Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

ISTNIEJE
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18 ... 70, 71, 72  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:46, 26 Sty 2019    Temat postu:

[quote=Lucek]żeby uzgodnić istnienie krzesła należy założyć jego istnienie niezależne od obserwatora, a bez tego założenia uzgodnić istnienia krzesła się nie da, to zarówno krzesło jak i prawda o krześle istnieją niezależnie od obserwatora[/quote]Z tego „zaklętego koła” da się wybrnąć wprowadzając coś takiego, jak będzlenie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:50, 26 Sty 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
”Jestem, który jestem.” Nie „mówię, że jestem”, nie „wiem, że jestem”, nie „myślę, więc jestem”, nawet nie „jestem, bo chcę”- a właśnie „jestem, który jestem” oraz „jestem początkiem i końcem”. To ma głębsze i bardziej tajemnicze znaczenie, niż wcześniej mi się wydawało. W dużej mierze zgadzam się ze światopoglądem wujazboja, ale dusza, to nie samoświadomość, bo dusza, to nie informacja, to nie dane. Wg mnie to element Woli, Absolutu, pierwotnej boskiej siły, która jest źródłem sił psychicznych, jak i fizycznych, ale jednocześnie jest od nich rożna, zupełnie wyjątkowa. Nie da się „duszy” raczej opisać, ani nawet wyobrazić jej sobie za pomocą określonych wyobrażeń...
Dusza to konglomerat energii zyciowej "przyplywajacej" (metafora) przez czlowieka w oparciu o rame referencji doswiadczen zyciowych tego czlowiek. Dusza jest dynamiczna jak statek na oceanie ktory owszem potrzebuje kotwicy ale potrzebuje rowniez zwrotnosci aby podolac burzom. Czlowiek cale zycie poznaje siebie przez srodowiska w ktorych zyje. Poznawanie siebie to wielospektowy proces wprawdzie angazujacy rame referencji doswiadczen zyciowych czlowieka ale z rownoczesna ogromna wola poznawania, ze czlowiek jest w stanie jak orzel unosic sie ponac swoje "przyziemne" troski do niebios i tam szukac inspiracji aby przekraczac wlasne ograniczenia i poznawac siebie jeszcze bardziej wielospektowo.
Wydaje się, że rozumiesz choć trochę prawidłowo, ale „przyklejasz” do tego scjentystyczne bzdety i w sumie wychodzą idiotyzmy z twego rozumowania...:(
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:52, 26 Sty 2019    Temat postu:

lucek napisał:
ale teoria kołowatego czasu to bardzo mi się podoba Piotrku :wink: :)
Raczej się nie zdziwię, jeśli niewiele z niej rozumiesz..skołowany ty.:fuj: ;-P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22502
Przeczytał: 21 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 2:11, 26 Sty 2019    Temat postu:

lucek napisał:
musimy, żeby rozmowa miała sens, wrócić do tego punktu, które później nazwaliśmy "niebieskimi warunkami":

Nie ma sprawy. Nowe przemyślenia powstałe w trakcie dyskusji są zawsze mile widziane. To naturalne, że niekiedy się przy na ich skutek zawraca.

wuj napisał:
Wydaje mi się, że już zgodziliśmy się na dwa proste i istotne stwierdzenia:

1. Dostępne nam są tylko te treści, które jakoś pojawiły się w naszym postrzeganiu, czy to jako wrażenia zmysłowe, czy to jako emocje, czy to jako przemyślenia, fantazje, marzenia, wspomnienia.

2. Ponieważ budować można tylko z dostępnego materiału, wobec tego wszelkie sensowne, przydatne w racjonalnym rozumowaniu pojęcia muszą zawierać wyłącznie takie treści jak w punkcie 1.
lucek napisał:
Wuju, z mojej strony wygląda to tak, że zgodziłem się z tymi warunkami, ale nie uznałem je za wyczerpujące temat "niebieskich warunków" jako podstawy budowania jakiejkolwiek "filozofii", "światopoglądu", .... jak zwał tak zwał, a ja to nazwę "metafizyką".

One wcale nie są wyczerpujące. To warunki KONIECZNE, a nie WYSTARCZAJĄCE.

lucek napisał:
jak żeś te warunki uzgodnił

Nie rozumiem. Pytasz, dlaczego są to warunki konieczne? Ale chyba pytasz o coś innego... Proszę wyjaśnij obszerniej.

lucek napisał:
zaczęliśmy od tego, że postrzegamy to samo krzesło, czyli postrzeżenie musi być wspólne, choć jego postrzeganie zależy od postrzegającego, co jest twoim doświadczenie - początek dyskusji.

Jeśli zaczynamy od początku, to początek jest taki, że "postrzegam, i nazywam to krzesłem z jakiegoś tam powodu, o którym można długo opowiadać, ale w praktyce postrzeżenie pasuje mi lepiej do pewnej klasy postrzeżeń, elementy której zwykłem nazywać krzesłami, niż do jakiejś innej z używanych przeze mnie klas postrzeżeń".

Zgadzasz się z tym?

Zauważ, że tutaj nie ma w ogóle mowy o czymś takim, jak "postrzegamy to samo krzesło" ani "postrzeżenie jest wspólne". To jest pewna terminologia, to są nazwy na pewne klasy postrzeżeń. Tutaj wchodzi właśnie do gry postuilat ontologiczny Michała, sprowadzający się do tego, że ustalamy nazewnictwo w sposób odzwierciedlający pewne relacje zachodzące pomiędzy postrzeżeniami, co w efekcie skutkukje pojawieniem się takich pojęć, jak "mój umysł", "moje postrzeżenia", "cudze umysły", "cudze postrzeżenia", "inne osoby", "wspólne postrzeżenia", "istnienie przedmiotu", a przy okazji także - "istnienie innej osoby".

Szczegóły zawarte w procedurze, za pomocą której ustalamy, że "postrzegamy to samo krzesło", są może interesujące, ale najistotniejsze jest w tym, że posługuje się ona tylko i wyłącznie pojęciami zbudowanymi z postrzeżeń JEDNEJ OSOBY. Ty nie używasz moich postrzeżeń, ja nie używam twoich. Gdy opowiadasz mi o krześle, nie staję się tobą postrzegającym twoje postrzeżenia, lecz pozostaję mną słyszącym twoje słowa. Które to słowa działają w moim umyśle podobnie jak słowa pomyślane przeze mnie: powodują skojarzenia z klasami MOICH postrzeżeń. To, czy uznam, że mówimy o realnym krześle, czy dojdę do wniosku, że to jakieś fantazje, będzie zależało od tego, czy te skojarzenia będą pasować do klasy nazywanej przeze mnie słowem "realne". czy raczej do klasy nazywanej przezee mnie słowem "wymyślone".

Semele napisał:
Czyli KRZESŁO istnieje.

A istnienie to OZNACZA, że mamy do czynienia z pewnym swoim własnym postrzeżeniem, które pasuje do schematu "istniejący przedmiot". Nadal nie wyszliśmy ani krok poza POJECIA. Noe zrobiliśmy ani kroku w stronę desygnatu krzesła, desygnatu będącego czymkolwiek innym niż klasą równoważności pojęć. Czyli zbiorem wartości pewnych cech.

Semele napisał:
Wuj opisał świadomość. Nie jest to jednak nic konkretnego.

Przeciwnie: jest to jedyny konkret, z jakim mamy do czynienia:

wuj napisał:
Ona nie jest "gdzieś", bo każde "gdzieś" jest w niej. Ona nie jest "jak", bo to ona nadaje sens każdemu "jak". Szukając jej, nie oczekuj więc spotkania z jakimś duszkiem ani w ogóle żadnego spotkania. Przeżywaj cokolwiek i staraj się zauważyć, że przeżywasz. Skup uwagę na czymkolwiek, a potem przenieś ją na cokolwiek innego i staraj się zauważyć, co się przy tym zmieniło a co nie. Spróbuj wycofać swoją uwagę z tego, na czym ją w tej chwili skupiasz i spróbuj zrobić to tak, by niczego specjalnie na jego miejsce nie wprowadzać - i staraj się przy tym zauważyć, co się przy tym zmieniło, a co nie. Spróbuj w końcu zrobić tak, by w polu twojej uwagi było tak mało, jak to tylko możliwe, nawet by tego poszukiwania w nim nie było. A potem przypomnij sobie, co przez to było wtedy inne, a co pozostało bez zmian.

Ty, obserwator, samoświadomość, świadomość, jesteś przy tym wszystkim zawsze tak sama, zawsze taka sama. Jesteś całością, w której to wszystko się dzieje. Natomiast nie jesteś niczym z tego, co się tam dzieje. Nie jesteś niczym z tego, co się dzieje, co się zmienia. To wszystko są tylko tańczące w tobie światła, obrazy. To wszystko należy do ciebie, ale to nie jesteś ty. Podobnie jak nie jesteś swoim ubraniem ani swoją skórą ani swoim odbiciem w lustrze.
Semele napisał:
To opis odczuć a nie świadomości jako takiej.

To jest opis tego, co się "w człowieku" dzieje:

Semele napisał:
Właśnie jestem i wszystko dzieje sie we mnie.

Dokładnie. Właśnie jesteś i wszystko dzieje się w tobie.

I to jest desygnat świadomości. Świadomość. Ty postrzegająca, że to o ciebie chodzi.

Semele napisał:
Może nie jestem swoja skórą ale czuję swoja skórę doskonale. Ona jest częścią mnie.

Oczywiście. Ale jak się opalisz, to twoja skóra się zmieni. Ty od tego się nie zmienisz.

Dziś ta czapka należy do ciebie. Jutro może to być inna czapka. Ciało, skóra, myśli - to wszystko jest jak czapka. Należy do ciebie, niekiedy bywa niezwykłe cenne, ale to nie ty i jeśli to stracisz lub zamienisz na inne, ty się nie zmienisz, chociaż twoje życie może zmienić się radykalnie.

wuj napisał:
Celem jest uzyskanie harmonii pomiędzy doznaniami tak, by przy tym niczego nie chować pod dywan.
Banjankri napisał:
Czym jest harmonia pomiędzy doznaniami? Czy to jest sens, niesprzeczność? Jak to się ma do krzywdy?

Ma się wprost. Brak harmonii między doznaniami oznacza, że doznania w pewnym stopniu przeszkadzają doznającemu. Doznający nie czuje się ze swoimi doznaniami w pełni dobrze. Jeśli jest harmonia, nie ma cierpienia: doznającemu nic nie wadzi. Oczekiwania, obserwacje i preferencje zgadzają się ze sobą.

Banjankri napisał:
Z tego co wiem, z cześniejszych dyskusji, wszelkie cierpienie będzie, w twoim mniemaniu, zrekompensowane. Nie rozwiązuje to jednak problemu samego cierpienia, ono dalej występuje!

Od chwili, w które wszelkie dawne cierpienie jest "zrekompensowane" a nowe już się nie pojawia, cierpienie staje się hasłem z przeszłości, które nie zawiera w sobie negatywnych konotacji, gdyż nastąpiło zharmonizowanie doznań. Co zawiera zgodność także pomiędzy tym, co się pamięta i tym, co się rozumie. To, czy przeszłe wydarzenie jest postrzegane jako zło czy jako dobro, zależy od nastawienia w teraźniejszości.

wuj napisał:
Wybory podejmuje aktor, ale czy wybierając staje się czy nie staje się generatorem cierpienia, zależy od tego, jaki naprawdę jest ten świat. Tego zaś nikt z nas NIE WIE ani wiedzieć nie może.
Banjankri napisał:
Wprowadziłeś nagle "prawdziwy świat", którego nikt nie zna i znać nie może, a który, przynajmniej może, mieć wpływ. Dorzuciłeś X do równania, więc wyciąganie jakichkolwiek wniosków z danych, jest bezcelowe. W ogóle, skąd ten "prawdziwy świat"?

A jesteś wszechwiedzący?

Jeśli nie, to nie rozumiem twoich wątpliwości. Bo to, co napisałem, wynika wprost z braku wszechwiedzy.

Jeśli jednak jesteś wszechwiedzący, to proszę podaj słowo, od którego zaczyna się trzydziesta pierwsza strona książki, która leży na moim biurku.

Banjankri napisał:
Wszystkie osobowe akty woli, polegają na pragnieniu wywołania konkretnego doznania. Chęć zjedzenia szarlotki, nie jest niczym innym jak pragnieniem aby doznanie stało się zgodnym z oczekiwaniem. Bez wszechmocy i wszechwiedzy, to nie będzie możliwe. Innymi słowy, każdy nie wszechmogący aktor, znający pojęcia przyszłości i przesłości, skazany jest na cierpienie, dyssatysfakcję i stres.

I właśnie o tym piszę :). Nie-wszechwiedzący aktor Banjankri przyjmuje na wiarę taki model świata, w którym nie występuje wszechwiedząca istota i w takie modele świata nie dają nadziei na uwolnienie się od cierpienia, chyba że za pomocą gilotyny zastosowanej do szyi (metoda dla niewierzących w życie wieczne) lub do rozróżniania między miłym i niemiłym (metoda dla reszty). Natomiast nie-wszechmogący aktor wuj zbój przyjmuje na wiarź taki model świata, w którym występuje wszechwiedząca istota; wśród takich modeli są nie tylko takie, które dają nadzieję na uzyskanie harmonii, lecz także i takie, które wręcz gwarantują, że harmonia zostanie uzyskana. Oczywiście, jest to gwarancja warunkowa: założenia modelu muszą być spełnione w rzeczywistości. I tu jest pies pogrzebany. I mój i twój.

wuj napisał:
Kamień i woda. Jestem, patrzę na kamień, patrzę na wodę, dotykam kamienia, dotykam wody. Jestem - to Całość. Patrzę, dotykam - to różne fragmenty Całości, oczywiście nie oderwane od Całości, lecz funkcjonujące jako Całość z uwypuklonymi aspektami. Tak samo kamień, woda - to różne fragmenty, różne aspekty, różne perspektywy, na których skupia się uwaga. Całość od tego nie znika, za to uwypuklenia tańczą. Widok, dotyk, kamień, woda nabierają dynamiki. Nigdy dwa razy nie dotknę tej samej wody. Ten sam ja, ale woda wciąż inna. Nie złożę siebie z dotyków i kamieni. Chociaż mogę siebie w nich odnaleźć, jeśli tylko Całość nie pomyli mi się z miejscowymi tańcami uwypukleń.
Banjankri napisał:
I ta całość się nie zmienia z upływem czasu? To jest ta sama całość? eh..

Ta sama.

Banjankri napisał:
Masz doznanie, które jest sferyczną całością, na której pracuje świadomość będąca wyostrzeniem "rozdzielczości" pewnych obszarów doświadczenia, przy równoczesnym rozmyciu reszty. Teraz, jak patrzysz na monitor, to zapewne to widzisz. Monitor jest ostry, a sufit rozmyty. Ostrość ustawiana jest przez gałkę oczną, ale obiekty uwypukla coś innego. Możesz patrząc na wyostrzony monitor przekierować uwagę na rozmyty sufit. Mamy więc dwa mechanizmy biegające sobie po doznaniu, które ulega praktycznie ciągłej przemianie. Nie ma dwóch takich samym momentów. Nigdy! Jedyne co jest w nim stałe to etykiety istnień, jak "krzesło", czy "ja".

Ałe ja nie mówię o twoich pojęciach. Ja mówię o mnie, który jestem zawarty w każdym z tych pojęć. Nie ma dwóch takich samych momentów, "jestem" nie siedzi ani w przestrzeni ani w czasie! Czas i przestrzeń są generowane przez postrzeganie; bez postrzegania nie ma ich. Samopostrzeganie jest bezczasowe i bezprzestrzenne; czasowe i przestrzenne są wspomnienia, czasowe i przestrzenne jest każde "coś", każda część, każda struktura pojawiająca się w polu postrzegania. Ponieważ Całość jest niezmienna, zmienność postrzeżeń jest bez znaczenia. Zmienność postrzeżeń jest po prostu fajna; dzieje się i dobrze, że się dzieje. Chyba, że dzieje się źle, ale według mojego modelu nic nie dzieje się źle w absolutnym sensie, a jedynie droga do harmonii jest albo dłuższa albo krótsza.

Banjankri napisał:
Czyli rzeczywistość jest nakładką istnienia na doznanie? Czy jedynie założeniem czegoś poza doznaniem?

Rzeczywistość to wszystko, co może na nas jakkolwiek wpłynąć.

wuj napisał:
Całość to tyle, co istnienie. Istnienie całości to więc tyle, co całość.
Banjankri napisał:
Całość nie ma istnienia. W całości istnienie się pojawia, jest tworzone, ale nie możesz stworzyć istnienia na całości, bo nie ma go jak wyodrębnić. Możesz oczywiście całość zobiektywizować jak nieskończoność, ale to jest tylko koncept, wskaźnik, do doznania.

Jeśli Całość transcenduje cząstkowe pojęcia, a istnienie to cząstkowe pojęcie, wtedy masz rację. Ale na napisałem wprost, że mówię o istnieniu jako o równoważnym Całości, a nie jako o cząstkowym pojęciu.

Banjankri napisał:
Dalej nie wiem, czy to twoje "jestem", równa się mojemu doznaniu

Nie równa się.

Banjankri napisał:
Na oślep, to ty przyjmujesz wpływ nihilizmu, no chyba, że nihilistą jesteś i mówisz o swoim doświadczeniu.

A ty uważasz się za nihilistę?

wuj napisał:
Czy chcemy teraz przekraczać tę granicę, czy raczej pozostaniemy jeszcze jakiś czas po jej doświadczalnej stronie, by lepiej rozpoznać, co i jak tam nazywamy i by się z tą terminologią jakoś wzajemnie oswoić?
Banjankri napisał:
Z tego co pamiętam, to ty wprowadziłeś do tematu nihilizm, czy "prawdziwy świat" nie do poznania, czyli to ty przekroczyłeś granicę wiary. Ja nie mam potrzeby wprowadzania niczego, nawet o buddyzmie możemy zapomnieć i operować czysto fenomenologicznie.

O ile wiem, to nie sposób pokazać granicy, nie wspominając o niej.

Faktem jest, że jest to granica, którą każdy z nas przekracza, gdy cokolwiek robi, bo każda czynność to wynik interpretacji; nie ma czegoś takiego, jak czysta fenomenologia. Natomiast o czystej fenomenologii można mówić, bo chociaż decyzja o tym wykracza poza czystą fenomenologię, to fenomenologii to nie przeszkadza. Podobnie jak matematyce nie przeszkadza to, że zostanie matematykiem nie jest częścią matematyki.

Dobra, idę spać, bo już padam. Przepraszam za niedociągnięcia, ale nie mam już dziś siły na korektę :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 35 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 5:13, 26 Sty 2019    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
”Jestem, który jestem.” Nie „mówię, że jestem”, nie „wiem, że jestem”, nie „myślę, więc jestem”, nawet nie „jestem, bo chcę”- a właśnie „jestem, który jestem” oraz „jestem początkiem i końcem”. To ma głębsze i bardziej tajemnicze znaczenie, niż wcześniej mi się wydawało. W dużej mierze zgadzam się ze światopoglądem wujazboja, ale dusza, to nie samoświadomość, bo dusza, to nie informacja, to nie dane. Wg mnie to element Woli, Absolutu, pierwotnej boskiej siły, która jest źródłem sił psychicznych, jak i fizycznych, ale jednocześnie jest od nich rożna, zupełnie wyjątkowa. Nie da się „duszy” raczej opisać, ani nawet wyobrazić jej sobie za pomocą określonych wyobrażeń...
Dusza to konglomerat energii zyciowej "przyplywajacej" (metafora) przez czlowieka w oparciu o rame referencji doswiadczen zyciowych tego czlowiek. Dusza jest dynamiczna jak statek na oceanie ktory owszem potrzebuje kotwicy ale potrzebuje rowniez zwrotnosci aby podolac burzom. Czlowiek cale zycie poznaje siebie przez srodowiska w ktorych zyje. Poznawanie siebie to wielospektowy proces wprawdzie angazujacy rame referencji doswiadczen zyciowych czlowieka ale z rownoczesna ogromna wola poznawania, ze czlowiek jest w stanie jak orzel unosic sie ponac swoje "przyziemne" troski do niebios i tam szukac inspiracji aby przekraczac wlasne ograniczenia i poznawac siebie jeszcze bardziej wielospektowo.
Wydaje się, że rozumiesz choć trochę prawidłowo, ale „przyklejasz” do tego scjentystyczne bzdety i w sumie wychodzą idiotyzmy z twego rozumowania...:(
Blah, blah, blah :rotfl:

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 5:14, 26 Sty 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 8:52, 26 Sty 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
”Jestem, który jestem.” Nie „mówię, że jestem”, nie „wiem, że jestem”, nie „myślę, więc jestem”, nawet nie „jestem, bo chcę”- a właśnie „jestem, który jestem” oraz „jestem początkiem i końcem”. To ma głębsze i bardziej tajemnicze znaczenie, niż wcześniej mi się wydawało. W dużej mierze zgadzam się ze światopoglądem wujazboja, ale dusza, to nie samoświadomość, bo dusza, to nie informacja, to nie dane. Wg mnie to element Woli, Absolutu, pierwotnej boskiej siły, która jest źródłem sił psychicznych, jak i fizycznych, ale jednocześnie jest od nich rożna, zupełnie wyjątkowa. Nie da się „duszy” raczej opisać, ani nawet wyobrazić jej sobie za pomocą określonych wyobrażeń...
Dusza to konglomerat energii zyciowej "przyplywajacej" (metafora) przez czlowieka w oparciu o rame referencji doswiadczen zyciowych tego czlowiek. Dusza jest dynamiczna jak statek na oceanie ktory owszem potrzebuje kotwicy ale potrzebuje rowniez zwrotnosci aby podolac burzom. Czlowiek cale zycie poznaje siebie przez srodowiska w ktorych zyje. Poznawanie siebie to wielospektowy proces wprawdzie angazujacy rame referencji doswiadczen zyciowych czlowieka ale z rownoczesna ogromna wola poznawania, ze czlowiek jest w stanie jak orzel unosic sie ponac swoje "przyziemne" troski do niebios i tam szukac inspiracji aby przekraczac wlasne ograniczenia i poznawac siebie jeszcze bardziej wielospektowo.
Wydaje się, że rozumiesz choć trochę prawidłowo, ale „przyklejasz” do tego scjentystyczne bzdety i w sumie wychodzą idiotyzmy z twego rozumowania...:(
Blah, blah, blah :rotfl:
Właśnie dokładnie, ty durnoto zaoceaniczna...:fuj: :mrgreen:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 8:54, 26 Sty 2019    Temat postu:

A wuj śpi na z(a)bój!
Zagadka: Czy Jarosław tu naczelny ze sfiń również filozoficznie chrapie?
:mrgreen:


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Sob 8:55, 26 Sty 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8719
Przeczytał: 122 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 8:58, 26 Sty 2019    Temat postu:

Czy świadomość można zbadać naukowo:

[link widoczny dla zalogowanych]

Wuj:

Cytat:
Oczywiście. Ale jak się opalisz, to twoja skóra się zmieni. Ty od tego się nie zmienisz.

Dziś ta czapka należy do ciebie. Jutro może to być inna czapka. Ciało, skóra, myśli - to wszystko jest jak czapka. Należy do ciebie, niekiedy bywa niezwykłe cenne, ale to nie ty i jeśli to stracisz lub zamienisz na


Jeśli się opale to zajdą we mnie pewne zmiany, które wpłyną na moją świadomość.
Moje myśli to ja.
Już raz to omawialismy. Wg mnie nie ma we mnie żadnego "tła". Z tego co piszesz wnoszę, że uważasz, że w każdym żywym organizmie jest tło czyli ta "ogólna" świadomość ja ja nazwałam kosmiczną Ty " ja jestem" .

Mogę uznać, że każdy z nas ma tło, ale tym tłem nie jest świadomość. Może to być jakaś inna substancja ani materialna ani duchowa. Tak rozumiem monizm.

Czy dobrze Ciebie zrozumiałam: istnieje świat krzesła, stoły, lustra poza naszymi doznaniami czyli takie których NIE postrzegamy. Czy musimy to przyjąć na wiarę :wink:


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 9:20, 26 Sty 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8719
Przeczytał: 122 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 9:35, 26 Sty 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Semele napisał:
Dzięki Banjankri, czytam o hinduizmie.

Droga długa, wyboista i można pobłądzić, bo tyle tego jest i głupot nie brakuje.
Taka ciekawostka, ja interesowałeś się praktycznie tylko kulturą zachodnią, a o wschodzie nie wiedziałem kompletnie nic. W tamtą stronę skierował mnie... sen, w którym dostałem instrukcje jak mam się po tych obszarach poruszać.


Ten gość mial odwrotnie. Jak wielu American a także jak wuj zboj w młodości zajął się kultura wschodu pojechał do Indii w których dzisiaj kobiety walcza o swe prawa.
Dopiero potem zaczął studiować antropologie.
Po drodze był new age.
Ponieważ cztalam go w przekładzie zapewne nie do konca wiem o co chodzi.

Fragment rozmowyDP: Podobno masz polskie korzenie. Co tym razem sprowadza Cię do naszego pięknego kraju?

RJ: Tak, to prawda moi dziadkowie pochodzili z Radomia. W połowie lipca w Nowym Kawkowie odbędzie się mój warsztat „Antykariera. Stwórz życie i pracę, którą kochasz”.

DP: Czym jest „Antykariera”?

RJ: Jest to odkrywaniem własnego powołania, tego jak się realizujemy w świecie. Wierzę, że każdy z nas jest wyjątkowy i może to wyrazić w świecie materialnym w jedyny i niepowtarzalny sposób. Antykariera odpowiada na bardzo ważne pytanie: Jak żyć, robiąc to, co się kocha?

DP: Po czym możemy poznać, że podążamy ścieżką swojego powołania?

RJ: Po tym że twoje życie i twoja praca czynią cię szczęśliwym. Antykariera jest wtedy, podążasz za swoją duszą i wewnętrzną jaźnią. Czujesz to również na poziomie ciała, bo energia życia płynie przez ciebie. Jest również wtedy kiedy potrafimy być częścią grupy a jednocześnie niezależną jednostką.

Wychowałem się w świeckiej rodzinie. Już jako pięcioletnie dziecko zainteresowałem się Bogiem. Poczułem, że dla mnie to prawda. Byłem bardzo ambitny i jako student realizowałem wszystko czego chciałem – grałem w drużynie koszykarskiej, byłem przewodniczącym klasy, chodziłem z „tą” dziewczyną. Nagle poczułem że już nie chcę się wspinać. Zapragnąłem poznać odpowiedz na te prawdziwe pytania: dlaczego tu jesteśmy?, jaki jest sens cierpienia? Otworzyłem się na odpowiedzi i zacząłem spotykać nauczycieli, którzy pomogli mi zrozumieć i usłyszeć odpowiedzi. Pojechałem więc do Indii, medytowałem, stosowałem specjalną dietę itd. Trafiłem wówczas na książkę szwajcarskiego psychologa Carla Gustava Junga, przeczytałem tam coś co mnie bardzo poruszyło: „Aby osiągnąć swoją pełnię, musisz zintegrować w sobie własną kulturę, nie możesz od niej uciec”. Poczułem, że jest to ważna dla mnie prawda. Rok później wróciłem do USA i zacząłem się kształcić. W mojej drodze dużą rolę odegrali moi nauczyciele, ludzie których spotykałem w odpowiednim czasie.

To tylko pozornie JEST poza tematem
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4026
Przeczytał: 83 tematy


PostWysłany: Sob 9:56, 26 Sty 2019    Temat postu:

wuj napisał:
Zgadzasz się z tym?

0. każden jeden, na sam wpierw, musi uznać istnienie źródła postrzeżeń niezależnych od obserwatora, choć uświadomić to sobie może na samym końcu, owo źródło jest przedmiotem postrzeżeń

czyli zgadzam się, że te 3 "niebieskie warunki" są warunkami koniecznymi, a ja sądzę, że i wystarczającymi, dla wszelkich teorii metafizycznych, takim, które tych warunków nie spełniają - na dzieńdobry można podziękować.

w wyjaśnieniu dodam, że warunek zerowy wprowadza nie tylko źródło ale i obserwatora/obserwatorów, w połączeniu z pozostałymi, oznacza, że choć obserwator jest 1: "ja" <<<<< źródło = (źródło+obserwatorzy)

ponadto owo krzesło istnieje tak samo realnie jak jego postrzeżenie, przy czym samo postrzeżenie jest nawet "realniejsze" od krzesła - jest jedynie pewnym postrzeżeniem zawsze , w przeciwieństwie do krzesła, o którym postrzeżenia pewne nie są.

wuj napisał:
A wuj śpi na z(a)bój!
Zagadka: Czy Jarosław tu naczelny ze sfiń również filozoficznie chrapie?:mrgreen:

myślę, że to możliwe - wuj jako nawrucony na Dyskursową wiarę .... całkiem możliwe :) - ale nie wiem ... no i jeszcze bardzo dużo innych rzeczy nie wiem, w tym "o sobie" choć siebie znam bardzo dobrze i tylko ja znam :) .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Sob 10:09, 26 Sty 2019    Temat postu:

wujzboj napisał:
Brak harmonii między doznaniami oznacza, że doznania w pewnym stopniu przeszkadzają doznającemu. Doznający nie czuje się ze swoimi doznaniami w pełni dobrze. Jeśli jest harmonia, nie ma cierpienia: doznającemu nic nie wadzi. Oczekiwania, obserwacje i preferencje zgadzają się ze sobą.

Cytat:
Od chwili, w które wszelkie dawne cierpienie jest "zrekompensowane" a nowe już się nie pojawia, cierpienie staje się hasłem z przeszłości, które nie zawiera w sobie negatywnych konotacji, gdyż nastąpiło zharmonizowanie doznań. Co zawiera zgodność także pomiędzy tym, co się pamięta i tym, co się rozumie. To, czy przeszłe wydarzenie jest postrzegane jako zło czy jako dobro, zależy od nastawienia w teraźniejszości.

Czy te dwa elementy, harmonia i zrekompensowanie, są tym samym? Czy występują w tym samym momencie? Bo tak, jak w pełni zgadzam się z pozytywnym doświadczeniem harmonii, tak kompletnie nie widzę sensu "rekompensowania", zwłaszcza późniejszego.

Cytat:
Banjankri napisał:
Wprowadziłeś nagle "prawdziwy świat", którego nikt nie zna i znać nie może, a który, przynajmniej może, mieć wpływ. Dorzuciłeś X do równania, więc wyciąganie jakichkolwiek wniosków z danych, jest bezcelowe. W ogóle, skąd ten "prawdziwy świat"?

A jesteś wszechwiedzący?

Jeśli nie, to nie rozumiem twoich wątpliwości. Bo to, co napisałem, wynika wprost z braku wszechwiedzy.

Jeśli jednak jesteś wszechwiedzący, to proszę podaj słowo, od którego zaczyna się trzydziesta pierwsza strona książki, która leży na moim biurku.

Powoli, powoli.
Kawałek wcześniej pisałeś, że jeżeli jest harmonia, to nie ma cierpienia. Tutaj pisałeś, że cierpienie, zależy od tego, jaki naprawdę jest ten świat. Mieszają ci się światopoglądy, bo w tym pierwszym, cierpienie zależy od "perspektywy", a w drugim, od prawdziwości świata, którą później zrównujesz z wszelką wiedzą. Czy czytając tę książkę leżącą na twoim biurku, wiesz jak jest naprawdę? Przecież napisałeś wyraźnie, że "nikt z nas NIE WIE ani wiedzieć nie może".
To, co ci mogę powiedzieć o wszechwiedzy, to że tak książka, jak i to co jest w niej napisane na trzydziestej pierwszej stronie, jest projekcją istnienia, tak jak każda inna wiedza.

Cytat:
Banjankri napisał:
Wszystkie osobowe akty woli, polegają na pragnieniu wywołania konkretnego doznania. Chęć zjedzenia szarlotki, nie jest niczym innym jak pragnieniem aby doznanie stało się zgodnym z oczekiwaniem. Bez wszechmocy i wszechwiedzy, to nie będzie możliwe. Innymi słowy, każdy nie wszechmogący aktor, znający pojęcia przyszłości i przesłości, skazany jest na cierpienie, dyssatysfakcję i stres.


I właśnie o tym piszę :). Nie-wszechwiedzący aktor Banjankri przyjmuje na wiarę taki model świata, w którym nie występuje wszechwiedząca istota i w takie modele świata nie dają nadziei na uwolnienie się od cierpienia, chyba że za pomocą gilotyny zastosowanej do szyi (metoda dla niewierzących w życie wieczne) lub do rozróżniania między miłym i niemiłym (metoda dla reszty).

:)
Najdziwniejsze jest to, że nie widzisz rozwiązania, które leży przed tobą, tylko musisz szukać jakiegoś, opartego o wszechwiedzę (uważasz, że dostaniesz ją od Boga?).
"Wszystkie osobowe akty woli". Wystarczy zrozumieć, że akty woli, nie są wolne, a więc nie mają wolnego aktora.

Cytat:
Ałe ja nie mówię o twoich pojęciach. Ja mówię o mnie, który jestem zawarty w każdym z tych pojęć. Nie ma dwóch takich samych momentów, "jestem" nie siedzi ani w przestrzeni ani w czasie! Czas i przestrzeń są generowane przez postrzeganie; bez postrzegania nie ma ich. Samopostrzeganie jest bezczasowe i bezprzestrzenne; czasowe i przestrzenne są wspomnienia, czasowe i przestrzenne jest każde "coś", każda część, każda struktura pojawiająca się w polu postrzegania. Ponieważ Całość jest niezmienna, zmienność postrzeżeń jest bez znaczenia. Zmienność postrzeżeń jest po prostu fajna; dzieje się i dobrze, że się dzieje. Chyba, że dzieje się źle, ale według mojego modelu nic nie dzieje się źle w absolutnym sensie, a jedynie droga do harmonii jest albo dłuższa albo krótsza.

I czym to samo postrzeganie różni się od "etykiety istnień, jak "krzesło", czy "ja"" ? No na pewno nie doznaniem. Nie mówisz o moich pojęciach, tylko o swoim pojęciu, które jest nieweryfikowalne i niedoznawalne.

Cytat:
Rzeczywistość to wszystko, co może na nas jakkolwiek wpłynąć.

Czyli rzeczywistość jest założeniem, projekcją potencjału istnienia w nieznane.

Cytat:
A ty uważasz się za nihilistę?

Nie odpowiedziałeś na pytanie, ale ja na twoje odpowiem. Nie uważam się za nikogo, w sensie absolutny (co może być zakwalifikowane jako nihilizm). W różnych sytuacjach, moje jestestwo przyjmuje różne kształty, co jest jednak wymuszonym efektem okoliczności. Dlatego na tym forum jestem Banjankrim, a nie nikim.

Cytat:
Faktem jest, że jest to granica, którą każdy z nas przekracza, gdy cokolwiek robi, bo każda czynność to wynik interpretacji;

Dla mnie nie ma żadnych granic poza założonymi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Sob 10:16, 26 Sty 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Jak żyć, robiąc to, co się kocha?

Całe pokolenie wychowane w tym duchu wchodzi właśnie na rynek pracy. Tragedia, dla nich zwłaszcza. Ile ty masz lat, że się dajesz nabrać na takie kawałki?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8719
Przeczytał: 122 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:38, 26 Sty 2019    Temat postu:

lucek napisał:
wuj napisał:
Zgadzasz się z tym?

0. każden jeden, na sam wpierw, musi uznać istnienie źródła postrzeżeń niezależnych od obserwatora, choć uświadomić to sobie może na samym końcu, owo źródło jest przedmiotem postrzeżeń

czyli zgadzam się, że te 3 "niebieskie warunki" są warunkami koniecznymi, a ja sądzę, że i wystarczającymi, dla wszelkich teorii metafizycznych, takim, które tych warunków nie spełniają - na dzieńdobry można podziękować.

w wyjaśnieniu dodam, że warunek zerowy wprowadza nie tylko źródło ale i obserwatora/obserwatorów, w połączeniu z pozostałymi, oznacza, że choć obserwator jest 1: "ja" <<<<< źródło = (źródło+obserwatorzy)

ponadto owo krzesło istnieje tak samo realnie jak jego postrzeżenie, przy czym samo postrzeżenie jest nawet "realniejsze" od krzesła - jest jedynie pewnym postrzeżeniem zawsze , w przeciwieństwie do krzesła, o którym postrzeżenia pewne nie są.

wuj napisał:
A wuj śpi na z(a)bój!
Zagadka: Czy Jarosław tu naczelny ze sfiń również filozoficznie chrapie?:mrgreen:

myślę, że to możliwe - wuj jako nawrucony na Dyskursową wiarę .... całkiem możliwe :) - ale nie wiem ... no i jeszcze bardzo dużo innych rzeczy nie wiem, w tym "o sobie" choć siebie znam bardzo dobrze i tylko ja znam :) .


Nawrucony piszesz tak jak ja zbuj?? :-) :-) :-)

Na American wiarę. Synkretyzm.. czy na amerykańskie tzw pozytywne myślenie..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 35 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:00, 26 Sty 2019    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
”Jestem, który jestem.” Nie „mówię, że jestem”, nie „wiem, że jestem”, nie „myślę, więc jestem”, nawet nie „jestem, bo chcę”- a właśnie „jestem, który jestem” oraz „jestem początkiem i końcem”. To ma głębsze i bardziej tajemnicze znaczenie, niż wcześniej mi się wydawało. W dużej mierze zgadzam się ze światopoglądem wujazboja, ale dusza, to nie samoświadomość, bo dusza, to nie informacja, to nie dane. Wg mnie to element Woli, Absolutu, pierwotnej boskiej siły, która jest źródłem sił psychicznych, jak i fizycznych, ale jednocześnie jest od nich rożna, zupełnie wyjątkowa. Nie da się „duszy” raczej opisać, ani nawet wyobrazić jej sobie za pomocą określonych wyobrażeń...
Dusza to konglomerat energii zyciowej "przyplywajacej" (metafora) przez czlowieka w oparciu o rame referencji doswiadczen zyciowych tego czlowiek. Dusza jest dynamiczna jak statek na oceanie ktory owszem potrzebuje kotwicy ale potrzebuje rowniez zwrotnosci aby podolac burzom. Czlowiek cale zycie poznaje siebie przez srodowiska w ktorych zyje. Poznawanie siebie to wielospektowy proces wprawdzie angazujacy rame referencji doswiadczen zyciowych czlowieka ale z rownoczesna ogromna wola poznawania, ze czlowiek jest w stanie jak orzel unosic sie ponac swoje "przyziemne" troski do niebios i tam szukac inspiracji aby przekraczac wlasne ograniczenia i poznawac siebie jeszcze bardziej wielospektowo.
Wydaje się, że rozumiesz choć trochę prawidłowo, ale „przyklejasz” do tego scjentystyczne bzdety i w sumie wychodzą idiotyzmy z twego rozumowania...:(
Blah, blah, blah :rotfl:
Właśnie dokładnie, ty durnoto zaoceaniczna...:fuj: :mrgreen:
"kłapiesz," blah, blah, blah o duszy ludzkiej w kontekscie bycia
PR napisał:
... elementem Woli, Absolutu, pierwotnej boskiej siły, która jest źródłem sił psychicznych, jak i fizycznych, ale jednocześnie jest od nich rożna, zupełnie wyjątkowa. Nie da się „duszy” raczej opisać, ani nawet wyobrazić jej sobie za pomocą określonych wyobrażeń... :)
czyli "z marszu" zakladasz, ze dusza jest oddzielona od czlowieka i niezalezna - ze sie czlowiekowi "zdarza". To jest dogmat PR, bo w istocie, jest to w dalszym ciagu limitujacy poglad podobnie jak dogmaty niektorych religii i osob niereligijnych, ktorych temat wieloaspektowosci poziomow swiadomosci ludzkiej frustruje do poziomu odkladania jego kontemplacji (przemysliwania i odczuwania) na przyslowiowe potem.

Tylko osoby adekwatnie swiadome wieloaspektowosci poziomow swiadomosci ludzkiej sa w stanie zaangazowac sie intelektualnie i calym soba (metafora) w badanie prawdy, ktora jest wewnatrz nas i odbywa sie przez ludzka dusze (szeroki termin) pozbywajac sie jak przekazal nam Michal Aniol zbytecznego balastu zyciowego czyli "odlupywanie" (metafora) zbednej skaly wewnatrz ktorej jest ukryta prawda, ktora nie potrzebuje adowakata, bo JEST.

Pierwszym stopniem do odkrywania prawdy w sobie jest wyciszenie halasu ego czyli wszelkich "programow" nabytych w trakcie zycia aby stanac przed soba nagim i nie obawiac sie siebie bez tej "indoktrynacji" (metafora). Nastepnie oswoic sie z poziomem niestabilnosci jaki niesie pokojowe odrzucenie "indoktrynacji" (metafora) aby powatpiewac (zadawac kwestie i kwestionowac odpowiedzi) i poznawac siebie przez pryzmat prawdy w sobie, ktory wymaga ciszy wewnetrzenj aby siebie poznawac i byc soba w jakimkolwiek srodowisku.

Jesli czlowiek mimo zewnetrznego i wewnetrznego halasu (metafora) czyli swiadomosci bycia konglomeratem wspolpracy energii i materii w konteksci swojej osobowosci (relatywnie stabilne mysli, emocje, uczucia, slowa, i czyny w srodowisku) wibrujacych na roznych czestotliwosciach z rownoczesna pielegnacja swiadomosci ze jest sie kropla Esencji Zycia, jest w stanie ten poziom abstrakcji "ogarnac" (metafora), to jest czlowiekiem oswieconym i nie potrzebuje czyjejs roboczej definicji duszy ludzkiej, bo wie prawda w sobie czym (termin umowny) jej/jego dusza jest.

Capisce czy mam przetlumaczyc z zaoceaniczengo na nasze? :rotfl:


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 17:02, 26 Sty 2019, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8719
Przeczytał: 122 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:21, 26 Sty 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Semele napisał:
Jak żyć, robiąc to, co się kocha?

Całe pokolenie wychowane w tym duchu wchodzi właśnie na rynek pracy. Tragedia, dla nich zwłaszcza. Ile ty masz lat, że się dajesz nabrać na takie kawałki?


Jestem 50 +. Ja teraz tak chcę. Tusk mnie zapakowal. Dobrze, że PiS wycofał tę piękną reformę. Emerytura dla kobiet w wieku 67. Szwaczka na akordzie w wieku 67. :-) :-) :-)
Bez progresow.okulary.

Chcialabym tak jak dyskurs robic sobie doktoraty. Ale ona za to nieźle buli.. :cry:

Na szczęście ci młodzi mogą pojechać do UK..i Niemiec..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 35 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:29, 26 Sty 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Banjankri napisał:
Semele napisał:
Jak żyć, robiąc to, co się kocha?

Całe pokolenie wychowane w tym duchu wchodzi właśnie na rynek pracy. Tragedia, dla nich zwłaszcza. Ile ty masz lat, że się dajesz nabrać na takie kawałki?


Jestem 50 +. Ja teraz tak chcę. Tusk mnie zapakowal. Dobrze, że PiS wycofał tę piękną reformę. Emerytura dla kobiet w wieku 67. Szwaczka na akordzie w wieku 67. :-) :-) :-)
Bez progresow.okulary.

Chcialabym tak jak dyskurs robic sobie doktoraty. Ale ona za to nieźle buli.. :cry:

Na szczęście ci młodzi mogą pojechać do UK..i Niemiec..
Ja tez jestem 50 + ale to u nas nie "starosc" a wiek sredni. Wiek elderly/starszy to 80 + :)

Owszem, koszt programu doktorskiego dla mnie to 3 250 USD za 16 kursow plus dysertacja (20 razy 3 250 USD = 65 000 USD) nie liczac kosztow podrecznikow. U nas edukacja jest w poszanowaniu. Koszt edukacji do tytulu magistra - zakladajac, ze pracodawca posiada program edukacyjny dla calej zalogi - moze byc refundowany bez wplywu na podatki od plac (federalny, Social Security, Medicare, stanowy i w niektorych stanach lokalny) przez plan federalny Kod 127 do sumy 5 250 USD rocznie.

Edukacja na poziomie Ph. D. nie jest refundowana ale mozna jej koszty odpisac od zarobkow podlegajacych opodatkowaniu.

Edukacja w systemie andragogicznym (w USA szkoly srednie i wyzsze) zwraca sie przez wynagrodzenie wraz z jej podwyzszaniem przez wdrazanie umiejetnosci w srodowisku zawodowym i podwyzszanie produktywnosci.

Bonus ktory otrzymalam za prace dlugie godziny bez weekenow i swiat od 12/1/19 wynosil 7 500 USD brutto przed podatkami i odpiska na plan emerytalny. Mimo iz depozyt do banku to byla suma 50% bonusa brutto, podatek federalny (22%) i stanowy (7%) zostanie mi zwrocony w roku 2020 kiedy zloze sprawozdanie finansowe jako osoba wolna z 2 dzieci (jedno ponizej 18 lat podlegajace programowi child tax credit dla osob o zarobkach brutoo < 125 000 USD (narazie sie jeszcze mieszcze w tych widelkach) i kosztami obslugi domu ale juz nie kosztami edukacji, bo wszelkie zobowiazania finansowe zwiazane z Ph. D. spelnilam jesienia 2017 roku.

U nas jest normalnie w poszanowaniu osob, ktore w siebie inwestuja tym samym inwestujac w srodowiska w ktorych funkcjonuja :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 17:35, 26 Sty 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 35 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:44, 26 Sty 2019    Temat postu:

Semele napisał:
lucek napisał:
wuj napisał:
Zgadzasz się z tym?

0. każden jeden, na sam wpierw, musi uznać istnienie źródła postrzeżeń niezależnych od obserwatora, choć uświadomić to sobie może na samym końcu, owo źródło jest przedmiotem postrzeżeń

czyli zgadzam się, że te 3 "niebieskie warunki" są warunkami koniecznymi, a ja sądzę, że i wystarczającymi, dla wszelkich teorii metafizycznych, takim, które tych warunków nie spełniają - na dzieńdobry można podziękować.

w wyjaśnieniu dodam, że warunek zerowy wprowadza nie tylko źródło ale i obserwatora/obserwatorów, w połączeniu z pozostałymi, oznacza, że choć obserwator jest 1: "ja" <<<<< źródło = (źródło+obserwatorzy)

ponadto owo krzesło istnieje tak samo realnie jak jego postrzeżenie, przy czym samo postrzeżenie jest nawet "realniejsze" od krzesła - jest jedynie pewnym postrzeżeniem zawsze , w przeciwieństwie do krzesła, o którym postrzeżenia pewne nie są.

wuj napisał:
A wuj śpi na z(a)bój!
Zagadka: Czy Jarosław tu naczelny ze sfiń również filozoficznie chrapie?:mrgreen:

myślę, że to możliwe - wuj jako nawrucony na Dyskursową wiarę .... całkiem możliwe :) - ale nie wiem ... no i jeszcze bardzo dużo innych rzeczy nie wiem, w tym "o sobie" choć siebie znam bardzo dobrze i tylko ja znam :) .


Nawrucony piszesz tak jak ja zbuj?? :-) :-) :-)

Na American wiarę. Synkretyzm.. czy na amerykańskie tzw pozytywne myślenie..
Myslimy, przynajmniej tutaj u Roger Williams'a konstruktywnie i badz pewna jak trzeba "trzepnac miedzy oczy" (idiom amerykanski - > hit right between the eyes) to Roger Williams (duch zalozyciela kolonii Rhode Island & the Providence Plantations znanego obecnie jako stan Rhode Island czyli filozofa i wizjonera, ktory Purytanom z Bay Colony pokazal przyslowiowy srodkowy palec wykupujac ziemie od ludnosci natywnej i zakladajac oaza egalitarna, nie czeka lecz "trzepnie". Humorystycznie dodam, z prawodawstwa Massachussets dopiero w latach 70-tych ubieglego stulecia i tysiaclecia usunieto tak zwane the blue law, ktory grozilo kara smierci za przkraczanie granicy stanu Massachusetts osobom ze stanu Rhode Island - tak daleko siegaly "macki" bogatych Purytanow, ktorzy przyplyneli do kontynentu Ameryki Polnocnej w poszukiwaniu wolnosci religijnej :)

Jesli chcesz posmakowa the la la land to zapraszam do Minnesota the state of nice - zimno i nieefektywnie, bo kazdy mily ale nic nie robi i nie ma pojecia, ze nic nierobienie jest kosztem - ale coz zrobic "cza" znosic.

Jesli chcesz ciut wiecej the la la land to zapraszam do Teksasu - tam kowboje Cie przyslowiowo milutko "zajezdza" elementarnymi kwestiami o pomoc ktore u Roger Williams nie materializuja sie, bo u nas jak rzucisz kamieniem (przyslowiowo) to szanse na uderzenia osoby wyedukowanej sa znacznie wyzsze niz w MN i TX i nie debatujemy w aspekcie the obvious czyli spraw oczywistych.

Chcesz posmakowac dymku zalegalizowanej marihuany to zapraszam do Kalifornii :)

To masz juz fresk roznic kulturowych w USA, wiec prosze odpusc sobie stareotypowanie o amerykanskim pozytywnym mysleniu i o jednosci kulturowej w USA. Im dalej od srodkowego i polnocnego wschodniego wybrzeza tym "dziki zachod" still/wciaz :)

P. S. Jak chcesz posluchac ja szczekaja niedopasowane protezy to zapraszam na Floryde :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 17:55, 26 Sty 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anna




Dołączył: 06 Gru 2015
Posty: 44
Przeczytał: 29 tematów


PostWysłany: Sob 18:18, 26 Sty 2019    Temat postu:

"Pyknęłaś" sobie jointa?! :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8719
Przeczytał: 122 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:34, 26 Sty 2019    Temat postu:

Dyskurs wiem, że w USA jest większe zróżnicowanie jak w Polsce. Pojechałam stereotypem.
Wróćmy jednak do tematu.
Problem ontologii zdumiewa swoją prostotą. Można go sformułować w dwóch słowach: "Co istnieje?". Co więcej, odpowiedzieć nań można jednym słowem — "Wszyst ko" — i każdy uzna tę odpowiedź za prawdziwą. Jest to jednak tylko stwierdzenie, że istnieje to, co istnieje. Pozostaje więc pole dla różnicy zdań co do poszczególnych przypadków; dlatego właśnie zagadnienie to jest żywe od wielu stuleci. ............. Starałem się wykazać, że pewne, zwykle wysuwane argumenty na rzecz takiej czy innej ontologii są błędne. Następnie zaproponowałem wyraźne kryterium, w oparciu o które można rozstrzygać, jakie są założenia ontologiczne danej teorii. Natomiast kwestia, jaką ontologię należy przyjąć, pozostaje nadal otwarta; najwłaściwszą postawą w tej sprawie jest, oczywiście, tolerancja i eksperymentowanie. Dokładajmy wszelkich starań by zbadać, w jakim stopniu fizykalistyczny aparat pojęciowy daje się zredukować do fenomenalistycz nego; fizykę zresztą należy uprawiać nawet wtedy, jeśli nie można jej zredukować w pełni do tego schematu. Badajmy, w jaki sposób i w jakim stopniu można uniezależnić nauki przyrodnicze od platonizującej matematyki; uprawiajmy jednak również matematykę i zgłębiajmy jej ontologiczne podstawy. ....Willard von Orman Quine


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 18:47, 26 Sty 2019, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 35 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:52, 26 Sty 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs wiem, że w USA jest większe zróżnicowanie jak w Polsce. Pojechałam stereotypem.
Wróćmy jednak do tematu.
Problem ontologii zdumiewa swoją prostotą. Można go sformułować w dwóch słowach: "Co istnieje?". Co więcej, odpowiedzieć nań można jednym słowem — "Wszyst ko" — i każdy uzna tę odpowiedź za prawdziwą. Jest to jednak tylko stwierdzenie, że istnieje to, co istnieje. Pozostaje więc pole dla różnicy zdań co do poszczególnych przypadków; dlatego właśnie zagadnienie to jest żywe od wielu stuleci. ............. Starałem się wykazać, że pewne, zwykle wysuwane argumenty na rzecz takiej czy innej ontologii są błędne. Następnie zaproponowałem wyraźne kryterium, w oparciu o które można rozstrzygać, jakie są założenia ontologiczne danej teorii. Natomiast kwestia, jaką ontologię należy przyjąć, pozostaje nadal otwarta; najwłaściwszą postawą w tej sprawie jest, oczywiście, tolerancja i eksperymentowanie. Dokładajmy wszelkich starań by zbadać, w jakim stopniu fizykalistyczny aparat pojęciowy daje się zredukować do fenomenalistycz nego; fizykę zresztą należy uprawiać nawet wtedy, jeśli nie można jej zredukować w pełni do tego schematu. Badajmy, w jaki sposób i w jakim stopniu można uniezależnić nauki przyrodnicze od platonizującej matematyki; uprawiajmy jednak również matematykę i zgłębiajmy jej ontologiczne podstawy. ....Willard von Orman Quine
Kluczowym pytaniem jest po co? Wszystko, ktorego nie jestesmy w stanie roboczo zdefiniowac jest jednoscia :)

Tutaj dowod na "istnienie" BS ->
Cytat:
Osoby, które były jakiś czas w sektach, nadużywają słów typu: energia, materia, wibracje etc.
czyli skrajnej "inkwizycji" nie tylko jezykowej ale i socjalnej w XXI wieku w cywilizowanej spolecznosci - czyli piszac roboczo opinia jednostki z "sekty" mentalnej z potencjalnymi konsekwencjami srodowiskowymi, bo dodac do tego stanu sile grupy i moze byc faszyzm i obozy konncentracyjne dla myslacych inaczej, ktorych praca (jak sie nie zdadza na mydlo, skore na pokrycie oslon do lamp, etc.) ma uwolnic a jak wolniej pracuja to zawsze mozna odstrzelic :rotfl:

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 18:57, 26 Sty 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 35 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 18:58, 26 Sty 2019    Temat postu:

anna napisał:
"Pyknęłaś" sobie jointa?! :think:
Nowe multi wcielenie, stanaksiu czy to kolektywny glos "sekty" mentalnej i nie tylko mentalnej? :rotfl:

Cytat:
Do psychiatryka z takim schizem przyjmują nawet bez skierowania.
Wystarczy pokazać screena.
W Norwegii? :rotfl:

No tak, Norwedzy to niezwykle nietolerancyjny narod

BTW jak tam przygotowania do skokow na du(u)zej trampolinie w wiosce na V w Norwegii? :rotfl:

Cytat:
Wolność, tolerancja i szczęście to ważne wartości, ale możesz się nimi cieszyć tylko wtedy, gdy jesteś Norwegiem.
-> [link widoczny dla zalogowanych]

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 19:09, 26 Sty 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8719
Przeczytał: 122 tematy


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:11, 26 Sty 2019    Temat postu:

Banjankri napisał:
Semele napisał:
Jak żyć, robiąc to, co się kocha?

Całe pokolenie wychowane w tym duchu wchodzi właśnie na rynek pracy. Tragedia, dla nich zwłaszcza. Ile ty masz lat, że się dajesz nabrać na takie kawałki?


Ciekawe, ze Jarow stał się modny w Polsce w latach 90 gdy Polska przechodziła transformację ustrojowa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10057
Przeczytał: 35 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:21, 26 Sty 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Jak żyć, robiąc to, co się kocha?
Zyc z pasja i nie sluchac naysayers czyli czlonkow grup "inkwizycyjnych", ktorzy nie wiedza po co zyja i nie toleruja tych ktorzy wiedza po co zyja :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Banjankri




Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3601
Przeczytał: 59 tematów


PostWysłany: Sob 22:16, 26 Sty 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Banjankri napisał:
Semele napisał:
Jak żyć, robiąc to, co się kocha?

Całe pokolenie wychowane w tym duchu wchodzi właśnie na rynek pracy. Tragedia, dla nich zwłaszcza. Ile ty masz lat, że się dajesz nabrać na takie kawałki?


Ciekawe, ze Jarow stał się modny w Polsce w latach 90 gdy Polska przechodziła transformację ustrojowa.

Desperacja i strach przed nieznanym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5954
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:11, 26 Sty 2019    Temat postu:

Co za breja się tu narobiła?! Jakby mało było bzdur niby filozoficznych, to jeszcze pseudopolityczna paplanina!:fuj: :->
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18 ... 70, 71, 72  Następny
Strona 17 z 72

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin