Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dlaczego niektórzy nie mogą ścierpieć Boga?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:43, 10 Wrz 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Michale, możesz tłumaczyć sobie konieczność winy i kary jak chcesz, twój problem. LEJ SIĘ bożą pałą ile wlezie, widocznie zasługujesz w swojej niedoskonałości. Wmawiaj sobie, że tak trzeba, bo inaczej się nie da żyć.

Możesz nazywać moje uznanie aspektu winy i kary za element budulcowy świadomości, jako "lanie bożą pałą". Ja uważam, że ta nazwa jest nieadekwatna, bo bycie winnym (albo niewinnym) jest po prostu efektem UZNANIA MOŻLIWEGO SPRAWSTWA, co jest - już niezależnie od tego, czy Bóg istnieje, czy nie - po prostu stwierdzeniem możliwości przypisania odpowiedzialności do człowieka, a co za tym dalej idzie, UZNANIEM OWEGO CZŁOWIEKA ZA MOGĄCEGO DECYDOWAĆ, czyli za podmiot.
To, o czym pisze naprawdę nie wymaga wyznawania jakiejkolwiek religii, a już szczególnie teistycznej. Uznanie się za sprawcę - za TEGO CO RZECZYWIŚCIE PODJĄŁ DECYZJĘ - jest kwestia ogólnofilozoficzną.
Sprawa jest prosta:
- albo decyzję podejmujesz TY (przynajmniej w jakiejś części sytuacji, masz taką możliwość) - co oznacza, że to zrobić możesz (!), czyli jesteś graczem - podmiotem na arenie świata.
- albo tej decyzji podjąć nie masz szansy, bo i tak wszystko to było grą czynników od Ciebie niezależnych - wtedy oznacza to, że nie miałeś szansy włączyć się w zależności świata swoim osądem, wyborem, działaniem. Nie wyłoniła się bowiem - jako coś niezależnego - Twoja sprawcza podmiotowość.

Wykluczenie Cię jako podmiotu decydującego oznaczać będzie, że NIE ZOSTAŁEŚ WYŁONIONY jako ów podmiot z zależności świata. Właściwie to oznacza, że...
... nie ma Cię. Jesteś atrapą bytu - tylko umownym wyróżnieniem, które nie zaistniało jako coś osobnego. W tym układzie nie masz nawet możliwości zrobić coś dobrze, czy źle, mieć winę, czy karę, bo zwyczajnie nie zaistniały warunki logiczne, aby działania czemuś takiemu (typu Ty) przypisać.
Tak też może być. Może to się komuś podobać.
Sprawa jest - jak to wcześniej zaznaczyłem - rozważana w zupełnie świeckich sądach. Tak jest na całym niemal świecie, niezależnie od tego, jaką religię wyznają (jak dominuje) w różnych państwach.
Odrzucenie możliwości odpowiedzialności, czyli winy i kary, zrównuje osoby jakim sądy odmawiają prawa do bycia uznanymi za MAJĄCYMI ŚWIADOMOŚĆ TEGO CO CZYNIĄ, ze zwykłymi ludźmi, którzy do oceny skutków swoich wyborów są zdolni. Odrzucenie koncepcji winy oznacza de facto uznanie wszystkich ludzi za jakby niepoczytalnych.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 0:03, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2354
Przeczytał: 23 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:16, 10 Wrz 2019    Temat postu: Re: Dlaczego niektórzy nie mogą ścierpieć Boga?

Andy72 napisał:
Czytaj więcej: [link widoczny dla zalogowanych]

Jest tam ciekawszy fragment: Mnie osobiście bardzo trudno wyobrazić sobie sytuację człowieka niewierzącego, który mówi: "Boga nie ma!". Nie tylko mówi, ale żyje tak, jakby Boga nie było.
To ten co krył abp. Peatza. Pedały w sutannach żyjące jakby Boga nie było, pytają jak to jest. Mocne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 7:31, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Banjankri napisał:
Michale, możesz tłumaczyć sobie konieczność winy i kary jak chcesz, twój problem. LEJ SIĘ bożą pałą ile wlezie, widocznie zasługujesz w swojej niedoskonałości. Wmawiaj sobie, że tak trzeba, bo inaczej się nie da żyć.

Możesz nazywać moje uznanie aspektu winy i kary za element budulcowy świadomości, jako "lanie bożą pałą". Ja uważam, że ta nazwa jest nieadekwatna, bo bycie winnym (albo niewinnym) jest po prostu efektem UZNANIA MOŻLIWEGO SPRAWSTWA, co jest - już niezależnie od tego, czy Bóg istnieje, czy nie - po prostu stwierdzeniem możliwości przypisania odpowiedzialności do człowieka, a co za tym dalej idzie, UZNANIEM OWEGO CZŁOWIEKA ZA MOGĄCEGO DECYDOWAĆ, czyli za podmiot.
To, o czym pisze naprawdę nie wymaga wyznawania jakiejkolwiek religii, a już szczególnie teistycznej. Uznanie się za sprawcę - za TEGO CO RZECZYWIŚCIE PODJĄŁ DECYZJĘ - jest kwestia ogólnofilozoficzną.
Sprawa jest prosta:
- albo decyzję podejmujesz TY (przynajmniej w jakiejś części sytuacji, masz taką możliwość) - co oznacza, że to zrobić możesz (!), czyli jesteś graczem - podmiotem na arenie świata.
- albo tej decyzji podjąć nie masz szansy, bo i tak wszystko to było grą czynników od Ciebie niezależnych - wtedy oznacza to, że nie miałeś szansy włączyć się w zależności świata swoim osądem, wyborem, działaniem. Nie wyłoniła się bowiem - jako coś niezależnego - Twoja sprawcza podmiotowość.

Wykluczenie Cię jako podmiotu decydującego oznaczać będzie, że NIE ZOSTAŁEŚ WYŁONIONY jako ów podmiot z zależności świata. Właściwie to oznacza, że...
... nie ma Cię. Jesteś atrapą bytu - tylko umownym wyróżnieniem, które nie zaistniało jako coś osobnego. W tym układzie nie masz nawet możliwości zrobić coś dobrze, czy źle, mieć winę, czy karę, bo zwyczajnie nie zaistniały warunki logiczne, aby działania czemuś takiemu (typu Ty) przypisać.
Tak też może być. Może to się komuś podobać.
Sprawa jest - jak to wcześniej zaznaczyłem - rozważana w zupełnie świeckich sądach. Tak jest na całym niemal świecie, niezależnie od tego, jaką religię wyznają (jak dominuje) w różnych państwach.
Odrzucenie możliwości odpowiedzialności, czyli winy i kary, zrównuje osoby jakim sądy odmawiają prawa do bycia uznanymi za MAJĄCYMI ŚWIADOMOŚĆ TEGO CO CZYNIĄ, ze zwykłymi ludźmi, którzy do oceny skutków swoich wyborów są zdolni. Odrzucenie koncepcji winy oznacza de facto uznanie wszystkich ludzi za jakby niepoczytalnych.

Co ty mi tu wolną wolą wyjeżdżasz? Nikt nie jest szczęśliwy, jeżeli działanie zostanie uznane za niezgodne z prawem świeckim. Nie ma jednak w tym systemie myślozbrodni, ani wirtualnego agenta w głowie. Ty grzeszysz "MYŚLĄ, mową, uczynkiem i zaniedbaniem", i sam jesteś sobie katem.
Człowiek uzyskuje podmiotowość dzięki "JA". Bóg jest dodatkowym bytem, podobnego typu, który często ma inne oczekiwania niż "JA". To może prowadzić tylko do konfliktu, o którym zresztą pisałeś. Mamy kilka ośrodków oddziaływania. Tą opartą o "JA", "Boga" i kulturę i otoczenie. JA nie może działać zgodnie z własnymi pragnieniami (to już uprowszczenie, ale nie ma sensu tego teraz rozgrzebywać), bo jest ograniczone przez otoczenie, powiedzmy prawa natury. Potem pojawiają się ograniczenia kulturowe, których również musi pilnować. Te w swojej rozszerzonej o religię wersji, mogą zawierać przykazania, które jeszcze bardziej ograniczają pole manewru. Na końcu jest jeszcze Bóg, w formie wirtualnego agenta, który wszystkie wie, wszystko widzi i ocenia, co jeśli się w niego wierzy, jest jeszcze większym gwarantem wypełniania przykazań religijnych, które bywają totalnie debilne i sprzeczne z naturą człowieka. Powstaje coś w rodzaju kolczastego homonta, opartego o wewnętrzny system kontroli. Innymi słowy, ponieważ wierzysz w Pambuka, jesteś jego agentem we własnym umyśle. Jak tylko możesz winę zrzucić z siebie, ale nie na kogoś innego, wybierasz część siebie i ją obwiniasz za jej naturę. Kryterium oceni nie stanowi jednak żadna prawda, czy zgodność z naturą, ale religijny dekalog, napisany przez ludzi pragnących kształtować i kontrolować społeczeństwo. Nikt ci do głowy wejść nie jest w stanie, więc przekonano cie, że jesteś jednym z nich i sam siebie pilnujesz i karzesz. Oczywiście, możesz uznać, że jako człowiek bez Boga jesteś jedynie zwierzęciem, a dopiero odpowiednia musztra wyłoni z ciebie prawdziwego człowieka i wreszcie duszę godną Boga. Nie zmieni to jednak faktu, że sam sobie ten wpierdol spuszczasz, w oparciu o wierzenia pochodzące od innych ludzi. Dałeś się zrobić w konia, wmontować w ten system, z którego wyjść nie jest łatwo. Obiecano ci coś, czego sprawdzić nie możesz, w zamian za wolność myśli. Jeżeli nie wierzysz, spróbuj wulgarnie obrazić Boga, chociażby w myślach. Zobaczysz jak szybko ci ciśnienie skoczy.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 10:13, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 10:21, 11 Wrz 2019    Temat postu: Re: Dlaczego niektórzy nie mogą ścierpieć Boga?

mat napisał:
Andy72 napisał:
Pedały w sutannach żyjące jakby Boga nie było, pytają jak to jest. Mocne.

Nie, oni żyją tak, jakby mogli sobie na wzajem grzechy odpuszczać.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 10:21, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2832
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:42, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Banjankri, nawet gdy będziesz żył, jakby Boga nie było, On zna każdą twą myśl, najgłębszą motywację. I to jest bardzo dobre, ponieważ Bóg ma dobrą wolę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 10:49, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Andy72 napisał:
Banjankri, nawet gdy będziesz żył, jakby Boga nie było, On zna każdą twą myśl, najgłębszą motywację. I to jest bardzo dobre, ponieważ Bóg ma dobrą wolę.

Wogóle mnie to nie obchodzi :) .
Ty się możesz przekonywać, że ma dobrą wolę, ale z głowy sobie nie usuniesz tego, że „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze”. Ta świadomość jest z tobą cały czas.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 10:50, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2832
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:54, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Najczęściej to sami się pakujemy w problemy. Gdyby posłuchać Boga, można byłoby tego uniknąć.
Bóg dał 10 trudnych przykazań. Szatan daje tylko jedno "czyń swoją wolę", ale potem przyjdzie po tego kto mu służył.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 11:01, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Andy72 napisał:
Najczęściej to sami się pakujemy w problemy. Gdyby posłuchać Boga, można byłoby tego uniknąć.
Bóg dał 10 trudnych przykazań. Szatan daje tylko jedno "czyń swoją wolę", ale potem przyjdzie po tego kto mu służył.

Widocznie potrzebujesz wymyślać te bajeczki, żeby jakoś tłumaczyć sobie ten absurdalny stan. Czarne nie jest białe, ani białe nie jest czarne, niezależnie od tego, co wymyślisz. Działanie wbrew własnej woli, jest działaniem wbrew sobie. Działanie wbrew sobie, jest odrzuceniem siebie, a to nie mogę być dla ciebie dobre. Może być dobre dla innych, dla społeczeństwa, dla sprawy, ale z definicji, nie może być dobre dla ciebie. Nie próbuj mnie przekonać, że robienie sobie źle, jest dla mnie dobre, a robienie sobie dobrze, jest dla mnie złe.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 11:03, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2832
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:05, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Wyznajesz filozofię ścisłego egoizmu?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 11:11, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Andy72 napisał:
Wyznajesz filozofię ścisłego egoizmu?

Nie tyle ścisłego, co leżącego w centrum mojego zainteresowania. Często mój dobrobyt wynika z dobrobytu innych, więc wyznaję filozofię wspólnych korzyści. Jeżeli takowych nie ma, wtedy oczywiście moje korzyści są najważniejsze.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 11:11, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2832
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:15, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Ciekawe, ten post byl z 11 wrzesnia z godzny 11:11...
Wyobraź sobie że wszystkie pieniądze inwestujesz w jakimś Bezpiecznym Banku, po czym ktoś zamyka ten bank i wyjeżdza za granicę. Skoro "Boga nie ma" to wszystko wolno, on działa w swoim najlepiej pojętym interesie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 11:29, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Andy72 napisał:
Ciekawe, ten post byl z 11 wrzesnia z godzny 11:11...
Wyobraź sobie że wszystkie pieniądze inwestujesz w jakimś Bezpiecznym Banku, po czym ktoś zamyka ten bank i wyjeżdza za granicę. Skoro "Boga nie ma" to wszystko wolno, on działa w swoim najlepiej pojętym interesie.

Witamy na świecie w 2019 roku.
https://www.youtube.com/watch?v=YsFwKzYI5_4
To o geopolityce, w której fakt nieistnienia wyższej instancji jest głównym czynnikiem ją kształtującym. Jak nas Hitler napadł, to nie mogliśmy się odwołać do wyższej instancji. Znaczy miliony do Boga się odwoływały, ale jak grochem o ścianę. Jak ci ktoś bank zamknie, to może państwo ci pomoże, nigdy Bóg.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 11:30, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2832
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:37, 11 Wrz 2019    Temat postu:

To co, według Ciebie, dzieje się z ludźmi po śmierci?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 11:41, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Andy72 napisał:
Banjankri, nawet gdy będziesz żył, jakby Boga nie było, On zna każdą twą myśl, najgłębszą motywację. I to jest bardzo dobre, ponieważ Bóg ma dobrą wolę.

Też tak myślę bo to co wyczynie fedor na tym forum też jest dla niego widoczne.
Jednak Fedor zachowuje sie tak jakby w niego nie wierzył...

A może wierzy, że jak się wyspowiada i będzie pokutował wybaczy mu największe szkaradzieństwa bo jest wielką miłością??


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Śro 11:47, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 11:45, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Andy72 napisał:
To co, według Ciebie, dzieje się z ludźmi po śmierci?

"Dzianie się" jest konstruktem umysłu, więc bez niego nic się nie dzieje, albo lepiej, nie ma "dziania się". Co się dzieje z ludzkim ciałem, wiemy.
Pozostaje pytanie, co jest podstawą umysłu i czy potrafi konstruować "dzianie się" bez ciała. Nie mamy w tej kwestii definitywnej odpowiedzi, chociaż wiele wskazuje na to, że nie potrafi. Dalej, jest również część świadomości funkcjonująca nie w oparciu o istnienie, ale tutaj tym bardziej nie wiemy. Tutaj ludzie dopatrują się duszy i wierzą w jej niezależność od ciała po śmierci. Czyli, bezobiektowa świadomość, która nie ma praktycznie nic wspólnego z tym, co się działo, dzieje, czy będzie działo.


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 11:49, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:00, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
sam siebie pilnujesz i karzesz. Oczywiście, możesz uznać, że jako człowiek bez Boga jesteś jedynie zwierzęciem, a dopiero odpowiednia musztra wyłoni z ciebie prawdziwego człowieka i wreszcie duszę godną Boga. Nie zmieni to jednak faktu, że sam sobie ten wpierdol spuszczasz, w oparciu o wierzenia pochodzące od innych ludzi. Dałeś się zrobić w konia, wmontować w ten system, z którego wyjść nie jest łatwo. Obiecano ci coś, czego sprawdzić nie możesz, w zamian za wolność myśli. Jeżeli nie wierzysz, spróbuj wulgarnie obrazić Boga, chociażby w myślach. Zobaczysz jak szybko ci ciśnienie skoczy.

Sam siebie pilnuję i karzę - to fakt. Ale powodem do tego nie jest (przynajmniej nie jest tylko) przymus zewnętrzny. To jest bardziej złożona sprawa, która zaczyna się od czegoś o wiele bardziej podstawowego - od CHCĘ MYŚLEĆ I DZIAŁAĆ.
Aby pomyśleć cokolwiek muszę dokonać redukcji - wyłonić byty. Jeśli chcę sie napić herbaty, to muszę wyłonić z tła filiżankę z tym napojem, swoją rękę, własne usta, a potem dokonać wlania sobie herbaty do ust. Bez wyłonienia, bez podziału aspektów obserwowanych doznań, nie jestem w stanie ocenić niczego, zrobić niczego - staję tylko przed jedną wielką jednią, której sam jestem częścią, w której nie ma powodu do niczego, nie ma celu, nie ma ja, nie ma niczego, z wyjątkiem totalnego WSZYSTKO.
Aby cokolwiek wyłonić z tej jedni, muszę dokonać złożonego procesu przypominającego polaryzację - rozdział. Ten rozdział wyłoni dopiero byty składowe, z owej jedni, nada im podmiotowość. Wyłanianie bytu typu ja - czyli "tego czegoś", co podnosi filiżankę do ust, wiąże się z operacją zastosowania swoistego OPERATORA SEPARACJI I CELOWOŚCI. Wyłania się cel - napicia się herbaty - pod kątem tego celu rozważane sa doznania i tworzone impulsy do mięśni, które filiżankę z herbatą wleją do ust.
To jest prosty przykład, ale cała sprawczość tak funkcjonuje, że musi oprzeć się o jakieś podziały aspektów doznań, w kontekście jakichś celów, którymi zawiaduje JA.
Teraz zawiadywanie owymi celami może być spójne, lub nie spójne. Jedne cele mogą przeczyć innym celom, albo się nawzajem wspomagać. Pojęcie grzechu w swojej najgłębszej istocie dotyczy NIECELOWOŚCI DZIAŁANIA, SPRZECZNOŚCI WYBORÓW. Tu nie trzeba wcale dekalogu, religijnego przymusu, aby sie przekonać, że się coś sknociło w życiu. Wystarczy, że się nakrzyczało na swoje własne dziecko niesprawiedliwie, a potem człowiek uświadamia sobie, że wcześniej mówił coś niezgodnie z tym, co potem zrobił. I wie, że po prostu nie był w stanie zsynchronizować własnych celów działania, stał się sprzeczny w swoich wyborach.
Mając przekonanie, że się jest sprzecznym we wszystkim, co się ocenia, umysł staje w obliczu klinczu, który sam tworzy. Ostatecznie nie wie, co zrobić, bo wcześniej się przekonał, iż czego by nie zrobił, to robi źle. I to źle WZGLĘDEM WŁASNYCH ZASAD. Można sobie odpuścić dekalog, czy normy kultury, społeczeństwa. Ale własnej skuteczności nie ma jak odpuszczać, bo inaczej w ogóle niczego nie uczynimy -żadnej filiżanki nie podniesiemy do ust.
Przykazania - typu dekalog - są tylko pewną "dobrą radą" dla umysłu, wskazaniem jaki rodzaj wyborów niesie ze sobą znaczące niebezpieczeństwo. Nieraz trzeba zignorować owe przykazania - np. lepiej jest ominąć normę "nie kradnij" i ukraść sznur samobójcy, a potem go jakoś ratować, niż być rygorystą w tym względzie. Jednak sama zasada podstawowa mechanizmu grzechu wiąże się z WEWNĘTRZNĄ NIESPÓJNOŚCIĄ CELÓW, DECYZJI, WYBORÓW. I, nawet odrzuciwszy wszystkie społecznie uznane normy, staniemy w końcu przed problemem spójności naszych myśli, celów, decyzji. Te decyzje wiążą się z poprawnością wyłonienia tego, który je podejmuje, poprawnością separacji ja - reszta. Bo nie wiedząc, gdzie jest nasza ręka, a gdzie filiżanka, podniesiemy tej filiżanki. A podobnie jest z każdym innym działaniem, decyzją, myślą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 15:37, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Sam siebie pilnuję i karzę - to fakt.

I wszystko jest jasne. Mi zrozumienie, że można było zrobić coś lepiej wystarcza, nie muszę siebie za to lać linijką po palcach.

Cytat:
Aby pomyśleć cokolwiek muszę dokonać redukcji - wyłonić byty. Jeśli chcę sie napić herbaty, to muszę wyłonić z tła filiżankę z tym napojem, swoją rękę, własne usta, a potem dokonać wlania sobie herbaty do ust. Bez wyłonienia, bez podziału aspektów obserwowanych doznań, nie jestem w stanie ocenić niczego, zrobić niczego - staję tylko przed jedną wielką jednią, której sam jestem częścią, w której nie ma powodu do niczego, nie ma celu, nie ma ja, nie ma niczego, z wyjątkiem totalnego WSZYSTKO.

I gdzie w tym wszystkim potrzebujesz Boga?


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 15:39, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2832
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:39, 11 Wrz 2019    Temat postu:

A jaki jest sens życia bez Boga?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 15:40, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Andy72 napisał:
A jaki jest sens życia bez Boga?

Jaki sobie chcesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:50, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Aby pomyśleć cokolwiek muszę dokonać redukcji - wyłonić byty. Jeśli chcę sie napić herbaty, to muszę wyłonić z tła filiżankę z tym napojem, swoją rękę, własne usta, a potem dokonać wlania sobie herbaty do ust. Bez wyłonienia, bez podziału aspektów obserwowanych doznań, nie jestem w stanie ocenić niczego, zrobić niczego - staję tylko przed jedną wielką jednią, której sam jestem częścią, w której nie ma powodu do niczego, nie ma celu, nie ma ja, nie ma niczego, z wyjątkiem totalnego WSZYSTKO.

I gdzie w tym wszystkim potrzebujesz Boga?

Gdy stwierdzam, że NIE POTRAFIĘ SAM POPRAWNIE SKONSTRUOWAĆ ZASADNOŚCI dla swojej celowości.
Kiedyś myślałem/miałem nadzieję, że jestem w stanie sam ogarnąć umysłem to wszystko: własne potrzeby, potrzeby innych, kryteria wyborów, dane wejściowe o sytuacjach, w jakich wybieram, cel życia jakie byłoby dla mnie optymalne. Dziś, po wielu próbach połączenia tego w całość, najczęściej marzę o tym, aby tę zasadność ktoś zadecydował za mnie. Za wiele razy mi się nie udało, abym był przekonany, że teraz to już z zadaniem się uporam. Wiele z tego co sam wymyśliłem, okazało się ułudą, bądź czymś opartym o błędne podstawy, albo i niewłaściwe kryteria.
Właśnie o te kryteria chyba najbardziej chodzi - czemu dać pierwszeństwo?
- poświęceniu, czy ochronie samego siebie?
- poszukiwaniu niezależnej prawdy, czy uznaniu emocji i osobowości człowieka?
- prawdzie indywidualnej, czy społecznej?
Najgorzej chyba jest wtedy, gdy NIE WIEM, CZY COŚ BYŁEM W STANIE OSIĄGNĄĆ. Cos się nie udało, a ja nawet nie wiem, czyja to jest wina. Może ja mogłem być tu skuteczniejszy, ale może nie miałem na tę skuteczność najmniejszych szans?...
Nie wiem tego.
Chciałbym MIEĆ WERDYKT KOGOŚ, KTO WIE, kto mi przerwie moje pytania i dylematy - ALE W PRAWDZIE. Nie interesuje mnie odpowiedź pierwsza lepsza, której ochoczo udzielą mi ludzie wokoło - bo dla nich odpowiedzialność za słowo nie jest specjalnie ważna, biorą pierwszy lepszy swój pomysł za ostateczną mądrość. Wiem już, że nie mam nikogo z ludzi, na kim byłbym w stanie się oprzeć, aby rozwiać pytania o prawdę danej rzeczy. Tu może mi pomóc jedynie istota o znacznie większej mocy, inteligencji, świadomości. Najlepiej właśnie Bóg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 15:53, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Chcesz powiedzieć, że bez Boga, nie jesteś się w stanie napić herbaty?

Cytat:
Dziś, po wielu próbach połączenia tego w całość, najczęściej marzę o tym, aby tę zasadność ktoś zadecydował za mnie.

To już wiesz po co przytuliłeś koncepcję Boga.

Cytat:
Najgorzej chyba jest wtedy, gdy NIE WIEM, CZY COŚ BYŁEM W STANIE OSIĄGNĄĆ. Cos się nie udało, a ja nawet nie wiem, czyja to jest wina. Może ja mogłem być tu skuteczniejszy, ale może nie miałem na tę skuteczność najmniejszych szans?...
Nie wiem tego.

Przejebane...

Cytat:
Chciałbym MIEĆ WERDYKT KOGOŚ, KTO WIE, kto mi przerwie moje pytania i dylematy - ALE W PRAWDZIE.

Wiec wymyśliłeś sobie takiego przyjaciela, któremu nadałeś odpowiednie atrybuty. Teraz próbujesz przekonać innych (i siebie), że jest prawdziwy, bo zaspakaja twoją potrzebę.
:brawo:

Niestety Bóg nie odpowiada, pewnie dlatego że ty nie jesteś godny. Więc batożysz siebie. "Ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja". I dalej cisza...


Ostatnio zmieniony przez Banjankri dnia Śro 15:59, 11 Wrz 2019, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:00, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Cytat:
Chciałbym MIEĆ WERDYKT KOGOŚ, KTO WIE, kto mi przerwie moje pytania i dylematy - ALE W PRAWDZIE.

Wiec wymyśliłeś sobie takiego przyjaciela, któremu nadałeś odpowiednie atrybuty. Teraz próbujesz przekonać innych (i siebie), że jest prawdziwy, bo zaspakaja twoją potrzebę.
:brawo:

Niestety Bóg nie odpowiada, pewnie dlatego że ty nie jesteś godny. Więc batożysz siebie. "Ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja". I dalej cisza...

Dałem Ci odpowiedź na pytanie: I gdzie w tym wszystkim potrzebujesz Boga?. Ty połączyłeś tę odpowiedź z interpretacją: acha, to znaczy, że sobie Boga wymyśliłeś.

Jednak takiego wynikania nie ma. Jest wiele rzeczy, których potrzebuję, a wcale sobie nie wymyślam. Przydałby mi się lepszy smartfon, zdrowie, ładniejsze mieszkania. Ale nie wymyślam sobie, że je mam, bo je potrzebuję. Mógłbym wymyślić sobie, że mam coś, czego nie mam, a chce, ale dobrze wiem, iż takie wymyślone rzeczy jednak są nieużyteczne. Więc Bóg który byłby TYLKO wymyślony, też w moim rozumowaniu zostałby potraktowany jako nieużyteczny. Potrzebny jest mi Bóg prawdziwy. Otrzaskałem się jakoś przez moje życie z faktem, że samo wymyślenie zaspokojenia jakiejś potrzeby, wcale tej potrzeby nie zaspakaja. Wiem, to akceptuję, że nie ma tak dobrze.
Wbrew pozorom, a nawet mniemaniom i chciejstwu co niektórych, nie jestem takim durniem, aby z potrzeb jakoś od razu przechodzić do "to jest". Takie przechodzenie może znamionować jakąś niewielką grupę niedojrzałych mentalnie ludzi, ale zdecydowana większość z faktu posiadania potrzeby przechodzi do pytań:
CZY REALNE jest jej zaspokojenie?
ewentualnie
JAK zaspokoić potrzebę?
I parę innych rzeczy. Oczywiście możesz się teraz zaprzeć nogami i rękami we wmawianiu mi, że co jak co, ale ja to po prostu sobie wymyślam spełnienia moich potrzeb (w szczególności potrzeby Boga) i to TYLKO z tego powodu w Boga wierzę. I powiem Ci nawet, że na czyjś upór we wmawianiu mi czegokolwiek, nawet nie bardzo mam odpowiedź wmawianie utracającą. Bo nie ma jak udowodnić, że się nie jest wielbłądem, a co dopiero jak udowodnić, że nie wymyślam sobie rzeczy TYLKO na podstawie potrzeby.
-Sorry, dowodu tu nie przedstawię.
Można więc oprzeć na tym braku możliwości udowodnienia pewną strategię dyskusyjną, a nawet jakoś być w tym "wygranym". Wygranym w rozumieniu zaspokojenia swojej ambicji "tak się upierałam, że gość w końcu przestał mi zaprzeczać".
Mi nie pozostaje nic innego, tylko po prostu ZADEKLAROWAĆ (nic poza deklarację nie mam, bo rzecz dotyczy tego co myślę, a nie mam mozliwości dowiedzenia komuś swoich myśli, jeśli w nie wątpi), że potrzeba Boga NIE JEST JEDYNYM, a nawet nie jest ostatecznym argumentem, za tego Boga przyjęciem. Jest cała masa innych powodów. Skoro jednak spytałeś o tę potrzebę, to odpowiedź Ci dałem. Możliwości dobudowywania do niej wszelakich nadinterpretacji jest wiele, więc życzę powodzenia...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3201
Przeczytał: 34 tematy


PostWysłany: Śro 18:38, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Szkoda, że opisałeś tylko chciejstwo, z tej całej masy powodów. Domyślam się dlaczego, i nie widzę potrzeby dalszego dopytywania. Miłego pałowania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13541
Przeczytał: 88 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:59, 11 Wrz 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Szkoda, że opisałeś tylko chciejstwo, z tej całej masy powodów. Domyślam się dlaczego, i nie widzę potrzeby dalszego dopytywania. Miłego pałowania.

Nie widzisz tej potrzeby, bo masz swoje chciejstwo uznawania tego, co ci pasuje. Więc nie będę Ci psuł dobrego humoru narzucaniem czegoś, co i tak być odrzucił pod byle pretekstem. Przekonałem się, u kogo chciejstwo zawsze zwycięża.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 6025
Przeczytał: 98 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:29, 12 Wrz 2019    Temat postu:

Podepne się pod wuja..

Dlaczego niektorzy nie mogą scierpiec aboga?? Ewentualnie a-Boga...:-) :-)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin