Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pytania do Wuja Zbója
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 21:50, 06 Wrz 2010    Temat postu: Pytania do Wuja Zbója

Stwierdziłem, że nadal nie rozumiem przekonań Wuja Zbója i dlatego pozwolę sobie na zadanie pewnych pytań. Kiedyś dużo z nim dyskutowałem, ale jakoś się we wszystkim pogubiłem. Czy mógłby Wuj Zbój mi jak najściślej potrafi odpowiedzieć na pytanie: co nadaje znaczenie słowom, które nie są zdefiniowane przy użyciu innych słów? i jak najściślej potrafi uzasadnić swoje stanowisko? Czy to jest tak, że każde słowo musi oznaczać jakieś moje doznanie czy wystarczy, że jego definicja jest zbudowana ze słów oznaczających jakieś doznanie, chociaż słowo definiowane nie oznacza niczego czego doznałem? Czy słowo posiada znaczenie wtedy i tylko wtedy gdy oznacza jakieś moje TERAŹNIEJSZE doznanie? Nie sądzę, by to akurat było prawdą, ponieważ byśmy nie mogli się wtedy nauczyć znaczenia żadnego słowa, bo gdy się teraz nauczę znaczenia tego słowa to oznacza to, że później będę znał znaczenie, którego się teraz nauczyłem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 18:08, 24 Wrz 2010    Temat postu:

Wuj Zbój milczy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3598
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: stolnica

PostWysłany: Pią 18:48, 24 Wrz 2010    Temat postu:

nie.
napisał piętnasto-stronicowy esej.
;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:31, 25 Wrz 2010    Temat postu:

konrado5 napisał:
co nadaje znaczenie słowom, które nie są zdefiniowane przy użyciu innych słów?

Przeżycia.

konrado5 napisał:
uzasadnić swoje stanowisko?

Podaj kontrprzykład, jeśli uważasz, że że coś innego nadaje im znaczenie.

konrado5 napisał:
Czy to jest tak, że każde słowo musi oznaczać jakieś moje doznanie czy wystarczy, że jego definicja jest zbudowana ze słów oznaczających jakieś doznanie, chociaż słowo definiowane nie oznacza niczego czego doznałem?

Słowo nie oznacza żadnego konkretnego doznania. Przypomnij sobie rysunki, jakie dla ciebie zrobiłem, gdy mówiliśmy o pojęciu "niebieski".

konrado5 napisał:
Czy słowo posiada znaczenie wtedy i tylko wtedy gdy oznacza jakieś moje TERAŹNIEJSZE doznanie?

Słowo ma znaczenie w takim zakresie, w jakim potrafisz je zastosować tak, aby uzyskać wymagany skutek.

konrado5 napisał:
Czy słowo posiada znaczenie wtedy i tylko wtedy gdy oznacza jakieś moje TERAŹNIEJSZE doznanie? Nie sądzę, by to akurat było prawdą, ponieważ byśmy nie mogli się wtedy nauczyć znaczenia żadnego słowa, bo gdy się teraz nauczę znaczenia tego słowa to oznacza to, że później będę znał znaczenie, którego się teraz nauczyłem.

Po pierwsze, o teraźniejszości mówiliśmy już tyle, że klawiatura mi opada. Po drugie, twoje wnioskowanie jest błędne, bo teraźniejszość nie jest żadnym punktem w skali czasowej, lecz zbiorem postrzeżeń postrzeganych jako aktualne i jednoczesne. Po trzecie, przypomnij sobie proszę co nieco o sprzężeniu zwrotnym i procesie dochodzenia do samo-uzgodnienia. Mówiliśmy o tym przy okazji rozmowy o pojęciu "znaczenie", ale są to pojęcia i metody bardzo dobrze znane i szeroko stosowane. Także w twoim komputerze. Działają bez żadnej mistyki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 13:56, 26 Wrz 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
konrado5 napisał:
co nadaje znaczenie słowom, które nie są zdefiniowane przy użyciu innych słów?

Przeżycia.

To niestety zbyt ogólna odpowiedź.
wujzboj napisał:
konrado5 napisał:
uzasadnić swoje stanowisko?

Podaj kontrprzykład, jeśli uważasz, że że coś innego nadaje im znaczenie.

Załóżmy, że znaczenie słowom nadają nie tylko przeżycia, ale również inne przedmioty takie jak: krzesła, stoły i te przedmioty nie są przeżyciami, tylko czymś co istnieje nawet wtedy gdy nikt ich nie widzi. Potrafisz wykazać, że tak nie jest? Twój dowód, że tak nie jest polega na tym, że tak nie może być, ponieważ zrozumiałe są tylko i wyłącznie słowa, których znaczenie nadają przeżycia. Jednak nie potrafisz wykazać, że nie jest inaczej.
wujzboj napisał:
konrado5 napisał:
Czy to jest tak, że każde słowo musi oznaczać jakieś moje doznanie czy wystarczy, że jego definicja jest zbudowana ze słów oznaczających jakieś doznanie, chociaż słowo definiowane nie oznacza niczego czego doznałem?

Słowo nie oznacza żadnego konkretnego doznania. Przypomnij sobie rysunki, jakie dla ciebie zrobiłem, gdy mówiliśmy o pojęciu "niebieski".

Czyli każde słowo oznacza jakąś klasę doznań?
wujzboj napisał:
konrado5 napisał:
Czy słowo posiada znaczenie wtedy i tylko wtedy gdy oznacza jakieś moje TERAŹNIEJSZE doznanie?

Słowo ma znaczenie w takim zakresie, w jakim potrafisz je zastosować tak, aby uzyskać wymagany skutek. ]

Czyli tylko takie słowa posiadają znaczenie, których używanie prowadzi do jakiś praktycznych celów np. do zbudowania komputera, do zaoszczędzenia na jedzeniu itp.?
wujzboj napisał:
konrado5 napisał:
Czy słowo posiada znaczenie wtedy i tylko wtedy gdy oznacza jakieś moje TERAŹNIEJSZE doznanie? Nie sądzę, by to akurat było prawdą, ponieważ byśmy nie mogli się wtedy nauczyć znaczenia żadnego słowa, bo gdy się teraz nauczę znaczenia tego słowa to oznacza to, że później będę znał znaczenie, którego się teraz nauczyłem.

Po pierwsze, o teraźniejszości mówiliśmy już tyle, że klawiatura mi opada.

Ale wciąż nie rozumiem o co ci chodzi.
wujzboj napisał:
teraźniejszość nie jest żadnym punktem w skali czasowej

No nie jest, ponieważ gdybyśmy mieli rozumieć taką teraźniejszość, to byśmy musieli też wiedzieć czym jest przeszłość i przyszłość, a tego nie rozumiemy, bo teraz mamy tylko i wyłącznie dostęp do tego co doznajemy teraz. Niektóre zmiany następują szybciej, inne wolniej np. możemy na ekranie widzieć kolor czerwony przez 10 sekund, ale jest też możliwość byśmy widzieli ten kolor przez 5 sekund. Istnieją też doznania najszybciej zmieniające się. Zatem istnieje NAJMNIEJSZA MOŻLIWA WIELKOŚĆ CZASU (czas w którym pozostaje niezmienne najszybciej zmieniające się doznanie). No i w tej NAJKRÓTSZEJ TERAŹNIEJSZEJ CHWILI mamy dostęp tylko i wyłącznie do tego co doznajemy w tej chwili, zatem nie mamy dostępu do żadnych zmian, bo wszelkie zmiany składają się z co najmniej dwóch takich chwil, a zawsze mamy dostęp tylko do jednej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3598
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: stolnica

PostWysłany: Pon 15:54, 27 Wrz 2010    Temat postu:

jakie przeżycie oznacza słowo "możliwe"?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:01, 27 Wrz 2010    Temat postu:

konrado5 napisał:
co nadaje znaczenie słowom, które nie są zdefiniowane przy użyciu innych słów?
wuj napisał:
Przeżycia.
konrado5 napisał:
To niestety zbyt ogólna odpowiedź.

Wobec tego sprecyzuj pytanie.

wuj napisał:
Podaj kontrprzykład, jeśli uważasz, że że coś innego nadaje im znaczenie.
konrado5 napisał:
Załóżmy, że znaczenie słowom nadają nie tylko przeżycia, ale również inne przedmioty takie jak: krzesła, stoły i te przedmioty nie są przeżyciami, tylko czymś co istnieje nawet wtedy gdy nikt ich nie widzi. Potrafisz wykazać, że tak nie jest?

Żeby to założyć, musisz określić, co znaczy "krzesło", nie używając przy tym przeżyć. Spróbuj.

wuj napisał:
Słowo nie oznacza żadnego konkretnego doznania. Przypomnij sobie rysunki, jakie dla ciebie zrobiłem, gdy mówiliśmy o pojęciu "niebieski".
konrado5 napisał:
Czyli każde słowo oznacza jakąś klasę doznań?

Raczej: znaczenie każdego słowa jest w całości określone przez odniesienie do przeżyć.

wuj napisał:
Słowo ma znaczenie w takim zakresie, w jakim potrafisz je zastosować tak, aby uzyskać wymagany skutek.
konrado5 napisał:
Czyli tylko takie słowa posiadają znaczenie, których używanie prowadzi do jakiś praktycznych celów np. do zbudowania komputera, do zaoszczędzenia na jedzeniu itp.?

Powiedziałbym raczej (żeby uniknąć nieporozumień): do takich celów, których stopień osiągnięcia da się zbadać.

wuj napisał:
o teraźniejszości mówiliśmy już tyle, że klawiatura mi opada.
konrado5 napisał:
Ale wciąż nie rozumiem o co ci chodzi.

To wróćmy z tym o tamtego wątku, bo inaczej szybko zrobi nam się sieczka na skutek gadania w jednym miejscu o wszystkim na raz.

wuj napisał:
teraźniejszość nie jest żadnym punktem w skali czasowej
konrado5 napisał:
No nie jest, ponieważ gdybyśmy mieli rozumieć taką teraźniejszość, to byśmy musieli też wiedzieć czym jest przeszłość i przyszłość, a tego nie rozumiemy, bo teraz mamy tylko i wyłącznie dostęp do tego co doznajemy teraz.

Tutaj punktowość by nie szkodziła, bo zmiana jest czymś doznawanym, a to już wystarczy do zdefiniowania zależności od czasu: mamy wartość funkcji w punkcie i wartość pochodnej tej funkcji w tym punkcie, a że rozumiemy sens tej pochodnej, to możemy wyliczyć (zrozumiale wyobrazić sobie) wartość tej funkcji w dowolnym innym punkcie. Możemy też wyliczyć (zrozumiale wyobrazić sobie) także pochodne wyższego rzędu, co sprowadza się do możliwości wyobrażenia sobie dowolnego przebiegu tej funkcji w skali czasu. Ale po prostu faktem doświadczanym jest, że teraźniejszość nie jest punktem, nie możesz schwytać nieskończenie krótkiej chwili, myśl zawsze obejmuje jakiś okres w czasie, nie postrzegamy napisu literka po literce, lecz budujemy sobie treść czytanego tekstu na podstawie tego, co już przeczytaliśmy i także na podstawie tego, czego oczekujemy.

konrado5 napisał:
Zatem istnieje NAJMNIEJSZA MOŻLIWA WIELKOŚĆ CZASU (czas w którym pozostaje niezmienne najszybciej zmieniające się doznanie).

Gdyby było inaczej, to takie dziedziny jak neurobiologia czy psychofizjologia nie pozwalałyby powiązać procesów fizycznych (fizjologicznych) z charakterem naszych doznań zmysłowych i przeżyć psychicznych.

konrado5 napisał:
No i w tej NAJKRÓTSZEJ TERAŹNIEJSZEJ CHWILI mamy dostęp tylko i wyłącznie do tego co doznajemy w tej chwili, zatem nie mamy dostępu do żadnych zmian, bo wszelkie zmiany składają się z co najmniej dwóch takich chwil, a zawsze mamy dostęp tylko do jednej.

Nie. Kiedyś to już zrozumiałeś: postrzegamy zmiany i widziałeś nawet na obrazku złudzenie optyczne polegające na wrażeniu zachodzenia zmiany tam, gdzie zmiana żadna nie zachodziła. Przypomnę ci ten rysunek:
        [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:01, 27 Wrz 2010    Temat postu:

idiota napisał:
jakie przeżycie oznacza słowo "możliwe"?

A jak nauczyłeś się znaczenia słowa "możliwe"?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 22:54, 27 Wrz 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
konrado5 napisał:
co nadaje znaczenie słowom, które nie są zdefiniowane przy użyciu innych słów?
wuj napisał:
Przeżycia.
konrado5 napisał:
To niestety zbyt ogólna odpowiedź.

Wobec tego sprecyzuj pytanie.

Już precyzowałem. Jakie przeżycia nadają znaczenie słowom? Moje czy wszystkich ludzi? Teraźniejsze czy również przeszłe i przyszłe?
wujzboj napisał:
wuj napisał:
Podaj kontrprzykład, jeśli uważasz, że że coś innego nadaje im znaczenie.
konrado5 napisał:
Załóżmy, że znaczenie słowom nadają nie tylko przeżycia, ale również inne przedmioty takie jak: krzesła, stoły i te przedmioty nie są przeżyciami, tylko czymś co istnieje nawet wtedy gdy nikt ich nie widzi. Potrafisz wykazać, że tak nie jest?

Żeby to założyć, musisz określić, co znaczy "krzesło", nie używając przy tym przeżyć. Spróbuj.

Krzesło jest przedmiotem na którym można usiąść, który ma z tyłu oparcie. Tylko nie mów, że to są przeżycia, bo przeżycia są indywidualne dla każdego człowieka, a krzesło jest jedno. Na tym samym krześle mogę usiąść ja, może też usiąść ktoś inny. No i nie mów, że "siedzenie niebędące przeżyciem" to dla ciebie puste słowa, ponieważ to wynika z twojego odgórnego założenia, że wszystko poza czymś co oznacza przeżycia to puste słowa.
wujzboj napisał:
wuj napisał:
Słowo nie oznacza żadnego konkretnego doznania. Przypomnij sobie rysunki, jakie dla ciebie zrobiłem, gdy mówiliśmy o pojęciu "niebieski".
konrado5 napisał:
Czyli każde słowo oznacza jakąś klasę doznań?

Raczej: znaczenie każdego słowa jest w całości określone przez odniesienie do przeżyć.

Nie rozumiem. Czyli może się odnosić do przeżyć, ale nie musi oznaczać przeżycia?

wuj napisał:
Słowo ma znaczenie w takim zakresie, w jakim potrafisz je zastosować tak, aby uzyskać wymagany skutek.
konrado5 napisał:
Czyli tylko takie słowa posiadają znaczenie, których używanie prowadzi do jakiś praktycznych celów np. do zbudowania komputera, do zaoszczędzenia na jedzeniu itp.?

Powiedziałbym raczej (żeby uniknąć nieporozumień): do takich celów, których stopień osiągnięcia da się zbadać.[/quote]
Ale to zbyt ogólne sformułowanie. Słów możemy używać również w celu zabawy, nawet takich zupełnie niezrozumiałych jak "ddsdsadasdasd".
wujzboj napisał:
wuj napisał:
o teraźniejszości mówiliśmy już tyle, że klawiatura mi opada.
konrado5 napisał:
Ale wciąż nie rozumiem o co ci chodzi.

To wróćmy z tym o tamtego wątku, bo inaczej szybko zrobi nam się sieczka na skutek gadania w jednym miejscu o wszystkim na raz.

To proszę przenieść te wypowiedzi do tamtego wątku.
wujzboj napisał:
Ale po prostu faktem doświadczanym jest, że teraźniejszość nie jest punktem, nie możesz schwytać nieskończenie krótkiej chwili

Ale mogę schwytać najkrótszą możliwą chwilę (nazwijmy to ATOMEM CZASOWYM).
wujzboj napisał:
myśl zawsze obejmuje jakiś okres w czasie, nie postrzegamy napisu literka po literce, lecz budujemy sobie treść czytanego tekstu na podstawie tego, co już przeczytaliśmy i także na podstawie tego, czego oczekujemy.

No prawda, że nie postrzegamy świadomie każdej literki, ale nie zmienia to faktu, że zmiana doznań polega na tym, że jedne doznania znikają i pojawiają się kolejne. Doznania uznajemy za te same, tylko za zmieniające się z powodu ich podobieństwa. W każdym ATOMIE CZASOWYM doznajemy czegoś zupełnie innego i te wszystkie doznania są statyczne, a zmienne doznania to nic innego jak złożenie wielu podobnych doznań z różnych ATOMÓW CZASOWYCH.
wujzboj napisał:
konrado5 napisał:
Zatem istnieje NAJMNIEJSZA MOŻLIWA WIELKOŚĆ CZASU (czas w którym pozostaje niezmienne najszybciej zmieniające się doznanie).

Gdyby było inaczej, to takie dziedziny jak neurobiologia czy psychofizjologia nie pozwalałyby powiązać procesów fizycznych (fizjologicznych) z charakterem naszych doznań zmysłowych i przeżyć psychicznych.

Dlaczego?
wujzboj napisał:
konrado5 napisał:
No i w tej NAJKRÓTSZEJ TERAŹNIEJSZEJ CHWILI mamy dostęp tylko i wyłącznie do tego co doznajemy w tej chwili, zatem nie mamy dostępu do żadnych zmian, bo wszelkie zmiany składają się z co najmniej dwóch takich chwil, a zawsze mamy dostęp tylko do jednej.

Nie. Kiedyś to już zrozumiałeś: postrzegamy zmiany i widziałeś nawet na obrazku złudzenie optyczne polegające na wrażeniu zachodzenia zmiany tam, gdzie zmiana żadna nie zachodziła. Przypomnę ci ten rysunek:
        [link widoczny dla zalogowanych]

Nawet w takim złudzeniu optycznym postrzeganie tej zmiany to tak naprawdę równoczesne podobieństwo jak i różnorodność doznań z różnych ATOMÓW CZASOWYCH. Nie postrzegamy żadnego ZMIENIANIA SIĘ doznań, tylko postrzegamy jedynie "aktualne doznanie+pamięć o poprzednim doznaniu". Nie postrzegamy zmienności, jedynie zmienia się to co postrzegamy. Nawet gdybyśmy postrzegali zmienność, to to postrzeganie polegałoby na tym, że zmieniałoby się to co postrzegamy (części składowe postrzeżenia zmienności).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:52, 27 Wrz 2010    Temat postu:

konrado5 napisał:
Jakie przeżycia nadają znaczenie słowom? Moje czy wszystkich ludzi? Teraźniejsze czy również przeszłe i przyszłe?

Twoje: przeszłe i teraźniejsze. Korzystasz co prawda z cudzych (np. studiując), ale jest to możliwe jedynie poprzez twoje własne. Jak chce mądrość ludowa: Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.

wuj napisał:
musisz określić, co znaczy "krzesło", nie używając przy tym przeżyć. Spróbuj.
konrado5 napisał:
Krzesło jest przedmiotem na którym można usiąść, który ma z tyłu oparcie.

Zdefiniuj teraz "usiąść" i "oparcie z tyłu", nie używając przeżyć. Piszesz:

konrado5 napisał:
ylko nie mów, że to są przeżycia, bo przeżycia są indywidualne dla każdego człowieka, a krzesło jest jedno. Na tym samym krześle mogę usiąść ja, może też usiąść ktoś inny.

To nie jest poprawne rozumowanie. Stwierdzenie "także wuj może usiąść na tym krześle" wzięło ci się z twoich przeżyć, tylko i wyłącznie z nich. Nauczyłeś się, jaką rolę odgrywają wrażenia, w których "występuje krzesło" (użyłem tego zwrotu dla skrótu, stąd cudzysłów) i dlatego możesz spokojnie powiedzieć, że "wuj może usiąść na tym krześle", nawet jeśli nigdy nie widziałeś mnie siedzącego na nim.

Wyrażenia językowe potrafią być bardzo mylące, jeśli się nie zastanowić głębiej, jaka treść siź w nich kryje. Łatwo się zapętlić. Nie mówi się wszak "to jest wrażenie będące instancją klasy krzesło", lecz po prostu "to jest krzesło".

wuj napisał:
znaczenie każdego słowa jest w całości określone przez odniesienie do przeżyć.
konrado5 napisał:
Czyli może się odnosić do przeżyć, ale nie musi oznaczać przeżycia?

Jest w mniej lub bardziej złożony sposób skonstruowane z przeżyć i przez to daje się do nich zredukować, jeśli zaczynasz się nad nim zastanawiać. Weź jako przykład definicję "milabu = włochaty fruwający słoń o stu nogach, z których pierwsza jest zielona, druga niebieska, trzecia czerwona, a pozostałe mają kolory określone przez funkcję rgb z argumentami według wzoru, jaki możesz załadować ze strony [link widoczny dla zalogowanych]". Po przeczytaniu tej definicji nie wiesz co prawda nadal, jak wygląda milabu, ale jeżeli dobrze się postarasz, to zredukujesz tę definicję do swoich przeżyć i będziesz już ją rozumiał na tyle, na ile jest ona precyzyjna. I po dokonaniu tej redukcji możesz też powiedzieć, że milabu nie tylko jest określony przez twoje przeżycia, ale wręcz wiąże się z konkretnym twoim przeżyciem: wyobrażeniem sobie przez ciebie milabu. A jeśli zobaczysz milabu na kreskówce, to twoje przeżycie będzie plastyczniejsze. Jeszcze bardziej plastyczne stanie się, gdy gdzieś podczas swych podróży w Kosmosie mały milabu wpadnie ci do ucha :).

wuj napisał:
do takich celów, których stopień osiągnięcia da się zbadać
konrado5 napisał:
Ale to zbyt ogólne sformułowanie. Słów możemy używać również w celu zabawy, nawet takich zupełnie niezrozumiałych jak "ddsdsadasdasd".

Słowo jest wtedy zrozumiałe w tym stopniu, w jakim do zabawy służy. Taki jest bowiem jego sens. Więcej nic w nim nie ma i właśnie z tego powodu nazywasz je "zupełnie niezrozumiałym". Nie jest ono jednak niezrozumiałe zupełnie, jest tylko niezrozumiałe jako słowo ze zwykłego języka, posiadające znaczenie typowe dla słów używanych na co dzień.

konrado5 napisał:
proszę przenieść te wypowiedzi do tamtego wątku.

Przenieść nie mam jak, mogę przenosić tylko całe posty, a nie ich fragmenty. Po prostu odpowiedz na to tam, cytując w miarę obszernie (tak, żeby można było zrozumieć, o co chodzi, nie zaglądając do oryginału).

konrado5 napisał:
mogę schwytać najkrótszą możliwą chwilę

Zapewne.

konrado5 napisał:
(nazwijmy to ATOMEM CZASOWYM)

Może tylko na potrzeby tego postu, bo inaczej Eremita wyobrazi sobie, że kwantyzujemy czasoprzestrzeń :).

wuj napisał:
Gdyby było inaczej, to takie dziedziny jak neurobiologia czy psychofizjologia nie pozwalałyby powiązać procesów fizycznych (fizjologicznych) z charakterem naszych doznań zmysłowych i przeżyć psychicznych.
konrado5 napisał:
Dlaczego?

Bo impulsy nerwowe mają skończoną prędkość, a czas pobudzenia też musi być różny od zera (dostatecznie długi musi być, żeby uzyskać przetwarzanie informacji, a nie generację szumu).

konrado5 napisał:
zmiana doznań polega na tym, że jedne doznania znikają i pojawiają się kolejne

Nie. Zmiana jest postrzegana bezpośrednio, a nie jako efekt dodatkowej analizy pojęciowej. Wysilić to trzeba się raczej po to, żeby wyobrazić sobie coś niezmiennego. Nie znam żadnego statycznego doznania. Poza doznaniem "ja", rzecz jasna.

konrado5 napisał:
Nawet gdybyśmy postrzegali zmienność, to to postrzeganie polegałoby na tym, że zmieniałoby się to co postrzegamy (części składowe postrzeżenia zmienności).

Przepraszam, czy to jest dogmat? Jeśli tak, to nie rozumiem, czemu się go trzymasz, skoro prowadzi on do paradoksów. A jeśli nie jest to dogmat, to nie wiem, skąd to twierdzenie wziąłeś.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3598
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: stolnica

PostWysłany: Wto 9:50, 28 Wrz 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
idiota napisał:
jakie przeżycie oznacza słowo "możliwe"?

A jak nauczyłeś się znaczenia słowa "możliwe"?
a mógłbyś jednak odpowiedzieć na pytanie, które Ci zadałem?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 9:55, 28 Wrz 2010    Temat postu:

Moje pytanie zawiera odpowiedź na twoje pytanie. Przeżycia definiujące słowo "możliwe" znajdziesz w tych przeżyciach, dzięki którym nauczyłeś się znaczenia tego słowa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3598
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: stolnica

PostWysłany: Wto 10:38, 28 Wrz 2010    Temat postu:

to wynika z tego co twierdzisz o znaczeniu, więc nie musiałeś się kłopotać.
ja się pytam KONKRETNIE o jakie dokładnie przeżycie chodzi. boż przeca nie chodzi o obserwacje krowy. zastanawiam się po prostu o jakie przeżycie chodzi z tym "może" bo jakoś żadnego nie jestem w stanie sobie "przeżycia 'może'" wyobrazić.

albo źle rozumiem Twoją tezę o nadawaniu znaczenia.


Ostatnio zmieniony przez idiota dnia Wto 10:39, 28 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:08, 28 Wrz 2010    Temat postu:

Znaczy, nie bardzo wiesz, jak się nauczyłeś znaczenia słowa "może" i chciałbyś to wspólnie przeanalizować?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 11:38, 28 Wrz 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
konrado5 napisał:
Jakie przeżycia nadają znaczenie słowom? Moje czy wszystkich ludzi? Teraźniejsze czy również przeszłe i przyszłe?

Twoje: przeszłe i teraźniejsze. Korzystasz co prawda z cudzych (np. studiując), ale jest to możliwe jedynie poprzez twoje własne. Jak chce mądrość ludowa: Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.

Czyli nie rozumiesz znaczenia wyrażenia "cudze przeżycie", ponieważ znaczenie słowom nadają tylko i wyłącznie TWOJE przeżycia, a cudze przeżycie nie jest TWOIM przeżyciem, nawet jeśli jego znaczenia się nauczysz za pomocą TWOICH przeżyć.

wuj napisał:
musisz określić, co znaczy "krzesło", nie używając przy tym przeżyć. Spróbuj.
konrado5 napisał:
Krzesło jest przedmiotem na którym można usiąść, który ma z tyłu oparcie.

Zdefiniuj teraz "usiąść" i "oparcie z tyłu", nie używając przeżyć. Piszesz:
wujzboj napisał:
Wyrażenia językowe potrafią być bardzo mylące, jeśli się nie zastanowić głębiej, jaka treść siź w nich kryje. Łatwo się zapętlić. Nie mówi się wszak "to jest wrażenie będące instancją klasy krzesło", lecz po prostu "to jest krzesło".

Ale ja twierdzę, że krzesło jest wspólnym obiektem niebędącym przeżyciem dla wszystkich przeżyć które oznaczasz nazwą "krzesło". No i nie odniosłeś się do tego:
konrado5 napisał:
No i nie mów, że "siedzenie niebędące przeżyciem" to dla ciebie puste słowa, ponieważ to wynika z twojego odgórnego założenia, że wszystko poza czymś co oznacza przeżycia to puste słowa.

wujzboj napisał:
Jest w mniej lub bardziej złożony sposób skonstruowane z przeżyć i przez to daje się do nich zredukować, jeśli zaczynasz się nad nim zastanawiać.

Cudzego bólu nie potrafię zredukować do swoich przeżyć, bo gdybym go zredukował to byłby co najwyżej moim wyobrażeniem cudzego bólu, a cudzy ból to nie to samo co moje wyobrażenie cudzego bólu.
wujzboj napisał:
wuj napisał:
do takich celów, których stopień osiągnięcia da się zbadać
konrado5 napisał:
Ale to zbyt ogólne sformułowanie. Słów możemy używać również w celu zabawy, nawet takich zupełnie niezrozumiałych jak "ddsdsadasdasd".

Słowo jest wtedy zrozumiałe w tym stopniu, w jakim do zabawy służy. Taki jest bowiem jego sens. Więcej nic w nim nie ma i właśnie z tego powodu nazywasz je "zupełnie niezrozumiałym". Nie jest ono jednak niezrozumiałe zupełnie, jest tylko niezrozumiałe jako słowo ze zwykłego języka, posiadające znaczenie typowe dla słów używanych na co dzień.

Jakim kryterium ustalasz czy jakieś słowo jest zrozumiałe jako słowo ze zwykłego języka?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:22, 28 Wrz 2010    Temat postu:

wuj napisał:
Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.
konrado5 napisał:
Czyli nie rozumiesz znaczenia wyrażenia "cudze przeżycie", ponieważ znaczenie słowom nadają tylko i wyłącznie TWOJE przeżycia, a cudze przeżycie nie jest TWOIM przeżyciem, nawet jeśli jego znaczenia się nauczysz za pomocą TWOICH przeżyć.

O tym też rozmawialiśmy wielokrotnie. Przypomnię pokrótce.

Po pierwsze, prawidłowa metoda polega na poddawaniu faktów analizie i na wydobywaniu na bazie tej analizy wniosków o warunkach, jakie musi spełniać światopogląd, aby tym faktom nie przeczył. Gdyby więc poprawny był wniosek "nie da się mówić z sensem o cudzych przeżyciach", to wynikałoby z tego, że jedynym światopoglądem zgodnym z faktami może być solipsyzm. Przy założeniu, że wniosek ten jest poprawny (a poprawny nie jest), ma to dla czytelnika tego tekstu prostą konsekwencję: "wiem już, że czytając ten tekst i ewentualnie odpowiadając na niego, rozmawiam w rzeczywistości ze sobą samym". Nie jest to konsekwencja paradoksalna, gdyż solipsystyczny model rzeczywistości jest w pełni spójny z wszelkimi danymi, poza jedną informacją: solipsyzm jest nudny. A że czytelnik zapewne i i tak odrzuca tę informację, nie uważając jej za wiarygodne źródło wiedzy ontologicznej, lecz za "chciejstwo" niegodne poważnego traktowania, więc powinien w takiej sytuacji zostać solipsystą. Ale to działa przy założeniu, że wniosek "nie da się mówić z sensem o cudzych przeżyciach" został prawidłowo wyciągnięty z przesłanek.

Po drugie, jednak wniosek "nie da się mówić z sensem o cudzych przeżyciach" został wyciągnięty z przesłanek nieprawidłowo. Pominięto bowiem fakt istnienia kilku rozwiązań pozwalających sensownie skonstruować znaczenie "cudze przeżycie" w ramach polipsyzmu:
  • Jedno z tych rozwiązań jest pewną kombinacją solipsyzmu i polipsyzmu, używaną już w hinduizmie. Według tej teorii, istnieje wiele różnych, rozdzielnych, niepodzielnych, niezniszczalnych i niezależnych wzajemnie od siebie świadomości (osób), które jednak wszystkie są stanami jednej i tej samej Świadomości. Ta pisana wielką literą Świadomość może być uznana za świadomość Boga, Który dzięki takiej sytuacji postrzega wszystkie świadomości tak, jak siebie samego. Żadna ze świadomości pisanych małą literą nie postrzega jednak w ten sposób ani innych świadomości, ani owej Świadomości pisanej wielką literą; ponieważ jednak wszystkie one są stanami tego samego, każda z nich może bez trudu pojąć, co znaczy być kim innym. Wyobrażanie sobie innej osoby jako siebie samego postawionego w innych warunkach, z inną pamięcią i z innymi upodobaniami staje się w ten sposób dostatecznie dobrym przybliżeniem innej osoby, aby działało ono poprawnie w każdej możliwej sytuacji.

  • Nieco inne rozwiązanie traktuje każdą świadomość jako "zbudowaną" z tej samej substancji. Słowo "zbudowana" napisałem w cudzysłowie, bo nie chodzi tu o to, że gdzieś leżą złogi nieużytej substancji służącej do budowania świadomości, a z tych złogów czasami brana jest garstka i lepiona jest z tej garstki kolejna świadomość. Chodzi raczej o substancję działającą jak drożdże: świadomość rodzi świadomość bądącą obiektem tego samego rodzaju, co obiekt macierzysty, lecz od obiektu macierzystego odrębnym. Sprowadza się to do uznania różnych konkretnych świadomości za instancje tej samej klasy. I nie potrzeba (ani nie należy) w tym celu bynajmniej wprowadzać pojęcia "formy świadomości" jako czegoś nadrzędnego do samej świadomości; potrzeba natomiast i wystarcza uznać, że każda ze świadomości posiada wszystkie własności niezbędne do takiego "pączkowania". I teraz nadaje się pełny sens pojęciu "cudze przeżycie" dzięki temu, że wie się, co znaczy "moje przeżycie" i że uznaje się inne świadomości za instancje (kopie) tego, czym jest się samemu.

  • Jeszcze dalej od solipsyzmu odchodzi model przypisujący każdej świadomości zupełną "inność" poza jedną wspólną cechą: poza tym, że każda świadomość posiada postrzeżenia, czyli coś posiadającego zawsze tę samą strukturę wiążącą "podmiot" z "przedmiotem" (postrzeganie) oraz "podmiot" z "podmiotem" (samopostrzeganie). Co prawda nikt nie potrafi wyobrazić sobie poprawnie, jako to jest dla kogoś innego być tym kimś innym (np. w ogóle nie możesz sobie poprawnie wyobrazić, jak dla wuja jest być wujem), ale wyobrażenie polegające - jak w pierwszym rozwiązaniu, łączącym polipsyzm z solipsyzmem - na wyobrażaniu sobie innej osoby jako siebie samego postawionego w innych warunkach, z inną pamięcią i z innymi upodobaniami, staje się w i tutaj na tyle dobrym przybliżeniem innej osoby, aby działało ono poprawnie w każdej możliwej sytuacji. Tym razem ta skuteczność bierze się jednak nie ze wspólnoty w Świadomości ani ze wspólnej substancji, lecz z takiej samej struktury, skutkującej takim samym podstawowym wzorem reakcji. Innymi słowy, nie wiesz, czym dla mnie jest ból a czym jest przyjemność, ale wiesz, że tak jak ty dążę do przyjemności a unikam bólu i wobec tego postępując według zasady "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe" będziesz postępował w sposób możliwie optymalny także i z mojego punktu widzenia.

Istnieją więc co najmniej trzy modele ontologiczne, w ramach których pojęcie "cudze przeżycie" jest dostatecznie sensownie zdefiniowane, aby można było go używać we wszystkich praktycznie występujących sytuacjach.

konrado napisał:
twierdzę, że krzesło jest wspólnym obiektem niebędącym przeżyciem dla wszystkich przeżyć które oznaczasz nazwą "krzesło".

To twierdzenie nabierze sensu dopiero wtedy, gdy określisz, co znaczy taki "wspólny obiekt". Na razie wprowadzasz definicję kołową: w celu zdefiniowania takiego obiektu zakładasz, że jest on już zdefiniowany (bo do tej definicji się niejawnie odwołujesz). To nie jest poprawny sposób.

konrado5 napisał:
nie odniosłeś się do tego:

Odniosłem się, Konrado :). Nic nie wynika z żadnego "odgórnego założenia". Nie ma żadnych "odgórnych założeń". Nie zakładam, że wszystko poza tym, co odnosi się do przeżyć, to puste słowa. Stwierdzam fakt, że wszystko poza tym, co odnosi się do przeżyć, to puste słowa. Aby temu się przeciwstawić, potrzeba i wystarcza podać choćby jeden poprawny przykład. Do tej pory nikt jeszcze (ani na forum, ani w literaturze filozoficznej) takiego przykładu nie podał. Wiadomo, dlaczego: jest to niemożliwe, gdyż nie da się myśleć o czymś, o czym się nie myśli, a myśl jest już przeżyciem. Jeśli cię ten prosty argument jednak nie przekonuje, powinieneś poszukać tego kontrprzykładu. Powodzenia życzę.

wuj napisał:
Słowo jest wtedy zrozumiałe w tym stopniu, w jakim do zabawy służy. Taki jest bowiem jego sens. Więcej nic w nim nie ma i właśnie z tego powodu nazywasz je "zupełnie niezrozumiałym". Nie jest ono jednak niezrozumiałe zupełnie, jest tylko niezrozumiałe jako słowo ze zwykłego języka, posiadające znaczenie typowe dla słów używanych na co dzień.
konrado5 napisał:
Jakim kryterium ustalasz czy jakieś słowo jest zrozumiałe jako słowo ze zwykłego języka?

To jest akurat mało istotne. Może to być chociażby twoje kryterium, za pomocą którego rozróżniasz zabawę od nie-zabawy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konrado5




Dołączył: 02 Gru 2005
Posty: 4911
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 14:46, 28 Wrz 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
wiem już, że czytając ten tekst i ewentualnie odpowiadając na niego, rozmawiam w rzeczywistości ze sobą samym

Nie rozmawiam ze sobą samym, ponieważ ja sam świadomie nie odpowiadam, a podświadomości nie ma, bo jej nie przeżywamy. Podświadomość to jedynie model opisu naszych przeżyć.
wujzboj napisał:
Wyobrażanie sobie innej osoby jako siebie samego postawionego w innych warunkach, z inną pamięcią i z innymi upodobaniami staje się w ten sposób dostatecznie dobrym przybliżeniem innej osoby, aby działało ono poprawnie w każdej możliwej sytuacji.

Nie jest dobrym przybliżeniem, ponieważ nie można zrozumieć co znaczy "drugi ja", a tutaj jest jest wyobrażenie nie "mnie samego z inną pamięcią", ale "drugiego mnie samego, ale z inną pamięcią".
wujzboj napisał:
Chodzi raczej o substancję działającą jak drożdże: świadomość rodzi świadomość bądącą obiektem tego samego rodzaju, co obiekt macierzysty, lecz od obiektu macierzystego odrębnym.

Co to znaczy, że świadomość rodzi inną świadomość? Nawet nie wiadomo co znaczy inną świadomość? Rodzenie mogę zrozumieć jedynie w sensie "urodzenie nowego ciała". Nie znam żadnych stanów "pojawienie się świadomości", "zniknięcie świadomości", "brak świadomości'.
wujzboj napisał:
Innymi słowy, nie wiesz, czym dla mnie jest ból a czym jest przyjemność, ale wiesz, że tak jak ty dążę do przyjemności a unikam bólu i wobec tego postępując według zasady "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe" będziesz postępował w sposób możliwie optymalny także i z mojego punktu widzenia.

Nie wiem co to znaczy, że "ktoś inny dąży do przyjemności", bo nie wiem co to znaczy cudza "przyjemność".
wujzboj napisał:
Istnieją więc co najmniej trzy modele ontologiczne, w ramach których pojęcie "cudze przeżycie" jest dostatecznie sensownie zdefiniowane, aby można było go używać we wszystkich praktycznie występujących sytuacjach.

Jak widać każdy z tych modeli już zakłada, że to wiemy, więc niczego nie wyjaśnia.
wujzboj napisał:
konrado napisał:
twierdzę, że krzesło jest wspólnym obiektem niebędącym przeżyciem dla wszystkich przeżyć które oznaczasz nazwą "krzesło".

To twierdzenie nabierze sensu dopiero wtedy, gdy określisz, co znaczy taki "wspólny obiekt". Na razie wprowadzasz definicję kołową: w celu zdefiniowania takiego obiektu zakładasz, że jest on już zdefiniowany (bo do tej definicji się niejawnie odwołujesz). To nie jest poprawny sposób.

Po prostu zakładam, że gdy ktoś mnie uczył czym jest krzesło, to nauczył mnie czym jest krzesło obiektywne (takie które nie znika po zamknięciu oczu) i nauczył mnie czym jest wrażenie wzrokowe krzesła.
wujzboj napisał:
wuj napisał:
Słowo jest wtedy zrozumiałe w tym stopniu, w jakim do zabawy służy. Taki jest bowiem jego sens. Więcej nic w nim nie ma i właśnie z tego powodu nazywasz je "zupełnie niezrozumiałym". Nie jest ono jednak niezrozumiałe zupełnie, jest tylko niezrozumiałe jako słowo ze zwykłego języka, posiadające znaczenie typowe dla słów używanych na co dzień.
konrado5 napisał:
Jakim kryterium ustalasz czy jakieś słowo jest zrozumiałe jako słowo ze zwykłego języka?

To jest akurat mało istotne. Może to być chociażby twoje kryterium, za pomocą którego rozróżniasz zabawę od nie-zabawy.

A jakim ty kryterium odróżniasz słowa do zabawy od słów do nie-zabawy?


Ostatnio zmieniony przez konrado5 dnia Wto 14:46, 28 Wrz 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3598
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: stolnica

PostWysłany: Wto 17:15, 28 Wrz 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
Znaczy, nie bardzo wiesz, jak się nauczyłeś znaczenia słowa "może" i chciałbyś to wspólnie przeanalizować?
widzę, że jednak znalazłem kontrprzykład.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:48, 01 Paź 2010    Temat postu:

Widzę, że jednak wolisz nie ryzykować tej analizy :P.

W przeciętnym słowniku znajdziesz kilkadziesiąt tysięcy słów. Każde możesz mi wypisać z pytaniem: a jakiemu doświadczeniu to odpowiada. Czas niezbędny do zadania takiego pytania jest wielokrotnie krótszy od czasu niezbędnego do przedstawienia pytającemu szczegółowego opisu, nawet jeśli chodzi o słowa takie, jak "krzesło" czy "but z lewej nogi". Natomiast w każdym, absolutnie każdym przypadku odpowiedź przebiega według schematu: "znaczenie słowa wyznacza proces uczenia się tego słowa".

Jeśli wyobrażasz sobie, że znasz jakieś słowo, którego znaczenia nauczyłeś się bez pomocy doświadczenia, to proszę nie tylko wypisz je, ale wyjaśnij przy tym, w jaki sposób udało ci się to znaczenie poznać. Dopiero wtedy będzie to kontrprzykład i dopiero wtedy będę musiał wyjaśniać, co się w tym kontrprzykładzie nie zgadza.

To, w jaki sposób budowane jest znaczenie słowa na bazie doświadczenia, tłumaczyłem już nie raz, używając różnych przykładów, takich jak chociażby "istnieć", "coś", "liczba", czy "niebieski". Powinieneś dobrze to pamiętać, bo złościło się, że dla ilustracji konieczności odwoływania się do bezpośredniego doświadczenia używam japońskich ideogramów, które dla przeciętnego europejczyka nic nie znaczą (a ja dlatego właśnie ich używam, bo ilustracja polega na wskazaniu takiej reprezentacji pojęcia, która jest samo w sobie ewidentnie niezrozumiała bez doświadczalneego wkładu; gdy używa się tu tylko polskich słów, to czytelnik łatwo znajduje pseudo-kontrargument oparty na błędnym kole, gdyż korzysta w swoim rozumowaniu ze znaczenia, które dopiero ma być określone). Ja już swoją robotę wykonałem i nie zamierzam jej powtarzać w kilkudziesięciu tysiącach kopii. Jeśli wyniki mojej roboty cię nie przekonały, to pałeczka jest po twojej stronie. Pokaż, jak poznałeś znaczenie dowolnie wybranego przez ciebie słowa, nie korzystając przy tym z doświadczenia, a będzie o czym rozmawiać.


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Pią 14:55, 01 Paź 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3598
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: stolnica

PostWysłany: Pią 15:10, 01 Paź 2010    Temat postu:

Cytat:
"znaczenie słowa wyznacza proces uczenia się tego słowa".

nie wiem, czy ze mnie kpisz, czy jak...

piszesz coś w rodzaju:
"dla danego człowieka słowo x znaczy to, co został nauczony, że znaczy"...
bardzo tą mądre i ze wszech miar prawdziwe.
niestety nie jest to do[powiedź na pytanie konrado, który pytał co jest znaczeniem słowa, a nie co powoduje,że dla danego człowieka słowo coś znaczy.
zatem proszę o niezmienianie tematu rozmowy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 15:58, 01 Paź 2010    Temat postu:

Znaczenie słowa jest określone przez to, co powoduje, że dla danego człowieka słowo coś znaczy.

Jeśli ktoś tu z ciebie kpi, to z pewnością nie ja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3598
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: stolnica

PostWysłany: Pią 17:17, 01 Paź 2010    Temat postu:

wujzboj napisał:
Znaczenie słowa jest określone przez to, co powoduje, że dla danego człowieka słowo coś znaczy.

Jeśli ktoś tu z ciebie kpi, to z pewnością nie ja.
pisanie truizmów to nie kpina???
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 17:26, 01 Paź 2010    Temat postu:

Nie, jeśli rozmówca nie potrafi z truizmów wyciągać wniosków i zachowuje się tak, jakby były one fałszywe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
idiota




Dołączył: 10 Lut 2006
Posty: 3598
Przeczytał: 13 tematów

Skąd: stolnica

PostWysłany: Pią 17:51, 01 Paź 2010    Temat postu:

czy;li truizmy nie są kpiną jak rozmówca nie umie z nich wyciągnąć wnoisków???
coś ci się trochę pomieszało.
ale widać jesteś napisać dowolne dziwadła zamiast odpowiedzieć na nietrywialne pytanie konrado...
szkoda.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22402
Przeczytał: 7 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:56, 01 Paź 2010    Temat postu:

Nie, nie są kpiną. 2+2=4 nie jest kpiną, jeśli uczy się dziecka arytmetyki.

A jeśli nie jest to jasne: nie mam w tej chwili na myśli Konrado. Mam na myśli ciebie. Nie Konrado narzeka na truizmy, lecz ty. Nie Konrado nie jest w stanie sam wyciągać wniosków z tego, co jest dla niego truizmem, lecz ty.

Odpowiedź na pytanie Konrado brzmi: Znaczenie słowa jest określone przez to, co powoduje, że dla danego człowieka słowo coś znaczy. Jeśli nie sięgasz myślą poza truizm zawarty w tej odpowiedzi, to nie jest to moja wina. Sformułuj sensowne pytanie albo chociaż sensowny zarzut, to będzie o czym rozmawiać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin