chcesz uzasadnić pewność poznania aksjomatem pewności poznania, co nie dość, że jest tłumaczeniem błędnokołowym, to dodatkowo przechodzi obok wielkiego problemu filozoficznego - czy rzeczywistość jest poznawalna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 23:14, 19 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
Może tak zrozumiesz:
1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Miłość jest darem.
3. Na miłość nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd miłość jest łaską.

Czy potrafisz obalić takie rozumowanie?


Klegum napisał:
Czy potrafisz udowodnić pkt 2 :think:
Musisz na siłę sobie tłumaczyć, że miłość jest .. darem, ofiarą, poświęceniem itp. itd.

Przez dar rozumiałem tutaj po prostu coś dobrego, co otrzymuje się od drugiej osoby. Zgodzisz się, że miłość jest czymś dobrym, co otrzymuje się od innej osoby?

Cytat:
Z Twoich punktów wychodzi, że robisz łaskę osobie kochanej, bo dajesz jej miłość. Jeśli miłość jest darem to więcej dla kochającego, który czerpie z niej wielką radość, czyli wg tych punkcików sobie robi łaskę :shock:

Co innego dawać komuś dar, który nie ma związku z jego zasługami (miłość), a co innego "robić komuś łaskę" (znowu mylisz pojęcie teologiczne łaski z pojęciem potocznym). Pomyśl tak: dajesz dziewczynie prezent. Tak po prostu, spontanicznie, żeby sprawić jej radość. Nie musi ona zasłużyć na prezent. Gdyby na niego zasłużyła, mogłaby się tego od Ciebie domagać. Ale tu nie zachodzi taka sytuacja. Powiedz mi, czy niezasłużony dar (łaska) nie może Ci sprawić radości? Czy spontaniczne obdarowanie ukochanej osoby nie jest źródłem radości darczyńcy?

Cytat:
Cytat:
Jeśli ludzkie poznanie byłoby dziełem przypadku, to jego skuteczność byłaby równie przypadkowa. W skutku nie może być więcej doskonałości niż w przyczynie.

Nieuzasadnione przeświadczenie.
Doświadczenie z pszczołą i muchą w butelce zaprzecza powyższemu rozumowaniu.
Jeśli ułożysz butelkę tak, aby dno było skierowane do światła, a szyjka była zaciemniona to:
- mądra pszczoła będzie ciągle dążyła do światła i z butelki się nie wydostanie, więc zginie,
- głupia mucha będzie fruwała na wszystkie strony, przypadkowo trafi na szyjkę i wyleci z butelki.

Właśnie to doświadczeniepotwierdza wyższość ludzkiego poznania, wspieranego mocą Bożą, nad poznaniem zwierzęcym, będącym dziełem przypadku.


Ostatnio zmieniony przez levis dnia Wto 23:49, 19 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
AdamHajduk




Dołączył: 28 Kwi 2008
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Białogard

PostWysłany: Pią 19:05, 22 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
Twierdzisz, że w Bożej woli jest mniej doskonałości niż w ludzkim poznaniu?

Ja nie, raczej ty, jeżeli według ciebie przypadkowość jest mniej cenna, wola boża jest częścią Boga, i jest wolna.

levis napisał:
Dlatego przyjęcie, że Bóg Ojciec stworzył świat na podstawie idei zawartych w Logosie jest dla mnie najbardziej prawdopodobne.

Stworzył, czy musiał stworzyć. Bo jeżeli zrobił to bez żadnej koniecznej przyczyny, to to „wyjaśnienie” niczego nie wyjaśnia.

levis napisał:
Trudno było od nich oczekiwać znajomości specyfiki rynków.

Jasne!!! Strasznie trudno wymagać od człowieka, żeby poszedł gdzie mu więcej płacą. Dopiero komuch musi za takiego człowieka pomyśleć!

levis napisał:
Chętnych do pracy było więcej niż miejsc pracy.

I nikt nie wykorzystał tej sytuacji z olbrzymią armią chętnych do pracy po zaniżonych stawkach i nie otworzył nowych miejsc pracy i nie wyrównało się wszystko i stawiki nie odzwierciedlały jakości pracy… Jasne…

levis napisał:
mam na myśli to, że chcesz uzasadnić pewność poznania aksjomatem pewności poznania

Tania retoryka, o każde twoje zdanie mogę rozbić o tautologię p=p i przedstawić się jako szaleńca. Ja wolę uczynić aksjomatem pewność poznania i na tej podstawie poznawać niż jeszcze do tego dodawać wolę bożą, która wcale pewna nie jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:11, 22 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Miłość jest darem.
3. Na miłość nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd miłość jest łaską.

Czy potrafisz obalić takie rozumowanie?




1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Życie jest darem.
3. Na życie nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd źycie jest łaską.

1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Zdrowie jest darem.
3. Na zdrowie nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd zdrowie jest łaską.

1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Inteligencja jest darem.
3. Na inteligencję nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd inteligencja jest łaską.

1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Bajdurzenie jest darem.
3. Na bajdurzenie nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd bajdurzenie jest łaską.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22515
Przeczytał: 17 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:58, 22 Sie 2008    Temat postu:

Adam napisał:
Ja wolę uczynić aksjomatem pewność poznania i na tej podstawie poznawać niż jeszcze do tego dodawać wolę bożą, która wcale pewna nie jest.

Sorki, ale to nie jest żadne "dodanie", tylko inne ustawienie działania tego samego aksjomatu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
AdamHajduk




Dołączył: 28 Kwi 2008
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Białogard

PostWysłany: Nie 2:21, 24 Sie 2008    Temat postu:

Do uważam że poznanie rozumowe jest pewne dodaje się, uważam że wola Boża jest z pewnością taka a taka, więc jak nie dodanie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 11:21, 24 Sie 2008    Temat postu:

Klegum napisał:
1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Życie jest darem.
3. Na życie nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd źycie jest łaską.

1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Zdrowie jest darem.
3. Na zdrowie nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd zdrowie jest łaską.

1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Inteligencja jest darem.
3. Na inteligencję nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd inteligencja jest łaską.

1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Bajdurzenie jest darem.
3. Na bajdurzenie nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd bajdurzenie jest łaską.

O ile życie, zdrowie i inteligencja jest oczywiście łaską, o tyle bajdurzenie nie. Łaską nazwałem niezasłużony dar. Darem nazwałem coś dobrego, co otrzymujemy od innej osoby. Bajdurzenie nie jest niczym dobrym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 11:32, 24 Sie 2008    Temat postu:

AdamHajduk napisał:
Ja nie, raczej ty, jeżeli według ciebie przypadkowość jest mniej cenna, wola boża jest częścią Boga, i jest wolna.

Jeżeli pewność poznania nie jest zagwarantowana doskonałą przyczyną (wola boża), to nasze poznanie jest skuteczne jedynie przypadkowo. Tak uważam. Dlaczego wg Ciebie przeczy to doskonałości Boga (chyba, że źle Cię rozumiem).

Cytat:
Stworzył, czy musiał stworzyć. Bo jeżeli zrobił to bez żadnej koniecznej przyczyny, to to „wyjaśnienie” niczego nie wyjaśnia.

Bóg sam jest przyczyną swych działań. Jest miłością i stworzył świat z miłości.

Cytat:
Jasne!!! Strasznie trudno wymagać od człowieka, żeby poszedł gdzie mu więcej płacą. Dopiero komuch musi za takiego człowieka pomyśleć!

Trudno wymagać od prostego robotnika z XIX w., żeby wiedział gdzie więcej płacą, gdzie jest większy popyt na siłę roboczą, gdzie są lepsze warunki pracy itp. To nie były czasy mass-mediów i szybkiego przypływu informacji.

Cytat:
I nikt nie wykorzystał tej sytuacji z olbrzymią armią chętnych do pracy po zaniżonych stawkach i nie otworzył nowych miejsc pracy i nie wyrównało się wszystko i stawiki nie odzwierciedlały jakości pracy… Jasne…

Podaż na towary była zbyt niska, żeby tak po prostu otworzyć nowe fabryki. Po co, skoro na wyprodukowane towary nie byłoby rynku zbytu.

Cytat:
Tania retoryka, o każde twoje zdanie mogę rozbić o tautologię p=p i przedstawić się jako szaleńca. Ja wolę uczynić aksjomatem pewność poznania i na tej podstawie poznawać niż jeszcze do tego dodawać wolę bożą, która wcale pewna nie jest.

No tak, ale jeśli dla Ciebie pewność poznania nie jest problemem, to znaczy, że omijasz problem, na temat którego toczy się w filozofii dyskusja od tysiącleci. Czy np.Kant był szaleńcem, że podważył pewność poznania rzeczywistości?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
AdamHajduk




Dołączył: 28 Kwi 2008
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Białogard

PostWysłany: Nie 13:06, 24 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
Jeżeli pewność poznania nie jest zagwarantowana doskonałą przyczyną (wola boża), to nasze poznanie jest skuteczne jedynie przypadkowo.

Co ma doskonałość do przypadkowości. Z twojego zdania wynika że albo: 1) wola boska nie jest wolna lecz konieczna, 2) doskonałość może być przypadkowa. W drugim przypadku nie rozumiem jak miałaby gwarantować pewność poznaniu.

levis napisał:
Bóg sam jest przyczyną swych działań.

Jak każda przyczyna, ja pytałem, czy działał koniecznie czy przypadkowo (abstrahując od nieuzasadnionego uznawania Boga za byt konieczny).

levis napisał:
Trudno wymagać od prostego robotnika z XIX w., żeby wiedział gdzie więcej płacą, gdzie jest większy popyt na siłę roboczą, gdzie są lepsze warunki pracy itp.

Trudno to się w tych sprawach zrobiło po 90 latach komunistycznego prania mózgu, które z ludzi zrobiło roślinki. Oczywiście po robotniku tego wszystkiego można się spodziewać.

levis napisał:
Podaż na towary była zbyt niska, żeby tak po prostu otworzyć nowe fabryki.

Jeżeli nie było popytu to znaczy, że potrzebną ilość produktów można było wyprodukować przy pomocy mniejszej liczby pracowników niż istniejąc, tj. tej, którą uznajesz za zatrudnioną (uznałeś, że rąk do pracy był więcej niż pracy), w takim wypadku można było zatrudnić więcej osób płacąc im mniej, dzięki czemu efektywniej wytwarzano by towary, oznacza to też, że zatrudnieniu pracownicy byli nadpłacani podczas gdy rzesza bezrobotnych czekała za drzwiami. Absurd.

Towaru wytwarza się zawsze tyle ile jest zbytu (przynajmniej podąża się za trendami), a pracowników zatrudnia tylu, ile jest potrzebnych, ponieważ nikt (kto nie ma płaconego komunistycznego zasiłku) nie chce zdechnąć z głodu, bezrobotni kształtują najniższą stawkę, (jakąś, tj. taką na jakiej wykonanie ich stać) pracę znajdują wszyscy, a płaca jest kształtowana przez to ile wytwarzają. Płaca jest dokładnie odpowiednia do pracy i służy do wytworzenia popytu na produkty przy pomocy tej pracy wytwarzane. Wszystko jest tu równe.

levis napisał:
omijasz problem

Ugruntowanie w Bogu też jest problemem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:09, 24 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
Klegum napisał:
1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Życie jest darem.
3. Na życie nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd źycie jest łaską.

1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Zdrowie jest darem.
3. Na zdrowie nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd zdrowie jest łaską.

1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Inteligencja jest darem.
3. Na inteligencję nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd inteligencja jest łaską.

1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Bajdurzenie jest darem.
3. Na bajdurzenie nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd bajdurzenie jest łaską.

O ile życie, zdrowie i inteligencja jest oczywiście łaską, o tyle bajdurzenie nie. Łaską nazwałem niezasłużony dar. Darem nazwałem coś dobrego, co otrzymujemy od innej osoby. Bajdurzenie nie jest niczym dobrym.

A Ty co, aluzju nie paniał :think:
do tych 4 punkcików mozna wstawić jeszcze setkę różnych słów, ale nic z tego nie wyniknie. chyba tylko tyle, że łaska to takie zwierzątko ;P
Do tej pory nie wyjaśnileś na czym polega różnica łaski teologicznej od tej w potocznym rozumieniu. tylko uważaj, bo konsekwencje idą dalej, zmieni się znaczenie daru (niezasłużonego), a dalej miłości, życia, inteligencji ...
Czekam na dalszy ciąg bajdurzenia :szacunek:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 22:39, 27 Sie 2008    Temat postu:

AdamHajduk napisał:
Co ma doskonałość do przypadkowości. Z twojego zdania wynika że albo: 1) wola boska nie jest wolna lecz konieczna, 2) doskonałość może być przypadkowa. W drugim przypadku nie rozumiem jak miałaby gwarantować pewność poznaniu.

W jaki sposób z tego, co piszę wynika taka alternatywa, bo ja tego nie widzę.

Cytat:
Jak każda przyczyna, ja pytałem, czy działał koniecznie czy przypadkowo (abstrahując od nieuzasadnionego uznawania Boga za byt konieczny).

Działał w sposób wolny, lecz nie przypadkowo.

Cytat:
Trudno to się w tych sprawach zrobiło po 90 latach komunistycznego prania mózgu, które z ludzi zrobiło roślinki. Oczywiście po robotniku tego wszystkiego można się spodziewać.

Naprawdę uważasz, że robotnicy wtedy byli tak samo dobrze poinformowani o specyfice rynków jak teraz? Wtedy, gdy nie było internetu i mass mediów? Oraz, że byli tak samo mobilni wtedy, gdy nie było linii lotniczych, jak teraz?

Cytat:
Jeżeli nie było popytu to znaczy, że potrzebną ilość produktów można było wyprodukować przy pomocy mniejszej liczby pracowników niż istniejąc, tj. tej, którą uznajesz za zatrudnioną (uznałeś, że rąk do pracy był więcej niż pracy)

W poprzednim poscie napisałem "podaż" zamiast "popyt" i wyraziłem się nielogicznie. Popyt na towary był zbyt niski, żeby zwiększać produkcję, a istniała nadwyżka podaży siły roboczej. Ale z tego jeszcze nie wynika, że lepiej dla pracodawców byłoby zmniejszyć jeszcze bardziej pensje i przyjąć więcej osób do pracy. Pensje były na tyle głodowe, że pracownicy się buntowali, gdyby je jeszcze zmniejszono, przybyłoby tylko problemów.

Cytat:
oznacza to też, że zatrudnieniu pracownicy byli nadpłacani podczas gdy rzesza bezrobotnych czekała za drzwiami. Absurd.

Są pewne granice. Powiedzmy, że robotnik w fabryce Nike w Wietnamie zgodzi się pracować za 1dolar/godzinę, ale już za 50centów nie. Dlatego można zatrudnić 1-go robotnika dolca, ale nie da się zatrudnić dwóch za 50 centów, bo za to nikt nie wyżyje. Istnieje, nawet w wyzysku, granica, której nie da się przeskoczyć.

Cytat:
Towaru wytwarza się zawsze tyle ile jest zbytu (przynajmniej podąża się za trendami), a pracowników zatrudnia tylu, ile jest potrzebnych, ponieważ nikt (kto nie ma płaconego komunistycznego zasiłku) nie chce zdechnąć z głodu, bezrobotni kształtują najniższą stawkę, (jakąś, tj. taką na jakiej wykonanie ich stać) pracę znajdują wszyscy, a płaca jest kształtowana przez to ile wytwarzają. Płaca jest dokładnie odpowiednia do pracy i służy do wytworzenia popytu na produkty przy pomocy tej pracy wytwarzane. Wszystko jest tu równe.

To jest idylla. Tak nigdy i nigdzie nie było. Dlaczego? Bo ludzie nie są z natury dobrzy i nie postępują zawsze racjonalnie, jak głosi liberalistyczna antropologia.

Cytat:
Ugruntowanie w Bogu też jest problemem.

Jak każda filozoficzna hipoteza. Ale jest to jakieś rozwiązanie, natomiast uzasadnianie błędnokołowe nie jest żadnym rozwiązaniem.


Ostatnio zmieniony przez levis dnia Śro 22:42, 27 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
levis




Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1066
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 22:51, 27 Sie 2008    Temat postu:

Klegum napisał:
A Ty co, aluzju nie paniał :think:
do tych 4 punkcików mozna wstawić jeszcze setkę różnych słów, ale nic z tego nie wyniknie. chyba tylko tyle, że łaska to takie zwierzątko ;P

Tylko dla Ciebie jest chyba zaskoczeniem fakt, że bardzo wiele rzeczy w życiu otrzymujemy bez własnej zasługi od kogoś. Życie, zdrowie, miłość, inteligencja należą do nich. Nie lubię myślenia osób, które sobie samym przypisują posiadanie takich rzeczy.

Cytat:
Do tej pory nie wyjaśnileś na czym polega różnica łaski teologicznej od tej w potocznym rozumieniu. tylko uważaj, bo konsekwencje idą dalej, zmieni się znaczenie daru (niezasłużonego), a dalej miłości, życia, inteligencji ...

Nie wiem, po co mam Ci tłumaczyć znaczenie potoczne wyrazu, którego sam używasz w sensie potocznym. Ale ok.
W języku potocznym zrobić komuś łaskę oznacza pomóc komuś z niechęcią.
Łaska w języku teologii to coś niezasłużonego, co otrzymuje się od Boga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:24, 27 Sie 2008    Temat postu:

Cytat:
Tylko dla Ciebie jest chyba zaskoczeniem fakt, że bardzo wiele rzeczy w życiu otrzymujemy bez własnej zasługi od kogoś. Życie, zdrowie, miłość, inteligencja należą do nich. Nie lubię myślenia osób, które sobie samym przypisują posiadanie takich rzeczy.

Akurat nie uważam, że wszystkie te rzeczy posiadam dzięki sobie. ;P
Proponuję nie naditerpretowywać, ja postuluję tylko tyle, że miłość nie jest łaską, co nie wyklucza dla mnie, że jest darem, i te inne wymienione również.

Miałeś wyjaśnić różnicę łaski potocznie rozumianej od tej teologicznej, przestrzegałem żebyś uwazał.
Cytat:
W języku potocznym zrobić komuś łaskę oznacza pomóc komuś z niechęcią.
Łaska w języku teologii to coś niezasłużonego, co otrzymuje się od Boga.


Cytat:
Może tak zrozumiesz:
1. Dar jest zasłużony(nagroda) albo niezasłużony (łaska)
2. Miłość jest darem.
3. Na miłość nie można sobie zasłużyć.
4. Stąd miłość jest łaską.

Czy potrafisz obalić takie rozumowanie?


W punkcie 1 trzeba teraz koniecznie uściślić o jaką łaskę chodzi, zwykłą czy teologiczną. Nie możemy przecież mieszać pojęć teologicznych ze zwykłymi, bo znowu wyjdzie pasztet. Trzeba wtedy rozumieć, że i o nagrodę teologiczną chodzi. Wyjdzie tak:
1. Dar jest zasłużony (nagroda teologiczna) albo niezasłużony (łaska teologiczna).
Tu poproszę o wyjaśnienie terminu "nagroda teologiczna" inaczej, punkt 1 idzie w rozsypkę, a za nim całe rozumowanie. :mrgreen:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Pią 21:28, 29 Sie 2008    Temat postu:

levis napisał:
W jaki sposób z tego, co piszę wynika taka alternatywa, bo ja tego nie widzę.

W taki, że piszesz, że wola boża jest doskonała. Jeżeli jest doskonała, to gdyby była przypadkowa, to przypadkowość byłaby doskonałą. skoro piszesz, że wola boża jest doskonała, to gdyby była ona przypadkowa (zaprzeczenie 1) oraz przypadkowość nie byłaby doskonała (zaprzeczenie dwa), to mielibyśmy sprzeczność. Chyba tak to by wyglądało (x(w)-->x(d))^(x(k)vx(p))-->~(x(p)^x(d))-->(~x(k)-->~x(w)), w- wola, k- konieczne, p- przypadkowe, d –doskonałe.

levis napisał:
Działał w sposób wolny, lecz nie przypadkowo.

Tzn.? Jego działania były od czegoś uzależnione czy nie? I jak wytłumaczyć istnienie tego czegoś.

levis napisał:
Naprawdę uważasz, że robotnicy wtedy byli tak samo dobrze poinformowani o specyfice rynków jak teraz?

Inaczej połowa europy nie wyjechałaby do USA, albo raczej do poszczególnych Stanów. Uważam, że plotkarstwo bardzo dobrze służy. Fakt, komunikacja nie była tak rozwinięta, ale też świat był dużo prostszy. Ogólnie się wyrównywało.

levis napisał:
pracownicy się buntowali, gdyby je jeszcze zmniejszono, przybyłoby tylko problemów.

Jeżeli było tak jak mówisz, a po wieku jest to już tylko interpretacja przez pryzmaty, często pryzmaty bardzo wrogich ideologii, to świadczyłoby to tylko o tym, że to pracownicy terroryzowali pracodawców nie pozwalając zatrudnić bezrobotnych i utrzymując nieprzyzwoicie wysokie pensje, wyższe niż wynikało to z produktywności.

levis napisał:
Są pewne granice. Powiedzmy, że robotnik w fabryce Nike w Wietnamie zgodzi się pracować za 1dolar/godzinę, ale już za 50centów nie. Dlatego można zatrudnić 1-go robotnika dolca, ale nie da się zatrudnić dwóch za 50 centów, bo za to nikt nie wyżyje.

OCZYWIŚCIE!!! Robotnik nie wyżyje za 50 centów, ale zastąpiony innym wyżyje za 0 centów… Na wolnym rynku, kiedy nie ma innej alternatywy, pracownik godzi się pracować za tyle, na ile pracodawcy zależy na jego pracy, tj. za tyle ile wytwarza i za tyle o ile może zmniejszyć produkcję odchodząc. Pisząc, że wolna konkurencja doprowadziła by do płac tak a tak niskich piszesz jedynie, że ludzie wytwarzaliby tak a tak mało. To by po prostu oznaczało, że radzą sobie gorzej od królików czy saren i że umrą z głodu bo nie są w stanie wytworzyć tyle ile trzeba. Podniesienie pensji nic nie pomoże, bo to podniesie ceny produktów, produktów będzie tyle samo, tyle ile wytworzono, jeżeli jest się tak żałośnie nieproduktywnym jak to sugerujesz, tak nieproduktywnym, że nie da się wyżyć, to znaczy, że człowiek jest bardziej nieporadny od zwierzęcia. Jeżeli naprawdę nie kapujesz tych spraw to uprość to sobie i pomiń pracodawcę i pracę i wtedy postaw różne absurdalne tezy a ich absurdalność wyjdzie od razu. Niech każdy ma czarodziejski woreczek w którym pojawiają się mu różne artykuły gospodarcze raz na miesiąc (praca). Te artykuły kupują inni pieniądze czerpiąc ze sprzedaży artykułów ze swoich woreczków. Powiedzmy że przedsiębiorca kapitał, maszyny i zdolności organizacyjne nie są ty potrzebne, wymiana dokonuje się w sposób automatyczny i bezkonfliktowy, pracodawca będzie tylko pustym ogniwem, które będzie moderowało przepływ pracy i płacy (sam nic nie wnosząc, sam nie pracując jako zarządca, nie jedząc i nie będąc człowiekiem). Twoje tezy teraz z różnych części tego wątku brzmią teraz następująco: jeżeli w czyimś woreczku nie pojawia się wystarczająca ilość produktów, to wywala woreczek w kąt i w ogóle nie sprzedaje tego co w nim ma, tylko zdycha z głodu. Ludzie zbierający produkty z woreczków biorą je tylko od części ludzi, przez co produkty stają się ważniejsze i cenniejsze, żaden z nich nie weźmie od (losowo wybranej) grupy osób produktów z ich woreczków, mimo że ta zdesperowana grypa tylko marzy o tym, żeby sprzedać to co ma. Produkty w woreczkach są wymieniane skandalicznie nisko, przy czym zapłatą są produkty z innych woreczków, zatem gdyby nawet w woreczkach pojawiało się więcej produktów pretensje by pozostały, bo jedne produkty są po prostu wymieniane na drugie.

Absurd goni absurd…

levis napisał:
To jest idylla. Tak nigdy i nigdzie nie było. Dlaczego? Bo ludzie nie są z natury dobrzy i nie postępują zawsze racjonalnie, jak głosi liberalistyczna antropologia.

Czyżby? Więc ludzie nie podążają za własnym interesem (definicja racjonalnego zachowania)… W takim razie zmuszanie ich do tego chyba jest nie na miejscu. W liberalnej gospodarce jest zatem tyle racjonalizmu ile ludzie chcą, to czyni ten system jeszcze bardziej idealnym. A całkiem poważnie, napisałem przecież, że wszystko zmierza do równowagi, a nie że w niej jest. Ale zmierzanie do równowagi to nie to samo co odchył w jedną stronę, to wahnięcia, nie pokazałeś tu w żaden sposób, w jaki sposób te wahnięcia miałyby być na korzyść pracodawcy, wręcz przeciwnie, ciągle pokazujesz, że to pracownicy są w stanie terroryzować pracodawcę.

levis napisał:
Jak każda filozoficzna hipoteza. Ale jest to jakieś rozwiązanie, natomiast uzasadnianie błędnokołowe nie jest żadnym rozwiązaniem.

Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest uzasadnienie tez rozumowych niezawodnością rozumu, zamiast uzasadniać tę niezawodność bogiem i dalej mieć klopsa. O jakiej błędnokołowości piszesz, pisz na temat.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Komentarze: Otwarte Referarium Filozoficzne (ORF) / 1: Wiara a wiedza Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin