Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wuj z luzikiem o Bogu, cierpieniu i zwierzętach
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:10, 05 Wrz 2010    Temat postu: Wuj z luzikiem o Bogu, cierpieniu i zwierzętach

luzik w Sob 18:37, 04 Wrz 2010 napisał:
W dręczeniu ludzi jestem w stanie dostrzec jeszcze jakąś okrutną logikę .
Bóg doświadcza nas byśmy stali się silniejsi, byśmy życie wieczne osiągnęli.

Nie wydaje mi się, żeby Bóg musiał nas tresować. I dlatego nie wydaje mi się, żeby przyczyna, dla której ludzie dręczą ludzi, była istotnie różna od przyczyny, dla której ludzie dręczą zwierzęta, czy dla której zwierzęta dręczą zwierzęta, lub dla której ludzie i zwierzęta po prostu cierpią w "naturalny sposób".

Uważam, że wszystko to sprowadza się, w takiej czy innej formie i na takiej czy innej drodze, do jednego: do ograniczonej wiedzy o skutkach postępowania.

Zacznijmy może jednak od tego, że cierpienie pojawia się zawsze jako (szczególnie silny) rozdźwięk pomiędzy tym, co jest, a tym, co jest oczekiwane jako "być powinno". Zauważ, że zarówno wrażliwość na zwykły, fizyczny ból zależy od warunków, w jakich się wychowało. Podobnie zależne od warunków są granice oddzielające od siebie to, co psychika odczuwa jako nieszczęście, jako normalność, i jako szczęście.

Im w ogóle jest lepiej, tym trudniej nas zadowolić i tym łatwiej nas unieszczęśliwić. Z tej prostej obserwacji wynikają przynajmniej dwa wnioski, jeden dotyczący szczęścia i jeden dotyczący nieszczęść:

  1. O szczęściu: Stabilnie szczęśliwi możemy być tylko wtedy, jeśli warunki się nam poprawiają szybciej, niż oczekiwania - a to jest w ogóle problem zważywszy, że apetyt rośnie w miarę jedzenia (co daje wymóg, aby warunki poprawiały wykładniczo, i to z dużym wykładnikiem; żadna gospodarka i żadna kultura takich żądań nie zniosą).

  2. A jak z nieszczęściem? Ano w drugą stronę: jeśli tylko nie usuniemy wszystkich możliwości pojawiania się sytuacji, w których pojawia się ów silny rozdźwięk pomiędzy "jest" a "powinno być", nie usuniemy cierpienia. I im mniejsze będą rozdźwięki, tym bardziej wzrośnie wrażliwość na nie, czyli tym słabsze bodźce będą źródłem nieznośnego bólu i cierpienia.

Cierpienie jest jak fraktal, a eliminowanie cierpienia jest jak bieg do horyzontu. Ale trzeba się ruszać, bo tylko w ten sposób można uzyskać skrócenie relatywistyczne :). To dynamika poprawy warunków życia powoduje, że prawdopodobieństwo wydarzenia się czegoś, co wciąż - na skutek bezwładności psychiki - odczuwalibyśmy jako przykre, bolesne, tragiczne, może być stosunkowo niewielkie. Im szybciej poprawiają się warunki życia w stosunku do szybkości zmian naszej skali cierpienia, tym mniej nieszczęść odczuwamy. Im szybciej poprawiają się w stosunku do szybkości zmian naszej skali szczęścia, tym więcej radości doznajemy. Dlatego trzeba się ruszać, i to do przodu, a nie do tyłu. Ale pełni szczęścia ani zera nieszczęścia się nie uzyska, a miara szczęścia i nieszczęścia pozostanie zawsze lokalna, zawsze względem tego, co odczuwamy tu i teraz.

Z tego wynika też, że nie ma co krytykować (świata, Boga) za to, że to czy owo sprawia ból; gdyby nie sprawiało, to subiektywnie porównywalny ból sprawiałoby coś innego. Trzeba natomiast starać się tak ustawiać sobie i innym warunki, aby tego subiektywnie odczuwanego bólu było jak najmniej.

Jedynym sposobem na świat bez cierpień jest świat istot zbawionych: świat, w którym każdy ufa Temu, Kto posiada pełną wiedzę o wszystkich możliwych konsekwencjach każdego możliwego czynu i Kto potrafi ostrzec, poradzić, poprowadzić, gdy jest to konieczne. Jeśli takiego Kogoś nie ma, to na cierpienia nie ma rady, można albo się z nimi zżyć, albo się nabuzować jakimś stofem na sztywno, albo siąść i płakać. A jeśli taki Ktoś jest, to trzeba znaleźć w sobie powód, dla którego chciałoby się Mu zaufać. I po to właśnie żyjemy na tym paskudno-pięknym świecie. Żeby samemu - a nie z nakazu - zorientować się, czego potrzebujemy, i żeby potem tego się już na stałe trzymać z własnej, nieprzymuszonej woli.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik




Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7699
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:42, 05 Wrz 2010    Temat postu: Re: Wuj z luzikiem o Bogu, cierpieniu i zwierzętach

wujzboj napisał:

1.Nie wydaje mi się, żeby Bóg musiał nas tresować. I dlatego nie wydaje mi się, żeby przyczyna, dla której ludzie dręczą ludzi, była istotnie różna od przyczyny, dla której ludzie dręczą zwierzęta, czy dla której zwierzęta dręczą zwierzęta, lub dla której ludzie i zwierzęta po prostu cierpią w "naturalny sposób".


2. Zacznijmy może jednak od tego, że cierpienie pojawia się zawsze jako (szczególnie silny) rozdźwięk pomiędzy tym, co jest, a tym, co jest oczekiwane jako "być powinno".

3.Im w ogóle jest lepiej, tym trudniej nas zadowolić i tym łatwiej nas unieszczęśliwić. Z tej prostej obserwacji wynikają przynajmniej dwa wnioski, jeden dotyczący szczęścia i jeden dotyczący nieszczęść:





1.Tresuje, doświadcza jak zwał tak zwał. Ludzkie cierpienie wydaje się zasadne, bo może być furtką do wieczności, a co z cierpieniem zwierząt?
Jesteśmy różnie wyposażani. Start w życiu mamy niejednakowy.
Mało to sprawiedliwe jest jednak. Mówią, że cierpienie uszlachetnia. Guzik prawda. Silny , długotrwały ból powoduje, że człowiek koncentruje się tylko na nim. Na bok idą zasady, normy moralne, wszystko to w co nas ubrano przez lata.
Kobiety podczas porodu wykrzykują wulgaryzmy pod adresem ojców swoich dzieci ( wiem, słyszałam)
Ktoś opowiadał mi kiedyś o bardzo cierpiącym pacjencie. Był zmorą całego personelu medycznego i współpacjentów. Krzyczący, złośliwy , plujący na pielęgniarki. Lekarzom udało się w końcu dobrać mu odpowiednie leki uśmierzające ból. Okazał się przesympatycznym panem, profesorem , wykładowcą jednej z wyższych uczelni.
Ból i cierpienie nie uszlachetnia. Nie jest nam do niczego potrzebny. Trzeba go uśmierzać.

2. Według mnie to co napisałeś odnosi się raczej do frustracji, nie cierpienia.

3. Więc co im gorzej tym lepiej ( wiem to nieco naciągane, ale chyba tylko nieco) ?


Ostatnio zmieniony przez luzik dnia Nie 18:51, 05 Wrz 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krowa
Areszt za spam, do odwołania



Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 10162
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:03, 05 Wrz 2010    Temat postu:

wykasowano

Ostatnio zmieniony przez krowa dnia Wto 5:15, 14 Wrz 2010, w całości zmieniany 38 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:08, 05 Wrz 2010    Temat postu:

Do tego bogatego materiału do przemyślenia dodam:

11. Wpływ waleczności mrówek amazońskich na mleczność krów w Teksasie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:10, 05 Wrz 2010    Temat postu:

luzik napisał:
Ludzkie cierpienie wydaje się zasadne, bo może być furtką do wieczności, a co z cierpieniem zwierząt?

Z cierpieniem zwierząt jest dokładnie to samo, co z cierpieniem ludzi. Cierpienie jest cierpieniem niezależnie od tego, kto cierpi.

luzik napisał:
Ból i cierpienie nie uszlachetnia. Nie jest nam do niczego potrzebny. Trzeba go uśmierzać.

O tym też napisałem - że trzeba je uśmierzać. Nigdzie nie twierdziłem, aby ból i cierpienie uszlachetniały. To nie jest mój kierunek argumentacji.

luzik napisał:
2. Według mnie to co napisałeś odnosi się raczej do frustracji, nie cierpienia.

Chyba do jednego i do drugiego. Reakcja na ból zależy od okoliczności, nawet w naszych warunkach (co kobiety powinny wiedzieć doskonale). A zobacz tutaj: to są w końcu zwykli ludzie, a czy uważają to za torturę?

Boy To Man http://www.youtube.com/watch?v=81JPj8BqBBQ
Teeth Chiseling http://www.youtube.com/watch?v=314KpEm88LU
Blood Initiation http://www.youtube.com/watch?v=7hQEJIaciRM

luzik napisał:
3. Więc co im gorzej tym lepiej ( wiem to nieco naciągane, ale chyba tylko nieco) ?

Chyba zupełnie naciągnięte w przeciwną stronę. Przecież pisałem coś dokładnie odwrotnego...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik




Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7699
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:19, 05 Wrz 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:


1.O tym też napisałem - że trzeba je uśmierzać. Nigdzie nie twierdziłem, aby ból i cierpienie uszlachetniały. To nie jest mój kierunek argumentacji.

2.Chyba zupełnie naciągnięte w przeciwną stronę. Przecież pisałem coś dokładnie odwrotnego...


1. To właściwie do Krowy się odnosiło nie do Ciebie.

2. Na tej Twojej wypowiedzi bazowałam "

[quote="wujzboj
Im w ogóle jest lepiej, tym trudniej nas zadowolić i tym łatwiej nas unieszczęśliwić [/quote]


Ostatnio zmieniony przez luzik dnia Nie 22:22, 05 Wrz 2010, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krowa
Areszt za spam, do odwołania



Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 10162
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:32, 05 Wrz 2010    Temat postu:

wykasowano

Ostatnio zmieniony przez krowa dnia Pon 4:25, 06 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik




Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7699
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:34, 05 Wrz 2010    Temat postu:

krowa napisał:
co by nie powiedzieć to ja przekroczyłem pewną barierę niemożności zrozumienia cierpienia.


No i nie wiem czy Ci gratulować, czy łączyć się z Tobą w bólu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:35, 05 Wrz 2010    Temat postu:

luzik napisał:
2. Na tej Twojej wypowiedzi bazowałam

wujzboj napisał:

Im w ogóle jest lepiej, tym trudniej nas zadowolić i tym łatwiej nas unieszczęśliwić

Ale tam poza tym zdaniem było chyba jeszcze coś więcej na ten temat? :think:


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Nie 22:36, 05 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik




Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7699
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:49, 05 Wrz 2010    Temat postu: Re: Wuj z luzikiem o Bogu, cierpieniu i zwierzętach

Było

wujzboj napisał:




  1. O szczęściu: Stabilnie szczęśliwi możemy być tylko wtedy, jeśli warunki się nam poprawiają szybciej, niż oczekiwania - a to jest w ogóle problem zważywszy, że apetyt rośnie w miarę jedzenia (co daje wymóg, aby warunki poprawiały wykładniczo, i to z dużym wykładnikiem; żadna gospodarka i żadna kultura takich żądań nie zniosą).

  2. A jak z nieszczęściem? Ano w drugą stronę: jeśli tylko nie usuniemy wszystkich możliwości pojawiania się sytuacji, w których pojawia się ów silny rozdźwięk pomiędzy "jest" a "powinno być", nie usuniemy cierpienia. I im mniejsze będą rozdźwięki, tym bardziej wzrośnie wrażliwość na nie, czyli tym słabsze bodźce będą źródłem nieznośnego bólu i cierpienia.




.


Nigdy nie kojarzyłam szczęścia z wiecznie poprawiającymi mi się warunkami. Może to i dziwne , ale nie zależało mi na większym wynagrodzeniu, gdy to które otrzymywalam mi starczało. Moje potrzeby nie wzrastały.

I nie bardzo wiem czemu niewielkie rozdźwięki mają być źródłem nieznośnego cierpienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:25, 05 Wrz 2010    Temat postu:

Mnie chodzi tu raczej o skalę pokoleń. Chociaż i w skali życia jest tak, że człowiek przyzwyczaja się do dobrego i coraz mniej je zauważa.

A co do niewielkich rozdźwięków, to czy uważasz, że rozkapryszone dziecko tylko gra? Albo: czy sytuacja, która bywa dziś dla nastolatka udręką bez powodu (trzeba wrócić do domu o północy), nie byłaby jeszcze jakieś kilkadziesiąt lat temu powodem do wielkiej dumy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik




Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7699
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:30, 05 Wrz 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:

1.Mnie chodzi tu raczej o skalę pokoleń. Chociaż i w skali życia jest tak, że człowiek przyzwyczaja się do dobrego i coraz mniej je zauważa.

2. A co do niewielkich rozdźwięków, to czy uważasz, że rozkapryszone dziecko tylko gra? Albo: czy sytuacja, która bywa dziś dla nastolatka udręką bez powodu (trzeba wrócić do domu o północy), nie byłaby jeszcze jakieś kilkadziesiąt lat temu powodem do wielkiej dumy?


1. Tak

2. Rozkapryszone dziecko zręcznie manipuluje . Ludzkie dziecko jest najcwańsze i najbardziej bezczelne ze wszystkich ssaków.
Inne czasy inne obyczaje( odnosnie powrotow poznych )


Ostatnio zmieniony przez luzik dnia Nie 23:31, 05 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:38, 05 Wrz 2010    Temat postu:

Nie sądzę, żeby TYLKO manipulowało. Oczywiście, dziecko bada krok po kroku, jak świat reaguje na działanie i na co może sobie ono pozwolić. W ten sposób uczy się świata - a jak rodzice są niedoświadczeni, to może i nauczyć się go źle. Ale kiedy nauczy się już, że wolno chodzić brudnymi bucikami po krześle, to płacz przy zdejmowaniu bucików w pociągu będzie jak najbardziej szczery.

I właśnie o "inne czasy, inne obyczaje" mi chodziło.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Nie 23:39, 05 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik




Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7699
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 23:55, 05 Wrz 2010    Temat postu:

No i mnie przez moment zmanipulowałeś Zbóju.
Nie chodzi mi o cierpienie na przestrzeni wieków , ale o konkretne tu i teraz.
I nie będę zastanawiała się, czy to co kiedyś jawiło się jako drobnostka, teraz do rangi problemu wielkiego urasta, lub odwrotnie.
Nie piszę o bólu, okrucieństwie na przestrzeni wieków, tylko obecnym, ktoremu ulegam i ktory tu i teraz wywołuje moje wzburzenie.

O !


Ostatnio zmieniony przez luzik dnia Pon 0:01, 06 Wrz 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:56, 06 Wrz 2010    Temat postu:

To, jak zachowuje się cierpienie na przestrzeni wieków, stanowi ilustrację jego źródeł i miary, jaką jest mierzone tu i teraz. Żyjesz w świecie historycznym i nie możesz postrzegać go jako czegoś, co się nie zmienia.

O!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik




Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7699
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 6:59, 06 Wrz 2010    Temat postu:

Poranne refleksje na temat ....

1.Człowiek złagodniał na przestrzeni wieków. Zadaje mniej cierpienia fizycznego ludziom i zwierzętom.
2.Kamulfowanie instynktów sprzyja łagodnieniu człowieka.



krowa napisał:
Materiał szkoleniowy konferencji Plan Likwidacji Cierpienia na lata 2010-2014:

1. Fizjologia kary śmierci w komorze gazu rozweselającego
2. Kary wychowawcze w etyce zadawania cierpienia
3. Humanitarne metody zabijania bakterii chorobotwórczych
4. Niepożądane cechy świadomości zwierząt domowych
5. Modyfikacje przewodów pokarmowych zwierząt i ludzi
6. Elektromagnetyczne metody likwidacji wrażeń mózgowych
7. Deratyzacja patologicznego elementu ludzkiego
8. Rola morfiny w upowszechnianiu kultury umierania
9. Przypadek boga w świetle badań nad masochizmem
10. Leczenie farmakologiczne sadyzmu dzieci ludzkich
12. Technologie monitoringu i dezaktywacji uczuć i emocji

13. Ząb, dupa, dąb


1. Przeciwnikiem kary śmierci jestem wesołej lub mniej , bez różnicy.
2. Etyka zadawania cierpienie.... hmmm
3. Temat proponuję przełozyć wstępnie na za jakieś 200 lat.
4. Bez uwzględnienia samoświadomości , temat można rozbic o kant tematu 13 czyli zęba.
5. przerwa na papierosa
6. Można likwidować wrażenia , ale po co ?
7. Element ludzki można z powodzeniem izolować.
8. Stawiam na heroinę raczej.
9. Proponuję rozszerzyć temat o inne takie.
10. Proponuję zacząć od leczenia rodziców dzieci ludzkich i to niekoniecznie farmakologicznie.
11. gdzie ?
12. Emocje i uczucia fajne są .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik




Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7699
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:04, 06 Wrz 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:


O!


:)


Ostatnio zmieniony przez luzik dnia Pon 17:10, 06 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:37, 06 Wrz 2010    Temat postu:

I?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik




Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7699
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:58, 06 Wrz 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
To, jak zachowuje się cierpienie na przestrzeni wieków, stanowi ilustrację jego źródeł i miary, jaką jest mierzone tu i teraz. Żyjesz w świecie historycznym i nie możesz postrzegać go jako czegoś, co się nie zmienia.



Cierpienie odbieram indywidualnie. Myślę, że nie jestem w tym odosobniona. Moje bolączki wcale nie muszą uwierać innych.
Choć wtedy okazać się może, że pojęcie dobra i zła plastyczne jest.


Ostatnio zmieniony przez luzik dnia Pon 22:18, 06 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:22, 06 Wrz 2010    Temat postu:

Ależ oczywiście, że cierpienie odbieramy indywidualnie.

Co nie zmienia faktu, że jeśli zastanawiamy się nad przyczynami i mechanizmami, musimy odwoływać się do historii. W przeciwnym razie zostaje nam bezkrytyczna akceptacja (lub odrzucenie) tego, co się nam narzuca. To też jest metoda, ale jak rozumiem, nie o taką metodę tutaj chodzi.

Wracając do indywidualnego odbioru: wszak to właśnie z tego indywidualnego odbioru cierpienia bierze się to, że jego miara jest subiektywna, utworzona z indywidualnych oczekiwań i doświadczeń. Co z kolei skutkuje zależnością podłoża cierpienia od warunków bytowych. I już jesteśmy na pokładzie analizatora historycznego.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Pon 21:26, 06 Wrz 2010, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krowa
Areszt za spam, do odwołania



Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 10162
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:20, 06 Wrz 2010    Temat postu:

wykasowano

Ostatnio zmieniony przez krowa dnia Nie 22:18, 12 Wrz 2010, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
luzik




Dołączył: 11 Kwi 2010
Posty: 7699
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:36, 06 Wrz 2010    Temat postu:

krowa napisał:

2. Cierpienie może być z powodzeniem zbiorowe. Cierpieć mogą małżonkowie, grupy prześladowanych ludzi lub na przykład pewna zbiorowość ludzi połączona elementami przyczyny, miejsca i czasu - na przykład składający znicze po Tragedii Smoleńskiej. Po czym poznać cierpienie zbiorowe? Po stopniu identyfikacji i intensyfikacji cierpienia w danej zbiorowości.
3. Jeśliby ktokolwiek wątpił w cierpienie zbiorowe to dam przykład pokrewny innych zbiorowych czynności grupy, łatwiej rozpoznawalnych:
Oto stado ryb w oceanie zbija się w płynącą i świetnie manewrującą kulę; nie sposób wskazać jakiegoś przywódcę w tej kuli, najprawdopodobniej jest wiele osobników w różnych miejscach tej kuli które w danej chwili nadają ton. Ale pomimo wszystko ta kula ryb posiada na okoliczność ruchu wspólne zamiary, wspólną właściwość zbiorową.
I z cierpieniem jest podobnie, inaczej się cierpi samemu jak ktoś umrze a inaczej w grupie osób związanych wspólnym przeżyciem.


Ja myślę , że cierpienie nie może być zbiorowe. Wspólna może być idea, cierpienie natomiast indywidualne.
Tak jak w umieraniu jesteś osamotniony tak i w cierpieniu.
Cierpienie to umieranie.


Ostatnio zmieniony przez luzik dnia Pon 23:37, 06 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:10, 07 Wrz 2010    Temat postu:

Krowo, "cierpienie odbieramy indywidualnie" nie znaczy, że cierpienie jest poza człowiekiem, lecz że indywidualnie cierpisz (oraz to, że siła i charakter reakcji na bodźce zależy od osoby). Cierpisz indywidualnie także wtedy, gdy w twoim cierpieniu towarzyszą ci inni. Jak powiedziała luzik - w cierpieniu jest się osamotnionym. Chyba, że jest się chrześcijaninem, bo dla chrześcijanina we wszystkim towarzyszy mu Bóg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Varia Malaria




Dołączył: 24 Maj 2010
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:02, 07 Wrz 2010    Temat postu:

W temacie z którego wywodzi się ten watek jest napisane:
wujzboj napisał:


Andy72 napisał:
5.Tylko proszę nie mówić że zwierzęta nie czują cierpienia.
Varia napisał:
5. Zwierzęta cierpią jak zwierzęta. Varia Malaria cierpi jak Varia Malaria. Kamień cierpi jak kamień. Każdy czuje tak jak czuć może bo każdy stworzony inaczej jest.

A wuj cierpi jak wuj. Czy zakładasz, że Varię boli inaczej, niż wuja, a ich z kolei boli inaczej, niż zwierzęta? Można i tak, ale czy to nie jest zbyt ryzykowne? Zaś co do kamienia: nie bardzo wiem, co może znaczyć, że kamień cierpi. Co miałaś na myśli?


Odpowiadam:

Inaczej na ból reaguje czarna kobieta od żółtego mężczyzny. To dziś niemal oczywiste, że amerykański Żyd nie przeżywa cierpienia po włosku. Układ nerwowy człowieka różni się od układów nerwowych flory i fauny- to prawie oczywiste.
Ale co z tym kamieniem, który jest tak martwy, że dla wielu poetów stał się synonimem śmierci? Czy kamień odczuwa ból i przezywa cierpienie? Według starożytnych stoików wszystko przenika pneuma a tam gdzie natężenie jej ruchu jest największe, tam jest życie rozumne a gdzie najmniejsze, tam ciała są martwe.
Dalej kombinujcie sami. Ja idę na spacer.


Ostatnio zmieniony przez Varia Malaria dnia Wto 14:04, 07 Wrz 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krowa
Areszt za spam, do odwołania



Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 10162
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:42, 07 Wrz 2010    Temat postu:

wykasowano

Ostatnio zmieniony przez krowa dnia Nie 22:17, 12 Wrz 2010, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin