Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czy wiara to kwestia wyboru?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
comrade




Dołączył: 07 Paź 2008
Posty: 529
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy

PostWysłany: Śro 0:46, 16 Gru 2009    Temat postu:

Wszystko jest kwestią wyboru. Ale wyboru nie mamy bo pod spodem rządzą nami oddziaływania na poziomie molekularnym ;) - nam sie tylko WYDAJE że wybieramy ale to tylko zaawansowany efekt "uświadamiania". Więc wiara nie jest kwestią wyboru.

Nie jest nawet kwestią wyboru czy poproszony by podnieść jedną rękę do góry - podniosę lewą czy prawą.

Wszystko ma swój powód. A jak mi nie wierzycie i dalej uważacie że macie wolną wolę to zastanówcie się czy kiedykolwiek w życiu zrobiliście coś czego nie dałoby się przewidzieć. :)) Ha! :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Goudolf




Dołączył: 30 Paź 2009
Posty: 165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Skąd: Toruń
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:07, 16 Gru 2009    Temat postu:

comrade napisał:
Wszystko jest kwestią wyboru. Ale wyboru nie mamy bo pod spodem rządzą nami oddziaływania na poziomie molekularnym - nam sie tylko WYDAJE że wybieramy ale to tylko zaawansowany efekt "uświadamiania". Więc wiara nie jest kwestią wyboru.

Nie jest nawet kwestią wyboru czy poproszony by podnieść jedną rękę do góry - podniosę lewą czy prawą.

Czyli NIC nie jest kwestią wyboru.

comrade napisał:
Wszystko ma swój powód. A jak mi nie wierzycie i dalej uważacie że macie wolną wolę to zastanówcie się czy kiedykolwiek w życiu zrobiliście coś czego nie dałoby się przewidzieć. ) Ha!


Masz na myśli czy człowiek może zrobić coś, co jest po za ludzkim wyobrażeniem?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Johnny99




Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 592
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 16 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:38, 16 Gru 2009    Temat postu:

Cytat:
Więc wiara nie jest kwestią wyboru.


To po co próbujesz przekonać wierzących, że ich wiara jest dziecinna/bezsensowna/słabo uargumentowana - przecież to i tak nie nasz wybór, że wierzymy ( ani nie Twój, że nie wierzysz ) ? ;)

Cytat:
A jak mi nie wierzycie i dalej uważacie że macie wolną wolę


Nie ma sensu uważać inaczej, bo nawet jeśli będziesz sobie bez przerwy powtarzał "nie mam wolnej woli, nie mam wolnej woli itp." i tak Cię to nie zwolni z wyborów, których jesteś zmuszony codziennie dokonywać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 424 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:18, 17 Gru 2009    Temat postu:

Genkaku napisał:
czy samo podjęcie decyzji, tj. powiedzenie sobie "tak, pokocham" jest w stanie zrealizować taki ów zamiar?

Samo podjęcie decyzji? Nie, to za mało. Trzeba jeszcze dołożyć starań. Trzeba dostatecznie chcieć, aby dostatecznie móc :)

PTRqwerty napisał:
Temat poruszony przez Genkaku nie ogranicza się wcale do spraw religijnych tylko do ogółu aktywności istoty ludzkiej.

Pewno nie ogranicza się.

PTRqwerty napisał:
Co to w ogóle za akcja żeby dyskutować o tym, czy człowiek może myśleć bez emocji i czy byłoby to myślenie lepsze? Taka ewentualność w ogóle gdzieś w przyrodzie występuje?

Ja nie znam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 424 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:33, 17 Gru 2009    Temat postu:

Genkaku napisał:
Alternatywnie: Czy jesteś w stanie podjąć decyzję, tu i teraz, że oto pokochasz pewną, daną osobę (NIE miłością "braterską")?
wuj napisał:
Tak.
Goudolf napisał:
A czy jesteś wstanie podjąć decyzję o tym, że kogoś (od tak) nienawidzisz, powiedzmy, że jest to bardzo bliska Ci osoba.

Tak. Ale decyzji takiej podejmować nie zamierzam. To nieco podobne do tego, że nie zamierzam podejmować decyzji, że odetnę sobie ucho.

Goudolf napisał:
Myślę, że (prawdopodobnie) jest to możliwe dla osób o potężnej sile woli- np. możność nieprzyjmowania pokarmu aż do śmierci głodowej (dżinizm).

Myślę, że w każdym przypadku jest to także kwestia motywacji. Człowiek musi być przede wszystkim przekonany, że to, co robi, jest słuszne i sensowne. Im słabsza wola, tym silniejsze musi być to przekonanie. Im silniejsza wola, tym słabsze może być to przekonanie. Z czego wynika być może, że zbyt silna wola może być niebezpieczna dla zdrowia i dla otoczenia :P.

Goudolf napisał:
Religia nie jest kwestią wyboru (być może dla nielicznych ludzi o potężnej sile woli jest).

Myślę, że religia jest kwestią wyboru, jeśli tylko warunki na to pozwalają. Ja jestem katolikiem z wyboru, chociaż nie uważam się za kogoś o potężnej sile woli.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 424 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:36, 17 Gru 2009    Temat postu:

Johnny99 napisał:
Przede wszystkim nie uważam, by muzułmanom obiecującym hurysy chodziło w głębszym sensie o coś innego, niż np. autorom Biblii obiecującym "ucztę". Oni po prostu napisali to, co im się wydawało najbardziej obrazowym porównaniem ukazującym sens pojęcia "zbawienie". Nie ma sensu porównywać opisów, bo chodzi w nich o to samo.

Też tak uważam.

Goudolf napisał:
Czyli o co?

O to, że być z Bogiem to spełnienie wszystkich ludzkich potrzeb.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 424 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:40, 17 Gru 2009    Temat postu:

rafal3006 napisał:
Dziecko nie ma żadnego wyboru, przyjmuje religię rodzica np. ateizm. Gdy dorośnie to wszystko jest możliwe, choć wyłamanie się z wiary rodziców jest trudne i raczej rzadkie.
idiota napisał:
jakie rytuały ma ateizm?

Schematy myślowe. Oczywiście, szczegóły zależą od wyznania :D. Bywają wyznania pozwalające wiernym na samodzielne myślenie. Ale podobnie jak w przypadku religii, w większości przypadków wyznawcy zostawiają myślenie autorytetom. Bywa, że najpierw jest to tatuś i mamusia, potem pani nauczycielka, potem pan profesor, a potem ewentualnie jeszcze autor jakiegoś artykuliku czy autorka jakiejś książeczki.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Czw 0:40, 17 Gru 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3105
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 15 razy
Skąd: stolnica

PostWysłany: Czw 15:25, 17 Gru 2009    Temat postu:

od posiadania schematów myślowych nie zostaje się od razu religią, poza tym schematy mają ludzie a nie religie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Johnny99




Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 592
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 16 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:09, 17 Gru 2009    Temat postu:

A co to jest religia ?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3105
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 15 razy
Skąd: stolnica

PostWysłany: Czw 17:07, 17 Gru 2009    Temat postu:

religia to organizacja społeczna (wspólnota) mająca na celu łagodzenie grozy śmierci.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Goudolf




Dołączył: 30 Paź 2009
Posty: 165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Skąd: Toruń
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:37, 17 Gru 2009    Temat postu:

Genkaku napisał:
Alternatywnie: Czy jesteś w stanie podjąć decyzję, tu i teraz, że oto pokochasz pewną, daną osobę (NIE miłością "braterską")?
wuj napisał:
Tak.
Goudolf napisał:
A czy jesteś wstanie podjąć decyzję o tym, że kogoś (od tak) nienawidzisz, powiedzmy, że jest to bardzo bliska Ci osoba.

wuj napisał:
Tak. Ale decyzji takiej podejmować nie zamierzam. To nieco podobne do tego, że nie zamierzam podejmować decyzji, że odetnę sobie ucho.


Czy japoński lekarz z czasów II WŚ mający polecenie wykonywania pseudomedycznych, straszliwych i zbrodniczych eksperymentów na kobietach w ciąży może (jeśli ma odpowiednio silną wolę i chęć zmiany), tak ukształtować swoją moralność (np. wmówić sobie, że one nie są ludźmi i nie czują bólu) aby nie czuć żadnych wyrzutów sumienia?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Johnny99




Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 592
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 16 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:39, 17 Gru 2009    Temat postu:

Cytat:
religia to organizacja społeczna (wspólnota) mająca na celu łagodzenie grozy śmierci.


Czyli np. wczesny judaizm nie był religią ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3105
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 15 razy
Skąd: stolnica

PostWysłany: Czw 18:07, 17 Gru 2009    Temat postu:

nie wiem.nie znam wczesnego judaizmu.
jeśli nie posiadał żadnego wytłumaczenia doktrynalnego faktu śmierci (a chyba miał) i żadnych rytuałów pogrzebowych (co też jest zdaje się contra factum) to faktycznie nie był.
myślę, że opacznie pojmujesz pojęcie łagodzenia grozy śmierci. nie chodzi przecież o obietnicę wiecznego bytowania w zaświatach. masz w podpisie tekst Feuerbacha a nie znasz jego filozofii. nieładnie.
do czytania "Wykładów o istocie religii" tegoż biegiem marsz!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
greeley




Dołączył: 09 Mar 2008
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: skądinąd

PostWysłany: Czw 19:01, 17 Gru 2009    Temat postu:

Goudolf napisał:

Czy japoński lekarz z czasów II WŚ mający polecenie wykonywania pseudomedycznych, straszliwych i zbrodniczych eksperymentów na kobietach w ciąży może (jeśli ma odpowiednio silną wolę i chęć zmiany), tak ukształtować swoją moralność (np. wmówić sobie, że one nie są ludźmi i nie czują bólu) aby nie czuć żadnych wyrzutów sumienia?


Wydaje mi się, że może, choć jeśli był np. wierzącym głęboko katolikiem to sytuacja taka staje się mało prawdopodobna. Sumienie to pewne generalne zasady wynikające z prawa naturalnego, wrodzone + doświadczenie (kształtowanie sumienia). Lekarz pewnie ma spory bagaż doświadczeń, ale czy dysponując odpowiednio silną wolą +intelekt, nie może podjąć próby reinterpretacji doświadczenia? Może także stwierdzić (w odniesieniu do zasad naturalnych) że dotąd źle rozpoznawał dobro. Wydaje się, że takim przypadkiem historycznym był niejaki Edwin Katzen-Ellenbogen.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 424 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:42, 19 Gru 2009    Temat postu:

Goudolf napisał:
Czy japoński lekarz z czasów II WŚ mający polecenie wykonywania pseudomedycznych, straszliwych i zbrodniczych eksperymentów na kobietach w ciąży może (jeśli ma odpowiednio silną wolę i chęć zmiany), tak ukształtować swoją moralność (np. wmówić sobie, że one nie są ludźmi i nie czują bólu) aby nie czuć żadnych wyrzutów sumienia?

Tak.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 21852
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 424 razy
Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:45, 19 Gru 2009    Temat postu:

idiota do Johnny'ego99 napisał:
masz w podpisie tekst Feuerbacha a nie znasz jego filozofii. nieładnie.
do czytania "Wykładów o istocie religii" tegoż biegiem marsz!

Nie bardzo rozumiem, czemu użycie aforyzmu miałoby pociągać za sobą obowiązek przejęcia wszystkich poglądów autora aforyzmu...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Goudolf




Dołączył: 30 Paź 2009
Posty: 165
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Skąd: Toruń
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:10, 19 Gru 2009    Temat postu:

greeley napisał:
Wydaje mi się, że może, choć jeśli był np. wierzącym głęboko katolikiem to sytuacja taka staje się mało prawdopodobna.

Raczej (prawie) zupełnie niemożliwa.
greeley napisał:
Sumienie to pewne generalne zasady wynikające z prawa naturalnego, wrodzone + doświadczenie (kształtowanie sumienia).

Doświadczenia będą interpretowane rozumem (istnieje jedna interpretacja, którą uznajemy za prawdziwą- inne są prawdopodobne lub mało prawdopodobne), nie można zreinterpretować doświadczenia aby było ono sprzeczne z naszym rozumowaniem, jeśli ktoś stara sobie jednak wmówić jakiś absurd (chińskie dzieci to nie ludzie) to jednocześnie musi wyczuwać, iż robi coś przeciw sobie- domyśla się, że chińskie dzieci to jednak ludzie.
greeley napisał:
Lekarz pewnie ma spory bagaż doświadczeń, ale czy dysponując odpowiednio silną wolą +intelekt, nie może podjąć próby reinterpretacji doświadczenia?

Nie może zreinterpretować swojego doświadczenia pod swoje własne widzi mi się (tym bardziej jeśli dana osoba jest inteligentna) w takiej niezwykłej sytuacji (mordowanie dzieci) – chyba prawie wszyscy ludzie wiedzą i czują, że zabijanie chińskich dzieci jest czymś złym, przerażającym i najstraszliwszym jeśli chodzi o ofiarę (dziecko jest bezbronne i naiwne), nawet mordercy którzy bez wyrzutów sumienia opowiadają jak mordowali ludzi za pieniądze, czuliby (w większości) obrzydzenie i gniew na wieść o chorych eksperymentach na dzieciach
Japońskiej jednostki 731.
greeley napisał:
Może także stwierdzić (w odniesieniu do zasad naturalnych) że dotąd źle rozpoznawał dobro.

Musiałby postąpić wbrew sobie (sprzecznie z własną wiedzą i interpretowanym według własnego rozumowania doświadczeniom)- musiałby czuć, że wciska sobie kit.
Goudolf napisał:
Czy japoński lekarz z czasów II WŚ mający polecenie wykonywania pseudomedycznych, straszliwych i zbrodniczych eksperymentów na kobietach w ciąży może (jeśli ma odpowiednio silną wolę i chęć zmiany), tak ukształtować swoją moralność (np. wmówić sobie, że one nie są ludźmi i nie czują bólu) aby nie czuć żadnych wyrzutów sumienia?

wijzbuj napisał:
Tak.

Ale jest to możliwe tylko hipotetycznie czy praktycznie?
Jeśli jest to możliwe praktycznie (dla wybrańców o bardzo wysokiej sile woli) to moralność można lepić jak plastelinę, wedle własnego widzi mi się- japoński lekarz mógłby „przekonać się”, że chińskie dzieci to nie ludzie, dokonywać przez lata zbrodni, a następnie znów „się przekonać”, że jednak chińskie dzieci to ludzie, w końcu dostać propozycję posady lekarza wycinającego organy od chińskiej mafii porywającej dzieci i sprzedającej organy i znów „przekonać się” że chińskie dzieci to nie ludzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3105
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 15 razy
Skąd: stolnica

PostWysłany: Sob 12:39, 19 Gru 2009    Temat postu:

wujzboj napisał:
idiota do Johnny'ego99 napisał:
masz w podpisie tekst Feuerbacha a nie znasz jego filozofii. nieładnie.
do czytania "Wykładów o istocie religii" tegoż biegiem marsz!

Nie bardzo rozumiem, czemu użycie aforyzmu miałoby pociągać za sobą obowiązek przejęcia wszystkich poglądów autora aforyzmu...
i co z tego?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Genkaku
Mediator



Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1397
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Skąd: pochodzą te myśli?

PostWysłany: Śro 1:52, 23 Gru 2009    Temat postu:

PTRqwerty,
PTRqwerty napisał:
Genkaku napisał:
Wszelako, takie uogólnienia, jak "każdy człowiek jest w stanie podjąć decyzję, że ...", albo "żaden człowiek nie jest w stanie podjąć takiej decyzji, że ..." wydają się co najmniej lekko naciągane:D
Ja nie użyłem tych sformułowań i nie ma czegoś takiego w moim postcie.
W istocie, nie użyłeś - co do tego się zgadzamy.

PTRqwerty napisał:
Co to w ogóle za akcja żeby dyskutować o tym, czy człowiek może myśleć bez emocji i czy byłoby to myślenie lepsze? Taka ewentualność w ogóle gdzieś w przyrodzie występuje?
Nie wiem, co to za akcja, ale na szczęście w tym wątku nikomu nie przyszło do głowy, by takiej bronić / taką przeprowadzać.


Johnny99,
Przez realizację zamiarów rozumiem doprowadzenie do stanu rzeczy o treści owego zamiaru, tj. zrealizowanie zamiaru "pokochania kogoś" jest właśnie szczere pokochanie kogoś.


Oless,
bardzo ciekawy post. Niestety nie mam się do czego przyczepić :wink:.


comrade,
co więc Ty rozumiesz pod terminem "wolna wola"? Skoro twierdzisz, że nie istnieje, to przydałoby się wiedzieć, co tak naprawdę nie istnieje :>


wujzboj,
wujzboj napisał:
Genkaku napisał:
czy samo podjęcie decyzji, tj. powiedzenie sobie "tak, pokocham" jest w stanie zrealizować taki ów zamiar?
Samo podjęcie decyzji? Nie, to za mało. Trzeba jeszcze dołożyć starań. Trzeba dostatecznie chcieć, aby dostatecznie móc :)
Niezwykle cenna uwaga.
Po co więc mielibyśmy chcieć wierzyć? Coś mi to przypomina.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bol999




Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 3306
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 80 razy
Skąd: PIEKŁO z klimatyzacja
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 8:46, 27 Gru 2009    Temat postu:

Genkaku
Cytat:
Po co więc mielibyśmy chcieć wierzyć?

W tym rzecz.
Dokąd nic nie wiemy, pozostaje nam wiara innym.

Czym więcej WIEMY na podstawie własnych doświadczeń, tym mniej ślepej wiary w informacje nie zawsze prawdziwe i rzetelne.

Nieistotne jak wiele wiedzy zgromadzimy ale nigdy nie doświadczymy żadnej WIEDZY o Bogu.
W tym zakresie zawsze pozostanie nam; WIERZYĆ lub NIEWIERZYĆ


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10798
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 764 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:18, 28 Gru 2009    Temat postu:

bol999 napisał:
Nieistotne jak wiele wiedzy zgromadzimy ale nigdy nie doświadczymy żadnej WIEDZY o Bogu.
W tym zakresie zawsze pozostanie nam; WIERZYĆ lub NIEWIERZYĆ

Nie masz tu racji.
Choć z punktu widzenia ateisty tak to pewnie wygląda. więc nie dziwię się temu wnioskowi. W jakimś stopniu wypływa on pewnie także ze sposobu w jaki wierzący określają swoją religię.
W rzeczywistości "wiara" (w sensie przyjęcia czegoś bez jakichś form dowodu) jest tylko startowym etapem WIARY (rozumianej jako całokształt poczynań człowieka związanych z religia i dotyczących jego życia duchowego). Na dalszych etapach "wiara" w rozumieniu dołożenia jakiejś dodatkowej formy przekonania na dane płynące bezpośrednio z doświadczenia - na tych dalszych atapach - traci na zbaczeniu. Od pewnego momentu pytanie w rodzaju "czy Bóg istnieje?" przestaje być istotne. I tak wiadomo, że istnieje, więc nikt (wierzący) nie bedzie sobie po raz tysięczny stawiał kwestii dawno rozstrzygniętej. Zaczynają się raczej pytania np. takie:
Jak Bóg istnieje i co Jego istnienie dla mnie znaczy?
Czego Bóg od ludzi chce na takim, czy innym etapie życia?
W jaki sposób właściwie odpowiadać na te oczekiwania Boga?
i inne

Na te pytania człowiek znajduje odpowiedzi wynikające z życia - ze zdarzeń, jakie się dzieją. W ich świetle dokladane są kolejne cegiełki wiedzy o sobie samym i życiu w kontekście religii, Boga. I jest to jak najbardziej wiedza - tzn. pewne hipotezy są tu tworzone, a później odrzucane, bądź potwierdzane w sposób analogiczny do potwierdzania hipotezy np. o dochodowości inwestowania w obligacje. Gdzieś u podstaw jest tu co prawda założenie "Bóg istnieje", ale później interpretacja zdarzeń polega na ścisłym (no, nie zawsze musi być to do końca "ścisłe", ale może takie być) i konkretnym opracowywaniu wniosków na temat tego co nas spotyka.

Może podam przykład:
Wyobraźmy sobie, ze jakiś człowiek na jakimś etapie życia uznał, że dla niego największym szczęściem jest pławienie się luksusie i nie przejmowanie niczym i nikim poza sobą.
Później przeżywa swoje życie z jego problemami, ale i radościami. Po iluś tam latach, po zakosztowaniu zarówno luksusu i egoizmu, jak i turdu, wraz z poczuciem wspólnoty z ludźmi, a z którymi dzielimy trudne i jasne chwile pojawiają się nowe wnioski. I po jakimś czasie ten człowiek może stwierdzić, że bycie sobkiem maczanym w luksusie wcale nie jest aż takie świetne. Że do pewnego stopnia jest nawet nudne, bo bodźce płynące ze świetnego żarcia, wygodnego fotela, czy nawet udanego seksu są dość powtarzalne. A z kolei może się okazać, że głęboka więź z kimś innym, oparta o poczucie zaufania sprawdzonego w trudnych chwilach daje ogromną radość, nawet przekraczającą czysto zmysłowe przeżywanie nawet najbardziej przyjemnego dziedzictwa naszej "zwierzęcości". Później następuje konstatacja - od początku religia wskazywała na wielką wartość wyzwolanie się od prostych przyjemności i budowania odczuwania na "wyższym" poziomie. Teraz to się tej osobie potwierdziło niejako "doświadczalnie", jest jakąś formą WIEDZY, że to co traktuje jako pochodzące od Boga ma sens, sprawdza się etc.
Do tego dochodzi DOŚWIADCZENIE modlitwy, kontemplacji Boga (tu już rozumiem, że dla ateisty to jest pewnie bełkot, więc piszę tylko "dla porządku" nie oczekując zrozumienia) i parę innych doświadczeń, których nie będę przytaczał, żeby nie wprowadzić dyskusji na jałowe tory.
W każdym razie - tu jestem w pełni przekonany - że po etapie, na którym kwestia wierzenia jest pierwszoplanowa przychodzi kolejny, na którym schodzi ona na dalszy plan, a zaczyna się zwykłe myślenie, rozważanie za i przeciw i wyciąganie wniosków jak w każdym innym przypadku, czyli również nie związanym z religią.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bol999




Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 3306
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 80 razy
Skąd: PIEKŁO z klimatyzacja
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:58, 28 Gru 2009    Temat postu:

Michał Dyszyński
Cytat:
W rzeczywistości "wiara" (w sensie przyjęcia czegoś bez jakichś form dowodu) jest tylko startowym etapem WIARY (rozumianej jako całokształt poczynań człowieka związanych z religia i dotyczących jego życia duchowego

Aby mieć życie duchowe potrzebna jest wiara w istnienie duszy, gdyż WIEDZY w tym zakresie nie ma żadnej.
Aby wierzyć wystarczy być warzywkiem i nic ponadto.
Wiedza to dużo więcej niż ślepa wiara, ale tu potrzebny jest rozum, bo aby WIEDZIEĆ, trzeba rozumieć a to już za wiele jak dla przeciętnego wiernego.

Cytat:
Jak Bóg istnieje i co Jego istnienie dla mnie znaczy?
Czego Bóg od ludzi chce na takim, czy innym etapie życia?
W jaki sposób właściwie odpowiadać na te oczekiwania Boga?
i inne

A jak nie istnieje?
A jakby nawet istniał, to skąd wiedzieć co mu się by spodobało a co nie?

Cytat:
Na te pytania człowiek znajduje odpowiedzi wynikające z życia nie związanym z religią.

I ani słowa ze strony boga a więc daruj sobie dalsze bzdurne teorie o wyobrażonych jakichś bożkach i ich ewentualnych domniemanych zachciankach ukutych przez pasożytniczych kapłanów z tej głupoty żyjących.
I nie jestem ATEISTĄ, bo to też ślepa WIARA, tyle że w niebyt bożków i bogów wszelkiej maści.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez bol999 dnia Pon 12:16, 28 Gru 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 10798
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 764 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:19, 28 Gru 2009    Temat postu:

bol999 napisał:
I ani słowa ze strony boga ...

Otóż właśnie, że NIE.
To NIE jest tak, że nie ma słowa ze strony Boga. Są te słowa. Tylko jakby na innej "fali" - w każdym razie nie fali związanej z poznawczym determinizmem. Najpierw trzeba swoją wewnętrzną gałką pokręcić, żeby się do tej fali dostroić. Potem już da się Boga "odbierać". I wtedy owe słowa są.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3105
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 15 razy
Skąd: stolnica

PostWysłany: Pon 12:53, 28 Gru 2009    Temat postu:

no właśnie...
tylko na fali wariactwa, lsd albo stymulacji którejśtam półkuli prundem...
a tak na trzeźwo do normalnych w dniu powszednim mu nie idzie.
dziwne jak na byt wszechmocny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bol999




Dołączył: 02 Maj 2008
Posty: 3306
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 80 razy
Skąd: PIEKŁO z klimatyzacja
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:40, 28 Gru 2009    Temat postu:

idiota napisał:
no właśnie...
tylko na fali wariactwa, lsd albo stymulacji którejśtam półkuli prundem...
a tak na trzeźwo do normalnych w dniu powszednim mu nie idzie.
dziwne jak na byt wszechmocny.

Tak to prawda. Indianie po swoich ziołach przenoszą się w inne światy, gdzie rozmawiają z bogami.
Te inne swiaty, to dla ezoteryków inne wymiary rzeczywistości dla naukowców -psychologów nieświadomość a dla katolików niebo i piekło w którym nawet Jezus był aby z ciepełku pogadać z Ojcem Bogiem Wszechmocnym.
Ja mam dostęp tylko do aspiryny i choć zjadłem całe pudełko naraz Bozia nie przemówił.
Ta nasza Farmacja to jednak chyba lipna tandeta.
Może jakby zjadło się z kilo hostii albo wypiło wiaderko święconej wody?
Trzeba spytać katolików jak oni z tym Bozią się dogadują.

Michał Dyszyński

Cytat:
To NIE jest tak, że nie ma słowa ze strony Boga. Są te słowa. Tylko jakby na innej "fali" - w każdym razie nie fali związanej z poznawczym determinizmem. Najpierw trzeba swoją wewnętrzną gałką pokręcić, żeby się do tej fali dostroić. Potem już da się Boga "odbierać". I wtedy owe słowa są.
_________________
Czy ta gałka to na butelce mszalnego i już po jednej butelce Bozia gada?
A gdzie je dostanę bo chciałbym też pogadać?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez bol999 dnia Pon 14:48, 28 Gru 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin