Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

O empirycznym kryterium sensowności (konrado5 & vpprof)
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:51, 03 Kwi 2009    Temat postu: O empirycznym kryterium sensowności (konrado5 & vpprof)

vpprof napisał:
A jaka treść jest zrozumiała? Ta, która odnosi się do doświadczenia.

konrado5 napisał:
Dlaczego tak sądzisz? Uzasadnij. Nie musi to być ścisły dowód.

vpprof napisał:
Dlatego tak sądzę, że nie widzę żadnych realnych alternatyw. Wszystkie alternatywne teorie dotyczące sensu wyrażeń nie zgadzają się z obserwowalnymi ludzkimi zachowaniami, dlatego są to teorie bezużyteczne.

konrado5 napisał:
Z obserwowalnymi ludzkimi zachowaniami zgadza się również ta teoria:
http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/dlaczego-w-jezyku-nie-da-sie-sformulowac-tez-idealizmu-soi,310.html
No i ludzie nie sądzą, że krzesło istnieje tylko wtedy gdy ktoś ma w danym momencie jego wrażenie, więc twoja teoria się nie zgadza z obserwowalnymi ludzkimi zachowaniami.

róbowałem uzasadnić i zbadać konsekwencje przyjęcia, że słowom, których nie potrafimy zdefiniować za pomocą innych słów nadajemy znaczenie przez odniesienie ich do własnego teraźniejszego przeżycia. Długo się zastanawiałem dlaczego akurat takie kryterium przyjmuję. Wydaje mi się, że wiąże się to z przekonaniem, że prawdziwość zdania "Odczuwam ból" jest bardziej pewna niż prawdziwość zdania "Istnieje krzesło" albo "Odczuwałem ból" (pamięć podobnie jak zmysły może zwodzić). Jednak przyjmując takie przekonanie musielibyśmy przyjąć, że słowa takie jak "przeszłość", "przyszłość", "ja", "on" nie mają znaczenie. Jedynie znaczenie ma "ogół tego co teraz przeżywam", czyli "teraźniejsze przeżycie", bo gdy przeżywamy przeżycie 5 krzeseł, to nie możemy go podzielić na części takie jak "1 z tych przeżytych krzeseł", bo wtedy byśmy przeżyli zupełnie inne przeżycie "1 krzesło". Nie byłaby to więc część tego przeżycia. Skoro nie ma części przeżycia, to nie możemy nawet myśleć. Mało tego, nie potrafimy pomyśleć o teraźniejszym przeżyciu, bo gdy o nim myślimy to już jest po fakcie (refleksja następuje po akcie). Zatem nawet solipsyzm semantyczny jest niemożliwy do przyjęcia, chociaż początkowo wydawał się jedynym stanowiskiem możliwym do przyjęcia. Otóż okazuje się, że przyjęcie, że znaczeniem słów są przeżycia jest arbitralne. Równie dobrze mogę przyjąć, że znaczeniem słów niedefiniowalnych są przedmioty istniejące realnie. Warto zauważyć, że rozumieć słowo to nic innego jak znać znaczenie słowa, a więc ktoś kto twierdzi, że nie rozumie czym jest "krzesło istniejące realnie" tylko arbitralnie przyjął, że znaczeniem słów są tylko przeżycia. Równie dobrze można przyjąć, że znaczeniem słów są przedmioty istniejące realnie, a pytanie czym one są nie ma sensu, podobnie jak nie ma sensu pytanie "czym są przeżycia" przy przyjęciu, że znaczeniem słów są przeżycia. Tak naprawdę nie możemy sprawdzić czy coś rozumiemy, a nawet jeżeli ktoś powie, że niewątpliwą prawdą jest to, że rozumie czym są przeżycia, to wynika to z przyjęcia definicji "rozumieć=doznawać". Spotkałem się z opinią, że to co mam do dyspozycji to z definicji wyłącznie doznania. Tutaj również arbitralnie przyjmujemy, że "mieć do dyspozycji=doznawać". Jednak wtedy nie możemy uznać, że "ja" jest ciałem, a to niewykluczone, że ja jestem ciałem przeżywającym. Brak pewności, że jestem ciałem niczego nie uzasadnia, bo przecież nie mogę przeżyć siebie, bo by to prowadziło do tego, że przeżycie przeżywa przeżycie, co brzmi dziwnie. Jeżeli "ja" jest ciałem to ma do dyspozycji również jedzenie, a więc twierdząc, że ma do dyspozycji tylko przeżycia rozumiemy słowo "mieć do dyspozycji" w dziwnym znaczeniu. Wniosek z tego co powyżej napisałem jest taki, że nie ma sensu pytać się o to czy rozumiemy słowa "krzesło istnieje realnie" bo tak naprawdę nie możemy sprawdzić czy coś rozumiemy, możemy co najwyżej przyjąć, że coś rozumiemy. Czyżby spór między idealizmem a realizmem sprowadzał się do problemów znaczenia słów?

***
konrado5 napisał:
Z obserwowalnymi ludzkimi zachowaniami zgadza się również ta teoria:
http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/dlaczego-w-jezyku-nie-da-sie-sformulowac-tez-idealizmu-soi,310.html

Czy mógłbyś w punktach streścić jej główne założenia?

konrado5 napisał:
No i ludzie nie sądzą, że krzesło istnieje tylko wtedy gdy ktoś ma w danym momencie jego wrażenie, więc twoja teoria się nie zgadza z obserwowalnymi ludzkimi zachowaniami.

To mnie nie obchodzi. Pod pojęciem tych zachowań rozumiałem reakcje na słowa, mające rozstrzygnąć czy dana osoba zna sens danego słowa. Te reakcje wykazują, że rozumie się słowo, gdy potrafi się jego definicję przedstawić sobie obrazowo za pomocą wcześniej nabytych doświadczeń. Tylko wtedy można danego słowa używać i ewentualnie podejmować określone działania.

Pod pojęciem słowa rozumiem tu symbol semiotyczny czyli także np. zdanie lub frazę.

Co do dalszej twojej wypowiedzi, w szczególności tej o przeszłości i przyszłości, to chyba odpisywałem ci już na gg. Przeszłość i przyszłość mają znaczenie w każdej ontologii. Tyle że nie zawsze jest to znaczenie materialistyczne, rzecz jasna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Pią 21:52, 03 Kwi 2009    Temat postu:

Co do przeszłości i przyszłości miałem tu na myśli "coś co nie jest teraźniejszym doznaniem ani jego częścią".
vpprof napisał:
To mnie nie obchodzi. Pod pojęciem tych zachowań rozumiałem reakcje na słowa, mające rozstrzygnąć czy dana osoba zna sens danego słowa. Te reakcje wykazują, że rozumie się słowo, gdy potrafi się jego definicję przedstawić sobie obrazowo za pomocą wcześniej nabytych doświadczeń. Tylko wtedy można danego słowa używać i ewentualnie podejmować określone działania.

A co ze słowami takimi jak "1000-wymiarowa przestrzeń"? Poza tym czy Kant nie wykazał, że pojęcia czasu i przestrzeni nie mają pochodzenia empirycznego, tylko są formami naoczności?
vpprof napisał:
Czy mógłbyś w punktach streścić jej główne założenia

Najważniejszy wydaje mi się ten fragment:
kuba napisał:
Przypatrzmy się takiemu słowu, jak „ból”. Trudno mi wyobrazić sobie słowo, którego treść wydawałaby się bardziej prywatna, niż tego właśnie typu słów. A jednak, to, co czuję, jest dla znaczenia słowa „ból”, sprawą drugorzędną.
Załóżmy, że nie znam słowa ból. Czy mimo to go odczuwam? Czuję może silne kłucie, uciskanie, jakieś inne, trudne do określenia, nieprzyjemne uczucia. Te uczucia na co dzień nazywam bólem, ale robię tak dlatego, bo tak mnie wytresowano, nie zaś dla tego, że naprawdę odczuwam coś takiego, jak ból.
Przypatrzmy się teraz, jak uczę się słowa „ból”. Kiedy byłem mały, pokazano mi np. kogoś, kto trzyma się za twarz i powiedziano mi: „To jest ból zęba”. Kiedy później byłem w podobnej sytuacji, trzymałem się za twarz, płukałem usta ziołami itd. pomyślałem, „A więc to jest ból zęba”. Jedna byłoby idiotyzmem zakładać, że nie rozumiałem słowa „ból”, dopóki pierwszy raz nie odczułem bólu. Mówiono mi, że ból odczuwają ludzie, których widzę w szpitalu i ból odczuwa człowiek, który się skaleczył. I tak nauczyłem się słowa „ból”.
Weźmy inny przykład: „Podmiot doznający”. To jedno z tych określeń, które kusi filozofów, żeby go używać, używają go więc, wyrwanego z kontekstu, w przekonaniu, że mówią o czymś ‘wyższym’.
Nauczyłem się tego słowa, w identyczny sposób jak słowa „ból”. Ktoś mi powiedział, że ja i on jesteśmy podmiotami doznającymi i że pies jest podmiotem doznającym, ale kamień nie.
Taka jest gramatyka tego słowa.
Kiedy mówię: „Może tylko ja jestem podmiotem doznającym”, to gwałcę zasady języka.
Podobnie, kiedy mówię, „A może język też jest tylko moim wrażeniem zmysłowym”. Owszem, język jest moim wrażeniem zmysłowym, tak, jak np. widzenie krzesła; przynajmniej można jakoś tak rozumować. Ale jeżeli powiem, że język jest tylko moim wrażeniem zmysłowym, to znowu gwałcę jego zasady.


Ostatnio zmieniony przez konrado5 dnia Pią 22:53, 03 Kwi 2009, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:45, 05 Kwi 2009    Temat postu: Re: O empirycznym kryterium sensowności (konrado5 & vppr

vpprof napisał:
vpprof napisał:
A jaka treść jest zrozumiała? Ta, która odnosi się do doświadczenia.

.

Czy doświadczanie poczucia sensu, spełnienia intelektualnego jest w tym kontekście też pozytywnym kryterium zrozumiałości treści wg ww reguly?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:33, 22 Kwi 2009    Temat postu:

konrado5 napisał:
Co do przeszłości i przyszłości miałem tu na myśli "coś co nie jest teraźniejszym doznaniem ani jego częścią".

Nie ma nieteraźniejszych doznań w nihilizmie ontologicznym.

konrado5 napisał:
vpprof napisał:
To mnie nie obchodzi. Pod pojęciem tych zachowań rozumiałem reakcje na słowa, mające rozstrzygnąć czy dana osoba zna sens danego słowa. Te reakcje wykazują, że rozumie się słowo, gdy potrafi się jego definicję przedstawić sobie obrazowo za pomocą wcześniej nabytych doświadczeń. Tylko wtedy można danego słowa używać i ewentualnie podejmować określone działania.

A co ze słowami takimi jak "1000-wymiarowa przestrzeń"?

Matematyka to osobna bajka. Język używany w matematyce nie jest tak prosto przekładalny na doświadczenie jak język codzienny. I tak, dla przykładu, pojęcie prostej nie wskazuje na jakiś byt (prostą); rzeczownik ('prosta') jest tu jedynie dlatego, że determinuje go struktura języka; rzeczownikowi nie musi odpowiadać żaden byt; tak jest w przypadku prostej – prosta bowiem określa nam tylko pewne właściwości danego przedmiotu (że np. jego kant jest prosty).

Co jest w matematyce ważne, to to, że wszystkie jej słowa odnoszą się do doświadczenia w taki czy inny (nie ważne jaki) sposób. Przestrzeń sama w sobie jest konstruktem abstrakcyjnym (jak zresztą cała matematyka). Mógłbyś argumentować równie dobrze, że liczba 19262378917264902,192 nie odnosi się do doświadczenia, bo jeszcze nigdy w życiu nie spotkałem niczego, co mógłbym tą liczbą opisać. A jednak to nieprawda (tę liczbę mogę na wiele sposobów w praktyce wykorzystać). Wracając do twojej 1000-wymiarowej przestrzeni, myślę, że w najgorszym przypadku jest to abstrakcyjny twór myślowy zbudowany na bazie tego, co znamy z doświadczenia. Nie chce mi się w tej chwili :) zastanawiać nad tym problemem bardziej.

Jakie zdanie z użyciem słowa "1000-wymiarowa przestrzeń" proponowałbyś do analizy, czy odnosi się do doświadczenia czy nie?

konrado5 napisał:
Poza tym czy Kant nie wykazał, że pojęcia czasu i przestrzeni nie mają pochodzenia empirycznego, tylko są formami naoczności?

Nie. Nie zauważyłem, by to gdzieś wykazał. Jeśli chcesz, odtwórz jego rozumowanie.

konrado5 napisał:
vpprof napisał:
Czy mógłbyś w punktach streścić jej główne założenia

Najważniejszy wydaje mi się ten fragment:
kuba napisał:
Przypatrzmy się takiemu słowu, jak „ból”. Trudno mi wyobrazić sobie słowo, którego treść wydawałaby się bardziej prywatna, niż tego właśnie typu słów. A jednak, to, co czuję, jest dla znaczenia słowa „ból”, sprawą drugorzędną.
Załóżmy, że nie znam słowa ból. Czy mimo to go odczuwam? Czuję może silne kłucie, uciskanie, jakieś inne, trudne do określenia, nieprzyjemne uczucia. Te uczucia na co dzień nazywam bólem, ale robię tak dlatego, bo tak mnie wytresowano, nie zaś dla tego, że naprawdę odczuwam coś takiego, jak ból.
Przypatrzmy się teraz, jak uczę się słowa „ból”. Kiedy byłem mały, pokazano mi np. kogoś, kto trzyma się za twarz i powiedziano mi: „To jest ból zęba”. Kiedy później byłem w podobnej sytuacji, trzymałem się za twarz, płukałem usta ziołami itd. pomyślałem, „A więc to jest ból zęba”. Jedna byłoby idiotyzmem zakładać, że nie rozumiałem słowa „ból”, dopóki pierwszy raz nie odczułem bólu.

No nie wiem, bo dopóki mnie nie zaczęło boleć serce, to nie wiedziałem, jak boli serce. Tak samo z kłującym bólem brzucha. Pamiętam sytuację z bardzo wczesnego dzieciństwa, miałem może 4 lata, bolał mnie brzuch, ale nie umiałem określić rodzaju tego bólu. Nazwy takie jak "kłujący", "gniotący" itd. niewiele mi wtedy mówiły. Nie wiem czemu inaczej miałoby być z samym po prostu bólem (bo nie pamiętam, kiedy pierwszy raz go odczułem).

konrado5 napisał:
Weźmy inny przykład: „Podmiot doznający”. To jedno z tych określeń, które kusi filozofów, żeby go używać, używają go więc, wyrwanego z kontekstu, w przekonaniu, że mówią o czymś ‘wyższym’.
Nauczyłem się tego słowa, w identyczny sposób jak słowa „ból”. Ktoś mi powiedział, że ja i on jesteśmy podmiotami doznającymi i że pies jest podmiotem doznającym, ale kamień nie.
Taka jest gramatyka tego słowa.
Kiedy mówię: „Może tylko ja jestem podmiotem doznającym”, to gwałcę zasady języka.
Podobnie, kiedy mówię, „A może język też jest tylko moim wrażeniem zmysłowym”. Owszem, język jest moim wrażeniem zmysłowym, tak, jak np. widzenie krzesła; przynajmniej można jakoś tak rozumować. Ale jeżeli powiem, że język jest tylko moim wrażeniem zmysłowym, to znowu gwałcę jego zasady.

To z kolei kompletna głupota. "Skoro ludzie mówią, że Słońce krąży wokół Ziemi, to kiedy ja mówię, że Ziemia krąży wokół Słońca, to gwałcę zasady języka."
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Śro 23:49, 22 Kwi 2009    Temat postu:

vpprof napisał:
konrado5 napisał:
Co do przeszłości i przyszłości miałem tu na myśli "coś co nie jest teraźniejszym doznaniem ani jego częścią".

Nie ma nieteraźniejszych doznań w nihilizmie ontologicznym.

O teraźniejszym doznaniu nawet nie możesz pomyśleć, bo gdy o nim pomyślisz, to już go nie ma. Refleksja następuje po akcie. Poza tym nie możesz doznań części doznania np. gdy twoje doznanie to "5 krzeseł", to nie możesz doznać jednego z tych doznawanych krzeseł, bo gdy to doznasz, to wtedy nie jest to część doznania "5 krzeseł" (nie jest to jedno z właśnie doznawanych krzeseł), tylko inne doznanie "1 krzesło". Skoro nie można doznań części doznań, to nie można myśleć (doznać myśli), bo myśl może być myślą o czymś innym niż o sobie samej.
vpprof napisał:
Wracając do twojej 1000-wymiarowej przestrzeni, myślę, że w najgorszym przypadku jest to abstrakcyjny twór myślowy zbudowany na bazie tego, co znamy z doświadczenia.

Co to jest abstrakcyjny twór myślowy?
vpprof napisał:
Jakie zdanie z użyciem słowa "1000-wymiarowa przestrzeń" proponowałbyś do analizy, czy odnosi się do doświadczenia czy nie?

"Samochód porusza się w przestrzeni 1000-wymiarowej z prędkością 50 km/h".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:53, 23 Kwi 2009    Temat postu: Re: O empirycznym kryterium sensowności (konrado5 & vppr

Michał Dyszyński napisał:
vpprof napisał:
vpprof napisał:
A jaka treść jest zrozumiała? Ta, która odnosi się do doświadczenia.

.

Czy doświadczanie poczucia sensu, spełnienia intelektualnego jest w tym kontekście też pozytywnym kryterium zrozumiałości treści wg ww reguly?

Nie, kryterium zrozumiałości jest odnoszenie się do doświadczenia. Zdanie: "zrozumiałe jest tylko to, co odnosi się do doświadczenia" samo odnosi się do doświadczenia – wiemy, co oznacza słowo 'zrozumiały' i 'doświadczenie'.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:16, 24 Kwi 2009    Temat postu:

konrado5 napisał:
vpprof napisał:
konrado5 napisał:
Co do przeszłości i przyszłości miałem tu na myśli "coś co nie jest teraźniejszym doznaniem ani jego częścią".

Nie ma nieteraźniejszych doznań w nihilizmie ontologicznym.

O teraźniejszym doznaniu nawet nie możesz pomyśleć, bo gdy o nim pomyślisz, to już go nie ma. Refleksja następuje po akcie.

Przeciwnie. Gdy teraźniejszym doznaniem jest obraz drzewa, to mogę pomyśleć o drzewie i mimo to ono nie zniknie.

konrado5 napisał:
Poza tym nie możesz doznań części doznania np. gdy twoje doznanie to "5 krzeseł", to nie możesz doznać jednego z tych doznawanych krzeseł, bo gdy to doznasz, to wtedy nie jest to część doznania "5 krzeseł" (nie jest to jedno z właśnie doznawanych krzeseł), tylko inne doznanie "1 krzesło".

Już ci to tłumaczyłem. Dzielenie doznań na części – a raczej łączenie doznań jednostkowych w grupy – jest zabiegiem jedynie osób rozmawiających o ludzkim poznaniu. Od strony "technicznej" oczywiście jest jedno doznanie, które zawsze wydaje się niezmiennym, choć jest sukcesywnie zastępowane przez coraz to nowe doznania.

konrado5 napisał:
Skoro nie można doznań części doznań, to nie można myśleć (doznać myśli), bo myśl może być myślą o czymś innym niż o sobie samej.

Non sequitur. Myśl "drzewo A jest większe od drzewa B" jest stuprocentowym doznaniem.

konrado5 napisał:
vpprof napisał:
Wracając do twojej 1000-wymiarowej przestrzeni, myślę, że w najgorszym przypadku jest to abstrakcyjny twór myślowy zbudowany na bazie tego, co znamy z doświadczenia.

Co to jest abstrakcyjny twór myślowy?

Coś, co nie istnieje w rzeczywistości, choć się do niej odnosi. Np. okrąg jest takim tworem.

konrado5 napisał:
vpprof napisał:
Jakie zdanie z użyciem słowa "1000-wymiarowa przestrzeń" proponowałbyś do analizy, czy odnosi się do doświadczenia czy nie?

"Samochód porusza się w przestrzeni 1000-wymiarowej z prędkością 50 km/h".

To da się zobrazować ;P więc jakieś tam odniesienie chyba jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Pią 21:08, 24 Kwi 2009    Temat postu:

vpprof napisał:
konrado5 napisał:
vpprof napisał:
konrado5 napisał:
Co do przeszłości i przyszłości miałem tu na myśli "coś co nie jest teraźniejszym doznaniem ani jego częścią".

Nie ma nieteraźniejszych doznań w nihilizmie ontologicznym.

O teraźniejszym doznaniu nawet nie możesz pomyśleć, bo gdy o nim pomyślisz, to już go nie ma. Refleksja następuje po akcie.

Przeciwnie. Gdy teraźniejszym doznaniem jest obraz drzewa, to mogę pomyśleć o drzewie i mimo to ono nie zniknie.

Ale gdy o tym pomyślisz, to już nie będzie tego samego doznania, tylko co najwyżej podobne doznanie drzewa np. "to samo drzewo widziane sekundę później". Zatem teraz nie możesz myśleć dokładnie o tym co teraz.
vpprof napisał:
Już ci to tłumaczyłem. Dzielenie doznań na części – a raczej łączenie doznań jednostkowych w grupy – jest zabiegiem jedynie osób rozmawiających o ludzkim poznaniu.

Czym są osoby, wrażeniami? Zabieg jest również wrażeniem? W jakim celu ten zabieg jest wykonywany?
vpprof napisał:
Od strony "technicznej" oczywiście jest jedno doznanie, które zawsze wydaje się niezmiennym, choć jest sukcesywnie zastępowane przez coraz to nowe doznania.

Co to znacz, że jest zastępowane przez coraz to nowe doznania? Przed zastąpieniem przecież nie doznaję zastąpionego doznania. Zatem to taka sama spekulacja jak przekonanie o istnieniu świata zewnętrznego.
vpprof napisał:
konrado5 napisał:
Skoro nie można doznań części doznań, to nie można myśleć (doznać myśli), bo myśl może być myślą o czymś innym niż o sobie samej.

Non sequitur. Myśl "drzewo A jest większe od drzewa B" jest stuprocentowym doznaniem.

To znaczy, że istnieje taka chwila, w której jedynym doznaniem jest jakaś myśl?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:59, 26 Kwi 2009    Temat postu: Re: O empirycznym kryterium sensowności (konrado5 & vppr

vpprof napisał:
Michał Dyszyński napisał:
vpprof napisał:
vpprof napisał:
A jaka treść jest zrozumiała? Ta, która odnosi się do doświadczenia.

Czy doświadczanie poczucia sensu, spełnienia intelektualnego jest w tym kontekście też pozytywnym kryterium zrozumiałości treści wg ww reguly?

Nie, kryterium zrozumiałości jest odnoszenie się do doświadczenia.

Nie bardzo rozumiem skąd tutaj "nie". Mając "doświadczenie" poczucia sensu uważam ze spełniam powyższą regułę.
Chyba, że słowo "doświadczenie" oznacza u Ciebie coś szczególnego, innego niż u mnie. W takiej sytuacji prosiłbym o próbę zakreślenia granic terminu "doświadczenie" w znaczeniu jaki uważasz za zgodny przedstawioną przez Ciebie regułą. W szczególności ciekawe jest wyplątać się z problemu złudzeń, omamów, snów, (auto)sugestii, filtrów zmysłowych itp.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Nie 22:59, 26 Kwi 2009    Temat postu:

Do vpprof: skoro wszelka wiedza pochodzi z doświadczenia, to również wiedza o pochodzeniu wszelkiej wiedzy z doświadczenia musi pochodzić z doświadczenia. Czy to paradoks?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:42, 01 Maj 2009    Temat postu:

konrado5 napisał:
vpprof napisał:
konrado5 napisał:
vpprof napisał:
konrado5 napisał:
Co do przeszłości i przyszłości miałem tu na myśli "coś co nie jest teraźniejszym doznaniem ani jego częścią".

Nie ma nieteraźniejszych doznań w nihilizmie ontologicznym.

O teraźniejszym doznaniu nawet nie możesz pomyśleć, bo gdy o nim pomyślisz, to już go nie ma. Refleksja następuje po akcie.

Przeciwnie. Gdy teraźniejszym doznaniem jest obraz drzewa, to mogę pomyśleć o drzewie i mimo to ono nie zniknie.

Ale gdy o tym pomyślisz, to już nie będzie tego samego doznania, tylko co najwyżej podobne doznanie drzewa np. "to samo drzewo widziane sekundę później". Zatem teraz nie możesz myśleć dokładnie o tym co teraz.
vpprof napisał:
Już ci to tłumaczyłem. Dzielenie doznań na części – a raczej łączenie doznań jednostkowych w grupy – jest zabiegiem jedynie osób rozmawiających o ludzkim poznaniu.

Czym są osoby, wrażeniami? Zabieg jest również wrażeniem? W jakim celu ten zabieg jest wykonywany?

Spójrz, jak niekonsekwentnie od strony metodologicznej podchodzisz do sprawy. W odpowiedzi na pierwszy cytat stawiasz siebie w roli obserwatora mojej świadomości, mojej jaźni i mówisz mi, że jak zobaczę drzewo wtedy a wtedy, to będzie to inne drzewo niż to, które zobaczę kiedy indziej. A przecież ja cały czas będę widział po prostu drzewo. Więc ty – jako postronny obserwator – analizujesz, co ja w danym momencie myślę i bierzesz sobie dwa moje doznania, które dopiero co zanalizowałeś i klasyfikujesz.

A jednocześnie w odpowiedzi na drugi cytat stawiasz siebie w roli jaźni, której myśli się analizuje, bo pytasz, kim jesteśmy my, którzy teraz dyskutujemy. Albo albo. Wprowadzasz nieziemski chaos.

Odróżnij naszą dyskusję o ontologii od rzeczywistości, do której ta ontologia się ma stosować.

Pewnie, mogę powiedzieć, że ty jesteś teraz jedynie wrażeniem, podobnie jak ja. Tylko co to nam da?

Więc jeszcze raz: patrząc z punktu widzenia osoby trzeciej, obdarzonej pamięcią, Doznanie, którego istnienie postuluje nihilizm aczasowy, jest niezmienne w tym sensie, że nie da się zaobserwować jego zmiany (bo nie ma kto tego zrobić).

Pisząc jeszcze prościej:
nihilista mówi: ja jestem tylko doznaniem, doznanie jest jedno i niezmienne

filozof analizujący nihilizm mówi: świat nihilistyczny składa się z jednego tylko doznania obejmującego wszystko, co w danej chwili jest dostępne; jeśli widać jabłko, to tym doznaniem jest jabłko, jeśli cały pejzaż – to jest nim ten pejzaż właśnie; doznanie może się zmieniać, choć tej zmiany nie można odczuć w ramach nihilizmu.

Jasne? :)

konrado5 napisał:
vpprof napisał:
Od strony "technicznej" oczywiście jest jedno doznanie, które zawsze wydaje się niezmiennym, choć jest sukcesywnie zastępowane przez coraz to nowe doznania.

Co to znacz, że jest zastępowane przez coraz to nowe doznania? Przed zastąpieniem przecież nie doznaję zastąpionego doznania. Zatem to taka sama spekulacja jak przekonanie o istnieniu świata zewnętrznego.

Nie, to nie spekulacja tylko filozoficzna analiza koncepcji nihilizmu ontologicznego.

konrado5 napisał:
vpprof napisał:
konrado5 napisał:
Skoro nie można doznań części doznań, to nie można myśleć (doznać myśli), bo myśl może być myślą o czymś innym niż o sobie samej.

Non sequitur. Myśl "drzewo A jest większe od drzewa B" jest stuprocentowym doznaniem.

To znaczy, że istnieje taka chwila, w której jedynym doznaniem jest jakaś myśl?

Oczywiście.

konrado5 napisał:
Do vpprof: skoro wszelka wiedza pochodzi z doświadczenia, to również wiedza o pochodzeniu wszelkiej wiedzy z doświadczenia musi pochodzić z doświadczenia. Czy to paradoks?

Nie, to ekwiwokacja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:52, 01 Maj 2009    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
vpprof napisał:
Michał Dyszyński napisał:
vpprof napisał:
vpprof napisał:
A jaka treść jest zrozumiała? Ta, która odnosi się do doświadczenia.

Czy doświadczanie poczucia sensu, spełnienia intelektualnego jest w tym kontekście też pozytywnym kryterium zrozumiałości treści wg ww reguly?

Nie, kryterium zrozumiałości jest odnoszenie się do doświadczenia.

Nie bardzo rozumiem skąd tutaj "nie".

Bezpośrednio z twojego pytania. :D

Czy X jest kryterium? Nie, kryterium jest Y.

Michał Dyszyński napisał:
Mając "doświadczenie" poczucia sensu uważam ze spełniam powyższą regułę.

Nie ma czegoś takiego jak „doświadczenie poczucia sensu”. Sensowność to wynik analizy, nie doświadczenia.

Michał Dyszyński napisał:
Chyba, że słowo "doświadczenie" oznacza u Ciebie coś szczególnego, innego niż u mnie.

Nie sądzę.

Michał Dyszyński napisał:
W szczególności ciekawe jest wyplątać się z problemu złudzeń, omamów, snów, (auto)sugestii, filtrów zmysłowych itp.

A gdzie tu zaplątanie? :) Sen to takie samo wrażenie jak każde inne, tyle że dla ułatwienia przewidywania wrażeń* przyklejam mu łatkę: „to się nie zdarzyło naprawdę”.

* chodzi np. o takie przewidywanie: widzę na stole walizkę z milionem dolarów; hurra, jestem milionerem; nie widzę walizki; analizuję moje wspomnienie widoku walizki; wspomnienie to charakteryzuje się takimi a takimi cechami, więc z doświadczenia wiem, że nie należy się spodziewać znalezienia tej walizki w pokoju; przyklejam mojemu wrażeniu widoku walizki etykietkę «SEN».
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Pią 23:55, 01 Maj 2009    Temat postu:

vpprof napisał:
Spójrz, jak niekonsekwentnie od strony metodologicznej podchodzisz do sprawy. W odpowiedzi na pierwszy cytat stawiasz siebie w roli obserwatora mojej świadomości, mojej jaźni i mówisz mi, że jak zobaczę drzewo wtedy a wtedy, to będzie to inne drzewo niż to, które zobaczę kiedy indziej. A przecież ja cały czas będę widział po prostu drzewo. Więc ty – jako postronny obserwator – analizujesz, co ja w danym momencie myślę i bierzesz sobie dwa moje doznania, które dopiero co zanalizowałeś i klasyfikujesz.

Nie zmienia to faktu, że nie możesz pomyśleć o tym co teraz, bo gdy o tym pomyślisz, to już jest to przeszłością. Myśl o wydarzeniu X następuje po wydarzeniu X.
vpprof napisał:
Odróżnij naszą dyskusję o ontologii od rzeczywistości, do której ta ontologia się ma stosować.

A czym się to różni?
vpprof napisał:
doznanie może się zmieniać, choć tej zmiany nie można odczuć w ramach nihilizmu.

Co to znaczy, że doznanie może się zmieniać? Czy to nie jest pusty ciąg słów podobnie jak "blablabla adtarsds"?
vpprof napisał:
konrado5 napisał:
Do vpprof: skoro wszelka wiedza pochodzi z doświadczenia, to również wiedza o pochodzeniu wszelkiej wiedzy z doświadczenia musi pochodzić z doświadczenia. Czy to paradoks?

Nie, to ekwiwokacja.

Wskaż mi tą ekwiwokację.


Ostatnio zmieniony przez konrado5 dnia Pią 23:57, 01 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:02, 02 Maj 2009    Temat postu:

Jak nie odróżniasz dyskusji o ontologii od ontologii to nie wiem czy jest sens rozmawiać. To tak jakby ktoś nie odróżniał dyskusji o seksie od seksu…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 3 tematy


PostWysłany: Sob 0:07, 02 Maj 2009    Temat postu:

vpprof napisał:
Jak nie odróżniasz dyskusji o ontologii od ontologii to nie wiem czy jest sens rozmawiać. To tak jakby ktoś nie odróżniał dyskusji o seksie od seksu…

Już zrozumiałem. Nie załapałem, że to o to chodzi. Odnieś się do tego co napisałem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:09, 02 Maj 2009    Temat postu:

Ale ty nie odniosłeś się do tego, co napisałem ja. I nic tu nie pomoże, że ująłeś w cudzysłów moje słowa.

Zadajesz wciąż te same pytania, a ja wciąż próbuję formułować odpowiedź w coraz to inny sposób. Niewiele to pomoże, jeśli się nie wysilisz. Przeczytaj mój post tyle razy aż znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania.

EDIT: No proszę, jak szybko załapał :mrgreen: ;P To już teraz wiem, do czego mam się odwoływać, jeśli ci kiedykolwiek coś będę tłumaczył :P


Ostatnio zmieniony przez vpprof dnia Sob 0:11, 02 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:44, 07 Maj 2009    Temat postu:

vpprof napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Mając "doświadczenie" poczucia sensu uważam ze spełniam powyższą regułę.

Nie ma czegoś takiego jak „doświadczenie poczucia sensu”.


To dogmat Twojego systemu?
Bo dla mnie doświadczenie poczucia sensu istnieje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:20, 08 Maj 2009    Temat postu:

Dla wielu ludzi istnieją różowe słonie, ale jakoś nie widziałem, by o tych, którzy twierdzą odwrotnie mówiono, że są dogmatykami.

Poczucie sensu nie istnieje na takiej samej zasadzie jak poczucie poprawności w odniesieniu np. do rozwiązania zadania matematycznego. Sensowność wypowiedzi, tak jak i właściwe policzenie całki, to nie jakieś spirytualistyczne przeczucia, tylko suche, rozumowe fakty. Strach pomyśleć, co by było, gdyby architekci mieli mieć jakieś poczucie, że most lub budynek się nie zawali…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16713
Przeczytał: 65 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:02, 08 Maj 2009    Temat postu:

vpprof napisał:
Dla wielu ludzi istnieją różowe słonie, ale jakoś nie widziałem, by o tych, którzy twierdzą odwrotnie mówiono, że są dogmatykami.

Poczucie sensu nie istnieje na takiej samej zasadzie jak poczucie poprawności w odniesieniu np. do rozwiązania zadania matematycznego. Sensowność wypowiedzi, tak jak i właściwe policzenie całki, to nie jakieś spirytualistyczne przeczucia, tylko suche, rozumowe fakty. Strach pomyśleć, co by było, gdyby architekci mieli mieć jakieś poczucie, że most lub budynek się nie zawali…

Ok. Ale zależałoby mi na czymś bardziej konstruktywnym, dającym się stosować w złożonych sytuacjach, pozwalającym odróżniać te poprawności, poczucia sensu, czy klasyfikację jako doświadczenia.
Czy byłby Pan w stanie zaproponować ścisłą, czyli niezależną od uznaniowej intuicji i poglądowego widzimisię, regułę, która odróżni te poprawne doświadczenia od wadliwych?


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 20:07, 08 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:45, 26 Maj 2009    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
vpprof napisał:
Dla wielu ludzi istnieją różowe słonie, ale jakoś nie widziałem, by o tych, którzy twierdzą odwrotnie mówiono, że są dogmatykami.

Poczucie sensu nie istnieje na takiej samej zasadzie jak poczucie poprawności w odniesieniu np. do rozwiązania zadania matematycznego. Sensowność wypowiedzi, tak jak i właściwe policzenie całki, to nie jakieś spirytualistyczne przeczucia, tylko suche, rozumowe fakty. Strach pomyśleć, co by było, gdyby architekci mieli mieć jakieś poczucie, że most lub budynek się nie zawali…

Ok. Ale zależałoby mi na czymś bardziej konstruktywnym, dającym się stosować w złożonych sytuacjach, pozwalającym odróżniać te poprawności, poczucia sensu, czy klasyfikację jako doświadczenia.
Czy byłby Pan w stanie zaproponować ścisłą, czyli niezależną od uznaniowej intuicji i poglądowego widzimisię, regułę, która odróżni te poprawne doświadczenia od wadliwych?

Doświadczenie jest wtedy akceptowalne, kiedy może być w dowolnym momencie przez każdego powtórzone, doznane ponownie. Np. kubek na stole jest takim doświadczeniem (mniejsza o ślepców w tym momencie) – wiem, co mam zrobić, by to doświadczenie uzyskać (np. wejść do pokoju). Jednocześnie odsetek tych, którzy twierdzą, że tego doświadczenia nie da się uzyskać jest na tyle mały, a osoby do niego wliczane zachowują się w taki sposób, że śmiało można je nazwać szaleńcami.

To, co napisałem powyżej jest uznawane we wszystkich dziedzinach ludzkiego życia; dlaczegóż zatem nie miałoby stosować się do religii? Tabu?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:58, 26 Maj 2009    Temat postu:

Jeszcze uwaga dot. "poczucia sensu":
  1. Sens występuje wtedy, kiedy da się go komunikować.
  2. Aby komunikacja mogła mieć miejsce, podmioty komunikujące się muszą używać tego samego języka, czyli musi istnieć metoda sprawdzenia, czy tak samo rozumieją terminy, których używają.
  3. Jeśli rozumienie polegać ma na jakimś "poczuciu sensu", to jak sprawdzić, czy ja mam takie samo "poczucie sensu" jak mój rozmówca?


Chwedeńczuk pisze o tym ściślej: „«Nie ma niczego złego i nielogicznego w przypisywaniu sensu wszystkiemu, co jedni z poczuciem zrozumienia wypowiadają i co inni odbierają z podobnym poczuciem» [to cytat z Kołakowskiego, Jeśli Boga nie ma… — przyp. vpprofa] To kryterium sensowności […] zdaje się kolidować z tym, że coś jest systemem i że jest systemem komunikacji. Od systemu wymagamy bowiem, by jego wartości regularnie się warunkowały […], a od systemu komunikacji zaś wymagamy, by każdy jego składnik miał taką samą wartość semantyczną dla każdego użytkownika systemu […]. Czy można mieć więc system […] komunikacji [podkreślenia — B.C.], opierając go na poczuciu zrozumienia? Nie ma bodaj sposobu, by ustalić, czy mówimy o tym samym, gdy wymieniamy słowa, którym zamiast znaczeń towarzyszą nasze poczucia ich zrozumienia. Kontrolowanie jednoznaczności przez definiowanie słów na nic się tu zda, skoro owe definiujące słowa kontrolne »znaczą« to, co niosą nasze poczucia, i tak w nieskończoność.”
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22562
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:43, 01 Cze 2009    Temat postu:

Masz na myśli sens wypowiedzi dokonanej w języku publicznym?

Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Pon 23:43, 01 Cze 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:17, 08 Cze 2009    Temat postu:

Inny język nie istnieje. O tym też pisze Chwedeńczuk, następująco:

„[…] [Doktryna o semantycznej ekskluzywności dyskursu religijnego mówi, że: — przyp. vpprofa] słowa religii są sensowne na swój unikalny sposób, istnieją bowiem szczególne mechanizmy zapewniające im sens i szczególne sposoby odczytywania ich sensu przez wyznawców. […]

To bardzo silny sposób obrony sensowności języka religii, […] lecz sposób obciążony tą wadą, iż jest zbyt silny. Likwiduje bowiem, wraz z groźbą roszczeń pod adresem języka religii, sam ten język. Postronni obserwatorzy nie mogą odtąd […] mówić o języku religii. Ale, co gorsza, również użytkownik języka religii nie ma sposobu, by przekonać się, czy mówi w swoim języku, bo nie ma sposobu, by przekonać się, że mówi w jakimś języku. Mówić bowiem jakimś językiem to robić […] coś, co my musimy robić podobnie jak inni — ci, którzy mówią innym językiem. Wiedzieć, że się mówi jakimś językiem, to wiedzieć, w czym różnimy się od innych […], w czym zaś jesteśmy do nich podobni (bez podobieństw do czegoś, o czym wiadomo, że jest językiem, w ogóle nie ma języka […]).”
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22562
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:33, 08 Cze 2009    Temat postu:

Ależ przeciwnie: podstawą języka publicznego są języki prywatne (przynajmniej jeden - jeśli przyjąć solipsyzm); przeciwne podejścia nie tylko wychodzą od nieokreślonych pojęć (publiczne jest określone tylko dlatego, że określone jest prywatne), lecz na dodatek prowadzą do paradoksów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
vpprof




Dołączył: 21 Sty 2007
Posty: 302
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:23, 08 Cze 2009    Temat postu:

wujzboj napisał:
Ależ przeciwnie: podstawą języka publicznego są języki prywatne (przynajmniej jeden - jeśli przyjąć solipsyzm);

Jeśli przyjąć solipsyzm, żadnych języków nie ma, a tym bardziej nie ma języka publicznego, bo nie ma się kto z kim komunikować :) Sugeruję odłożyć na chwilę ontologię na bok, bo tu chodzi o komunikację pomiędzy ludźmi, a nie o to, kim lub czym naprawdę ci ludzie są.

wujzboj napisał:
przeciwne podejścia nie tylko wychodzą od nieokreślonych pojęć (publiczne jest określone tylko dlatego, że określone jest prywatne), lecz na dodatek prowadzą do paradoksów.

Prywatnie mogą być określone jakieś doświadczenia. Język to komunikacja – więc jako taki, prywatny być nie może.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin