Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ateista nie pyta, więc błądzi?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9982
Przeczytał: 78 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 17:51, 13 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

blackSun napisał:
Poczułem się jak na przesłuchaniu u inkwizycji :)
To dobrze, bo taka była intencja aby troszkę debatę przyprawić rozstawem (metafora) Twojej osobowości :wink:

blackSun napisał:
Dyskurs napisał:
blackSun napisał:
Oczywiście, wszystko zależy od celu jaki człowiek sobie stawia.
Czym jest "wszystko"? Jaki jest Twój cel?
"Wszystko" odnosi się do "zależy" i nie ma co tego wyrywać z kontekstu.
OK, czyli "wszystko" znaczy "wszystko". We have entrained/have entwined/powierzyliśmy / zjednoczyliśmy się - bez romantycznego puchu/fluff czyli kochania za coś [rozmiar biustu, obwód bioder, nogi, etc. "glupocina" w miłości romantycznej znanej również jako handel wymienny z licencją na jakiś czas] - ale na poziomie splotu kwantowego :wink: <-> https://youtu.be/cFnT2T0aOSQ

blackSun napisał:
Moim celem jest poznawanie świata i rozwój własnej osobowości.
Czym jest Twoja osobowość?

blackSun napisał:
Dyskurs napisał:
blackSun napisał:
Kogoś zadowala klepanie paciorków, a ktoś inny w tym czasie próbuje rozkminić tajemnice istnienia.
Jak?
Na różne sposoby, kto jak potrafi.
Jak Ty potrafisz?

blackSun napisał:
blackSun napisał:
Rytuały zmieniają się, prawda pozostaje taka sama. Był czas bogów słowiańskich, dzisiaj chrześcijaństwo, ale za niedługo ateoscjentyzm.
Uzasadnij.
U nas postChristianity od przynajmniej dekady a presji scjentyzmu nie odczuwam.

[link widoczny dla zalogowanych]

blackSun napisał:
Co mam uzasadniać? Że prawda to prawda? I nie zmienia się z dnia na dzień?
Czym jest dla Ciebie prawda?

blackSun napisał:
Dyskurs napisał:
blackSun napisał:
Jak ktoś potrzebuje straszaka by kochać bliźniego, to wtedy wierzy w któryś. Wydaje mi się jednak, że można to robić z innych powodów, mniej groźnych...
Jakich powodów? Jak "kochasz bliźniego"?

Np. z powodu wzajemnego pomagania, a także dlatego że wszyscy stanowimy jedną całość. Staram się być tolerancyjny i szanuję każdą osobę w razie potrzeby staram się pomóc itd.
Czyli praktykujesz altruizm?

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 20:10, 13 Maj 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSun




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 226
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:51, 13 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

towarzyski.pelikan napisał:
blackSun napisał:

Natura to coś, co obejmuje wszystko wokoło. Tym się rożni od Boga, że nie ma bytu nadrzędnego jakim w systemach monoteistycznych jest Bóg. Rozumiem Naturę dwojako, jako otoczenie (natura niższa) i jako jej źródło, pewien ośrodek (Natura wyższa).

Trochę mi to przypomina panenteizm, czyli Bóg (a Twoja Natura) jest jednocześnie światem i stworzycielem.

Trochę jest to w stronę panteizmu. Ale nie podoba mi się rdzeń teizm w słowie panteizm. Bogowie jeśli już istnieją to są ludźmi, których za takich uważa się. A samej Natury Bogiem nie nazywam.

towarzyski.pelikan napisał:

W każdym razie Twoja Natura jest dla mnie Absolutem, czymś, co obejmuje wszystko i jest to zbieżne z moim rozumieniem Boga. Jeżeli wyodrębniam Boga jako tę transcendentną (wyższą) część Absolutu, to tylko z pragmatycznego punktu widzenia, żeby właśnie podkreślić tę nadrzędność tego co wyższe (stworzyciel) wobec tego co niższe (stworzenie).

Termin stworzyciel narzuca pewną osobowość w dodatku męską. Ja natomiast wyobrażam sobie bardziej bezosobowy proces. Dlatego wolę nazywać to Stworzenie, Stwórczość, Kreacja itp., ale również może być Absolut z zastrzeżeniem, że jest to absolut relatywny - wciąż ewolujący.

towarzyski.pelikan napisał:

I w związku z tym nasuwa mi się pytanie, czy aby i u Ciebie ta Natura wyższa jako cześć Natury nie pełni tej samej nadrzędnej roli co Bóg stworzyciel u mnie?

Jeżeli się nie mylę to Stworzyciel u Ciebie jest ponad światem i w dodatku posiada osobowość. Dlatego nie jest to tożsame z moją wizją Natury.

towarzyski.pelikan napisał:

Cytat:
Z Natury. Człowiek jest jej bardzo ważną częścią, poprzez własną ewolucję duchową pobudza ewolucję Natury. Jeśli zaniedbuje ten obowiązek to wstrzymuje nie tylko swój rozwój, ale też wszystkiego w około, czym poważnie szkodzi.

A czemu człowiekowi miałoby zależeć na tej ewolucji?

Stawanie się lepszym człowiekiem, czyli doskonalenie się jest z natury rzeczy lepsze niż pozostawanie na tym samym poziomie lub jeszcze gorzej degradacja. Ale jest jeszcze odpowiedzialność nie tylko za siebie ale za otoczenie, bliższe i dalsze. Czym większy potencjał ma człowiek tym więcej może zdziałać dla ogółu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSun




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 226
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:13, 13 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

Dyskurs napisał:
To dobrze, bo taka była intencja aby troszkę debatę przyprawić rozstawem (metafora) Twojej osobowości :wink:

I co, zdałem pomyślnie?

Dyskurs napisał:
OK, czyli "wszystko" znaczy "wszystko". We have entrained/have entwined/powierzyliśmy / zjednoczyliśmy się - bez romantycznego puchu/fluff czyli kochania za coś [rozmiar biustu, obwód bioder, nogi, etc. "glupocina" w miłości romantycznej znanej również jako handel wymienny z licencją na jakiś czas] - ale na poziomie splotu kwantowego :wink: <-> https://youtu.be/cFnT2T0aOSQ

Taka miłość zdarza się, ale nie nazwałbym jej splątaniem kwantowym :)

Dyskurs napisał:
Czym jest Twoja osobowość?

Moja osobowość, to ja, blackSun, ze wszystkimi przywarami i zaletami.

blackSun napisał:
Kogoś zadowala klepanie paciorków, a ktoś inny w tym czasie próbuje rozkminić tajemnice istnienia.
Dyskurs napisał:
Jak Ty potrafisz?

Czytam co inni mają do powiedzenia, następnie kontempluję różne zagadnienia itp.

Dyskurs napisał:
U nas postChristianity od przynajmniej dekady a presji scjentyzmu nie odczuwam.

Bo to okres przejściowy, mamy dopiero początek Nowej Ery. :)

Dyskurs napisał:
Czy jest dla Ciebie prawda?

"Czym" czy "Czy"? Bo jeśli to drugie, to ona jest :)

Dyskurs napisał:
Czyli praktykujesz altruizm?

Owszem, ale jest to altruizm pragmatyczny, zawsze staram się wiedzieć w jakim celu coś robię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Śro 21:08, 13 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

blackSun napisał:

Trochę jest to w stronę panteizmu.

Nie panteizm, tylko panenteizm:
wiki napisał:
Panenteizm (gr. pán en theós – wszystko w bogu) – pogląd religijno-filozoficzny, który wyznaje połączenie teizmu z panteizmem. W teizmie Bóg zachowuje osobową odrębność od świata, zaś w panteizmie immanentnie istnieje w świecie. Aby połączyć ze sobą te dwa poglądy panenteiści wskazują na element łączący obie tezy: Bóg zawiera w sobie cały świat, ale świat go nie wyczerpuje.

Cytat:
Ale nie podoba mi się rdzeń teizm w słowie panteizm. Bogowie jeśli już istnieją to są ludźmi, których za takich uważa się. A samej Natury Bogiem nie nazywam.

Myślę, ze Twoje uprzedzenie do pojęcia "Bóg" ma związek ze specyficznym rozumieniem osobowości, ale o tym niżej ;)
Cytat:
Termin stworzyciel narzuca pewną osobowość w dodatku męską. Ja natomiast wyobrażam sobie bardziej bezosobowy proces. Dlatego wolę nazywać to Stworzenie, Stwórczość, Kreacja itp., ale również może być Absolut z zastrzeżeniem, że jest to absolut relatywny - wciąż ewolujący.

Jak rozumiesz osobowość Boga, w dodatku męską?
BTW
W teologii procesu (koncepcji panenteistycznej) Bóg właśnie ewoluuje:
wiki napisał:
Teologia procesu – współczesny nurt teologiczny inspirowany przez filozofię procesu Alfreda Northa Whiteheada. Kwestionując założenia klasycznego teizmu, teologia procesu proponuje nową, bardziej dynamiczną koncepcję Boga.
Klasyczny teizm, oparty na filozofii greckiej, zakłada wieczność (w sensie bycia poza czasem) i niezmienność Boga. Teologia procesu dokonuje rozróżnienia pomiędzy „abstrakcyjnym istnieniem” a „konkretną aktualnością” wszystkich bytów, włącznie z Bogiem. Abstrakcyjny wieczny (w sensie takim, że zawsze był i zawsze będzie) Bóg jest złożeniem wielu rzeczywiście istniejących aktualnych stanów Boga. Teologia procesu zakłada „dipolarną” koncepcję Boga – Bóg jest przyczyną wszystkich rzeczy, ale jednocześnie ich skutkiem, gdyż stworzenie ma wpływ na niego. Procesualna koncepcja Boga, nazywana panenteizmem, porównuje relację Boga i świata do relacji umysłu i ciała. Bóg przewyższa świat, pozostając wobec niego transcendentny, ale jednocześnie jest immanentny, dlatego w pełni uzasadniona jest teologia naturalna.

Cytat:
Jeżeli się nie mylę to Stworzyciel u Ciebie jest ponad światem i w dodatku posiada osobowość. Dlatego nie jest to tożsame z moją wizją Natury.

Mój stworzyciel pozostaje w takim stosunku do stworzenia co Istnienie (byt konieczny) do tego co istnieje (byty przygodne), w takim sensie jest poza światem [do osobowości wrócę później]

Moje pytanie brzmi: czy Twoja Natura wyższa jako wyodrębniona część Natury, którą nazwałeś Źródłem nie pozostaje w takim samym stosunku do tego co nazwałeś naturą niższą?
Cytat:
Stawanie się lepszym człowiekiem, czyli doskonalenie się jest z natury rzeczy lepsze niż pozostawanie na tym samym poziomie lub jeszcze gorzej degradacja. Ale jest jeszcze odpowiedzialność nie tylko za siebie ale za otoczenie, bliższe i dalsze. Czym większy potencjał ma człowiek tym więcej może zdziałać dla ogółu.

Dlaczego lepsze? Bo tak? Jak byś to uzasadnił? Czemu Ty chcesz się rozwijać? Co Cię do tego motywuje? Dlaczego chcesz być odpowiedzialny za siebie i otoczenie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSun




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 226
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:59, 13 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

towarzyski.pelikan napisał:

Nie panteizm, tylko panenteizm:
wiki napisał:
Panenteizm (gr. pán en theós – wszystko w bogu) – pogląd religijno-filozoficzny, który wyznaje połączenie teizmu z panteizmem. W teizmie Bóg zachowuje osobową odrębność od świata, zaś w panteizmie immanentnie istnieje w świecie. Aby połączyć ze sobą te dwa poglądy panenteiści wskazują na element łączący obie tezy: Bóg zawiera w sobie cały świat, ale świat go nie wyczerpuje.


Rzeczywiście, pisałaś o panenteizmie. Trudno mi odpowiedzieć jak blisko to jest panenteizmu. Napiszę tak, źródło było przed powstaniem naszego świata z niego się wyłonił świat ale jest on nierozłączną częścią źródła.

towarzyski.pelikan napisał:

Myślę, ze Twoje uprzedzenie do pojęcia "Bóg" ma związek ze specyficznym rozumieniem osobowości, ale o tym niżej ;)

Powiem więcej. Określenie Bóg odbieram negatywnie. Bóg, to ktoś kto wymaga i karze, a człowiek wobec niego ma postawę uniżoną. W moim poglądzie człowiek jest częścią Natury. Natura ma zasady, ale ani zmusza, ani karze.

towarzyski.pelikan napisał:

Jak rozumiesz osobowość Boga, w dodatku męską?

Szczerze nie wiem, dziadek na chmurce? :) A poważnie, to ktoś władczy.

towarzyski.pelikan napisał:

BTW
W teologii procesu (koncepcji panenteistycznej) Bóg właśnie ewoluuje:
wiki napisał:
Teologia procesu – współczesny nurt teologiczny inspirowany przez filozofię procesu Alfreda Northa Whiteheada. Kwestionując założenia klasycznego teizmu, teologia procesu proponuje nową, bardziej dynamiczną koncepcję Boga.
Klasyczny teizm, oparty na filozofii greckiej, zakłada wieczność (w sensie bycia poza czasem) i niezmienność Boga. Teologia procesu dokonuje rozróżnienia pomiędzy „abstrakcyjnym istnieniem” a „konkretną aktualnością” wszystkich bytów, włącznie z Bogiem. Abstrakcyjny wieczny (w sensie takim, że zawsze był i zawsze będzie) Bóg jest złożeniem wielu rzeczywiście istniejących aktualnych stanów Boga. Teologia procesu zakłada „dipolarną” koncepcję Boga – Bóg jest przyczyną wszystkich rzeczy, ale jednocześnie ich skutkiem, gdyż stworzenie ma wpływ na niego. Procesualna koncepcja Boga, nazywana panenteizmem, porównuje relację Boga i świata do relacji umysłu i ciała. Bóg przewyższa świat, pozostając wobec niego transcendentny, ale jednocześnie jest immanentny, dlatego w pełni uzasadniona jest teologia naturalna.


Interesujące. Ale znowuż użyty zostaje termin Bóg.


towarzyski.pelikan napisał:

Mój stworzyciel pozostaje w takim stosunku do stworzenia co Istnienie (byt konieczny) do tego co istnieje (byty przygodne), w takim sensie jest poza światem [do osobowości wrócę później]

Moje pytanie brzmi: czy Twoja Natura wyższa jako wyodrębniona część Natury, którą nazwałeś Źródłem nie pozostaje w takim samym stosunku do tego co nazwałeś naturą niższą?

W moim przypadku to jest bardziej stosunek komplementarny, czyli jak komórka do całego ciała. Natura wyższa to np. mózg, człowiek to neuron.

towarzyski.pelikan napisał:
Dlaczego lepsze? Bo tak? Jak byś to uzasadnił? Czemu Ty chcesz się rozwijać? Co Cię do tego motywuje? Dlaczego chcesz być odpowiedzialny za siebie i otoczenie?

Jestem zwolennikiem reinkarnacji. Uważam, że pewien stan zaawansowania ogólnego jest przenoszony do następnego życia. Ale nawet tu i teraz, rozumiejąc więcej i potrafiąc więcej lepiej sobie radzę. Po drugie, gdy coś robię dla otoczenia, to świat w którym żyję jest lepszy. Wolę żyć w lepszym świecie, teraz i w następnych pokoleniach.


Ostatnio zmieniony przez blackSun dnia Śro 22:01, 13 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:05, 13 Maj 2020    Temat postu:

Cytat:
Dyskurs napisał:
OK, czyli "wszystko" znaczy "wszystko". We have entrained/have entwined/powierzyliśmy / zjednoczyliśmy się - bez romantycznego puchu/fluff czyli kochania za coś [rozmiar biustu, obwód bioder, nogi, etc. "glupocina" w miłości romantycznej znanej również jako handel wymienny z licencją na jakiś czas] - ale na poziomie splotu kwantowego :wink: <-> https://youtu.be/cFnT2T0aOSQ
Black Sun

Taka miłość zdarza się, ale nie nazwałbym jej splątaniem kwantowym


Moze coś w tym jest

Cytat:
towarzyski.pelikan napisał:

Jak rozumiesz osobowość Boga, w dodatku męską?
Black Sun
Szczerze nie wiem, dziadek na chmurce? :) A poważnie, to ktoś władczy. :wink: :wink:


Pytani. Odpowiedź nie jest obowiązkowa ale istotna dla mnie:
Czy wychowaliscie się tak jak Dyskurs w religii ..katolickiej?

DYSKURS@

Dlaczego nadal jesteś przywiązana do "pedagogiki" chrześcijańskiej(katolickiej)

Aby nie było, że ateista nie pyta

:wink: :)


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 23:10, 13 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSun




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 226
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 4:55, 14 Maj 2020    Temat postu:

Semele napisał:

Czy wychowaliscie się tak jak Dyskurs w religii ..katolickiej?

Zostałem wychowany w religii katolickiej, ale porzuciłem ją dosyć wcześnie na rzecz agnostycyzmu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 9:25, 14 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

blackSun napisał:

Rzeczywiście, pisałaś o panenteizmie. Trudno mi odpowiedzieć jak blisko to jest panenteizmu. Napiszę tak, źródło było przed powstaniem naszego świata z niego się wyłonił świat ale jest on nierozłączną częścią źródła.

Czyli jest tutaj zgoda. Również jest to zgodne z moją koncepcją.
Cytat:
Powiem więcej. Określenie Bóg odbieram negatywnie. Bóg, to ktoś kto wymaga i karze, a człowiek wobec niego ma postawę uniżoną. W moim poglądzie człowiek jest częśćią Natury. Natura ma zasady, ale ani zmusza, ani karze

Cytat:
Jestem zwolennikiem reinkarnacji. Uważam, że pewien stan zaawansowania ogólnego jest przenoszony do następnego życia. Ale nawet tu i teraz, rozumiejąc więcej i potrafiąc więcej lepiej sobie radzę. Po drugie, gdy coś robię dla otoczenia, to świat w którym żyję jest lepszy. Wolę żyć w lepszym świecie, teraz i w następnych pokoleniach.

Z jednej strony piszesz, ze człowiek jest częścią Natury i Natura niczego nie wymaga i nie karze, a z drugiej piszesz o tym, że masz jakieś zobowiązanie wobec siebie i tej Natury (samorozwój, ewolucja), nagrodę jeśli to zobowiązanie podejmiesz (lepiej sobie radzisz, żyjesz w lepszym świecie) i karę, jeśli zobowiązania nie podejmiesz (gorzej sobie radzisz, żyjesz w gorszym świecie).

Pozornie wydawałoby się, że Twoja koncepcja jest kompletnie inna niż koncepcja teistyczna, a jednak ja nie dostrzegam istotnej różnicy ;)
Cytat:
Szczerze nie wiem, dziadek na chmurce? :) A poważnie, to ktoś władczy.

We władczego dziadka na chmurce to ja też nie wierzę :D

Napisałeś, ze Twoja Natura jest Kreacją, Stwarzaniem i że jest bezosobowa. A ja właśnie uważam, że ta Kreacja, Stwarzanie, brak jakichś cech (typu władczy) jest właśnie istotą osobowości.

Osobowość jest samym Istnieniem, byciem ("to be"), Kreacja, Poznawanie, Miłość będą u mnie synonimami Istnienia.

Nawet w chrześcijańskiej koncepcji Trójcy Świętej, której nie będę szczegółowo analizować, bo to bardzo złożony konstrukt, którego sama dostatecznie nie kumam, Bóg jest RELACJĄ pomiędzy 3 osobami. Nie jakąś odrębną osobą tak my to po ludzku rozumiemy, że jestem ja i jest sobie Czarne Słońce, tylko właśnie wspólnotą, miłością.

Czyli wychodziłoby, że mamy bardzo zbliżone koncepcje, tylko stosujemy różne pojęcia, którym przypisujemy inne znaczenia :D
Cytat:
W moim przypadku to jest bardziej stosunek komplementarny, czyli jak komórka do całego ciała. Natura wyższa to np. mózg, człowiek to neuron.

U mnie też jest to komplementarne.

Nie ma Istnienia bez tego co istnieje, tak jak nie ma tego co istnieje bez Istnienia. Żaden konkretny byt przygodny nie jest konieczny, ale jakiś byt przygodny jest konieczny. Coś musi istnieć, żeby była mowa o Istnieniu ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 9:58, 14 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Ateista agnostyk jest tchórzem, który ani nie chce iść w jedną ani w drugą stronę.

A co to ma wspólnego z odwagą? Ateista agnostyk nie ma danych, więc nie zamierza pierdolić głupot - to wszystko.
Nauka jakieś potwierdzenia ma, więc jej ufa. Twoja wiara nie ma, więc pozycjonuje ją wśród innych bzdur - a że któraś może się okazać prawdziwa, to takie ryzyko zawsze jest.
Cała filozofia.


Ostatnio zmieniony przez Irbisol dnia Czw 9:58, 14 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:04, 14 Maj 2020    Temat postu:

blackSun napisał:
Semele napisał:

Czy wychowaliscie się tak jak Dyskurs w religii ..katolickiej?

Zostałem wychowany w religii katolickiej, ale porzuciłem ją dosyć wcześnie na rzecz agnostycyzmu.


Dziękuję za odpowiedź.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 10:10, 14 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

A co to ma wspólnego z odwagą? Ateista agnostyk nie ma danych, więc nie zamierza pierdolić głupot - to wszystko.
Nauka jakieś potwierdzenia ma, więc jej ufa. Twoja wiara nie ma, więc pozycjonuje ją wśród innych bzdur - a że któraś może się okazać prawdziwa, to takie ryzyko zawsze jest.
Cała filozofia.

A jakie dane musiałby otrzymać ateista agnostyk, żeby uwierzyć w Boga?
Co by go przekonało?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:23, 14 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:

A co to ma wspólnego z odwagą? Ateista agnostyk nie ma danych, więc nie zamierza pierdolić głupot - to wszystko.
Nauka jakieś potwierdzenia ma, więc jej ufa. Twoja wiara nie ma, więc pozycjonuje ją wśród innych bzdur - a że któraś może się okazać prawdziwa, to takie ryzyko zawsze jest.
Cała filozofia.

A jakie dane musiałby otrzymać ateista agnostyk, żeby uwierzyć w Boga?
Co by go przekonało?


To pytanie nie do MNIE.
Ale to jest dobre pytanie: co by przekonało ateiste nawet nie agnostyka...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSun




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 226
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:34, 14 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

towarzyski.pelikan napisał:

Cytat:
Powiem więcej. Określenie Bóg odbieram negatywnie. Bóg, to ktoś kto wymaga i karze, a człowiek wobec niego ma postawę uniżoną. W moim poglądzie człowiek jest częśćią Natury. Natura ma zasady, ale ani zmusza, ani karze

Cytat:
Jestem zwolennikiem reinkarnacji. Uważam, że pewien stan zaawansowania ogólnego jest przenoszony do następnego życia. Ale nawet tu i teraz, rozumiejąc więcej i potrafiąc więcej lepiej sobie radzę. Po drugie, gdy coś robię dla otoczenia, to świat w którym żyję jest lepszy. Wolę żyć w lepszym świecie, teraz i w następnych pokoleniach.

Z jednej strony piszesz, ze człowiek jest częścią Natury i Natura niczego nie wymaga i nie karze, a z drugiej piszesz o tym, że masz jakieś zobowiązanie wobec siebie i tej Natury (samorozwój, ewolucja), nagrodę jeśli to zobowiązanie podejmiesz (lepiej sobie radzisz, żyjesz w lepszym świecie) i karę, jeśli zobowiązania nie podejmiesz (gorzej sobie radzisz, żyjesz w gorszym świecie).

Pozornie wydawałoby się, że Twoja koncepcja jest kompletnie inna niż koncepcja teistyczna, a jednak ja nie dostrzegam istotnej różnicy ;)

Nie nazwałbym tego karą. Bo np. takie gniazdko elektryczne nie karze tylko kopie, taka zasada działania. Podobnie z nagrodą, człowiek sam siebie wynagradza i karze, lub robią mu to inni ludzie.
Natura jedynie pobudza impulsywnie człowieka do dobra.

Trzy religie monoteistyczne zaczerpnęły pierwotnie z tej koncepcji, może dlatego są podobieństwa.


towarzyski.pelikan napisał:

Napisałeś, ze Twoja Natura jest Kreacją, Stwarzaniem i że jest bezosobowa. A ja właśnie uważam, że ta Kreacja, Stwarzanie, brak jakichś cech (typu władczy) jest właśnie istotą osobowości.

Osobowość jest samym Istnieniem, byciem ("to be"), Kreacja, Poznawanie, Miłość będą u mnie synonimami Istnienia.

Tego akurat nie rozumiem. Może dlatego, że osobowość wyobrażam jako coś skończonego, mającego ramy i odróżniającego od innych podobnych osobowości.

towarzyski.pelikan napisał:

Nawet w chrześcijańskiej koncepcji Trójcy Świętej, której nie będę szczegółowo analizować, bo to bardzo złożony konstrukt, którego sama dostatecznie nie kumam, Bóg jest RELACJĄ pomiędzy 3 osobami. Nie jakąś odrębną osobą tak my to po ludzku rozumiemy, że jestem ja i jest sobie Czarne Słońce, tylko właśnie wspólnotą, miłością.

Wszystko jest wspólnotą. Z tym że w tym wypadku chodzi o jedność, a nie o trójcę. Dodatkowo nastąpiło pomieszanie z wyodrębnieniem Ducha św., a tak naprawdę każda istota żywa posiada swój duch.

towarzyski.pelikan napisał:

Nie ma Istnienia bez tego co istnieje, tak jak nie ma tego co istnieje bez Istnienia. Żaden konkretny byt przygodny nie jest konieczny, ale jakiś byt przygodny jest konieczny. Coś musi istnieć, żeby była mowa o Istnieniu ;)

Zgoda.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 12:09, 14 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

blackSun napisał:

Nie nazwałbym tego karą. Bo np. takie gniazdko elektryczne nie karze tylko kopie, taka zasada działania. Podobnie z nagrodą, człowiek sam siebie wynagradza i karze, lub robią mu to inni ludzie.
Natura jedynie pobudza impulsywnie człowieka do dobra.

Ja właśnie tak rozumiem istotę chrześcijańskiej kary i nagrody. Człowiek swoją własną wolą wybiera dobro lub zło, jego natura pobudza go do dobra (wszyscy są powołani do świętości jako stworzeni na podobieństwo Boga), choć z drugiej strony natura człowieka jest tez skażona grzechem, dlatego człowiek nie może osiąść na laurach, żeby być dobrym musi się starać, podejmowac wysiłek.

Ja siebie nie postrzegam jako chrześcijanki, ale nawet chrześcijanin się z tym zgodzi, że człowiek sam wybiera sobie piekło i niebo, zbawienie jest w pewnym sensie samozbawieniem, a potępienie samopotępieniem. Bóg nie robi tutaj niczego wbrew woli człowieka.
Cytat:
Trzy religie monoteistyczne zaczerpnęły pierwotnie z tej koncepcji, może dlatego są podobieństwa.

Nie wiem, kto i co od kogo zaczerpnął. Moim zdaniem jest to równie prawodpodobne jak to, że zupełnie niezależnie od siebie w różnych systemach została odzwierciedlona ta sama Prawda, tylko że innym językiem, za pomocą innej narracji. Dlatego tak ważne jest, żeby wyjść poza formę słowną pojęć i dotrzeć do tego, co się za nimi kryje.
Cytat:
Tego akurat nie rozumiem. Może dlatego, że osobowość wyobrażam jako coś skończonego, mającego ramy i odróżniającego od innych podobnych osobowości.

A czym się według Ciebie różni pod względem istoty np. kamień od człowieka? Jedno i drugie jest jakimś skończonym bytem, ma jakieś ramy, różniące go od innych tego typu bytów. A jednak to człowiek jest postrzegany jako istota osobowa w odróżnieniu od kamienia? Czemu?
Cytat:
Wszystko jest wspólnotą. Z tym że w tym wypadku chodzi o jedność, a nie o trójcę. Dodatkowo nastąpiło pomieszanie z wyodrębnieniem Ducha św., a tak naprawdę każda istota żywa posiada swój duch.

Trójca to jest pewien model i moim zdaniem rozpatrywanie jego elementów np. Ducha św. bez dogłębnej znajomości tego modelu (całej tej relacji) nie ma sensu. Przytoczyłam to tylko po to, by pokazać, że nawet w klasycznym chrześcijaństwie Bóg jako istota osobowa jest w istocie wspólnotą osób. Bóg jest międzyosobową miłoscią. Tak aby zadac kłam pewnemu infantylnemu wyobrażeniu Boga chrześcijańskiego, które towarzyszy wielu ateistom.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Czw 12:16, 14 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 13:59, 14 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:

A co to ma wspólnego z odwagą? Ateista agnostyk nie ma danych, więc nie zamierza pierdolić głupot - to wszystko.
Nauka jakieś potwierdzenia ma, więc jej ufa. Twoja wiara nie ma, więc pozycjonuje ją wśród innych bzdur - a że któraś może się okazać prawdziwa, to takie ryzyko zawsze jest.
Cała filozofia.

A jakie dane musiałby otrzymać ateista agnostyk, żeby uwierzyć w Boga?
Co by go przekonało?

Weryfikacja. To samo, co przekonuje go do innych aspektów rzeczywistości.
Co ciekawe, ciebie też przekonuje to samo. Ale odnośnie Boga już takich weryfikacji nie potrzebujesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:16, 14 Maj 2020    Temat postu:

T.pelikan

Cytat:
czym się według Ciebie różni pod względem istoty np. kamień od człowieka? Jedno i drugie jest jakimś skończonym bytem, ma jakieś ramy, różniące go od innych tego typu bytów. A jednak to człowiek jest postrzegany jako istota osobowa w odróżnieniu od kamienia? Czemu?


Bo człowiek postrzega i postrzega siebie. Kamień nie jest bytem tylko opisem. :)


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Czw 14:17, 14 Maj 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 16:30, 14 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:

A co to ma wspólnego z odwagą? Ateista agnostyk nie ma danych, więc nie zamierza pierdolić głupot - to wszystko.
Nauka jakieś potwierdzenia ma, więc jej ufa. Twoja wiara nie ma, więc pozycjonuje ją wśród innych bzdur - a że któraś może się okazać prawdziwa, to takie ryzyko zawsze jest.
Cała filozofia.

A jakie dane musiałby otrzymać ateista agnostyk, żeby uwierzyć w Boga?
Co by go przekonało?

Weryfikacja. To samo, co przekonuje go do innych aspektów rzeczywistości.
Co ciekawe, ciebie też przekonuje to samo. Ale odnośnie Boga już takich weryfikacji nie potrzebujesz.

Odnośnie Boga też potrzebuję weryfikacji, jest nią doświadczenie. Bóg istnieje, ponieważ go doświadczam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8049
Przeczytał: 111 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:42, 14 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:

A co to ma wspólnego z odwagą? Ateista agnostyk nie ma danych, więc nie zamierza pierdolić głupot - to wszystko.
Nauka jakieś potwierdzenia ma, więc jej ufa. Twoja wiara nie ma, więc pozycjonuje ją wśród innych bzdur - a że któraś może się okazać prawdziwa, to takie ryzyko zawsze jest.
Cała filozofia.

A jakie dane musiałby otrzymać ateista agnostyk, żeby uwierzyć w Boga?
Co by go przekonało?

Weryfikacja. To samo, co przekonuje go do innych aspektów rzeczywistości.
Co ciekawe, ciebie też przekonuje to samo. Ale odnośnie Boga już takich weryfikacji nie potrzebujesz.

Odnośnie Boga też potrzebuję weryfikacji, jest nią doświadczenie. Bóg istnieje, ponieważ go doświadczam.


Taka odpowiedź teisty najbardziej do mnie przemawia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9982
Przeczytał: 78 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:49, 14 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

blackSun napisał:
Dyskurs napisał:
To dobrze, bo taka była intencja aby troszkę debatę przyprawić rozstawem (metafora) Twojej osobowości :wink:
I co, zdałem pomyślnie?
No ba, ale ale, nie osiadaj na laurach, bo jak przekazauje nam Sean Connery jako Dr. Henry Jones: There will be traps. czyli Life is brutal and full of zasadzkas :wink:

blackSun napisał:
Dyskurs napisał:
OK, czyli "wszystko" znaczy "wszystko". We have entrained/have entwined/powierzyliśmy / zjednoczyliśmy się - bez romantycznego puchu/fluff czyli kochania za coś [rozmiar biustu, obwód bioder, nogi, etc. "glupocina" w miłości romantycznej znanej również jako handel wymienny z licencją na jakiś czas] - ale na poziomie splotu kwantowego :wink: <-> https://youtu.be/cFnT2T0aOSQ
Taka miłość zdarza się, ale nie nazwałbym jej splątaniem kwantowym :)
W pewnym sensie tak, bo jako jedyna stała (termin metaforyczny) przyciąga (również termin metaforyczny) ludzi o spójnej energii elektromagnetycznej. I to jest Prawda (wybór pierwszej litery nie jest przypadkowy).

Współczucie

Współczucie nie mierzy uczucia
Po prostu jest
Przyciąga jak magnes
Jest cudownym spoiwem
Subtelnego świata
Pozwalając na jego dotyk
Nie obawiamy się cieni
Pod ściółka zeschłych liści
© Alina W.ręczycki, Ph.D.

Oryginalna wersja tego poematu, który "przybył" (metafora) do mnie jako gestalt - czyli w neuronauce to szybka materializacja jakiejś idei w jakiejś strukturze lingwystycznej bez możliwości myślenia o jakimkolwiek fenomenie zainteresowania przez poświęcanie mu uwaga a tym samym energii mózgu - pochodzi z 12 listopada 2009 r. ale z powodu podniecania się pewnych członków homo sapiens i skojarzeń z moim wąchaniem kleju pozwoliłam sobie uczynić intelektualną modyfikację aby zmienić termin "klej" na "spoiwo", i może systemy nerwowe tych istot się uspokoją/zrównoważą :wink:

blacSun napisał:
Dyskurs napisał:
Czym jest Twoja osobowość?

Moja osobowość, to ja, blackSun, ze wszystkimi przywarami i zaletami.
Tak. Dodamy jeszcze, jak poznajesz siebie przez emocje i uczucia którym przez uwagę w miejscu i czasie poświęcasz energię mózgu i dlatego poznawanie siebie jest procesem który tylko ostatni skurcz serca jest w stanie zakończyć w ciągu pomiędzy 3 do 6 minut do śmierci mózgu.

blackSun napisał:
blackSun napisał:
Kogoś zadowala klepanie paciorków, a ktoś inny w tym czasie próbuje rozkminić tajemnice istnienia.
Dyskurs napisał:
Jak Ty potrafisz?

Czytam co inni mają do powiedzenia, następnie kontempluję różne zagadnienia itp.
Z tym, że przedstawię Ci kilka scenariuszy, że (a) z pozoru bezmyślne "klepanie paciorków" w dalszym ciągu jest w stanie uspokoić/zrównoważyć systemy nerwowe człowieka zakładając, że ten człowiek w istocie powtarza jak mantrę te same słowa do czego jest mu potrzebna minimalna ilość energii życiowej a dobrostan w ten sposób stworzony przenosi się poza czas i miejsce modlitwy, (b) "klepanie paciorków" czyli oratio pozwala ludziom głębokiej wiary/duchowym przejść w stan który w terminologii Ojców Pustyni czyli znanych nam Karmelitów Bosych znana jest jako kontemplacja.

Wejść w "noc kontemplacji" [transplantacja serca] | Monika i Marcin Gajdowie
https://youtu.be/MIVtvjm7s5Y

Terminologia "kontemplacja", której użyłeś w kontekście Twojego zapisu wskazuje na zaangażowanie się w logiczna analizę dedukcyjną i indukcyjną z potencjałem walidacji najnowszymi płatami czołowymi jeśli chodzi Ci o zweryfikowanie fenomenów zaobserwowanych u innych z Twoim systemem wartości charakteru moralnego. Jest to nadal czyn dyskursywny.

blackSun napisał:
Dyskurs napisał:
U nas postChristianity od przynajmniej dekady a presji scjentyzmu nie odczuwam.
Bo to okres przejściowy, mamy dopiero początek Nowej Ery. :)
Tak. Naukowiec [spec od geologii i antropologii kulturowej ale to tylko kilka z jego wielu talentów] Gregg Braden twierdzi, ze znajdujemy się u końca wąskiej cieśniny klepsydry czasu po końcu kolejnego cyklu Ziemi [21 grudnia 2012 r.] i są dwie drogi (a) strome stopnie do góry [ego] kończące się i ludzie wchodzący nie mogąc wrócić skaczą "tracąc głowy", i (b) tunel po kilku schodkach na dół z którego wychodzi się do ogrodów oliwnych aby siać, dbać, zbierać i radować się [sercami] razem.

blackSun napisał:
Dyskurs napisał:
Czy jest dla Ciebie prawda?

"Czym" czy "Czy"? Bo jeśli to drugie, to ona jest :)
Czym.

Dla mnie jest jedyną stała w chaosie procesu zyciowego czyli spoiwem które łączy mnie z współczuciem mimo, iż równocześnie jestem człowiekiem nauki czyli tym, kto używa teorii naukowych i faktów naukowych.

blacSun napisał:
Dyskurs napisał:
Czyli praktykujesz altruizm?

Owszem, ale jest to altruizm pragmatyczny, zawsze staram się wiedzieć w jakim celu coś robię.
Tak. To jest właśnie esencja różnicy pomiędzy dwoma terminami greckimi (a) agape = miłość wymagająca poświęcania się dla innych własnym kosztem, i (b) agapao = miłość moralna czyli czynienie co dobre/trwale dodane dla dobra wspólnego w odpowiednim miejscu i czasie <-> a ja roboczo określam ją jako mama, która lewym/sercowym ramieniem przytula a prawym/sprawiedliwym ustawia poprzeczkę i pomaga przeskoczyć.

Pozdrawiam serdecznie :szacunek:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Pią 8:43, 15 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Odnośnie Boga też potrzebuję weryfikacji, jest nią doświadczenie. Bóg istnieje, ponieważ go doświadczam.

Więc opisz to doświadczenie. Może i ja je przeprowadzę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Pią 9:45, 15 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Odnośnie Boga też potrzebuję weryfikacji, jest nią doświadczenie. Bóg istnieje, ponieważ go doświadczam.

Więc opisz to doświadczenie. Może i ja je przeprowadzę.

To doświadczenie jest bardzo proste i bardzo trudne zarazem. Trzeba dążyć ze wszystkich sił do prawdy. Trzeba się zdobyć na absolutną szczerość wobec samego siebie, niezależnie od dyskomfortu, jaki będzie temu towarzyszył. A na początku z pewnością się pojawi. Później już idzie z górki. Im bardziej się oddamy prawdzie, tym bardziej ona nas będzie wyzwalac, aż staniemy z Najjaśniejszym twarza w twarz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blackSun




Dołączył: 25 Maj 2014
Posty: 226
Przeczytał: 78 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:21, 15 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

towarzyski.pelikan napisał:
blackSun napisał:

Nie nazwałbym tego karą. Bo np. takie gniazdko elektryczne nie karze tylko kopie, taka zasada działania. Podobnie z nagrodą, człowiek sam siebie wynagradza i karze, lub robią mu to inni ludzie.
Natura jedynie pobudza impulsywnie człowieka do dobra.

Ja właśnie tak rozumiem istotę chrześcijańskiej kary i nagrody. Człowiek swoją własną wolą wybiera dobro lub zło, jego natura pobudza go do dobra (wszyscy są powołani do świętości jako stworzeni na podobieństwo Boga), choć z drugiej strony natura człowieka jest tez skażona grzechem, dlatego człowiek nie może osiąść na laurach, żeby być dobrym musi się starać, podejmowac wysiłek.

Ja siebie nie postrzegam jako chrześcijanki, ale nawet chrześcijanin się z tym zgodzi, że człowiek sam wybiera sobie piekło i niebo, zbawienie jest w pewnym sensie samozbawieniem, a potępienie samopotępieniem. Bóg nie robi tutaj niczego wbrew woli człowieka.

W chrześcijaństwie zazwyczaj mówi się o życiu wiecznym w raju lub piekle. Natomiast u mnie wszystko dzieje się tu na Ziemi.

towarzyski.pelikan napisał:

Nie wiem, kto i co od kogo zaczerpnął. Moim zdaniem jest to równie prawodpodobne jak to, że zupełnie niezależnie od siebie w różnych systemach została odzwierciedlona ta sama Prawda, tylko że innym językiem, za pomocą innej narracji. Dlatego tak ważne jest, żeby wyjść poza formę słowną pojęć i dotrzeć do tego, co się za nimi kryje.

O tym właśnie pisałem wcześniej, by wyjść poza narzut kulturowy.

towarzyski.pelikan napisał:

A czym się według Ciebie różni pod względem istoty np. kamień od człowieka? Jedno i drugie jest jakimś skończonym bytem, ma jakieś ramy, różniące go od innych tego typu bytów. A jednak to człowiek jest postrzegany jako istota osobowa w odróżnieniu od kamienia? Czemu?

Człowiek żyje, ma psychikę; kamień nie.


towarzyski.pelikan napisał:

Trójca to jest pewien model i moim zdaniem rozpatrywanie jego elementów np. Ducha św. bez dogłębnej znajomości tego modelu (całej tej relacji) nie ma sensu. Przytoczyłam to tylko po to, by pokazać, że nawet w klasycznym chrześcijaństwie Bóg jako istota osobowa jest w istocie wspólnotą osób. Bóg jest międzyosobową miłoscią. Tak aby zadac kłam pewnemu infantylnemu wyobrażeniu Boga chrześcijańskiego, które towarzyszy wielu ateistom.

Ale jednak jest prawdą że Bóg chrześcijański w swoim czasie nakazywał różne okrutne rzeczy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Pią 13:05, 15 Maj 2020    Temat postu: Re: Ateista nie pyta, więc błądzi?

blackSun napisał:

W chrześcijaństwie zazwyczaj mówi się o życiu wiecznym w raju lub piekle. Natomiast u mnie wszystko dzieje się tu na Ziemi.

Pytanie, czy "raj" i "piekło" to są jakieś miejsca poza Ziemią, czy tylko metafory określające stan ducha? Raj to jest haj, a piekło to dół.
Cytat:
O tym właśnie pisałem wcześniej, by wyjść poza narzut kulturowy.

Tylko nieco inaczej to rozumiemy. Według Ciebie to wyjście polega na odrzuceniu mitów, a według mnie na tym, żeby nie utożsamiać mitu (wartwy fabularnej) z jego przesłaniem. Nie widzę potrzeby odrzucania mitu.
Cytat:
Człowiek żyje, ma psychikę; kamień nie.

I co z tej psychiki i zycia człowieka wynika? W jaki sposób czyni to byt człowieka jakościowo innym od bytu kamienia?
Cytat:

Ale jednak jest prawdą że Bóg chrześcijański w swoim czasie nakazywał różne okrutne rzeczy.

Jak sam zauważyłeś, Natura (mój Bóg) ewoluuje, a człowiek w tej ewolucji odgrywa znaczącą rolę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Pią 15:36, 15 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Odnośnie Boga też potrzebuję weryfikacji, jest nią doświadczenie. Bóg istnieje, ponieważ go doświadczam.

Więc opisz to doświadczenie. Może i ja je przeprowadzę.

To doświadczenie jest bardzo proste i bardzo trudne zarazem. Trzeba dążyć ze wszystkich sił do prawdy. Trzeba się zdobyć na absolutną szczerość wobec samego siebie, niezależnie od dyskomfortu, jaki będzie temu towarzyszył. A na początku z pewnością się pojawi. Później już idzie z górki. Im bardziej się oddamy prawdzie, tym bardziej ona nas będzie wyzwalac, aż staniemy z Najjaśniejszym twarza w twarz.

Nadal nic.
Taki Einstein np. dążył do prawdy - i to z powodzeniem i jemu też się nie objawiło.
Zresztą - dlaczego miałoby?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Pią 18:02, 15 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

Nadal nic.
Taki Einstein np. dążył do prawdy - i to z powodzeniem i jemu też się nie objawiło.

Skąd pomysł, że Einsteinowi się nie objawiło? Z tego co wiem, przyznawał się do jakiejś formy panteizmu.
Cytat:
Zresztą - dlaczego miałoby?

Bo Bóg jest prawdą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin