Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Z psychologii niepełnosprawności.
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:12, 21 Maj 2006    Temat postu:

I uprasza sie o odpowiedź na pytanie czy w istocie miłosć mozna poznać tylko po tym, ze przynosi dobre skutki. na tejj zasadzie ktoś kto mial wyjatkowo złe, tragiczne życie powinien uznac, ze Bóg nie kocha.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 23951
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:39, 21 Maj 2006    Temat postu:

Radek napisał:
To jest paradoksalne bo nasza wolna wola nie jest taka całkiem wolna przez to, ze jest zdeterminowana przez to jak nas stworzył Bóg. Absolutną wolna wole ma tylko on i co jest najciekawsze on ją samoogranicza.

Czekaj, a co to ma do rzeczy? Poza tym nasza wola jest CALKIEM wolna, i fakt stworzenia przez Boga jej nie determinuje.

Radek napisał:
na jakiej zasadzie wyłaczasz z owego stworzenia ciało?

Na takiej samej, na jakiej "wylaczam" z owego stworzenia herbate. to cialo, o ktorym mowa, jest obiektem materialnym, w tym samym sensie, w jakim herbata to obiekt materialny. Czy herbate robisz ty, czy stwarza ja za kazdym razem ci Bog?

Radek napisał:
W przypadku bliźniaków ona [dusza] sie poprostu rozdziela, albo na przykąłd Bóg daje dwie dusze

Czyli zygota ma dwie dusze, albo dusze mnoza sie przez podzial??

Radek napisał:
Jeśli zaś chodiz o ułomności to ja proponuje je najpierw zaakcepowac czyli na przykłąd dopuścić by niepenosprawny sie urodził a potem poprawiać.

I jesli potrafimy wykryc na poziomie zygoty, ze dziecko urodzi sie bez rak i nog, ale nie potrafimy spowodowac, ze po urodzeniu wyrosna mu raczki i nozki, to mamy machnac reka? Niech sie dziecial meczy, a nie poczeka na lepsze cialo? Bo rodzicom lub panu prawnikowi lub ksiedzu proboszczowi nie przeszkadza - oni w tym ciele siedzieli nie beda, wiec to nie ich problem, a dobry Bog i tak dziecka samego nie zostawi?

Takie myslenie jest dla mnie nie do zaakceptowania. To skrajna nieodpowiedzialnosc.

Jesli NIE MA SPOSOBU, by nie dopuscic do powstania chorego ciala, to trzeba zaakceptowac czlowieka, ktory to cialo otrzymal - tego wymaga milosc, to jest zupelnie naturalne, innej opcji nie ma i byc nie moze. Jesli jednak JEST SPOSOB na to, by nie dopuscic do powstania takiego ciala, to ta sama milosc wymaga, by sytuacje ratowac. Nawet, jesli to dziecko bedzie musialo potem urodzic sie w innej rodzinie.

Radek napisał:
a ja myślałem, ze uczy mnie miłości objawienie Boga w Jezusie a w szczególnści w jego mece i zmartwychwstaniu. I raczej wtedy nie postępował wedle zasady miłuj bliźniego jak siebie samego, albo trzebaby ta zasadę zinterpretować raczej nie po twej mysli.

Przeciwnie. Jezus pokazal, ze wie, ile wart jest kazdy czlowiek, ile wart jestes ty. Umarl na krzyzu, bo kochal ciebie jak siebie samego. Kochal ciebie jak siebie samego, byl wiec gotow za ciebie cierpiec. Kochal swoich oprawcow jak siebie samego, i dlatego nawet meczenstwo z ich reki nie odebralo mu tej milosci.

Radek napisał:
A ja myślałem, ze w świetle Ewangelii należypatrzeć na to jak inni postępuja oceniać i w miarę możliwości pouczać.

Przelecimy sie po Nowym Testamencie? Co innego pomagac bliskiej osobie w drodze do Boga (na zasadzie "kochaj blizniego jak siebie samego"), a co innego - fetowac wyroki.

Radek napisał:
Bóg nie mógł wybrać jakiejś lepszej choć trudniejszej formy pokazania tylko musiał wysyłać Syna na Krzyż?

Przybili go do krzyza wlasnie ci, co fetowali wyroki. Ludzkie ocenianie WBREW zasadzie "kochaj blizniego jak siebie samego" przybilo Jezusa do krzyza. Dlatego nie bylo innej drogi.

Radek napisał:
to co zostało im uczynione zostało i jemu uczynione

Ano wlasnie. Bo Bog jest w kazdym z nas i kocha kazdego z nas JAK SIEBIE SAMEGO.

Radek napisał:
pytam czy jestmoralne neinawidzić innych jeśli samegos iebie sie nienawidzi.

Powiedzialem ci, ze jest to pytanie abstrakcyjne. I wyjasnilem, dlaczego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 23951
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:40, 21 Maj 2006    Temat postu:

Radek napisał:
I uprasza sie o odpowiedź na pytanie czy w istocie miłosć mozna poznać tylko po tym, ze przynosi dobre skutki. na tejj zasadzie ktoś kto mial wyjatkowo złe, tragiczne życie powinien uznac, ze Bóg nie kocha.

Wybacz, ale to jest fragment z rozmowy o tym, jak leczyc nienawisc. A o tym rozmawiac NIE CHCIALES. Nie wyrywajmy wiec slow z kontekstu, OK?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 7:12, 22 Maj 2006    Temat postu:

Cytat:
Radek napisał:
I uprasza sie o odpowiedź na pytanie czy w istocie miłosć mozna poznać tylko po tym, ze przynosi dobre skutki. na tejj zasadzie ktoś kto mial wyjatkowo złe, tragiczne życie powinien uznac, ze Bóg nie kocha.

Wybacz, ale to jest fragment z rozmowy o tym, jak leczyc nienawisc. A o tym rozmawiac NIE CHCIALES. Nie wyrywajmy wiec slow z kontekstu, OK?
Ale to ty zrobiłeś z tego fragment rozmowy o leczeniu, ja chcę rozmawiac o tym w innym kontekście. Zresztą między miłością a nienawiścią jest cała gama innych postaw. ale nie o tym rozmawiamy. No więc pytam czy w takim razie mając pessymistyczny poglad na świat (Jak wykazał w traktacie O Szczęściu Kotarbiński pessymizm jest tak samo dobrze uzasadniony jak optymizm) można w sposób uzasadniony przyjąć, ze Bóg nie kocha?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 7:28, 22 Maj 2006    Temat postu:

Cytat:
Radek napisał:
To jest paradoksalne bo nasza wolna wola nie jest taka całkiem wolna przez to, ze jest zdeterminowana przez to jak nas stworzył Bóg. Absolutną wolna wole ma tylko on i co jest najciekawsze on ją samoogranicza.

Czekaj, a co to ma do rzeczy? Poza tym nasza wola jest CALKIEM wolna, i fakt stworzenia przez Boga jej nie determinuje.
Alez determinuje wolnośc można wybrać tylko uprzednio już będąc wolnym jak słusznie zauważył Ks. Tischner.
Cytat:
Radek napisał:
na jakiej zasadzie wyłaczasz z owego stworzenia ciało?

Na takiej samej, na jakiej "wylaczam" z owego stworzenia herbate. to cialo, o ktorym mowa, jest obiektem materialnym, w tym samym sensie, w jakim herbata to obiekt materialny. Czy herbate robisz ty, czy stwarza ja za kazdym razem ci Bog?
Nie wuju materia mojego ciało jest czymś nie co innym niż zwykła materia herbaty.
Cytat:
Radek napisał:
W przypadku bliźniaków ona [dusza] sie poprostu rozdziela, albo na przykąłd Bóg daje dwie dusze

Czyli zygota ma dwie dusze, albo dusze mnoza sie przez podzial??
Czemu nie, przecież nie będziemy rozstrzygać czy dusza zostaje zesłana w momencie gastrulacji czy pczęcia. To jest bezsensu. Bóg może dać dwie dusze embrionowi jesli ma ją być bliźniaki. Albo i moim zdaniem jest to bardziej dorzeczne dusza moze dzielić sie przez podział w pewnytch sytuacjjach. Zresztą nawet my w pewnym stopniu potrafimy dać duszę naszemu zwierzęciu, miejscu gdzie mieszkamy. Oczywiscie podziiał duszy jaki dokonuje Bóg przy narodzeniu blixniaków albo w Eucharystii podział samego siebie ejst o wiele doskonalszy.... .Zresztą dlaczehgo bliźniaki są do siebie podobne nie tylko cieleśnie ale i duchowo?

Nie mamy takiej możliwości, bo można skutecznie utrzymywać, ze dusza juz od momentu poczęcia kształtuje ciało, umysł, świadomość. Jest sprawcza.

Wuju mylisz ocenianie, pouczanie, nawracanie z osądzaniem i potępinaniem. Jezus nie potępia jak faryzeusze ladacznicy ale ja jednak poucza!
Cytat:
Radek napisał:
Bóg nie mógł wybrać jakiejś lepszej choć trudniejszej formy pokazania tylko musiał wysyłać Syna na Krzyż?

Przybili go do krzyza wlasnie ci, co fetowali wyroki. Ludzkie ocenianie WBREW zasadzie "kochaj blizniego jak siebie samego" przybilo Jezusa do krzyza. Dlatego nie bylo innej drogi.
Wuju nie zawężaj i niezbaczaj. Powiedzmy sobie wprost Bóg lubi eleganckie dowody czyli udowodnienie czegoś w jaknajprostrzy z możliwych sposób. I dlatego wielu wierzących na pewnym etapie sądzi, że oni powinni radykalnie pójść śladem Jezusa.
Cytat:
Radek napisał:
pytam czy jestmoralne neinawidzić innych jeśli samegos iebie sie nienawidzi.

Powiedzialem ci, ze jest to pytanie abstrakcyjne. I wyjasnilem, dlaczego.
Nie to nie jest pytanie abstrakcyjne. Dlaczego nie uznasz za prawomocną jakiejkolwiek tezy która jest samozrotna, skoro jedyna wyjątkowością owego drugiego przykazania jest własnie ona? A jednocześnie ona jest najwyzszą zasadą? Dlaczego ona ma być najwyższa? A moze ktoś kto zabił a potem popełnił samoujstwo jest bardziej moralny od kogoś kto zanbił i poszedł siedzieć? I moze ten pierwszy jest taki moralny, zę nie powinnien pokutować w czyscu?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:11, 22 Maj 2006    Temat postu:

Wszystko pięknie, ze Jezus oddał za mnie na krzyzu życie, tyle, ze jeśli mógł wybrac jakiś inny lepszy sposób, dowód okazania miłości, to czemu go nie wybrał?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 23951
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:35, 22 Maj 2006    Temat postu:

Radek napisał:
czy w takim razie mając pessymistyczny poglad na świat (Jak wykazał w traktacie O Szczęściu Kotarbiński pessymizm jest tak samo dobrze uzasadniony jak optymizm) można w sposób uzasadniony przyjąć, ze Bóg nie kocha?

Der einzige Mist, auf dem nichts wächst, ist der Pessimist (Theodor Heuss, 1884 - 1963, pierwszy prezydent RFN)... [Nieprzetlumaczalna gra slow: "Mist" to "krowie lajno", owa prezydencka maksyma mowi, ze pesymista to jedyne lajno, na ktorym nic nie rosnie.]

Pesymizm nie jest uzasadniony, bo - w odroznieniu od optymisty - pesymista na wszystkim traci: perspektywe zawsze ma podla, a nawet sukcesy nie poprawiaja mu nastroju, bo sa przeciez tylko przygrywka do kleski.

Poza tym my tu nie mowimy o skrajnosciach, lecz o zwyczajnych ludziach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 23951
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:53, 22 Maj 2006    Temat postu:

Radek napisał:
wolnośc można wybrać tylko uprzednio już będąc wolnym jak słusznie zauważył Ks. Tischner.

Kazdemu wydaje sie, ze jest dostatecznie wolny do tego, by wybrac wolnosc. A to juz wystarczy, by dazyc do wolnosci. Aby Bog doszedl do ciebie, wystarczy malutka szparka pod zamknietymi szczelnie drzwiami. Kazdy promyk, ktory sie przez nia dostaje, odbija sie we wnetrzu milionem odblyskow i nabiera mocy, od ktorej szparka sie powieksza - i z czasem drzwi otwieraja sie na oscierz.

Radek napisał:
materia mojego ciało jest czymś nie co innym niż zwykła materia herbaty.

Tu sie grubo mylisz.

Chyba, ze myslisz z personalistycznego punktu widzenia (w co watpie).

Radek napisał:
W przypadku bliźniaków ona [dusza] sie poprostu rozdziela, albo na przykąłd Bóg daje dwie dusze
wuj napisał:
Czyli zygota ma dwie dusze, albo dusze mnoza sie przez podzial??
Radek napisał:
Czemu nie, przecież nie będziemy rozstrzygać czy dusza zostaje zesłana w momencie gastrulacji czy pczęcia.

Ups! Zdecyduj sie. W momencie poczecia, czy nie? Czy Bog dorabia dusze na poczekaniu wedle potrzeby, czy tez tworzy je wedle przepisu ks.Marka, w momencie poczecia?

A pomysl teraz, ze zygota sie podzielila, a pan laborant wzial ja i polaczyl na nowo w jedno. Zygocie to obojetne. A ktora dusze Bog skasowal?

Radek napisał:
można skutecznie utrzymywać, ze dusza juz od momentu poczęcia kształtuje ciało, umysł, świadomość. Jest sprawcza.

Wedle katolicyzmu nie mozna (patrz odopwiedni watek). Jesli nie przejmowac sie katolicyzmem, to mozna wszystko - choc sensu wiele to nie ma. Zdecydujmy sie teraz na tok myslenia: ma byc katolicki, czy dowolny?

Radek napisał:
mylisz ocenianie, pouczanie, nawracanie z osądzaniem i potępinaniem. Jezus nie potępia jak faryzeusze ladacznicy ale ja jednak poucza!

Po poierwsze, nikt z nas nie jest Jezusem. Po drugie, co innego porozmawiac z kims, kogo sie ROZUMIE (Jezus rozumial kazdego), a co innego wciskac na oslep i pod grozba "potepienia" swoje wyobrazenia drugiemu czlowiekowi.

Radek napisał:
Bóg lubi eleganckie dowody czyli udowodnienie czegoś w jaknajprostrzy z możliwych sposób. I dlatego wielu wierzących na pewnym etapie sądzi, że oni powinni radykalnie pójść śladem Jezusa.

Tyle, ze niektorym zaczyna sie po drodze wydawac, ze w ten sposob uzyskali Boza wszechwiedze...

Radek napisał:
A moze ktoś kto zabił a potem popełnił samoujstwo jest bardziej moralny od kogoś kto zanbił i poszedł siedzieć?

Niewykluczone.

Radek napisał:
I moze ten pierwszy jest taki moralny, zę nie powinnien pokutować w czyscu?

Nie ja decyduje o tym, kto z ludzi pokutuje, kto jest zbawiony, a kto potepiony. Ty tez nie, prawda?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 8:12, 23 Maj 2006    Temat postu:

Wuju w fillozofii czyjeś niemieckie maksymy i to maksymy polityczne nie wielele znaczą. Poczytaj sobie rozdział XXI Traktatu o szczęściu, Warszawwa 1985. mógłbym skanerować ale wywód jest zbyt długi. Rozdział ma tutuł: "Niewiara w szczęście". A czemu lubia politycyoptymistów? Bołatwiej ich nabrać w kolejnych wyborach.
Cytat:
I moze ten pierwszy jest taki moralny, zę nie powinnien pokutować w czyscu?

Nie ja decyduje o tym, kto z ludzi pokutuje, kto jest zbawiony, a kto potepiony. Ty tez nie, prawda?
Ale ja sę o to nie pytam kto decyduje, ja chce wiedzieć za co człowiek jest zbawiony, co jest dobre, a co złe w konntekscie twego rozumowannia to znaczy uznania, ze drugie przykazanie ejst definicją i to jawyzszą i najważniejszą.
Cytat:
Radek napisał:
A moze ktoś kto zabił a potem popełnił samoujstwo jest bardziej moralny od kogoś kto zanbił i poszedł siedzieć?

Niewykluczone.
Cytat:
Tak wuju dwa morderstwa to dla cieie mniej niz jedno... . :wink: Zamiast zrobić 'rozeznanie duchowe" przechodzisz do porzadku dziennego.
Radek napisał:
Bóg lubi eleganckie dowody czyli udowodnienie czegoś w jaknajprostrzy z możliwych sposób. I dlatego wielu wierzących na pewnym etapie sądzi, że oni powinni radykalnie pójść śladem Jezusa.

Tyle, ze niektorym zaczyna sie po drodze wydawac, ze w ten sposob uzyskali Boza wszechwiedze...
Cytat:
Zapewniam cię, ze u autentycznych mistyków tak nie jest, inna prawa, ze często mają tle zaufanai do Boga, ze moze się tak wydawać z zewnatrz.
Radek napisał:
mylisz ocenianie, pouczanie, nawracanie z osądzaniem i potępinaniem. Jezus nie potępia jak faryzeusze ladacznicy ale ja jednak poucza!

Po poierwsze, nikt z nas nie jest Jezusem. Po drugie, co innego porozmawiac z kims, kogo sie ROZUMIE (Jezus rozumial kazdego), a co innego wciskac na oslep i pod grozba "potepienia" swoje wyobrazenia drugiemu czlowiekowi.
Cytat:
Nikt nie jest z nas zapewne też ani Św Pawłem ani Św Piotrem, ani św Szczepanem którzy nie raz pouczali. I dlatego nie powinnismy dążyć do idealnego naśladownictwa Jezusa. nie mówiać o nasladowaniu apostołów, wystarczy namwujowa pobzność. :brawo: :wink:

A co do tego czy jestesmy Jezusami, chodiz o to, ze Bóg bedzie nas rozliczał z podobieństwa do jezusa. Chodiz o to ze mamy w zamyśle Boga być "małymi Jezusami" gdyz Jezus ma być pierworodnym z pośród wielu braci. Juz teraz dzieki Eucharystii żyje w nas Jezus. Więc twoje rozumowanie jest mniej oczywiste niz ci sie wydaje.
Radek napisał:
można skutecznie utrzymywać, ze dusza juz od momentu poczęcia kształtuje ciało, umysł, świadomość. Jest sprawcza.

Wedle katolicyzmu nie mozna (patrz odopwiedni watek). Jesli nie przejmowac sie katolicyzmem, to mozna wszystko - choc sensu wiele to nie ma. Zdecydujmy sie teraz na tok myslenia: ma byc katolicki, czy dowolny?
Cytat:
Angelus mnie przekonał można, nie masz racji w tej dyskusji.
Radek napisał:
W przypadku bliźniaków ona [dusza] sie poprostu rozdziela, albo na przykąłd Bóg daje dwie dusze
wuj napisał:
Czyli zygota ma dwie dusze, albo dusze mnoza sie przez podzial??
Radek napisał:
Czemu nie, przecież nie będziemy rozstrzygać czy dusza zostaje zesłana w momencie gastrulacji czy pczęcia.

Ups! Zdecyduj sie. W momencie poczecia, czy nie? Czy Bog dorabia dusze na poczekaniu wedle potrzeby, czy tez tworzy je wedle przepisu ks.Marka, w momencie poczecia?

A pomysl teraz, ze zygota sie podzielila, a pan laborant wzial ja i polaczyl na nowo w jedno. Zygocie to obojetne. A ktora dusze Bog skasowal?
Cytat:
wedle przepisu ks. marka a Bóg to nie majster na posylki którego zadaniem jest dogadzanie laborantowi.
Radek napisał:
materia mojego ciało jest czymś nie co innym niż zwykła materia herbaty.

Tu sie grubo mylisz.

Chyba, ze myslisz z personalistycznego punktu widzenia (w co watpie).
Cytat:

???????????????
Mam dość twoich emigmatycznych, wciaż zbaczajacych z tematu wypowiedzi i jeszcze wypowiadania się na temat tego z jakiej co mówię pozycji.
Radek napisał:
wolnośc można wybrać tylko uprzednio już będąc wolnym jak słusznie zauważył Ks. Tischner.

Kazdemu wydaje sie, ze jest dostatecznie wolny do tego, by wybrac wolnosc. A to juz wystarczy, by dazyc do wolnosci. Aby Bog doszedl do ciebie, wystarczy malutka szparka pod zamknietymi szczelnie drzwiami. Kazdy promyk, ktory sie przez nia dostaje, odbija sie we wnetrzu milionem odblyskow i nabiera mocy, od ktorej szparka sie powieksza - i z czasem drzwi otwieraja sie na oscierz.
Cytat:

Wuju nie na temat, poraz setny mówie żebyś sie odnióśł sie do meritum, nei interesuje mnie co sie wydaje, tylko czy jest! Bo mozna to odwrócic i powiedziec, ze jesteśmy nieowlnikami, którzy łudzą sie, zę wybieraja wolnosć. ylko wolnosć jest gwarantem wolności. A spór miedzy determizmem a indetermizmem jest nierozstrzygalny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 8:14, 23 Maj 2006    Temat postu:

Oczywscie ty nie widzisz róznicy miedzy sytuacjami gdy Bóg dajedwie dusze na jeden embrion bo wie, że powstaną bliźniacy i w pewien sposób moze i nagina (ale wszak narodizny są cudem), a sytuacja gdy jest na posyłki woli pana z laboratorium... . Obrzydliwość. :fuj:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
neko




Dołączył: 15 Sty 2006
Posty: 817
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PL, D

PostWysłany: Śro 18:21, 24 Maj 2006    Temat postu:

Radoslaw napisał:
ale wszak narodizny są cudem

Ale dlaczego cudem? Zdaje się, że rozmnażanie płciowe zostało „wymyślone“ przez naturę dość dawno, bo pozwalało na pewną różnorodność cech osobniczych w populacji, w przeciwieństwie do rozmnażania się przez pączkowanie, które powiela cały czas tylko jeden zespół chromozomów. Narodziny odbywały się w taki sam sposób od milionów lat.
Radoslaw napisał:
Czemu nie, przecież nie będziemy rozstrzygać czy dusza zostaje zesłana w momencie gastrulacji czy poczęcia.

Jeśli godzimy się na to, że Bóg dał człowiekowo duszę nie w „chwili”, od której możemy mówić o gatunku „homo sapiens”, a dopiero wtedy, kiedy człowiek osiągnął taki stopień rozwoju, że przynajmniej zaczął rozróżniać „dobro” od „zła”, to dlaczego mamy się upierać, że w rozwoju ontogenetycznym dusza ma się pojawiać z chwilą zapłodnienia, a nie dopiero wtedy, kiedy płód zaczyna spełniać warunki pozwalające mu cokolwiek odczuwać?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:01, 24 Maj 2006    Temat postu:

Cytat:
Radoslaw napisał:
ale wszak narodizny są cudem

Ale dlaczego cudem? Zdaje się, że rozmnażanie płciowe zostało „wymyślone“ przez naturę dość dawno, bo pozwalało na pewną różnorodność cech osobniczych w populacji, w przeciwieństwie do rozmnażania się przez pączkowanie, które powiela cały czas tylko jeden zespół chromozomów. Narodziny odbywały się w taki sam sposób od milionów lat.
Oczywiscie, że natura je wymyśliła, ale narodziny są cudem ponieważ człowiek jest nie tylko istotą biologiczna.
Cytat:
Radoslaw napisał:
Czemu nie, przecież nie będziemy rozstrzygać czy dusza zostaje zesłana w momencie gastrulacji czy poczęcia.

Jeśli godzimy się na to, że Bóg dał człowiekowo duszę nie w „chwili”, od której możemy mówić o gatunku „homo sapiens”, a dopiero wtedy, kiedy człowiek osiągnął taki stopień rozwoju, że przynajmniej zaczął rozróżniać „dobro” od „zła”, to dlaczego mamy się upierać, że w rozwoju ontogenetycznym dusza ma się pojawiać z chwilą zapłodnienia, a nie dopiero wtedy, kiedy płód zaczyna spełniać warunki pozwalające mu cokolwiek odczuwać?

Skad wiesz czy Homo Sapiens od poczatku nie rozróżniał dobro od zła, homo Sapiens dysponował myśleniem abstrakcyjnym, być może Adamy i Ewy nalezy szukać wśród przodka Homo Sapiens i Neandertalczyka.

Pss: wchodza tu też w gre czynniki teologiczne, chrystologiczne.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 23951
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:22, 25 Maj 2006    Temat postu:

Radek napisał:
Poczytaj sobie rozdział XXI Traktatu o szczęściu, Warszawwa 1985

Podsumuj. Podyskutujemy.

wuj napisał:
Nie ja decyduje o tym, kto z ludzi pokutuje, kto jest zbawiony, a kto potepiony.
Radek napisał:
ja chce wiedzieć za co człowiek jest zbawiony, co jest dobre, a co złe w konntekscie twego rozumowannia to znaczy uznania, ze drugie przykazanie ejst definicją i to jawyzszą i najważniejszą.

Ksiadz Twardowski powiedzial to tak: "kto jest kochany, ten jest zbawiony".

Czlowiek nie jest zbawiony za swoje uczynki. Zbawienie to nie nagroda. Jesli chcesz byc zbawiony, to kochaj jak umiesz. To wszystko.

Radek napisał:
A moze ktoś kto zabił a potem popełnił samoujstwo jest bardziej moralny od kogoś kto zanbił i poszedł siedzieć?
wuj napisał:
Niewykluczone
Radek napisał:
dwa morderstwa to dla cieie mniej niz jedno..

Lepiej by bylo, zebys patrzyl w czlowieka, nie w trupy.

Kurcze, Radku, w twoim liscie cos sie pomieszalo i twoje odpowiedzi tak poplataly sie z moimi, ze trudno sie polapac. Sprobuje odkrecic, ale nie wiem, czy mi sie uda...

Radek napisał:
Zapewniam cię, ze u autentycznych mistyków tak nie jest, inna prawa, ze często mają tle zaufanai do Boga, ze moze się tak wydawać z zewnatrz.

A przeszlo ci przez mysl, ze jestem autentycznym mistykiem?

Radek napisał:
Nikt nie jest z nas zapewne też ani Św Pawłem ani Św Piotrem, ani św Szczepanem którzy nie raz pouczali. I dlatego nie powinnismy dążyć do idealnego naśladownictwa Jezusa. nie mówiać o nasladowaniu apostołów, wystarczy namwujowa pobzność.

Jakze latwo i milo "nasladowac", krytykujac innych!

Radek napisał:
można skutecznie utrzymywać, ze dusza juz od momentu poczęcia kształtuje ciało, umysł, świadomość. Jest sprawcza.
wuj napisał:
Wedle katolicyzmu nie mozna (patrz odopwiedni watek).
Radek napisał:
Angelus mnie przekonał można, nie masz racji w tej dyskusji.

Mnie natomiast nie przekonal; przeciwnie, nie widze, w jaki sposob moglby obronic swoje stanowisko (nawiasem mowiac, Angelus nie jest katolikiem).

wuj napisał:
pomysl teraz, ze zygota sie podzielila, a pan laborant wzial ja i polaczyl na nowo w jedno. Zygocie to obojetne. A ktora dusze Bog skasowal?
Radek napisał:
wedle przepisu ks. marka a Bóg to nie majster na posylki którego zadaniem jest dogadzanie laborantowi.

Odpowiedz wiec na moje pytanie. Ktora dusze Bog skasowal?

Radek napisał:
Mam dość twoich emigmatycznych, wciaż zbaczajacych z tematu wypowiedzi i jeszcze wypowiadania się na temat tego z jakiej co mówię pozycji.

To skoncentruj sie na jednym temacie, a nie mow o wszystkim na raz. Oraz czytaj prosze, co sie do ciebie pisze, zamiast wciskac mi jakies proby niewlasciwego zachowania wobec ciebie.

Radek napisał:
poraz setny mówie żebyś sie odnióśł sie do meritum

Nie wiem, o jakim merituum mowisz. Odnosze sie do tego, co widze, ze jest napisane. Skoncentruj sie prosze na jednym temacie, a bedzie prosciej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
neko




Dołączył: 15 Sty 2006
Posty: 817
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PL, D

PostWysłany: Pią 8:05, 26 Maj 2006    Temat postu:

Radoslaw napisał:
Oczywiscie, że natura je wymyśliła, ale narodziny są cudem ponieważ człowiek jest nie tylko istotą biologiczna.

No i właśnie to jest ten punkt sporny: K i e d y zaczyna się człowiek, zwłaszcza ten, który nie jest istotą tylko biologiczną.
Radoslaw napisał:
Skad wiesz czy Homo Sapiens od poczatku nie rozróżniał dobra od zła, homo Sapiens dysponował myśleniem abstrakcyjnym, być może Adama i Ewy nalezy szukać wśród przodka Homo Sapiens i Neandertalczyka.

Nie wiem. Ale wydaje się, że nie ma czegoś takiego, jak „początek”. Powstanie gatunku jest procesem rozciągniętym w czasie, a nie dobrze określonym momentem. Poza tym, na to, żeby ludzie mogli porozumieć się co do tego, czym jest dobro albo zło, niezbędny jest chyba jednak język – czyli możność wymiany myśli i pomysłów. A zdaje się, że język– zwłaszcza pozwalający wyrażać pojęcia ogólne - nie powstał od razu z gatunkiem homo sapiens.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:09, 26 Maj 2006    Temat postu:

Cytat:
Radek napisał:
Poczytaj sobie rozdział XXI Traktatu o szczęściu, Warszawwa 1985

Podsumuj. Podyskutujemy.
Tu nie ma co dyskutować, kotarbiński w sposób wyjątkowo jasny, na przykładach pokazał, że dowolny argument optymisty może być odparty przez kontrargument pessymisty. Zresztą Kotarbiński pokazuje jak ten spór roziwjał sie przez cała historię. I wiesz wuju poczytaj sobie św. Augustyna, zobaczysz, ze moze istnieć też teologia w wydaniu pessymistycznym. Ucieczka na dosć zawężony grunt twojej koncepcji teologicznej wiec nic nie daje.
Cytat:
wuj napisał:
Nie ja decyduje o tym, kto z ludzi pokutuje, kto jest zbawiony, a kto potepiony.
Radek napisał:
ja chce wiedzieć za co człowiek jest zbawiony, co jest dobre, a co złe w konntekscie twego rozumowannia to znaczy uznania, ze drugie przykazanie ejst definicją i to jawyzszą i najważniejszą.

Ksiadz Twardowski powiedzial to tak: "kto jest kochany, ten jest zbawiony".
Ksiadz Twardoski jest poeta i jak pisałem i to nie najwyzszych lotów moim zdaniem. Odpowiedz na pytanie zamiast uciekać.
Cytat:
Czlowiek nie jest zbawiony za swoje uczynki. Zbawienie to nie nagroda.
Zgodnie z nauka soboru Trydenckiego również uczynki liczą sie w zbawieniu! Zbawienie jest nagrodą, zresztą motyw nagrody często pojawia się w przypiowieściach Jezusa.
Cytat:
esli chcesz byc zbawiony, to kochaj jak umiesz. To wszystko.

Mnie interesuja zasady a nie indywidualne wskazówki. A wiesz po co? Dobrze powiem ci. Chodzi o to, zebyś uczciwie powiedział, ze drugie przykazanie to pic na wiodę bez pierwszego. Chcę by powiedział, iż powstało ono i obowiazuje nie ze wzgledu n aswa mądrośc tak, iz nawet Bóg mu podlega, lecz z3e względu na Boga ono obowiązuje. Gdyz zostałopwiedziane wszystko zostało stworzone dla niego, a by on był wszystkim we wszystkich!
Cytat:
Radek napisał:
Mam dość twoich emigmatycznych, wciaż zbaczajacych z tematu wypowiedzi i jeszcze wypowiadania się na temat tego z jakiej co mówię pozycji.

To skoncentruj sie na jednym temacie, a nie mow o wszystkim na raz. Oraz czytaj prosze, co sie do ciebie pisze, zamiast wciskac mi jakies proby niewlasciwego zachowania wobec ciebie.
Zdaje się, ze co innego utrzymujesz w dysptach z ateuszami. Zreszta nie spełniasz jeszcze drugiego warunku wyniesienia na ołtarze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:14, 26 Maj 2006    Temat postu:

Wiesz jesli coś jest procesem rozciągłym to lepiej w niego nie ingerować. Obawiam sie, że sprawa początków Homo Sapiens a powstanie mowy to nie ten sam moment, oraz nie sądze aby koniecznie z mowa łączyło sie pojecie dobra i zła. Ono mogło się pojawić w wraz z pojeciem korzyść, strata. Zreszta nie widzę aby przez analogię atakować nie wiedza o poczatkach człowieka dość jednak dokładna wiedzę o początkach człowieka w łonie matki. Nie widzę powodu aby Bóg nei dawał duszy n asamym poczatku.


Ps: wuju jeśli chodiz o nauikowca z laboratorium, to nie bóg skasował, tylko uczony jest moordercą, wysłał jednego z ludzi z dusza w zaświaty likiwdujac jego geny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
neko




Dołączył: 15 Sty 2006
Posty: 817
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: PL, D

PostWysłany: Pią 18:26, 26 Maj 2006    Temat postu:

Radoslaw napisał:
nie sądze aby koniecznie z mowa łączyło sie pojecie dobra i zła. Ono mogło się pojawić w wraz z pojeciem korzyść, strata.

Nie wiem. Mnie się wydaje, że pojęcia dobra i zła raczej pojawiły się z pierwszymi tabu, właśnie w oderwaniu od wymiernej korzyści i wymiernej straty. (Np. według Bataille’a u zarania człowieczeństwa znajdują się: praca i tabu.)
Radoslaw napisał:
Zreszta nie widzę aby przez analogię atakować niewiedzą o poczatkach człowieka dość jednak dokładna wiedzę o początkach człowieka w łonie matki. Nie widzę powodu aby Bóg nie dawał duszy na samym poczatku.

Ależ ja nie atakuję wiedzy o początkach człowieka. Sprawa dotyczy momentu, w którym Bóg obdarza dziecko duszą czy też w którym płód należy zacząć traktować jak człowieka. Tutaj Twoja niewiedza jest w zasadzie równa mojej czy czyjejkolwiek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 23951
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:19, 27 Maj 2006    Temat postu:

Radek napisał:
kotarbiński w sposób wyjątkowo jasny, na przykładach pokazał, że dowolny argument optymisty może być odparty przez kontrargument pessymisty.

Jak chcesz, to mozemy przedyskutowac kazdy z tych przykladow. Tyle, ze to osobny temat. Jak wroce za tydzien (bo jutro wyjezdzam), mozemy to rozwinac.

Radek napisał:
za co człowiek jest zbawiony, co jest dobre, a co złe w konntekscie twego rozumowannia to znaczy uznania, ze drugie przykazanie ejst definicją i to jawyzszą i najważniejszą.

Powiedzialem chyba jasno i wyraznie (slowami ks. Twartowskiego): jesli pytasz o zbawienie, to KTO JEST KOCHANY, TEN JEST ZBAWIONY. A jesli pytasz o dobre i zle, to pryzkazanie to nie mowi o dobrym i zlym, lecz mowi, zeby kochac blizniego jak siebie samego. Bog tez kocha ciebie jak Siebie samego.

Radek napisał:
Zgodnie z nauka soboru Trydenckiego również uczynki liczą sie w zbawieniu!

Zbawienie to nie nagroda, zycie to nie wyscigi do nieba. Uczynki zas licza sie w milosci.

Radek napisał:
Zbawienie jest nagrodą, zresztą motyw nagrody często pojawia się w przypiowieściach Jezusa.

Przypowiesci sa od tego, by je rozumiec, a nie od tego, by je odczytywac doslownie.

Radek napisał:
Mnie interesuja zasady a nie indywidualne wskazówki.

Wszystkie zasady pochodzace od Boga sa indywidualnymi wskazowkami - bo Bog to nie biurokrata, lecz kochajacy Ojciec, ktory zna KAZDE swoje dziecko i nie traktuje ich na jedno kopyto.

Radek napisał:
Chodzi o to, zebyś uczciwie powiedział, ze drugie przykazanie to pic na wiodę bez pierwszego.

Drugie przykazadnie definiuje milosc, a pierwsze pokazuje, w jaki sposob te milosc rozwijac.

Radek napisał:
Chcę by powiedział, iż powstało ono i obowiazuje nie ze wzgledu n aswa mądrośc tak, iz nawet Bóg mu podlega, lecz z3e względu na Boga ono obowiązuje.

Ono obowiazuje ze wzgledu na swa madrosc, bo nawet Bog mu ZE SWEJ NATURY podlega. Ono jest opisem natury Boga. Ono mowi: "bierz przyklad z Boga". Wlasnie przez to, ze Bog kocha ciebie jak Siebie samego, jest NATURALNE, zeby kochac Boga z calego serca i duszy.

wuj napisał:
skoncentruj sie na jednym temacie, a nie mow o wszystkim na raz. Oraz czytaj prosze, co sie do ciebie pisze, zamiast wciskac mi jakies proby niewlasciwego zachowania wobec ciebie.
Radek napisał:
Zdaje się, ze co innego utrzymujesz w dysptach z ateuszami.

A mnie sie zdaje, ze cos mi teraz zarzucasz, ale nie wiem, co. Przeczytaj moze Regulamin, a przypomnisz sobie, jakie zasady obowiazuja. Jesli zas zauwazysz, ze gdzies nie stosuje ich wobec ateistow, to prosze zwroc mi wtedy uwage. Natomiast takie wyskakiwanie jak teraz jest zupelnie nie na miejscu i traktuje to - wybacz - jako przejaw bezsilnosci. Popraw sie :D

Radek napisał:
nie spełniasz jeszcze drugiego warunku wyniesienia na ołtarze.

Czy ja cie prosze, zebys mnie gdzies wynosil? :D


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Sob 21:26, 27 Maj 2006, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 23951
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:20, 27 Maj 2006    Temat postu:

wuj napisał:
pomysl teraz, ze zygota sie podzielila, a pan laborant wzial ja i polaczyl na nowo w jedno. Zygocie to obojetne. A ktora dusze Bog skasowal?
Radek napisał:
wedle przepisu ks. marka a Bóg to nie majster na posylki którego zadaniem jest dogadzanie laborantowi.
wuj napisał:
Odpowiedz wiec na moje pytanie. Ktora dusze Bog skasowal?
Radek napisał:
jeśli chodiz o nauikowca z laboratorium, to nie bóg skasował...

Czyli zygota ma na poczatku DWIE dusze? KAZDA? Czy tylko ta jedna?

Radek napisał:
...tylko uczony jest moordercą, wysłał jednego z ludzi z dusza w zaświaty likiwdujac jego geny.

Po pierwsze, uczony nic nie zlikwidowal, tylko polaczyl rozdzielone komorki. Ani nie tknal genow, ani komorek nie zabil. Po prostu zetknal dwie grupki komorek.

Po drugie, oba blizniaki maja IDENTYCZNE geny. Wiec to nie geny czynia czlowieka. Prosze nie zapominaj o tym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:18, 27 Maj 2006    Temat postu:

Cytat:
Radek napisał:
kotarbiński w sposób wyjątkowo jasny, na przykładach pokazał, że dowolny argument optymisty może być odparty przez kontrargument pessymisty.

Jak chcesz, to mozemy przedyskutowac kazdy z tych przykladow. Tyle, ze to osobny temat. Jak wroce za tydzien (bo jutro wyjezdzam), mozemy to rozwinac.
Ok wuju kiedyś to przedysktujemy. ale najpierw zajrzyj do ksiażki.
Cytat:
Radek napisał:
Cytat:

za co człowiek jest zbawiony, co jest dobre, a co złe w konntekscie twego rozumowannia to znaczy uznania, ze drugie przykazanie ejst definicją i to jawyzszą i najważniejszą.

Powiedzialem chyba jasno i wyraznie (slowami ks. Twartowskiego): jesli pytasz o zbawienie, to KTO JEST KOCHANY, TEN JEST ZBAWIONY. A jesli pytasz o dobre i zle, to pryzkazanie to nie mowi o dobrym i zlym, lecz mowi, zeby kochac blizniego jak siebie samego. Bog tez kocha ciebie jak Siebie samego.
Nie, wuju bycie kochanym nie równa się zbawienie, naszczęście ks. Twardoski to tylko poeta i to dosc kiepski. Wiem co mówi drugie przykzanie i powtarzam ono nie jest i być nie moze definicja miłości! Zrozum, ze zdanie miłuj blixniego jak siebie samego opiera sie, jego wyjątkowością jest jedynie to, ze dotyczy zarówno mnie jak i otoczenie, czyni wspólny mianownik. Więc sie pytam czemuu nie zmienic na nienawidz cliźźniego swego jak siebie samego! A jeśli dla mnie miłoscią jest to, zeby wszyscy buli masochistami? I ja sie zgadzam też byc masochista? To twoja zasada miłosci staje BEZRADNA! A gdyby Bóg kochał "samozwrotnie" toby powszeczasy zył w swej Trójcy Świetej i byżadnego swiata nie stworzył. Ale nBoża Miłość jest samym Bogiem jest siłą twrczą a nie siłą sprowadzania do wspólnego
mianownika czy samoubielwienia!
Cytat:
Zbawienie to nie nagroda, zycie to nie wyscigi do nieba. Uczynki zas licza sie w milosci.
Niestety wuju ale tradycjna nauka KK mówi co innego, Owszem niebo to również nagroda, a zycie to wyscigi.
Cytat:
Radek napisał:
Zbawienie jest nagrodą, zresztą motyw nagrody często pojawia się w przypiowieściach Jezusa.

Przypowiesci sa od tego, by je rozumiec, a nie od tego, by je odczytywac doslownie
Ale ja je rozumiem i to wcale nie dosłownie, tylko widziwsz nie widze powodu by "wywalac nagrody" w przenosnej interpretacji.
Cytat:
Radek napisał:
Mnie interesuja zasady a nie indywidualne wskazówki.

Wszystkie zasady pochodzace od Boga sa indywidualnymi wskazowkami - bo Bog to nie biurokrata, lecz kochajacy Ojciec, ktory zna KAZDE swoje dziecko i nie traktuje ich na jedno kopyto.
Przypomnę to w stosownym momencie, (Ale wiesz własnie twoja zasada miłuj bliźniego w oderwaniu od pierwszego przykazania w którym zawiera sie definicja jest taką biurokratyczna....)
Cytat:
Radek napisał:
Chodzi o to, zebyś uczciwie powiedział, ze drugie przykazanie to pic na wiodę bez pierwszego.

Drugie przykazadnie definiuje milosc, a pierwsze pokazuje, w jaki sposob te milosc rozwijac.

Nie wuju dokąłdnie na odwrót, zreszta powiedziano w Ewangeli, ze trzeba być dobrnm w rzeczach małych aby byc dobrym w rzeczach wielkich. Miłość do drugiego cżłowieka, do tego co widzę, jest rzeczą małą w porównaniu do miłości do niewidzialnego, przekraczajacego mnei Boga.
Cytat:
Radek napisał:
Chcę by powiedział, iż powstało ono i obowiazuje nie ze wzgledu n aswa mądrośc tak, iz nawet Bóg mu podlega, lecz z3e względu na Boga ono obowiązuje.

Ono obowiazuje ze wzgledu na swa madrosc, bo nawet Bog mu ZE SWEJ NATURY podlega. Ono jest opisem natury Boga. Ono mowi: "bierz przyklad z Boga". Wlasnie przez to, ze Bog kocha ciebie jak Siebie samego, jest NATURALNE, zeby kochac Boga z calego serca i duszy.
Nie wuju Bóg jest wpierw absolutną wolnością-wyznaję o za Szestowem i własnie w swej wolności zdecydował, ze taka jest jego nattura, ze taka jest logika, nie na odwrót. Próbvujesz narzucić pęta na pana Bga. Gdyby nie wola Boga to co mówisz mogłoby być ytotalną głupotą i w wcale bys sie tym nie zmartwił.
Cytat:
Radek napisał:
nie spełniasz jeszcze drugiego warunku wyniesienia na ołtarze.

Czy ja cie prosze, zebys mnie gdzies wynosil?
Pozwolisz wuju ale ni epodoba misie wybacz, twój półkpiasrki ton. A najlepszy kwiatek z ostatnich to z ednej strony brak przywiązania do nauki JPII w sprawach aborcji, a zdrugiej niemal dogmatyczne podejście do tehgo co wedle niektórych medió[url] Benedykt XVI powiedział o lustracji. Nie podoba mi się twoje pdoejscie.... . Jeślic ie interesuje to dlka mnie ejssteś byc moze mistykiem, byc moze teologiem ale teologiem mamatorem co najwyzej z długim stażem.
Cytat:
adek napisał:
...tylko uczony jest moordercą, wysłał jednego z ludzi z dusza w zaświaty likiwdujac jego geny.

Po pierwsze, uczony nic nie zlikwidowal, tylko polaczyl rozdzielone komorki. Ani nie tknal genow, ani komorek nie zabil. Po prostu zetknal dwie grupki komorek.

Po drugie, oba blizniaki maja IDENTYCZNE geny. Wiec to nie geny czynia czlowieka. Prosze nie zapominaj o tym.
zlikwidował częśc kodu, która w naturalnym procesie zmieniła by sie w dw]óch ludzi. Owszem zlikwidował, geny to jedna z najważniejszych rzeczy czyniacych człowiekiem, choć nie jedyna więc mi nie obracaj kota ogonem i nie myyśl za szybko. Moze twój genom to nie ty?
Cytat:
uj napisał:
pomysl teraz, ze zygota sie podzielila, a pan laborant wzial ja i polaczyl na nowo w jedno. Zygocie to obojetne. A ktora dusze Bog skasowal?
Radek napisał:
wedle przepisu ks. marka a Bóg to nie majster na posylki którego zadaniem jest dogadzanie laborantowi.
wuj napisał:
Odpowiedz wiec na moje pytanie. Ktora dusze Bog skasowal?
Radek napisał:
jeśli chodiz o nauikowca z laboratorium, to nie bóg skasował...

Czyli zygota ma na poczatku DWIE dusze? KAZDA? Czy tylko ta jedna?

A ktooś tu przed chwilą mi mówił, ze Bóg to nie biurokrata. Bóg nie tworzy ludzi w spoósb automatyczny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 23951
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:00, 04 Cze 2006    Temat postu:

Radek napisał:
najpierw zajrzyj do ksiażki.

Ktory rozdzial?

Jesli zrobilo to na tobie wrazenie, to mozemy o sprawie pogadac.

Radek napisał:
tradycjna nauka KK mówi co innego, Owszem niebo to również nagroda, a zycie to wyscigi.

Jak wiesz, uwazam, ze w wielu przypadkach nie odrozniasz nieomylnej nauki Kosciola od omylnych slow, za pomoca ktorych jest ona przekazywana :D

Radek napisał:
nie widze powodu by "wywalac nagrody" w przenosnej interpretacji.

Wszechmocny i wszechwiedzacy Stworca nie moze nagradzac i karac. Bo nic nie dzieje sie wbrew Jego planowi i wbrew Jego woli.

Radek napisał:
twoja zasada miłuj bliźniego w oderwaniu od pierwszego przykazania w którym zawiera sie definicja jest taką biurokratyczna

W "kochaj Boga calym soba" nie ma definicji milosci. Definicja jest dopiero, gdy mowi ci sie, ze masz kochac innych jak siebie kochasz. Masz kochac innych jak kochasz siebie, Boga zas kochac masz w ten sam sposob, lecz jeszcze swiadomiej - to bedzie cie czynilo coraz lepszym czlowiekiem, to otworzy twoje serce.

Przy okazji: prosze nie wciskaj mi odrywania zasady milowania blizniego od milowania Boga, OK?

Radek napisał:
trzeba być dobrnm w rzeczach małych aby byc dobrym w rzeczach wielkich

Oczywiscie. Jesli nie kochasz siebie, trudno ci kochac przyjaciol. Jesli nie kochasz przyjaciol, trudno ci kochac wrogow. Jesli nie kochasz wrogow, trudno ci kochac Boga.

Radek napisał:
Miłość do drugiego cżłowieka, do tego co widzę, jest rzeczą małą w porównaniu do miłości do niewidzialnego, przekraczajacego mnei Boga.

Stosunek Boga do czlowieka to po prostu MILOSC. Z milosci a nie z pychy Bog czlowieka stworzyl, Radku. Dla czlowieka Bog czlowkeka stworzyl, a nie dla swej chwaly. Bog jest gotow - co UDOWODNIL - dowolnie ponizyc sie, jesli tylko dobro czlowieka tego wymaga. Bog to nie "wielki Pan", przed ktorym trzeba sie plaszczyc, bo inaczej leb ci urwie albo - co gorsza - na pal wbije i na malym ogniu przez wiecznosc powolutku spali. Rozumiesz? Praktyczne i codzienne KOCHAJ BLIZNIEGO JAK SIEBIE SAMEGO - to definiuje milosc. A nie abstrakcyjne "kochaj Boga". Bo kochac siebie moze nakazywac rowniez szatan.

Radek napisał:
Bóg jest wpierw absolutną wolnością-wyznaję o za Szestowem i własnie w swej wolności zdecydował, ze taka jest jego nattura, ze taka jest logika, nie na odwrót.

Nie ma roznicy pomiedzy wolnoscia Boga, natura Boga i miloscia Boga. A milosc Boga wyplywa wprost z Jego wszechwiedzy. Kochaj jak siebie samego. Pomysl nad tym, prosze.

Radek napisał:
brak przywiązania do nauki JPII w sprawach aborcji

Nie jest to nauka dogmatyczna. Ta nauka nie obowiazuje mnie w calej rozciaglosci; z tym zas, co mnie obowiazuje, zgadzam sie bez zastrzezen. Dyskutujemy o tych sprawach w osobnym watku, nie zaczynajmy wiec tu.

Radek napisał:
niemal dogmatyczne podejście do tehgo co wedle niektórych medió Benedykt XVI powiedział o lustracji

Nie wedlug mediow, tylko wedlug swoich wlasnych slow. Podstawa zas nie sa dla mnie slowa B16, lecz wlasnie milosc blizniego i dazenie do SPRAWIEDLIWOSCI I UCZCIWOSCI. O tym takze dyskutujemy gdzie indziej, OK?

wuj napisał:
Po pierwsze, uczony nic nie zlikwidowal, tylko polaczyl rozdzielone komorki. Ani nie tknal genow, ani komorek nie zabil. Po prostu zetknal dwie grupki komorek.

Po drugie, oba blizniaki maja IDENTYCZNE geny. Wiec to nie geny czynia czlowieka. Prosze nie zapominaj o tym.
Radek napisał:
zlikwidował częśc kodu, która w naturalnym procesie zmieniła by sie w dw]óch ludzi.

To nie jest zapisane w kodzie. To wplyw otoczenia. Warunkow zewnetrznych. W kodzie nie zostala dokonana NAJMNIEJSZA zmiana.

Radek napisał:
Moze twój genom to nie ty?

Oczywiscie, ze to nie ja!

wuj napisał:
pomysl teraz, ze zygota sie podzielila, a pan laborant wzial ja i polaczyl na nowo w jedno. Zygocie to obojetne. A ktora dusze Bog skasowal?
Radek napisał:
wedle przepisu ks. marka a Bóg to nie majster na posylki którego zadaniem jest dogadzanie laborantowi.
wuj napisał:
Odpowiedz wiec na moje pytanie. Ktora dusze Bog skasowal?
Radek napisał:
jeśli chodiz o nauikowca z laboratorium, to nie bóg skasował...
wuj napisał:
Czyli zygota ma na poczatku DWIE dusze? KAZDA? Czy tylko ta jedna?
Radek napisał:
Bóg nie tworzy ludzi w spoósb automatyczny.

Ano widzisz. I dlatego Bog nie tworzy ludzi w momencie, gdy plemniczek polaczy sie z jajeczkiem!

Dobra, ide spac, bo jestem dosc padniety po podrozy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:26, 18 Lut 2007    Temat postu:

Cytat:
Ano widzisz. I dlatego Bog nie tworzy ludzi w momencie, gdy plemniczek polaczy sie z jajeczkiem!
Nie wujek ty ograniczasz Boga widzimisię naukowca i nic tego nie zmieni. To, ze Bóg zna przyszłość nie znaczy, że możemy przeforsowywać Bogu swoją wolę.
Cytat:
Radek napisał:
najpierw zajrzyj do ksiażki.

Ktory rozdzial?

Jesli zrobilo to na tobie wrazenie, to mozemy o sprawie pogadac.
Wujek dlaczego nie potafisz zdać się na cudzą wiedzę? Poczucie optymizmu lub subiektwyzimu są czysto indywidualne, sibiektywne i nie da sie miedzynimi racjonalnie rozstrzygnąć. Czasami zdajesz się być inteligentny, a czasami wybacz okreslenie "rżniesz głupa". Apioria siedząca w tym sporze opiera się na tym, że pesymista może zawsze wskazywac na swój "realizm", pesymista na "nadzieję", "ssamopoczucie". Optymistapowie, że szklanka jest do połowy pełna, pesymista, ze do połowy pusta. A tak na prawdę jest jej pół litra. I dotego to się sprowadza. A może tak na próbe podyskutujemy czy to dobrze czy to xle, ze jest półszklanki wody?
Cytat:
radycjna nauka KK mówi co innego, Owszem niebo to również nagroda, a zycie to wyscigi.

Jak wiesz, uwazam, ze w wielu przypadkach nie odrozniasz nieomylnej nauki Kosciola od omylnych slow, za pomoca ktorych jest ona przekazywana
Pozwole sobie zdać sie na swój a nie na twój rozum. Chcesz czy nie ale jest moemnt kiedy nawet najlepsza lewicowa teoria musi ustapić przed prawdą życia i godnosci luszkiej. Chcę mieć empiryczne ggwarancje w tej materii a jak iich nie bedzie kończymy dyskusje.
Cytat:
nie widze powodu by "wywalac nagrody" w przenosnej interpretacji.

Wszechmocny i wszechwiedzacy Stworca nie moze nagradzac i karac. Bo nic nie dzieje sie wbrew Jego planowi i wbrew Jego woli.
Krępujesz jego wolna wolę i wszechmoc skoro zabraniasz mu robić konkurrs.
Cytat:
twoja zasada miłuj bliźniego w oderwaniu od pierwszego przykazania w którym zawiera sie definicja jest taką biurokratyczna

W "kochaj Boga calym soba" nie ma definicji milosci. Definicja jest dopiero, gdy mowi ci sie, ze masz kochac innych jak siebie kochasz. Masz kochac innych jak kochasz siebie, Boga zas kochac masz w ten sam sposob, lecz jeszcze swiadomiej - to bedzie cie czynilo coraz lepszym czlowiekiem, to otworzy twoje serce.
To Bóg nie jest osoba, ciekawe. Jeśli miłością jest wychoddzenie po za siebuie, to wychodzenie po za siebie jako zdanie ogólne, ważne zawsze i wszędzie najpełniej obowiazuje w odniesieniu do Boga, którego nie mozemy ująć w świadomosci jako cielesny konkret. Z tego zdania ogólnego dopiero pochodzi zdanie szczegółowe, kochaj konkretnego człowieka.
Cytat:
Przy okazji: prosze nie wciskaj mi odrywania zasady milowania blizniego od milowania Boga, OK?
Moge ci to wciskać bo z uznania zdania szczegółowego nie wynika zuania zdania ogólnego, a z uznania zdania ogólnego wynika zdanie szczegółowe.
Cytat:
Radek napisał:
Miłość do drugiego cżłowieka, do tego co widzę, jest rzeczą małą w porównaniu do miłości do niewidzialnego, przekraczajacego mnei Boga.
Cytat:

Stosunek Boga do czlowieka to po prostu MILOSC. Z milosci a nie z pychy Bog czlowieka stworzyl, Radku. Dla czlowieka Bog czlowkeka stworzyl, a nie dla swej chwaly
Radek napisał:
Miłość do drugiego cżłowieka, do tego co widzę, jest rzeczą małą w porównaniu do miłości do niewidzialnego, przekraczajacego mnei Boga.

Stosunek Boga do czlowieka to po prostu MILOSC. Z milosci a nie z pychy Bog czlowieka stworzyl, Radku. Dla czlowieka Bog czlowkeka stworzyl, a nie dla swej chwaly
[ W Bibli stoi co innego i nie widzę w tym nic pysznego jesli stworzył go ównież dkla swej chwały.
Cytat:
Bóg jest wpierw absolutną wolnością-wyznaję o za Szestowem i własnie w swej wolności zdecydował, ze taka jest jego nattura, ze taka jest logika, nie na odwrót.

Nie ma roznicy pomiedzy wolnoscia Boga, natura Boga i miloscia Boga. A milosc Boga wyplywa wprost z Jego wszechwiedzy. Kochaj jak siebie samego. Pomysl nad tym, prosze.
Skoro nie ma różnicy to czemu to rozróżniasz? A ta maksyma może się obejść bez Boga i jest kiepska. Można bowiem ją obrócić w nienawidź bliźniego swego jak siebie samego. potem swkazywać, ze ta nienawisć jest miłością... .
Cytat:
Po pierwsze, uczony nic nie zlikwidowal, tylko polaczyl rozdzielone komorki. Ani nie tknal genow, ani komorek nie zabil. Po prostu zetknal dwie grupki komorek.

Po drugie, oba blizniaki maja IDENTYCZNE geny. Wiec to nie geny czynia czlowieka. Prosze nie zapominaj o tym.
Radek napisał:
zlikwidował częśc kodu, która w naturalnym procesie zmieniła by sie w dw]óch ludzi.

To nie jest zapisane w kodzie. To wplyw otoczenia. Warunkow zewnetrznych. W kodzie nie zostala dokonana NAJMNIEJSZA zmiana.
Łaczenie komórek bez ingerencji naukowca? jeśli jest bez jego świadomej ingerencji jest ok, ale jak nie, to nie jes w porządku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 23951
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:37, 20 Lut 2007    Temat postu:

Radek napisał:
ograniczasz Boga widzimisię naukowca

Nie wiem, co masz na mysli.

Radek napisał:
Wujek dlaczego nie potafisz zdać się na cudzą wiedzę?

Na cudza wiedze zdaje sie wylacznie wtedy, gdy widze tego potrzebe ORAZ (logiczny iloczyn) gdy widze powody, dla ktorych moge tej wiedzy zaufac. Wiesz, nawet moj pies nie poddaje sie SLEPO autorytetom.

Radek napisał:
A może tak na próbe podyskutujemy czy to dobrze czy to xle, ze jest półszklanki wody?

A moze tak na probe wezmiemy sie za jakies konkrety?

Radek napisał:
Tradycjna nauka KK mówi co innego, Owszem niebo to również nagroda, a zycie to wyscigi.
wuj napisał:
Jak wiesz, uwazam, ze w wielu przypadkach nie odrozniasz nieomylnej nauki Kosciola od omylnych slow, za pomoca ktorych jest ona przekazywana
Radek napisał:
Pozwole sobie zdać sie na swój a nie na twój rozum. Chcesz czy nie ale jest moemnt kiedy nawet najlepsza lewicowa teoria musi ustapić przed prawdą życia i godnosci luszkiej. Chcę mieć empiryczne ggwarancje w tej materii a jak iich nie bedzie kończymy dyskusje.

Wybacz, ale z tego akapitu rozumiem jedynie jego pierwsze zdanie. Ktore dziwnie kontrastuje z twoim poprzednim zapytaniem: "dlaczego nie potafisz zdać się na cudzą wiedzę" :D

Radek napisał:
Krępujesz jego wolna wolę i wszechmoc skoro zabraniasz mu robić konkurrs.

Ty chyba zartujesz. Krepuje wolna wole Boga, gdy twierdze, ze Bog cie kocha i wobec tego cie nie oszuka? Krepuje wolna wole Boga twierdzac, ze nigdy nie uczyni nic zlego? Krepuje wolna wole Boga twierdzac, ze nigdy nie upodobni sie do szatana?

Chyba mylisz wolna wole z kostka do gry. A wszechmoc mylisz z obowiazkiem czynienia wszystkiego, co mozliwe.

Radek napisał:
twoja zasada miłuj bliźniego w oderwaniu od pierwszego przykazania w którym zawiera sie definicja jest taką biurokratyczna
wuj napisał:
W "kochaj Boga calym soba" nie ma definicji milosci. Definicja jest dopiero, gdy mowi ci sie, ze masz kochac innych jak siebie kochasz. Masz kochac innych jak kochasz siebie, Boga zas kochac masz w ten sam sposob, lecz jeszcze swiadomiej - to bedzie cie czynilo coraz lepszym czlowiekiem, to otworzy twoje serce.
Radek napisał:
To Bóg nie jest osoba, ciekawe.

Twoje rozumowanie idzie tak tajemiczymi drogami, ze nie jestem w stanie za nim podazac.

Radek napisał:
Jeśli miłością jest wychoddzenie po za siebuie, to wychodzenie po za siebie jako zdanie ogólne, ważne zawsze i wszędzie najpełniej obowiazuje w odniesieniu do Boga, którego nie mozemy ująć w świadomosci jako cielesny konkret. Z tego zdania ogólnego dopiero pochodzi zdanie szczegółowe, kochaj konkretnego człowieka.

Milosc to nie jest zadne "wychodzenie poza siebie", lecz pragnienie dobra dla kochanej osoby. Gdybys nie potrafil kochac drugiego czlowieka, jak moglbys w ogole zrozumiec, co znaczy kochac Boga? Aby cie nauczyc kochac, Bog musialby cie najpierw smiertelnie przestraszyc, zebys przed Nim padl na twarz z milosci DO SIEBIE. Potem musialby ci wykuc w kamieniu biurokratyczne nakazy i zakazy, ktore wypelnialbys ze strachu - czyli z milosci DO SIEBIE. Z czasem zauwazylbys, ze automatyczne wykonywanie przepisow nic ci nie daje: chocbys sie najlepiej staral, zawsze cos pokrecisz, cos zapomnisz, ulegniesz jakiejs pokusie, i juz masz u twojego Boga-Tyrana przechlapane na wieki wiekow amen, i twoje nieszczesne potomstwo tez - bo On te twoja obelge sobie na was wynagrodzi, a mozliwosci ma nieskonczone. A tu w tym twoim piekielnym zwatpieniu pojawia sie naraz On, mowiac ci, ze nie o wykonywanie przepisow Mu chodzi, lecz o to, bys bal sie nie tylko o siebie, lecz takze o innych tak samo, jak o siebie. Nie czyn drugiemu, co tobie niemile; zrozum, ze on jest taki sam, jak ty. I juz zaczynasz powoli zauwazac, ze w tobie jest milosc: dotknales istoty drugiego czlowieka swoim uczuciem i juz wiesz, ze co jest naprawde dobre dla niego, jest naprawde dobre dla ciebie i co jest naprawde dobre dla ciebie, jest tez naprawde dobre dla niego. Zaczynasz kochac i jednoczesnie przestajesz sie bac Boga, bojac sie teraz o Boga tak, jak boisz sie teraz o innego czlowieka. Boisz sie, ze moze sie komus przytrafic krzywda - rowniez Bogu, bo widziales, jak umieral na krzyzu. Wiesz teraz, ze ta milosc z Boga sie bierze, wiec kierujesz ja ku Niemu, proszac Go, by cie w niej wspieral i pragnac, by stala sie ona jak najblizsza tej, ktora On posiada. Kochasz wiec Boga z calej swojej duszy, przekraczasz swoja milosc do siebie; blizniego zas kochasz jak siebie samego.

Kto nie kocha blizniego, nie moze kochac Boga. Kto kocha tylko Boga, ten nie kocha nikogo. Nawet Boga.

wuj napisał:
Przy okazji: prosze nie wciskaj mi odrywania zasady milowania blizniego od milowania Boga, OK?
Radek napisał:
Moge ci to wciskać bo z uznania zdania szczegółowego nie wynika zuania zdania ogólnego, a z uznania zdania ogólnego wynika zdanie szczegółowe.

Tu nie ma zadnego zdania ogolnego. Nie wspominajac juz o takim drobiazgu, ze sens zdania ogolnego wynika z sensu zdan szczegolowych, a nie odwrotnie.

wuj napisał:
Stosunek Boga do czlowieka to po prostu MILOSC. Z milosci a nie z pychy Bog czlowieka stworzyl, Radku. Dla czlowieka Bog czlowkeka stworzyl, a nie dla swej chwaly
Radek napisał:
W Bibli stoi co innego i nie widzę w tym nic pysznego jesli stworzył go ównież dkla swej chwały.

W Biblii stoi tez, ze nie pozostawisz przy zyciu czarownicy. Stoi tez, ze jesli umrze twoj zonaty brat, to ozenisz zie z jego zona; niezaleznie od tego, czy masz juz zone, czy nie. W Biblii stoi tez, ze dziecko nie poniesie smierci za grzechy ojca i ze Bog zabil syna Dawida za grzech Dawida (nawiasem mowiac, w Serialach zaczalem dyskusje na ten temat po opowiadaniu Masmiki). Bez obrazy, ale slowa Biblii trzeba niekiedy rozumiec, nie zawsze wystarczy je przeczytac.

wuj napisał:
Nie ma roznicy pomiedzy wolnoscia Boga, natura Boga i miloscia Boga. A milosc Boga wyplywa wprost z Jego wszechwiedzy. Kochaj jak siebie samego. Pomysl nad tym, prosze.
Radek napisał:
Skoro nie ma różnicy to czemu to rozróżniasz?

Zeby moc z toba rozmawiac.

Radek napisał:
ta maksyma może się obejść bez Boga i jest kiepska. Można bowiem ją obrócić w nienawidź bliźniego swego jak siebie samego. potem swkazywać, ze ta nienawisć jest miłością...

Ci, ktorzy zaczynaja od abstrakcyjnej milosci do Boga, czynia to regularnie. Dowodem stosy, wojny religijne, fanatyzm (wybacz).

Radek napisał:
Łaczenie komórek bez ingerencji naukowca? jeśli jest bez jego świadomej ingerencji jest ok, ale jak nie, to nie jes w porządku.

Tyle, ze ja nie prosze o wyrocznie, lecz o uzasadnienie opinii. Przypominam problem: pomysl teraz, ze zygota sie podzielila, a pan laborant wzial ja i polaczyl na nowo w jedno. Zygocie to obojetne. A ktora dusze Bog skasowal? Uczony nic nie zlikwidowal, tylko polaczyl rozdzielone komorki. Ani nie tknal genow, ani komorek nie zabil. Po prostu zetknal dwie grupki komorek o identycznych genach. Przypominam, ze nie pytam o wine lub niewinnosc naukowca, lecz o to, ktora dusze Bog skasowal.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Radosław




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1722
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:00, 20 Lut 2007    Temat postu:

Cytat:
Radek napisał:
ograniczasz Boga widzimisię naukowca

Nie wiem, co masz na mysli.
Owym widzimisię jest połączenie, fakt, że dokonnujesz zabójstwa nożem czy "zetknięciem" nie zmienia faktu, ze jest to zxabójstwo.
Cytat:
Radek napisał:
A może tak na próbe podyskutujemy czy to dobrze czy to xle, ze jest półszklanki wody?

A moze tak na probe wezmiemy sie za jakies konkrety?
Mój przykład jest konkrtny.
Cytat:
Wybacz, ale z tego akapitu rozumiem jedynie jego pierwsze zdanie. Ktore dziwnie kontrastuje z twoim poprzednim zapytaniem: "dlaczego nie potafisz zdać się na cudzą wiedzę"
Nie wiem czego nie rozumiesz, ok nie powinienem tak emocjonalnie.. .
Cytat:

PostWysłany: Wto 1:37, 20 Lut 2007 Temat postu:
Radek napisał:
ograniczasz Boga widzimisię naukowca

Nie wiem, co masz na mysli.

Radek napisał:
Wujek dlaczego nie potafisz zdać się na cudzą wiedzę?

Na cudza wiedze zdaje sie wylacznie wtedy, gdy widze tego potrzebe ORAZ (logiczny iloczyn) gdy widze powody, dla ktorych moge tej wiedzy zaufac. Wiesz, nawet moj pies nie poddaje sie SLEPO autorytetom.

Radek napisał:
A może tak na próbe podyskutujemy czy to dobrze czy to xle, ze jest półszklanki wody?

A moze tak na probe wezmiemy sie za jakies konkrety?

Radek napisał:
Tradycjna nauka KK mówi co innego, Owszem niebo to również nagroda, a zycie to wyscigi.
wuj napisał:
Jak wiesz, uwazam, ze w wielu przypadkach nie odrozniasz nieomylnej nauki Kosciola od omylnych slow, za pomoca ktorych jest ona przekazywana
Radek napisał:
Pozwole sobie zdać sie na swój a nie na twój rozum. Chcesz czy nie ale jest moemnt kiedy nawet najlepsza lewicowa teoria musi ustapić przed prawdą życia i godnosci luszkiej. Chcę mieć empiryczne ggwarancje w tej materii a jak iich nie bedzie kończymy dyskusje.

Wybacz, ale z tego akapitu rozumiem jedynie jego pierwsze zdanie. Ktore dziwnie kontrastuje z twoim poprzednim zapytaniem: "dlaczego nie potafisz zdać się na cudzą wiedzę" :D

Radek napisał:
Krępujesz jego wolna wolę i wszechmoc skoro zabraniasz mu robić konkurrs.

Ty chyba zartujesz. Krepuje wolna wole Boga, gdy twierdze, ze Bog cie kocha i wobec tego cie nie oszuka?
Wujek ale ty mu dyktujesz cio ma być jego miłością i co ma byc mym dobrem, nie widzisz tego? A czy rodzić przy wychowaniu dziecka nigdy nie stosuje "drobnych oszustw"?
Cytat:
wuj napisał:
W "kochaj Boga calym soba" nie ma definicji milosci. Definicja jest dopiero, gdy mowi ci sie, ze masz kochac innych jak siebie kochasz. Masz kochac innych jak kochasz siebie, Boga zas kochac masz w ten sam sposob, lecz jeszcze swiadomiej - to bedzie cie czynilo coraz lepszym czlowiekiem, to otworzy twoje serce.
Radek napisał:
To Bóg nie jest osoba, ciekawe.

Twoje rozumowanie idzie tak tajemiczymi drogami, ze nie jestem w stanie za nim podazac.
Zasada ogólna aby kochac dowolnego blixniego jest opsychologicznym nosensem, kochac mozemy konkretną osobę. Miłość do Boga jest konkretem, miłość do ludzkości niedosiężnym ideałem, a u ciebie na odwrót. Twój Bóg nie musi byc nbiiźnim, nie musi być osobą, to shumanizowany ideał w szatkkach chrześćjaństwa. Co więcej usprawiedliwiasz nienawiść wobec innych bo skoro siebie nienawidzę mogę nienanawidzieć innych. A nienawiść, niezadowolenie z siebie jest jak wskazał Freud częstsze niż sie zdaje.
Cytat:
Milosc to nie jest zadne "wychodzenie poza siebie", lecz pragnienie dobra dla kochanej osoby.
To może być przejaw resentymentu nietzschezjańskiego, egoizmu, nadopiekuńczości, autorytaryzmu w mówieniu drugiemu co dlań jest dobre.
Cytat:
Gdybys nie potrafil kochac drugiego czlowieka, jak moglbys w ogole zrozumiec, co znaczy kochac Boga?
Każdy Bliźni to abstrakcja, podobnie jak duchowy byt najwyższy. Dlatego Bóg posłał swego syna aby ukazać nam się jako najkonkretniejsza osoba.
Cytat:
Milosc to nie jest zadne "wychodzenie poza siebie", lecz pragnienie dobra dla kochanej osoby. Gdybys nie potrafil kochac drugiego czlowieka, jak moglbys w ogole zrozumiec, co znaczy kochac Boga? Aby cie nauczyc kochac, Bog musialby cie najpierw smiertelnie przestraszyc, zebys przed Nim padl na twarz z milosci DO SIEBIE. Potem musialby ci wykuc w kamieniu biurokratyczne nakazy i zakazy, ktore wypelnialbys ze strachu - czyli z milosci DO SIEBIE. Z czasem zauwazylbys, ze automatyczne wykonywanie przepisow nic ci nie daje: chocbys sie najlepiej staral, zawsze cos pokrecisz, cos zapomnisz, ulegniesz jakiejs pokusie, i juz masz u twojego Boga-Tyrana przechlapane na wieki wiekow amen, i twoje nieszczesne potomstwo tez - bo On te twoja obelge sobie na was wynagrodzi, a mozliwosci ma nieskonczone. A tu w tym twoim piekielnym zwatpieniu pojawia sie naraz On, mowiac ci, ze nie o wykonywanie przepisow Mu chodzi, lecz o to, bys bal sie nie tylko o siebie, lecz takze o innych tak samo, jak o siebie. Nie czyn drugiemu, co tobie niemile; zrozum, ze on jest taki sam, jak ty. I juz zaczynasz powoli zauwazac, ze w tobie jest milosc: dotknales istoty drugiego czlowieka swoim uczuciem i juz wiesz, ze co jest naprawde dobre dla niego, jest naprawde dobre dla ciebie i co jest naprawde dobre dla ciebie, jest tez naprawde dobre dla niego. Zaczynasz kochac i jednoczesnie przestajesz sie bac Boga, bojac sie teraz o Boga tak, jak boisz sie teraz o innego czlowieka. Boisz sie, ze moze sie komus przytrafic krzywda - rowniez Bogu, bo widziales, jak umieral na krzyzu. Wiesz teraz, ze ta milosc z Boga sie bierze, wiec kierujesz ja ku Niemu, proszac Go, by cie w niej wspieral i pragnac, by stala sie ona jak najblizsza tej, ktora On posiada. Kochasz wiec Boga z calej swojej duszy, przekraczasz swoja milosc do siebie; blizniego zas kochasz jak siebie samego.
Po części tak wygląda pewna interpretacja dziejów zbawienia. Ale może mógłbyś dokończyć..? potem zauważasz, ze do miłości bliźniego zaden Bóg nie jest ci potrzebny, że kierujesz sie stadnym egoizmem, po tem ty albo twoi potomkowie zapominają powoli o Bogu.
Cytat:
Kto nie kocha blizniego, nie moze kochac Boga. Kto kocha tylko Boga, ten nie kocha nikogo. Nawet Boga.
Masz kochać blixniego ze względu na Boga, a nie kochać Boga ze względu na blixniego. Porzadek rozwoju, porzadek ontyczny poznawania czy doskonalenia nie musi być tożsamy z porządkiem ontologicznym.
Cytat:
Radek napisał:
Moge ci to wciskać bo z uznania zdania szczegółowego nie wynika zuania zdania ogólnego, a z uznania zdania ogólnego wynika zdanie szczegółowe.

Tu nie ma zadnego zdania ogolnego. Nie wspominajac juz o takim drobiazgu, ze sens zdania ogolnego wynika z sensu zdan szczegolowych, a nie odwrotnie.
Mylisz porzadek ontyczny z ontologicznym. Zresztą jestem ciekaw jak chcesz kochac bliźniego bez wyjścia po za siebie. Przecież już zwykłe wysłuchanie deugiej osoby jest właśnie wyjściem poza siebie!
Cytat:
wuj napisał:
Nie ma roznicy pomiedzy wolnoscia Boga, natura Boga i miloscia Boga. A milosc Boga wyplywa wprost z Jego wszechwiedzy. Kochaj jak siebie samego. Pomysl nad tym, prosze.
Radek napisał:
Skoro nie ma różnicy to czemu to rozróżniasz?

Zeby moc z toba rozmawiac.
Czyli przyznajesz, że posłuhgujesz się pustymi formułkami, mówisz o niewiadomo czym układają litanię pustychhaseł, które mają się nam "dobrze kojarzyć"?
Cytat:
Radek napisał:
ta maksyma może się obejść bez Boga i jest kiepska. Można bowiem ją obrócić w nienawidź bliźniego swego jak siebie samego. potem swkazywać, ze ta nienawisć jest miłością...

Ci, ktorzy zaczynaja od abstrakcyjnej milosci do Boga, czynia to regularnie. Dowodem stosy, wojny religijne, fanatyzm (wybacz).
Mylisz sie, dokładnie na odwrót, oni wszyscy lepiej wiedzieli od Boga co to znaczy kochać, wychodzili od miłości bliźniego i całej ludzkości, przedstawiali swoją nienawiść jako miłość, wystarczy poanalizować jezyk jakimm oni mówili.
Cytat:
Radek napisał:
Łaczenie komórek bez ingerencji naukowca? jeśli jest bez jego świadomej ingerencji jest ok, ale jak nie, to nie jes w porządku.

Tyle, ze ja nie prosze o wyrocznie, lecz o uzasadnienie opinii. Przypominam problem: pomysl teraz, ze zygota sie podzielila, a pan laborant wzial ja i polaczyl na nowo w jedno.
To jak dokonasz czynu x, nie zmienia faktu, że czyn x może byc mordestwem. Ty chcesz oderwać dwie sprawy, których ja nie odrywam, nie widzisz, że chcemy sobie powpychac własne założenia pod maską argumentacji racjonalnej?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 23951
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:09, 22 Lut 2007    Temat postu:

Radek napisał:
graniczasz Boga widzimisię naukowca
wuj napisał:
Nie wiem, co masz na mysli.
Radek napisał:
Owym widzimisię jest połączenie, fakt, że dokonnujesz zabójstwa nożem czy "zetknięciem" nie zmienia faktu, ze jest to zxabójstwo.

Nie wiem, o co ci chodzi. Przypominam ci raz jeszcze pytanie: Pomysl teraz, ze zygota sie podzielila, a pan laborant wzial ja i polaczyl na nowo w jedno. Zygocie to obojetne. A ktora dusze Bog skasowal? Uczony nic nie zlikwidowal, tylko polaczyl rozdzielone komorki. Ani nie tknal genow, ani komorek nie zabil. Po prostu zetknal dwie grupki komorek o identycznych genach. Przypominam, ze nie pytam o wine lub niewinnosc naukowca, lecz o to, ktora dusze Bog skasowal.

Radek napisał:
To jak dokonasz czynu x, nie zmienia faktu, że czyn x może byc mordestwem.

Ale ja sie pytam o to, KTORA DUSZE Bog skasowal :cry:

Zeby nie gmatwac, skoncentrujmy sie na tym pytaniu. Reszte - choc jest ciekawa - zostawmy sobie na potem, OK?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin