Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wrażliwość na kłamstwo
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:28, 29 Sty 2012    Temat postu: Wrażliwość na kłamstwo

Chciałem poruszyć temat, który ma duży związek z ewolucją. Jednak nie umieszczę go w dziale Genesis, bo uważam, że wynikające z niego wnioski daleko wykraczają poza ewolucyjne odniesienia.

Zacznę od tezy: w moim przekonaniu nasze ludzkie myślenie i postrzeganie jest w znaczne większym stopniu predestynowane do kłamstwa, niż nam się to wydaje.
Może podam przykłady:
1. Atrakcyjna powierzchowność osób płci przeciwnej powoduje, że mamy problemy z oceną konsekwencji związku z osobą. Dla zwierząt szybka ocena walorów genetycznych ewentualnego partnera do poczęcia potomka jest ważniejsza, niż szczęśliwe życie tej jednostki. U ludzi jest podobnie, mimo ze teoretycznie są oni bardziej obiektywnie myślący. Ale widać na wielu przykładach, że ten obiektywizm często ulega zwierzęcym instynktom. Dlatego np. wiele kobiet cierpi przez lata, żyjąc z facetami tyranami, które je biją i poniżają, ale gdyby przyszło im związać się z kimś "nudnym", odrzuciłyby taką ofertę. Po prost "twardy samiec" jest preferowany ewolucyjnie, bo odpowiada on osobnikowi, który dobrze przetestował swoje geny w licznych walkach z pozostałymi samcami. Podobnie wiele facetów wypruwa z siebie żyły, aby zdobyć seksowną lalę, która swoim partnerom zapewnia życiowe piekło.
2. Pragnienie wygranej w dyskusjach, rywalizacji na arenie społecznej powoduje, że dość często bronimy, bądź atakujemy tezy przede wszystkim na zasadzie "moja - nie moja", a nie na podstawie obiektywnych przesłanek. Ta postawa wynika z ewolucyjnie wykształconej potrzeby konkurowania w stadzie, w grupie, a więc ważniejszą rzeczą niż prawda, staje się poziom akceptacji przez innych członków społeczności. Tylko osobnicy o odpowiednio wysokim statusie mogli przekazać swoje geny potomstwu.
3. badania naukowe wykazują, że optymizm niezbędny emocjonalnie do funkcjonowania skrzywia poprawność postrzegania rzeczywistości. Lepsze wyniki oceny realiów mają pesymiści. Jednak to uczucia "pozytywne" są preferowane i rządzą naszym działaniem - wszak tylko wierząc w sukces mamy szansę w ogóle podjąć się zadania. Optymizm zapewnia naszemu myśleniu przebojowość, elastyczność, kreatywność i to okazuje się ważniejsze ewolucyjnie, niż obiektywizm.
4. większość ludzi wyrabia sobie zdania o ludziach i sytuacjach bardzo szybko. To powoduje, że zdania te często są mocno pochopne, niezgodne z trzeźwym osądem, jaki zastosowalibyśmy gdybyśmy zmusili się do bardziej gruntownej analizy. To zachowanie wynika z tego, że ewolucyjnie preferowanym zachowaniem jest szybka reakcja (ucieczka, atak, w każdym razie decyzja, nie deliberowanie nad szczegółami). Dlatego jakże często ludzie na zabój bronią decyzji i pomysłów, które podjęli szybko, bez wniknięcia w istotne elementy sprawy.

Można podać wiele innych przykładów, które pokazują, jak nasze ewolucyjne dziedzictwo zniekształca prawdę naszego myślenia i postrzegania. Jesteśmy - jako gatunek - bardziej wrażliwi na kłamstwo (byle było atrakcyjne i wpisywało się w naszą wizję życia), niż na prawdę. Dziw, że jednak ludzkość tak wiele osiągnęła w dziedzinie myśli i opanowywania świata materialnego. Ale chyba już tak jest, że myśl ludzkości pchają nieliczne jednostki, a główną zaletą pozostałych jest to, że jako tak są w stanie przyswoić dokonania tych najmądrzejszych.
W moim przekonaniu, w owym spostrzeżeniu tkwi jeszcze pewna filozoficzna tajemnica dotycząca pojęć obiektywizmu i subiektywizmu w ogóle. Ale opisanie tego, o czym myślę jest dość trudne, więc może ktoś sam rzuciłby tu pomysł?...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4105
Przeczytał: 5 tematów


PostWysłany: Nie 21:09, 29 Sty 2012    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Ale chyba już tak jest, że myśl ludzkości pchają nieliczne jednostki, a główną zaletą pozostałych jest to, że jako tak są w stanie przyswoić dokonania tych najmądrzejszych.


Bez Pana, Panie Michale, człek by niczego nie rozumiał :mrgreen: . Jakie to szczęście, żeś Pan jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:58, 29 Sty 2012    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dlatego np. wiele kobiet cierpi przez lata, żyjąc z facetami tyranami, które je biją i poniżają, ale gdyby przyszło im związać się z kimś "nudnym", odrzuciłyby taką ofertę. Po prost "twardy samiec" jest preferowany ewolucyjnie, bo odpowiada on osobnikowi, który dobrze przetestował swoje geny w licznych walkach z pozostałymi samcami.


Michał, to o czym piszesz, to patologia. Nie sądzę, żeby to było zgodna z naturą. Faceci znęcający się w domu nad rodziną to słabi psychicznie, skrzywieni ludzie. Przeważnie jest tak, że oni odreagowują w ten sposób jakieś swoje frustracje (np. zawodowe). Często są oni "odważni" tylko wobec kobiet i dzieci.

Michał Dyszyński napisał:
Podobnie wiele facetów wypruwa z siebie żyły, aby zdobyć seksowną lalę, która swoim partnerom zapewnia życiowe piekło.


Badania dowodzą, że panowie częściej wybierają na żonę kobietę raczej mniej niż bardziej atrakcyjną, czyli przeciętną. "Zbyt" atrakcyjne traktują "przygodnie".

Michał Dyszyński napisał:
Pragnienie wygranej w dyskusjach, rywalizacji na arenie społecznej powoduje, że dość często bronimy, bądź atakujemy tezy przede wszystkim na zasadzie "moja - nie moja", a nie na podstawie obiektywnych przesłanek. Ta postawa wynika z ewolucyjnie wykształconej potrzeby konkurowania w stadzie, w grupie, a więc ważniejszą rzeczą niż prawda, staje się poziom akceptacji przez innych członków społeczności. Tylko osobnicy o odpowiednio wysokim statusie mogli przekazać swoje geny potomstwu.


To jest wniosek na podstawie jakichś badań, czy Twój własny? Może i jest tak jak piszesz, ale prawdą jest też, że człowiek ma skłonność do szukania potwierdzeń raczej niż zaprzeczeń i niechęć do zmian, nawet jeśli nie wchodzi w grę rywalizacja.


Michał Dyszyński napisał:
badania naukowe wykazują, że optymizm niezbędny emocjonalnie do funkcjonowania skrzywia poprawność postrzegania rzeczywistości. Lepsze wyniki oceny realiów mają pesymiści. Jednak to uczucia "pozytywne" są preferowane i rządzą naszym działaniem - wszak tylko wierząc w sukces mamy szansę w ogóle podjąć się zadania. Optymizm zapewnia naszemu myśleniu przebojowość, elastyczność, kreatywność i to okazuje się ważniejsze ewolucyjnie, niż obiektywizm.


Pesymizm też wykrzywia obraz rzeczywistości. Jeśli faktycznie pesymizm jest bliższy prawdy, to może mieć to związek z tzw. samospełniającym się proroctwem. Pesymista, który nie wierzy, że coś mu się uda, nie ma odpowiedniej motywacji do działania, więc nie dziwne, że nie odnosi sukcesu. No i w efekcie ma potwierdzenie swoich przewidywań ;-)


Michał Dyszyński napisał:
Można podać wiele innych przykładów, które pokazują, jak nasze ewolucyjne dziedzictwo zniekształca prawdę naszego myślenia i postrzegania. Jesteśmy - jako gatunek - bardziej wrażliwi na kłamstwo (byle było atrakcyjne i wpisywało się w naszą wizję życia), niż na prawdę.
Dziw, że jednak ludzkość tak wiele osiągnęła w dziedzinie myśli i opanowywania świata materialnego. Ale chyba już tak jest, że myśl ludzkości pchają nieliczne jednostki, a główną zaletą pozostałych jest to, że jako tak są w stanie przyswoić dokonania tych najmądrzejszych.


Wrażliwi na kłamstwo? Chcesz powiedzieć, że akceptujemy kłamstwo raczej niż prawdę? To by znaczyło, że te jednostki popychające koło rozwoju umysłowego, ciągną nas ku kłamstwu. Bo jeśli mamy predyspozycję do wybierania kłamstwa, to znaczy, że wybieramy kłamliwe teorie.

P.S. Lucek, czemu służy Twoja uszczypliwość?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4105
Przeczytał: 5 tematów


PostWysłany: Nie 23:20, 29 Sty 2012    Temat postu:

Cytat:
Lucek, czemu służy Twoja uszczypliwość?


Jaka uszczypliwość? :mrgreen: Widać, pesymizm mnie dopadł.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin Kotasiński




Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 1061
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:54, 30 Sty 2012    Temat postu:

Michał, dokonujesz wielu różnych uproszczeń, np. ludzie są nie tylko optymistami i pesymistami, ale także realistami o pogodnym nastawieniu i wieloma innymi "mieszankami" dobrego humoru i zrzędzenia.

Ponadto wybory, o których piszesz zasadniczo, te które okazują się błędne, wynikają z niewiedzy, ludzie próbują, sprawdzają czy to, co wybierają, a co początkowo wygląda na najlepsze czy jest takie w istocie, podczas próbowania/posiadania okazuje się czy coś jest najlepsze czy nie.

Nie widzę w tym, co piszesz powodu do tego, aby twierdzić, że ludzie kierują się kłamstwem, widzę jedynie owe próby, chęć otoczenia się najlepszym, z czego pewne rzeczy wyglądając początkowo na najlepsze później wykazują mankamenty, ale fałszu w przedstawiony przez ciebie sposób nie wiedzę.

Trochę niewyraźnie opisałeś zagadnienie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:18, 30 Sty 2012    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Dlatego np. wiele kobiet cierpi przez lata, żyjąc z facetami tyranami, które je biją i poniżają, ale gdyby przyszło im związać się z kimś "nudnym", odrzuciłyby taką ofertę. Po prost "twardy samiec" jest preferowany ewolucyjnie, bo odpowiada on osobnikowi, który dobrze przetestował swoje geny w licznych walkach z pozostałymi samcami.


Michał, to o czym piszesz, to patologia. Nie sądzę, żeby to było zgodna z naturą. Faceci znęcający się w domu nad rodziną to słabi psychicznie, skrzywieni ludzie. Przeważnie jest tak, że oni odreagowują w ten sposób jakieś swoje frustracje (np. zawodowe). Często są oni "odważni" tylko wobec kobiet i dzieci.

Termin "patologia" rozwiązuje się w zależności od przyjętego paradygmatu. Dla jednego patologią będzie ciągłe poświęcanie się, bo przecież egoizm jest "naturalny". Inni widzą z kolei jako "naturalne" zachowania prospołeczne, związane z działaniem na rzecz innych.
Dlaczego tak wiele kobiet CHCE (!) być związku z toksycznymi facetami? Dlaczego odrzucają oferty wspólnego życia tych mniej atrakcyjnych?... To przecież da się zaobserwować w naprawdę wielu przypadkach, dramatach ludzkich. Żal mi tych ludzi, którzy nie umieją w sobie odkryć tej wrażliwości na kłamstwo.
U mnie w pracy był facet, którego koleżanka "usidliła" w bardzo prosty sposób - narzucała mu się swoją seksownością. Po paru miesiącach gość "pękł" - związał się (małżeństwo) z egoistką do kwadratu, niszcząc swój poprzedni związek z dziewczyną odpowiedzialną, też niebrzydką, choć może nie tak seksowną. Niewiele było trzeba.

Oczywiście nie wszyscy tak mają. Powiem więcej - przynajmniej w moim otoczeniu większość małżeństw jest "normalnych". Ale jest fenomen ludzi, którzy dają się opanować przez tyranów i nie umieją się z takiej toksycznej zależności wydostać.
Dlaczego Hitler zawładnął umysłami Niemców w swoim czasie?
Dlaczego tak wielu uwierzyło Stalinowi, Leninowi?...
Dlaczego reklama (która najczęściej realnie obiecuje "gruszki na wierzbie") działa tak skutecznie?...

Te pytania - w moim przekonaniu - wskazują na istotną skazę ludzkiego myślenia: PODATNOŚĆ NA KŁAMSTWO.
Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy jednakowo tę podatność mają. Po jakimś czasie ludzie uczą się rozpoznawać manipulację. Ale to wymaga pracy nad sobą, obserwacji mimowolnych odruchów.
Badania psychologów reklamy wskazują na pewne typowe zachowania ludzkie. Nie wszyscy im podlegają jednakowo, ale jednak większość populacji ostatecznie reaguje w sposób zgodny z wzorcem. Nawet w sytuacjach, gdy - później z perspektywy czasu i rozsądku - uznają, że dali się nabrać.

Badania nad psychopatami wskazują, że są to ludzie, którzy bardzo sprawnie manipulują otoczeniem. Umieją przedstawić się w dobrym świetle, zdobyć zaufanie, a potem zdobycz tę wykorzystać. Dlaczego tak jest?
Według mnie m.in. dlatego że:
łakniemy pochwał
szukamy potwierdzenia siebie w oczach innych
szukamy potwierdzenia tego co myślimy, często wbrew rozsądkowi
sądzimy po pozorach
Skąd się to wzięło?
- Głownym winowajcom jest wg mnie EWOLUCJA, która preferowała szybkie reakcję (ratujące życie), a nie głębszą analizę. Dlatego większość ludzi właśnie na pozorach buduje swoje życiowe strategie.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 13:29, 30 Sty 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:29, 30 Sty 2012    Temat postu:

lucek napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Ale chyba już tak jest, że myśl ludzkości pchają nieliczne jednostki, a główną zaletą pozostałych jest to, że jako tak są w stanie przyswoić dokonania tych najmądrzejszych.


Bez Pana, Panie Michale, człek by niczego nie rozumiał :mrgreen: . Jakie to szczęście, żeś Pan jest.

I Pan, Panie Lucku. :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:27, 30 Sty 2012    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Termin "patologia" rozwiązuje się w zależności od przyjętego paradygmatu. Dla jednego patologią będzie ciągłe poświęcanie się, bo przecież egoizm jest "naturalny". Inni widzą z kolei jako "naturalne" zachowania prospołeczne, związane z działaniem na rzecz innych.


Myślę, że jednak funkcjonuje jakieś ogólnie rozumiane pojęcie patologii. ;-P

Michał Dyszyński napisał:
Dlaczego tak wiele kobiet CHCE (!) być związku z toksycznymi facetami? Dlaczego odrzucają oferty wspólnego życia tych mniej atrakcyjnych?... To przecież da się zaobserwować w naprawdę wielu przypadkach, dramatach ludzkich.


Michał, a czy widzisz jakąś zależność tego zjawiska? Czy myślisz, że jest ono przypadkowe? Zapewniam Cię, że problem tych kobiet ma początek na wiele lat przed wejściem w związek. Nie każda kobieta zwiąże się z "damskim bokserem".


Michał Dyszyński napisał:
U mnie w pracy był facet, którego koleżanka "usidliła" w bardzo prosty sposób - narzucała mu się swoją seksownością. Po paru miesiącach gość "pękł" - związał się (małżeństwo) z egoistką do kwadratu, niszcząc swój poprzedni związek z dziewczyną odpowiedzialną, też niebrzydką, choć może nie tak seksowną. Niewiele było trzeba.


Nie bez powodu się mówi, że panowie mają centrum dowodzenia zlokalizowane w innym miejscu niż głowa :rotfl:


Michał Dyszyński napisał:
Oczywiście nie wszyscy tak mają. Powiem więcej - przynajmniej w moim otoczeniu większość małżeństw jest "normalnych". Ale jest fenomen ludzi, którzy dają się opanować przez tyranów i nie umieją się z takiej toksycznej zależności wydostać.
Dlaczego Hitler zawładnął umysłami Niemców w swoim czasie?
Dlaczego tak wielu uwierzyło Stalinowi, Leninowi?...
Dlaczego reklama (która najczęściej realnie obiecuje "gruszki na wierzbie") działa tak skutecznie?...


Wbrew pozorom zapanować nad tłumem jest łatwiej niż nad jednostką. Poczytaj sobie Tymochowicza.


Michał Dyszyński napisał:
Te pytania - w moim przekonaniu - wskazują na istotną skazę ludzkiego myślenia: PODATNOŚĆ NA KŁAMSTWO.
Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy jednakowo tę podatność mają. Po jakimś czasie ludzie uczą się rozpoznawać manipulację. Ale to wymaga pracy nad sobą, obserwacji mimowolnych odruchów.
Badania psychologów reklamy wskazują na pewne typowe zachowania ludzkie. Nie wszyscy im podlegają jednakowo, ale jednak większość populacji ostatecznie reaguje w sposób zgodny z wzorcem. Nawet w sytuacjach, gdy - później z perspektywy czasu i rozsądku - uznają, że dali się nabrać.


Badania psychologii marketingowej dowodzą, że łatwiej jest manipulować osobami bezrefleksyjnymi. Większość reklam wykorzystuje przekaz wzbudzający emocje i to te emocje, a nie rozsądek mają nakłaniać do zakupu. Te przykłady, które podajesz (wybór seksownej kobiety, manipulacja tłumem, reklamy) świadczą, jak sądzę, bardziej o tym, jak wielką rolę odgrywają w naszym życiu emocje, a nie o podatności myślenia na kłamstwo. Kiedy w grę wchodzą silne emocje, myślenie im ustępuje. Dlatego zbrodnie popełnione w afekcie są traktowane łagodniej niż te popełnione z premedytacją.

Michał Dyszyński napisał:
Badania nad psychopatami wskazują, że są to ludzie, którzy bardzo sprawnie manipulują otoczeniem. Umieją przedstawić się w dobrym świetle, zdobyć zaufanie, a potem zdobycz tę wykorzystać. Dlaczego tak jest?
Według mnie m.in. dlatego że:
łakniemy pochwał
szukamy potwierdzenia siebie w oczach innych
szukamy potwierdzenia tego co myślimy, często wbrew rozsądkowi
sądzimy po pozorach


Piszesz o kilku procentach ludzi, jakby chodziło o całą ludzkość.
Poza tym nie widzę nic złego w "łaknieniu" pochwał. One mówią nam, że jesteśmy akceptowani, że nasze osiągnięcia są doceniane. W końcu nie żyjemy dla samych siebie.


Michał Dyszyński napisał:
Skąd się to wzięło?
- Głownym winowajcom jest wg mnie EWOLUCJA, która preferowała szybkie reakcję (ratujące życie), a nie głębszą analizę. Dlatego większość ludzi właśnie na pozorach buduje swoje życiowe strategie.


Michał, gdyby ta ewolucja nie przystosowała nas do szybkich reakcji na zmiany zachodzące w otoczeniu, nasze życie byłoby niewyobrażalnie bardziej skomplikowane. Potrafimy wyciągać wnioski (wbrew temu co piszesz, częściej jednak słuszne), na podstawie zaledwie skrawków informacji. Owszem, to bywa mylące, a jednak ułatwia życie, oszczędzając czas, a nawet ratując życie. Osoba, która poczuje ból w klatce piersiowej nie ma czasu na zastanawianie się czy to bóle wieńcowe, czy zwykłe nerwobóle, dlatego lepiej dla niej jest, dmuchając na zimne, zażyć nitroglicerynę bez czekania na diagnozę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:54, 30 Sty 2012    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Dlaczego tak wiele kobiet CHCE (!) być związku z toksycznymi facetami? Dlaczego odrzucają oferty wspólnego życia tych mniej atrakcyjnych?... To przecież da się zaobserwować w naprawdę wielu przypadkach, dramatach ludzkich.


Michał, a czy widzisz jakąś zależność tego zjawiska? Czy myślisz, że jest ono przypadkowe? Zapewniam Cię, że problem tych kobiet ma początek na wiele lat przed wejściem w związek. Nie każda kobieta zwiąże się z "damskim bokserem".

Zgadzam się. I właśnie o tym piszę. Początek całej sprawy widzę w ewolucji i genetycznym dziedzictwie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 0:47, 31 Sty 2012    Temat postu:

Tylko, że mi chodziło nie o dziedzictwo genetyczne, a o wychowanie. Pisałam o tym przy temacie o biciu dzieci. Jeśli rodzice nie nauczą dziecka szacunku dla samego siebie, poczucia własnej wartości, okazywania i przyjmowania miłości, to dziecko niestety może stać się ofiarą, czy to przemocy domowej, czy w życiu publicznym (wiktymizacja), czy wreszcie ofiarą samego siebie (autoagresja).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:22, 31 Sty 2012    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Tylko, że mi chodziło nie o dziedzictwo genetyczne, a o wychowanie. Pisałam o tym przy temacie o biciu dzieci. Jeśli rodzice nie nauczą dziecka szacunku dla samego siebie, poczucia własnej wartości, okazywania i przyjmowania miłości, to dziecko niestety może stać się ofiarą, czy to przemocy domowej, czy w życiu publicznym (wiktymizacja), czy wreszcie ofiarą samego siebie (autoagresja).

Nie przeczę, że mechanizmem ułatwiającym stawanie się ofiarą jest często dom rodzinny. Ale ja stawiam pytanie nieco szerzej - skąd się to w ogóle bierze?
Dlaczego ludzie mają tendencję do gnębienia własnych dzieci, poddawania się roli ofiary, postępowania trudnego do wytłumaczenia, jeśli założymy, że człowiek powinien być istotą jako tako racjonalną?...
I moja odpowiedź wskazuje na ludzką naturę, wywodzącą się ze zwierzęcego dziedzictwa. Oto podlegamy prawu grupy, prawu dominacji, kolejności dziobania, kąsania, dostępu do zasobów. Takie wartości jak sprawiedliwość, równość, prawda są wynalazkiem relatywnie nowym. Nasze umysły jeszcze nie przystosowały się do niego wystarczająco.
Jesteśmy dziećmi ewolucji. A ewolucja nie chroni jednostek, ale gatunki. Dla niej jesteśmy mięsem armatnim, które ma się sprawdzić w bieżących warunkach, rozmnożyć (bardziej, bądź mniej), a na koniec zrobić miejsce dla nowych pokoleń. Prawda, dobro są czymś obcym filozofii "zachowaj gatunek i rozwiń go, dostosowując do aktualnych warunków środowiska". Ewolucja zmusza nas do myślenia po staremu - np. skoro ktoś jest słabszy, to jest obciążeniem dla stada i lepiej, aby szybko zginął, albo dał się wykorzystać silniejszym. Siła i skuteczność są prawem ewolucji, a nie miłosierdzie, czy dążenie do wyższych wartości. Dlatego, nawet w dyskusjach o prawdzie, często ambicja bierze górę nad argumentami, kłamstwo - jeśli jest przyjemne - zwycięża nad uczciwością.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:19, 31 Sty 2012    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

I moja odpowiedź wskazuje na ludzką naturę, wywodzącą się ze zwierzęcego dziedzictwa.


Michał, to wytłumacz mi dlaczego tylko niektórzy ludzie (myślę teraz o bitych kobietach) podlegają temu "zwierzęcemu dziedzictwu"?

Michał Dyszyński napisał:
Oto podlegamy prawu grupy, prawu dominacji, kolejności dziobania, kąsania, dostępu do zasobów.


Czy to jest kłamstwo? Tak jak stado zwierząt potrzebuje przywódcy, tak i grupy społeczne potrzebują lidera. Co do naturalnego prawa dostępności do zasobów, to chyba i tak współczesna ludzkość od tego raczej odchodzi, jak by nie było. Kiedyś nikt nie troszczył się o jakąś pomoc humanitarną, jak jakiś naród nawiedziła klęska nieurodzaju, to najsłabsi umierali z głodu. A w starożytnej Sparcie dzieci z wadami były zrzucane ze skały.

Michał Dyszyński napisał:
Takie wartości jak sprawiedliwość, równość, prawda są wynalazkiem relatywnie nowym. Nasze umysły jeszcze nie przystosowały się do niego wystarczająco.


Sprawiedliwość i równość to są pojęcia umowne. W świecie zwierząt nadal sprawiedliwe jest to, że silny rządzi słabszym, że ma większe prawo do życia. Można zapytać, dlaczego za sprawiedliwe uważa się, że należy dzielić się tym, co się samemu zdobyło z kimś, kto nie potrafił sam o siebie zadbać? To moralność zabrania nam takich zwierzęcych praktyk. Przy czym, jak pokazują dzieje ludzkości, ta moralność jest też uzależniona od rozwoju cywilizacji, bo gdybyśmy, dajmy na to, nie wynaleźli lekarstw, to pewnie nadal "zrzucalibyśmy chorych ze skały", jako (być może) akt miłosierdzia dla nich. Nie wiadomo.

Michał Dyszyński napisał:
Jesteśmy dziećmi ewolucji. A ewolucja nie chroni jednostek, ale gatunki. Dla niej jesteśmy mięsem armatnim, które ma się sprawdzić w bieżących warunkach, rozmnożyć (bardziej, bądź mniej), a na koniec zrobić miejsce dla nowych pokoleń. Prawda, dobro są czymś obcym filozofii "zachowaj gatunek i rozwiń go, dostosowując do aktualnych warunków środowiska". Ewolucja zmusza nas do myślenia po staremu - np. skoro ktoś jest słabszy, to jest obciążeniem dla stada i lepiej, aby szybko zginął, albo dał się wykorzystać silniejszym. Siła i skuteczność są prawem ewolucji, a nie miłosierdzie, czy dążenie do wyższych wartości. Dlatego, nawet w dyskusjach o prawdzie, często ambicja bierze górę nad argumentami, kłamstwo - jeśli jest przyjemne - zwycięża nad uczciwością.


Jakiś dekadentyzm Michale bije z tego tekstu. Chcesz powiedzieć, że według Ciebie ludzie są z natury źli? To Bóg stworzył taki świat, On sam kazał zabijać, żeby jeść. Kiedyś tylko silne jednostki potrafiły upolować zwierza, i w dodatku tego najsłabszego, czyli prawo dżungli. Gdzie w tym widzisz kłamstwo?


Ostatnio zmieniony przez Niepoprawna dnia Wto 21:22, 31 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:41, 31 Sty 2012    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Michał Dyszyński napisał:

I moja odpowiedź wskazuje na ludzką naturę, wywodzącą się ze zwierzęcego dziedzictwa.


Michał, to wytłumacz mi dlaczego tylko niektórzy ludzie (myślę teraz o bitych kobietach) podlegają temu "zwierzęcemu dziedzictwu"?

Wg mnie powody są przynajmniej dwa (na początek, bo pewnie można znaleźć ich więcej):
- część (niebitych) kobiet jest na tyle silna, że to bardziej one będą dziobać i kąsać, niż dadzą się zepchnąć do defensywy (one zatem też podlegają prawom ewolucji, ale są na lepszej pozycji).
- jednak duża część ludzi wybiła się ponad ewolucję, stała się bardziej etyczna, dojrzała, świadoma. Ci ludzie (bez względu na płeć) nie wykorzystują swoje przewagi, nawet jeśli będą ja mieli. Oni raczej zaopiekują się słabszymi.


Niepoprawna napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Oto podlegamy prawu grupy, prawu dominacji, kolejności dziobania, kąsania, dostępu do zasobów.


Czy to jest kłamstwo? Tak jak stado zwierząt potrzebuje przywódcy, tak i grupy społeczne potrzebują lidera. Co do naturalnego prawa dostępności do zasobów, to chyba i tak współczesna ludzkość od tego raczej odchodzi, jak by nie było. Kiedyś nikt nie troszczył się o jakąś pomoc humanitarną, jak jakiś naród nawiedziła klęska nieurodzaju, to najsłabsi umierali z głodu. A w starożytnej Sparcie dzieci z wadami były zrzucane ze skały.

O kłamstwie piszę w szerszym kontekście. Samo prawo grupy kłamstwem nie jest, jednak kształtowanie swoich sądów w oparciu o pewne społeczne instynkty, do kłamstwa prowadzi - bo prowadzi do niesprawiedliwych ocen, do błędnej oceny ludzkich charakterów, do nieprawidłowego spojrzenia na własne zachowania.


Niepoprawna napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Jesteśmy dziećmi ewolucji. A ewolucja nie chroni jednostek, ale gatunki. Dla niej jesteśmy mięsem armatnim, które ma się sprawdzić w bieżących warunkach, rozmnożyć (bardziej, bądź mniej), a na koniec zrobić miejsce dla nowych pokoleń. Prawda, dobro są czymś obcym filozofii "zachowaj gatunek i rozwiń go, dostosowując do aktualnych warunków środowiska". Ewolucja zmusza nas do myślenia po staremu - np. skoro ktoś jest słabszy, to jest obciążeniem dla stada i lepiej, aby szybko zginął, albo dał się wykorzystać silniejszym. Siła i skuteczność są prawem ewolucji, a nie miłosierdzie, czy dążenie do wyższych wartości. Dlatego, nawet w dyskusjach o prawdzie, często ambicja bierze górę nad argumentami, kłamstwo - jeśli jest przyjemne - zwycięża nad uczciwością.


Jakiś dekadentyzm Michale bije z tego tekstu. Chcesz powiedzieć, że według Ciebie ludzie są z natury źli? To Bóg stworzył taki świat, On sam kazał zabijać, żeby jeść. Kiedyś tylko silne jednostki potrafiły upolować zwierza, i w dodatku tego najsłabszego, czyli prawo dżungli. Gdzie w tym widzisz kłamstwo?

Nie to chcę powiedzieć. Raczej piszę o ZAGROŻENIU, o tym że JEST POWSZECHNE, nawet "naturalne". Ale wcale nie wynika z niego, iż musimy dać się zmanipulować zwierzęcemu sposobowi myślenia. Im bardziej rozumiemy tę zwierzęcą część własnej natury, tym lepiej jesteśmy w stanie zdiagnozować niekonsekwencje własnych postaw i zachowań.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Wto 21:42, 31 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:33, 01 Lut 2012    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Wg mnie powody są przynajmniej dwa (na początek, bo pewnie można znaleźć ich więcej):
- część (niebitych) kobiet jest na tyle silna, że to bardziej one będą dziobać i kąsać, niż dadzą się zepchnąć do defensywy (one zatem też podlegają prawom ewolucji, ale są na lepszej pozycji).


No kurde, Michał, chcesz powiedzieć, że nie bijesz żony bo jest silniejsza? :rotfl:

Michał Dyszyński napisał:
- jednak duża część ludzi wybiła się ponad ewolucję, stała się bardziej etyczna, dojrzała, świadoma. Ci ludzie (bez względu na płeć) nie wykorzystują swoje przewagi, nawet jeśli będą ja mieli. Oni raczej zaopiekują się słabszymi.


W naturze nie występuje coś takiego jak znęcanie się nad samicą, czy potomstwem. Ja przynajmniej nic o tym nie słyszałam. Ewolucja wyposażyła wszystkie stworzenia w takie instynkty, które mają umożliwić im przetrwanie. Nadal się upieram przy tym, że znęcanie się jest patologią, zaburzeniem psychicznym, czyli odbiega od normy.


Michał Dyszyński napisał:
O kłamstwie piszę w szerszym kontekście. Samo prawo grupy kłamstwem nie jest, jednak kształtowanie swoich sądów w oparciu o pewne społeczne instynkty, do kłamstwa prowadzi - bo prowadzi do niesprawiedliwych ocen, do błędnej oceny ludzkich charakterów, do nieprawidłowego spojrzenia na własne zachowania.


No tak, masz rację, że pewne mechanizmy naszego myślenia sprzyjają zakrzywianiu rzeczywistości. Tylko, że to zakrzywienie czemuś zwykle służy. Taka np. wiara w swoje kompetencje (upór przy swoim zdaniu) może służyć podtrzymaniu pozytywnej samooceny. Powiedziałabym, że to dobrze świadczy o człowieku, jeśli broni swoich przekonań. Oczywiście broni nie na zasadzie bezrefleksyjnego odrzucania kontrargumentów, a na zasadzie logicznego myślenia. No przecież to by było "chore", gdyby się poddawać bez walki. Myślę, że nieraz te korzyści z oszukiwania siebie są większe niż straty.

Michał Dyszyński napisał:
Jesteśmy dziećmi ewolucji. A ewolucja nie chroni jednostek, ale gatunki. Dla niej jesteśmy mięsem armatnim, które ma się sprawdzić w bieżących warunkach, rozmnożyć (bardziej, bądź mniej), a na koniec zrobić miejsce dla nowych pokoleń. Prawda, dobro są czymś obcym filozofii "zachowaj gatunek i rozwiń go, dostosowując do aktualnych warunków środowiska".


Bo i też my nie żyjemy jednostkowo - sami dla siebie. Jestem pewna, że rzuciłbyś się w ogień dla ratowania swoich dzieci czy żony. Czy to byłoby zachowanie instynktowne, czy dyktowane miłością?

Michał Dyszyński napisał:
Ewolucja zmusza nas do myślenia po staremu - np. skoro ktoś jest słabszy, to jest obciążeniem dla stada i lepiej, aby szybko zginął, albo dał się wykorzystać silniejszym. Siła i skuteczność są prawem ewolucji, a nie miłosierdzie, czy dążenie do wyższych wartości. Dlatego, nawet w dyskusjach o prawdzie, często ambicja bierze górę nad argumentami, kłamstwo - jeśli jest przyjemne - zwycięża nad uczciwością.


A propos "obciążenia dla stada:



Michał Dyszyński napisał:
Nie to chcę powiedzieć. Raczej piszę o ZAGROŻENIU, o tym że JEST POWSZECHNE, nawet "naturalne". Ale wcale nie wynika z niego, iż musimy dać się zmanipulować zwierzęcemu sposobowi myślenia. Im bardziej rozumiemy tę zwierzęcą część własnej natury, tym lepiej jesteśmy w stanie zdiagnozować niekonsekwencje własnych postaw i zachowań.


Nie demonizuj natury zwierząt. Mi się nieraz wydaje, że one częściej są bardziej etyczne niż ludzie. A to, że zabijają słabe jednostki? To jest akurat w ich przypadku najlepsze, co mogą zrobić. Nie mają przecież lekarstw.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka




Dołączył: 01 Kwi 2011
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 0:26, 09 Lut 2012    Temat postu:

Cytat:

Badania psychologii marketingowej dowodzą, że łatwiej jest manipulować osobami bezrefleksyjnymi.


czyli moze oznaczac ze dobre badania rynku moga powiedziec nam duzo o ogolnej kondycji spoleczenstwa a moze nawet i calego gatunku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 1:06, 09 Lut 2012    Temat postu:

I tak i nie. Badania rynku analizują zachowania konsumenckie. Częściowo da się to przełożyć na ogólne funkcjonowanie człowieka w społeczeństwie, ale nie do końca jednak. Np. jeśli chodzi o tą refleksyjność, to niektóre produkty się kupuje z namysłem, inne bez, niezależnie od różnic indywidualnych. Tzn. jakieś różnice są, ale zasada pozostaje. Hehe! ale wyjaśnienie ;-)

Ostatnio zmieniony przez Niepoprawna dnia Czw 1:07, 09 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka




Dołączył: 01 Kwi 2011
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 2:08, 09 Lut 2012    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
I tak i nie. Badania rynku analizują zachowania konsumenckie. Częściowo da się to przełożyć na ogólne funkcjonowanie człowieka w społeczeństwie, ale nie do końca jednak. Np. jeśli chodzi o tą refleksyjność, to niektóre produkty się kupuje z namysłem, inne bez, niezależnie od różnic indywidualnych. Tzn. jakieś różnice są, ale zasada pozostaje. Hehe! ale wyjaśnienie ;-)


oczywiscie, sa w stanie przewidziec tylko mala czesc lecz sadze rowniez ze to one pierwsze , majac dostep do bogactwa danych, zauwazaja tendencje i staraja sie wykorzystac. czy kupujemy proszek A czy B nie ma tu znaczenia, natomiast wazne jest jak wykorzystuje nasza uwage, na czym sie skupia, w jaki sposob dociera pod wieksza ilosc strzech czyli co mowi o nas samych. a o reklamie kopalnia wiedzy o nas w ktorej reklamodawcy staraja sie natrafic na zlota zyle trendow. bilboard moze byc nasza spoleczna wizytowka bo reklama to terror dla zmyslow jak i doskonala sonda psychiki.
ale moge sie zupelnie mylic.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 2:48, 09 Lut 2012    Temat postu:

Ten "bilbord" nie tylko odzwierciedla społeczne trendy, on je, przede wszystkim chyba, kreuje. Mówi się, że reklama jest dźwignią handlu i to nie są czcze słowa. Ona nie tylko dostosowuje przekaz do potrzeb odbiorcy, jej głównym celem jest wzbudzić potrzebę posiadania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:02, 09 Lut 2012    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Ten "bilbord" nie tylko odzwierciedla społeczne trendy, on je, przede wszystkim chyba, kreuje. Mówi się, że reklama jest dźwignią handlu i to nie są czcze słowa. Ona nie tylko dostosowuje przekaz do potrzeb odbiorcy, jej głównym celem jest wzbudzić potrzebę posiadania.

Problemem całego układu jest brak pozytywnego sprzężenia zwrotnego (nie "dodatniego sprzężenia", chodzi mi o inny aspekt sprawy). Działanie jest zawsze w jedną stronę - tzn. bilbord chce nas przekonać do zakupu, nie "negocjując", nie pytając, czy rzeczywiście nam to jest potrzebne. To konsument sam musi się oprzeć pokusie kupna czegoś, co będzie zbędnym wydatkiem.
Bilboard więc z założenia jakby "chce oszukać" - mówi "kup to, to jest fajne", choć naprawdę nie wie, czy ta konkretnie osoba potrzebuje reklamowanego towaru. Dlatego rozsądny konsument, gdy widzi reklamy uruchamia w sobie procedurę dodatkowej weryfikacji: czy ten fajnie prezentujący się produkt jest rzeczywiście dla mnie?...
Kto jest naiwny, kto komunikaty kierowane do niego bierze wprost, tak jak by normalnie odbierała jego psychika, ten zostanie wykorzystany.

Ja rzeczywistość kapitalistyczno - marketingową widzę jako coś nieetycznego, coś idącego przeciw dobru człowieka. Tak do końca uczciwy przekaz reklamujący powinien z grubsza równowagowo traktować zarówno dobre, jak i złe strony produktu - np. oferujemy Ci meble, ale zwracamy uwagę na to, że są dość kosztowne i mogą być obciążeniem dla twojego budżetu. Gdyby wszyscy dobro klientów traktowali z grubsza na równi z własnym zyskiem, mielibyśmy świat etyczny. Teraz mamy świat walki i podstępu (marketingowe "podchodzenie" klienta to dla mnie rodzaj podstępu), nacisków i kłamstwa.
Ale taki właśnie jest ten świat...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Niepoprawna




Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:02, 09 Lut 2012    Temat postu:

Tak na prawdę reklamy i cały handel bazują na potrzebach, i oferują ich zaspokojenie. Problem w tym, że nieadekwatnie. Np. sugerują, że potrzebę akceptacji i szacunku można zaspokoić, kupując markowe produkty (=wzrost rangi społecznej). Albo miłość do kogoś najlepiej wyraża pudełko czekoladek. A jak jakiś mężczyzna ma niezaspokojone potrzeby seksualne, to powinien kupić jeden z tych samochodów, który reklamuje na wpół rozebrana pani, wypinająca się, opierając o samochód. Albo antyperspirant, którego używa jakiś aktor.

Wiadomo, że wszyscy mamy takie potrzeby, na jakich bazują reklamy, tylko, że nie da się ich zaspokoić przedmiotami, ani przy ich użyciu. Tymczasem ludzie rzeczywiście próbują to robić, bo przy obecnym tempie życia, wydaje się to najłatwiejszym rozwiązaniem (bez konieczności angażowania się). Niestety to tylko pogłębia frustrację i pustkę wewnętrzną, bo po chwili radości, okazuje się, że zabawka nie spełnia swojej (reklamowanej) funkcji. A jeśli człowiek ma emocjonalną pustkę, to staje się bardziej podatny na manipulację, bo manipulacja na emocjach właśnie bazuje. A jak wiadomo tonący brzytwy się chwyta.

Czy to jest skłonność ludzi do kłamstwa? Może bardziej do "upraszczania", do "chodzenia na skróty", co prowadzi na manowce. Myślę, że wszyscy chcielibyśmy dojść we właściwe miejsce, tylko, że zrobiliśmy się strasznie niecierpliwi.


Ostatnio zmieniony przez Niepoprawna dnia Czw 14:08, 09 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:48, 09 Lut 2012    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Tak na prawdę reklamy i cały handel bazują na potrzebach, i oferują ich zaspokojenie.
...
Czy to jest skłonność ludzi do kłamstwa? Może bardziej do "upraszczania", do "chodzenia na skróty", co prowadzi na manowce. Myślę, że wszyscy chcielibyśmy dojść we właściwe miejsce, tylko, że zrobiliśmy się strasznie niecierpliwi.

Zgadzam się z górną częścią Twojego posta.
Co do pytania na koniec - tu oczywiście kwestią otwartą jest definicja kłamstwa.
Ja uważam kłamstwo po prostu za złamanie oczekiwanej, uzgodnionej językowo, kulturowo bądź w inny sposób adekwatności komunikacyjnej. Brzmi to dość uczenie i trochę nieczytelnie, więc wytłumaczę.
Ludzie w określonych sytuacjach oczekują informacji o określonym charakterze, pomogających w osiąganiu jakichś tam celów. Gdy ktoś pyta o godzinę, to oczekiwana jest informacja o czasie właściwym dla strefy czasowej (o ile nie zaznaczono inaczej) obowiązującej na danym terenie. Podanie w Warszawie czasu właściwego dla Sydney, choć można by jakoś wytłumaczyć, że "mi o to chodziło" jest kłamstwem, bo domyślnie oczekiwano tu czasu środkowoeuropejskiego.
Zawsze więc, gdy informacja przestaje pasować do domyślnego, znanego stronom systemu traktowania informacji, nie pasuje do kontekstu, do danych materialnych, trwałych, to będzie ona kłamstwem (oczywiście, jeśli jest świadoma, bo w przeciwnym wypadku można by ją zakwalifikować jako "pomyłkę").
Domyślną kowencją przy założeniu pokoju, życzliwości międzyludzkiej jest podawanie sobie użytecznych informacji, pomocnych w życiu, w rozwiązywaniu problemów. Zakładamy, że jeśli ktoś do nas coś mówi, to chce nam przekazać komunikat pożyteczny, a nie szkodliwy dla naszego życia. Nawet komunikat obojętny całkowicie, bez szans na jakąkolwiek korzyść dla danej osoby już powinien być jakoś zaanonsowany. Podobnie jak anonsujemy komunikaty, które są prośbą - tutaj zaznaczamy, że chodzi o naszą korzyść, że nam zależy na czymś, a proszona osoba sama zadecyduje, czy zechce nam świadczyć coś w tym względzie. Ale znowu - sytuacja jest jasna, że ktoś jest petentem, ktoś prosi, ktoś inny będzie ewentualnie dobroczyńcą.
Dla mnie kłamstwem jest zatem nawet NIEDOPASOWANIE EMOCJONALNE komunikatu do kontekstu. Jeśli ktoś udaje rozpacz, sugeruje większą ważność czegoś (choćby tylko dla siebie), niż jest to w rzeczywistości, to kłamie. Reklamy - z założenia próbujące wywołać emocje nieadekwatne do tego co realnie oferują - kłamią, gdyż łamią zasadę adekwatnego informowania.
Etyczne informowanie o czymś polega na takim przekazie, aby osoba poinformowana z dużym prawdopodobieństwem mogła dokonać poprawnych dla swojego życia wyborów. To wynika z domyślnej zasady życzliwości, wzajemnego szacunku i pomagania sobie.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 15:49, 09 Lut 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
medivo




Dołączył: 12 Maj 2008
Posty: 33
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warmińsko-Mazurskie

PostWysłany: Czw 16:09, 09 Lut 2012    Temat postu:

Trochę nie chce mi się wszystkiego czytać, jednak wtrącę swoje zdanie. Właściwie nie chodzi o wrażliwość na kłamstwo tylko jego opłacalność. Świat się zmienia, ludzi jest coraz to więcej, więc ulegają oni pokusie kłamania. Gdy ludzie żyli w małych społecznościach, kłamstwo było niezbyt dobrze postrzegane a nagminne kłamanie wykluczało takiego osobnika ze społeczności. Wydaje mi się, że kłamanie nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ umysł podświadomie może wykorzystywać takie wzorce zachowań i okłamywać samego kłamcę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16768
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:27, 09 Lut 2012    Temat postu:

medivo napisał:
Trochę nie chce mi się wszystkiego czytać, jednak wtrącę swoje zdanie. Właściwie nie chodzi o wrażliwość na kłamstwo tylko jego opłacalność. Świat się zmienia, ludzi jest coraz to więcej, więc ulegają oni pokusie kłamania. Gdy ludzie żyli w małych społecznościach, kłamstwo było niezbyt dobrze postrzegane a nagminne kłamanie wykluczało takiego osobnika ze społeczności. Wydaje mi się, że kłamanie nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ umysł podświadomie może wykorzystywać takie wzorce zachowań i okłamywać samego kłamcę.

To jest druga strona medalu. Ja na starcie chciałem się też zastanowić DLACZEGO KŁAMSTWO TAK ŁATWO PRZECHODZI?
Dlaczego ludzie czasami chcą być okłamywani?...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anka




Dołączył: 01 Kwi 2011
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 20:52, 09 Lut 2012    Temat postu:

Niepoprawna napisał:
Ten "bilbord" nie tylko odzwierciedla społeczne trendy, on je, przede wszystkim chyba, kreuje. Mówi się, że reklama jest dźwignią handlu i to nie są czcze słowa. Ona nie tylko dostosowuje przekaz do potrzeb odbiorcy, jej głównym celem jest wzbudzić potrzebę posiadania.


bilboard jak kazda reklama jest prosba o uwage, ta zas negocjuje czas potrzebny na jej przetrwanie w swiadomosci odbiorcy. Nie ma tu kreacji zapotrzebowania a chec do zycia, jej prezentacja okresla nas samych. jak my dostosowuje sie do warunkow, chce sie zaprzyjaznic, odnalezc swoje miejsce, istniec. to w jaki sposob odbieramy zaproszenie okresla jednostke. to odnosi sie rowniez do wiekszosci srodkow przekazu, od internetu po tablice nagrobne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin Kotasiński




Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 1061
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:08, 09 Lut 2012    Temat postu:

Michał napisał:
To jest druga strona medalu. Ja na starcie chciałem się też zastanowić DLACZEGO KŁAMSTWO TAK ŁATWO PRZECHODZI?
Dlaczego ludzie czasami chcą być okłamywani?...

Boją się zapytać o Prawdę, brakuje im odwagi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin