Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Państwa o hojnym socjalu świetnie się mają

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński




Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 13549
Przeczytał: 87 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:59, 24 Kwi 2019    Temat postu: Państwa o hojnym socjalu świetnie się mają

Zacznę ten wątek od wyznania osobistego: zetknięcie z polską odmianą kapitalizmu zmieniło moje wyobrażenia o ekonomii.
Dorastałem w PRL-u. Od razu zastrzegam, nigdy nie wierzyłem w wyższość socjalizmu nad kapitalizmem. Byłem wychowywany w rodzinie, w której ani komunizmu, ani ZSRR, ani tzw. "władzy ludowej" się nie lubiło, nie ufało, traktowało jako wrogi dla kraju okres. Za to miałem raczej wyidealizowany obraz kapitalizmu w zachodnim stylu. Na "zachodzie" bowiem wszystko jawiło się jako bliskie ideału: ludzie mieli samochody, kupowane ze zwykłej pracy na etacie, jeździli na zagraniczne wycieczki, kupowali w dobrze zaopatrzonych sklepach, mieli piękne domy, mieszkania, samochody. Właściwie Zachód był - z tamtej mojej perspektywy - niemal rajem, zaś wszystko co złe mówiła o nim komunistyczna władza, musiało być fałszem. Dlatego, gdy nastały zmiany roku 1989 byłem entuzjastycznie nastawiony do idei kapitalizmu. Teraz wszystko wreszcie miało nabrać sensu od strony ekonomicznej, ludzie zamiast udawać że pracują, albo zamiast robić rzeczy bezsensowne (jak socjalistyczna biurokracja), mieli pracować z sensem, bogacić się, żyć na poziomie niedostępnym mieszkańcom krajów "demoludu".
I zaczął się polski kapitalizm...
Szybko się okazało, że nie ma rzeczy idealnych, a dobro ze złem sąsiadują bardzo blisko. Początki III RP, patrząc z dzisiejszej perspektywy, z jednej strony były wielkim wybuchem nadziei, pracy, wolności gospodarczej, a z drugiej strony rajem dla cwaniaków, grabieżą i rozdawnictwem swojakom majątku państwowego, wyzyskiem tych, którzy cwaniakami nie byli. Nagle okazało się, że własność prywatna wcale nie gwarantuje, że ludzie będą zatrudniani z sensem. Moze tego sensu jest nieco więcej, niż za komuny, ale do ideału kapitalizmowi pod tym względem daleko. Nagle tez okazało się, że - podobnie jak za komuny - dobrze się mają raczej nie ci, którzy ciężką pracują, ale raczej znowu cwaniacy i spryciarze, wykorzystujący pracę innych.
Przez jakiś czas wierzyłem w wyższość zasad kapitalizmu w tym sensie, że potępiałem wszelkie formy rozdawnictwa, uważałem, że sprawiedliwe jest tylko to, co każdy osiąga swoja pracą, a nie to co daje państwo. Dziś już tak nie uważam. Złożyło się na to kilka zdarzeń historycznych, czy wiedzy na różne tematy:
1. kryzys na rynkach finansowych, a przede właściwie wszystkim brak rozliczenia twórców owego kryzysu (bankierów itp.), wraz z wiedzą, że duże pieniądze zarabia się przede wszystkim na przekrętach, a nie na ciężkiej pracy, pokazał naiwność przekonania, że wystarczy nie dawać zasiłków, a już nieroby, przyciśnięte głodem, zaczną uczciwie pracować. Jest raczej tak, że ukradną, zaś głos z głowy im z tego powodu nie spadnie.
2. w krajach o bogatym socjalu ludzie żyją sobie całkiem dobrze (np. kraje skandynawskie, czy inne na zachodzie Europy). Ciągle słyszałem deklaracje wolnorynkowców, że "już padają...", że "żadne państwo nie wytrzyma rozdawnictwa", czy "już się zawali ten system hojności dla nierobów". A tu...
taka np. Dania - kraj o bardzo wysokich podatkach, bogatym socjalu od lat jest i bogata, i nie pada, i socjal jakoś tego kraju nie zabił. I tak od właściwie dziesiątek lat...
Taka Dania po prostu (wg wyobrażeń typowego wolnorynkowca) zwyczajnie nie ma prawa istnieć, jako kraj niebankrutujący. Bo przecież, przy tak bogatym rozdawnictwie, wkrótce nikomu się nie będzie chciał pracować, więc nikt nie zarobi na te zasiłki. A tutaj...
... nie dość, że ludzie pracują (wskaźniki zatrudnienia są wyższe, niż w krajach "twardego" kapitalizmu), to państwo ma się świetnie. Magia?... Złamanie praw logiki?...
Wolnorynkowcy nad casusem krajów o bogatym socjalu w ogóle się nie sa w stanie zastanowić. Po prostu ten temat omijają, wedle zasady: jak rzeczywistość nie pasuje do teorii, to tym gorzej dla rzeczywistości, a teoria dalej jest słuszna. Ja jednak w dużym stopniu właśnie przez ten przypadek krajów o bogatym socjalu, znacząco zmieniłem swoje wyobrażenie o tym, jak naprawdę funkcjonuje ekonomia poprawna i niepoprawna. Nagle dotarło do mnie, że choć rzeczywiście mamy tak, iż bogaty socjal zniechęci jakąś grupę jednostek do pracy, to muszą występować też inne efekty. I może te efekty ostatecznie przechylają szalę na drugą stronę.
Zaczałem sobie analizować, co może być takim efektem, powodującym, że mimo tego, iż rozdają gdzieś pieniądze właściwie za darmo, to jednak ludzie chcą pracować, pracują, a przy tym tworzą całkiem skuteczną ekonomię.

Głównym dogmatem, który u mnie upadł, to przekonanie, że pracujemy przede wszystkim z przymusu. Tak może i jest, ale chyba wyłącznie w krajach o represyjnej postaci ekonomii. Tymczasem nawet brak bezpośredniego przymusu powoduje, że całe rzesze ludzi lepiej się czują, jak pracują.
Oczywiście obiboków zawsze znajdziemy. Ale znajdziemy ich także w tych krajach, gdzie panuje mocno rywalizacyjna, twarda ekonomia. A czasem właśnie w tych drugich obiboków jest więcej. Paradoks?...
Uważam, że nie.
Oszacujmy efekty z tym związane:
- po pierwsze wśród nie pracujących zawodowo jest spora grupa ludzi, którzy I TAK BY NIE PRACOWALI, bo np. są chorzy, albo psychicznie totalnie nie dostosowani. System wymuszający pracę sporą część z nich "uruchomi", ale niekoniecznie we właściwy sposób - chorzy po prostu szybko staną się jeszcze chorsi, część z nich umrze, część zostanie trwałymi inwalidami. Innych nawet trochę zmusić do pracy się nie da. I myślę, że jest to najważniejsza grupa w sekcji "obiboków" (tak skrótowo określę ludzi, którzy nie zarabiają na siebie). Część obiboków mogłaby się może zmusić do pracy, ale z bardzo wielkim trudem. Nieraz będzie tak, że podejmą kilka prób, ale się zniechęcą. Jesli system ich przyciśnie, to zasilą szeregi przestępców, bo po prostu to będzie dla nich łatwiejszą do zaakceptowania opcją, niż praca. Na walkę z przestępczością za chwilę państwo będzie musiało znaleźć środki - zatrudnić ludzi w policji, sądownictwie, więziennictwie. Do tego przestępcy często powodują po prostu szkody materialne (np. wysadzając w powietrze bankomat), które trzeba jakoś wyrównać. Gdy zaś przestępczość wzrośnie, to koszty będą się dodatkowo mnożyły - bo trzeba to wszystko zabezpieczać i ubezpieczać (mienie, osoby poszkodowane w przestępczych incydentach), trzeba się mieć na baczności, poświęcać czas, wysiłek, myślenie na tę (choćby potencjalną tylko) walkę, zabezpieczenia. Jak się to wszystko razem zsumuje, to może się okazać, że znacznie taniej jest dać obibokowi zasiłek, niż ponieść te wszystkie koszty, a potem jeszcze zasilać go w...
..wiezieniu.
Bo sam koszt utrzymania więźnia (nie uwzględniający kosztów złapania go, skazania, zabezpieczania się przed nim) wynosi (wg jednego z artykułów, chyba nie fakenews) 3150 zł miesięcznie. Porównując to z kosztem zasiłku dla bezrobotnych w Polsce (około 500 zł.) wychodzi nam, że gdybyśmy po prostu potencjalnym przestępcom płacili zasiłki za brak bycia przestępcami, to można by zamiast jednego więźnia utrzymać ok. 6 ludzi, którzy co prawda byliby (tymi wrednymi) obibokami, ale przynajmniej sami by się jakoś obsłużyli. Gdyby otrzymywanie prostego zasiłku, przez ludzi wykolejonych jakoś tam było powszechne (za przestępstwo zasiłek dopiero byłby wycofywany), to koszty dla systemu ostatecznie by zmalały.
Ale wielu to się w głowie nie pomieści. Nawet nie rozważą tej opcji z przyczyn całkowicie dogmatycznych.
Takie życie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MrSpock




Dołączył: 21 Kwi 2019
Posty: 70
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 23:20, 25 Kwi 2019    Temat postu:

Z tego co wiem, porozumienia Okrągłego Stołu w roku 1989 dokładnie mówiły o tym, że Polska ma iść drogą socjaldemokratyczną. Po kilku miesiącach okazało się, że zmieniono zdanie! Nastąpiła tragedia. Z jakiegoś powodu ludzie nie protestowali. Teoretycy socjologii zgodnie przyznają że system socjaldemokratyczny daje największe zadowolenie jego mieszkańcom, jest najmniej problemów społecznych.

W roku 1980 związek zawodowy "Solidarność" zrobił kilkumilionowy strajk bo cena cukru poszła w górę o 20 groszy. W roku 1990 gdy rząd odebrał dotacje do mieszkań wynoszące około 200 000 złotych na jedną osobę, nikt nie protestował. Teraz ludzie nie mają gdzie mieszkać, bo już nie ma tanich mieszkań. Jak śpiewa Ireneusz Dudek "Tak dobrze mi tu, że dobrze mi tak". Co oznacza: jeśli się nie pilnuje swoich interesów, mylnie uważając że jest wszystko w porządku, to ponosi się konsekwencje. Podobnie padło określenie w "Rewizorze" Gogola, gdy na końcu ludzie się śmiali, że rewizor okazał się oszustem udającym go i wyłudzającym pieniądze. Ktoś powiedział: "Z czego się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejecie". No bo przecież to oszustwo skutkowało tym, że właśnie ci ludzie którzy się śmiali stracili pieniądze. To chyba jest kluczowe w tej sztuce, brak zrozumienia swojej głupoty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JimmyJimmy




Dołączył: 06 Sty 2015
Posty: 283
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:42, 29 Kwi 2019    Temat postu: Re: Państwa o hojnym socjalu świetnie się mają

Michał Dyszyński napisał:
Zacznę ten wątek od wyznania osobistego: zetknięcie z polską odmianą kapitalizmu zmieniło moje wyobrażenia o ekonomii.


Czy chodzi Ci o rosyjski kapitalizm w XIX wieku na terenie Królestwa Polskiego? Bo innego kapitalizmu w Polsce nigdy nie było.

Cytat:
Za to miałem raczej wyidealizowany obraz kapitalizmu w zachodnim stylu.


Chodzi Ci o Dziki Zachód w USA, czy o lata 1830-1865 w Wielkiej Brytanii i Szwecję z końca XIX wieku, czy może o raje podatkowe? Bo innego kapitalizmu na Zachodzie w XX wieku nie było.

Cytat:
Dlatego, gdy nastały zmiany roku 1989 byłem entuzjastycznie nastawiony do idei kapitalizmu.


Problem w tym, że ustawę Wilczka zmodyfikowano w stronę socjalizmu już w sierpniu 1989 roku, więc niemalże kapitalizm trwał w III RP aż całe 7 miesięcy. Obecnie socjalizm jest posunięty sektorami głębiej niż w latach 1980. za Jaruzelskiego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Nauki społeczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin