Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

NAJDZIKSZE SNY
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Powitania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krowa
Areszt za spam, do odwołania



Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 12269
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: z Łękawy
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 14:42, 06 Kwi 2019    Temat postu:

JanelleL. napisał:
A jeden z dzisiejszych był taki, że miałam wypadek lub nastąpiła jakaś globalna katastrofa. Trafiłam w miejsce odizolowane. Doznania bardziej duchowe niż fizyczne. Jakbym była zamknięta w mlecznoróżowym balonie. Uczucie odosobnienia, duszenia się duchowego w tej przestrzeni wypełnionej jakby mgłą..znikąd kontaktu. Myślałam o tych, co były ze mną, że i one utkwiły w takim stanie i o innych, i o tych, którzy z tego ocaleli....że są jedyną pomocą. Ale ktoś jakby Lula (??), kto przeszedł już taki sam stan wyciągnął do mnie pomocną dłoń i nieco się uspokoiłam..i zaraz odczułam jeszcze pomoc tych, co ocaleli, jakby istniała między nami jakaś łączność ... jakby wyprowadzali moje myśli z chaosu i nabrałam przekonania, że da się to przetrwac, i nadzieję, że kiedyś się skończy.


chwila moment... https://www.youtube.com/watch?v=Ti9QHNvk2AY

gdzie Lula?
jak nie ma Luli to jest gdzie?
Lula jest w chmurach
Ona jest w moim śnie

Myślałem o Luli z rana
potem śniadanie
i nawet teraz
dla Luli wykąpałem się

I troszkę deszczyk popadał
wiadomo, widziałem ją
jak przyjeżdża to słychać skrzek
Ona jest żabą, tą którą rozbabrałem kiedyś
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1999
Przeczytał: 19 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:51, 06 Kwi 2019    Temat postu:

Lula j że

https://www.youtube.com/watch?v=9kksBGtCyc4
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krowa
Areszt za spam, do odwołania



Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 12269
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: z Łękawy
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:06, 06 Kwi 2019    Temat postu:

mnie się piły wyświetlają to ma być o rżnięciu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1999
Przeczytał: 19 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:40, 18 Kwi 2019    Temat postu:

We wtorek: Najpierw śniła mi się bliska koleżanka, która w młodości była bardzo zakochana w pewnym koledze z klasy, bardzo przystojym młodzieńcu, w którym kochało się pół klasy koleżanek, jak to się często zdarza. I mówiła mi, że pracuje razem z nim w biurze i widzi go co dzień, i że niczego jej więcej nie potrzeba do szczęścia, że tak by mogło zostać już zawsze.

Potem nad drogą, w którą skręcam kiedy wyjeżdżam załatwiać dzienne sprawy oraz oglądać wieczorne pejzaże, u skraju lasu był most i stałam na nim, a obok mnie jakichś dwóch męzczyzn. Z oddali,od zachodniej strony przybliżał się jasny punkt, jakby leciał samolot, a raczej jakaś motolotnia i za nią bocian...światełko jakby spadło na ziemię i poruszało się już wzdłuż drogi..ku wschodowi. To młody chłopak trzymał latarkę w ręku i oświetlał nią swoją dziewczynę. Dziewczyna z prostymi długimi, jasnymi włosami i sukience przed kolana tańczyła dla niego na łyżwach. Dziewczyna poruszała się jakby sztywno kiedy nabierała obrotu i niezgrabnie..a kiedy kończyła obrót już miękko i swobodnie..śmiała się, a on wołał jak szalony młodziak z zachwytem: Anka! ..Anka, kochanie, jak pięknie!. cudownie! Anka! ...Smuga  światła jego latarki oświetłała ją jakby gwiazdę i przepłynęli tak pod tym mostkiem. I to "Anka! Anka!" mnie obudziło.

Przyśnione imię chciałam zmienić na inne, ale Hanka, czy Danka to byłoby już co innego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krowa
Areszt za spam, do odwołania



Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 12269
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: z Łękawy
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:57, 18 Kwi 2019    Temat postu:

od dłuższego czasu mnie się nic nie śni. Za to na jawie aż mi się kotłuje z myśli. Gdybym chciał opisać co mi się dzisiaj przydarzyło, to na dwie strony.

Napomknę tylko że odwiedziła mnie 11-letnia dziewczyna, wnuczka syna. Tfu, nie syna tylko brata. Jak mi sie wszystko myli. Myślałem że to syn brata a to wnuczka była.

Mój brat jeszcze nie umarł. I przyjeżdża sprawdzać czy ja umarłem. Powiedziałem mu że jak umrze to nie pokażę się na pogrzebie. A po co mi wiedzieć że umarł? Wolę nie wiedzieć. Zresztą powiedziałem tej dziewczynie że mojego brata wymyśliłem z nudów. Nie było to w dniu urodzin brata tylko z dziesięć lat później. Obydwaj z bratem pamiętamy kiedy to było.

Od czterdziestu lat mój brat nie spotkał się z dudkiem. No i przyjeżdża z tą dziewczyną wnuczką, ja mówię że to syn jest, a brat że dudek jest.

- Gdzie jest dudek? - pytam
- Stoi na drodze, o tam. Chyba go nie widzisz.
- A rzeczywiście widzę.
- Nie widziałem dudka czterdzieści lat.
- Ja też. Pierwszy raz widzę dudka u mnie. Czterdzieści lat pewnie, jak znów razem zobaczyliśmy dudka.
- Zobacz czy jeszcze tam jest - powiedział brat, bojąc się że dudka nie ma, a może nawet że go wcale nie widział.
- Jest.

Oni już odjechali. Nie patrzyłem potem za dudkiem. Odjechali drogą na środku której dudek był i zabrali go.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krowa
Areszt za spam, do odwołania



Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 12269
Przeczytał: 24 tematy

Skąd: z Łękawy
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:36, 18 Kwi 2019    Temat postu:

krowa napisał:

- Gdzie jest dudek? - pytam
- Stoi na drodze, o tam. Chyba go nie widzisz.
- A rzeczywiście widzę.
- Nie widziałem dudka czterdzieści lat.
- Ja też. Pierwszy raz widzę dudka u mnie. Czterdzieści lat pewnie, jak znów razem zobaczyliśmy dudka.
- Zobacz czy jeszcze tam jest - powiedział brat, bojąc się że dudka nie ma, a może nawet że go wcale nie widział.
- Jest.

Oni już odjechali. Nie patrzyłem potem za dudkiem. Odjechali drogą na środku której dudek był i zabrali go.


Czterdzieści lat temu?
Brat sie pomylił. Było to pięćdziesiąt lat temu, a może i więcej. Byliśmy wtedy w wieku dojrzewania. Dawne powiedzenie "wystrychnąć na dudka" przeszło w fazę ośmieszenia. Bo dudek jest strojny i ma czub na głowie.

Jeśli o mnie chodzi, to dudek stał mi na drodze tuż obok domu Nadźki. Bo dom ten korzysta z moje drogi dojazdowej. I jeszcze tylko dodam, że trafia mi do przekonania pewien znawca słowiańszczyzny, Białczyński.

Dudek według Białczyńskiego, strojny ptak oznacza Ruję.
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
JanelleL.
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 16 Paź 2014
Posty: 1999
Przeczytał: 19 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 1:09, 29 Kwi 2019    Temat postu:

Wczoraj rano:
Otworzyłam drzwi do izby moich dziadków. Zasłony były zasłonięte i panował wewnątrz mrok. Tylko małe prześwity w oknach świadczyły o tym, że na zewnątrz jest dzień. Stół stał ustawiony w poprzek pokoju, jak na święto. Najstarszy brat mojej mamy, pierwszy syn dziadków siedział na brzegu łóżka babci, dziadek na swoim i coś jakby mruczał pod nosem, babcia też jakaś nieco niezadowolona krzątała się w ciemności, szykując stół do święta. Jakby mieli coś do wujka.. Stojąc tak w drzwiach wyjęłam aparat i ustawiłam tryb do zdjęć w ciemnych pomieszczeniach, bo widok był ciekawy bardzo, bo dziadkowie razem..a do tego pokój, który zawsze był jasny, a teraz jak w grobowcu. Wujek zdziwiony, chciał pytać czemu robię zdjęcia, ale nie zapytał w końcu.
Potem też nieżyjące już małżeństwo, znajome mi tylko z książek, z netu i cmentarza. Przeprowadzali się i byli chwilowo bez dachu nad głową. Dziadkowie użyczyli im domu, aby pomieszkali do przeprowadzki. Cały czas panował półmrok. Scena na zewnątrz.. mężczyzna, który się wprowadził siedzący na ławce, ubrany dziwacznie, na cebulkę ... Ubrania włożone w dużej ilości, jedno na drugie, pogrubiły mocno jego szczupłą postać, na głowie jakieś dziwne nakrycie dodawało mu śmieszności, ale on był nieświadom tego, jakby już nie był w stanie jasnego postrzegania rzeczywistości, Twarz en face, nie z profilu, uśmiechnięta. Ktoś obok niego siedział, nieokreślony bliżej, jakby pilnując tego dziwnego wizerunku. Przyszłam coś uszyć dla jego żony. Siedziałam tak w półmroku, ona też chodziła po izbie, wchodząc, wychodząc do sąsiedniego pokoju..wydawała się być dobrotliwą kobietą. Kiedy skończyłam pracę, chciałam już pójść, ale ona przytuliła mnie jakby chciała, żebym została jeszcze. To przytulenie było dziwne, bo od razu poczułam się dziwnie, jakby mnie chciała uwięzić.. i kiedy spojrzałam na jej twarz, była zmieniona już..jakaś szara, ziemista, napuchnięta, pofałdowana od miękkich zmarszczek i obsypana czymś w konsystencji kaszy mannej, ale nieprzyjemnym w zapachu i smaku, jak zatęchłym, jakby prochem. I poczułam w ustach ten smak. Chciałam uciec, ale nie mogłam, wiedziałam, że nie mogę jej zostawić samej tam. Potem przyszedł jej syn i przyprowadził wnuków - dzieci swoje i syna swego brata. Siedzieliśmy razem przy stole, dookoła gwar...Dzieciaków było dużo, chyba sami chłopcy, ale tylko dwoje z nich było jej prawdziwymi wnukami, bowiem syn, który przyszedł związał się z kobietą dość lekkich obyczajów ( matka użyła jakiegoś słowa, na określenie jej, ale nie pamiętam, nie obraźliwego zanadto, a trochę żartobliwego) miała dużo dzieci, w tym jedno czarnoskóre, każde z innym mężczyzną..i już znowu była związana z kimś innym, nie z synem, który przyszedł. Kobieta jakby się ożywiła pośród nich. Patrzyłam na dzieci i zastanawiałam się, który jest synem drugiego syna. I pomyślałam że teraz bym mogła spokojnie odejść. Chciałam podziękować, że mogłam skorzystać z pokoju do uszycia, ale zaraz naszła mnie myśl, że czemu niby mam dziękować, przecież to dom moich dziadków, jakby prawie mój własny... i zaraz, już za drzwiami druga krótka myśl...że jak na przejściowych lokatorów, to coś za bardzo się zadomowili tam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Powitania Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin