Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Intelektualna moralność (w tym intelektualna dulszczyzna)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:36, 13 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

A rozwijanie własnej osobowości nie jest przypadkiem stawianiem coraz to większej liczby warunków sobie i światu?

Niekoniecznie. Możliwe jest wręcz pójście w kierunku przeciwnym - zmniejszaniem owej liczby warunków. Z resztą nie o liczbę w istocie chodzi. Można mieć jeden warunek, ale tak rozległy swoim działaniem, że zastąpi on dziesięć innych warunków. W rzeczywistości więc chodzi o CAŁOŚCIOWA POSTAWĘ, o zintegrowanie w całość emocji, rozumienia, wszystkich mocy mentalnych. Kluczowa jest tu HARMONIA, brak fałszu w "systemie", bo tylko wtedy różne aspekty osobowości wzajemnie się wspomagają, mogą "sobie ufać".


Lanie wody, niewiele z tego wiadomo.

A tak w ogóle w filozofii, psychologii i podobnych naukach to dużo "wiadomo"?
Cóż, zgadzam się - tu niewiele "wiadomo". Wręcz dodam, że filozofowanie jest formą spekulacji. Tak to już jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:39, 13 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

Lanie wody, niewiele z tego wiadomo.

A tak w ogóle w filozofii, psychologii i podobnych naukach to dużo "wiadomo"?
Cóż, zgadzam się - tu niewiele "wiadomo". Wręcz dodam, że filozofowanie jest formą spekulacji. Tak to już jest.


Napisz dokładniej co miałeś na myśli, co się wstydzisz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:29, 14 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

Lanie wody, niewiele z tego wiadomo.

A tak w ogóle w filozofii, psychologii i podobnych naukach to dużo "wiadomo"?
Cóż, zgadzam się - tu niewiele "wiadomo". Wręcz dodam, że filozofowanie jest formą spekulacji. Tak to już jest.


Napisz dokładniej co miałeś na myśli, co się wstydzisz.

Proszę o cytat, w którym to pisałem, bo nie wiem, o co Ci chodzi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:19, 15 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

Lanie wody, niewiele z tego wiadomo.

A tak w ogóle w filozofii, psychologii i podobnych naukach to dużo "wiadomo"?
Cóż, zgadzam się - tu niewiele "wiadomo". Wręcz dodam, że filozofowanie jest formą spekulacji. Tak to już jest.


Napisz dokładniej co miałeś na myśli, co się wstydzisz.

Proszę o cytat, w którym to pisałem, bo nie wiem, o co Ci chodzi.


"W rzeczywistości więc chodzi o CAŁOŚCIOWA POSTAWĘ, o zintegrowanie w całość emocji, rozumienia, wszystkich mocy mentalnych. Kluczowa jest tu HARMONIA, brak fałszu w "systemie", bo tylko wtedy różne aspekty osobowości wzajemnie się wspomagają, mogą "sobie ufać"."
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 7404
Przeczytał: 126 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 17:46, 15 Gru 2019    Temat postu:

W głowe zachodze dlaczego Barycki ma taką moralność.
To duzy ewenement.
To JEST dulszczyzna czy choroba?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:58, 15 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

Lanie wody, niewiele z tego wiadomo.

A tak w ogóle w filozofii, psychologii i podobnych naukach to dużo "wiadomo"?
Cóż, zgadzam się - tu niewiele "wiadomo". Wręcz dodam, że filozofowanie jest formą spekulacji. Tak to już jest.


Napisz dokładniej co miałeś na myśli, co się wstydzisz.

Proszę o cytat, w którym to pisałem, bo nie wiem, o co Ci chodzi.


"W rzeczywistości więc chodzi o CAŁOŚCIOWA POSTAWĘ, o zintegrowanie w całość emocji, rozumienia, wszystkich mocy mentalnych. Kluczowa jest tu HARMONIA, brak fałszu w "systemie", bo tylko wtedy różne aspekty osobowości wzajemnie się wspomagają, mogą "sobie ufać"."

A gdzie tu jest o wstydzie?
Jak w kontekście tego, co pisałem umieszczasz ów wstyd?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:48, 15 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

Lanie wody, niewiele z tego wiadomo.

A tak w ogóle w filozofii, psychologii i podobnych naukach to dużo "wiadomo"?
Cóż, zgadzam się - tu niewiele "wiadomo". Wręcz dodam, że filozofowanie jest formą spekulacji. Tak to już jest.


Napisz dokładniej co miałeś na myśli, co się wstydzisz.

Proszę o cytat, w którym to pisałem, bo nie wiem, o co Ci chodzi.


"W rzeczywistości więc chodzi o CAŁOŚCIOWA POSTAWĘ, o zintegrowanie w całość emocji, rozumienia, wszystkich mocy mentalnych. Kluczowa jest tu HARMONIA, brak fałszu w "systemie", bo tylko wtedy różne aspekty osobowości wzajemnie się wspomagają, mogą "sobie ufać"."

A gdzie tu jest o wstydzie?
Jak w kontekście tego, co pisałem umieszczasz ów wstyd?


Napiszesz dokładniej co miałeś na myśli w zacytowanym?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:07, 15 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

Lanie wody, niewiele z tego wiadomo.

A tak w ogóle w filozofii, psychologii i podobnych naukach to dużo "wiadomo"?
Cóż, zgadzam się - tu niewiele "wiadomo". Wręcz dodam, że filozofowanie jest formą spekulacji. Tak to już jest.


Napisz dokładniej co miałeś na myśli, co się wstydzisz.

Proszę o cytat, w którym to pisałem, bo nie wiem, o co Ci chodzi.


"W rzeczywistości więc chodzi o CAŁOŚCIOWA POSTAWĘ, o zintegrowanie w całość emocji, rozumienia, wszystkich mocy mentalnych. Kluczowa jest tu HARMONIA, brak fałszu w "systemie", bo tylko wtedy różne aspekty osobowości wzajemnie się wspomagają, mogą "sobie ufać"."

A gdzie tu jest o wstydzie?
Jak w kontekście tego, co pisałem umieszczasz ów wstyd?


Napiszesz dokładniej co miałeś na myśli w zacytowanym?


Chodzi o zintegrowanie sfery intelektualnej, emocjonalnej, wolitywnej, nawet podświadomej. Ktoś tak wewnętrznie zintegrowany ma szansę być szczęśliwy bo nie odczuwa rozdźwięku np. pomiędzy swoimi pragnieniami, a tym, co robi, jak działa. Nic go wewnętrznie nie dźga, nie odczuwa np. efektu bycia rozdrażnionym, bo ktoś wspomniał o czymś, co stanowi czuły punkt owej osoby. Taka osoba właściwie nie ma tych naprawdę nie rozpracowanych czułych punktów - jest wewnętrznie pogodzona i zintegrowana.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:25, 15 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Chodzi o zintegrowanie sfery intelektualnej, emocjonalnej, wolitywnej, nawet podświadomej. Ktoś tak wewnętrznie zintegrowany ma szansę być szczęśliwy bo nie odczuwa rozdźwięku np. pomiędzy swoimi pragnieniami, a tym, co robi, jak działa. Nic go wewnętrznie nie dźga, nie odczuwa np. efektu bycia rozdrażnionym, bo ktoś wspomniał o czymś, co stanowi czuły punkt owej osoby. Taka osoba właściwie nie ma tych naprawdę nie rozpracowanych czułych punktów - jest wewnętrznie pogodzona i zintegrowana.


Mam wrażenie jakbym czytał o jakiejś autoterapii. Ok, ktoś "wewnętrznie zintegrowany" ma szanse być szczęśliwy, ale co wg Ciebie czyni go szczęśliwym?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:00, 15 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Chodzi o zintegrowanie sfery intelektualnej, emocjonalnej, wolitywnej, nawet podświadomej. Ktoś tak wewnętrznie zintegrowany ma szansę być szczęśliwy bo nie odczuwa rozdźwięku np. pomiędzy swoimi pragnieniami, a tym, co robi, jak działa. Nic go wewnętrznie nie dźga, nie odczuwa np. efektu bycia rozdrażnionym, bo ktoś wspomniał o czymś, co stanowi czuły punkt owej osoby. Taka osoba właściwie nie ma tych naprawdę nie rozpracowanych czułych punktów - jest wewnętrznie pogodzona i zintegrowana.


Mam wrażenie jakbym czytał o jakiejś autoterapii. Ok, ktoś "wewnętrznie zintegrowany" ma szanse być szczęśliwy, ale co wg Ciebie czyni go szczęśliwym?

Nie wiem, czy kiedyś zastanawiałeś się nad tym, kiedy Twoje odczuwanie zbliża się do stanu radości, przyjemności, szczęścia.
Moje obserwacje są tu następujące.
Są przyjemności dane biologicznie - np. seks, przyjemność z jedzenia smacznych rzeczy.
Przyjemności biologiczne są, niestety kapryśne, rozwiewają się z byle powodu, nie są zawsze dostępne, a do tego prowadzą do nałogów, wysycenia się krzywej satysfakcji.
Jest jednak inny rodzaj przyjemności, dalej radości coraz to wyższego rodzaju, zbliżając się do szczęścia. Ten rodzaj przyjemności łączy ze sobą:
- wewnętrzne przekonanie, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku
- mamy wpływ na otoczenie, w jakimś stopniu poddaje się ono naszej woli, ale też dodaje coś od siebie - np. wyzwanie, nowe doświadczenia, niezwykłe, frapujące doznania
- nie ma w nas istotnych deficytów, dyskomfortów, bólu, niespełnialnych oczekiwań
Ogólnie czujemy, że rzeczy dzieją się jak powinny, mamy wrażenie, że wzrasta w nas moc, sprawczość, pozytywne zintegrowanie z otoczeniem, zdobywanie coraz to nowych osiągnięć, wartości. Jeśli do tego dodamy po prostu miłość, wręcz ekscytację pięknem osób, rzeczy, idei, "rozkręcanie się" pozytywnej energii w nas, mającej do tego wartościowe, możliwe do zrealizowania cele, to tak właśnie zbliżamy się do warunków, w których będziemy mieli stan szczęścia. Jest to też forma swoistego POGODZENIA SIĘ Z ŻYCIEM I SWOJĄ NATURĄ.

Co jest przeciwne stanowi szcześcia?
- Poczucie zagrożenia
- Poczucie bezsensu, robienia rzeczy kompletnie nieperspektywicznych, niezgodne z tym, co czujemy
- przekonanie, że nie mamy na nic wpływu
- brak akceptowalnego emocjonalnie celu dla działania, życia, ciągłe niezadowolenie.
Ogólnie szczeście do nas nie przyjdzie, jeśli naszym permanentnym stanem byłoby niezdowolenie, ROZDŹWIĘK EMOCJI I SFERY ROZUMOWEJ, stres, zagrożenie.

Zintegrowanie owej sfery uczuciowej, emocjonalne z intelektualną, wolitywną, z tym w co wierzymy, uznaliśmy jak nasze jest wg mnie warunkiem niezbędnym dla szczęścia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 22:57, 15 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

Chodzi o zintegrowanie sfery intelektualnej, emocjonalnej, wolitywnej, nawet podświadomej. Ktoś tak wewnętrznie zintegrowany ma szansę być szczęśliwy bo nie odczuwa rozdźwięku np. pomiędzy swoimi pragnieniami, a tym, co robi, jak działa. Nic go wewnętrznie nie dźga, nie odczuwa np. efektu bycia rozdrażnionym, bo ktoś wspomniał o czymś, co stanowi czuły punkt owej osoby. Taka osoba właściwie nie ma tych naprawdę nie rozpracowanych czułych punktów - jest wewnętrznie pogodzona i zintegrowana.


Mam wrażenie jakbym czytał o jakiejś autoterapii. Ok, ktoś "wewnętrznie zintegrowany" ma szanse być szczęśliwy, ale co wg Ciebie czyni go szczęśliwym?

Nie wiem, czy kiedyś zastanawiałeś się nad tym, kiedy Twoje odczuwanie zbliża się do stanu radości, przyjemności, szczęścia.
Moje obserwacje są tu następujące.
Są przyjemności dane biologicznie - np. seks, przyjemność z jedzenia smacznych rzeczy.
Przyjemności biologiczne są, niestety kapryśne, rozwiewają się z byle powodu, nie są zawsze dostępne, a do tego prowadzą do nałogów, wysycenia się krzywej satysfakcji.
Jest jednak inny rodzaj przyjemności, dalej radości coraz to wyższego rodzaju, zbliżając się do szczęścia. Ten rodzaj przyjemności łączy ze sobą:
- wewnętrzne przekonanie, że sprawy zmierzają w dobrym kierunku
- mamy wpływ na otoczenie, w jakimś stopniu poddaje się ono naszej woli, ale też dodaje coś od siebie - np. wyzwanie, nowe doświadczenia, niezwykłe, frapujące doznania
- nie ma w nas istotnych deficytów, dyskomfortów, bólu, niespełnialnych oczekiwań
Ogólnie czujemy, że rzeczy dzieją się jak powinny, mamy wrażenie, że wzrasta w nas moc, sprawczość, pozytywne zintegrowanie z otoczeniem, zdobywanie coraz to nowych osiągnięć, wartości. Jeśli do tego dodamy po prostu miłość, wręcz ekscytację pięknem osób, rzeczy, idei, "rozkręcanie się" pozytywnej energii w nas, mającej do tego wartościowe, możliwe do zrealizowania cele, to tak właśnie zbliżamy się do warunków, w których będziemy mieli stan szczęścia. Jest to też forma swoistego POGODZENIA SIĘ Z ŻYCIEM I SWOJĄ NATURĄ.

Co jest przeciwne stanowi szcześcia?
- Poczucie zagrożenia
- Poczucie bezsensu, robienia rzeczy kompletnie nieperspektywicznych, niezgodne z tym, co czujemy
- przekonanie, że nie mamy na nic wpływu
- brak akceptowalnego emocjonalnie celu dla działania, życia, ciągłe niezadowolenie.
Ogólnie szczeście do nas nie przyjdzie, jeśli naszym permanentnym stanem byłoby niezdowolenie, ROZDŹWIĘK EMOCJI I SFERY ROZUMOWEJ, stres, zagrożenie.

Zintegrowanie owej sfery uczuciowej, emocjonalne z intelektualną, wolitywną, z tym w co wierzymy, uznaliśmy jak nasze jest wg mnie warunkiem niezbędnym dla szczęścia.


Im mniej człowiek oczekuje od rzeczywistości, tym jest szczęśliwszy. Wspólne dla wszystkiego co napisałeś, jest zmniejszenie oczekiwań, choćby było chwilowe. Dobrym przykładem jest oczekiwanie na coś, z nadzieją/wiarą że będzie to pozytywne.


Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Nie 23:17, 15 Gru 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:28, 16 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Im mniej człowiek oczekuje od rzeczywistości, tym jest szczęśliwszy.

Jeszcze niedawno podpisałbym się pod takim stwierdzeniem. Ale dzisiaj mam tu wątpliwości. Czuję w tym jakąś perfidną formę oszustwa. Bo jeśli przestanę oczekiwać (tak naprawdę) czegokolwiek, to i samo szczęście się tym nihilizmie emocjonalnym braku oczekiwania zawrze. Ostatecznie wygra nicość, pustka emocjonalna, brak woli.
Tu jest dość podstawowe pytanie: jak przytępić te złe oczekiwania w sobie, ZACHOWUJĄC PRZY TYM WOLĘ? Bo bez woli życia, bez pragnienia bytu, bez zaakceptowania myśli i uczuć, wszystko się zapada mentalnie. Jest tylko nicość
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:41, 16 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Im mniej człowiek oczekuje od rzeczywistości, tym jest szczęśliwszy.

Jeszcze niedawno podpisałbym się pod takim stwierdzeniem. Ale dzisiaj mam tu wątpliwości. Czuję w tym jakąś perfidną formę oszustwa. Bo jeśli przestanę oczekiwać (tak naprawdę) czegokolwiek, to i samo szczęście się tym nihilizmie emocjonalnym braku oczekiwania zawrze. Ostatecznie wygra nicość, pustka emocjonalna, brak woli.
Tu jest dość podstawowe pytanie: jak przytępić te złe oczekiwania w sobie, ZACHOWUJĄC PRZY TYM WOLĘ? Bo bez woli życia, bez pragnienia bytu, bez zaakceptowania myśli i uczuć, wszystko się zapada mentalnie. Jest tylko nicość


A zgadzasz się z tym, że wszystko co się stało, miało się stać?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:10, 16 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Im mniej człowiek oczekuje od rzeczywistości, tym jest szczęśliwszy.

Jeszcze niedawno podpisałbym się pod takim stwierdzeniem. Ale dzisiaj mam tu wątpliwości. Czuję w tym jakąś perfidną formę oszustwa. Bo jeśli przestanę oczekiwać (tak naprawdę) czegokolwiek, to i samo szczęście się tym nihilizmie emocjonalnym braku oczekiwania zawrze. Ostatecznie wygra nicość, pustka emocjonalna, brak woli.
Tu jest dość podstawowe pytanie: jak przytępić te złe oczekiwania w sobie, ZACHOWUJĄC PRZY TYM WOLĘ? Bo bez woli życia, bez pragnienia bytu, bez zaakceptowania myśli i uczuć, wszystko się zapada mentalnie. Jest tylko nicość


A zgadzasz się z tym, że wszystko co się stało, miało się stać?

Dla mnie pojęcie "wszystko co się miało stać" jest paradoksalne w świecie, w którym miałaby funkcjonować wolna wola. Nie ma w nim takiego zbioru jak "wszystko co się miało stać". W tym ujęciu (ja uznaję wolną wolę) nie podpisałbym się pod stwierdzeniem, o które pytasz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:35, 16 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

A zgadzasz się z tym, że wszystko co się stało, miało się stać?

Dla mnie pojęcie "wszystko co się miało stać" jest paradoksalne w świecie, w którym miałaby funkcjonować wolna wola. Nie ma w nim takiego zbioru jak "wszystko co się miało stać". W tym ujęciu (ja uznaję wolną wolę) nie podpisałbym się pod stwierdzeniem, o które pytasz.


Chcesz powiedzieć że wolna wola w którą wierzysz, to generator losowych decyzji?
Jest przeszłość - to co się stało. Jeżeli coś co się już stało, stało się w wyniku Twojej decyzji, to nagle nie miało się stać, bo np. żałujesz swojej decyzji? Jaką moc miałaby wtedy wolna wola w którą wierzysz, gdyby nie miała w przeszłości żadnego wpływu na to co się stało, a co za tym idzie nie miałaby go nigdy?


Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Pon 21:47, 16 Gru 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:13, 17 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

A zgadzasz się z tym, że wszystko co się stało, miało się stać?

Dla mnie pojęcie "wszystko co się miało stać" jest paradoksalne w świecie, w którym miałaby funkcjonować wolna wola. Nie ma w nim takiego zbioru jak "wszystko co się miało stać". W tym ujęciu (ja uznaję wolną wolę) nie podpisałbym się pod stwierdzeniem, o które pytasz.


Chcesz powiedzieć że wolna wola w którą wierzysz, to generator losowych decyzji?

Tego NIE chcę powiedzieć.

szaryobywatel napisał:
Jest przeszłość - to co się stało. Jeżeli coś co się już stało, stało się w wyniku Twojej decyzji, to nagle nie miało się stać, bo np. żałujesz swojej decyzji? Jaką moc miałaby wtedy wolna wola w którą wierzysz, gdyby nie miała w przeszłości żadnego wpływu na to co się stało, a co za tym idzie nie miałaby go nigdy?

Nie rozumiem, o czym tu piszesz. Ja nie wiążę pojęcia wolnej woli z jakimś anulowaniem zdarzeń za pomocą decyzji. Wolna wola "ma moc" w tym sensie, że stanowi wiarę w możliwość zasadnego przypisania pewnych zdarzeń podmiotowi myślącemu.
Jeśli nie ma wolnej woli, to nikt nic nie może i tak naprawdę nie mysli. To nie on myśli, tylko "rzeczy myślą tym człowiekiem". On nie wyłonił siebie jako podmiot, jego nie ma, a wtedy nie ma też sensu powiedzenie, że on (!) żałuje, że on (!) wybrał, że on (!) coś zrobił. Nie ma "jego" jest "robienie się wszystkiego wszystkim bez możliwości wyróżnienia podmiotu. Bo wszelkie możliwe wskazania na ów podmiot byłyby albo chaotyczne albo wynikałyby z rzeczy, które są poza definicją podmiotu (byłyby zewnętrzne). Więc jeśli zdanie "ja wybrałem" miałoby mieć w ogóle sens, to trzeba do niego założyć wolną wolę. Inaczej owo zdanie jest bełkotem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:41, 17 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

A zgadzasz się z tym, że wszystko co się stało, miało się stać?

Dla mnie pojęcie "wszystko co się miało stać" jest paradoksalne w świecie, w którym miałaby funkcjonować wolna wola. Nie ma w nim takiego zbioru jak "wszystko co się miało stać". W tym ujęciu (ja uznaję wolną wolę) nie podpisałbym się pod stwierdzeniem, o które pytasz.


Chcesz powiedzieć że wolna wola w którą wierzysz, to generator losowych decyzji?

Tego NIE chcę powiedzieć.

szaryobywatel napisał:
Jest przeszłość - to co się stało. Jeżeli coś co się już stało, stało się w wyniku Twojej decyzji, to nagle nie miało się stać, bo np. żałujesz swojej decyzji? Jaką moc miałaby wtedy wolna wola w którą wierzysz, gdyby nie miała w przeszłości żadnego wpływu na to co się stało, a co za tym idzie nie miałaby go nigdy?

Nie rozumiem, o czym tu piszesz. Ja nie wiążę pojęcia wolnej woli z jakimś anulowaniem zdarzeń za pomocą decyzji. Wolna wola "ma moc" w tym sensie, że stanowi wiarę w możliwość zasadnego przypisania pewnych zdarzeń podmiotowi myślącemu.
Jeśli nie ma wolnej woli, to nikt nic nie może i tak naprawdę nie mysli. To nie on myśli, tylko "rzeczy myślą tym człowiekiem". On nie wyłonił siebie jako podmiot, jego nie ma, a wtedy nie ma też sensu powiedzenie, że on (!) żałuje, że on (!) wybrał, że on (!) coś zrobił. Nie ma "jego" jest "robienie się wszystkiego wszystkim bez możliwości wyróżnienia podmiotu. Bo wszelkie możliwe wskazania na ów podmiot byłyby albo chaotyczne albo wynikałyby z rzeczy, które są poza definicją podmiotu (byłyby zewnętrzne). Więc jeśli zdanie "ja wybrałem" miałoby mieć w ogóle sens, to trzeba do niego założyć wolną wolę. Inaczej owo zdanie jest bełkotem.


Załóżmy że podjąłeś decyzję której żałujesz. Miało się podjęcie tej decyzji (i jej konsekwencje) stać, czy nie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:31, 17 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Załóżmy że podjąłeś decyzję której żałujesz. Miało się podjęcie tej decyzji (i jej konsekwencje) stać, czy nie?

Nie wiem. Może w jednym przypadku miało się stać, czyli mielibyśmy tu jakąś formę zdeterminowania. Ale może w innym przypadku owo coś było od początku nieokreślone i dopiero ja - swoją indywidualną, w pełni kreatywną decyzją - powołałem dopiero owo stanie się do rzeczywistości.
Może być i tak, i tak.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:38, 17 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Załóżmy że podjąłeś decyzję której żałujesz. Miało się podjęcie tej decyzji (i jej konsekwencje) stać, czy nie?

Nie wiem. Może w jednym przypadku miało się stać, czyli mielibyśmy tu jakąś formę zdeterminowania. Ale może w innym przypadku owo coś było od początku nieokreślone i dopiero ja - swoją indywidualną, w pełni kreatywną decyzją - powołałem dopiero owo stanie się do rzeczywistości.
Może być i tak, i tak.


Jeżeli powołałeś, swoją indywidualną, w pełni kreatywną decyzją, to chyba miało się stać, na mocy swojej przyczyny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:19, 17 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Załóżmy że podjąłeś decyzję której żałujesz. Miało się podjęcie tej decyzji (i jej konsekwencje) stać, czy nie?

Nie wiem. Może w jednym przypadku miało się stać, czyli mielibyśmy tu jakąś formę zdeterminowania. Ale może w innym przypadku owo coś było od początku nieokreślone i dopiero ja - swoją indywidualną, w pełni kreatywną decyzją - powołałem dopiero owo stanie się do rzeczywistości.
Może być i tak, i tak.


Jeżeli powołałeś, swoją indywidualną, w pełni kreatywną decyzją, to chyba miało się stać, na mocy swojej przyczyny.

Nic nie jest jedyną moją przyczyną. Jest SPLOT POWIĄZAŃ, w którym ja jestem jednym z elementów. Sam podlegam też wcześniejszym oddziaływaniom ze światem, które kształtują moją osobowość, wpływając na decyzje. Jeśli cały ten galimatias wpływów NOSI ZNAMIĘ MOJEJ ŚWIADOMOŚCI, jeśli da się wskazać, iż owo uświadomienie sobie, zwizualizowanie, projekcje stanów przyszłych, powiązanie z celami jakie sobie stawiam "zakliknęło się" w spójną całość, która odcisnęła ostatecznie piętno na tej decyzji, to udało mi się "przebić kokon chaosu i determinizmu", wyłaniając swoją wolność. Jeśli jednak ta decyzja okazała się tylko zdeterminowanym, bądź tylko chaotycznym powiązaniem z resztą świata, to ja się nie wyłoniłem, nie było tu wolności wyboru, nie została odciśnięta moja INDYWIDUALNA PIECZĘĆ ŚWIADOMOŚCIOWA.
Może być i tak, i tak.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:20, 17 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Załóżmy że podjąłeś decyzję której żałujesz. Miało się podjęcie tej decyzji (i jej konsekwencje) stać, czy nie?

Nie wiem. Może w jednym przypadku miało się stać, czyli mielibyśmy tu jakąś formę zdeterminowania. Ale może w innym przypadku owo coś było od początku nieokreślone i dopiero ja - swoją indywidualną, w pełni kreatywną decyzją - powołałem dopiero owo stanie się do rzeczywistości.
Może być i tak, i tak.


Jeżeli powołałeś, swoją indywidualną, w pełni kreatywną decyzją, to chyba miało się stać, na mocy swojej przyczyny.

Nic nie jest jedyną moją przyczyną. Jest SPLOT POWIĄZAŃ, w którym ja jestem jednym z elementów. Sam podlegam też wcześniejszym oddziaływaniom ze światem, które kształtują moją osobowość, wpływając na decyzje. Jeśli cały ten galimatias wpływów NOSI ZNAMIĘ MOJEJ ŚWIADOMOŚCI, jeśli da się wskazać, iż owo uświadomienie sobie, zwizualizowanie, projekcje stanów przyszłych, powiązanie z celami jakie sobie stawiam "zakliknęło się" w spójną całość, która odcisnęła ostatecznie piętno na tej decyzji, to udało mi się "przebić kokon chaosu i determinizmu", wyłaniając swoją wolność. Jeśli jednak ta decyzja okazała się tylko zdeterminowanym, bądź tylko chaotycznym powiązaniem z resztą świata, to ja się nie wyłoniłem, nie było tu wolności wyboru, nie została odciśnięta moja INDYWIDUALNA PIECZĘĆ ŚWIADOMOŚCIOWA.
Może być i tak, i tak.


Wszystko co się stało z jakiegoś powodu miało się stać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:42, 17 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Załóżmy że podjąłeś decyzję której żałujesz. Miało się podjęcie tej decyzji (i jej konsekwencje) stać, czy nie?

Nie wiem. Może w jednym przypadku miało się stać, czyli mielibyśmy tu jakąś formę zdeterminowania. Ale może w innym przypadku owo coś było od początku nieokreślone i dopiero ja - swoją indywidualną, w pełni kreatywną decyzją - powołałem dopiero owo stanie się do rzeczywistości.
Może być i tak, i tak.


Jeżeli powołałeś, swoją indywidualną, w pełni kreatywną decyzją, to chyba miało się stać, na mocy swojej przyczyny.

Nic nie jest jedyną moją przyczyną. Jest SPLOT POWIĄZAŃ, w którym ja jestem jednym z elementów. Sam podlegam też wcześniejszym oddziaływaniom ze światem, które kształtują moją osobowość, wpływając na decyzje. Jeśli cały ten galimatias wpływów NOSI ZNAMIĘ MOJEJ ŚWIADOMOŚCI, jeśli da się wskazać, iż owo uświadomienie sobie, zwizualizowanie, projekcje stanów przyszłych, powiązanie z celami jakie sobie stawiam "zakliknęło się" w spójną całość, która odcisnęła ostatecznie piętno na tej decyzji, to udało mi się "przebić kokon chaosu i determinizmu", wyłaniając swoją wolność. Jeśli jednak ta decyzja okazała się tylko zdeterminowanym, bądź tylko chaotycznym powiązaniem z resztą świata, to ja się nie wyłoniłem, nie było tu wolności wyboru, nie została odciśnięta moja INDYWIDUALNA PIECZĘĆ ŚWIADOMOŚCIOWA.
Może być i tak, i tak.


Wszystko co się stało z jakiegoś powodu miało się stać.

Jaki jest status tego stwierdzenia:
- to dogmat
- wniosek z innych założeń
- hipoteza?...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:51, 17 Gru 2019    Temat postu:

Definicja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15033
Przeczytał: 99 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:58, 17 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Definicja.

Jaki termin jest definiowany?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1760
Przeczytał: 109 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:18, 17 Gru 2019    Temat postu:

Żaden. Wszystko co się stało z jakiejś przyczyny, miało się stać, i odwrotnie wszystko co się miało stać, stało się z jakiejś przyczyny. Predykaty są tożsame.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin