Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Intelektualna moralność (w tym intelektualna dulszczyzna)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 2:40, 11 Gru 2019    Temat postu: Intelektualna moralność (w tym intelektualna dulszczyzna)

Wydaje mi się, że część postaw intelektualnych, prezentowanych przez różnych ludzi można by dość dobrze porównać do postaw moralnych. Teoretycznie myślenie jako takie nie jest żadnym bezpośrednim działaniem, żadnym czynem. Zatem, czy myślę o czymś pozytywnie, czy negatywnie nikogo nie skrzywdzi (przynajmniej bezpośrednio, o ile nad myślami panuję). Rzeczywistość jest tutaj jednak bardziej złożona...

Najbardziej typowym przykładem "intelektualnej moralności" jest wg mnie separowanie umysłu od tych informacji, które zagrażałyby statusowi własnej osoby, bądź grupy, z którą się dana osoba identyfikuje. Nawet jeśli coś jest ewidentnie prawdą, ale prawdą niewygodną dla emocji (niejednego) człowieka, to w wielu sytuacjach nie zostanie nawet wysłuchane, a co dopiero zaakceptowane. Jednocześnie jednak osoby stosujące to podejście nie uważają, że ich decyzje są jakoś złe. Wręcz przeciwnie, czuję się nieswojo od strony moralnej, jeśli przyjdzie im jakoś dowiedzieć się o czymś niedobrym w stosunku do ich narodu, rodziny, grupy światopoglądowej.
Przykładowo typowy patriota w ogóle nie będzie chciał słuchać, dowiadywać niczego, co by sugerowało, że członkowie jego narodu kiedyś w przeszłości dopuszczali się okropnych czynów. Taki patriota będzie negował samą możliwość takich czynów wystąpienia, z góry traktując źródła, które to sugerują, jako niewiarygodne. I to nawet, jeśli istnieją bardzo mocne argumenty za tym, że rzeczywiście dane doniesienie jest ewidentnie prawdziwe.

Tu pojawia się dość fundamentalne pytanie, które wg mnie powinien postawić sobie każdy człowiek:
Czy prawda ma (powinna mieć) wyższy, czy niższy priorytet niż dobre mniemanie o sobie i lojalność względem grupy z którą się identyfikuję?
Wydaje mi się, że wiele osób tego pytania sobie nie zadało (chyba niewielu sobie je zadało), więc stoją "okrakiem na barykadzie", nie mając wewnętrznie rozliczonego dylematu: prawda czy lojalność?


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Nie 22:01, 15 Gru 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1638
Przeczytał: 114 tematy


PostWysłany: Śro 10:01, 11 Gru 2019    Temat postu: Re: Intelektulna moralność (w tym intelektualna dulszczyzna)

Michał Dyszyński napisał:

Przykładowo typowy patriota w ogóle nie będzie chciał słuchać, dowiadywać niczego, co by sugerowało, że członkowie jego narodu kiedyś w przeszłości dopuszczali się okropnych czynów. Taki patriota będzie negował samą możliwość takich czynów wystąpienia, z góry traktując źródła, które to sugerują, jako niewiarygodne. I to nawet, jeśli istnieją bardzo mocne argumenty za tym, że rzeczywiście dane doniesienie jest ewidentnie prawdziwe.

Typowy patriota zwraca uwagę na to, z jakiej pozycji krytykowana jest jego ojczyzna, czy naród. Nie neguje faktu, że członkowie jego narodu dopuszczali się złych rzeczy, ale będzie walczył z przejawami np. antypolonizmu, a więc takiej postawy, w której krytykuje się po to, aby zaskodzic narodowi np. poprzez wyolbrzymianie pewnych faktów albo wyrywanie z kontekstu. Typowy patriota nie ma problemu z konstruktywną, życzliwą krytyką.
Cytat:

Tu pojawia się dość fundamentalne pytanie, które wg mnie powinien postawić sobie każdy człowiek:
Czy prawda ma (powinna mieć) wyższy, czy niższy priorytet niż dobre mniemanie o sobie i lojalność względem grupy z którą się identyfikuję?
Wydaje mi się, że wiele osób tego pytania sobie nie zadało (chyba niewielu sobie je zadało), więc stoją "okrakiem na barykadzie", nie mając wewnętrznie rozliczonego dylematu: prawda czy lojalność?

Prawda nie powinna być ważniejsza od człowieka, tzn. jeśli mówiąc prawdę szkodzę człowiekowi, to lepiej jest skłamać, np. lojalność wobec Żydów podczas drugiej wojny światowej ratowała im życie. Prawdomówność była równoznaczna z wydawaniem Żydów na rzeź. Nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć tego dylematu, wszystko zależy od sytuacji. Czasem (może najcześciej) warto postawić na pierwszym miejscu prawdę, innym razem - lojalność.


Ostatnio zmieniony przez towarzyski.pelikan dnia Śro 10:02, 11 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:01, 11 Gru 2019    Temat postu: Re: Intelektulna moralność (w tym intelektualna dulszczyzna)

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Tu pojawia się dość fundamentalne pytanie, które wg mnie powinien postawić sobie każdy człowiek:
Czy prawda ma (powinna mieć) wyższy, czy niższy priorytet niż dobre mniemanie o sobie i lojalność względem grupy z którą się identyfikuję?
Wydaje mi się, że wiele osób tego pytania sobie nie zadało (chyba niewielu sobie je zadało), więc stoją "okrakiem na barykadzie", nie mając wewnętrznie rozliczonego dylematu: prawda czy lojalność?

Prawda nie powinna być ważniejsza od człowieka, tzn. jeśli mówiąc prawdę szkodzę człowiekowi, to lepiej jest skłamać, np. lojalność wobec Żydów podczas drugiej wojny światowej ratowała im życie. Prawdomówność była równoznaczna z wydawaniem Żydów na rzeź. Nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć tego dylematu, wszystko zależy od sytuacji. Czasem (może najcześciej) warto postawić na pierwszym miejscu prawdę, innym razem - lojalność.

Czyli mamy dwie płaszczyzny dla oceny wyborów:
- płaszczyzna lojalności (zaliczam tu lojalność względem samego siebie, własnego mniemania o sobie)
- płaszczyzna "czystej prawdy".
Niestety, wg mnie są one dość często w konflikcie. Nie byłyby w konflikcie, gdyby tak samo łatwo przychodziło nam np. przyznanie się do błędu własnego, jak zauważenie tego błędu u kogoś obok.
Przy czym mówiąc o prawdzie raczej nie myślę, aby się z tą prawdą wciskać wszędzie. Raczej nawet myślę o WEWNĘTRZNYM odbiorze tejże prawdy - czy sam umiem ją przyznać, nawet tam gdzie jest to niewygodne.
Chcę zwrócić najbardziej uwagę na to, że większość ludiz ma chyba ów problem NIEROZSTRZYGNIĘTY od strony sumienia. Jest pytanie: co jest dobrem?
- chronić swoich przed oskarżeniem (potencjalnie pomówieniem, ale też potencjalnie przykrą prawdą na ich temat)
- traktować informacje BEZ ŻADNYCH UPRZEDZEŃ - po prostu "jakie są".

Nie będę ukrywał, że sam mam ten problem nie rozwiązany (a przynajmniej nie do końca rozwiązany). Ma on swój wymiar religijny. Np. ja, jako katolik, z wyraźnym dyskomfortem psychicznym dowiaduję się o ciemnych stronach działalności KRK. Pierwszym moim odruchem jest po prostu zlekceważenie takiej informacji, która mi psuje dobre nastawienie do kościoła. Jeśli taką informację przyjmuję, to z pewnym przymusem wewnętrznym. Podobnie jest, gdy uświadamiam sobie własne błędy, małość moich osobistych wyborów.
I wciąż stawiam sobie to pytanie: co tu jest DOBREM?
Bo jednak nie odrzucam lojalności. Weźmy sytuację, gdy ma się dzieci, a tu okazuje się, że nauczyciele informują nas, że któreś z nich dopuściło się jakiegoś złego czynu - np. skrzywdziło w szkole inne dziecko. Co by należało zrobić?...
- Przecież nie wyrzekniemy się własnego dziecka... Ale w takim razie jak postępować - WIERZYĆ mu, gdy mówi, że się poprawi, choć czujemy, że do tej poprawy jest naprawdę daleko?
Nie sposób jest usunąć lojalności z tej układanki. Ale też nie umiem jej włączyć do układu tak, aby nie czuć jakiegoś rozdźwięku, dyskomfortu psychicznego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1638
Przeczytał: 114 tematy


PostWysłany: Czw 8:02, 12 Gru 2019    Temat postu:

Mnie się wydaje, że to wynika z tego, że do "swoich" ma się więcej empatii, wyrozumiałości. Nie tylko o samą lojalność chodzi, co o większe zrozumienie sytuacji, co sprawia, że nie jesteśmy skorzy do surowych ocen. Po prostu łatwiej jest nam empatyzowac, kiedy znamy całą sytuację. A "obcego" sobie spłaszczamy, stąd łatwiej nam przychodzi osąd.

Tutaj się nauswa pytanie - co jest właściwą postawą: wszystich traktować bez tej empatii, krytycznie, przedmiotowo czy jednak starać się tę empatię, którą naturalnie may do "swoich" rozciągnąć również na "obcych", bo człowiek widzi innego w Prawdzie, kiedy postrzega go oczymia Miłości, z rozumieniem, a nie potrzebą osądzania. Co tak naprawdę oznacza postrzegać drugiego takim jakim jest?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 16:32, 12 Gru 2019    Temat postu:

Swoi to apologeci??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:48, 12 Gru 2019    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
co jest właściwą postawą: wszystkich traktować bez tej empatii, krytycznie, przedmiotowo czy jednak starać się tę empatię, którą naturalnie may do "swoich" rozciągnąć również na "obcych", bo człowiek widzi innego w Prawdzie, kiedy postrzega go oczyma Miłości, z rozumieniem, a nie potrzebą osądzania. Co tak naprawdę oznacza postrzegać drugiego takim jakim jest?

Ja coraz bardziej przekonuję się, że właściwa postawa intelektualna nie da się sprowadzić do statycznych zasad, mądrości życiowych, prostych porad co i jak zawsze należy robić. W rozumieniu, tworzeniu poprawnych rozpoznań kluczowy jest czynnik dynamicznego, aktywnego dostosowania, doświadczenia, wręcz WYĆWICZENIA. Pewne wybory właściwie nie za bardzo da się uzasadnić odwołaniem do jakichś konkretnych powodów. Te powody gdzieś tam są, ale trudno jest je wskazać wprost, bo są w tak wielu wzajemnych powiązaniach, często trudnych do wyjaśnienia. Ostatecznie robi się coś, bo się wie, że tak należy zrobić.
Odnosi się to szczególnie do sytuacji, gdy staramy się być uczciwi w rozpoznaniach czegoś, co jest zagrożone wewnętrznym mataczeniem, myśleniem gwałcącym sprawiedliwość i uczciwość, bo jakieś pragnienia (czasem dobrze ukryte) zyskują priorytet nad wszystkim innym.
Bycie uczciwym intelektualnie, jest umiejętnością ogólną zdobywaną latami - polega ona na wielu wzajemnie uzupełniających się umiejętnościach pomniejszego rodzaju:
- rozpoznawania własnych emocji - szczególnie w kontekście gdy sterują one innymi rozpoznaniami "z tylnego rzędu".
- wiedzy ogólnej o świecie - aby po prostu nie stawiać na rozwiązania ewidentnie wadliwe
- dyscypliny dotyczącej panowania nad sobą, nad nadawaniem priorytetów sprawom i rozwiązaniom.
Ten dylemat - kierować się bezstronnym rozpatrzeniem spraw, czy raczej lojalnością, własnymi przywiązaniami, do tego, co chcemy aby było? - zawsze będzie nas dotyczył. Zaś problem jest tu znacznie głębszy, niż to, czy będziemy dla swoich dobrzy, czy źli. Przekonali się o tym niejeden raz rodzice, którzy za wszelką cenę bronili dzieci, że "oni nie mogli zrobić nic złego", wierzyli małym cwanym manipulantom, wychowując egoistów i cwaniaków, który to egoizm ostatecznie dotyka najbardziej ich. Niejeden rodzic bronił swojego dziecka wbrew oczywistym faktom, wbrew głosom od wielu ludzi, bronił kierując się swoim pragnieniem przeciw prawdzie, ale w ten sposób czynił krzywdę najpierw samemu temu dziecku (utwierdzając je w w złych postawach), potem innym ludziom od tego dziecka zależnym, a na koniec często samemu sobie, to rodzic przecież też jest taką osobą od dziecka zależną.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 15:59, 13 Gru 2019, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1877
Przeczytał: 81 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:32, 12 Gru 2019    Temat postu:

Ja bym się najpierw zastanowił, czemu służy uważanie czegoś za "właściwą postawę".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 2:26, 13 Gru 2019    Temat postu: Re: Intelektulna moralność (w tym intelektualna dulszczyzna)

Michał Dyszyński napisał:
Wydaje mi się, że część postaw intelektualnych, prezentowanych przez różnych ludzi można by dość dobrze porównać do postaw moralnych. Teoretycznie myślenie jako takie nie jest żadnym bezpośrednim działaniem, żadnym czynem.
W praktyce jednak myśli, które materializują się związkami chemicznymi w fizjologii myślącego zmieniają się w słowa a te w czyny, które tworzą przeznaczenie.

MD napisał:
Zatem, czy myślę o czymś pozytywnie, czy negatywnie nikogo nie skrzywdzi (przynajmniej bezpośrednio, o ile nad myślami panuję). Rzeczywistość jest tutaj jednak bardziej złożona...
Owszem, bo myśl jest energią i ma swoje konsekwencje w fizjologii myślącego. Dodatkowo, aby przestać być niewolnikiem uwarunkowania kulturowego trzeba sporej pracy nad sobą. To alchemia życia. Kroczy tą ścieżką (metafora) niewielu.

MD napisał:
Najbardziej typowym przykładem "intelektualnej moralności" jest wg mnie separowanie umysłu od tych informacji, które zagrażałyby statusowi własnej osoby, bądź grupy, z którą się dana osoba identyfikuje.
Pierwsze to niska samoocena. Drugie to szukanie antydotum na niską samoocenę przez potrzebę akceptacji grupy. Obydwa stany to patologie.

MD napisał:
Nawet jeśli coś jest ewidentnie prawdą, ale prawdą niewygodną dla emocji (niejednego) człowieka, to w wielu sytuacjach nie zostanie nawet wysłuchane, a co dopiero zaakceptowane.
Tak to niebezpieczna represja.

MD napisał:
Jednocześnie jednak osoby stosujące to podejście nie uważają, że ich decyzje są jakoś złe. Wręcz przeciwnie, czuję się nieswojo od strony moralnej, jeśli przyjdzie im jakoś dowiedzieć się o czymś niedobrym w stosunku do ich narodu, rodziny, grupy światopoglądowej.
Albo ulegają depresji albo funkcjonują z niezrównoważonych emocji zachowując się jak zwierz.

http://www.sfinia.fora.pl/blog-dyskurs,67/polemiki,10623.html#369385
h*ttp://www.sfinia.fora.pl/blog-dyskurs,67/polemiki,10623.html#369385

MD napisał:
Przykładowo typowy patriota w ogóle nie będzie chciał słuchać, dowiadywać niczego, co by sugerowało, że członkowie jego narodu kiedyś w przeszłości dopuszczali się okropnych czynów. Taki patriota będzie negował samą możliwość takich czynów wystąpienia, z góry traktując źródła, które to sugerują, jako niewiarygodne. I to nawet, jeśli istnieją bardzo mocne argumenty za tym, że rzeczywiście dane doniesienie jest ewidentnie prawdziwe.
Owszem i test polskiego patriotyzmu jest tutaj <-> [link widoczny dla zalogowanych]
h*ttps://twitter.com/alina_wreczycki/status/1205158222929317889

MD napisał:
Tu pojawia się dość fundamentalne pytanie, które wg mnie powinien postawić sobie każdy człowiek:
Czy prawda ma (powinna mieć) wyższy, czy niższy priorytet niż dobre mniemanie o sobie i lojalność względem grupy z którą się identyfikuję?
Wydaje mi się, że wiele osób tego pytania sobie nie zadało (chyba niewielu sobie je zadało), więc stoją "okrakiem na barykadzie", nie mając wewnętrznie rozliczonego dylematu: prawda czy lojalność?
Na to potrzeba odwagi, którą Natura podarowała nam w celu przetrwania gatunku. Ale większość ludzi na świecie boi się samych siebie. Dlatego tyle jest problemów z uzywkami czyli uciekaniem od siebie aby nie zadawać sobie kwestii egzystencyjnych.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 2:36, 13 Gru 2019    Temat postu: Re: Intelektulna moralność (w tym intelektualna dulszczyzna)

Michał Dyszyński napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:

Tu pojawia się dość fundamentalne pytanie, które wg mnie powinien postawić sobie każdy człowiek:
Czy prawda ma (powinna mieć) wyższy, czy niższy priorytet niż dobre mniemanie o sobie i lojalność względem grupy z którą się identyfikuję?
Wydaje mi się, że wiele osób tego pytania sobie nie zadało (chyba niewielu sobie je zadało), więc stoją "okrakiem na barykadzie", nie mając wewnętrznie rozliczonego dylematu: prawda czy lojalność?

Prawda nie powinna być ważniejsza od człowieka, tzn. jeśli mówiąc prawdę szkodzę człowiekowi, to lepiej jest skłamać, np. lojalność wobec Żydów podczas drugiej wojny światowej ratowała im życie. Prawdomówność była równoznaczna z wydawaniem Żydów na rzeź. Nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć tego dylematu, wszystko zależy od sytuacji. Czasem (może najcześciej) warto postawić na pierwszym miejscu prawdę, innym razem - lojalność.

Czyli mamy dwie płaszczyzny dla oceny wyborów:
- płaszczyzna lojalności (zaliczam tu lojalność względem samego siebie, własnego mniemania o sobie)
- płaszczyzna "czystej prawdy".
Niestety, wg mnie są one dość często w konflikcie. Nie byłyby w konflikcie, gdyby tak samo łatwo przychodziło nam np. przyznanie się do błędu własnego, jak zauważenie tego błędu u kogoś obok.
Przy czym mówiąc o prawdzie raczej nie myślę, aby się z tą prawdą wciskać wszędzie. Raczej nawet myślę o WEWNĘTRZNYM odbiorze tejże prawdy - czy sam umiem ją przyznać, nawet tam gdzie jest to niewygodne.
Chcę zwrócić najbardziej uwagę na to, że większość ludiz ma chyba ów problem NIEROZSTRZYGNIĘTY od strony sumienia. Jest pytanie: co jest dobrem?
- chronić swoich przed oskarżeniem (potencjalnie pomówieniem, ale też potencjalnie przykrą prawdą na ich temat)
- traktować informacje BEZ ŻADNYCH UPRZEDZEŃ - po prostu "jakie są".

Nie będę ukrywał, że sam mam ten problem nie rozwiązany (a przynajmniej nie do końca rozwiązany). Ma on swój wymiar religijny. Np. ja, jako katolik, z wyraźnym dyskomfortem psychicznym dowiaduję się o ciemnych stronach działalności KRK. Pierwszym moim odruchem jest po prostu zlekceważenie takiej informacji, która mi psuje dobre nastawienie do kościoła. Jeśli taką informację przyjmuję, to z pewnym przymusem wewnętrznym. Podobnie jest, gdy uświadamiam sobie własne błędy, małość moich osobistych wyborów.
I wciąż stawiam sobie to pytanie: co tu jest DOBREM?
Bo jednak nie odrzucam lojalności. Weźmy sytuację, gdy ma się dzieci, a tu okazuje się, że nauczyciele informują nas, że któreś z nich dopuściło się jakiegoś złego czynu - np. skrzywdziło w szkole inne dziecko. Co by należało zrobić?...
- Przecież nie wyrzekniemy się własnego dziecka... Ale w takim razie jak postępować - WIERZYĆ mu, gdy mówi, że się poprawi, choć czujemy, że do tej poprawy jest naprawdę daleko?
Nie sposób jest usunąć lojalności z tej układanki. Ale też nie umiem jej włączyć do układu tak, aby nie czuć jakiegoś rozdźwięku, dyskomfortu psychicznego.
Jest sposób. Potrzeba jednak uczyć dziecko od małego i być konsekwentnym. Starszego syna wychowałam sama a młodszego z mężem i mieliśmy ten sam system wartości i styl wychowania. Synowie postępuje według tego samego wzorca. Są empatyczni ale równocześnie autentyczni. Potrafią wyspecyfikowac różnice pomiędzy brakiem akceptacji jakiegoś czynu z płaszczyzny moralnej (serce i rozum) z równoczesnym współczuciem dla człowieka, który ten czyn popełnił i odzalowaniem, że mógł wybrać inaczej. Tak zostali wychowani, bo tak ja i mąż zostaliśmy wychowani przez innych rodziców.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 2:55, 13 Gru 2019    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Mnie się wydaje, że to wynika z tego, że do "swoich" ma się więcej empatii, wyrozumiałości. Nie tylko o samą lojalność chodzi, co o większe zrozumienie sytuacji, co sprawia, że nie jesteśmy skorzy do surowych ocen. Po prostu łatwiej jest nam empatyzowac, kiedy znamy całą sytuację. A "obcego" sobie spłaszczamy, stąd łatwiej nam przychodzi osąd.

Tutaj się nauswa pytanie - co jest właściwą postawą: wszystich traktować bez tej empatii, krytycznie, przedmiotowo czy jednak starać się tę empatię, którą naturalnie may do "swoich" rozciągnąć również na "obcych", bo człowiek widzi innego w Prawdzie, kiedy postrzega go oczymia Miłości, z rozumieniem, a nie potrzebą osądzania. Co tak naprawdę oznacza postrzegać drugiego takim jakim jest?
Ani empatii, ani wyrozumiałości lecz pobłażliwości, bo stado zobowiązuje. Na wyjście poza stado potrzeba odwagi. Wiem o tym, bo żyję poza stadem [introwertyczka] i w stadzie czyli rodzinie ludzkiej. Pobłażliwość szybko koroduje charakter moralny. Ponieważ jego pielęgnacja zabiera całe życie, wiele ludzi dryfuje na morzu życia jak okręt bez kompasu.

Postawa "lelum polelum"/lekceważąca to istoty, ktorych osobowość [relatywnie stabilne emocje] jest tak rozchwiana że nie ma się o co oprzeć - to (o)błędne życie.

Marka, 4,14-15 napisał:
14 Siewca sieje słowo. 15 A oto są ci [posiani] na drodze: u nich się sieje słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich.


Postawa sprzeczności wewnętrznych <->
Marka, 4,16-17 napisał:
16 Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy, gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością, 17 lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują.


Postawa rozczepienia <->
Marka 4,18-19 napisał:
18 Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, 19 lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne.


Postawa bycia obecnym we własnym życiu, rozważnym i odpowiedzialnym za swoje intencje, które wiodą do myśli, te do słów, a te do czynów tworząc przeznaczenie <->
Marka 4,20 napisał:
20 W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 3:06, 13 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Ja bym się najpierw zastanowił, czemu służy uważanie czegoś za "właściwą postawę".
Zgodna z normami kulturowymi w narodzie.

Łaska nie polega na doskonałości, ale na byciu autentyczną częścią ludzkości, aby umożliwić rozwój uprzejmości i sprawiedliwości społecznej.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 3:09, 13 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 6:12, 13 Gru 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
szaryobywatel napisał:
Ja bym się najpierw zastanowił, czemu służy uważanie czegoś za "właściwą postawę".
Zgodna z normami kulturowymi w narodzie.

Łaska nie polega na doskonałości, ale na byciu autentyczną częścią ludzkości, aby umożliwić rozwój uprzejmości i sprawiedliwości społecznej.


Dyskurs purytanizm to matka (ojciec) rozpusty.

A tu ciekawa lektura

[link widoczny dla zalogowanych]

:shock:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 6:15, 13 Gru 2019    Temat postu:

Ludzie, powiedział diabeł, z natury swojej są istotami słabymi i niższego rządu, nie przystoi im wcale być współobywatelami, jak ja, ani równymi ze mną w chwale. W powyższym stwierdzeniu warte uznanie jest to, że diabeł jawi się jako purytanin. I właśnie przede wszystkim jego purytanizm każe mu pchać ludzi do rozpusty, by tym bardziej wytarzać ich w tym znienawidzonym błocie i pysznić się swoją bezcielesną wyższością” - opisuje Hadjad, by chwilę później w krótkich słowach ośmieszać bezcielesne myślenie szatana. „Oto więc diabeł zgłasza sprzeciw: Cóż to! Będziemy musieli znosić te ziemskie wyrzutki w Niebie? Nie, no słowo daje! Takie coś, co sra i sika, miałoby być powołane do takiej samej chwały jak czyste duchy? ....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:03, 13 Gru 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs napisał:
szaryobywatel napisał:
Ja bym się najpierw zastanowił, czemu służy uważanie czegoś za "właściwą postawę".
Zgodna z normami kulturowymi w narodzie.

Łaska nie polega na doskonałości, ale na byciu autentyczną częścią ludzkości, aby umożliwić rozwój uprzejmości i sprawiedliwości społecznej.


Dyskurs purytanizm to matka (ojciec) rozpusty.

A tu ciekawa lektura

[link widoczny dla zalogowanych]

:shock:
No ba, wszak nasz "ojciec założyciel" przekazał nam, że
Roger Williams napisał:
Wymuszona modlitwa śmierdzi w nozdrzach Boga.
:*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:27, 13 Gru 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Ludzie, powiedział diabeł, z natury swojej są istotami słabymi i niższego rządu, nie przystoi im wcale być współobywatelami, jak ja, ani równymi ze mną w chwale. W powyższym stwierdzeniu warte uznanie jest to, że diabeł jawi się jako purytanin. I właśnie przede wszystkim jego purytanizm każe mu pchać ludzi do rozpusty, by tym bardziej wytarzać ich w tym znienawidzonym błocie i pysznić się swoją bezcielesną wyższością” - opisuje Hadjad, by chwilę później w krótkich słowach ośmieszać bezcielesne myślenie szatana. „Oto więc diabeł zgłasza sprzeciw: Cóż to! Będziemy musieli znosić te ziemskie wyrzutki w Niebie? Nie, no słowo daje! Takie coś, co sra i sika, miałoby być powołane do takiej samej chwały jak czyste duchy? ....
Tak ja Bóg jest synonimem najwyższego instynktu samopoznania, tak diabeł/szatan jest synonimem najniższego instynktu kiedy istota ludzka nie jest w stanie dokonywać samorefleksji.

Lokowanie stanu ludzkiego w duchach fruwających w kosmosie jest uwarunkowane kulturowo.


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 15:29, 13 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:41, 13 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Ja bym się najpierw zastanowił, czemu służy uważanie czegoś za "właściwą postawę".

Ja widzę ową "właściwą postawę" jako dość naturalny efekt tego, że próbujemy być ogólnie skuteczni w naszych życiowych zadaniach, zaspakajaniu potrzeb.
Postawa jest właściwa, jeśli czujemy że NAPRAWDĘ WZRASTAMY W NASZEJ MOCY.
Tu ważne jest to słówka "naprawdę", którym jakoś chcę odróżnić moc na krótką metę, incydentalną, od mocy długofalowo, budującej osobowość w wielu aspektach, a nie w jednym - doraźnym.
Właśnie to starcie pomiędzy doraźnością, a całościową konstrukcją osobowości jest kanwą, na której powstaje moralność, etyka. Patrząc z punktu widzenia doraźnych potrzeb to, że coś komuś ukradniemy może zdawać się korzystne. Jednak z punktu widzenia szerszego najczęściej okazuje się, że tego rodzaju czyn na tyle niszczy relacje z ludźmi, że w długofalowej perspektywie ściąga na głowę złodzieja znacznie więcej kłopotów i przykrości, niż radości.
Choć w kontekście tego wątku cenniejszy byłby inny przykład krótko i długofalowego wpływu na wzrastanie mocy w człowieku byłoby zaklasyfikowanie jakichś tam swoich potknięcie i pomyłek życiowych. Jest postawa wygodnictwa mentalnego, opierająca się o to doraźne zapewnienie sobie dobrego mniemania o sobie. W jej ramach wypieramy każdą swoją winę, udajemy (głównie przed sobą), że jesteśmy super i w ogóle jeśli ktoś coś robi źle, to nie my, a inni ludzie. To pozwala mieć przyjemność dobrego mniemania o sobie. Jednak taka postawa oznacza jednocześnie rozpoczęcie w swoim wnętrzu gry w udawanie. Trzeba będzie od tej pory tworzyć odrębne instancje rozpoznań na potrzeby własnych uczuć, a odrębne dla opanowywania świata. Ktoś, kto wciąż udaje - nawet głównie przed sobą (choć oczywiście w zdecydowanej większości przypadków udawanie rozlewa się na fałszowanie relacji z otoczeniem) - musi stosować wszędzie podwójne standardy. Jeśli miałby się nie pogubić, to powinien każde rozpoznanie prowadzić dwutorowo - częściowo adekwatnie do tego, jak wskazywałyby bezstronne rozpoznania świata, a częściowo po linii emocji domagających się specjalnego traktowania. Wraz z posuwaniem się na tej ścieżce komplikowania sobie świata we własnym umyśle, będzie postępował chaos. Bo umysł w końcu się w tym pogubi, nie dając zrozumiałej odpowiedzi na kierowane do niego zapytania, wynikające z konieczności bieżących ocen świata. Ostatecznym efektem będzie ZAHAMOWANIE MOCY, utrudnienie reagowania adekwatnie do rzeczywistości, a dalej budowania struktur rozumowania, które by dawały odpowiedź na pytanie: jak działać skutecznie w kontekście tego, kim jesteśmy?
Właściwa postawa polega na budowaniu pewnej JEDNOŚCI WŁASNEJ NATURY, czyli struktury, która od rozpoznań świata do decyzji jak działać, poprowadzi człowieka ścieżką, która da POZYTYWNE OCENY siebie i sytuacji, w jakiej się znajdujemy.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 21:16, 13 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 8386
Przeczytał: 88 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:23, 13 Gru 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Semele napisał:
Dyskurs napisał:
szaryobywatel napisał:
Ja bym się najpierw zastanowił, czemu służy uważanie czegoś za "właściwą postawę".
Zgodna z normami kulturowymi w narodzie.

Łaska nie polega na doskonałości, ale na byciu autentyczną częścią ludzkości, aby umożliwić rozwój uprzejmości i sprawiedliwości społecznej.


Dyskurs purytanizm to matka (ojciec) rozpusty.

A tu ciekawa lektura

[link widoczny dla zalogowanych]

:shock:
No ba, wszak nasz "ojciec założyciel" przekazał nam, że
Roger Williams napisał:
Wymuszona modlitwa śmierdzi w nozdrzach Boga.
:*


Coto za jeden ten Roger??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10048
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 19:15, 13 Gru 2019    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs napisał:
Semele napisał:
Dyskurs napisał:
szaryobywatel napisał:
Ja bym się najpierw zastanowił, czemu służy uważanie czegoś za "właściwą postawę".
Zgodna z normami kulturowymi w narodzie.

Łaska nie polega na doskonałości, ale na byciu autentyczną częścią ludzkości, aby umożliwić rozwój uprzejmości i sprawiedliwości społecznej.


Dyskurs purytanizm to matka (ojciec) rozpusty.

A tu ciekawa lektura

[link widoczny dla zalogowanych]

:shock:
No ba, wszak nasz "ojciec założyciel" przekazał nam, że
Roger Williams napisał:
Wymuszona modlitwa śmierdzi w nozdrzach Boga.
:*


Coto za jeden ten Roger??
Odważny i uposażony mężczyzna, teolog i pasto purytanski, który przeciwstawił się swoim braciom w wierze [emigranci z Anglii - z kongregacji anglikanskiej] za, między innymi, zakaz dzieciom innych zabaw niż szkoła i kongregacja purytańska. Purytanie wypłynęli z Anglii w poszukiani wolności religijnej i chcieli narzucać purytańskie zwyczaje innym. Roger Williams wydalony z kolonii Bay/dzisiejszy stan Massachusetts kupił ziemię od ludności autochtonicznej, konkretnie od plemienia Narragansett i założył kolonie Rhode Island & Providence Plantations - obszar znany dzisiaj jako stan Rhode Island. Ideowo Roger Williams był znacznie oddalony od swoich czasów, bo jego mądrość jest aktualna nadal a nasz stan jest liberalny.

[link widoczny dla zalogowanych]
h*ttps://en.wikipedia.org/wiki/Roger_Williams

[link widoczny dla zalogowanych]
h*ttp://worldpopulationreview.com/states/most-liberal-states/

Żeby było śmieszniej, to Massachusetts jest jeszcze bardziej liberalny niż mały Rhody :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1877
Przeczytał: 81 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:12, 13 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

....


Czyli uważanie czegoś za "właściwą postawę", służy ostatecznie dobremu samopoczuciu?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:14, 13 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

....


Czyli uważanie czegoś za "właściwą postawę", służy ostatecznie dobremu samopoczuciu?

Myślę, że NA DŁUŻSZĄ METĘ tak. Na krótką metę bywa jednak wręcz przeciwnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1877
Przeczytał: 81 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:45, 13 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

....


Czyli uważanie czegoś za "właściwą postawę", służy ostatecznie dobremu samopoczuciu?

Myślę, że NA DŁUŻSZĄ METĘ tak. Na krótką metę bywa jednak wręcz przeciwnie.


Wg Ciebie chyba, ogólną "właściwą postawą" wobec życia, jest ciągłe rozwijanie własnej osobowości w jego trakcie. Czemu to ma służyć?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:55, 13 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:

....


Czyli uważanie czegoś za "właściwą postawę", służy ostatecznie dobremu samopoczuciu?

Myślę, że NA DŁUŻSZĄ METĘ tak. Na krótką metę bywa jednak wręcz przeciwnie.


Wg Ciebie chyba, ogólną "właściwą postawą" wobec życia, jest ciągłe rozwijanie własnej osobowości w jego trakcie. Czemu to ma służyć?

Szczęściu, mocy, pełni istnienia - rozumianych jako RELACJA osobowości z innymi osobowościami i prawdą świata.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1877
Przeczytał: 81 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:58, 13 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

Wg Ciebie chyba, ogólną "właściwą postawą" wobec życia, jest ciągłe rozwijanie własnej osobowości w jego trakcie. Czemu to ma służyć?

Szczęściu, mocy, pełni istnienia - rozumianych jako RELACJA osobowości z innymi osobowościami i prawdą świata.


A rozwijanie własnej osobowości nie jest przypadkiem stawianiem coraz to większej liczby warunków sobie i światu?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16074
Przeczytał: 94 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:07, 13 Gru 2019    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

Wg Ciebie chyba, ogólną "właściwą postawą" wobec życia, jest ciągłe rozwijanie własnej osobowości w jego trakcie. Czemu to ma służyć?

Szczęściu, mocy, pełni istnienia - rozumianych jako RELACJA osobowości z innymi osobowościami i prawdą świata.


A rozwijanie własnej osobowości nie jest przypadkiem stawianiem coraz to większej liczby warunków sobie i światu?

Niekoniecznie. Możliwe jest wręcz pójście w kierunku przeciwnym - zmniejszaniem owej liczby warunków. Z resztą nie o liczbę w istocie chodzi. Można mieć jeden warunek, ale tak rozległy swoim działaniem, że zastąpi on dziesięć innych warunków. W rzeczywistości więc chodzi o CAŁOŚCIOWA POSTAWĘ, o zintegrowanie w całość emocji, rozumienia, wszystkich mocy mentalnych. Kluczowa jest tu HARMONIA, brak fałszu w "systemie", bo tylko wtedy różne aspekty osobowości wzajemnie się wspomagają, mogą "sobie ufać".


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 22:11, 13 Gru 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1877
Przeczytał: 81 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:17, 13 Gru 2019    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:

A rozwijanie własnej osobowości nie jest przypadkiem stawianiem coraz to większej liczby warunków sobie i światu?

Niekoniecznie. Możliwe jest wręcz pójście w kierunku przeciwnym - zmniejszaniem owej liczby warunków. Z resztą nie o liczbę w istocie chodzi. Można mieć jeden warunek, ale tak rozległy swoim działaniem, że zastąpi on dziesięć innych warunków. W rzeczywistości więc chodzi o CAŁOŚCIOWA POSTAWĘ, o zintegrowanie w całość emocji, rozumienia, wszystkich mocy mentalnych. Kluczowa jest tu HARMONIA, brak fałszu w "systemie", bo tylko wtedy różne aspekty osobowości wzajemnie się wspomagają, mogą "sobie ufać".


Lanie wody, niewiele z tego wiadomo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin