Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Koronawirus - pytanie o skuteczność strategii walki z nim
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Katolikus




Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 1008
Przeczytał: 7 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:16, 12 Cze 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
mat napisał:
Śmieszne jak teiści (ponad 95% społeczeństwa) zamiast szukać ratunku w wodzie święconej i modlitwie, swoje życie oddali w ręce scjentystycznych płynów dezynfekcjach i maseczek. Teiści to de facto ateusze uważający mikroskopijny wirus za potężniejszy od Wszechmocnego.

Teiści, którzy mają swój teizm poukładany, wierzący, że Bóg powierzył im Ziemię i jej prawa do tego, aby je poznawać i wykorzystywać nie mają problemu z uznaniem, iż zdobywanie przez człowieka wiedzy o płynach i dezynfekcjach jest zgodne z wolą Boga. Ewentualnie teiści, którzy nie rozliczyli się z pytaniem: czy prawda o rzeczach pochodzi od Boga? - tacy teiści mogą mieć jakiś problem z uznaniem praw materialnych za coś wartego wykorzystania ich.
Wiedza o płynach i dezynfekcjach jest w takim samym stopniu "scjentyczna", jak "marynistyczna", "kulinarna", czy "malarska" - wszak wszystkie te dziedziny, przyznają się do tego, iż uznają prawa rządzące światem materii. Przy czym przynajmniej kucharze są tu uczciwsi od scjentystów, bo nie próbują jakoś swojego zaufania do praw fizyki, jakie stosują podczas gotowania potraw zawłaszczać, ogłaszając że w ogóle wszystko na świecie jest "kulinarne" i żadna inna opcja zawodowa, czy poglądowa nie mogłaby wykorzystać np. ciepła powstałego podczas spalania gazu w kuchence. Zawłaszczenie praw świata przez scjentyzm osobiście uważam zatem za nieskuteczne, uzurpatorskie, manipulatorskie. Próba tego zawłaszczenia ostaje odrzucona jako bezzasadna.


Myślisz Michał, ze mat coś zrozumiał z tego, co napisałeś?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2638
Przeczytał: 15 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 1:13, 13 Cze 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Teiści, którzy mają swój teizm poukładany, wierzący, że Bóg powierzył im Ziemię i jej prawa do tego, aby je poznawać i wykorzystywać nie mają problemu z uznaniem, iż zdobywanie przez człowieka wiedzy o płynach i dezynfekcjach jest zgodne z wolą Boga.

Aha, Bóg powierzył ludziom Ziemie z dobrodziejstwem inwentarza (koronawirus w pakiecie) a ci zamiast szukać u niego litości mają oszukiwać go zdobywając wiedzę o płynach dezynfekcyjnych i samym wirusie.

Michał Dyszyński napisał:
przynajmniej kucharze są tu uczciwsi od scjentystów, bo nie próbują jakoś swojego zaufania do praw fizyki, jakie stosują podczas gotowania potraw zawłaszczać, ogłaszając że w ogóle wszystko na świecie jest "kulinarne" i żadna inna opcja zawodowa, czy poglądowa nie mogłaby wykorzystać np. ciepła powstałego podczas spalania gazu w kuchence.

Nieuczciwi to są teiści, bo nie mają ani tyci tyci zaufania do ratunku w swoich bogach a szukają go tam gdzie szukają go skończeni scjentyści.

Michał Dyszyński napisał:
Zawłaszczenie praw świata przez scjentyzm osobiście uważam zatem za nieskuteczne, uzurpatorskie, manipulatorskie. Próba tego zawłaszczenia ostaje odrzucona jako bezzasadna.

Spokojnie, na prawa świata, czyli np. na glisty ludzkie, bliźnięta syjamskie i koronawirusy prawa autorskie ma przecież Bóg a nie jacyś scjentyści.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:24, 13 Cze 2020    Temat postu:

mat napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Teiści, którzy mają swój teizm poukładany, wierzący, że Bóg powierzył im Ziemię i jej prawa do tego, aby je poznawać i wykorzystywać nie mają problemu z uznaniem, iż zdobywanie przez człowieka wiedzy o płynach i dezynfekcjach jest zgodne z wolą Boga.

Aha, Bóg powierzył ludziom Ziemie z dobrodziejstwem inwentarza (koronawirus w pakiecie) a ci zamiast szukać u niego litości mają oszukiwać go zdobywając wiedzę o płynach dezynfekcyjnych i samym wirusie..

Właśnie tak. Ściślej MIĘDZY INNYMI ludzie mają zdobywać wiedzę o płynach dezynfekcyjnych i wirusie. Bóg wie, że to jest dla człowieka dobre, rozwija go, kształtuje jego człowieczeństwo, rozum, osobowość. Bóg nie oczekuje jedynie szukania przez ludzi litości u Niego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:07, 16 Cze 2020    Temat postu:

Mam nadzieję, że choć trochę nauczone przypadkami zapaści gospodarczej, jaką wywołuje skrajnie zamykająca strategia walki z pandemią, ktoś wreszcie zacznie stosować środki mniej ogólne, a lepiej wycelowane, związane z uderzaniem w te punkty roznoszenia się wirusa, które stwarzają największa zagrożenie, a nie po prostu zamykanie wszystkiego. Widać to już po ostatnich reakcjach rządów, które są mniej panikarskie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:26, 28 Cze 2020    Temat postu:

Zdaje się, że nawet nasze polskie media zaczynają pisać z grubsza to, co było wiadome od dawna, a także to, co wcześniej sygnalizowałem. [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:49, 05 Sie 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Zdaje się, że nawet nasze polskie media zaczynają pisać z grubsza to, co było wiadome od dawna, a także to, co wcześniej sygnalizowałem. [link widoczny dla zalogowanych]

Ostatnio pisze się i to: [link widoczny dla zalogowanych]
Jak widać, całe to zamykanie gospodarki już od początku było reakcją nieprzemyślaną. Dzisiaj praktycznie większość rządów to zrozumiała i nie straszy lockdownem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:28, 11 Sie 2020    Temat postu:

Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu moje podejście do kwestii epidemii zaczyna ewoluować w KORONASCEPTYCYZM. Nie jest to jakiś "koronanegacjonizm", co to to nie. Ale jest sceptycyzm. I widzę, że spora część ludzi ma podobne obiekcje względem całego tego medialnego bałaganu, który się wokół pandemii dzieje. [link widoczny dla zalogowanych]

Ciekawe w tym wszystkim jest to, że całe zamieszanie z koronawirusem do pewnego stopnia mapuje problemy światopoglądowe. Mapuje pod względem POSZUKIWANIA CZEGOŚ/KOGOŚ KTO BY NIE MANIPULOWAŁ.
Zapoznając się z treścią medialnych doniesień na temat epidemii COVID 19 mam wrażenie, że jestem w niespotykany wcześniej sposób poddany manipulacji. Mieszają się ze sobą informacje, które wyglądają na wiarygodne, z informacjami wątpliwymi, czy wręcz z informacjami, które od razu można uznać za manipulację. Przy czym daleki jestem tu od postawy paranoika, który by się upierał, że "wszyscy kłamią", albo dopatrywał się w tych medialnych doniesieniach spisku rządów, czy korporacji. Oczywiście lobbingi różne tu się ścierają, jednak to nie jest tak, że one opanowały całkowicie media informujące o epidemii. Jest wielka mieszanina, w której zawarte są i informacje rzetelne, i fake newsy, i próby - w dobrej wierze! - nakłonienia ludzi do działań, które mają być poprawne i obrona przed nakłanianiem zbyt impulsywnym nieprzemyślanym. Cały wachlarz ludzkich reakcji.

Największy problem w informowaniu chyba jest ze szczególną postacią DOBRYCH CHĘCI i uznania modelu, w którym działaniem poprawnym miałoby być nie zróżnicowanie reakcji, lecz maksymalne parcie w jednym kierunku.
Jako istoty wywodzące się ze świata zwierząt, jesteśmy emocjonalni. Reagowanie emocjonalne rządzi się dość szczególnymi prawami - bardzo mocno preferuje UPROSZCZENIA i SKUPIENIE SIĘ NA POJEDYNCZYM CELU. W momencie zaś gdy problem dotyczy czegoś potencjalnie groźnego, jak w przypadku pandemii zagrażającego życiu, uruchamia się właśnie najsilniej ten emocjonalny tryb oceny, czyli uproszczenia i parcie na jedno, uproszczenia i parcie na jedno, przy jednoczesnym...
lekceważeniu szerszego tła!
W przypadku zagrożenia instynktownie przechodzimy do trybu konsolidacji na aspekcie głównym. Wtedy wszyscy gromadzą się wokół jednego wodza, atakują we wspólnym kierunku, dyscyplinują się tak, aby nic ich nie rozpraszało, czyli na uproszczonym obrazie. Tak nam podpowiadają instynkty, tak większości ludzi wydaje się słuszne i pewne. Osoby, które zgłaszają wątpliwości, które chcą uwzględnić szerszy kontekst sprawy, z góry podejrzewane są o defetyzm, działania wywrotowe, ich wysiłki są tłumione.
Za to dominuje reaktywność stadna - ludzie przestają myśleć samodzielnie, tylko się dostosowują.
W kontekście epidemii oznacza to, że prawem jest: nie kwestionować, robić, co najwyżej robić, co się robi jeszcze raz albo i mocniej.
Niedawno byłem w górach. Na szlaku spotykałem ludzi, którzy mieli założone przyłbice. W górach przyłbice! Do najbliższego człowieka jest daleko! Zagrożenie podchwyceniem bakcyla praktycznie żadne! Człowiek tylko sobie utrudnia oddychanie, co mu w przyszłości osłabi organizm i dzięki temu, jak wirusa złapie, to będzie miał większą szansę na ciężki przebieg choroby. Ale tę niewygodna przyłbicę nosi. Widzą mnóstwo ludzi noszących maseczki na świeżym powietrzu. Osłabiają sobie organizm utrudnionym oddychaniem, blokują dostęp świeżego powietrza, zamulają þłuca własnmi plwocinami, w sytuacji, gdy nic im nie grozi, bo są znacznej odległości od innych ludzi. Ale najwyraźniej wierzą, że ta maseczka ich ochroni. Jakby ta maseczka magiczną była...
Bo tak ludzie myślą - maseczka chroni, zatem aby się ochronić bardziej, trzeba maseczkę nosić bardziej...
Podobny efekt widzę w informowaniu o epidemii. Mamy wyraźną grupę publicystów, którzy tworzą publikacje oparte o paradygmat "im bardziej społeczeństwo się przestraszy koronawirusa, tym poprawniej zareaguje, a wtedy epidemię pokonamy". To jest bardzo głupie myślenie. Z wielu powodów głupie.
Po pierwsze są ludzie, którzy się praktycznie niczym nie przestraszą. Na nich to w ogóle nie zadziała.
Po drugie niektórzy i tak są za bardzo przestraszeniu, już im odbija, szkodzą sobie podejmując ze strachu nieracjonalne działania.
Po trzecie samym strachem nic się nie zdziała, potrzebne są dobre, przemyślane wskazówki co robić, a tych jest niewiele, zaś zastępowanie ich straszeniem nic dobrego nie spowoduje.
Po czwarte DLA KRYTYCZNIE MYŚLĄCYCH osób, owo straszenie, szczególnie jeśli powiązane jest z próbą manipulowania informacjami, wielkimi uproszczeniami, naciąganiem danych i wniosków jest tylko powodem do odrzucenia przekazu POD KAŻDYM INNYM WZGLĘDEM. Straszący stają się niewiarygodni, a wtedy już cokolwiek by nie mówili, nawet przekazywali informację cenną i ważną, to zostaną uznani za niewiarygodne źródło informacji.

W szczególności straszenie ludzi samą "liczbą zakażeń" jest tak grubymi nićmi szytą manipulacją, że jedynym wnioskiem jaki może wyciągnąć osoba jakoś tam myśląca, czytające treść, a nie same emocje, jest tylko dowodem na brak wiarygodności źródła.
Tymczasem widzę publikacje w których najważniejsza jest owa "liczba zakażeń", rozumiana praktycznie dowolnie.
Najczęściej (chyba... bo tak do końca to nie znamy tej metodologii, jako że nie trafiłem na dokładny jej opis) "liczba zakażeń" dotyczy dnia, w którym się ją podaje, ale...
raz jest to liczba pozytywnych wyników testów (nie wiadomo kiedy pobrano próbki)
raz nawet... liczba NARASTAJĄCA! - wyników pozytywnych od początku epidemii! :shock: W tym drugim przypadku "epidemię" byśmy mieli już do końca Wszechświata bo narastająco liczona liczba zakażonych przecież nigdy nie maleje, nawet gdyby ostatni chory wyzdrowiał sto lat temu.
Z kolei licząc "epidemię", z samych pozytywnych wyników testów, bez poinformowania o ich całkowitej liczbie, dzień w którym nie wykonanoby żadnego testu, byłby dniem końca epidemii - wtedy nie wykryto by przecież żadnego przypadku! Stłucz termometr, a nie będziesz miał gorączki... Ale nie podaje się właściwie nigdzie takiej danej jak np. procent wyników pozytywnych. Z samej liczby pozytywnych wyników testów, przy chaotycznie zmieniającej się liczbie wykonanych testów nie sposób jest o epidemii powiedzieć nic poza tym, że w ogóle jest. Ale nie wiemy, czy liczba zachorowań ogólnie w społeczeństwie rośnie, czy maleje. Poza tym zupełnie inna jest interpretacja danych przesiewowych, a inna zebranych w ogniskach zakażeń.
Jak ktoś mnie tak informuje o "pandemii", to ja się zastanawiam: jaja sobie robi?...
Za chwilę taki ktoś będzie oczekiwał, że ja mu uwierzę, gdy napisze coś nawet poprawnego?...
A ja wcześniej mam dowód (!) że manipuluje informacjami, podając - jako reprezentatywne o rozwoju epidemii - liczby, które takich informacji de facto nie przekazują.
Nie mam możliwości sprawdzenia, jak owe testy są wykonywane. Niewiele wiem o skuteczności owych testów (wynikach fałszywie dodatnich, fałszywie ujemnych). Ale też trochę wiem, że czym innym jest badanie przeciwciał, czym innym testowanie obecności DNA wirusa. Wrzucanie tych testów do jednego worka, to następny rodzaj manipulacji, albo przynajmniej dezinformacji. Bo przeciwciała będzie miała osoba, która przeszła zachorowanie kilka miesięcy wcześniej i dawno jest zdrowa. Ale jej przypadek doda się do statystyk jako "zarażony".
Podsumowując: aktualne informowanie o pandemii jest dla krytycznie myślącego odbiorcy głownie powodem do uznania źródła informacji za niewiarygodne. Mniej się dziwię zatem różnymi spiskowym teoriom, że cała ta epidemia to jeden wielki fake, niż tym, którzy wierzą w to, co im się podaje. Bo to co się podaje jest tak niechlujnym, zmanipulowanym zbiorem niespójnych informacji, że naprawdę nie sposób jest traktować go poważnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:35, 23 Sie 2020    Temat postu:

Ciekawe badania nad rozprzestrzenianiem wirusa COVID 19 opublikowali niemieccy naukowcy. [link widoczny dla zalogowanych]
Wnioski płynące z tych opracowań są dość jasne - zagrożenie zarażeniem się jest przede wszystkim tam, gdzie osoby przebywają razem na małej przestrzeni - czyli w domach rodzinnych i domach opieki. Na wolnym powietrzu zarazić się jest trudno - zanotowano zaledwie 3 zakażenia (chyba na całe Niemcy przez cały czas...).
Z tych badań wynika, jak absurdalne były/są restrykcje związane z noszeniem maseczek na powietrzu. Ludzie prawie nie zarażają się w sklepach, restauracjach (wyjątki są, ale rzadkie), nawet w biurach.
Ciekawe są jeszcze inne dane statystyczne [link widoczny dla zalogowanych]
Tam napisano
Autor artykułu z linka wyżej napisał:
Liczby zakażonych zaczęły rosnąć w drugiej połowie lipca - wtedy dzienne raporty wykazywały już ponad 500 przypadków. Lecz zmarłych na COVID-19 w lipcu było mniej niż w czerwcu, kiedy to aż tylu zachorowań nie notowano.

Widać, że rośnie liczba zgonów ogólnie, choć liczba zgonów na koronawirusa spada.
W tym samym artykule mamy też wniosek
Autor artykułu z linka wyżej napisał:
Zdaniem Bodziocha "w przypadku COVID-19 śmiertelność jest na tyle niska, że nie wpływa w sposób istotny na liczbę ludności w Polsce".


Ja z kolei oczekuję za to serii poważnych pogorszeń zdrowia polegającym na lawinowym wzroście chorób płuc, wynikającym z niepotrzebnego noszenia maseczek. Niestety WHO wciąż do noszenia tych maseczek zachęca. To miałoby sens, gdyby noszono owe maseczki tam, gdzie rzeczywiście jest duża liczba ludzi, a zdejmowano szybko po wyjściu na powietrze. Ale wciąż rośnie liczba rygorystów, którzy są chyba przekonani, że wirus się przestraszy nakazów maseczkowych i wymuszają ich zakładanie na skalę masową, bez potrzeby.
Tymczasem ja widzę wielu ludzi starszych, którzy idąc pustą ulicą mają założoną na nos maseczkę. Boją się na zapas, boją się bez sensu, a w tej sytuacji dużo bardziej niż coroonawirusa powinni się bać osłabienia swojego układu oddechowego, wynikającego z utrudnień oddychania i wciągania z powrotem do płuc własnych plwocin, z cząsteczkami materiału (skądinąd współczuję lekarzom, którzy od lat muszą maseczki nosić w szpitalach).
Myślę, że w końcu ukrytą, większą niż ta covidowa epidemią, będzie znacznie zwiększona zachorowalność ludzi na choroby płuc ogólnie, pogorszenie zdrowia psychicznego, z powodu izolacji, wysyp chorób nieleczonych właściwie, wynikający z niedostatecznej diagnostyki i leczenia (bo nie wszytko da się leczyć przez telefon). W porównaniu z ofiarami COVID 19, ilość przedwczesnych śmierci z tych dodatkowych powodów będzie przynajmniej o rząd wielkości większa. I może w tych statystykach, jakie się pojawiają, zaczyna to powoli wychodzić.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 9:59, 24 Sie 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 3635
Przeczytał: 117 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 11:54, 28 Sie 2020    Temat postu:

Ciekawy przypadek Manaus:

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
O.K.




Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 2014
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Pią 13:58, 28 Sie 2020    Temat postu:

fedor napisał:
Ciekawy przypadek Manaus:

[link widoczny dla zalogowanych]


3300 ofiar na 1,8 mln mieszkańców -czyli~2 ofiary na 1000. Tyle mniej więcej ile wynosi śmiertelność koronawirusa -co można było określić kilka miesięcy temu na podstawie przebiegu epidemii na statkach wycieczkowych, zwłaszcza Diamond Princess (tam zmarło bodaj 14 osób na 3700 na pokładzie).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10158
Przeczytał: 18 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:53, 28 Sie 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Ciekawe badania nad rozprzestrzenianiem wirusa COVID 19 opublikowali niemieccy naukowcy. [link widoczny dla zalogowanych]
Wnioski płynące z tych opracowań są dość jasne - zagrożenie zarażeniem się jest przede wszystkim tam, gdzie osoby przebywają razem na małej przestrzeni - czyli w domach rodzinnych i domach opieki. Na wolnym powietrzu zarazić się jest trudno - zanotowano zaledwie 3 zakażenia (chyba na całe Niemcy przez cały czas...).
Z tych badań wynika, jak absurdalne były/są restrykcje związane z noszeniem maseczek na powietrzu. Ludzie prawie nie zarażają się w sklepach, restauracjach (wyjątki są, ale rzadkie), nawet w biurach.
Ciekawe są jeszcze inne dane statystyczne [link widoczny dla zalogowanych]
Tam napisano
Autor artykułu z linka wyżej napisał:
Liczby zakażonych zaczęły rosnąć w drugiej połowie lipca - wtedy dzienne raporty wykazywały już ponad 500 przypadków. Lecz zmarłych na COVID-19 w lipcu było mniej niż w czerwcu, kiedy to aż tylu zachorowań nie notowano.

Widać, że rośnie liczba zgonów ogólnie, choć liczba zgonów na koronawirusa spada.
W tym samym artykule mamy też wniosek
Autor artykułu z linka wyżej napisał:
Zdaniem Bodziocha "w przypadku COVID-19 śmiertelność jest na tyle niska, że nie wpływa w sposób istotny na liczbę ludności w Polsce".


Ja z kolei oczekuję za to serii poważnych pogorszeń zdrowia polegającym na lawinowym wzroście chorób płuc, wynikającym z niepotrzebnego noszenia maseczek. Niestety WHO wciąż do noszenia tych maseczek zachęca. To miałoby sens, gdyby noszono owe maseczki tam, gdzie rzeczywiście jest duża liczba ludzi, a zdejmowano szybko po wyjściu na powietrze. Ale wciąż rośnie liczba rygorystów, którzy są chyba przekonani, że wirus się przestraszy nakazów maseczkowych i wymuszają ich zakładanie na skalę masową, bez potrzeby.
Tymczasem ja widzę wielu ludzi starszych, którzy idąc pustą ulicą mają założoną na nos maseczkę. Boją się na zapas, boją się bez sensu, a w tej sytuacji dużo bardziej niż coroonawirusa powinni się bać osłabienia swojego układu oddechowego, wynikającego z utrudnień oddychania i wciągania z powrotem do płuc własnych plwocin, z cząsteczkami materiału (skądinąd współczuję lekarzom, którzy od lat muszą maseczki nosić w szpitalach).
Myślę, że w końcu ukrytą, większą niż ta covidowa epidemią, będzie znacznie zwiększona zachorowalność ludzi na choroby płuc ogólnie, pogorszenie zdrowia psychicznego, z powodu izolacji, wysyp chorób nieleczonych właściwie, wynikający z niedostatecznej diagnostyki i leczenia (bo nie wszytko da się leczyć przez telefon). W porównaniu z ofiarami COVID 19, ilość przedwczesnych śmierci z tych dodatkowych powodów będzie przynajmniej o rząd wielkości większa. I może w tych statystykach, jakie się pojawiają, zaczyna to powoli wychodzić.
W Twoim zapisie jest istotny błąd. Ewidentnie COVID-19 to spekrum symptomów które powoduje w organizmie ludzkim wirus zidentyfikowany jako SARS-CoV-2. Jeśli nie akceptujesz przepisow lokalnych o noszeniu maseczek na zewnątrz [u nas nie jest to wymagane] to polecam zgłosić to do wybranych urzędników. U nas jest normalnie i mogę napisać wprost do Gubernatorki stanu jeśli w jakikolwiek sposób nie zgadzam się z efektami spolecznymi jej praca lub jej administracji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:34, 16 Wrz 2020    Temat postu:

Ciekawy skutek polityki covidowej ujawnił się w tych analizach: [link widoczny dla zalogowanych]
W londyńskim szpitalu odsetek obumarcia płodów wzrósł 4 krotnie. W innych krajach są podobne problemy. Jak widać covidowy paraliż służby zdrowia jest przypadłością wielu krajów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:53, 02 Paź 2020    Temat postu:

Gdy czytam doniesienia o epidemii koronawirusa, to mam wrażenie, że ktoś próbuje robić ze mnie durnia. Nawet nie wiem, po co, jaki właściwie cel mu przyświeca. Weźmy np. informowanie o codziennym stanie owej epidemii.
Nagminne jest podawanie ZBIORCZYCH, czyli od początku epidemii danych, bez zająknięcia się, jak mają się aktualne liczby do tych poprzednich. Człowiek jak to widzi, to się zastanawia: czy ktoś chce mnie jakoś postraszyć tymi wielkimi liczbami chorych?
- To pierwszym odruchem jest konstatacja, że się jest manipulowanym. Nie dziwię się zatem, że tak wiele ludzi w ogóle neguje istnienie tej choroby w społeczeństwie. Bo jak się od razu widzi, że informacja jest nierzetelna, to się odzywa w głowie dzwoneczek: nie wiem, czego oni ode mnie chcą, nie wiem jaka jest prawda, ale NA PEWNO wiem, że tu chcą mnie zrobić w bambuko.
Nie to, żebym jakoś bardzo chciał wspierać covidowych denialistów. Mam parę doniesień od znajomych ludzi, że faktycznie ktoś chorował, a objawy miał z grubsza takie, jak w mediach opisują. Więc w samą epidemię jakoś tam wierzę. Jednak sposób komunikowania się z ludźmi w kontekście tej choroby jest tak odstręczający, budzący nieufność, po prostu poniżej wszelkiej krytyki, że zwyczajnie nie dziwię się tym wszystkim, co odrzucają ten przekaz w całej rozciągłości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:06, 03 Paź 2020    Temat postu:

Jak widać z ostatnich deklaracji, rząd polski jakby w końcu skłaniał się ku temu, co od początku piszę w tym wątku. [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
anbo




Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 3793
Przeczytał: 68 tematów


PostWysłany: Sob 17:12, 03 Paź 2020    Temat postu:

Dzisiaj o 9-tej rano zadzwonili z Sanepidu do żony (bo to ona mogła się zarazić), że wynik badania jest negatywny. O północy kończy się nam kwarantanna. Pomijając to, czy ma sens trzymanie nas na kwarantannie do północy chociaż wiadomo, ze jesteśmy zdrowi, to zastanawialiśmy się w gronie rodzinnym (trzypokoleniowa rodzina w jednym domu, na szczęście wystarczająco dużym), czy w tej sytuacji (nikt z nas nie miał żadnych objawów) nie byłoby lepiej, żeby wynik był pozytywny? Bo - jeśli się nie mylę - wprawdzie przejście korony nie gwarantuje, że się drugi raz nie zarazisz, ale szansa jest mniejsza, poza tym takie bardzo lekkie przejście choroby (bezobjawowe) daje nadzieję, że tak byłoby i następnym razem. Czy się mylimy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:31, 03 Paź 2020    Temat postu:

Ja postrzegam dużą część (chyba większość) przepisów koronawirusowych, jako objaw taktyki "pokazujemy, że działamy, trzymamy rękę na pulsie". Kwarantanny są tego dowodem. Znajoma przyjeżdżała z zagranicy, z rejonu gdzie przypadków COVIDA było mniej niż w Polsce, ale musiała przejść - wtedy 14 dniową - kwarantannę. W tym samym autobusie z nią jechała studentka - z tego samego kraju, nic innego. Ale studenci kwarantanny nie musieli przechodzić. Ale ktoś wymyślił, że tu koniecznie trzeba, a tam już nie. Jest prikaz, codziennie przychodzili więc policjanci, którzy dzwonili, żądając pokazania się osoby z kwarantanny na balkonie.
Cała ta strategia walki z COVID19 wydaje mi się w bodaj 85% niecelowa, źle ukierunkowana, właściwie to na pokaz, aby były rygory i spełniać rygory. Mówi się o wprowadzeniu obowiązku noszenia masek w otwartej przestrzeni - wg mnie kretynizm. W zamian, gdyby ktoś rzeczywiście myślał, co robić, powinni monitorować osoby szczególnie na zachorowanie zarażone - np. często podróżujące, stykające się z dużą ilością osób. Maseczki, jeśli miałyby być używane, to dobrej jakości, ale też w miejscach, gdzie jest zagęszczenie ludzi, a nie tak w ogóle. Po prostu pomieszanie z poplątaniem.
Problem w tym, że to nie Polska jest takim niechlubnym wyjątkiem niecelowych działań, lecz te przepisy antycovidowe właściwie wszędzie są robione tak, aby kompromitować władze. Ostatnio Grecja wprowadziła duże obostrzenia z dnia na dzień. Nie liczyli się z problemami, jakie robią firmom turystycznym, czy ogólnie ludziom. A wystarczyłoby zapowiedzieć te restrykcje jakieś 3 dni wcześniej i już byłby z tym znacząco mniejszy problem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10158
Przeczytał: 18 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 2:15, 04 Paź 2020    Temat postu:

anbo napisał:
Dzisiaj o 9-tej rano zadzwonili z Sanepidu do żony (bo to ona mogła się zarazić), że wynik badania jest negatywny. O północy kończy się nam kwarantanna. Pomijając to, czy ma sens trzymanie nas na kwarantannie do północy chociaż wiadomo, ze jesteśmy zdrowi, to zastanawialiśmy się w gronie rodzinnym (trzypokoleniowa rodzina w jednym domu, na szczęście wystarczająco dużym), czy w tej sytuacji (nikt z nas nie miał żadnych objawów) nie byłoby lepiej, żeby wynik był pozytywny? Bo - jeśli się nie mylę - wprawdzie przejście korony nie gwarantuje, że się drugi raz nie zarazisz, ale szansa jest mniejsza, poza tym takie bardzo lekkie przejście choroby (bezobjawowe) daje nadzieję, że tak byłoby i następnym razem. Czy się mylimy?
Ponowne zarazenie sie SARS-CoV-2 jest tylko mozliwe kiedy badanie serologiczne nie wykaze obecnosci przeciwcial u osoby ktora uprzednio miala pozytywny test na obecnosc SARS-CoV-2 w ogranizmie czyli adekwatny viral load/ilosc wirusa wykrywalna na bazie wrazliwosci testu. Moj starszy brat i bratowa zachorowali na COVID19 i maja przeciwciala po wykonaniu badan seroligicznych w miejscu pracy. Ale to MI. W RI nadal troche jestesmy z tylu i badania serologiczne mozna tylko obecnie wykonywac spelniajac 3 warunki czyli (a) wykonywac zawod wysokiego ryzyka, (b) byc asymptomatycznym, i (c) miec telefon komorkowy lub adres e-mail aby otrzymac na nie wynik.

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 2:17, 04 Paź 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:01, 20 Paź 2020    Temat postu:

Wreszcie pojawił się artykuł, który - jak przewidywałem pół roku temu, gdy wprowadzano pierwsze ograniczenia związane z epidemią COVID19 - właściwie niemal w pełni (z drobnym wyjątkiem mojego niedoszacowania liczby zgonów) potwierdza moje przewidywania. [link widoczny dla zalogowanych]
Fajne jest przede wszystkim porównanie ze strategią Szwecji, z której wręcz nabijali się na wiosnę nasi decydenci. Fajne jest też porównanie do (nie znanego mi wcześniej) przypadku grypy z Hongkongu
artykuł z linka wyżej napisał:
W 1969 roku na "grypę z Hongkongu" zmarło w Polsce 25 tys. osób, a chorowało 6 mln. Dużo przypadków śmiertelnych było jeszcze z tego samego powodu na przełomie 1970/1971. Teraz mamy 3,7 tys. zgonów na COVID-19.

To trochę pokazuje, że w dużym stopniu dzisiejsze reakcje związane z epidemią są do pewnego stopnia efektem ZDOLNOŚCI DIAGNOSTYCZNEJ. Gdyby coronawirus zawitał do naszego kraju pół wieku wcześniej, byłby pewnie nawet nie specjalnie odnotowany przez media. Napisano by może tylko, że w tym roku była "bardziej zjadliwa" grypa. Ale że mamy diagnostykę na dużo wyższym poziomie, to wiemy co to za wirus, możemy się rozczulać nad szczegółami epidemii, to i mamy efekt jak widać.
Ciekawym aspektem sprawy jest aspekt zupełnie nowy w porównaniu do czasów PRL - to walka polityczna i coś, co bym nazwał przesterowaniem i nadwrażliwością w kwestii poszukiwania potencjalnych winnych wszystkiego, co się zdarza. Dzisiaj, kto by nie rządził w kraju, a także jaką decyzję by nie podjął no i co by się nie działo, zawsze znajdzie się jakaś grupa, która:
- po pierwsze z uporem będzie twierdziła, że właściwa reakcja powinna być odwrotna od tej, która została przedsięwzięta
- po drugie ci co coś robią (np. lekarze, czy inni fachowcy), prędzej czy później okazują się "winni", bo przecież "profesjonalista" błędów nie może popełniać.
- po trzecie każdy najmniejszy aspekt negatywny stanu rzeczy opozycja, czy inne grupy przebierające nogami do wspięcia się gdzieś wyzej w hierarchii społecznej, użyje jako powód do wielkich oskarżeń dla rządzących. Dotyczy to zarówno podjęcia jakiejś decyzji w ogóle, jak też jej eskalacji - wg jednej grypy za wielkiej, a wedle innej, odwrotnie, zbyt małej.
- wreszcie w dzisiejszych czasach budowania kariery celebrytów przez wielu mamy wyraźną nadprodukcją krzykaczy, który mają niezwykle ostre, bezkompromisowe zdanie co "się powinno" w danej sytuacji. Do wykrzykiwania swoich pomysłów na ten świat nie potrzeba żadnej certyfikatu wiedzy, żadnej formy merytorycznego uzasadnienia; wystarczy po prostu wyrazistość wypowiadania się i robienie wrażenia, że ma się rację, co wielu osiąga po prostu hałaśliwością i emocjonalnością wypowiedzi. Jak jeszcze da się dopisać parę powierzchownych (choć nieraz wyglądających na błyskotliwe) argumentów (a'la w Polsce ugrupowania z obszaru politycznego Konfederacji, czy skrajnie lewego skrzydła). to już mamy taką siłę do lansowania się, że właściwie znacząca część społeczeństwa da pewnie i ogłupić wystarczająco, aby demagogom zaufać.
Generalnie mamy pogodę na skrajność, przy daleko idącym zlekceważeniu głosów rozwagi. Kto głośniej krzyczy i jest wyrazistszy, zdobywa sobie głosy. Choć czy na długo?...
- Tego nie jestem pewien... :think:
Myślę, że ci lanserzy i kandydaci mogą się przeliczyć, bo głosy ludzi mało rozważnych, które zdobywa się demagogią są jednocześnie tymi niekoniecznie najbardziej pewnymi. Chociaż nie stawiałbym na tych, co próbują jakoś postulować rozsądek. Rozsądek ma tę wadę, że jest emocjonalnie zbyt mało wyróżniony, nawet jest nudny. Choć to i tak tylko w ramach rozsądku w ogóle mamy szansę na poprawne zadziałanie. :think:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:24, 20 Paź 2020    Temat postu:

Czasem, gdy sobie analizuję tę rządową "walkę" z koronawirusem, to mam wrażenie, że jest ona w 99% grą pozorów. Jak statystyki wirusa rosną, to jacyś mądrale z rządku kombinują: musimy czegoś zabronić! Zróbmy jakiś nowy zakaz, bo inaczej ludzie pomyślą, że bezczynnie przyglądamy się epidemii, a jak coś zakażemy, albo coś nakażemy, to wszyscy będą widzieli, że działamy, interesujemy się, trzymamy rękę na pulsie.
Nie zdziwiłbym się zatem bardzo, gdyby radosna twórczość covidowych zakazów i nakazów objęła coraz bardziej absurdalne obszary. Czegoż by tu zakazać w ramach walki z pandemią?
- może chodzić w czerwonych kurtkach?
- a może nakazać podskakiwanie na skrzyżowaniach na jednej nodze przynajmniej trzy razy - motywując to jakimś strząsaniem wirusa z ubrania?...
- albo niechby ludzie nosili buty z cholewkami, które zapobiegną dostawaniu się koronawirusa do obszaru skarpetkowego...
Przecież im więcej zakazów i nakazów, tym bardziej wirus się boi... :oops:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:10, 21 Paź 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Czasem, gdy sobie analizuję tę rządową "walkę" z koronawirusem, to mam wrażenie, że jest ona w 99% grą pozorów. Jak statystyki wirusa rosną, to jacyś mądrale z rządku kombinują: musimy czegoś zabronić! Zróbmy jakiś nowy zakaz, bo inaczej ludzie pomyślą, że bezczynnie przyglądamy się epidemii, a jak coś zakażemy, albo coś nakażemy, to wszyscy będą widzieli, że działamy, interesujemy się, trzymamy rękę na pulsie.
Nie zdziwiłbym się zatem bardzo, gdyby radosna twórczość covidowych zakazów i nakazów objęła coraz bardziej absurdalne obszary. Czegoż by tu zakazać w ramach walki z pandemią?
- może chodzić w czerwonych kurtkach?
- a może nakazać podskakiwanie na skrzyżowaniach na jednej nodze przynajmniej trzy razy - motywując to jakimś strząsaniem wirusa z ubrania?...
- albo niechby ludzie nosili buty z cholewkami, które zapobiegną dostawaniu się koronawirusa do obszaru skarpetkowego...
Przecież im więcej zakazów i nakazów, tym bardziej wirus się boi... :oops:

Jeden tylko dzień upłynął od mojego wpisu, a tu mamy [link widoczny dla zalogowanych]
Chodzi o to, że w Polsce w strefach czerwonych pod względem obostrzeń koronawirusowych zakazano organizacji konferencji...
NAWET ONLINE!
Znamienny jest komentarz dziennikarza:
Dziennikarz w artykuke z linka wyżej napisał:
Okazuje się bowiem, że taki zapis został wprowadzony nieopatrznie i najpewniej wynikał z czyjejś nadgorliwości na zasadzie "w czerwonej strefie musi być gorzej, niż w żółtej".

Niestety od dłuższego już czasu obserwuję, że obostrzenia jakie wprowadza nasz rząd nijak się mają do jakiegokolwiek sensownego celu walki z epidemią jako taką, a służą przede wszystkim tworzeniu atmosfery obostrzeń gdy jest więcej zachorowań. A jakie to są obostrzenia, po co miałyby właśnie one być?...
- To jest sprawa dla tworzących przepisy najwyraźniej nieistotna. Wszak liczy się to, że "się zabroniło".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:30, 21 Paź 2020    Temat postu:

Ale pomysły na jak największy absurd przepisów związanych z koronawirusem rozkręcają się. Oto ich najnowsze odsłona: [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17020
Przeczytał: 110 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:36, 23 Paź 2020    Temat postu:

To co obserwuję nagminnie w wypowiedziach wielu ekspertów pytanych o opinie w kwestii postępowania z epidemią koronawirusa jest silna WYBIÓRCZOŚĆ, WYCINKOWOŚĆ SPOJRZENIA NA SPRAWĘ. Np. przed chwilą czytałem jedną z takich wypowiedzi, w której ekspert zarzucał rządowi brak monitorowania epidemii w wakacje. Bo rzekomo, gdybyśmy wiedzieli kto był wtedy chory, to dzisiaj byłaby inna sytuacja. A przecież sprawa ma się zupełnie inaczej. Przyczyną główną nawrotu epidemii było otwarcie szkół i w konsekwencji rozniesienia zachorowań po ogromnej ilości rodzin. Żadne monitorowanie czegoś tam w wakacje by tu nic nie zmieniło.
Poza tym, tak naprawdę to kluczowe jest inne pytanie: czy przy tak zaraźliwym wirusie, bez przechorowania tych grup społeczeństwa, które aktywnie kontaktują się społecznie, można będzie mówić o jakiejkolwiek szansie na zwalczenie (a nie tylko pełzające ograniczanie) owej epidemii?
Przypuszczam, że spora część ekspertów dobrze to rozumie, choć mało kto mówi tę prawdę jawnie. Bo mamy polityczną poprawność w ramach której obowiązuje udawanie, iż epidemię powstrzymujemy jak tylko możemy. Niestety, jeślibyśmy wciąż tylko powstrzymywali rozprzestrzenianie się wirusa, to epidemię będziemy mieli nie rok - dwa, lecz może kilka, czy kilkanaście lat, a po tej epidemii z gospodarki, jak i pewnie z życia społecznego "nie będzie co zbierać". Prawdopodobnie eksperci mają tego świadomość, ale nie powiedzą tego wprost. Więc mamy udawanie, zabawę w kretyńskie przepisy ograniczające, których jedną rolą jest robienie wrażenia, że "walczymy z epidemią", bo w kontekście ich wpływu na rozprzestrzenianie się wirusa można by powiedzieć, iż albo nic nie zmieniają, albo czasem wręcz są przeciwskuteczne (jak np. wymóg noszenia masek na świeżym powietrzu, także podczas spaceru, z dala od skupisk ludzkich, co spowoduje, iż mnóstwo ludzi ograniczy spacery, a w konsekwencji będzie miało obniżoną odporność na choroby, w tym na koronawirusa)..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Rozbieranie irracjonalizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
Strona 13 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin