Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dlaczego wszechomogący i dobry Bóg nie zbawia nas od razu ?
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marekmosiewicz




Dołączył: 03 Lut 2006
Posty: 285
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 9:56, 25 Lip 2008    Temat postu: Dlaczego wszechomogący i dobry Bóg nie zbawia nas od razu ?

Zastanówmy się nad takim zagadnieniem. Czemu jeżeli Bóg jest istotą wszechmogącą i dobrą to nasze dojście do stanu optymalnego szczęścia wymaga czasu jak i cierpienia.
Standardowa odpowiedź na to pytanie to liczenie się z naszą wolną wolą. Ale przecież większość z nas nie miałaby problemu z podporządkowaniem się dobremu i prawdziwemu Bogu, który jest w stanie "udowodnić swoją tożsamość" i dodatkowo jest w stanie uwolnić nas od złych przyzwyczajeń.
To znaczy co takiego ma być przekonującego w procesie życia czego Bóg nie mógłby osobiście przekazać każdemu z ludzi, bez cierpienia i bez długiego okresu czasu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
malachi




Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 472
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 10:20, 25 Lip 2008    Temat postu: Re: Dlaczego wszechomogący i dobry Bóg nie zbawia nas od raz

marekmosiewicz napisał:
Zastanówmy się nad takim zagadnieniem. Czemu jeżeli Bóg jest istotą wszechmogącą i dobrą to nasze dojście do stanu optymalnego szczęścia wymaga czasu jak i cierpienia.
Standardowa odpowiedź na to pytanie to liczenie się z naszą wolną wolą. Ale przecież większość z nas nie miałaby problemu z podporządkowaniem się dobremu i prawdziwemu Bogu, który jest w stanie "udowodnić swoją tożsamość" i dodatkowo jest w stanie uwolnić nas od złych przyzwyczajeń.
To znaczy co takiego ma być przekonującego w procesie życia czego Bóg nie mógłby osobiście przekazać każdemu z ludzi, bez cierpienia i bez długiego okresu czasu.


myślałem ze tylko materialiści postrzegają człowieka jako mechanizm, wyznawcy religii jak widzę również, o ile ci pierwsi ograniczają swoje sądy do procesu życia, ci drudzy przenoszą je na " tamten świat". tak jakby człowiek z chwilą śmierci i odblokowania przepustowości wpływów stawał się maszyną pochłaniającą szczęscie w sposób doskonały,. W ten sposób twoja wolna wola zostaje zamieniona w jednokierunkowy odbiór.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:32, 25 Lip 2008    Temat postu:

Cytat:
To znaczy co takiego ma być przekonującego w procesie życia czego Bóg nie mógłby osobiście przekazać każdemu z ludzi, bez cierpienia i bez długiego okresu czasu.

To jest autonomia.
Inaczej stworzenie świata podobne by było do produkcji lalek barbi, ale Bóg nie potrzebuje zabawek, lecz partnerów.
Samodzielnie musisz rozwinąć swoją duchowość, samego siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Budyy




Dołączył: 04 Sty 2008
Posty: 1735
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 22:51, 25 Lip 2008    Temat postu:

Klegum napisał:
Cytat:
To znaczy co takiego ma być przekonującego w procesie życia czego Bóg nie mógłby osobiście przekazać każdemu z ludzi, bez cierpienia i bez długiego okresu czasu.

To jest autonomia.
Inaczej stworzenie świata podobne by było do produkcji lalek barbi, ale Bóg nie potrzebuje zabawek, lecz partnerów.
Samodzielnie musisz rozwinąć swoją duchowość, samego siebie.


A skądże to Klegum wie czego bóg potrzebuje. A może on potrzebuje lalek barbe. Świat to taka pisakownica w której się bawi?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marekmosiewicz




Dołączył: 03 Lut 2006
Posty: 285
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 18:11, 26 Lip 2008    Temat postu:

Klegum napisał:

To jest autonomia.
Inaczej stworzenie świata podobne by było do produkcji lalek barbi, ale Bóg nie potrzebuje zabawek, lecz partnerów.
Samodzielnie musisz rozwinąć swoją duchowość, samego siebie.

Czy rozmowa z Bogiem naruszyłaby moją autonomię ? Pozostawiam już przypadek wiecznego piekła, gdzie każdy na pewno bym wolał obiektywnie (bo subiektywnie może nie) zostać "zmodyfikowany" siłą przez Boga aby uniknąć wiecznego smażenia się w piekle. To nawet w przypadku apokastazji pozostaje pytanie czemu to się musi tak wlec.
No i wymaga wysiłku i co gorsza nierzadko cierpienia. Dlaczego optymalizacja osobowości przez wszechmogącego Boga miałaby przebiegać tak dziwnie.
Poza tym, że wszystko jest nieprawdziwe jest moim zdaniem jeszcze jedna odpowiedź. Mianowicie, że Bóg jest jakoś ograniczony.
Być może np nie jest w stanie przekazać nam informacji w sposób bardziej wiarygodny od kogoś innego. Dlatego milczy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ptr




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1505
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:23, 26 Lip 2008    Temat postu:

Jaki miły temat wakacyjny ;)

Pytanie o to czemu nie jesteśmy od razu ukształtowani, jest dla mnie pytaniem o to, czy Bóg mógł stworzyć istotę, która wchodzi w interakcje z otoczeniem nie ulegając zmianom. Jeżeli bowiem wchodząc w interakcje istota taka ulega zmianom, otwiera to już możliwość korodowania jej bytu.

Istota Zmienna może bytować w świecie innych Istot Zmiennych oraz materii, przeprowadzając procesy myślowe, doświadczając zjawisk zachodzących w otoczeniu, analizując zachowanie innych Istot Zmiennych.

Czy byłaby do tego również zdolna Istota Niezmienna? Czy może w ogóle powstać wspólnota Istot Niezmiennych? Bowiem nawet komputer wysokorozwinięty przewidujemy, że może się zbuntować. Analizy mogą go skierować na tory nieporządane dla jego twórców bądź autodestrukcyjne. Skoro więc nawet komputer może być do tego zdolny, to oznacza, że prawa świata Istot Niezmiennych musiałyby być zupełnie inne.

Musiałby to być świat kreacji, gdzie potężne a wszystkowidzące Oko, jednym mrugnięciem swej Wielkiej Powieki stworzyłoby rozległy teatr Istot Niezmiennych. Mogłyby one się komunikować, lecz to by ich nie zmieniało. Mogłyby mówiąc, że się kochają bądź nienawidzą, lecz wnętrze odbiorcy na wieść o tym nie ulegałoby zmianie. Mogłyby pracować, choć nie wiem po co, skoro nie ulegałyby zmianie. Bowiem takie istoty nie mogłyby zmieniać kształtu, czyli np. ginąć. Gdyż ten kto ginie, może być w dowolny sposób kształtowany, a więc jest Zmienny.

Ciekawe, że teolodzy judeochrześcijaństwa nie dostrzegli sami z siebie, że Boży Świat nie może być kreacjonistyczny. Ciekawe, że ideolodzy ateizmu sami z siebie, nie widzą, że teoria ewolucji jest spójna z wyobrażeniami chrześcijaństwa.

Dlaczego więc wszechmogący i dobry Bóg nie zbawia nas od razu? Bowiem wszechmoc nie jest czynieniem rzeczy sprzecznych w sobie. Nie można równocześnie stworzyć kogoś kto potrafi kochać, kto zarazem jest Niezmienny. A Niezmienność jest warunkiem do tego, by można było stworzyć jednym aktem na wieki doskonałą istotę.

Poza tym cóż to by była niby za doskonałość? Człowiek jest efektem długiego procesu Życia, rodzenia się świadomości w materii. Człowiek sam się musi zmierzyć z przemijaniem, przeobrażaniem, kształtowaniem i tworzeniem. Dlaczego istota którą po prostu uformowano, miałaby być w sensie moralnym lepszą od człowieka, skoro człowiek o to wszystko zawalczył, a tamtej to tylko dano?

Miły temat, idę skończyć arbuza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 2:10, 27 Lip 2008    Temat postu:

Budyy napisał:

A skądże to Klegum wie czego bóg potrzebuje. A może on potrzebuje lalek barbe. Świat to taka pisakownica w której się bawi?

W zasadzie racja :szacunek: ale nawet jak stworzył sobie gdzieś jakieś lalki, czy klocki, to my nimi nie jesteśmy :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
doskok




Dołączył: 29 Sty 2008
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 8:03, 27 Lip 2008    Temat postu:

W Niebie ludzie są (będą) zmienni czy już niezmienni? Jeśli są niezmienni, to można było tak od razu. Jeżeli zmienni, to mogą się komunikować, ale to ich nie zmienia, nie mogą niczego poznawać itp., itd., itt.

Ale najważniejsze pytanie PTRqwerty zadał na końcu
PTRqwerty napisał:
Dlaczego istota którą po prostu uformowano, miałaby być w sensie moralnym lepszą od człowieka, skoro człowiek o to wszystko zawalczył, a tamtej to tylko dano?
Jak to zauważył inicjator wątku, kosztem trafienia do Nieba, "dojścia do stanu optymalnego", jest czas i cierpienie. W takim razie...
Dlaczego istota, która taka po prostu jest od samego początku, która nie musi walczyć ani cierpieć, aby dojść do takiego stanu, miałaby być gorszą od człowieka?
Czy Bóg jest gorszy od człowieka?


Ostatnio zmieniony przez doskok dnia Nie 8:04, 27 Lip 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ptr




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 1505
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:25, 27 Lip 2008    Temat postu:

Nie wiem czy ludzie w niebie są zmienni... wiesz jak jest... nie byłem tam.
Wiem natomiast, że judeochrześcijaństwo posiada koncepcję, że najbardziej oświecony z aniołów się zbuntował. Skoro więc anioł się mógł zbuntować, to nie jest to świat namalowanych pięknymi farbami obrazów, spoglądającymi na siebie z utrwalonymi na wieki wieków amen uśmiechami.

Czy Bóg jest gorszy od człowieka, skoro jest dobry z nadania? Bóg nie jest dobry z nadania, bo nikt mu tego nie dał. On po prostu takim jest, bez przyczyny ;) Różni go to od omawianej Istoty Niezmiennej, że tą obdarowano stanem doskonałym, a Boga nikt nigdy niczym nie obdarował ;) Coś tam zawsze to zmienia w rozważaniu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2428
Przeczytał: 58 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:39, 28 Lip 2008    Temat postu: Re: Dlaczego wszechomogący i dobry Bóg nie zbawia nas od raz

Dlaczego? Bo Jahwe to pyszalek, ktory pokaral ludzi za to, ze osmielili zrownac sie z nim - osmielili sie skorzystac z owocow drzewa poznania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Budyy




Dołączył: 04 Sty 2008
Posty: 1735
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon 23:30, 28 Lip 2008    Temat postu:

Klegum napisał:
Budyy napisał:

A skądże to Klegum wie czego bóg potrzebuje. A może on potrzebuje lalek barbe. Świat to taka pisakownica w której się bawi?

W zasadzie racja :szacunek: ale nawet jak stworzył sobie gdzieś jakieś lalki, czy klocki, to my nimi nie jesteśmy :wink:


A dlaczegóż to nie jesteśmy. W zasadzie jakby spojrzeć na historię świata to ziemia wygląda jak banda zołnierzyków przesuwanych po planszy przez dwóch bawiących się młokosów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:11, 29 Lip 2008    Temat postu:

A dlatego, że se możemy o tym pisać :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Budyy




Dołączył: 04 Sty 2008
Posty: 1735
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 22:22, 29 Lip 2008    Temat postu:

Klegum napisał:
A dlatego, że se możemy o tym pisać :wink:


Żołnierzyki też sobie mogą stać na planszy. W zasadzie myśleć tez by mogły bez uszczerbku dla naszej zabawy a nawet wręcz dla poprawienia jej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:49, 29 Lip 2008    Temat postu:

Jak żołnierzyki zaczną myśleć, to nie będziesz mógł nimi sterować ;P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Budyy




Dołączył: 04 Sty 2008
Posty: 1735
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 0:17, 30 Lip 2008    Temat postu:

Klegum napisał:
Jak żołnierzyki zaczną myśleć, to nie będziesz mógł nimi sterować ;P


Wyśle się kapłanów dla przypomnienia o sobie i sprawa załatwiona. Jakby się buntowali to podyktuje się jednemu książkę walnie 2-ma piorunami i załatwione. Chodzą jak w zegarku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eremita




Dołączył: 30 Mar 2008
Posty: 1352
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:05, 30 Lip 2008    Temat postu:

Cytat:
Wyśle się kapłanów dla przypomnienia o sobie i sprawa załatwiona. Jakby się buntowali to podyktuje się jednemu książkę walnie 2-ma piorunami i załatwione. Chodzą jak w zegarku.

Oprócz Budyy'ego i wielu innych ;P


Ostatnio zmieniony przez Eremita dnia Śro 20:06, 30 Lip 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Rafał Ł.




Dołączył: 30 Lip 2008
Posty: 140
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Rzeszów
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:36, 17 Sie 2008    Temat postu:

Niby prosty, ale zarazem bardzo ciekawy temat. Pozwolę sobie dołączyć, bo widze, że rozmowa nie jest jeszcze zbyt zaawansowana.

Właściwie najbardziej trafnie wg. mnie pisze PTRqwerty.

Załóżmy, że jest Bóg, istnieją ciała astralne i niebo oraz piekło.

Bóg nie bez przyczyny podarował nam coś takiego jak życie. To ono tak naprawdę pokazuje kim jest człowiek i w nim dowiadujemy się jak mnoga pod względem charakterologicznym jest ta istota. Jeżeli znalazł by się on obligatoryjnie w niebie, czyli tym tzw. optymalnym szczęściu życie nie miałoby smaku. Pomijając już fakt tego, że w kontekście niebo <-> piekło, nie było by czego takiego jak hierarchizacja dusz dobrych i złych. W związku z tym zbawienie przestałoby być nagrodą, ale czymś co dostajemy za darmo. Przestałoby, więc isnieć piekło. Życie na ziemi straciłoby sens i tu właśnie tkwi powód dla którego ona istenieje, a my stąpamy po niej. Dzięki niej możemy się dowiedziec jaki ktoś jest. Trzeba jednak zadać sobie inne pytanie. Załóżmy, że jestem egoistą. Tak zostałem wychowany, taki jestem, nawet nie do końca to do mnie dociera. Czy znajdę się w niebie czy piekle. Z jednej strony jestem złym człowiekiem patrzącnym jedynie na swoje interesy, lecz z drugiej - po prostu taki jestem - to tak jak winić chorego, że jest chory. Te same wątpliwości można mieć wobec dziecka które umarło tuz po porodzie. Omija je jakby nie patrząc ta drogą, którą musi przejść każdy człowiek.

Klegum

Myszy w klatce też żyją własnym życiem, a możesz z nimi zrobić co chcesz.

Na wstępie to tyle musze się jakoś wbić w temat.

pozdro
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
marekmosiewicz




Dołączył: 03 Lut 2006
Posty: 285
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 10:36, 20 Sie 2008    Temat postu:

Rafał Ł. napisał:
Niby prosty, ale zarazem bardzo ciekawy temat. Pozwolę sobie dołączyć, bo widze, że rozmowa nie jest jeszcze zbyt zaawansowana.

Właściwie najbardziej trafnie wg. mnie pisze PTRqwerty.

Załóżmy, że jest Bóg, istnieją ciała astralne i niebo oraz piekło.

Bóg nie bez przyczyny podarował nam coś takiego jak życie. To ono tak naprawdę pokazuje kim jest człowiek i w nim dowiadujemy się jak mnoga pod względem charakterologicznym jest ta istota. Jeżeli znalazł by się on obligatoryjnie w niebie, czyli tym tzw. optymalnym szczęściu życie nie miałoby smaku. Pomijając już fakt tego, że w kontekście niebo <-> piekło, nie było by czego takiego jak hierarchizacja dusz dobrych i złych. W związku z tym zbawienie przestałoby być nagrodą, ale czymś co dostajemy za darmo. Przestałoby, więc isnieć piekło. Życie na ziemi straciłoby sens i tu właśnie tkwi powód dla którego ona istenieje, a my stąpamy po niej. Dzięki niej możemy się dowiedziec jaki ktoś jest. Trzeba jednak zadać sobie inne pytanie. Załóżmy, że jestem egoistą. Tak zostałem wychowany, taki jestem, nawet nie do końca to do mnie dociera. Czy znajdę się w niebie czy piekle. Z jednej strony jestem złym człowiekiem patrzącnym jedynie na swoje interesy, lecz z drugiej - po prostu taki jestem - to tak jak winić chorego, że jest chory. Te same wątpliwości można mieć wobec dziecka które umarło tuz po porodzie. Omija je jakby nie patrząc ta drogą, którą musi przejść każdy człowiek.

Klegum

Myszy w klatce też żyją własnym życiem, a możesz z nimi zrobić co chcesz.

Na wstępie to tyle musze się jakoś wbić w temat.

pozdro


Po pierwsze nie zgodzę się, że człowiek potrzebuje ziemi by docenić niebo. Norlany człowiek który nie kieruje się zasadą żę chce więcej niż inni może docenić to co ma.
Po drugie po co piekło ? Jak jakas dobra istota może znaleźć się w niebie jeżeli ktoś inny będzie smażył się w piekle. Czy istota w niebie jest naprawdę dobra skoro może spać spokojnie z tą swiadomością.
Po trzecie. Jak sam zauważasz próba na ziemi nie jest równa. Jedni mają wszystko, drudzy umierają zaraz przy porodzie. inni nie mają nic.
Po czwarte i najważniejsze. Ta próba jest trochę bez sensu. Bo Bóg nie daje żadnych sprawdzonych faktów które by wskazywały kim on jest. Pozostaje anonimowy. Wszystko opiera się na wierze w jakieś pisma.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Barah/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 1654
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Śro 22:51, 20 Sie 2008    Temat postu:

Przeglądając posty w tym temacie zauważyłem niesamowicie dużo liczbę założeń, z góry określonych reguł działania. Same fundamenty dyskusji nafaszerowane są przeświadczeniem wyniesionym z prostego katolickiego punktu widzenia. Z czasem temat się rozrośnie i powstanie kolejny kolos na glinianych nogach.
Spróbujcie poszukać optymalnego szczęścia bez narzuconych interpretacji, założeń, obrazów bozi wszechmogącej. Bez "kanapki" z cierpienia i wolnej woli. Optymalnym szczęściem nie można nikogo obdarować, bo stan ten może jedynie wypłynąć z nas. Tylko od nas zależy, czy dostąpimy go czy nie. Bozia nie ma z tym nic wspólnego, nie wymaga to również czasu, ani tymbardziej cierpienia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
malachi




Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 472
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 23:11, 20 Sie 2008    Temat postu:

optymalne szczęście nie istnieje, ponieważ ludzie nie potrafią utrzymać przez dłuższy czas stałego nastroju, jest to fizjologicznie i psychologicznie niemożliwe
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj




Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22041
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:33, 21 Sie 2008    Temat postu:

<moderacja> Ja w kwestii formalnej. To chyba nie jest temat do Rozbieralni Irracjonalizmu, bo ideą Rozbieralni jest rozbieranie artykułów. Albo przynajmniej idei zgłoszonych przez autora wątku jako irracjonalne.

Marku, czy mógłbyś wobec tego nieco przeformułować swój pierwszy post tak, żeby miał on postać:

Idea: /tutaj krótki opis irracjonalnej idei/
Genesis: /skąd się ta idea (zapewne) wzięła/
Zasięg: /kto tę ideę głosi/

Jeśli się nie da tego tak zmienić, to przenieśmy wątek do działu Religie i Wyznania, albo do Apologii Teizmu (bo jest ponadwyznaniowy). </moderacja>


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Czw 0:43, 21 Sie 2008, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Barah/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 1654
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Czw 10:19, 21 Sie 2008    Temat postu:

Cytat:
optymalne szczęście nie istnieje, ponieważ ludzie nie potrafią utrzymać przez dłuższy czas stałego nastroju, jest to fizjologicznie i psychologicznie niemożliwe

Ależ oczywiście, że istnieje. Zamiast udowadniać, że go nie ma poszukaj czy inni już go nie odnaleźli. Dla przykładu w Adwajcie Vedancie mamy podział na JA i ja/ego. Zrozumienie swojej prawdziwej natury i odnalezienie się w JA, jest jednoznaczne z uzyskaniem "szczęścia absolutnego", pozbyciem się wszelkich problemów egzystencjonalnych. Wszelkie problemy fizjologiczne i psychologiczne dotyczą jedynie ego, a więc rozpływają się jak tylko przestajemy się z nim identyfikować.
Jeśli natomiast chcesz uzyskać błogodstan dla ego, to jest to niemożliwe (nawet dla Boga) i nie wiem dlaczego właściwie miałoby być możliwe.
To droga do szczęścia absolutnego za życia, dużo łatwiej uzyskać ten stan po śmierci, kiedy isnieje duża szansa, że wraz ze śmiercią ciała umrze wszelkie przywiązanie do ego. Jeśli nie umrze, pozostaje reinkarnacja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
malachi




Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 472
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 10:45, 21 Sie 2008    Temat postu:

Barah napisał:

Ależ oczywiście, że istnieje. Zamiast udowadniać, że go nie ma poszukaj czy inni już go nie odnaleźli. Dla przykładu w Adwajcie Vedancie mamy podział na JA i ja/ego. Zrozumienie swojej prawdziwej natury i odnalezienie się w JA, jest jednoznaczne z uzyskaniem "szczęścia absolutnego", pozbyciem się wszelkich problemów egzystencjonalnych. Wszelkie problemy fizjologiczne i psychologiczne dotyczą jedynie ego, a więc rozpływają się jak tylko przestajemy się z nim identyfikować.
Jeśli natomiast chcesz uzyskać błogodstan dla ego, to jest to niemożliwe (nawet dla Boga) i nie wiem dlaczego właściwie miałoby być możliwe.
To droga do szczęścia absolutnego za życia, dużo łatwiej uzyskać ten stan po śmierci, kiedy isnieje duża szansa, że wraz ze śmiercią ciała umrze wszelkie przywiązanie do ego. Jeśli nie umrze, pozostaje reinkarnacja.


naprawdę nie wiem co wspólnego z naszym życiem duchowym i jaki wpływ na niego mogą mieć pojęcia religijne i filozoficzne, których właściwością jest ich zdolność do uogólniania. Są to tylko znaki drogowe na drodze, którą trzeba przejść samemu, na które od czasu do czasu spoglądamy. Czy jeśli lepiej zrozumiem znaki łatwiej mi będzie się nią poruszać? Szczęście, o którym mówisz to ataraxia produkt myśli nie praktyki życia, poza tym mówisz o udoskonaleniu człowieka po śmierci to już czysta religia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Barah/konto usunięte
Usunięcie na własną prośbę



Dołączył: 25 Maj 2008
Posty: 1654
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Konto usunięte na prośbę użytkownika. Patrz: przycisk WWW

PostWysłany: Czw 13:12, 21 Sie 2008    Temat postu:

Cytat:
naprawdę nie wiem co wspólnego z naszym życiem duchowym i jaki wpływ na niego mogą mieć pojęcia religijne i filozoficzne, których właściwością jest ich zdolność do uogólniania.

Z własną niewiedzą musisz poradzić sobie sam.
Cytat:
Są to tylko znaki drogowe na drodze, którą trzeba przejść samemu, na które od czasu do czasu spoglądamy.

Widzisz, jest wręcz przeciwnie. Całe Twoje i moje życie to drogowskazy, które narzuca nam świat. Bogowie, których przyjmujemy bez przekonania jeszcze w trakcie dzieciństwa, normy moralne, tradycje, obyczaje. Co jednak znajdziemy jeśli odrzucimy to wszystko i poszukamy odpowiedzi w sobie? Szukanie szczęścia poza sobą skazane jest na niepowodzienie.
Cytat:
Szczęście, o którym mówisz to ataraxia produkt myśli nie praktyki życia.

To o czym pisze nie jest jednoznaczne z ataraksją, która odbywa się właśnie na poziomie ego. Jest minimalizacją, a ja nie piszę o kompletnie innym spojrzeniu. Aktor/JA odgrywa w sztuce ego, ale krzywdy odgrywanej roli, nie dotycza aktora, co więcej czerpie on radość odgrywając nawet smutek. Gdyby tą samą rolę odegrał aktor stosujący ataraksję, ta sztuka byłaby bardzo kiepska, a krzywdy odgrywanej roli w mniejszym, lub większym stopniu dotyczyłyby aktora.
Cytat:
poza tym mówisz o udoskonaleniu człowieka po śmierci to już czysta religia.

Nie wiem czy to religia, raczej konsekwencja pewnego sposobu postrzegania świata.
Dodatkowo, jeśli ktoś używając filozofii, czy religii jest zdolny uzyskać stan (w jego mniemaniu) kompletnego szczęścia, to czy można ten stan negować, tylko dlatego, że nie są go w stanie doznać inni (z różnych przyczyn) ?

Rozumię jednak Twoje podejście do problemu. Patrzymy niestety na tą kwestię z zupełnie różnych stron. Ty zagłębiasz się w interpretację szczęścia, a ja staram się wyjść poza interpretację mechanizmu, który to szczęście postrzega.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
malachi




Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 472
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 14:28, 21 Sie 2008    Temat postu:

Barah napisał:

Widzisz, jest wręcz przeciwnie. Całe Twoje i moje życie to drogowskazy, które narzuca nam świat. Bogowie, których przyjmujemy bez przekonania jeszcze w trakcie dzieciństwa, normy moralne, tradycje, obyczaje. Co jednak znajdziemy jeśli odrzucimy to wszystko i poszukamy odpowiedzi w sobie? Szukanie szczęścia poza sobą skazane jest na niepowodzienie.


skoro cały świat coś znaczy nie widzę przeciwwskazań dla których nie można by uznać człowieka jako kolejny znak. A to prowadzi do O niemożliwości uzasadnienia wyjątkowości człowieka. mamy zatem labirynt, zbudowany ze znaków, w którym najzwyczajniej tkwimy, nic więcej nic mniej.
Barah napisał:

To o czym pisze nie jest jednoznaczne z ataraksją, która odbywa się właśnie na poziomie ego. Jest minimalizacją, a ja nie piszę o kompletnie innym spojrzeniu. Aktor/JA odgrywa w sztuce ego, ale krzywdy odgrywanej roli, nie dotycza aktora, co więcej czerpie on radość odgrywając nawet smutek.
Jest to dokładna definicja ataraxii (bardzo nawiasem mówiąc polecam zespół) za wyjątkiem czerpania radości ze smutku, nie jest to prawdziwe i wierzę, że to tylko pusta deklaracja. [link widoczny dla zalogowanych]

Barah napisał:
Nie wiem czy to religia, raczej konsekwencja pewnego sposobu postrzegania świata.
Dodatkowo, jeśli ktoś używając filozofii, czy religii jest zdolny uzyskać stan (w jego mniemaniu) kompletnego szczęścia, to czy można ten stan negować, tylko dlatego, że nie są go w stanie doznać inni (z różnych przyczyn) ?


Jestem w stanie zanegować wszystko co nie jest mi dostępne i uznać to za anomalię

Barah napisał:
Rozumiem jednak Twoje podejście do problemu. Patrzymy niestety na tą kwestię z zupełnie różnych stron. Ty zagłębiasz się w interpretację szczęścia, a ja staram się wyjść poza interpretację mechanizmu, który to szczęście postrzega.
Tak czy inaczej obaj pozostajemy tzw. biernymi obserwatorami.

Ostatnio zmieniony przez malachi dnia Czw 15:28, 21 Sie 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin