Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Duchowość, religia, wiara
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1009
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 112 razy
Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:48, 10 Lis 2018    Temat postu:

Zauważ jednak, że to Ty dokonujesz decyzji aby cześć władzy oddać poza swoje ego, swoje 'ja', nadal Ty masz ostateczną moc którą oddajesz komuś lub czemuś z jakiś ważnych dla Ciebie powodów

Wiesz czym dla mnie różni się duchowość od religii? Religia to zjawisko społeczne, które pierwotnie miało prowadzić do duchowości ,ale w większości przypadków działa dokładnie odwrotnie przez koncentrację na formie, regułach, a nie na duchowości, czyli bezpośrednim związku z Bogiem/ swoim wyższym 'ja'...

Dla mnie relacja ja- Bóg nie jest jak kropla i Ocean z którego ta kropla się wyłoniła, choć to dobra metafora - jest jak woda - woda, jak zindywidualizowany fragment wody, taka bryłka lodu odbijająca się w innych bryłkach do ogółu wody, wszechoceanu liczonego razem z chmurami, rzekami, błotem, płatkami śniegu, gradem ,szronem...

Duchowość jest jak poczucie jedności wody z wodą a religia jak modlenie się kropli wody o wsparcie ze strony oceanu i to często za pośrednictwem innych , często pradawnych kropli które zrozumiały że w pewnym sensie są oceanem, że podział jest tylko iluzją, bo wszystko co jest w wodnym świecie jest wodą...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:12, 10 Lis 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Zauważ jednak, że to Ty dokonujesz decyzji aby cześć władzy oddać poza swoje ego, swoje 'ja', nadal Ty masz ostateczną moc którą oddajesz komuś lub czemuś z jakiś ważnych dla Ciebie powodów

Wiesz czym dla mnie różni się duchowość od religii? Religia to zjawisko społeczne, które pierwotnie miało prowadzić do duchowości ,ale w większości przypadków działa dokładnie odwrotnie przez koncentrację na formie, regułach, a nie na duchowości, czyli bezpośrednim związku z Bogiem/ swoim wyższym 'ja'...

Czasem przez słowo "religia" rozumiem to co opisujesz w tym akapicie, który na koniec zacytowałem, a czasem jednak jako coś właśnie bliskiego duchowości. Jeśli się wyjdzie od źródłosłowu - czyli od religio=więź - to wychodzi nam religia jako coś intymnego, duchowego.
Przyznam, że do końca nie wiem, które znaczenie słowa religia jest bardziej poprawne. Są te dwa znaczenia właściwie w opozycji. Zdaję sobie sprawę, że wiele faktycznie działających religii o duchowości mówi, ale za chwilę praktyką swojego funkcjonowania tę duchowość niszczy, zastępując ją żądaniem absolutnego posłuszeństwa autorytetom i lojalności swojej grupie współwyznawców, nawet z pogwałceniem głębszych wartości i etyki.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:47, 10 Lis 2018    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Zwracam natomiast uwagę na to, jak bardzo ograniczająca dla dociekań filozoficznych jest religia, która nakazuje się trzymać swoich dogmatów. Właściwie to jest ograniczająca we wszystkich obszarach myślenia, w których występuje dla niej potencjalne zagrożenie w postaci wniosków/spostrzeżeń niezgodnych z dogmatami


Bardzo spłycasz sprawę (i to już nie pierwszy raz na tym forum). Pierwsze co mi się rzuca w oczy w twojej wypowiedzi to przekonanie, że „religia nakazuje”. Czy religia to coś ubytowionego? Dlaczego religie stawiasz jako podmiot zdania (religia nakazuje/zakazuje)? Religia nie może czegoś nakazać. Jest to co najwyżej w mocy człowieka. Jeśli narzucisz sobie taki prywatny dogmat o religii to tkwisz w iluzji, że religia sama w sobie jest ograniczająca dla dociekań. Niestety, ale to nie religia sama w sobie jest ograniczająca dla dociekań, ale człowiek i jego podejście. To człowiek (a nie religia) decyduje jak traktować dogmaty i fakt ten potwierdza to, że w różnych religiach świata są ludzie o albo bardziej ortodoksyjnym myśleniu albo bardziej liberalnym. Po drugie dysponuję realnymi przykładami falsyfikującymi twoją tezę, że religia „jest ograniczająca we wszystkich obszarach myślenia, w których występuje dla niej potencjalne zagrożenie w postaci wniosków/spostrzeżeń niezgodnych z dogmatami” – Przez długi czas istniał dogmatyczny pogląd, że człowiek przed upadkiem był nieśmiertelny fizycznie więc nie było śmierci fizycznej. Dziś jednak brany pod uwagę jest koncept, że śmierć była i bierze się to z tego, co dziś wiemy o świecie (co wprost przyznaje katolicki ksiądz w filmie poniżej – zacznij oglądać od 10:05 min.) Gdybyś miał rację to religia powinna go ograniczyć w tym obszarze myślenia. https://www.youtube.com/watch?v=uQFKpb_cpEs
Pomijam fakt, że wielu wybitnych uczonych było i jest związanych z religią, co jeszcze bardziej potwierdza fakt, że religia nie oznacza rezygnacji z myślenia.
Cytat:

Cokolwiek by nie chciał odkryć, będzie musiało być zgodne z dogmatami jego religii

W Kościele katolickim nie ma z tym problemu, a przynajmniej nie na taką saklę jak ty tu sugerujesz. Jak wyżej zaznaczyłem dużo zależy od samego człowieka.

Pomijam fakt, że w każdym światopoglądzie, w każdej filozofii istnieją pewne zdania, które przyjmuje się jako rzecz oczywistą. Każdy człowiek ma jakiś zasób nienaruszalnych podstawowych tez, pewnych punktów odniesienia, które stanowią rodzaju filtru w jego patrzeniu na świat, na siebie, na życie.
Cytat:

Wyznając pewien zestaw dogmatów religijnych, nie masz zamiaru go zmieniać. To znaczy że dowolny pogląd który jest z dogmatami religii sprzeczny, uznajesz za błędny. Niemożliwa jest rzetelna analiza dająca sprzeczne z dogmatami wnioski, bo to oznaczałoby odrzucenie dogmatów - czyli odrzucenie religii. Czyli tak długo jak wyznajesz religię, tak długo jest ona ograniczeniem Twojego myślenia.

Znów to płytkie myślenie. Wyznając religię z automatu nie dzieje się, że muszę uznać coś za błędne jeśli jest w opozycji do dogmatu. Mogę zając stanowisko, że na tę chwilę tak to się jawi na pierwszy rzut oka (w opozycji), ale może w niedługim czasie znajdzie się jakieś rozwiązanie więc nie muszę uznawać, ze pogląd jest błędny i należy go odrzucić, może czegoś nie uwzględniłem, może trzeba jeszcze raz sprawę przemyśleć..

Poza tym ile jesteś wstanie wymienić takich spraw, gdzie jakiś dowolny pogląd jest sprzeczny z dogmatem, co rzekomo ma stawiać jednostkę religijną w przykrej sytuacji, gdzie musi wybierać dogmat vs dowolny pogląd? Czy to są w ogóle jakieś istotne sytuacje?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:49, 10 Lis 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Kiedyś próbowałem wygooglać w sieci listę dogmatów katolickich. Może za słaby jestem w szukaniu sieciowym, ale takiej kompletnej listy nigdzie nie znalazłem. Już samo to świadczy, że Kościół katolicki raczej nie promuje dogmatyczności swojego nauczania; przecież w przeciwnym wypadku by na swoich stronach tę listę umieszczał, a nawet ją promował.
Ktoś w ogóle zna kompletną listę katolickich dogmatów?...
sam byłbym jej ciekaw...


Może tu zakukaj: [link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:51, 10 Lis 2018    Temat postu:

mat napisał:
Zadaj sobie pytanie jaki procent społeczeństwa ukończyło np. studia filozoficzne, już nie wspomnę o logice.

Czyli trzeba skończyć studia filozoficzne żeby móc podjąć się pytań światopoglądowych, egzystencjalnych? Ja nie mam studiów filozoficznych a chcę i lubię stawiać sobie pytania o duchowość, egzystencję, znaczenie życia.
Próbujesz ukryć przykry fakt, że nie posiadasz żadnych twardych danych (scjentyście nie wypada), które broniłby twojej tezy „większość ludzi nigdy będzie zastanawiać się głęboko nad tymi kwestiami”.

Cytat:
większość ludzi zawsze będzie skupiona na tym jak przeżyć od pierwszego do pierwszego, stąd powszechność religii - taka ersatz-proteza, udzielająca pseudo-odpowiedzi na tematy zadane w poście.

Znowu jakaś „większość”.. Badania robiłeś na terenie Polski? Europy? Cała zamieszkana kula ziemska?
W oparciu o jakie to kryterium oceniłeś, że religia udziela „pseudo-odpowiedzi” odnośnie pytań o cierpienie, szczęście, egzystencje, stosunek do innych ludzi itp.? To musi być jakieś pewne kryterium skoro z taką śmiałością o tym piszesz.

Poza tym, co ty mi mydlisz oczy jakąś „powszechnością” – dziś może być powszechna, jutro nie, a za jakiś czas znowu inaczej.. Mi wystarczy, że znajdę kilku ludzi, którzy posiłkując się religią wyciągnęli głębokie, ciekawe rozważania na tematy wcześniej zasugerowane, a to że ty oceniasz wartość religii przez ludzi, którzy od niechcenia i bez zastanowienia, na „szybko”(bo ważniejsze są seriale wieczorne i przeżycie od mc do mc) liznęli temat zrozumienia „sensu życia” opierając się na religii to nie świadczy to o małej wartości religii tylko o podejściu owych ludzi. Czyli jak zwykle sprawa jest bardziej złożona, ale kolejny ateista spłyca sprawę i zrzuca odpowiedzialność na religię.

Cytat:
Znasz statystyki nt czytelnictwa?
Wiesz jaka liczbę wyświetleń mają "oczy zielone" a jaką "masowe kanały religijne"? Chyba żyjesz w jakiejś kloszy. Większość ludzi interesują promocje na kiełbasę, najnowszy kawałek Zenona Martyniuka, sukcesy/porażki orłów Nawałki , plus ewentualnie gdzie w lato pojechać na wakacje.


Ważne, że to zainteresowanie wzrasta. Niektóre filmiki kanału „Langusta na palmie” mają nawet kilka mln wyświetleń. Zresztą nawet jeśli masz rację to wciąż nic to konkretnie nie udowadnia w kwestii wartości religii, ani nawet ile ludzi zastanawia się nad kwestiami egzystencjalnymi, bo mogą to robić w zaciszu domowym a ty nie będziesz o tym wiedział.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1009
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 112 razy
Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 23:55, 10 Lis 2018    Temat postu:

Osobiście coraz bardziej pojmuję zarówno ateistów jak i teistów, osoby religijne i odrzucające religijność , różnice są w samym definiowaniu Boga, religii i duchowości, inne są modele światopoglądowe. To jest to co kiedyś bardzo ładnie Michał opisał - ateista odrzuca teizm, bo zna teizm naiwny, a teista odrzuca ateizm, bo też zna jego naiwną, spłyconą formę... Generalnie cenię każdego kto swój światopogląd zmajstrował samodzielnie, przynajmniej próbował poznać przeciwne punkty myślenia, wie dlaczego ich nie wybrał, choć fakt faktem większość ludzi po prostu światopogląd kopiuje, czasem z buntem w wieku lat nastu i skopiowaniem najczęściej przeciwnego dla tego jaki mają rodzice... Osobiście też zauważam wzrost zainteresowania tematyką szeroko pojętego światopoglądu, sama ilość filmików na youtube i ilość komentarzy o czymś świadczy, czy poziom jest wysoki to inna sprawa, ale jednak moim zdaniem rośnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 0:34, 11 Lis 2018    Temat postu:

:)

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 1:26, 11 Lis 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 6515
Przeczytał: 49 tematów

Pomógł: 149 razy
Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 0:34, 11 Lis 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Czy tak boisz się swoich emocji, że moje autentyczne słowo i odwaga jego napisania Cię tak frustrują, że burza emocji, które najchetnie byś gdzieś schował ale to niemożliwe, umieszczona zostaje na podium i światło o którym piszesz kieruje się na nią?

Kilka lat temu lecieliśmy samolotem z awanturującym się gościem. Upił się i łaził między fotelami zagadując pasażerów, stewardesy, kogo tam popadło. Choć na szczęście krzywdy nikomu nie zrobił, to uciążliwy i upierdliwy był. Powtarzał zaś co chwila "ja jestem chłopak szczery" - co najwyraźniej dekodował "nie mam zahamowań w robieniu tego, co mi tam do głowy strzeli".
Znam też inne przykłady ludzi, tym razem już ewidentnie destrukcyjnych, robiących ludziom złe rzeczy, którzy swoje postawy motywują "szczerością", "autentycznością". Jest to argumentacja w rodzaju: skoro mam w sobie taką chęć, aby komuś dać w mordę, to oczywiście dam mu w mordę, bo inaczej byłbym nieszczery wobec siebie...
Wielu ludziom granica pomiędzy szczerością, a byciem chamem i draniem zwyczajnie się zaciera. Autentyczność źle pojęta nieraz sprowadza się do pozbycia się etyki, czy innych hamulców zachowania.
Powstaje pytanie: po czy poznać, kiedy przekraczamy tę granicę, kiedy naszej "szczerości i autentyczności" nie da się już uznać za coś pozytywnego?
- W moim przekonaniu uniwersalnej reguły na to nie ma. Jest jednak jeden niezbędny warunek, aby w pułapkę "złej autentyczności" się nie wpakować. Owym warunkiem jest: SPRAWDZAĆ SAMEGO SIEBIE, PYTAĆ, WERYFIKOWAĆ.
Ktoś, kto z góry zakłada, że to co robi jest wspaniałe - bo przecież skoro to JEMU do głowy przyszło to takim właśnie musi być - taki ktoś nie odróżni sytuacji, w których jest wredny, od sytuacji, gdy jest pozytywnie autentyczny. Dlatego, niestety, danie sobie absolutnego luzu, pójście ścieżką podporządkowania emocjom - jak lecą - jest prostą receptą na stanie się obciążeniem dla otoczenia, a może draniem, przestępcą, złym człowiekiem.

Tu fajnie gdzieś kiedyś napisała Ircia, która zmaga się ze schorzeniem ewidentnie "przesterowującym" pewne emocje - tak negatywne, jak i pozytywne. Kto ma takie doświadczenie, TEN WIE, że dawanie sobie zawsze luzu, branie każdego pomysłu jaki nam przyjdzie do głowy za "autentyczność", bywa drogą ku przepaści. Ja też mam takie doświadczenia życiowe, które skłaniają do tezy, iż danie sobie za dużo luzu powoduje szkody - tak w życiu moim, jak i otaczających mnie ludzi. I nawet jeśli w stanie owego luzu mam dobre intencje, jeśli nawet nie chcę żadnego zła, to - jak zauważyłem - do rozpoznań wtedy najczęściej wciska się jakaś formą fałszu, głupoty. Typową postacią owego fałszu jest właśnie ZBYT SZYBKIE I ŁATWE OSĄDZANIE LUDZI I SYTUACJI. Dzisiaj to już wiem, że praktycznie każdy pierwszy osąd jest niepełny - bo zawsze będzie pobieżny, pomijający ważne elementy.
Cytat:
Autentyczny - w przenośnym znaczeniu oznacza „wiarygodny”. To charyzma człowieka, któremu się ufa, ponieważ nic nie ukrywa i jest w porządku wobec samego siebie. Autentyczność jest jednak również stanem, który można u siebie stwierdzić – lub którego nam może brakować. Po czym poznajemy, że jesteśmy autentyczni lub nieautentyczni? Czucie się nieswojo jest pierwszą oznaką tego, że nie popieramy całkowicie tego, co robimy, mówimy lub reprezentujemy. Ciało wyraża coś innego niż poczyniona wypowiedź.
-> [link widoczny dla zalogowanych]

Autentycznym sie jest lub nie. Autentycznym sie jest kiedy sie czuje dobrze w sobie.

Przyklad z zachowaniem mezczyzny po spozyciu alkoholu nie jest autentycznoscia. Jest przykladem dzialania pod wplywem substancji odurzajacej z zewnatrz.

Stres emocjonalny nie jest autentycznoscia, bo jest przykladem dzialania pod wplywem substancji z wewnatrz (kortyzol, adrenalina, etc.), kiedy organizm stara sie wejsc ponownie w stan symbiozy.

Stres emocjonalny i komorkowy z powodu represji emocji to powatpiewanie mentalne i kwestionowanie wlasnych wartosci intelektem, ktory moze zawiesc na manowce. Metaboliczne subtelne znaki odmawiania sobie emocji i uczuc, ich represji, nadmiernej oceny intelektem, i w rezultacie odczuwania strachu lub winy prowadza do stworzenie w sobie odczucia bycia ofiara samego siebie w rezultacie wymagajacej potrzeby pomocy psychiatrycznej lub psychologicznej. Zycie z nadmiernym osadem, represja, wyrzekaniem sie samego siebie to cierpienie jakie czlowiek jest w stanie sobie storzyc kiedy obawia sie zwrocic o pomoc zanim sytuacja wymknie sie spod kontroli.

Weryfikacja autentycznosci jest odczuwaniem siebie systemem nerwowym w kazdej chwili i dzialanie aby ten stan utrzymac. Odczuwanie siebie prowadzi do najwyzszego poziomu energii ludzkich komorek i uczucia pogody ducha.

W kulturze indyjskiej doswiadczanie ma 3 smaki:
Tattva - aspekty doswiadczania;
Rasa - posmak doswiadczania;
Bhava - humor w trakcie doswiadczania.

Siedzac w sloncu odczuwamy cieplo (Tattva. Odczucie ciepla moze byc rozluzniajace na miesnie (Rasa. Posmak Bhava jest od odczuwania ciepla i odczuwania relaksu niezalezny, bo jest mentalnym aspektem doswiadczania. I tak jak dla mnie odczucie ciepla slonecznego na twarzy bedzie automatycznie relaksujace to mentalnie spowoduje odczuwanie blogosci. Jakkolwiek inny czlowiek, dla przykladu w depresji, moze odczuwac cieplo, ale w przypadku stresu mentalnego spowoduje u siebie zmiane w organizmie ze stanu relaksu na stan sztywnosci. To nie chemia decyduje jak doswiadczamy lecz jakie stworzylismy polaczenia neuronowe poprzez poprzednie myslenie. Chemia jest tylko kwintesencja skontrastowania doswiadczania zmyslami ze stanem umyslu. W dalszym ciagu mozna uznac polaczenia neuronowe jako drugorzedne, bo czlowiek jest w stanie je zmienic, ale nie ze stanu depresji.

W Auyrveda jest 6 smakow - slodki, kwasny, gorzki, slony, ostry, i zasadowy. Jesli przed nadmierne rozmyslanie i osad samego siebie slodki posmak zycia znajdzie sie w stanie braku rownowagi, osoba ta moze bez zwiekszenia porcji jedzenia przybierac na wadze poprzez stres emocjonalny, ktoremu zaprzecza. Dlatego praktykujacy Auyrveda uzywaja techniki sattva do przywrocenia rownowagi w organizmie ludzkim. Osiaga sie to w naturalny sposob przez redukcje stresu (w omawianym przez Ciebie przypadku obnizenie czestotliwosci myslenia o sobie i osadzania siebie), szacunke do siebie, tolerancje, empatie, radosc zycia, spokoj wewnetrzny, prawdomownosc, prawosc, i "swietosc" (spokoj wewnetrzny) - to zycie bez nerwowosci i chaosu jakie prowadze. Kazdy smak ma miejsce w naszym zyciu. Kluczem jest nie wychodzic ze stanu rownowagi. Sattva jest w swiadomosci samego siebie w milosierdziu/mentor do samego siebie a nie bycia katem siebie/tormentor. Dyscyplia intelektualna (uzyskiwana przez uwaznosc) powoduje, ze mozna polegac na centralnym systemie nerwowym w celu odczuwania siebie i "mierzenia" spojnosci z autentycznoscia lub jej absencja w przypadku stresu i istnienia/cierpienia poza stanem rownowagi metabolicznej. Poziom stresu metabolicznego z latwoscia oszacuje profesjonalista masazu lub profesjonalista stretchingu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 1:24, 11 Lis 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:51, 11 Lis 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Kiedyś próbowałem wygooglać w sieci listę dogmatów katolickich. Może za słaby jestem w szukaniu sieciowym, ale takiej kompletnej listy nigdzie nie znalazłem. Już samo to świadczy, że Kościół katolicki raczej nie promuje dogmatyczności swojego nauczania; przecież w przeciwnym wypadku by na swoich stronach tę listę umieszczał, a nawet ją promował.
Ktoś w ogóle zna kompletną listę katolickich dogmatów?...
sam byłbym jej ciekaw...


Może tu zakukaj: [link widoczny dla zalogowanych]

Dzięki!
Bardzo ciekawy tekst. Z grubsza się z nim zgadzam - właśnie podobne zastrzeżenia względem koncepcji dogmatu, jakie ja wyrażałem, są w tym artykule wyszczegółowione. Nie zmienia to postaci sprawy, że chyba dzisiaj pojęcie dogmatu raczej teologię "uwiera", niż mu pomaga. Bo domyślną interpretacja słowa "dogmat" jest jednak poszukiwanie sensu w kierunku: coś pewnego, niepodważalnego, wyrażającego prawdę w sposób niezaprzeczalny i absolutny.
Tymczasem - jak to napisano w artykule - istnieje mnóstwo powodów, aby właściwie żadnego sformułowania nie obarczać taką cechą absolutności. Skoro tak, to po co używać samej nazwy "dogmat"?...
Język tym się charakteryzuje, że jest niejednoznaczny, że umysł dopiero w konkretnym użyciu zestawia sobie znaczenia tak, aby stworzyły jakąś całość. Umysł bardziej dojrzały zestawi owe znaczenia lepiej, umysł prosty i słaby zrobi przy tym zestawieniu sporo błędów. Ale oba te umysły, wiedząc że odczytały dogmat, mogłyby być przekonane, iż doznały samej prawdy jako takiej, że nic błędnego w nich się nie mogło pojawić.
Powtórzę więc - wygląda na to, ze rozsądni ludzie w kościele, światli teologowie widzą problem. Tylko że historycznie mamy owe dogmaty. I mamy jeszcze przekonania pewnej części ludzi, że wystarczy coś powiedzieć bardzo dobitnie, z domniemaniem niepodważalności, a wszyscy posłusznie się zastosują do tego co słuszne, wszyscy poprawnie uwierzą i będzie ogólny porządek. To jest bardzo naiwne, a do tego szkodliwe przekonanie, niosące ze soba usprawiedliwienie do nękania wszystkich tych, którzy chcą być uczciwi w zgłębianiu prawd wiary, a więc STAWIAJĄ PYTANIA. A pytania będą zawsze drążyły wątpliwości - taka jest ich natura. Umysły nie dbające o to, aby wiara była realnym kontaktem umysłu z ideą, stawiające samo przyznawanie się, wyznawanie słów za istotę wiary, będą interpretowały te próby poszukiwania jako niechęć do wiary. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie - pytania wynikają właśnie z samego zaangażowania, z chęci odnalezienia tej uczciwej, poprawnej ścieżki do trudnych zagadnień wiary. Ale to jest wielu osobom tak trudno wytłumaczyć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2147
Przeczytał: 30 tematów

Pomógł: 131 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:32, 11 Lis 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
Próbujesz ukryć przykry fakt, że nie posiadasz żadnych twardych danych (scjentyście nie wypada), które broniłby twojej tezy „większość ludzi nigdy będzie zastanawiać się głęboko nad tymi kwestiami”.

Przedstawiłem już wyżej fakt, że znikomy procent społeczeństwa ma studia filozoficzne (oni to robią głęboko i prawie na co dzień); większość zastanawiać mogłaby się tylko, jak to laicy, powierzchownie a nie "głęboko".

Katolikus napisał:
mat napisał:
większość ludzi zawsze będzie skupiona na tym jak przeżyć od pierwszego do pierwszego
Znowu jakaś „większość”.. Badania robiłeś na terenie Polski? Europy? Cała zamieszkana kula ziemska?

Na świecie jest więcej nędzy niż bogactwa, poczytaj statystyki ONZ. Natomiast w badaniach nt. społeczeństwa w Polsce poczytaj statystyki GUS.

Katolikus napisał:
W oparciu o jakie to kryterium oceniłeś, że religia udziela „pseudo-odpowiedzi” odnośnie pytań o cierpienie, szczęście, egzystencje, stosunek do innych ludzi itp.? To musi być jakieś pewne kryterium skoro z taką śmiałością o tym piszesz.

Ponieważ religia nie wymaga tak dogłębnych rozważań jakich wymaga filozofia czy logika.

Katolikus napisał:
Poza tym, co ty mi mydlisz oczy jakąś „powszechnością” – dziś może być powszechna, jutro nie, a za jakiś czas znowu inaczej.. Mi wystarczy, że znajdę kilku ludzi, którzy posiłkując się religią wyciągnęli głębokie, ciekawe rozważania

Dlatego tez powiedziałem, ze żyjesz w kloszu, obok prawdziwego społeczeństwa, które głęboko w d... ma takowe rozważania.

Katolikus napisał:
Niektóre filmiki kanału „Langusta na palmie” mają nawet kilka mln wyświetleń. Zresztą nawet jeśli masz rację to wciąż nic to konkretnie nie udowadnia w kwestii wartości religii, ani nawet ile ludzi zastanawia się nad kwestiami egzystencjalnymi, bo mogą to robić w zaciszu domowym a ty nie będziesz o tym wiedział.

Zacisze domowe też jest bardzo dobrze rozpracowane przez socjologów. Wiemy nawet ile % ogląda tv, co ogląda i jak długo. Jeśli już coś w tym zaciszu się rozważa to rodzaj najlepszej kiełbasy na grilla a nie epistemologie Kanta. Dla takich ludzi religia jest jak znalazł.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 11143
Przeczytał: 59 tematów

Pomógł: 788 razy
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:38, 11 Lis 2018    Temat postu:

mat napisał:
Katolikus napisał:
Niektóre filmiki kanału „Langusta na palmie” mają nawet kilka mln wyświetleń. Zresztą nawet jeśli masz rację to wciąż nic to konkretnie nie udowadnia w kwestii wartości religii, ani nawet ile ludzi zastanawia się nad kwestiami egzystencjalnymi, bo mogą to robić w zaciszu domowym a ty nie będziesz o tym wiedział.

Zacisze domowe też jest bardzo dobrze rozpracowane przez socjologów. Wiemy nawet ile % ogląda tv, co ogląda i jak długo. Jeśli już coś w tym zaciszu się rozważa to rodzaj najlepszej kiełbasy na grilla a nie epistemologie Kanta. Dla takich ludzi religia jest jak znalazł.

Wiesz mat, właściwie to tutaj przyznałbym Ci rację. Religia jest taką trochę "filozofią dla maluczkich". Co do faktu więc się zgodzę, natomiast jest pytanie: jak ów fakt ocenić?
Można ocenić to tak, że robimy podział - religia dla maluczkich, a "prawdziwa filozofia", dla mądrali. Może nawet chciałbyś taki podział zasugerować.
Ja jednak widzę sprawę inaczej - religia jest filozofią dla maluczkich i dobrze!
Ale religia jest filozofią NIE TYLKO dla maluczkich!
Traktaty filozoficzne na temat religii (a jest takich wiele) nie pisało chłopstwo, biedota, robotnicy, a właśnie filozofowie. Pisali nie dlatego, że ktoś ich do tego zmuszał, ale z własnej woli. Pisali, bo widzieli w religii postawione podstawowe zagadnienia filozoficzne - o człowieczeństwo, prawdę, wartości. Religia zatem jest filozofią i dla maluczkich, i dla geniuszy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 848
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 56 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:08, 11 Lis 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
Bardzo spłycasz sprawę (i to już nie pierwszy raz na tym forum). Pierwsze co mi się rzuca w oczy w twojej wypowiedzi to przekonanie, że „religia nakazuje”. Czy religia to coś ubytowionego? Dlaczego religie stawiasz jako podmiot zdania (religia nakazuje/zakazuje)?


Słyszałeś kiedyś o metaforze?

Katolikus napisał:
Religia nie może czegoś nakazać. Jest to co najwyżej w mocy człowieka. Jeśli narzucisz sobie taki prywatny dogmat o religii to tkwisz w iluzji, że religia sama w sobie jest ograniczająca dla dociekań. Niestety, ale to nie religia sama w sobie jest ograniczająca dla dociekań, ale człowiek i jego podejście.


Które to podejście wynika z wyznawanych dogmatów.

Katolikus napisał:
To człowiek (a nie religia) decyduje jak traktować dogmaty i fakt ten potwierdza to, że w różnych religiach świata są ludzie o albo bardziej ortodoksyjnym myśleniu albo bardziej liberalnym.


Pisząc o dogmatach piszę o tych najbardziej fundamentalnych tezach religii. W Chrześcijaństwie będzie to między innymi istnienie stwórcy świata (i człowieka), istnienie nieśmiertelnej duszy będącej trwałym nośnikiem "ja", dobro pochodzące od stwórcy i będące jego naturą, wolna wola człowieka i zależne od niej zbawienie duszy po śmierci ciała - fizycznego nośnika "ja", oraz drugorzędne filozoficznie, niezaprzeczalne prawdy, o cudownym poczęciu, boskości Jezusa, zmartwychwstaniu itd.

Katolikus napisał:
Po drugie dysponuję realnymi przykładami falsyfikującymi twoją tezę, że religia „jest ograniczająca we wszystkich obszarach myślenia, w których występuje dla niej potencjalne zagrożenie w postaci wniosków/spostrzeżeń niezgodnych z dogmatami” – Przez długi czas istniał dogmatyczny pogląd, że człowiek przed upadkiem był nieśmiertelny fizycznie więc nie było śmierci fizycznej. Dziś jednak brany pod uwagę jest koncept, że śmierć była i bierze się to z tego, co dziś wiemy o świecie (co wprost przyznaje katolicki ksiądz w filmie poniżej – zacznij oglądać od 10:05 min.) Gdybyś miał rację to religia powinna go ograniczyć w tym obszarze myślenia. https://www.youtube.com/watch?v=uQFKpb_cpEs
Pomijam fakt, że wielu wybitnych uczonych było i jest związanych z religią, co jeszcze bardziej potwierdza fakt, że religia nie oznacza rezygnacji z myślenia.


A nie ogranicza?

Katolikus napisał:
W Kościele katolickim nie ma z tym problemu, a przynajmniej nie na taką saklę jak ty tu sugerujesz. Jak wyżej zaznaczyłem dużo zależy od samego człowieka.


Ty niewiele jeszcze rozumiesz.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Nie 16:11, 11 Lis 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:33, 11 Lis 2018    Temat postu:

Szaryobywatel
Cytat:
Słyszałeś kiedyś o metaforze?

A kogo obchodzą twoje głupie metafory, z których budujesz fałszywe wnioski?

Cytat:
Które to podejście wynika z wyznawanych dogmatów.

Dogmaty w religii katolickiej są neutralne dla jakichkolwiek dociekań świata materialnego. Jak dogmat podchodzeniu dobra od Stwórcy, o cudownym poczęciu albo wniebowstąpieniu miałby ograniczać dociekania?
Cytat:

Pisząc o dogmatach piszę o tych najbardziej fundamentalnych tezach religii

No i do tych „najbardziej fundamentalnych” ludzie religii mają różny stosunek, bo to człowiek decyduje jak poważnie je traktować. Mogę wierzyć na 100% w wszystkie wypisane przez ciebie prawdy wiary i nadal rozważać alternatywne modele świata, bo kto mi zabroni? Dogmaty to po prostu pewna synteza tego w co się wierzy, a do tych dogmatów doszło się drogą refleksji nie opartej na tych dogmatach.

Cytat:
A nie ogranicza?

To zależy od człowieka. Fakt faktem, że nie jesteś wstanie wykazać, że religia sama w sobie jest ograniczająca we wszystkich obszarach myślenia, w których występuje dla niej potencjalne zagrożenie.

Cytat:
Ty niewiele jeszcze rozumiesz.

Ty za to pozjadałeś wszelkie rozumy.



-----


mat
Cytat:
Przedstawiłem już wyżej fakt, że znikomy procent społeczeństwa ma studia filozoficzne (oni to robią głęboko i prawie na co dzień);


To nie ma znaczenia. Studia filozoficzne to żadna święta konieczność, aby nie można było bez nich stawiać pytań o znaczenie życia i szeroko rozumianą duchowość. Natomiast faktem jest, że wielu filozofów (patrząc historycznie wstecz i obecnie) podejmując się refleksji czerpie z religii i na niej też bazuje (tu mam namyśli Biblię, Tradycję) i nie ma, co się dziwić, bo to właśnie religia jest znakomitym obszarem, który dostarcza treści na takie rozważania idei i wartości jak np. poświęcenie, skrucha, wybaczenie, przyzwoitość własnych decyzji(rachunek sumienia), dobro/zło w naszym życiu, odwaga, cierpienie, szczęście itp..

Cytat:
większość zastanawiać mogłaby się tylko, jak to laicy, powierzchownie a nie "głęboko"

Jest jakieś światowe badanie dowodzące, że tylko ludzie po skończeniu kilkuletnich studiów filozoficznych są zdolni do „głębokiej refleksji” nad znaczeniem życia i wyżej wymienionymi wartościami (szeroko rozumiana duchowość), a cała reszta zatrzymuje się w rozważaniach na „powierzchni”?


Cytat:
Ponieważ religia nie wymaga tak dogłębnych rozważań jakich wymaga filozofia czy logika.

Nic nie rozumiesz. Religia nie udziela odpowiedzi tylko robi to człowiek, który konfrontuje się z tym, co niesie religia. Religia ma coś czego nie ma logika i filozofia – jest bogata w treści, które dają zyski na poziomie rozumowym, metafizycznym (filozoficznym) co się przekłada na poszerzenie świadomości czyli inaczej zaczynamy myśleć o świecie, rzeczywistości, naszym życiu, stosunku do innych, zyskujemy inną hierarchię wartości..
Dlatego religia jest nieocenioną wartością by zrozumieć sens własnego istnienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 848
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 56 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:28, 11 Lis 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
A kogo obchodzą twoje głupie metafory, z których budujesz fałszywe wnioski?


To że nie rozumiesz metafory nie znaczy że jest głupia.

Katolikus napisał:
Dogmaty w religii katolickiej są neutralne dla jakichkolwiek dociekań świata materialnego.


Są filtrem przez który patrzysz na ten świat, a w dociekaniach filozoficznych przypominają tezę o zamachu w dociekaniach komisji Macierewicza.

Katolikus napisał:
No i do tych „najbardziej fundamentalnych” ludzie religii mają różny stosunek, bo to człowiek decyduje jak poważnie je traktować. Mogę wierzyć na 100% w wszystkie wypisane przez ciebie prawdy wiary i nadal rozważać alternatywne modele świata, bo kto mi zabroni? Dogmaty to po prostu pewna synteza tego w co się wierzy, a do tych dogmatów doszło się drogą refleksji nie opartej na tych dogmatach.


Rozważanie alternatyw jest ograniczone, bo nigdy żadnej z nich wierzący nie uzna za lepszą od swojej dziecinnej wiary, której dziecinności także nigdy nie dostrzeże. Do niczego nie dochodziłeś drogą refleksji, zostałeś od A do Z nauczony wiary w to w co wierzysz.

Katolikus napisał:
To zależy od człowieka. Fakt faktem, że nie jesteś wstanie wykazać, że religia sama w sobie jest ograniczająca we wszystkich obszarach myślenia, w których występuje dla niej potencjalne zagrożenie.


Przecież to widać po księdzu z filmu który zalinkowałeś.

Katolikus napisał:
Ty za to pozjadałeś wszelkie rozumy.


Jak trochę podrośniesz to pogadamy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 460
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 41 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:00, 11 Lis 2018    Temat postu:

Szaryobywatel
Cytat:
To że nie rozumiesz metafory nie znaczy że jest głupia.

Puste arbitralne stwierdzenie. Ja już uargumentowałem (Sob 22:47, 10 Lis 2018) dlaczego twoja teza „religia nakazuje” fałszuje i spłyca sprawę na temat szeroko rozumianych dociekań. Ty nie masz nic prócz nieuzasadnionych stwierdzonek, że czegoś nie rozumiem. Może i się mylę, ale na razie to szczekasz jak pies i gówno z tego jest.

Cytat:
Są filtrem przez który patrzysz na ten świat, a w dociekaniach filozoficznych przypominają tezę o zamachu w dociekaniach komisji Macierewicza.

Puste arbitralne stwierdzenie. Nie znam osoby, która nie patrzałaby na świat przez jakieś filtry. Tak czy owak nie potrafisz wyjaśnić jak np. dogmat podchodzeniu dobra od Stwórcy, o cudownym poczęciu albo wniebowstąpieniu miałby ograniczać dociekania.

Cytat:
Rozważanie alternatyw jest ograniczone, bo nigdy żadnej z nich wierzący nie uzna za lepszą od swojej dziecinnej wiary, której dziecinności także nigdy nie dostrzeże.

Nie raz w historii ludzie z teizmu przechodzili na inny światopogląd, czasem wracali, a czasem nie.. Po za tym żyjesz w jakiejś totalnej iluzji jeśli stoisz w przekonaniu, że można rozważać będąc totalnie niczym nie ograniczonym. Nasze myślenie zawsze uwikłane jest w bagaż subiektywizmu, założeń, podatność na różne sugestie, nie zawsze uświadamiane pobudki, kulturę w jakiej wzrastaliśmy itp.


Cytat:
Do niczego nie dochodziłeś drogą refleksji, zostałeś od A do Z nauczony wiary w to w co wierzysz.

Nawet tu się mylisz. Moja wiara „dzieje się cały czas” – poddaje krytyce, pytam o zasadność, poniektóre rzeczy odrzucam, szukam i sprawdzam jak wyglądała refleksja różnych prawd wiary, których zostałem „nauczony” . Cały czas staram się iść drogą refleksji na tyle ile mnie obecnie na to stać. To prawda, że pewne wierzenia zostały mi przedstawione, ale to nie znaczy, że ich się „wykułem” jak tabliczki i sprawę zamknąłem.

Cytat:
Przecież to widać po księdzu z filmu który zalinkowałeś.

Puste arbitralne stwierdzenie.

Cytat:
Jak trochę podrośniesz to pogadamy.

Najpierw musiałbyś coś znaczyć, a póki co nie wyrastasz poza wartość wody w klozecie. :think:


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Katolikus dnia Nie 22:02, 11 Lis 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 848
Przeczytał: 68 tematów

Pomógł: 56 razy

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:45, 11 Lis 2018    Temat postu:

Katolikus napisał:
Puste arbitralne stwierdzenie. Ja już uargumentowałem (Sob 22:47, 10 Lis 2018) dlaczego twoja teza „religia nakazuje” fałszuje i spłyca sprawę na temat szeroko rozumianych dociekań. Ty nie masz nic prócz nieuzasadnionych stwierdzonek, że czegoś nie rozumiem. Może i się mylę, ale na razie to szczekasz jak pies i gówno z tego jest.


Przecież widzę że nie zrozumiałeś i szczekasz jak pies i gówno z tego jest.

Katolikus napisał:
Puste arbitralne stwierdzenie. Nie znam osoby, która nie patrzałaby na świat przez jakieś filtry. Tak czy owak nie potrafisz wyjaśnić jak np. dogmat podchodzeniu dobra od Stwórcy, o cudownym poczęciu albo wniebowstąpieniu miałby ograniczać dociekania.


Religijny filtr tym się różni od niereligijnego że jest święty. Tej metafory pewnie też nie zrozumiałeś.

Katolikus napisał:
Nie raz w historii ludzie z teizmu przechodzili na inny światopogląd, czasem wracali, a czasem nie.. Po za tym żyjesz w jakiejś totalnej iluzji jeśli stoisz w przekonaniu, że można rozważać będąc totalnie niczym nie ograniczonym. Nasze myślenie zawsze uwikłane jest w bagaż subiektywizmu, założeń, podatność na różne sugestie, nie zawsze uświadamiane pobudki, kulturę w jakiej wzrastaliśmy itp.


Gdy już przestali być wierzącymi czego i Tobie życzę.

Katolikus napisał:
Cytat:
Przecież to widać po księdzu z filmu który zalinkowałeś.

Puste arbitralne stwierdzenie.


Dopasowywanie rzeczywistości do dogmatów to przeciwieństwo otwartości intelektualnej.

Katolikus napisał:
Cytat:
Jak trochę podrośniesz to pogadamy.

Najpierw musiałbyś coś znaczyć, a póki co nie wyrastasz poza wartość wody w klozecie. :think:


Zakompleksiony nastolatek który szuka w internecie uwagi i akceptacji, nie jest dla mnie partnerem do dyskusji.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Nie 22:46, 11 Lis 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin