Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ateizm arbitralny
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:03, 17 Mar 2016    Temat postu:

astrotaurus napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Z tego co wyczytałem, to Barbara Stanosz po prostu mówiła, że słowo Bóg nie ma dla niej ZNACZENIA.
"Dla niej"??!! I u niej to wyczytałeś??!!
W dodatku zapewne słowa znaczenie użyłeś w znaczeniu ważne, istotne, a przecież gdybyś przeczytał ze zrozumieniem, a nie pod kątem potrzeb swojego bełkotu wiedziałbyś, że ona jako specjalistka od logiki języka buduje logiczny ciąg: brak znaczenia słów => brak sensu => niemożność przypisania wartości logicznej.

Proste pytanie: czy ZNACZENIE jest czymś obiektywnym?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
astrotaurus




Dołączył: 08 Cze 2009
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z internetu
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 8:19, 18 Mar 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Proste pytanie: czy ZNACZENIE jest czymś obiektywnym?
Prosta odpowiedź: ludzie rozumni w komunikacji dążą do uzgadniania pojęć - bez tego po prostu komunikacji nie ma. Dla odmiany religijne bełkoty robią wszystko by tego unikać. Im jest dobrze kiedy dowolne słowo może znaczyć cokolwiek, a jeszcze lepiej kiedy znaczy może znaczyć cokolwiek.

To ile razy trzeba do trolla mówić żeby jeden raz dotarło?
Jak świat światem religie nie są zdolne do dyskusji wytwarzając wyłącznie bezwartościowy bełkot.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:37, 18 Mar 2016    Temat postu:

astrotaurus napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Proste pytanie: czy ZNACZENIE jest czymś obiektywnym?
Prosta odpowiedź: ludzie rozumni w komunikacji dążą do uzgadniania pojęć - bez tego po prostu komunikacji nie ma. Dla odmiany religijne bełkoty robią wszystko by tego unikać. Im jest dobrze kiedy dowolne słowo może znaczyć cokolwiek, a jeszcze lepiej kiedy znaczy może znaczyć cokolwiek.

To ile razy trzeba do trolla mówić żeby jeden raz dotarło?
Jak świat światem religie nie są zdolne do dyskusji wytwarzając wyłącznie bezwartościowy bełkot.

Widzisz?
- Masz proste pytanie. Ale odpowiedź, jak u polityka, czyli tak, aby nie odpowiedzieć, ale zaatakować drugą stronę.
Widzę, że do dyskusji o pojęciach wciąż nie jesteś gotów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
astrotaurus




Dołączył: 08 Cze 2009
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z internetu
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:37, 18 Mar 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Widzisz?
- Masz proste pytanie. Ale odpowiedź, jak u polityka, czyli tak, aby nie odpowiedzieć, ale zaatakować drugą stronę.
No paczaj, paczaj! Bo ja widzę polityczne zakłamanie w Twoim sposobie postawienia tego "pytania". Próbujesz manipulować rozmową zamiast - jak człowiek rozumny, człowiek intelektualnie uczciwy - skupić się na omawianej wypowiedzi i ewentualnie w jej kontekście wyjaśniać wątpliwości co do znaczenia pojęcia znaczenie.
Ale żeby nie było że wujek zły: [link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:
Widzę, że do dyskusji o pojęciach wciąż nie jesteś gotów.
A mówi to troll niezdolny np. do uzgodnienia pojęcia wiara.
Bełkotliwy troll który po kilku bełkotliwych wejściach w wątku mającym na celu uzgodnienie tego pojęcia:
http://www.sfinia.fora.pl/apologia-teizmu,5/wiara-co-to-takiego,8358.html
zakłada nowy wątek oparty na głupkowatej manipulacji tym pojęciem dla własnych celów:
http://www.sfinia.fora.pl/apologia-teizmu,5/czy-da-sie-w-nic-nie-wierzyc,8366.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:37, 18 Mar 2016    Temat postu:

astrotaurus napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Widzisz?
- Masz proste pytanie. Ale odpowiedź, jak u polityka, czyli tak, aby nie odpowiedzieć, ale zaatakować drugą stronę.
No paczaj, paczaj! Bo ja widzę polityczne zakłamanie w Twoim sposobie postawienia tego "pytania". Próbujesz manipulować rozmową zamiast - jak człowiek rozumny, człowiek intelektualnie uczciwy - skupić się na omawianej wypowiedzi i ewentualnie w jej kontekście wyjaśniać wątpliwości co do znaczenia pojęcia znaczenie.
Ale żeby nie było że wujek zły: [link widoczny dla zalogowanych]

Ano widzisz?...
Nawet potrafisz podlinkować, tylko trudniej z wnioskowaniem, z tego do czego linkujesz.
Wikipedia napisał:
Znaczenie – pojęcie, które łączy to, co rejestrujemy naszymi zmysłami z jakimś symbolem. Znak, zdanie, gest, czy dźwięk nie mają znaczenia, jeśli nie odnoszą się do czegoś, co jest nam znane.

Jak widać - znaczenie ma ODNOSIĆ SIĘ DO TEGO CO JEST NAM ZNANE.
Wynika stąd SUBIEKTYWNOŚĆ ZNACZEŃ - to, że pewne osoby "znają" dany symbol w jeden sposób, a inne osoby w inny. Tak z resztą musi być, bo znaczenia się zmieniają wraz z rozwojem myśli ludzkiej, konwencji językowych, użycia. Ludzie POZNAJĄ pewne aspekty rzeczywistości, UCZĄ SIĘ. Nikt nie rodzi się z gotową bazą znaczeń.
Oczywiście nie chciałeś dalej analizować aspektu znaczenia, bo zapewne przeczuwałeś, iż Twój argument z wypowiedzi Barbary Stanosz, w którym ogłosiła ona, że słowo "Bóg" nie ma znaczenia, miał być niepodważalnym i absolutnym stwierdzeniem, iż zawsze, wszędzie i dla każdego "Bóg" miało nie mieć znaczenia. Jednak, choćby nie wiem jak wielki autorytet przypisywać Pani Barbarze - to nie jest ona jakimś ogólnoludzkim depozytariuszem znaczeń, arbitrem w kwestii co znaczenie posiada, a co nie. Więc nawet jeśli dla Pani Barbary Stanosz jakieś słowo nie ma znaczenia, to dla kogoś innego to znaczenie może być. Tak więc brak przypisania znaczenia dla słowa "Bóg" przez Panią Barbarę Stanosz należy uznać za jej PRYWATNY STAN (ROZUMIENIA) ZNACZEŃ.
Oczywiście, ktoś może przypisać Pani Barbarze jakąś postać autorytetu. Może nawet stąd wywieść wniosek, że słowu "Bóg" absolutnie nie uda się przypisać znaczeń. Jest to jego wybór.
Ja osobiście, po analizie kontekstów w jakich ludzie używają słowa "Bóg", a także (być może w głównej mierze) jak ja sam jestem w stanie utworzyć logiczny układ odniesień w moim umyśle, jestem w stanie dostrzec w owych kontekstach sensowny i spójny rdzeń znaczeniowy. Dla mnie słowo "Bóg" posiada znaczenie w tym sensie, że prowadzi moje rozumowanie do konkretnych obszarów myśli, uruchamia w przewidywalny względnie sposób odczucia, wskazuje na dziedziny, którymi można się zajmować. Na ile to znaczenie spełnia czyjeś kryterium "realności" to już inna sprawa. Ja swoimi znaczeniami odpowiadam przed własnym umysłem i tu sprawę mam względnie jasną.
Pani Stanosz ma zapewne względem potencjalnych powiązań (znaczeń) dla słowa Bóg określone oczekiwania. Może konteksty językowe używane w religii owych oczekiwań nie spełniają. Trudno. To nie mój problem.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 13:47, 18 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prosiak




Dołączył: 28 Lis 2015
Posty: 1128
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:47, 18 Mar 2016    Temat postu:

Astrotaurusie, takie niezdefiniowane pojęcia utożsamiam z prawą półkulą. Nie oczekuje się po nich logiki. Lewa półkula i kora przedczołowa powinny u mężczyzny załatwić sprawę kontroli nad prawą półkulą i układem limbicznym. Jednak religijne mechanizmu manipulacyjne są tak mocne, że przezwyciężają ten system obronny. To jak wirus albo rak rozkładający psychikę od środka. Niezdefiniowane pojęcia, które służą jako metafora, to powinien być środek przekazu dla myśli, a nie metafora dla metafory, która nam coś narzuca.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:23, 18 Mar 2016    Temat postu:

Prosiak napisał:
Astrotaurusie, takie niezdefiniowane pojęcia utożsamiam z prawą półkulą. Nie oczekuje się po nich logiki. Lewa półkula i kora przedczołowa powinny u mężczyzny załatwić sprawę kontroli nad prawą półkulą i układem limbicznym. Jednak religijne mechanizmu manipulacyjne są tak mocne, że przezwyciężają ten system obronny. To jak wirus albo rak rozkładający psychikę od środka. Niezdefiniowane pojęcia, które służą jako metafora, to powinien być środek przekazu dla myśli, a nie metafora dla metafory, która nam coś narzuca.

Definiowalność pojęć w ścisłym sensie to z kolei iluzja.
Każda ścisłość i "logiczność" odwołań definicyjnych jest wrażeniem na krótką metę - dopóki nie przeanalizujemy sytuacji głębiej. Jak się zajrzy do definicji, to ona wskaże nam jakieś znaczenia jako wyjaśnienie. Te z kolei znaczenia mają swoje definicje, czyli swoje odwołania do wyjaśnień. A te znowu do dalszych... Po jakimś czasie (zwykle już bardzo szybko) baza odwołań do nowych znaczeń się wyczerpuje - można co najwyżej kręcić "pętelki" w owych znaczeniach.
Dlatego sensowne rozumienie znaczeń jest szersze - mniej może konkretne, mniej bazujące na iluzji ścisłej logiki, a potrafiące się pogodzić z pewnym rozmyciem znaczeń, z tym że rozumienie jest procesem twórczym uruchamianym zawsze przez UMYSŁ, który już na bieżąco w danej sytuacji musi wypełnić luki w powiązaniach, "dosztukować" nowe aspekty. Ale to oczywiście jest rozważanie "za ciężkie" na Astrotaurusowy pomyślunek, który zapewne znowu uraczy tę dyskusję kolejną partią "argumentów" w stylu "bełkoczesz".
:rotfl:


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 15:48, 18 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prosiak




Dołączył: 28 Lis 2015
Posty: 1128
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:57, 18 Mar 2016    Temat postu:

No i znów wchodzisz tu z poziomem prawdy absolutnej, gdzie nic nie można stwierdzić i można cały czas kręcić się w kółko.

Trzeba uprościć pewne rzeczy żeby przenieść je na poziom intersubiektywny, po to żeby rozmówca mógł zrozumieć o co chodzi. Chyba, że jesteś poetą, ale wtedy warto pisać poezję i wtedy użycie słowa Bóg bez precyzowania jest uzasadnione.

Ze słowem Bóg jest tak, że cokolwiek powiemy na ten temat nie zamkniemy tego w definicji. Podobnie jest z miłością, osobą, dobrem i złem, sensem, klimatem miejsca itd.

Tylko, że miłość można poczuć, bycie osobą jest trybem społecznym, z którego korzystamy, dobro i zło to nasze oceny, sens to poczucie domykające doświadczenie.

Ale Bóg nie jest uczuciem i nie jest subiektywny!

To pojęcie absolutne, z którym nie ma dyskusji i jest na poziomie wiary. Podobnie kiedy przeniesiemy osobę, dobro, piękno, sens lub miłość na ten poziom, to też nie możemy o tym nic powiedzieć i tworzymy sztywne mentalne ramy, które nie opiszą akurat tych desygnatów. Tylko, że Bóg to jednak coś innego.

Bóg to byt osobowy, który stworzył świat (czyli wpisuje się w przyczynowość i jest na samym początku, lub ponad i poza początkiem), ustalił jakieś dobro i zło, sens itd. Przeciwko temu zdecydowanie się sprzeciwiam, więc trzeba odejść od tej definicji i wtedy Bóg staje się abogiem.

I tak moim zdaniem teiści przegrywają z ateistami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:52, 18 Mar 2016    Temat postu:

Prosiak napisał:
Ale Bóg nie jest uczuciem i nie jest subiektywny!

To pojęcie absolutne, z którym nie ma dyskusji i jest na poziomie wiary. Podobnie kiedy przeniesiemy osobę, dobro, piękno, sens lub miłość na ten poziom, to też nie możemy o tym nic powiedzieć i tworzymy sztywne mentalne ramy, które nie opiszą akurat tych desygnatów. Tylko, że Bóg to jednak coś innego.

Bóg to byt osobowy, który stworzył świat (czyli wpisuje się w przyczynowość i jest na samym początku, lub ponad i poza początkiem), ustalił jakieś dobro i zło, sens itd. Przeciwko temu zdecydowanie się sprzeciwiam, więc trzeba odejść od tej definicji i wtedy Bóg staje się abogiem.

I tak moim zdaniem teiści przegrywają z ateistami.

Bóg sam subiektywny nie jest. Ale jest subiektywnością (m.in. bo także obiektywnością) ROZPOZNAWANY.
Nie jest tak, ze Bóg jest "pojęciem absolutnym, z którym nie ma dyskusji". Wręcz przeciwnie - jest to pojęcie, z którym nasza natura NIEUSTANNIE DYSKUTUJE. Z resztą nawet ateiści to robią, choć nie zdają sobie z tego sprawy. :serce:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
astrotaurus




Dołączył: 08 Cze 2009
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z internetu
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:58, 18 Mar 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Wynika stąd SUBIEKTYWNOŚĆ ZNACZEŃ - to, że pewne osoby "znają" dany symbol w jeden sposób, a inne osoby w inny. Tak z resztą musi być, bo znaczenia się zmieniają wraz z rozwojem myśli ludzkiej, konwencji językowych, użycia. Ludzie POZNAJĄ pewne aspekty rzeczywistości, UCZĄ SIĘ. Nikt nie rodzi się z gotową bazą znaczeń.
Tyle że ludzie rozumni jakoś się komunikują uzgadniając "bazy znaczeń" na bieżąco. Wierzący tworząc kompulsywnie biblioteki bełkotu ciągle nie są w stanie nadać znaczenia słowu Bóg będącego kanwą wszystkich religijnych bajań.
I spróbuj zwrócić uwagę, że ciągle uciekasz w stronę swoich wyobrażeń, spekulacji kiedy nie istnieją religie postulujące Bogów wyłącznie w wyobrażeniach. Problem jest ciągle z waszym upośledzeniem poznawczym przejawiającym się pomyleniem wyobraźni i rzeczywistości, wskutek czego nie można z wami w żaden sposób uzgodnić modelu rzeczywistości w kwestiach objętych wiarą.
M.in. po to dałem przykład "stwórcy" byś spróbował pojąć, że może ono funkcjonować w bajędach literackich (religijnych czy innych), spekulacjach, koncepcjach - czyli wszystkim co występuje wyłącznie w umyśle - do woli w sposób uprawniony natomiast nie mając realnego znaczenia nigdy nie może się znaleźć w opisie / modelu świata poza wyobraźnią, poza umysłami

Cytat:
Oczywiście nie chciałeś dalej analizować aspektu znaczenia, bo zapewne przeczuwałeś, iż Twój argument z wypowiedzi Barbary Stanosz, w którym ogłosiła ona, że słowo "Bóg" nie ma znaczenia, miał być niepodważalnym i absolutnym stwierdzeniem, iż zawsze, wszędzie i dla każdego "Bóg" miało nie mieć znaczenia.
Oczywiście jak rasowy troll ciągle nie chcesz przyjąć do wiadomości co powtarzam tyle razy, że wy - wszyscy wierzący na przestrzeni świata i czasu nie wprowadziliście tego terminu do rozumnej dyskusji o świecie rzeczywistym, czyli -słowami B. Stanosz - nie wyposażyliście tego słowa w znaczenie.

Tylko przypominam: daruj sobie literaturę, i pomyśl o świecie poza Twoim umysłem, bo o ten świat - wspólny dla nas wszystkich - tu chodzi.

Cytat:
ja sam jestem w stanie utworzyć logiczny układ odniesień w moim umyśle, jestem w stanie dostrzec w owych kontekstach sensowny i spójny rdzeń znaczeniowy. Dla mnie słowo "Bóg" posiada znaczenie w tym sensie, że prowadzi moje rozumowanie do konkretnych obszarów myśli, uruchamia w przewidywalny względnie sposób odczucia, wskazuje na dziedziny, którymi można się zajmować.
To jak się ma do tego żydowski zombie który podobno mnie od czegoś uratował?

Cytat:
Na ile to znaczenie spełnia czyjeś kryterium "realności" to już inna sprawa. Ja swoimi znaczeniami odpowiadam przed własnym umysłem i tu sprawę mam względnie jasną.
Rzeczywiście, Twoje tępe zadowolenia z siebie jest niezachwiane mimo że nie umiesz odróżnić realności od nierealności.

Cytat:
Pani Stanosz ma zapewne względem potencjalnych powiązań (znaczeń) dla słowa Bóg określone oczekiwania. Może konteksty językowe używane w religii owych oczekiwań nie spełniają. Trudno. To nie mój problem.
Na tym to polega że tak sobie pieprzycie do siebie swoje bzdety (każda religia swoje) byle nie myśleć, byle nie brać odpowiedzialności za swoje poglądy.
Nie ma problemu wyznawca Zombie, wyznawca Allaha, wyznawca Wisznu... wszak upośledzenie umysłu mają wspólne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Prosiak




Dołączył: 28 Lis 2015
Posty: 1128
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:01, 18 Mar 2016    Temat postu:

Ateiści to robią, bo ktoś wprowadził ten mem do społeczeństwa. Podobnie prawacy robią z lewakami itd. Dlatego mówienie "jest tak" i "moja prawda jest dobra, a twoja zła" jest bez sensu. Podobnie o prohibicji rozmawia się najwięcej tam gdzie jest prohibicja, tak samo jest z Bogiem, o którym dyskutuje się tam gdzie są teiści.

Bóg jest rozpoznawany subiektywnością - mem Boga. I przeze mnie jest traktowany jako wirus lub rak, ląduje w koszu ze spamem.

Więc jeśli teista chce powiedzieć o Bogu, to musi przenieść swoją subiektywną wiarę na grunt intersubiektywnych pojęć, ale musi zrobić to w taki sposób żeby ateista jak najlepiej to zrozumiał.

Tymczasem ja nie rozumiem jak łączysz wiarę w Boga, który jest pojęciem religijnym i absolutnym, z tym co piszesz i w czym się z Tobą zgadzam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
astrotaurus




Dołączył: 08 Cze 2009
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z internetu
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:02, 18 Mar 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Definiowalność pojęć w ścisłym sensie to z kolei iluzja.
I to niesięganie boskiego ideału usprawiedliwia wasz bełkot bez cienia rozumnej definicji?
Między tymi ścianami nie ma żadnej przestrzeni? Bo ja widzę, że jest i jakoś ludzie sobie radzą z komunikacją - poza religijnymi głupotami, ma się rozumieć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:33, 18 Mar 2016    Temat postu:

astrotaurus napisał:
Cytat:
Pani Stanosz ma zapewne względem potencjalnych powiązań (znaczeń) dla słowa Bóg określone oczekiwania. Może konteksty językowe używane w religii owych oczekiwań nie spełniają. Trudno. To nie mój problem.
Na tym to polega że tak sobie pieprzycie do siebie swoje bzdety (każda religia swoje) byle nie myśleć, byle nie brać odpowiedzialności za swoje poglądy.
Nie ma problemu wyznawca Zombie, wyznawca Allaha, wyznawca Wisznu... wszak upośledzenie umysłu mają wspólne.

Aleś mi przygadał. :shock: :shock: :shock:
Powiedziałeś COŚ.
Wiesz co Astrotaurusie?
Czasem mam wrażenie, że rozmawiam z gimnazjalistą, z dzieciakiem, który za główny cel rozmowy stawia sobie przekomarzanie się, powiedzenie temu drugiemu "aleś ty głupi!", "ale z ciebie debil!". Gimnazjalista tak ma, a potem z tego wyrasta.
Nie wiem ile masz lat, ale jak się odezwiesz w ten swój zwykły sposób to...
ręce i nogi opadają. :( :( :(
Nie wyrosłeś. Myślisz najwyraźniej, że ze mną wygrywasz, gdy napiszesz o "upośledzeniu umysłu" - po prostu tak arbitralnie określisz moją osobę w nieuprzejmy, agresywny sposób. A ja to widzę tylko jako Twoją niedojrzałość.
Tylko niedojrzałość...
Przyjdzie czas, gdy z tych Twoich "wygrywań" dyskusji za pomocą arbitralnego nadawania pejoratywnych etykiet pozostanie tylko WSTYD. Taki palący wstyd.
Ale teraz tego nie zrozumiesz...


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 20:49, 18 Mar 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
astrotaurus




Dołączył: 08 Cze 2009
Posty: 310
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z internetu
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:00, 18 Mar 2016    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Czasem mam wrażenie, że rozmawiam z gimnazjalistą,
No paczaj, a ja cały czas mam pewność że (NIE) rozmawiam z bełkotliwym trollem co chętnie plecie o swoich wrażeniach, o swoich wymysłach na temat oponenta, ale nie jest zdolny do nawiązania intelektualnego kontaktu, do odpowiedzialności za swoje słowa.
Jeśli chcesz by traktować Cie poważnie, bym czem prędzej się zawstydził to wyjaśnij co ma wspólnego z rzeczywistością (w tym z ratunkiem dla mnie) starożytna bajka o tym co zabili go i uciekł.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin