Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co jest racjonalne - wierzyć, czy nie wierzyć?
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Czw 14:24, 11 Lip 2019    Temat postu: Re: Co jest racjonalne - wierzyć, czy nie wierzyć?

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
No więc coś znaczy. Jeżeli masz zastrzeżenia, to je konkretnie przedstaw. Bo teraz zarzutów nie wykazałeś, a poprzestałeś jedynie na wnioskach, że coś jest do dupy.

Zastrzeżenie jest proste - napisanie "stosuję X" (dedukcji, logiki, prawdy, analizy - co tam kto zechce podstawić pod X) nie jest żadnym rzeczywistym zastosowaniem tego X

Ale jest napisaniem, że to X jest faktycznie stosowane. Jeżeli wg ciebie nie jest, to to wykaż.

Tu wreszcie się z Tobą zgodzę: "jest napisaniem". Samym napisaniem. Skądinąd wiadomo, że papier (i monitor) wszystko zniesie.

Więc czego oczekujesz? Napisałem, że coś robię. Ma to zdefiniowane znaczenie. Dopóki ci nie udowodnię, że tak robię (ciekawe, jak), to tak, jak bym nic nie napisał?
To może przyjmij, że możliwe jest robić coś w taki a nie inny sposób, a ja ci opisuję, jak to wygląda.
Bo to, czy osobiście to robię, ma tu chyba najmniejsze znaczenie.

Cytat:
Masz zadziwiającą skłonność, do wyciągania z czyichś postów domniemania jakiegoś absurdalnego negatywizmu

Dziwne, prawda? Zwłaszcza że kwestionujesz używanie logiki albo chcesz dowodu na wszystko. 

Cytat:
Irbisol napisał:
Jeżeli powiesz "chodnik nie zapadł się 100 miliardów razy, więc zakładam, że tym razem też się nie zapadnie", żadnych obiektywnych dowodów ateista nie będzie chciał. A wy chcecie ...

Ja tam nie chcę. Może nie jestem z tych"wy".

Chcesz tak samo jak Lewandowski - negujesz wszystko. Wszystko sprowadzasz do jednej wiary - tak samo uzasadnionej. I tak samo twierdzisz, że ateista ma dowód na wszystkie decyzje i sam takich dowodów wymaga.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:56, 11 Lip 2019    Temat postu: Re: Co jest racjonalne - wierzyć, czy nie wierzyć?

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
No więc coś znaczy. Jeżeli masz zastrzeżenia, to je konkretnie przedstaw. Bo teraz zarzutów nie wykazałeś, a poprzestałeś jedynie na wnioskach, że coś jest do dupy.

Zastrzeżenie jest proste - napisanie "stosuję X" (dedukcji, logiki, prawdy, analizy - co tam kto zechce podstawić pod X) nie jest żadnym rzeczywistym zastosowaniem tego X

Ale jest napisaniem, że to X jest faktycznie stosowane. Jeżeli wg ciebie nie jest, to to wykaż.

Tu wreszcie się z Tobą zgodzę: "jest napisaniem". Samym napisaniem. Skądinąd wiadomo, że papier (i monitor) wszystko zniesie.

Więc czego oczekujesz? Napisałem, że coś robię. Ma to zdefiniowane znaczenie. Dopóki ci nie udowodnię, że tak robię (ciekawe, jak), to tak, jak bym nic nie napisał?
To może przyjmij, że możliwe jest robić coś w taki a nie inny sposób, a ja ci opisuję, jak to wygląda.
Bo to, czy osobiście to robię, ma tu chyba najmniejsze znaczenie.

To czy coś osobiście robisz nie ma znaczenia, więc to upoważnia Cię do stwierdzania, że zrobisz rzeczy niemożliwe z logicznego punktu widzenia. Np. policzysz przypadki, aby tak zweryfikować (!) postulaty Cantora.
Ale ponieważ wydało się, że jesteś Chuckiem Norrisem logiki, więc muszę Ci uwierzyć na słowo - Ty z pewnością policzysz nieskończoną liczbę przypadków, zweryfikujesz rzeczy, które są definicjami, założeniami, wszystko wyjaśnisz "prawdą" i "logiką". Oczywiście, że to zrobisz, tylko...
... tylko jakoś nigdy (może przypadek...) realnie to się nie zdarzy.
Taka logika przechwałek to jakieś Twoje superodkrycie w zakresie filozofii i światopoglądów. Jak dla mnie zasługuje na Nobla. Po jej przyjęciu, nic nie jest już niemożliwe. Wszak wystarczy się pochwalić, że się to zrobi. :brawo:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Czw 16:11, 11 Lip 2019    Temat postu: Re: Co jest racjonalne - wierzyć, czy nie wierzyć?

Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
No więc coś znaczy. Jeżeli masz zastrzeżenia, to je konkretnie przedstaw. Bo teraz zarzutów nie wykazałeś, a poprzestałeś jedynie na wnioskach, że coś jest do dupy.

Zastrzeżenie jest proste - napisanie "stosuję X" (dedukcji, logiki, prawdy, analizy - co tam kto zechce podstawić pod X) nie jest żadnym rzeczywistym zastosowaniem tego X

Ale jest napisaniem, że to X jest faktycznie stosowane. Jeżeli wg ciebie nie jest, to to wykaż.

Tu wreszcie się z Tobą zgodzę: "jest napisaniem". Samym napisaniem. Skądinąd wiadomo, że papier (i monitor) wszystko zniesie.

Więc czego oczekujesz? Napisałem, że coś robię. Ma to zdefiniowane znaczenie. Dopóki ci nie udowodnię, że tak robię (ciekawe, jak), to tak, jak bym nic nie napisał?
To może przyjmij, że możliwe jest robić coś w taki a nie inny sposób, a ja ci opisuję, jak to wygląda.
Bo to, czy osobiście to robię, ma tu chyba najmniejsze znaczenie.

To czy coś osobiście robisz nie ma znaczenia, więc to upoważnia Cię do stwierdzania, że zrobisz rzeczy niemożliwe z logicznego punktu widzenia. Np. policzysz przypadki, aby tak zweryfikować (!) postulaty Cantora.

Bezczelnie łżesz. Napisałem wprost, że tego nie da się zweryfikować. Znowu dyskutujesz sam ze sobą.
Jak zawsze, gdy kłamiesz na temat tego, co napisałem, masz świetną okazję do wyśmiewania swoich urojeń i przypisywania ich mnie. Żałosne to.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:54, 11 Lip 2019    Temat postu: Re: Co jest racjonalne - wierzyć, czy nie wierzyć?

Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Irbisol napisał:
No więc coś znaczy. Jeżeli masz zastrzeżenia, to je konkretnie przedstaw. Bo teraz zarzutów nie wykazałeś, a poprzestałeś jedynie na wnioskach, że coś jest do dupy.

Zastrzeżenie jest proste - napisanie "stosuję X" (dedukcji, logiki, prawdy, analizy - co tam kto zechce podstawić pod X) nie jest żadnym rzeczywistym zastosowaniem tego X

Ale jest napisaniem, że to X jest faktycznie stosowane. Jeżeli wg ciebie nie jest, to to wykaż.

Tu wreszcie się z Tobą zgodzę: "jest napisaniem". Samym napisaniem. Skądinąd wiadomo, że papier (i monitor) wszystko zniesie.

Więc czego oczekujesz? Napisałem, że coś robię. Ma to zdefiniowane znaczenie. Dopóki ci nie udowodnię, że tak robię (ciekawe, jak), to tak, jak bym nic nie napisał?
To może przyjmij, że możliwe jest robić coś w taki a nie inny sposób, a ja ci opisuję, jak to wygląda.
Bo to, czy osobiście to robię, ma tu chyba najmniejsze znaczenie.

To czy coś osobiście robisz nie ma znaczenia, więc to upoważnia Cię do stwierdzania, że zrobisz rzeczy niemożliwe z logicznego punktu widzenia. Np. policzysz przypadki, aby tak zweryfikować (!) postulaty Cantora.

Bezczelnie łżesz. Napisałem wprost, że tego nie da się zweryfikować.

A jednak się nie da...
To już jakiś postęp, że jednak jest coś, czego nie da się zweryfikować. A do tego, to sie stosuje - tutaj powszechnie w matematyce. Zapamiętać! I nie wykręcać się od tego w przyszłości!!!
Na wszelki wypadek pogrubię i wyróżnię kolorem:
Są takie tezy, których nie da się zweryfikować, a jednak są w powszechnym stosowaniu. I to jest słuszne i właściwe.
W każdym razie tak jest w przypadku postulatów Cantora i tego się nie kwestionuje.

To teraz mam drugie pytanie:
Jak da się to stwierdzenie pogodzić z innym Twoim stwierdzeniem, że jak są dwie religie, a nie da się zweryfikować, czy jedna wyróżnia się względem drugiej, to znaczy, że te religie muszą być fałszywe? (czy jakoś inaczej nie do przyjęcia, bo nie chce mi się szukać jakimi dokładnie słowami dyskredytujesz tu religie)?...
Dla jednych rodzajów stwierdzeń tworzymy inne zasady, niż dla innych?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Czw 17:17, 11 Lip 2019    Temat postu: Re: Co jest racjonalne - wierzyć, czy nie wierzyć?

Michał Dyszyński napisał:
A jednak się nie da...
To już jakiś postęp, że jednak jest coś, czego nie da się zweryfikować.

Postęp polega na tym, że wreszcie do ciebie dotarło, że ateista wcale nie twierdzi, że wszystko da się zweryfikować. I nigdy nie twierdził.

Cytat:
Są takie tezy, których nie da się zweryfikować, a jednak są w powszechnym stosowaniu. I to jest słuszne i właściwe.

Akurat teoria mnogości zbiorów nieskończonych ma zastosowanie tylko w matematyce, w abstrakcji. Różne geometrie i przestrzenie (naprawdę jest tego sporo) też mają zastosowanie w matematyce, a w rzeczywistości nie. To są rzeczy z definicji nieweryfikowalne - więc za bardzo bym się nie cieszył na twoim miejscu. 
I nikt z tych twierdzeń matematycznych nie robi religii i matematycy się zgadzają, że to tylko aksjomaty, różne aksjomaty, sprzeczne ze sobą aksjomaty i dlatego pozostają w dziedzinie abstrakcji, a nie rzeczywistości. Porównaj to teraz do wiary.

Cytat:
Jak da się to stwierdzenie pogodzić z innym Twoim stwierdzeniem, że jak są dwie religie, a nie da się zweryfikować, czy jedna wyróżnia się względem drugiej, to znaczy, że te religie muszą być fałszywe?

No to teraz trzeba poczekać na twoje kolejne olśnienie, bo znowu głosisz bzdury nt. moich twierdzeń.
Może nadejdzie taki dzień, że na niebiesko napiszesz dużymi literami "o w mordę, czyli jeżeli spośród X twierdzeń nie da się żadnego zweryfikować, to nie znaczy że wszystkie są fałszywe - jest postęp".

Na razie sobie uświadom, że zwyczajnie chrzanisz głupoty nt. tego, co piszę. Wtedy łatwiej zrozumiesz wyjaśnienia. Po prostu musisz ominąć swoją barierę mentalną - intelektualna nie powinna być problemem.
W jakiś pokrętny sposób udało ci się to w kwestii "weryfikacji". Co prawda nadal nie uświadamiasz sobie, że ci się to od dawna tłumaczyło - i to WPROST - ale przynajmniej w końcu dotarło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:43, 11 Lip 2019    Temat postu: Re: Co jest racjonalne - wierzyć, czy nie wierzyć?

Irbisol napisał:
Cytat:
Są takie tezy, których nie da się zweryfikować, a jednak są w powszechnym stosowaniu. I to jest słuszne i właściwe.

Akurat teoria mnogości zbiorów nieskończonych ma zastosowanie tylko w matematyce, w abstrakcji. Różne geometrie i przestrzenie (naprawdę jest tego sporo) też mają zastosowanie w matematyce, a w rzeczywistości nie. To są rzeczy z definicji nieweryfikowalne - więc za bardzo bym się nie cieszył na twoim miejscu. 

Matematykę ruszyłem na początek, bo ona jest najbliżej logiki. Jest jednak jednak bardzo dużo nieweryfikowalnych przekonań także w:
- filozofii: np. jest teza, antyteza, a potem synteza
- w biologii: życie na Ziemi powstało w wyniku panspermii (według innej wersji to życie powstało już na Ziemi z chaotycznego mieszania się składników)
- w fizyce i astronomii: etapem ewolucji gwiazd może być gwiazda kwarkowa
- w wielu innych dziedzinach.

Weryfikowalność, szczególnie w dojrzałej postaci, jest stosunkowo późno pojawiającą się, zaawansowaną opcją w ewolucji myślenia na temat różnych twierdzeń i przekonań.
1. Najpierw jest sam pomysł zależności, często nie wiadomo jak ją sformułować
2. Potem jest sformułowanie, które początkowo bywa nieporadne, z błędami
3. Następnie spojrzenie na sprawę się rozbudowuje, pojawia się zalążek modelu
4. W końcu model dojrzewa, budując bardziej konkretną postać stwierdzenia, a z nią często układ odniesień do innych pojęć i bytów, z czego daje się nieraz stworzyć koncept weryfikacji.
Stwierdzenia niezweryfikowane są w powszechnym użyciu, stanowiąc WIĘKSZOŚĆ LUDZKIEJ KOMUNIKACJI. Ludzie opowiadają sobie różne rzeczy, o których myślą, że "tak może być", ale dopiero konfrontując ten pomysł z innymi ludźmi do weryfikacji można się zbliżyc. Jak coś zweryfikowane jest, to się to "zalicza" i często przestaje o tym mówić (przynajmniej po jakimś czasie).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Pią 11:18, 12 Lip 2019    Temat postu:

Gratuluję ponownego odkrycia Ameryki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:22, 12 Lip 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Gratuluję ponownego odkrycia Ameryki.

Niektórzy jakby zapomnieli o tej "Ameryce", więc może warto ją odkryć (przypomnieć) na nowo. Szczególnie w dyskusjach światopoglądowych budowane są argumentacje, które rozjeżdżają się ze zdrowym rozsądkiem, jako że ich celem ma być tylko przekonanie drugiej strony. Zbyt silne skupienie się na owym ostatnim celu, wyrywa znaczenia z kontekstu, budując ich wynaturzone wersje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Pią 13:39, 12 Lip 2019    Temat postu:

Nie zapominają. Wystarczy, że zaczniesz dyskutować z "niektórymi", zamiast że sobą.
Możesz w ramach treningu wskazać te rzekome "zapomnienia ", na które się powołujesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:03, 15 Lip 2019    Temat postu:

Irbisol napisał:
Możesz w ramach treningu wskazać te rzekome "zapomnienia ", na które się powołujesz.

Nie omieszkam, przy najbliższej okazji. Pewnie wkrótce się nadarzy... :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 692
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:16, 05 Sie 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dzisiaj uderzyło mnie jak bardzo dziwaczne jest stawianie sprawy wiary przez ateistów. Dość często zarzucają oni teistom, że wierzą. Po prostu źle, że wierzą w to, co wierzą. Jakby nie wierzyli, to by byli (rzekomo) bardziej racjonalni, bo niewieara miałaby rzekomo być wyróżniona na plus.


w sprawach małych typu "byłem wczoraj z kolegą na piwie", mogę wierzyć. W przypadku gdy mówimy o wydarzeniach niesamowitych, już nie wierzę. Bo ludzie mogą poza mówieniem prawdy także kłamać i mówić nieprawdę nie wiedząc o tym, że to nieprawda. Ja nie wierzę ludziom na słowo w sprawach kluczowych. A to dlatego, bo rozpozmaję że wiara zwyczajnie jest kiepskim narzędziem do orzekania o prawdzie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:28, 05 Sie 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Dzisiaj uderzyło mnie jak bardzo dziwaczne jest stawianie sprawy wiary przez ateistów. Dość często zarzucają oni teistom, że wierzą. Po prostu źle, że wierzą w to, co wierzą. Jakby nie wierzyli, to by byli (rzekomo) bardziej racjonalni, bo niewiara miałaby rzekomo być wyróżniona na plus.


w sprawach małych typu "byłem wczoraj z kolegą na piwie", mogę wierzyć. W przypadku gdy mówimy o wydarzeniach niesamowitych, już nie wierzę. Bo ludzie mogą poza mówieniem prawdy także kłamać i mówić nieprawdę nie wiedząc o tym, że to nieprawda. Ja nie wierzę ludziom na słowo w sprawach kluczowych. A to dlatego, bo rozpoznaję że wiara zwyczajnie jest kiepskim narzędziem do orzekania o prawdzie.

Skoro już czynisz rozróżnienia, to ja poczynię je po swojemu.
Wiara bez uzasadnienia może być oczywiście kiepskich narzędziem do orzekania o prawdzie. Ale sprawa nie jest taka jednoznaczna, jeśli się uwzględni okoliczności dodatkowe. Np.:
- Po pierwsze w sprawach filozoficznych, światopoglądowych mamy właściwie tylko mniemania i wiary. Nie ma jak oprzeć się na twardych faktach.
- Po drugie, często jest tak, że jakąś decyzję podjąć trzeba. Jeśli jedna grupa ludzi mówi: "jak nie będziesz chodził do kościoła, to pójdziesz do piekła", a druga grupa ludzi mówi "nie musisz chodzić do żadnego kościoła, bo ten wymóg to rygor wymyślony przez oszołomów", to chodząc do kościoła, czy też nie chodząc do niego, dajemy wyraz swojej wierze. Nie ma tu jak być agnostykiem -albo się chodzi, albo się nie chodzi (proszę: zostawmy na boku samą dyskusję, czy należy chodzić do kościoła, bo to jest przykład, a nie zaproszenie do dyskusji o tej formie praktykowania religii). Nie chodząc do kościoła dajemy tak samo wyraz wiary (w twierdzenie przeciwników chodzenia), jak i chodząc (wtedy wyjdzie na to, że uwierzyliśmy zwolennikom chodzenia). Każda z tych postaw jest jednocześnie i wiarą i brakiem wiary...
Bo wierząc zwolennikom jakiegoś poglądu, automatycznie...
nie wierzymy przeciwnikom tego poglądu. I tak jest niezależnie od tego, który pogląd ustawimy na start, jako bazowy.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 19:37, 08 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 692
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:01, 08 Sie 2019    Temat postu:

To, że nie wierzysz pierwsze grupie, nie oznacza z automatu, ze wierzysz drugiej. Zgadzasz się? :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:39, 08 Sie 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
To, że nie wierzysz pierwsze grupie, nie oznacza z automatu, ze wierzysz drugiej. Zgadzasz się? :think:

Raczej nie. W tej sprawie (! oczywiście nie dotyczy to innych elementów związanych z wiarami w tej czy innej grupie) wierzy się albo grupie zwolenników, albo przeciwników - w zależności od tego, czy się do kościoła chodzi, czy też nie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 692
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:50, 08 Sie 2019    Temat postu:

Nie rozumiem. chodzenie do kosciola przeciez nie ma tutaj nic do rzeczy. Można nie wierzyć zarówno jednej jak i drugiej grupie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 4415
Przeczytał: 58 tematów


PostWysłany: Sob 12:22, 10 Sie 2019    Temat postu:

@MD
Jak każdy teista, nie rozumiesz co to znaczy "nie wierzyć". Kruchy może zdoła to wyjaśnić- ja najwyraźniej nie mam wystaczających umiejętności tłumaczenia.
Jednocześnie widać, jak "spójny" jest twój światopogląd.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:32, 10 Sie 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
Nie rozumiem. chodzenie do kosciola przeciez nie ma tutaj nic do rzeczy. Można nie wierzyć zarówno jednej jak i drugiej grupie.


To może inaczej
-zaakceptowałeś jakieś PRZEKONANIE (np. że nie warto chodzić do kościoła).
To SAMO PRZEKONANIE głosiła jakaś grupa ludzi.
Zatem - w zakresie owego przekonania - między Tobą, a ową grupą ludzi, WYSTĄPIŁA ZGODNOŚĆ.
Ja tę zgodność określam mianem "wiary".

By jak inaczej?
- Czym, z definicji, jest wiara?
- Wg mnie jest przyjęciem przez umysł pewnego przekonania jako swojego, jako pasujące do własnego umysłu, jako kompatybilnego z resztą przekonań (nie musi to być zależność ścisła, potwierdzona, może być czysto intuicyjne, nawet tylko emocjonalna). Uznając przekonanie zgodne z przekonaniem grupy osób - W TYM ZAKRESIE - wierzymy, że owa grupa osób ma słuszne przekonanie, istnieje między nami wspólnota owych przekonań, wierzymy owej grupie.
Jak to inaczej zdefiniować?
- Proszę o jakiś opis alternatywy dla mojego opisu.

Zwracam uwagę na to, że kwestia jest JĘZYKOWA. Nie dotyczy tu ściśle apologetyki, tylko tego jak definiujemy słowa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kruchy04




Dołączył: 25 Sie 2016
Posty: 692
Przeczytał: 24 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:55, 11 Sie 2019    Temat postu:

mi chodzi o to, że istnieją ludzie, którzy mają w głębokim poważaniu rozterki zarówno teistów jak i ateistów. Nie zastanawiają się nad istnieniem boga, co jednak nie oznacza automatycznie, że zgadzają się z ateistami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:01, 11 Sie 2019    Temat postu:

Kruchy04 napisał:
mi chodzi o to, że istnieją ludzie, którzy mają w głębokim poważaniu rozterki zarówno teistów jak i ateistów. Nie zastanawiają się nad istnieniem boga, co jednak nie oznacza automatycznie, że zgadzają się z ateistami.

Ja z kolei uważam, że nawet sami ateiści nie zgadzają się ze sobą (podobnie z resztą jak teiści) we wszystkim. Każde pytanie/problem bedzie zapewne miało jakichś swoich zwolenników, ale i przeciwników.
Różne aspekty dyskusji nad światopoglądem będą miały nieraz zwolenników i przeciwników zarówno wśród ateistów, jak i teistów, a część ateistów może być tu zgodna z poglądami teistów (np. konkretnej religii).


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 22:08, 11 Sie 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin