Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Nowa ciekawa książka o ewolucji
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Genesis
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:35, 28 Gru 2006    Temat postu: Nowa ciekawa książka o ewolucji

Pojawiła się bardzo ciekawa książka niemieckiego naukowca na temat ewolucji, pt. „Kłamstwo ewolucji” (dr Hans Joachim Zilmer).

[link widoczny dla zalogowanych]

Tytuł ostry, ale gość jak najbardziej ma powody czuć się robiony w konia. Pewnie bym tej książki nie „reklamował”, gdyby nie to, że jest dość nietypowa jak na literaturę tego typu. Mianowicie autor jak asami z rękawa sypie wynikami najnowszych badań (głównie paleontologicznych z drugiej połowy lat 90-tych), które przeczą przede wszystkim datowaniu ewolucjonistów. Pokazuje z jednej strony, że wiele epok na ewolucjonistycznej mapie nie ma podstaw dla swego istnienia, zaś z drugiej strony wciąż prezentuje przykłady przeczące temu datowaniu. Przykłady są tak ewidentne, że nie ma z czym dyskutować i ewolucjoniści po prostu udają, że ich nie ma. Zilmer prezentuje setki takich znalezisk jak na przykład czaszka takiego człowieka jak współczesny w skale, którą ewolucjoniści sami datują na miliony lat (homo sapiens w ogóle wtedy miał ich zdaniem nie istnieć). Autor bardzo zręcznie ukazuje też jak ewolucjoniści próbując czasem negować te najnowsze znaleziska wpadają we własne sidła, ponieważ po użyciu tych metod do znalezisk jakie im pasują musielibyśmy odrzucić także te ostatnie. Książka jak żadna inna ze znanych mi jest naszpikowana odnośnikami do takich renomowanych czasopism naukowych jak „Nature” itd. To książka napisana przez naukowca i nie ma w niej ani jednego fragmentu, gdzie autor popiera swe wnioski jakimiś pismami świętymi, czy literaturą kreacjonistyczną. Praca jest czysto laicka i nie ma nic wspólnego z żadnym kreacjonizmem. Jest to kolejny dowód przeciw ewolucjonistycznej propagandzie, która wmawia wszystkim, że ewolucjonizm jest krytykowany tylko przez fanatyków religijnych i ignorantów. Jak widać nie, krytykują ją również co bardziej odważni badacze z obozu samych naukowców i to oni zaczynają wychodzić w tej chwili na czoło w ogólnoświatowej debacie na ten temat. Dzięki argumentom z tej książki można się dowiedzieć dlaczego. Książka ta pokazuje, że nie trzeba być żadnym kreacjonistą aby odrzucać ewolucjonizm, można to robić z czysto naukowego punktu widzenia odwołującego się do faktów i naukowego sceptycyzmu. Książka prezentuje czysty materiał paleontologiczny. Ilość danych przeczących oficjalnemu darwinizmowi zebranych w tej książce jest tak wielka, że zadaje to kłam tezie propagandystów, którzy twierdzą, że z ewolucją nie zgadza się tylko „niewielka ilość danych, która właśnie jest wyjaśniana”. Niech ilustracją nieprzeciętności tej książki będzie jej nowatorskie odniesienie się do wałkowanego aż do znudzenia (także w polskim necie) argumentu mającego „dowodzić” ewolucji: uodparniania się na antybiotyki przez bakterie. Zilmer odwołując się do najnowszych badań izraelskich naukowców (Lee Spetner, 2001) w tym temacie pokazuje, że tak naprawdę bakterie nie uodparniają się na antybiotyki (strona 209). Tylko pewne szczepy pośród nich od zawsze mają taką odporność i transferują gen tej odporności innym bakteriom. Ale nie jest to żadna ewolucja, bo nowa cecha nie powstaje na drodze ewolucji, tylko jest przekazywana jako już istniejąca wcześniej. To przeczy tezie, że jakaś cecha jest nabywana przez te bakterie drogą presji środowiskowej. Książka prezentuje też dużo innych ciekawostek, każdy kto interesuje się sporami w tym temacie powinien chociaż ją przejrzeć. Polecam, bez względu na to czy ktoś uznaje TE czy nie.


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Nie 22:04, 31 Gru 2006, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
sinner




Dołączył: 08 Gru 2005
Posty: 289
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 4:28, 28 Gru 2006    Temat postu:

rotfl.

Pan Jan leje wode jak dzban, tylko ta woda jest jak świeta krowa, chuchnie troche...

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:04, 28 Gru 2006    Temat postu:

Nie wiem po co dałeś ten link, nie znalazłem tam żadnej merytorycznej polemiki z rzeczoną książką (poza mało poważnymi uwagami o koralowcu), jedynie powtarzanie obiegowych stereotypów z zakresu sporu kreacja vs. ewolucja przez zwolenników i przeciwników TE. Jedyny gość, który miał tam jakąkolwiek styczność z książką przeglądał ją tylko trochę w księgarni i tyle.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
grayFalcon




Dołączył: 25 Gru 2005
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 17:41, 28 Gru 2006    Temat postu:

A to ciekawe... masz moze konkretne przyklady z tej ksiazki?

Jesli chodzi o te bakterie, to niestety musze cie rozczarowac. Oczywiscie, ze bakterie sa w stanie _tez_ dorwac sie do rezystencji poprzez wymiane DNA. Ale nacisk jest na tez. W studium podstawowym sam sobie hodowalem szczepy odporne na antybiotyki w Petrischale. Sterylnej. Ze sterylnym medium. Z paru bakterii bez rezystencji. Pieknie wyewoluowaly!

Fakt, ze ewolucja nie jest taka prosta, jak sie uczy w szkole podstawowej. Ale od razu mowic ze sie nie zgadza...?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:03, 28 Gru 2006    Temat postu:

Cytat:
A to ciekawe... masz moze konkretne przyklady z tej ksiazki?



Sprobuję wpuścić jak znajdę chwilę. Przepisywanie książki to mordercze zajęcie.

Cytat:
Jesli chodzi o te bakterie, to niestety musze cie rozczarowac. Oczywiscie, ze bakterie sa w stanie _tez_ dorwac sie do rezystencji poprzez wymiane DNA. Ale nacisk jest na tez. W studium podstawowym sam sobie hodowalem szczepy odporne na antybiotyki w Petrischale. Sterylnej. Ze sterylnym medium. Z paru bakterii bez rezystencji. Pieknie wyewoluowaly!


Na co więc czekasz, ogłoś te wyniki na światowym forum nauki jako te, które zaprzeczą wynikom badań Spetnera. Zaproś świat nauki do swego laboratorium. Zobaczymy co się ostanie z twoich "badań".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
grayFalcon




Dołączył: 25 Gru 2005
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 21:19, 28 Gru 2006    Temat postu:

Nie musisz przepisywac, wystarczy pare przykladow ;)

A jesli chodzi o te rzeczy z bakteriami... nie mam co publikowac. To standartowe cwiczenie z laboratorium na 3. czy 4. semestrze biotechnologii. Robi to rocznie (co najmniej) pare tysiecy studentow na swiecie.

A podaj link do tego, co twierdzisz, ze przeczy ewolucji bakterii (jesli jest cos powaznego, bedzie na pubmed). Ja podejrzewam, ze oni nie mowia, ze bakterie nie moga wyewoluowac rezstencji - tym by sie osmieszyli. Pewnie udowodnili, ze jest to mozliwe _tez_ przez przenoszenie DNA. Ze bakterie to umieja, to juz daaawno wiadomo, ale prawdopodobnie oni jako pierwsi zademonstrowali zjawisko konkretnie na przenoszeniu rezystencji.

Ok, musze spadac, czesc,
-grayFalcon
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:45, 29 Gru 2006    Temat postu:

Cytat:
A jesli chodzi o te rzeczy z bakteriami... nie mam co publikowac. To standartowe cwiczenie z laboratorium na 3. czy 4. semestrze biotechnologii. Robi to rocznie (co najmniej) pare tysiecy studentow na swiecie.


Najwyraźniej przy starych nieaktualnych założeniach. Skoro jest niby takie oczywiste, że bakterie nabywają odporność same z siebie to Spetner nie robiłby badań w tym kierunku. Najwidoczniej nie było to oczywiste.

Cytat:
A podaj link do tego, co twierdzisz, ze przeczy ewolucji bakterii (jesli jest cos powaznego, bedzie na pubmed).


Przecież podałem to za książką nie netem.

Cytat:
Ja podejrzewam, ze oni nie mowia, ze bakterie nie moga wyewoluowac rezstencji - tym by sie osmieszyli.


Tak, tę propagandę już znamy, wszystko co przeczy założeniom ewolucjonistów ośmiesza tego kto to proponuje.

Cytat:
Pewnie udowodnili, ze jest to mozliwe _tez_ przez przenoszenie DNA. Ze bakterie to umieja, to juz daaawno wiadomo, ale prawdopodobnie oni jako pierwsi zademonstrowali zjawisko konkretnie na przenoszeniu rezystencji.


Nie, właśnie, że udowodnili, że jest to możliwe tylko tak. Jak znajdę chwilę spróbuję coś na ten temat przepisać z fragmentów pracy Spetnera.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:09, 29 Gru 2006    Temat postu:

Janku, w tej sytuacji wypadnie ci albo znalezc BARDZO STARANNE uzasadnienie, w jaki sposob kilka NIEODPORNYCH bakterii siedzacych na JALOWYM szkielku (czyli wymieniajacych sie fragmentami DNA tylko ze soba) prozwija sie w szczep, ktory uzyskal ODPORNOSC z tych fragmentow DNA (ktore - wedlug teorii przedstawianej przez Zillmera - NIE POSIADAJA genu odpowiedzialnego za odpornosc), albo dojsc do wniosku, ze Zillmer robi sobie jaja z publiki, zarabiajac na ludzkiej niewiarygodnej naiwnosci. W tym drugim przypadku lepiej by bylo, gdybys nie podpieral chrzescijanstwa takimi kpinami ateisty sprzedajacemu kontrowersyjne pseudonaukowe teoryjki pod publiczke (Zillmer to ateista; natomiast [link widoczny dla zalogowanych] to sztandarowy kreacjonista)...

Skoro zas mowimy o bakteriach i ewolucji: czy slyszales o [link widoczny dla zalogowanych]?

Nawiasem mowiac, [link widoczny dla zalogowanych] nie jest zadnym naukowcem, lecz inzynierem budowlanym, ma tytul doktora EKONOMII POLITYCZNEJ; czlonkiem Nowojorskiej Akademii Nauk moze zas zostac kazdy student, jesli tylko zaplaci skladke (bodajze $115 rocznie dla czlonkow spoza USA).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Oless




Dołączył: 05 Sty 2006
Posty: 2135
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:54, 29 Gru 2006    Temat postu:

wujzboj napisał:
... natomiast [link widoczny dla zalogowanych] to sztandarowy kreacjonista...

O kurka wodna :rotfl: a co to znaczy "sztandarowy kreacjonista"?
Wuj poszedł po najmniejszej lini oporu i spróbował sofistycznego chwytu w argumentacji że jak ktoś nie jest naturalistą to zapewne nic mądrego do powiedzenia mieć nie może ;P

Spetner jest biofizykiem. Interesuje się neodarwinizmem od ponad 30 lat.
Opublikował kilka tekstów w Journal of Theoretical Biology, Proceedings 2nd International Congress on Biophysics oraz w Nature.

Spetner może się mylić ale jakby nie było trzeba mieć niezły tupet by podważać jego kompetencje lakonicznym "to sztandardowy kreacjonista" (przy okazji wypada podać jakieś wypowiedzi wskazujące że Spetner jest kreacjonistą albo co Wujzbój rozumie przez ten termin...).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 1:56, 30 Gru 2006    Temat postu:

Oless, o Spetnerze wspomnialem tylko dlatego, ze Janek podkreslal, jakoby byla to praca "czysto laicka i nie ma nic wspólnego z żadnym kreacjonizmem" - a przyklad podal autorstwa kreacjonisty. Waga tego faktu dla oceny calosci jest niewielka (podobnie jak waga faktu, ze Zillmer nie jest zadnym naukowcem, tylko inzynierem i biznesmanem, a doktorat ma z ekonomii politycznej).

Wazne natomiast jest, ze historia z bakteriami to absurd. Grayfalcon wyjasnil, dlaczego. Do tego wyjasnienia dodalem komentarz, bo Janek zareagowal dosc dziwnie. Czekam na odpowiedz, teraz zarowno w sprawie szkolnego doswiadczenia z hodowla na szkielku, jak i w sprawie bakterii zywiacych sie nylonem.

Ide spac :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Oless




Dołączył: 05 Sty 2006
Posty: 2135
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:41, 30 Gru 2006    Temat postu:

wujzboj napisał:
...o Spetnerze wspomnialem tylko dlatego, ze Janek podkreslal, jakoby byla to praca "czysto laicka i nie ma nic wspólnego z żadnym kreacjonizmem" - a przyklad podal autorstwa kreacjonisty.

No więc właśnie o tym mówię Wujek :mrgreen:, co ma do rzeczy że laboratoryjne eksperymenty Spetnera (*) zostały wykonane przez osobę która odrzuca poprawność neodarwinizmu oraz skłania się ku koncepcjom kreacjonistycznopodobnym. Taki sposób argumentacji jest po prostu głupi. Czy gdyby te same badania przeprowadził Dawkins byłoby ok? No pomyśl trochę.
Tym bardziej że JanLew wyjaśnił co rozumie jako niekreacjonistyczność :
"Książka jak żadna inna ze znanych mi jest naszpikowana odnośnikami do takich renomowanych czasopism naukowych jak „Nature” itd. To książka napisana przez naukowca i nie ma w niej ani jednego fragmentu, gdzie autor popiera swe wnioski jakimiś pismami świętymi, czy literaturą kreacjonistyczną."


Co do doświadczenia to ponieważ jest ciekawe fajnie by było podać więcej szczegółów na temat uzyskiwania tej niepodatności na antybiotyk. Po prostu na czym dokładnie polega jego przeprowadzenie GrayFalcon.

-----------------------------
* - o tym że niektóre doświadczenia przedstawiane jako dowód na adaptację bakterii okazały się do bani
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
grayFalcon




Dołączył: 25 Gru 2005
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 16:02, 30 Gru 2006    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Cytat:
A jesli chodzi o te rzeczy z bakteriami... nie mam co publikowac. To standartowe cwiczenie z laboratorium na 3. czy 4. semestrze biotechnologii. Robi to rocznie (co najmniej) pare tysiecy studentow na swiecie.


Najwyraźniej przy starych nieaktualnych założeniach. Skoro jest niby takie oczywiste, że bakterie nabywają odporność same z siebie to Spetner nie robiłby badań w tym kierunku. Najwidoczniej nie było to oczywiste.



Dziwna argumentacja. Na standartowym cwiczeniu z Biotechnologii hodujemy rezystentne szczepy bakterii. To, ze sie robia odporne, to po prostu widac - jest to niezalezne od tego, jakie sa zalozenia experymentatora.

Nie jest to oczywiscie dowod na to, ze to jest jedyny sposob uodporniania - tylko na to, ze jest to jedna z mozliwosci.

Oles sie pytal, jak sie przeprowadza ten experyment. Prosto: Bierzesz kulture bakterii, rozcienczasz, rozprowadzasz kropelke na medium i czekasz. Jesli dobrze rozcienczyles, to po 48 godzinach widzisz kropki na medium - kazda wywodzi sie z jednej bakterii. Wicinasz sobie jedna z tych kultur i dajesz ja po kawalku do nowych szalek z medium. Do jednej z tych nowych szalek dajesz antybiotyk. Czekasz dalsze 48h, i sprawdzasz: W szalce bez antybiotyku rozmnaza sie pieknie, w tej z antybiotykiem nie. Widac: Nie ma rezystencji (pamietajmy, ze te dwie kolonie wyszly z jednej bakterii). Potem hodujesz sobie spokojnie dalej swoja podstawowa kolonie, tylko od czasu do czasu wycinasz kawalek i rozprowadzasz (bez rozcienczenia) po medium z antybiotykiem. No i po paru probach zobaczysz, ze jedna z tych bakterii rosnie pieknie na medium z antybiotykiem. Przez przypadkowa mutacje, inne wytlumaczenie trudno znalezc. No, poza niesterylna praca, ale jednak po paru semestrach sie umie pracowac dosc sterylnie ;)

Cytat:
Cytat:
A podaj link do tego, co twierdzisz, ze przeczy ewolucji bakterii (jesli jest cos powaznego, bedzie na pubmed).


Przecież podałem to za książką nie netem.


Myslalem, ze ma cos na www, bo nie bardzo chce mi sie wydawac pieniadze na te ksiazke.

Cytat:

Cytat:
Pewnie udowodnili, ze jest to mozliwe _tez_ przez przenoszenie DNA. Ze bakterie to umieja, to juz daaawno wiadomo, ale prawdopodobnie oni jako pierwsi zademonstrowali zjawisko konkretnie na przenoszeniu rezystencji.


Nie, właśnie, że udowodnili, że jest to możliwe tylko tak. Jak znajdę chwilę spróbuję coś na ten temat przepisać z fragmentów pracy Spetnera.


No to jestem ciekaw. W jaki sposob chce udowodnic, ze tworzenie rezystencji jest _niemozliwe_ przez mutacje? Moze udowodnil, ze mutacje to tez spisek?

Kurcze, on musi byc dobry. Albo obalil klasyczna genetyke i biochemie (musialby udowodnic ze mutacje nie istnieja), albo statystyke (jesli mutacje istnieja, to jest duze prawdopodobienstwo, ze z czasem jakas mutacja da cos sensownego, przede wszystkim jesli roznica jest na przyklad tylko jedna baza). W jednym i w drugim przypadku: :szacunek:

Czekam z duza ciekawoscia na opis jego experymentow. I wnioskowania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Oless




Dołączył: 05 Sty 2006
Posty: 2135
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:42, 30 Gru 2006    Temat postu:

Dzięki za algorytm doświadczenia krok po kroku. :D

grayFalcon napisał:
Przez przypadkowa mutacje, inne wytlumaczenie trudno znalezc.

E tam. Wystarczy że przy rozmnażaniu bakterii zachodziłoby coś na wzór rekombinacji. Oczywiście nie mam pojęcia o tym, ale teoretycznie nie trudno znaleźć alternatywne rozwiązanie. Tyle że to tylko teoretyczne gdybanie tak dla żartu.

grayFalcon napisał:
No to jestem ciekaw. W jaki sposob chce udowodnic, ze tworzenie rezystencji jest _niemozliwe_ przez mutacje?

To nieporozumienie. Watpię by Spetner zaprzeczał temu że bakterie przestają być podatne na antybiotyk. On jakoś specyficznie to interpretuje.

"Zastanawiając się nad wymogiem, że przypadkowe mutacje muszą, średnio rzecz biorąc, dodawać informację do genomu, Spetner zbadał przykłady adaptacyjnych mutacji, którym przypisuje się, że są prototypami makroewolucji (odporność bakterii na antybiotyki, odporność owadów na pestydcydy etc..) i odkrył, że przykłady te są fikcyjne. [..] ...wskazał, że istnieje wiele przykładów mutacji, które pozwalają bakterii żyć na nowym nawozie i wydają się dodawać mnóstwo informacji. W rzeczywistości pewne eksperymenty ujawniły wprowadzanie całkowicie nowego enzymu (zamiast degradacji istniejącego), a nowsze eksperymenty wykazały, że bakterie mogą mutować tworząc nowe funkcje, kiedy jest to potrzebne. Ale mutacje te nie są mutacjami punktowymi. Raczej wydają się one być mutacjami, po pierwsze, wywołanymi przez bodźce środowiskowe, i po drugie, mutacjami, które włączają istniejące geny..." (za Ewolucjoniści z wątpliwościami K.Jodkowski tekst [link widoczny dla zalogowanych])

Ja widzę u Spetnera :
1) podważanie ideii wg której przypadkowe mutacje są zdolne efektywnie tworzyć nową informację
2) pogląd wg którego organizmy są zdolne do załączania/wyłączania funkcji

Przykład polemiki Max vs. Spetner na temat neodariwnizmu i tez Spetnera dla forumowiczów anglojęzycznych:

[link widoczny dla zalogowanych] - krytka neodarwinisty Maxa

[link widoczny dla zalogowanych] - odpowiedź Spetnera
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
grayFalcon




Dołączył: 25 Gru 2005
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 22:12, 30 Gru 2006    Temat postu:

Oless napisał:
Dzięki za algorytm doświadczenia krok po kroku. :D

grayFalcon napisał:
Przez przypadkowa mutacje, inne wytlumaczenie trudno znalezc.

E tam. Wystarczy że przy rozmnażaniu bakterii zachodziłoby coś na wzór rekombinacji. Oczywiście nie mam pojęcia o tym, ale teoretycznie nie trudno znaleźć alternatywne rozwiązanie. Tyle że to tylko teoretyczne gdybanie tak dla żartu.


Rekombinacja (jesli dobrze rozumiem twoje uzycie tego slowa) to tez mutacja ;) Pare przykladow w [link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:

grayFalcon napisał:
No to jestem ciekaw. W jaki sposob chce udowodnic, ze tworzenie rezystencji jest _niemozliwe_ przez mutacje?

To nieporozumienie. Watpię by Spetner zaprzeczał temu że bakterie przestają być podatne na antybiotyk. On jakoś specyficznie to interpretuje.


Z tego co zrozumialem od Jana:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Pewnie udowodnili, ze jest to mozliwe _tez_ przez przenoszenie DNA. Ze bakterie to umieja, to juz daaawno wiadomo, ale prawdopodobnie oni jako pierwsi zademonstrowali zjawisko konkretnie na przenoszeniu rezystencji.

Nie, właśnie, że udowodnili, że jest to możliwe tylko tak.


to on podobno udowodnil, ze uzyskanie rezystencji przez mutacje jest niemozliwe - "udowodnil", ze jest mozliwe tylko przez przenoszenie informacji juz istniejacej.
Chyba ze zle zrozumialem Jana.

Cytat:

[link widoczny dla zalogowanych] - krytka neodarwinisty Maxa

[link widoczny dla zalogowanych] - odpowiedź Spetnera

Dzieki, przy okazji przeczytam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
olafbur




Dołączył: 23 Sty 2007
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 8:57, 24 Sty 2007    Temat postu:

10 lat temu (a w polskiej wersji 8) ukazała się książka o bardzo podobnej tematyce:

"Zakazana archeologia.Ukryta historia człowieka." Richard L. Thompson

[link widoczny dla zalogowanych]

Nie podważa ona ewolucji jako takiej, a pokazuje problemy z umieszczeniem w niej człowieka, przytaczając liczne, oficjalnie przemilczane, odkrycia archeologiczne oraz pokazując słabe strony powszechnie uznanych "faktów".
Przy okazji naświetla ona mechanizm rugowania osób ośmielających się dowodzić rzeczy sprzecznych z ogólnie przyjętymi paradygmatami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abangel666
Opiekun Kawiarni



Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 3057
Przeczytał: 9 tematów

Skąd: z Piekła

PostWysłany: Śro 9:03, 24 Sty 2007    Temat postu:

Na PSR jest klient, kreacjonista.... nie-katolik, jakiś protestant czy inny heretyk... twierdzi, że Świat stworzył Bóg 6 tys. lat temu, że wszyscy wywodzimy się z rodziny Noego, że dinozaury potopiły się w potopie i na wszystko ma odpowiednie cytaty z Biblii, którą uważa za dokument historyczny.

Jak kto chce to może sobie z nim pogadac, facet ma nicka: "Wapniak".

Pozdrawiam
ab.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makaron czterojajeczny




Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 714
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Znikąd

PostWysłany: Śro 14:27, 24 Sty 2007    Temat postu:

abangel666 napisał:
że dinozaury potopiły się w potopie


To calkiem logiczne ze w potopie cos sie potopilo bo inaczej potop by sie nie nazywal "potop" tylko "przelotne opady". He he.... :rotfl:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abangel666
Opiekun Kawiarni



Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 3057
Przeczytał: 9 tematów

Skąd: z Piekła

PostWysłany: Śro 20:34, 24 Sty 2007    Temat postu:

Tylko jakim cudem w potopie potopiły się wodne dinozaury?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Oless




Dołączył: 05 Sty 2006
Posty: 2135
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:01, 24 Sty 2007    Temat postu:

Nie znam żadnego kreacjonisty biblijnego który twierdzi że w Potopie potopiły się jakiekolwiek organizmy wodne, tym samym i "wodne dinozaury". Po potopie, co całkiem logiczne jeżeli już przyjmuje się globalną powódź, warunki środowiskowe uległy znaczącej zmianie i wiele gatunków wyginęło z powodu niedostosowania się do nowych warunków (w tym reszta dinozaurów).
Ciekawe co na forum psr robi taki człowiek do tej pory myślałem że to wewnętrzny klub PSRowców no chyba że chodziło no forum Racjonalisty.
Swoją drogą zabawnie brzmią słowa "nie-katolik, jakiś protestant czy inny heretyk" ; żyjemy w takim zaściankowym kraju że ludziom się wydaje że tylko katolicyzm istnieje w chrześcijańskim świecie, wyjazd za granicę, choćby na drugą stronę Odry dobrze robi :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
abangel666
Opiekun Kawiarni



Dołączył: 03 Lis 2006
Posty: 3057
Przeczytał: 9 tematów

Skąd: z Piekła

PostWysłany: Czw 6:48, 25 Sty 2007    Temat postu:

Tak... a w Wąchocku są takie wiry na rzece, że jak krowa chciała się wody napić to jej łeb ukręciło....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 1:11, 03 Lut 2007    Temat postu:

Cytat:
Cytat:
A to ciekawe... masz moze konkretne przyklady z tej ksiazki?



Sprobuję wpuścić jak znajdę chwilę. Przepisywanie książki to mordercze zajęcie.




Zgodnie z obietnicą znalazłem trochę czasu więc wstawiam trochę kwiatków z książki Zilmera. Naprawdę nie jest to wszystko, bo jego książka ma ponad 200 stron i cała jest usiana takimi rewelacjami. Wybrałem tylko to co mi najbardziej utkwiło w pamięci. Materiał prezentowany przez Zilmera jest różnisty. Szokujące jest zwłaszcza to, że prawie wszystko opiera na periodykach naukowych, choć część materiału to archiwalia opierające się na nieco starszych raportach ze znalezisk (w większości naukowych). Nie jest to nic zdrożnego moim zdaniem. Zauważmy, że sami ewolucjoniści opierają się na tak starych raportach i znaleziskach, przecież choćby ich Homo heidelbergensis to odkrycie z 1907 roku, które zostało przeprowadzone w warunkach dalekich od idealnych pod względem naukowym. Ale to nic przy tzw. człowieku pekińskim (Homo erectus pekinensis), którego ewolucjoniści odkryli i badali w latach 20. XX wieku i którego szczątki w dodatku bezpowrotnie przepadły w 1941 roku. To jednak nie przeszkadza im powoływać się wciąż na to odkrycie jako na argument. Stąd i ja za uznam za hipokryzję każdą ewentualna próbę dyskredytowania niektórych poniższych prezentowanych przez Zilmera równie nienajmłodszych eksponatów, czy raportów na ich temat, tylko z tego powodu, że nie są one świeżej daty. Jest to niestety częsta taktyka wśród ewolucjonistycznych socjotechników. Jest to jednak dla mnie równie absurdalna argumentacja jak stwierdzenia mojej siostrzenicy, która twierdzi, że zespół The Beatles, Bethoven, czy Mozart to kicha, ponieważ to starocie, których nie puszczają wśród hitów hip-hopowych na Vivie. Po prostu socjotechnikom używającym niekonsekwentnej argumentacji z góry dziękujemy. Nie uznaję też ataków ad personam w stylu „on nie ma choćby doktoratu z tego czy tamtego”, albo "wierzy w stworzenie i sympatyzuje z kreacjonistami", bo w merytorycznej dyskusji liczy się tylko argumentacja dobra, lub błędna, nie tytulaturki i etykietki, które racji nikomu nie dodają. Niemniej jednak nie chcę być w razie czego odbierany jako adwokat Zilmera i ograniczam się tylko do zrobienia poniższego wyciągu.

Zilmer czasem pisze, że niektóre z prezentowanych przez niego znalezisk spotkały się z próbą krytyki ewolucjonistycznej, ale na wszystko odpowiada polemiką odpierającą te argumenty. Przytacza też często wypowiedzi ewolucjonistów, którzy piszą o jego odkryciach w stylu: nie możemy uznać tego faktu, bo musielibyśmy przyznać, że się myliliśmy. To dobrze obrazuje jak ewolucjoniści uprawiają naukę i jaki mają stosunek do faktów: to fakty mają się podporządkować ich teorii, choć w nauce powinno być odwrotnie. Nie referuję jednak polemik Zilmera, bo to wszystko stałoby się zbyt rozwlekłe. Jak kogoś to interesuje to niech sobie po prostu kupi książkę.

W okolicach początku swej książki Zilmer ujawnia obraz wielkiego chaosu jaki tak naprawdę panuje w teorii ewolucji i w ramach wprowadzenia przede wszystkim dość błyskotliwie pokazuje, że rozmaite datowania ewolucjonistów są oparte na zupełnie niewiarygodnych metodach i przynoszą zupełnie fantastyczne wyniki. Przywołuje w tym miejscu czasopismo „Science” (tom 141, s. 634-637 i tom 224 z 6 kwietnia 1984, s. 58-61), które wspomina o datowaniu pewnego mięczaka za pomocą metody radiowo węglowej na wiek 2300 lat. Problem w tym, że to zwierzę było żywe w momencie przeprowadzania na nim datowania. Inne datowanie innego żywego stworzenia za pomocą tej samej metody dało wynik 27 000 lat.

Następnie dalej Zilmer pokazuje jak jedna i ta sama metoda może przynosić zupełnie sprzeczne wyniki datowań dla jednej i tej samej próbki. W naukowej publikacji „Arizona Bureau of Geology and Mineral Technology Bulletin” (197/1986, s. 1) podano, że na podstawie metody potas argon wiek potoku lawy w północnym dorzeczu Kolorado określono na 10 000 lat, podczas gdy inne laboratorium wydatowało tę próbkę na ponad 10 razy więcej – 117 000 lat („U.S. Atomic Energy Commision Annual Report”, nr C00-689-76).

Dalej Zilmer zwraca uwagę na fakt, że wulkan Mount St. Helens wyrzucił lawę 17 października 1980 roku i w 1992 roku dr Steven Austin (1996, s. 335-343) postanowił zrobić pewien eksperyment polegający na tym, że tę bardzo młodą wystygłą lawę przekazano do datowań ewolucjonistom w Geochron Laboratorium w Cambridge, którym nie powiedziano dla zachowania obiektywizmu badań skąd i z jakiego okresu pochodzi próbka dacytu z tego wulkanu. Laboratorium wydatowało próbki z tego wulkanu nawet na 2,8 miliona lat, choć miały one zaledwie ok. 10 lat.

Następnie Zilmer wskazuje na fakt, że datowanie radiometryczne popiołu z Wezuwiusza wykazało, że ma on ok. 3300 lat, choć był on o prawie 1400 lat młodszy, skoro Wezuwiusz wybuchł w 79 roku n.e. („Science”, tom 227, 29 sierpnia 1997, s. 1279-1280).

Dalej Zilmer publikuje (za „Earth and Planetary Science Letters”, tom 6, 1969, s. 47-55) całą listę przykładów błędnych wyników datowań za pomocą których ewolucjoniści mierzą czas znalezisk:

1) bazalt z Hualalai na Hawajach wydatowano na 1 milion 330 tysięcy lat, choć ma on zaledwie 200 lat (!).

2) bazalt z Etny we Włoszech wydatowano na 170 tysięcy lat, choć ma on nie więcej niż 2122 lata.

3) inny bazalt z Etny wydatowano na 210 tysięcy lat, choć ma on nie więcej niż 214 lat

4) bazalt z Sunset Crater wydatowano na 100 tysięcy lat, choć ma on ciut mniej niż 1000 lat.

5) plagioklaz z Mt. Lassen wydatowano na 80 tysięcy lat, choć ma on zaledwie 92 lata (!).

Drążąc dalej temat datowań Zilmer pokazuje, że nawet gdyby się odczepić od niewiarygodnych metod datowania ewolucjonistów i uznać je za choćby przybliżone do prawdy, to i tak mimo to znaleziono wiele artefaktów, m.in. szczątków kości, których datowania są zupełnie niezgodne z wykresami epok oficjalnie prezentowanych w ewolucjonistycznej doktrynie (ukłon w stronę tych, którzy twierdzą, że teoria ewolucji jest „faktem” tak „bezspornym” jak heliocentryzm – znana sztuczka socjotechniczna bardzo chętnie stosowana zwłaszcza przez racjonalistów i wszelkiej maści wojujących ateistów).

Znaleziono więc kości, które wedle ogromnych skal czasowych proponowanych przez ewolucjonistów powinny być od dawna sfosylizowane, tymczasem nie są. Na północnym zachodzie Alaski znaleziono takie właśnie kości dinozaurów kaczodziobych i rogatych („Journal of Paleaontology”, t. 61/1, 1986, s. 198-200 i Geological Society of America, >>abstract programs<<, t. 17, s. 548).

Wedle innego doniesienia („Edmonton Journal”, 26 października 1987 i „Saturday Night”, sierpień 1989, tom 104/8, s. 16-19) w Bylot Island w Nowej Funlandii odnaleziono żuchwę dinozaura kaczodziobego, która również nie była skamieniała.

„Science” opublikował artykuł na temat znalezionych w Utah kości dinozaurów sprzed rzekomo 80 milionów lat. Kości te jednak również nie są skamieniałe, mało tego, udało się nawet wydzielić z nich DNA, czego dokonał niejaki Scott R. Woodward.

Inni naukowcy w 2000 roku (Uniwersytet Alabama) odkryli podobne znalezisko w Dakocie Północnej. Chodzi o niesfosylizowane kości triceratopsa.

Dwa różne amerykańskie zespoły badawcze pod kierunkiem H.R. Millera przeprowadziły datowanie kości arkokantozaura znalezionych w rejonie Paluxy River w Teksasie. Wiek tych kości mierzono metodą węglową ale też spektometrem masowym, aby wynik był wszechstronny i niezależnie potwierdzony różnymi sposobami. Tylko co z tego, skoro wynik datowań tych kości był druzgocący dla doktryny ewolucjonistycznej: 36 500, względnie 32 000 lat. Po szoku jakiego doznali badacze przeprowadzono całe datowanie jeszcze raz (pewnie dlatego, żeby fakty pasowały do teorii ewolucji, choć powinno być odwrotnie), ale wynik był jeszcze mniejszy: 23 700, względnie 25 750 lat (opis w „Factum”, 2/1993, s. 46).

Jednak wedle oficjalnych ewolucyjnych tabel chronologicznych dinozaury miały wymrzeć gdzieś 65-100 milionów lat temu, w górnej kredzie.

Gwóźdź do trumny dobili rosyjscy uczeni, którzy porównali proporcje izotopów (czynnik istotny przy ewolucjonistycznych datowaniach) we wspomnianych kościach z Teksasu, w kościach dinozaurów z północno-zachodniej Syberii, w kościach współczesnych żółwi i w kościach człowieka z Cro-Magnon ze wschodniego Kazachstanu. To porównanie izotopów ukazało, że ludzie i dinozaury żyli jednocześnie („Factum”, 2/113, s. 48).

Następnie Zilmer podaje przypadek odnalezienia pokładów „zamarzniętego” lasu (wyspa Axel Heiberg, 1200 kilometrów od bieguna północnego), który wydatowano na 45 milionów lat. Drewno jest czarne i zawiera niewielkie pokłady bursztynu, jednak nie skamieniało. Przeciwnie, jest na tyle świeże, że można je nawet palić i strugać (J. F. Bazinger, „Our >>tropical<< Arctic, „Canadian Geographic”, tom 106/6, s. 2837, 1986/1987; por. „Time”, 22 września 1986).

Istnieją też inne odkrycia przeczące zupełnie ewolucjonistycznej tabeli chronologicznej. „Nature” z 8 maja 2003 roku (tom 423, s. 135-136) donosi o odnalezieniu skamieniałej muchy na Antarktydzie. Jednakże doktryna ewolucjonistyczna wyklucza istnienie takich wyżej rozwiniętych owadów na tym kontynencie, bo wedle niej jest on zlodowaciały od 30 milionów lat.

Dalej Zilmer opisuje też porażające problemy z ewolucjonistycznymi założeniami wobec ewolucji ludzi. I tak na przykład Charles E. Oxnard wykazał w „Nature” (tom 258, s. 389), że australopitek jako ogniwo pośrednie na drodze do człowieka to iluzja, ponieważ wszystkie kości jakie się w tej materii przedstawia niczym nie różnią się od kości choćby takiego orangutana. I istotnie, na stronie 116 Zilmer opublikował zdjęcie czaszki Australopithecus afarensis a tuż obok zdjęcie czaszki współczesnego szympansa. Są po prostu identyczne, jak z jednej formy.

Inny naukowiec, amerykańska antropolog Holly Smith opublikowała w 1994 roku analizę, w której dowiodła, że kolejne rzekome ogniwo pośrednie między ludźmi a małpami, Homo habilis, to zwykła małpa a nie człowiek („American Journal of Physical Anthropology”, tom 94, 1994, s. 307n). Inna analiza dokonana w tym samym roku w „Nature” (tom 369, 23 czerwca 1994, s. 645n) pokazała dokładnie to samo, że inny egzemplarz Homo habilis skatologowany pod symbolem STW 53, był dużo bardziej podobny do małp niż czegokolwiek innego. Następne ogniwo pośrednie okazało się ewolucjonistyczną iluzją.

Równie wielka porażka dotknęła kolejnego ewolucjonistycznego kandydata na ogniwo pośrednie między ludźmi a małpami – Homo rudolfensis, skatologowanego jako KNM-ER 1470. Okazało się, że czaszkę tego egzemplarza błędnie poskładano a poza tym ma ona zwyczajnie małpi wygląd („New Scientist”, tom 133, 11 stycznia 1992, s. 38-41). Inny paleantropolog, J. E. Cronin stwierdził to samo – Homo rudolfensis to nie żadna forma przejściowa tylko Australopithecus africanus („Nature”, tom 292, 1981, s. 13n). Ale nie tylko Cronin doszedł do takiego wniosku, inny badający KNM-ER 1470, prof. Alan Walker, paleoantropolog, także nie widzi w tym niczego więcej jak tylko szkielet małpy („Scientific American”, tom 239/2, 1978, s. 54).

Następnym niewypałem ewolucjonistów okazał się tzw. Homo erectus. Zilmer pokazuje, że ewolucjonistyczne argumenty przekonujące do tego, że było to jedno z ogniw na drodze do człowieka współczesnego, tzn. mniejsza wielkość mózgu (900 – 1100 cm. sześciennych) niż u ludzi dzisiejszych, i potężne wały nadoczodołowe, są po prostu naciągane, ponieważ taką samą objętość mózgu i takie same wały nadoczodołowe jak erectus mają choćby współcześnie żyjący Pigmeje, Malaje i aborygeni. Dla ewolucjonistycznych niedowiarków jest nawet zdjęcie takiego Malaja u Zilmera (s. 68). Na tym zdjęciu Zilmer z jednej strony pokazał czaszkę rzekomego Homo erectusa, zaś z drugiej dla porównania zdjęcie takiego Malaja. Podobieństwo uderzające. Profesor William Laughlin z Uniwersytetu w Connecticut zrobił porównanie erectusa z anatomią Eskimosów i mieszkańców Wysp Eleuckich i jego wniosek był taki sam. Inny egzemplarz erectusa, oznaczony KNM-WT 15 000, nie dość, że przypomina dużo młodszego od siebie neandertalczyka to co gorsza, nawet ewolucjonista Donald Johnson po porównaniu tego egzemplarza z anatomią współczesnych mieszkańców Afryki Środkowej widział wiele podobieństw. Profesor Helmut Ziegert z Uniwersyetu Hamburskiego odkrył na Saharze ślady osadnictwa (okrągłe chaty) sprzed 400 000 – 200 000 lat, kiedy miał żyć bardzo prymitywny erectus, który nie był jednak tak prymitywny jak chcą ewolucjoniści, ponieważ żył właściwie jak ludzie współcześni w Afryce (pływali łodziami, polowali na strusie, łowili ryby i nosili odzież ze skór). Znów brak istotnych różnic.

Zilmer pisze też, że tzw. chłopiec znad jeziora Turkana w Kenii, najsłynniejszy obecnie egzemplarz erectusa niczym nie różni się od człowieka współczesnego pod względem szkieletu. Wspomniany prof. Alan Walker założył się nawet, że przeciętny patolog nie odróżniłby tego szkieletu od szkieletu człowieka nowożytnego.

Dalej Zilmer omawia następne „ogniwo widmo” w ewolucjonistycznej doktrynie rzekomych ogniw pośrednich w historii człowieka – neandertalczyka. Na stronie 118 swej książki Zilmer publikuje zdjęcie zrobione w 1931 roku, na którym widać współczesnego dzikiego człowieka typu neandertalskiego żyjącego nieopodal Marakeszu w Maroko. Także w Ameryce Południowej znaleziono współczesne czaszki, które posiadają cechy typowo neandertalskie, np. pochyłe czoło. Następnie Zilmer przytacza pewną szczerą aż do bólu opinię jednego z ewolucjonistów: „Szczegółowe porównania szczątków neandertalczyka ze szkieletem człowieka współczesnego pokazały, że w anatomii neandertalczyka brak jakichkolwiek cech, które by świadczyły, że [...] różnił się od człowieka współczesnego” („National History”, tom 87, grudzień 1978, s. 10). Inny ewolucjonista podobnie: „Gdyby można go (neandertalczyka) wskrzesić i gdyby go wykąpanego, ogolonego i współcześnie ubranego wsadzić do nowojorskiego metra, to wątpliwe, czy wzbudziłby większe zainteresowanie niż każdy inny pasażer” (Strauss/Cave, „Quarterly Review of Biology”, tom 32, 1957, s. 348-363). Neandertalczyk był w stanie produkować bardzo nowoczesne narzędzia, np. klej wytapiany w temperaturze 360-400 stopni, który znaleziono w północnym Harzie (Bdw, 16 stycznia 2002). Jak niedawno napisał „Nature”, tom 394 z 20 sierpnia 1998 – „neandertalczyk prawie nie różni się od człowieka współczesnego” (s. 719-721) a paleoantroplog R. L. Holloway z Columbia University w Nowym Jorku napisał po porównaniu człowieka współczesnego z neandertalczykiem: „Nie jest możliwe znalezienie różnic między mózgami jednego i drugiego” (za Wong z 2004, s. 71). Okazało się także, że kości udowe neandertalczyka są takie same jak kości współcześnie żyjących Aleutów na Alasce.

„Nature” z 8 grudnia 1910 (tom 85, s. 176) donosi o odkryciu przez dr R. B. Neana z Laboratorium Anatomicznego w Manili ludzi typu neandertalskiego żyjących współcześnie na wyspie Luzon na Filipinach. Ludzie ci mają taki sam kształt czaszek jak tzw. neandertalczyk ze Spa, znaleziony w Belgii. Ludzie ci wykonują nawet takie same pięściaki jak te, które znajdowano u kopalnego neandertalczyka i które były wykonywane przez niego w środkowym paleolicie za pomocą techniki lewaluaskiej a także takie jak z okresu aszelskiego.

Podobnie „Nature” z 23 kwietnia 1908 roku (tom 77) opisuje bardzo dziwne znalezisko obszernie udokumentowane fotograficznie w Krakowskiej Akademii Umiejętności. Chodzi o grób z Nowosiółki w Polsce, w którym znaleziono szkielet z okresu V do III wieku p.n.e. Pomiary czaszki znalezionej w tym grobie wskazują, że ma ona cechy neandertalskie, choć jest oczywiście zbyt wczesna jak neandertalczyka.

A zatem kolejne „ogniwo pośrednie” ewolucjonistów okazało się widmem, jedynie innym „wariantem” człowieka współczesnego.

Zilmer pokazuje też, że ewolucjoniści dopuszczali się fałszerstw względem rzekomych znalezisk związanych z neandertalczykiem. Na przykład rzekome szczątki neandertalczyka z Wildscheuer okazały się szczątkami niedźwiedzia jaskiniowego po ponownych badaniach jakie przeprowadziło muzeum w Wiesbaden w 1999 roku, porównując te kości z kośćmi niedźwiedzia jaskiniowego z belgijskiej jaskini Scladina.

Kolejne rzekome ogniwo pośrednie w ewolucjonistycznej doktrynie historii powstania człowieka to Homo heidelbergensis, którego Zilmer ukazuje jako kolejne „widmo – ogniwo”. Okazuje się bowiem, że choćby czaszki współczesnych Eskimosów posiadają te same szczególne cechy, które posiada heidelbergensis. Tak samo na Południowym Pacyfiku znaleziono pewną rasę współcześnie żyjących wyspiarzy, która miała dokładnie takie same szczęki jak heidelbergensis. W grobowcu Toledo w pobliżu Ohio odkryto szkielety ludzi, którzy mieli równie wielkie szczęki („Chicago Report”, 24 października 1985).

Okazuje się, że problemy nie ominęły też słynnej Lucy. Badania kinematyczne wykazały, że jeśli Lucy była taka jak ją sobie wyobrażają ewolucjoniści, to nie mogła ona chodzić na dwóch nogach, jak to oni właśnie zgodnie z założeniami co do procesu hominizacji zakładają (Crompton i in. [w:] „Journal of Human Evolution”, 1998, tom 35, s. 55-74).

Poza tym dwunożność jako kryterium ewolucjonistów stanowiące o decydującym czynniku hominizacji okazało się kolejnym nietrafionym założeniem, ponieważ znaleziono szczątki chodzącej na dwóch nogach MAŁPY z Bamboli (tzw. Oreopithecus bambolii), która jest starsza od Lucy o 6 milionów lat. Kompletne szczątki takiej małpy znaleziono nawet w jeszcze starszych warstwach węgla brunatnego z górnego miocenu (10 milionów lat temu) w Toskanii i Sardynii we Włoszech (Herder Lexikon, 1994, s. 250).

Ewolucjoniści twierdzą też w swej oficjalnej doktrynie, że 30 000 lat temu, gdy wymarł neandertalczyk, miał istnieć już tylko Homo sapiens jako reprezentant człowieka. Przeczy temu jednak odkrycie Homo erectus datowanego na już 27 000 lat temu („Science”, 13 grudnia 1996, tom 274, s. 1870-1874) i odkrycie tzw. Homo florensis w 2003 roku (wyspa Flores w Indonezji), na której znaleziono szkielet dotąd nieznanego „gatunku” człowieka, który jest datowany na zaledwie 18 000 lat temu („Nature”, 28 października 2004, tom 431, s. 1055-1061 i s. 1087-1091). Dodatkowo miał on bardzo mały mózg – ok. 380 cm. sześciennych. Nawet Lucy miała większy mózg. W związku z tym Maciej Henneberg, antropolog z Uniwersytetu w Adelajdzie stwierdził: „Te wymiary każą wyrzucić na śmietnik wszystko, czego przez 32 lata nauczyłem się o ewolucji” („Focus”, 10/2005, s. 153).

Z drugiej strony dla oficjalnej tabeli chronologicznej ewolucjonistów druzgocące są odkrycia Homo sapiens datowane grubo ponad normę. W Kanjera w Kenii (koło Jeziora Wiktorii) znaleziono szkielet człowieka w niczym nie różniący się od ludzi współczesnych, datowany na milion lat temu, czyli 850 000 lat „za wcześnie” („Science News”, tom 115, 1979, s. 196n). Podobnie w Olduvai znaleziono (Leakey) pozostałości kamiennej chaty datowanej na 1 700 000 lat temu.

Inne odkrycie, dokonane w Laeotoli w 1979 roku, również przeczy oficjalnemu datowaniu ewolucjonistycznemu, ponieważ znaleziono tam stopy ludzkie odciśnięte w skamieniałych warstwach powulkanicznych. Problem polega na tym, że to dużo za wcześnie na człowieka, prawie 3 miliony lat, ponieważ metodą potas argon wydatowano te warstwy jako powstałe 3,6-3,8 miliona lat temu (M. Leakey, 1979, s. 452). Dr Louise Robbins z Uniwersytetu Karoliny Północnej, ekspertka od odcisków stóp stwierdziła: „Jak na wiek tufów, w których je znaleziono, wyglądają ludzko i współcześnie” („Science News”, tom 115, 1979, s. 196n). Mary Leakey, która uczestniczyła w badaniu odkrycia również stwierdziła, że odciśnięta stopa w niczym nie różni się od ludzkiej stopy współczesnej. Podobne opinie wydawali inni badacze. Russell H. Tuttle: „we wszystkich rozpoznawalnych aspektach morfologicznych stopy, które te ślady odcisnęły, są nie do odróżnienia od stóp współczesnego człowieka” („New Scientist”, tom 98, 1983, s. 373). Tim White: „Są one dokładnie takie, jak odciski stóp człowieka współczesnego” (za Johanson/Edey, 1981, s. 250).

Już od dawnych czasów geolodzy znajdywali wiele artefaktów przeczących oficjalnym założeniom ewolucjonizmu. Oto mały przegląd historyczny:

Latem 1860 roku włoski geolog prof. Giuseppe Ragazzoni znalazł koło Castenedolo (10 km od Bresci) skamieniałe ludzkie kości człowieka współczesnego w warstwach plioceńskich. Wykopaliska powtórzono w 1880 roku i znaleziono dalsze szkielety, które były przykryte warstwą kinku charakterystycznego wedle geologów dla astienu (środkowego pliocenu) i które były oblepione skamieniałymi muszlami, co ostatecznie wykluczało, że szkielety te mogły być efektem niedawnego pochówku lub efektem naniesienia przez wodę. W znaleziskach tych odkryto takie stężenie fluoru i uranu, zgodnie z którym rzeczywiście powinny być one datowane na pliocen. Te odkrycie przeczy oficjalnej doktrynie ewolucjonistycznej, która na pliocen przewiduje dopiero australopiteki.

Inne podobne odkrycie zostało dokonane przez Hansa Recka (Uniwersytet Berliński), który znalazł szkielet człowieka współczesnego w Olduvai dosłownie wtopiony w skałę. Musiano użyć aż przecinaka i młotka żeby to wydłubać. Ten szkielet wydatowano również na pliocen (dokładniej rzecz biorąc na starszy pliocen, 1,7 miliona lat temu). Nawet ewolucjonista Leakey musiał się zgodzić na te datowanie („Nature”, 1931, tom 121, s. 499-500).

Znaleziono też wiele ludzkich artefaktów w warstwach (lub one same są tak datowane), które nie zgadzają się z oficjalną ewolucjonistyczną tabelą chronologiczną. Na przykład:

- złoty łańcuszek w węglu datowanym na 260 do 320 milionów lat, znaleziony w Morrisonville w Illinois („Morrisonville Times”, 11 czerwca 1891, s. 1).

- w warstwach karbońskich, czyli istniejących ponad 350 milionów lat przed pojawieniem się człowieka (wedle oficjalnej doktryny ewolucjonistycznej) znaleziono:

a) naparstek (J. Q Adams, w: „American Antiquarian”, 1883, s. 331-332).

b) przyrząd z żelaza (John Buchanan, w: “Proceedings of the Society of Antiquarians of Scotland”, rocznik 1, 1853).

c) gwóźdź znaleziony w kamieniołomie Kingoodie w pobliżu Dundee w Szkocji w rozbitym bloku piaskowca datowanym na 387 milionów lat.

d) naczynie ze srebrnymi elementami („Scientific American”, 5 czerwca 1852).

e) gwóźdź w bloku kwarcytu w Kalifornii („Times”, 24 grudnia 1851, s. 5). Taki sam gwóźdź znaleziono również w skale w jednej z kopalni w Peru.

f) ślady stóp w skale jakie znaleziono w Kentucky („Science News Letter”, 10 grudnia 1938, s. 372), w Missouri („The American Journal of Science and Arts”, 1822, s. 223-231), w Pensylwanii (“Science News Letter”, 29 października 1938, s. 278-279).

g) długi na 37 cm odcisk stopy w skale znaleziony 7 km na północ od Parkesburga w stanie Wirginia Zachodnia („American Anthropologist”, tom 9, 1896, s. 66).

h) Pruskie Muzeum Państwowe w 1908 roku otrzymało skamieniałą kość ludzką z okresu karbońskiego, datowaną na jakieś 300 milionów lat (za Heimatliche Plaudereien aus Nenkirchen z 1975 roku).

i) kości człowieka w pokładzie węgla datowanego na 286 milionów lat i znalezionego w Macoupin w Illinois („The Geologist”, 1862).

j) nawet prof. W. G. Burroughs, kierownik Zakładu Geologii Berea College w Berea w Kentucky pisał w „The Berea Alumnus” z listopada 1938 (s. 46n), że w Rockastle, Jackson i „wielu innych miejscowościach pomiędzy Pensylwanią a Missouri” widział odciski ludzkich stóp w warstwach karbońskich. Na świadka swych spostrzeżeń przywołuje on dr C. W. Gilmora, kustosza działu paleontologii kręgowców w Smithsonian Institution. Dwóch wysokich rangą niezależnych od siebie uczonych potwierdza więc, że takie znaleziska naprawdę istnieją. A może to była tylko jakaś zmowa kreacjonistów? :)

k) w skałach fosfatowych z okresu trzeciorzędu znaleziono szczątki ludzkie w Karolinie Południowej, obok szczątków hardozaura, waleni, nosorożców, mamutów, psów, świni itd.

l) profesor geologii Giovanni Capellini znalazł skamieniałe szczątki kości walenia z górnego pliocenu (Balaentousa) noszące ślady nacięć jakie mógł zostawić tylko człowiek. Jednak zdaniem ewolucjonistów w górnym pliocenie człowiek jeszcze nie istniał.

m) inne podobne znalezisko to znaleziona koło San Valentino kość nosorożca datowana na astien (górny pliocen), w której znaleziono wywiercony przez człowieka otwór. Odkrycie to zaprezentowano na konferencji Włoskiego Komitetu Geologicznego w 1876 roku, gdzie orzeczono, iż „ślady obróbki przez człowieka są tak ewidentne, że wykluczają wszelkie wątpliwości”. Podobne do tego odkrycia jest znalezisko z formacji muszlowo-marglowej zwanej Red Crag, w której znaleziono przewiercone zęby rekinów w warstwie datowanej na 2 do 2,5 milionów lat, kiedy wedle ewolucjonistów istniały dopiero małpy (australopiteki) ale nie człowiek. W tej samej warstwie znaleziono też wyraźnie obrabiane krzemienie, skrobacze i pięściaki. Międzynarodowa komisja specjalistów od prehistorii wydała w 1923 roku oświadczenie na temat tych artefaktów: „w nienaruszonych dolnych warstwach Red Crag występują obrobione krzemienie (widzieliśmy je na własne oczy). Powstały one nie inaczej, jak za sprawą istniejącego w trzeciorzędzie człowieka albo hominida. Jako prehistorycy uważamy ten fakt za absolutnie dowiedziony”.

n) jeszcze bardziej sensacyjne znalezisko to nosząca ślady obróbki przez ludzi kość Halitherium, wymarłej krowy morskiej z warstwy dolnego miocenu. Problem polega na tym, że ludzie, którzy poćwiartowali tę krowę musieliby żyć 20 milionów lat temu, co zupełnie nie pasuje do obecnych założeń ewolucjonistów.

Ale są i nowsze odkrycia tego typu (to jakby się ktoś czepiał, że te doniesienia są stare, choć przecież jak wspominałem raporty ewolucjonistów ze znalezisk też są często równie stare), na przykład:

a) w 1989 roku francuski archeolog Eugene Bonifay znalazł ludzkie narzędzia kamienne pod warstwą popiołów wulkanicznych datowanych na 2 miliony lat temu („Science”, tom 246, 6 października 1989, s. 28-30). To znowu przeczy oficjalnej doktrynie ewolucjonistycznej, ponieważ w tym czasie, czyli w pliocenie, nie było ludzi, a co najwyżej małpy australopiteki.

b) odcisk ludzkiej stopy w skale na pustyni Gobi, znalezionej przez ekipę paleontologiczną w 1959 roku (raport w „Smena”, nr 8 z 1961 roku).

c) ślad ludzkiej stopy w Turkmenistanie, odciśniętej w skale datowanej na 150 milionów lat. Obok niej znaleziono odciśnięty odcisk trójpalczastej stopy dinozaura („Moskowskije Nowosti”, nr 24 z 1983 roku, s. 10). Idąc za ciosem tego znaleziska, sugerującego współegzystencję ludzi i dinozaurów, na stronie 23 swej książki Zilmer publikuje zdjęcie wielkich kości grzbietu dinoazaura, które leżą na Saharze, obok zaś w tej samej warstwie widać dobrze zachowane kości ludzkie takiego człowieka jak współczesny. Odkrycia tego dokonał zespół Serena niedawno, bo w 2003 roku (choć pewnie dla maynarda to byłoby już zbyt dawno temu).

Zilmer wskazuje też na przeczące teorii ewolucji znaleziska, które mogą być dziś badane i są dostępne. Jednym z takich odkryć jest skamieniała ręka ludzka i stopa z okresu karbońskiego, którą już badano w Wiedniu z okazji wystawy „Ancient Mysteries”, datując ją na czasy dinozaurów. Znalezisko to jest własnością prof. Jaime Guitierrez Lega z Bogoty w Kolumbii. Znalezisko było badane przez dr Reinharta Fousa i prof. dr. Friedricha Windischa z Instytutu Anatomicznego Uniwersytetu Wiedeńskiego, którzy potwierdzili, że są to szczątki hominida z ery mezozoicznej, czyli z okresu, w którym wedle doktryny ewolucjonistycznej „nie mógł” żyć człowiek.

Na stronie 68 Zilmer publikuje też swoje zdjęcie innego współczesnego i dostępnego dla ewentualnego badania znaleziska, piaskowca datowanego na 140 milionów lat, w którym wyraźnie widać odcisk ludzkiej ręki. Skałę tę znaleziono w Paluxy River koło Glen Rose. Na tej samej stronie Zilmer publikuje swoje zdjęcie obok piaskowca z okresu kredowego, w którym wyraźnie widać wtopiony w skałę młotek ze skamieniałym trzonkiem (!). Na stronie 72 Zilmer publikuje też swoje zdjęcie odcisku podeszwy ludzkiej w wydatowanej na 570 milionów lat skalnej płycie łupkowej. Obok odcisku tego buta na tej samej skalnej płycie widać skamieniałego trylobita, który zdaniem ewolucjonistów wyginął 250 milionów lat temu, gdy człowieka jeszcze miało nie być na ziemi. Wszystkie te znaleziska są dostępne do badań a zdjęcia w książce są bardzo wyraźne i dobrej jakości (w kolorze rzecz jasna).

Zillmer trafnie podsumowuje te wszystkie przeczące datacji ewolucjonistów znaleziska i pokazuje, że ewolucjoniści stoją teraz przed nieprzezwyciężalnym dylematem: albo będą bronić swej datacji nadal, tylko wtedy ich teoria zostanie obalona przez wspomniane znaleziska, które są za stare jak na ich chronologię, albo przyjmą, że znaleziska te są młodsze, tylko wtedy okaże się, że wszystko inne musi być też dużo młodsze (np. te dinozaury czy trylobity, które żyły razem z ludźmi) i trzeba skrócić wszystkie ery, a tym samym było za mało czasu, nie było tych milionów lat aby to wszystko zdążyło "jakoś" wyewoluować. A zatem i tak źle i tak niedobrze. Niezły klops.

Inna ciekawostka jaką opisuje Zilmer: Sudhir Kumar i Blair Hedges z Uniwersytetu Stanowego w Pensylwanii po badaniu wielu próbek materiałów doszli do wniosku, że większość ssaków istniała już 100 milionów lat temu, nie zaś jak zakłada oficjalna doktryna ewolucjonistyczna – dopiero 35 milionów lat później („Nature”, tom 392, 30 kwietnia 1998, s. 917-920).

Kolejne nowsze odkrycie zaprzeczające oficjalnej chronologii ewolucjonistów to znalezisko w Petrified Forest National Park w Arizonie, gdzie tym razem znaleziono skamieniałe pnie drzew liczące sobie 200 milionów lat, sterczące na zboczu dzisiejszej Góry Stołowej. W pniach tych znaleziono skamieniałe gniazda pszczół i os („Arizona Republic”, 26 maja 1995, s. B7). Problem polega na tym, że pszczoły i niezbędne im do życia rośliny miały się rzekomo rozwinąć 140 milionów lat po zniszczeniu tego lasu.

Na zakończenie przytoczę pewien fragment z książki Zilmera:

„Ewolucjoniści stworzyli też mit >>znikających organów<<, który w literaturze przedmiotu w kółko jest powtarzany. Przez dziesięciolecia wmawiano nam, że w organizmach wielu stworzeń istnieje wiele organów bez żadnych funkcji. Zostały one odziedziczone po przodkach, a ponieważ nie miały zastosowania, skarlały – byłyby to swego rodzaju >>odpadki<< procesu ewolucyjnego rozwoju. Lista zanikających organów opracowana przez niemieckiego anatoma R. Wiedersheima z 1895 roku liczy około 100 pozycji. Jest tam wymieniona między innymi ślepa kiszka, która jednak w żadnym razie nie jest bezużyteczna i zbędna, tylko jest organem limfatycznym, który uczestniczy w zwalczaniu infekcji. W miarę postępów nauk okazywało się, że prawie wszystkie organy z listy w rzeczywistości mają bardzo ważne funkcje. Dlatego teza o >>zanikających organach<<, tak jak inne ewolucjonistyczne bajeczki, została po cichu pogrzebana. Przeciętny zjadacz chleba wierzy w nią jednak i dziś, podobnie jak w to, że na końcu kręgosłupa mamy skarlały ogon. Tymczasem kość ogonowa jest niezbędnym elementem podpierającym miednicę. Mylił się także Darwin, uznając księżycowatą fałdę oczną za organ zanikający. W rzeczywistości służy ona oczyszczaniu i nawilżaniu gałki ocznej” (strona 210-211).


Ostatnio zmieniony przez Jan Lewandowski dnia Pią 11:10, 06 Sty 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makaron czterojajeczny




Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 714
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Znikąd

PostWysłany: Sob 18:40, 03 Lut 2007    Temat postu:

Na poczatek powiem ze mnie osobiscie teoria ewolucji ani ziebi ani grzeje. Gdyby jutro znikla nic by sie w moim swiatopogladzie nie zmienilo.

Bez bicia tez moge sie zgodzic ze teoria ewolucji jest czesto naduzywana i stanowi ideologiczna "zapchajdziure" dla roznych walczacych ateistow.

Teorii ewolucji ani wielu przytoczonych tu faktow nie moge samodzielnie ocenic bo sie na tym nie znam. Nie znam sie tez na szczegolach technik datowania probek.

Z przytoczonych tu informacji zaintersowala mnie jednak jako milosnika historii informacja o datowaniu wybuchu Wezuwiusza.

Jan Lewandowski napisał:

Następnie Zilmer wskazuje na fakt, że datowanie radiometryczne popiołu z Wezuwiusza wykazało, że ma on ok. 3300 lat, choć był on o prawie 1400 lat młodszy, skoro Wezuwiusz wybuchł w 79 roku n.e. („Science”, tom 227, 29 sierpnia 1997, s. 1279-1280).


Pomijajac drobna literowke (powinien byc tom 277 zamiast 227) adres bibliogtaficzny sie zgadza wiec postanowilem te informacje sprawdzic. Niestety ogolnie dostepny jest tylko abstrakt ale nie potwierdza on w zadnej mierze wyciagnietego przez Zilmera wniosku.

Oto ten abstrakt w calosci ze strony iinternetowej "Science"

[link widoczny dla zalogowanych]

Cytat:
Reports

40Ar/39Ar Dating into the Historical Realm: Calibration Against Pliny the Younger
P. R. Renne, * W. D. Sharp, A. L. Deino, G. Orsi, L. Civetta

Laser incremental heating of sanidine from the pumice deposited by the Plinian eruption of Vesuvius in 79 A.D. yielded a 40Ar/39Ar isochron age of 1925 &plusmn; 94 years ago. Close agreement with the Gregorian calendar-based age of 1918 years ago demonstrates that the 40Ar/39Ar method can be reliably extended into the temporal range of recorded history. Excess 40Ar is present in the sanidine in concentrations that would cause significant errors if ignored in dating Holocene samples.

P. R. Renne, Berkeley Geochronology Center, 2455 Ridge Road, Berkeley, CA 94709, USA, and Department of Geology and Geophysics, University of California, Berkeley, CA 94720, USA.
W. D. Sharp and A. L. Deino, Berkeley Geochronology Center, 2455 Ridge Road, Berkeley, CA 94709, USA.
G. Orsi, Dipartamento di Geofisica e Vulcanologia, Universit&agrave; di Napoli, Largo Santo Marcellino 10, Napoli, Italy.
L. Civetta, Dipartamento di Geofisica e Vulcanologia Universit&agrave; di Napoli, Largo Santo Marcellino 10, Napoli, Italy, and Vesuvian Volcanological Observatory, 249 Via Manzoni, Napoli, Italy.
* To whom correspondence should be addressed at Berkeley Geochronology Center, 2455 Ridge Road, Berkeley, CA 94709, USA.


Jesli dobrze rozumiem to datowanie dalo wynik 1925 lat (plus/minus 94) co jest chyba niezlym wynikiem wobec 1918 lat ktore w roku badan wynikaly ze zwykelgo datowania historycznego. Margines bledu wynosi grubo ponizej 10%.

Bardzo prosze o wyjasnienie skad w takim razie Zilmer wyciagnal swoj wniosek i dlaczego tak ostentacyjnie zlekcewazyl wnioski samych autorow?

Jesli podobnie wyciaga inne wnioski to raczej nie zacheca mnie to do zapoznania sie z ta ksiazka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:20, 03 Lut 2007    Temat postu:

W zacytowanym przez ciebie fragmencie jest mowa akurat o datowaniu potasowo argonowym (Close agreement with the Gregorian calendar-based age of 1918 years ago demonstrates that the 40Ar/39Ar method can be reliably extended into the temporal range of recorded history) a Zillmer pisze o datowaniu radiometrycznym ogólnie. Najwidoczniej artykuł opisuje różne sposoby datowań wulkanu a twój abstrakt dotyczy akurat jednego z badań, które opisywał Zillmer (wcale nie wiadomo, czy akurat tego o którym mówił Zillmer, bo datowań tych jest kilka). Nawiasem mówiąc Zillmer pokazuje też wątpliwą wiarygodność metody potasowo argonowej i rozpisuje się o tym nawet na wielu stronach. Pokazuje, że ta metoda daje wyniki zależne od wstępnej kalibracji i założeń, co stawia pod znakiem zapytania jej skuteczność, skoro tyle ile ustawimy na wejściu otrzymamy na wyjściu. Ewolucjonistom działa ona tylko wtedy, gdy wiedzą jaki wiek ma tak naprawdę coś co badają. Wezuwiusz wiadomo kiedy wybuchł stąd nic dziwnego, że w twoim abstrakcie wynik jest zgodny z prawdą. A raczej zgodny z pierwotnym założeniem, którym był z góry znany wiek Wezuwiusza. Kiedy jednak już nie wiadomo jaki ma być wynik metoda ta daje ciała, jak pisałem: W naukowej publikacji „Arizona Bureau of Geology and Mineral Technology Bulletin” (197/1986, s. 1) podano, że na podstawie metody potas argon wiek potoku lawy w północnym dorzeczu Kolorado określono na 10 000 lat, podczas gdy inne laboratorium wydatowało tę próbkę na ponad 10 razy więcej – 117 000 lat („U.S. Atomic Energy Commision Annual Report”, nr C00-689-76).

To prawda. Liczące zaledwie 200 lat skały (powstałe w niedawnych wylewach wulkanicznych) w Himalajach (znajdujące się niedaleko miejscowości Hualalei) za pomocą metody potasowo-argonowej datowano na liczące od 160 milionów lat do 3 miliardów lat. Inne skały w tym rejonie, liczące również nie więcej niż 200 lat, przy pomocy tej samej metody datowano na 22 miliony lat. Mimo to, za pomocą tej metody próbuje się datować wiek kopalnego człowieka (m.in. czaszki 1470). Nie bez kłopotów. Warstwy ziemi poniżej szczątków słynnego Zinjanthropusa zostały przy pomocy rzeczonej metody określone jako mające o od 250 000 do miliona lat mniej niż warstwy ziemi przykrywające te szczątki, co sprzeciwia się ewolucyjnym założeniom (wedle nich im niższe warstwy tym starsze powinny one być).

Cytat:
Jesli podobnie wyciaga inne wnioski to raczej nie zacheca mnie to do zapoznania sie z ta ksiazka.


Jasne, za pomocą jednej pierdoły, niejasności czy nieścisłości odrzucić całą książkę. Znana metoda.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Makaron czterojajeczny




Dołączył: 13 Sty 2007
Posty: 714
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Znikąd

PostWysłany: Nie 1:26, 04 Lut 2007    Temat postu:

Jan Lewandowski napisał:
Najwidoczniej artykuł opisuje różne sposoby datowań wulkanu a twój abstrakt dotyczy akurat jednego z badań, które opisywał Zillmer (wcale nie wiadomo, czy akurat tego o którym mówił Zillmer, bo datowań tych jest kilka).


To nie jest "moj" abstrakt. To jest abstrakt autorow artykulu i wnioski w nim podane nie sa nawet zblizone do wnioskow Zillmera (ile on w koncu ma "l" w nazwisku bo przedtem mial jedno a teraz ma dwa).

Jesli autorzy wyciagneli z wlasnych badan kompletnie nieprawidlowe koncowe wnioski to Zillmer powinien chyba wyslac jakas polemike do "Science". Tak postepuje uczciwy naukowiec kiedy widzi blad u kolegow. Czy Koledze cos wiadomo o takim posunieciu Zillmera?

Jan Lewandowski napisał:

Cytat:
Jesli podobnie wyciaga inne wnioski to raczej nie zacheca mnie to do zapoznania sie z ta ksiazka.


Jasne, za pomocą jednej pierdoły, niejasności czy nieścisłości odrzucić całą książkę. Znana metoda.


Ja spokojnie zadaje Koledze pytanie wiec doprawdy nie rozumiem dlaczego Kolega nie moze odpowiedziec mi w podobnym tonie tylko koniecznie musi mi dac znac ze uwaza moje pytanie za "pierdoly".

Nie napisalem tez ze "odrzucam" ksiazke Zillmera bo sie na tym nie znam. Napisalem tylko ze powolywanie sie na badania z ktorych sami autorzy wyciagaja zupelnie inny wniosek nie zacheca mnie do zapoznania sie z ta ksiazka.

Ale byc moze to tylko Kolega zapomnial w swym streszczeniu zaznaczyc ze Zillmer uczciwie wspomina iz sami autorzy badan wyciagneli odmienne wnioski i zarazem udowadnia dlaczego byli w bledzie. Jesli tak robi - to oczywiscie zmieniam zdanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jan Lewandowski




Dołączył: 12 Gru 2005
Posty: 2512
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:58, 04 Lut 2007    Temat postu:

Cytat:
To nie jest "moj" abstrakt. To jest abstrakt autorow artykulu i wnioski w nim podane nie sa nawet zblizone do wnioskow Zillmera (ile on w koncu ma "l" w nazwisku bo przedtem mial jedno a teraz ma dwa).

Jesli autorzy wyciagneli z wlasnych badan kompletnie nieprawidlowe koncowe wnioski to Zillmer powinien chyba wyslac jakas polemike do "Science". Tak postepuje uczciwy naukowiec kiedy widzi blad u kolegow. Czy Koledze cos wiadomo o takim posunieciu Zillmera?


Bzdura. Albo znowu udajesz greka albo znów naprawdę nie rozumiesz co się do ciebie pisze. Cierpliwie powtórzę to co powiedziałem już raz, dodając kilka słów, które nie pozostawią wątpliwości o co mi chodzi:

"W zacytowanym przez ciebie fragmencie jest mowa akurat o datowaniu potasowo argonowym (Close agreement with the Gregorian calendar-based age of 1918 years ago demonstrates that the 40Ar/39Ar method can be reliably extended into the temporal range of recorded history) a Zillmer powołując się na ten art pisze o datowaniu radiometrycznym ogólnie, wcale nie precyzując, że akurat o to mu chodzi. Najwidoczniej artykuł opisuje różne sposoby datowań wulkanu a twój abstrakt dotyczy akurat jednego z badań, na które powołał się Zillmer (wcale nie wiadomo, czy akurat tego o którym mówił on sam, bo datowań tych jest kilka)".

Innymi słowy autorzy w swym podsumowaniu stwierdzili, że metoda potasowo argonowa sprawdziła się w przypadku Wezuwiusza. Wcale nie oznacza to jednak, że tak samo było w przypadku innych metod radiometrycznych w procesie tych badań jakie mogły być wspomniane w tym arcie (bo to jest charakterystyczne dla artykułów naukowych, które z reguły tworzą przegląd wyników innych badań). Tego nie wiesz, dlatego zarzucanie autorowi, że coś wypaczył, na bazie znajomości tylko krótkiego streszczenia wniosku końcowego artu (!) na temat tylko jednej metody (choć Zillmer mógł mieć na myśli zupełnie inną metodę radiometryczną o jakiej równie dobrze mógł wspominać ten artykuł) uważam za zwyczajną bezczelność.

Cytat:
Napisalem tylko ze powolywanie sie na badania z ktorych sami autorzy wyciagaja zupelnie inny wniosek nie zacheca mnie do zapoznania sie z ta ksiazka.


Nie, nie wiesz, czy Zilmer powołał się akurat na te badanie jakie autorzy zechcieli podsumować w konkluzywnym abstrakcie. Mógł się powołać na każde inne, które mogło być równie dobrze wspomniane przy okazji. Metod radiometrycznych jest dużo, potasowo argonowa jest tylko jedną z wielu.

Cytat:
Ale byc moze to tylko Kolega zapomnial w swym streszczeniu zaznaczyc ze Zillmer uczciwie wspomina iz sami autorzy badan wyciagneli odmienne wnioski i zarazem udowadnia dlaczego byli w bledzie. Jesli tak robi - to oczywiscie zmieniam zdanie.


Ty naprawdę nie czaisz gdzie robisz babola w rozumowania, więc znów powtórzę: Zillmer nie powoływał się na ten asbtrakt, tylko na artykuł (a w nim mogło być wszystko) i tyle.

Dopóki nie będzie się znać całości treści tego artu to zarzucanie mu przez ciebie, że coś wypaczył jest tylko bezproduktywnym gdybaniem i spekulowaniem. Dlatego dalszy spór w tej materii jest tylko przelewaniem przez ciebie z pustego w próżne. Nigdy nie widziałem nikogo kto na podstawie krótkiej notatki o konkluzji artykułu orzekał, że czegoś w nim nie było. No ale ateiści potrafią stosować różne sofistyczne triki w swej desperackiej walce, aby tylko zaatakować kogoś kto obala ich mity modernistyczne.

PS Przepraszam wszystkich, że nieco zniekształciłem nazwisko autora, pisząc Zillmer przez jedno "l". Oczywiście nazwisko to pisze się przez dwa "l".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Genesis Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 1 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin