Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dowód na istnienie Boga z potrzeby religijnej
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Śro 18:14, 20 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

A co to ma do rzeczy? Ktoś na pewno potrzebuje.

Wszystko, bo albo rozmawiamy o rzeczywistości albo o świecie fantazji. A to Ty podobno nie lubisz bajać o krasnoludkach.
Cytat:
Wg ciebie, jeżeli ktoś czegoś potrzebuje, to to istnieje.

Tak i odpowiednio to uargumentowałam, podając przykłady nie ze świata wyobraźni, tylko ze świata przyrody i rzeczywistosci społecznej.

Jesteś w stanie podać przykład z rzeczywistego świata, kiedy ktoś potrzebuje czegoś, co nie istnieje?
Cytat:
Sama sobie odpowiedz - przyjmę tę odpowiedź jako obowiązującą w celach dalszej dyskusji.
Możesz sobie wymyśleć taką, żeby mieć przewagę.

Ale mnie nie zależy na tym, by mieć przewagę. Chcę poznać Twoje zdanie. Więc?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 9:45, 21 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Wg ciebie, jeżeli ktoś czegoś potrzebuje, to to istnieje.

Tak i odpowiednio to uargumentowałam, podając przykłady nie ze świata wyobraźni, tylko ze świata przyrody i rzeczywistosci społecznej.

Czyli nie dość, że wg ciebie wystarczy czegoś potrzebować, by to istniało, to jeszcze wg ciebie argumentacja na zasadzie "cherry picking" jest jak najbardziej poprawna.

Cytat:
Jesteś w stanie podać przykład z rzeczywistego świata, kiedy ktoś potrzebuje czegoś, co nie istnieje?

Ja potrzebuję latać.
A jeżeli chodzi ci o potrzeby niezbędne do istnienia, to ewolucja eliminuje takie organizmy, które potrzebują czegoś, co nie istnieje. Myślisz więc w odwrócony sposób - mylisz przyczynę ze skutkiem.

Cytat:
Cytat:
Sama sobie odpowiedz - przyjmę tę odpowiedź jako obowiązującą w celach dalszej dyskusji.
Możesz sobie wymyśleć taką, żeby mieć przewagę.

Ale mnie nie zależy na tym, by mieć przewagę. Chcę poznać Twoje zdanie. Więc?

Ułatwię ci zadanie stwierdzając, że nie wiem, skąd się biorą te pytania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 10:00, 21 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

Czyli nie dość, że wg ciebie wystarczy czegoś potrzebować, by to istniało, to jeszcze wg ciebie argumentacja na zasadzie "cherry picking" jest jak najbardziej poprawna.

Nie, cherry picking to jest wtedy, jak najpierw stawiam tezę, a potem dokooptowuje przykłady, które tezę potwierdzają, ignorując to, co jej nie potwierdza. A ja doszłam do wniosku (tezy), że "nie można potrzebować czegoś co nie istnieje", wychodząc od obserwacji rzeczywistości empirycznej.

Mój błąd, jeśli błądzę, może co najwyżej polegać na tym, że pochopnie ten wniosek sformułowałam, nie analizując dostatecznej ilości przykładów. Stąd też próbuję od Ciebie uzyskać jakieś kontrprzykłady, które by mi moją tezę obaliły.
Cytat:
Ja potrzebuję latać.

Jak się objawia ta potrzeba? Co świadczy o tym, że masz taką potrzebę?
Cytat:
A jeżeli chodzi ci o potrzeby niezbędne do istnienia, to ewolucja eliminuje takie organizmy, które potrzebują czegoś, co nie istnieje. Myślisz więc w odwrócony sposób - mylisz przyczynę ze skutkiem.

Możesz podać przykłady takich organizmów, które potrzebują czegoś, co nie istnieje?
Cytat:
Ułatwię ci zadanie stwierdzając, że nie wiem, skąd się biorą te pytania.

Tego ja też nie wiem i zapewne nikt inny. Pytam, jak obstawiasz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 11:04, 21 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Cytat:
Ja potrzebuję latać.

Jak się objawia ta potrzeba? Co świadczy o tym, że masz taką potrzebę?

To, że ją czuję. Tak samo jak ty czujesz Boga.

Cytat:
Cytat:
A jeżeli chodzi ci o potrzeby niezbędne do istnienia, to ewolucja eliminuje takie organizmy, które potrzebują czegoś, co nie istnieje. Myślisz więc w odwrócony sposób - mylisz przyczynę ze skutkiem.

Możesz podać przykłady takich organizmów, które potrzebują czegoś, co nie istnieje?

Pelikanica, ty w ogóle rozumiesz, co czytasz? Właśnie ci uzasadniłem, dlaczego takich przykładów nie ma i dlaczego błędne jest wnioskowanie na podstawie faktu że ich nie ma a uznanie ich braku jako skutek pewnego mechanizmu.
To, że woda zmierza ku środkowi ciężkości Ziemi wynika z grawitacji, a nie na odwrót.

Cytat:
Cytat:
Ułatwię ci zadanie stwierdzając, że nie wiem, skąd się biorą te pytania.

Tego ja też nie wiem i zapewne nikt inny. Pytam, jak obstawiasz.

Nie obstawiam. Od obstawiania są teiści.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 11:16, 21 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

To, że ją czuję. Tak samo jak ty czujesz Boga.

No nie. Jak np. potrzebuję się wysikać, to mam parcie na pęcherz i niemożność zrealizowania tej potrzeby wywołuje we mnie dyskomfort.
Tak samo jest z Bogiem. Jeżeli nie mam Boga, nie czuję Jego obecności w moim życiu, to też mam takie nieznośne parcie.

Dlatego ponawiam pytanie: jak objawia się u Ciebie potrzeba latania? Np. moczysz się w nocy z tego powodu, że nie możesz latać?
Cytat:
Pelikanica, ty w ogóle rozumiesz, co czytasz? Właśnie ci uzasadniłem, dlaczego takich przykładów nie ma i dlaczego błędne jest wnioskowanie na podstawie faktu że ich nie ma a uznanie ich braku jako skutek pewnego mechanizmu.

Napisałeś:
Cytat:
A jeżeli chodzi ci o potrzeby niezbędne do istnienia, to ewolucja eliminuje takie organizmy, które potrzebują czegoś, co nie istnieje.

Czyli mam rozumieć, że "eliminować organizmy, które potrzebują czegoś, co nie istnieje" znaczy tyle co "nie dopuszczać do ich zaistnienia". Czyż tak? A więc potwierdzasz moją tezę, że nie można potrzebować czegoś, co nie istnieje. Taki organizm z takimi nierealizowalnymi potrzebami po prostu nie może powstać. Ewolucja nie powoła takiego organizmu do istnienia.
Cytat:
Nie obstawiam. Od obstawiania są teiści.

Jak oglądasz mecz, też nie obstawiasz, która drużyna wygra? Jak masz wyjść z domu, to nie obstawiasz, czy będzie padać czy nie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 11:22, 21 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Dlatego ponawiam pytanie: jak objawia się u Ciebie potrzeba latania? Np. moczysz się w nocy z tego powodu, że nie możesz latać?

Nie - sram po krzakach.

Cytat:
A więc potwierdzasz moją tezę, że nie można potrzebować czegoś, co nie istnieje.
Do przeżycia - tak. A Bóg nie jest niezbędny do przeżycia.

Cytat:
Cytat:
Nie obstawiam. Od obstawiania są teiści.

Jak oglądasz mecz, też nie obstawiasz, która drużyna wygra? Jak masz wyjść z domu, to nie obstawiasz, czy będzie padać czy nie?

Nie aż tak, jak wy.
Podobnie, gdy ubezpieczam samochód albo mieszkanie, to nie zakładam że mi ktoś samochód zapierdzieli albo że mi chata spłonie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15645
Przeczytał: 115 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:43, 21 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:
Cytat:
Cytat:
Nie obstawiam. Od obstawiania są teiści.

Jak oglądasz mecz, też nie obstawiasz, która drużyna wygra? Jak masz wyjść z domu, to nie obstawiasz, czy będzie padać czy nie?

Nie aż tak, jak wy.
Podobnie, gdy ubezpieczam samochód albo mieszkanie, to nie zakładam że mi ktoś samochód zapierdzieli albo że mi chata spłonie.

Cóż to jest owo "aż tak"?...
Może to jakieś domniemanie piszącego?
A jeśli ktoś by wierzył religijnie dokładnie na tej samej zasadzie, co przeciętny ubezpieczający mieszkanie, obstawiający wynik meczu, czyniący sobie nadzieję, iż wybór zawodu będzie tym właściwym?...

Najbliżej jest chyba tu właśnie z tym wyborem zawodu.
Nie wiem, jakie koleje życia mnie czekają, gdy zawód wybieram. Może w ogóle będę musiał ten zawód zmienić, bo nie będzie zapotrzebowanie na specjalistów tego rodzaju, może będą tu gorsze zarobki, może nie trafię na pracodawcę oferującego mi w tej specjalności etat... - to wszystko może się zdarzyć. Ale - przyjmując jakieś swoje ogólne przekonanie, wyczucie, intuicję - wybieram taki, a nie inny zawód.
Żadne "aż tak"! Żadne domniemania, jak to w taki czy inny sposób ktoś wierzy. Po prostu - podobnie w religii, jak i w wyborze drogi życiowej - przyjmujemy pewne opcje z dość luźnych przesłanek. Przyjmujemy je nie mając ścisłych dowodów (niech ktoś spróbuje udowodnić, że wybór zawodu będzie trafny...), nie będąc praktycznie niczego tu pewnym. Ale ZDAJE SIĘ NAM, że akurat ten wybór ma sens. A poza tym uważamy, ze tak zupełnie przez przygotowania zawodowego, będzie nam gorzej w życiu. Więc wybieramy zawód ten, a nie inny. Podobnie wybieramy światopogląd - ten, a nie inny - z luźnych przesłanek, z własnych przekonań, z szacowania, dopasowywana się do bardzo niekonkretnych przewidywań jest to jest.
Mamy też świadomość, że wybór nie jest absolutnie pewny. Bo w życiu tak z reguły jest, iż większość wyborów nie daje nam absolutnej pewności. Tak w życiu, tak w światopoglądach. Nie żadne "aż tak".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 11:47, 21 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

Nie - sram po krzakach.

Piszesz serio, czy wycofujesz się rakiem z twierdzenia, że potrzebujesz latać?
Cytat:
Do przeżycia - tak. A Bóg nie jest niezbędny do przeżycia.

Ależ tego nie twierdzę. Twierdzę, że Bóg jest niezbędny do życia.
Cytat:
Nie aż tak, jak wy.
Podobnie, gdy ubezpieczam samochód albo mieszkanie, to nie zakładam że mi ktoś samochód zapierdzieli albo że mi chata spłonie.

Skoro ubezpieczasz mieszkanie i samochód to zakładasz, że to Ci się opłaca, a więc:
1) zakładasz, że jest to znacząco prawdopodobne, że mieszkanie może spłonąć, a samochód może zostać ukradziony
2) ew. strata z tytułu nieubezpieczenia jest większa niż zysk z tytułu nieopłacania składek na ubezpieczenie

Przekładając na omawiany problem. Uważasz, że nie opłaca Ci się obstawiać, skąd się biorą te pytania? Dlaczego?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 12:01, 21 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:

Nie - sram po krzakach.

Piszesz serio, czy wycofujesz się rakiem z twierdzenia, że potrzebujesz latać?

Ciekawy po prostu jestem, z czego ty się zwierzysz dowodząc swoją potrzebę istnienia Boga.

Cytat:
Cytat:
Do przeżycia - tak. A Bóg nie jest niezbędny do przeżycia.

Ależ tego nie twierdzę. Twierdzę, że Bóg jest niezbędny do życia.

Pomijając niuanse - do życia też nie jest potrzebny.

Cytat:
Cytat:
Nie aż tak, jak wy.
Podobnie, gdy ubezpieczam samochód albo mieszkanie, to nie zakładam że mi ktoś samochód zapierdzieli albo że mi chata spłonie.

Skoro ubezpieczasz mieszkanie i samochód to zakładasz, że to Ci się opłaca, a więc:
1) zakładasz, że jest to znacząco prawdopodobne, że mieszkanie może spłonąć, a samochód może zostać ukradziony
2) ew. strata z tytułu nieubezpieczenia jest większa niż zysk z tytułu nieopłacania składek na ubezpieczenie

Przekładając na omawiany problem. Uważasz, że nie opłaca Ci się obstawiać, skąd się biorą te pytania? Dlaczego?

Bo nie widzę konsekwencji, które miałyby mi zaszkodzić. Wręcz może opłaca się NIE obstawiać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 12:49, 21 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

Ciekawy po prostu jestem, z czego ty się zwierzysz dowodząc swoją potrzebę istnienia Boga.

Ja już napisałam, że bez Boga nie czuję spełnienia, czuję się wybrakowana i jakoś nieszczęśliwa. Coś jest nie tak.
Cytat:
Pomijając niuanse - do życia też nie jest potrzebny.

Zależy co rozumiesz przez "życie", jeśli "egzystencję", a więc "przeżycie", to masz rację. Bóg jest konieczny do osiągnięcia pełni życia, życia we właściwym tego słowa znaczeniu. Życia spełnionego.
Cytat:
Bo nie widzę konsekwencji, które miałyby mi zaszkodzić. Wręcz może opłaca się NIE obstawiać.

Jeśli nie obstawiasz, to nie dajesz sobie szans, na znalezienie odpowiedzi. Cała wiedza, jaką zdobywa człowiek bierze się z zastanawiania nad światem, prób wyjaśnienia tego świata, testowania różnych opcji. Jeśli jest się niepewnym można rozważyć kilka alternatywnych opcji i je ze sobą porównać. Nie ma się nic do stracenia, w najgorszym razie uzna się, ze i tak "nic nie wiem", a w najlepszym, że "przynajmniej coś mi się udało ustalić".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 13:03, 21 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:

Ciekawy po prostu jestem, z czego ty się zwierzysz dowodząc swoją potrzebę istnienia Boga.

Ja już napisałam, że bez Boga nie czuję spełnienia, czuję się wybrakowana i jakoś nieszczęśliwa. Coś jest nie tak.

No to faktycznie masz dowód na istnienie Boga.
Oczywiście jeżeli ktoś ma inne potrzeby, to jeżeli się nie zleje ani nie posra, to pewnie sobie je ubzdurał?


Cytat:
Bóg jest konieczny do osiągnięcia pełni życia, życia we właściwym tego słowa znaczeniu. Życia spełnionego.

Nie jest potrzebny. A na pewno nie wszystkim.
I to też nie tyle Bóg, co wiara w niego.
A ty - przypominam - dowodzisz w tym wątku istnienia Boga, a nie istnienia wiary w Boga. Pomyliło ci się to już raz przy okazji krasnoludków - tam z kolei już chciałaś dowodzić istnienia bajek o krasnoludkach, a nie małych nicponi jako takich.

Cytat:
Cytat:
Bo nie widzę konsekwencji, które miałyby mi zaszkodzić. Wręcz może opłaca się NIE obstawiać.

Jeśli nie obstawiasz, to nie dajesz sobie szans, na znalezienie odpowiedzi.

Czyli wg ciebie obstawię i jakoś to sprawdzę?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 14:17, 21 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

No to faktycznie masz dowód na istnienie Boga.
Oczywiście jeżeli ktoś ma inne potrzeby, to jeżeli się nie zleje ani nie posra, to pewnie sobie je ubzdurał?

Z tym moczeniem to był tylko przykład. Nie podałeś żadnych objawów płynących z niespełnienia Twojej rzekomej potrzeby latania, po prostu stwierdziłeś, że ją czujesz. Więc jakie to są objawy?
Cytat:
Nie jest potrzebny. A na pewno nie wszystkim.

Po czym wnosisz?
Cytat:
I to też nie tyle Bóg, co wiara w niego.
A ty - przypominam - dowodzisz w tym wątku istnienia Boga, a nie istnienia wiary w Boga. Pomyliło ci się to już raz przy okazji krasnoludków - tam z kolei już chciałaś dowodzić istnienia bajek o krasnoludkach, a nie małych nicponi jako takich.

Wiara w Boga jest zaufaniem. Jeśli np. skaczę z wysokości, bo ufam, że na dole jest materac, to:
a) jeśli materac nie istnieje, zaryję glebę albo się połamię etc.
b) jeśli materac istnieje, opadnę miękko, bez żadnego szwanku

Tylko wiara w Boga, który istnieje, może skutkować spełnieniem, szczęściem. Wiara w fałszywego, zmyślonego Boga to droga do upadku jak wiara w nieistniejący materac.

Skoro przynajmniej część ludzi wierzących jest szczęśliwa dzięki wierze w Boga, to znaczy, że ten Bóg istnieje. Istnieje, bo działa.
Cytat:
Czyli wg ciebie obstawię i jakoś to sprawdzę?

Tak, obstawisz i zobaczysz, dokąd Cię to zaprowadzi. Czy ta obstawiona opcja będzie dała się obronić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 14:28, 21 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:

No to faktycznie masz dowód na istnienie Boga.
Oczywiście jeżeli ktoś ma inne potrzeby, to jeżeli się nie zleje ani nie posra, to pewnie sobie je ubzdurał?

Z tym moczeniem to był tylko przykład. Nie podałeś żadnych objawów płynących z niespełnienia Twojej rzekomej potrzeby latania, po prostu stwierdziłeś, że ją czujesz. Więc jakie to są objawy?

A nie wystarczy, że po prostu czuję taką potrzebę? Muszę mieć objawy fizjologiczne?

Cytat:
Cytat:
Nie jest potrzebny. A na pewno nie wszystkim.

Po czym wnosisz?

Po sobie i innych.

Cytat:
Tylko wiara w Boga, który istnieje, może skutkować spełnieniem, szczęściem. Wiara w fałszywego, zmyślonego Boga to droga do upadku jak wiara w nieistniejący materac.

Wielu ludzi wierzy w fałszywego Boga i czują się spełnieni. Najwidoczniej to wiara jest im potrzebna, a nie sam Bóg jako taki.

Cytat:
Skoro przynajmniej część ludzi wierzących jest szczęśliwa dzięki wierze w Boga, to znaczy, że ten Bóg istnieje. Istnieje, bo działa.

Jeżeli część ludzi wierzących w Zeusa jest szczęśliwa dzięki wierze w Zeusa, to znaczy, że ten Zeus istnieje. Istnieje, bo działa.
Znowu ci się merda wiara z obiektem wiary. Na podstawie jednego wnioskujesz o drugim. Ale dla krasnoludków już bajkę od nich samych odróżnić potrafisz - czyli nie jest to defekt intelektualny. To coś innego.

Cytat:
Cytat:
Czyli wg ciebie obstawię i jakoś to sprawdzę?

Tak, obstawisz i zobaczysz, dokąd Cię to zaprowadzi. Czy ta obstawiona opcja będzie dała się obronić.

Pytam, czy w ogóle to coś może do czegokolwiek doprowadzić. Bo obstawię i co dalej? Mam tak siedzieć i mnie to samo "zaprowadzi"?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 15:11, 21 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

A nie wystarczy, że po prostu czuję taką potrzebę? Muszę mieć objawy fizjologiczne?

Nie musisz mieć objawów fizjologicznych, ale jakieś tak. Bo skąd wiesz, że masz taką potrzebę?
Cytat:
Po sobie i innych.

A co Tobie i innym daje spełnienie?
Cytat:
Wielu ludzi wierzy w fałszywego Boga i czują się spełnieni. Najwidoczniej to wiara jest im potrzebna, a nie sam Bóg jako taki.

A na jakiej podstawie stwierdzasz, że ci ludzie wierzą w fałszywego Boga?
Cytat:
Jeżeli część ludzi wierzących w Zeusa jest szczęśliwa dzięki wierze w Zeusa, to znaczy, że ten Zeus istnieje. Istnieje, bo działa.
Znowu ci się merda wiara z obiektem wiary. Na podstawie jednego wnioskujesz o drugim. Ale dla krasnoludków już bajkę od nich samych odróżnić potrafisz - czyli nie jest to defekt intelektualny. To coś innego.

No nie. Jeśli tylko część ludzi wierzących w jakiegoś boga jest szczęśliwa, to znaczy, że nie wszyscy wierzą w prawdziwego Boga, tylko ci, którzy są właśnie szczęśliwi. Ludzie tą samą nazwą (np. Zeus, Bóg) mogą określać różne rzeczy. Nie każdy kto siebie nazywa wierzącym jest prawdziwie wierzącym tak samo jak nie każdy kto siebie nazywa niewierzącym jest prawdziwie niewierzącym.
Cytat:
Pytam, czy w ogóle to coś może do czegokolwiek doprowadzić. Bo obstawię i co dalej? Mam tak siedzieć i mnie to samo "zaprowadzi"?

Obstawisz i poddasz próbie ogniowej, innymi słowy - sprawdzisz.

Ja np. obstawiłam, że "nie można potrzebować czegoś co nie istnieje", założyłam temat na forum i poddałam próbie ogniowej, czyli krytyce forumowiczów. Zobaczymy, co z tego się urodzi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 15:41, 21 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:

A nie wystarczy, że po prostu czuję taką potrzebę? Muszę mieć objawy fizjologiczne?

Nie musisz mieć objawów fizjologicznych, ale jakieś tak. Bo skąd wiesz, że masz taką potrzebę?

Bo ją czuję.
Porównaj sobie swój opis - też coś czujesz. Równie dobrze mogę zapytać, skąd wiesz, że to czujesz.

Cytat:
Cytat:
Po sobie i innych.

A co Tobie i innym daje spełnienie?

Poczucie spełnienia.

Cytat:
Cytat:
Wielu ludzi wierzy w fałszywego Boga i czują się spełnieni. Najwidoczniej to wiara jest im potrzebna, a nie sam Bóg jako taki.

A na jakiej podstawie stwierdzasz, że ci ludzie wierzą w fałszywego Boga?

Bo wierzą w innego. A jedni i drudzy są spełnieni, więc wierzy w fałszywego co najmniej (liczba_religii - 1).

Cytat:
Cytat:
Jeżeli część ludzi wierzących w Zeusa jest szczęśliwa dzięki wierze w Zeusa, to znaczy, że ten Zeus istnieje. Istnieje, bo działa.
Znowu ci się merda wiara z obiektem wiary. Na podstawie jednego wnioskujesz o drugim. Ale dla krasnoludków już bajkę od nich samych odróżnić potrafisz - czyli nie jest to defekt intelektualny. To coś innego.

No nie. Jeśli tylko część ludzi wierzących w jakiegoś boga jest szczęśliwa, to znaczy, że nie wszyscy wierzą w prawdziwego Boga, tylko ci, którzy są właśnie szczęśliwi. Ludzie tą samą nazwą (np. Zeus, Bóg) mogą określać różne rzeczy. Nie każdy kto siebie nazywa wierzącym jest prawdziwie wierzącym tak samo jak nie każdy kto siebie nazywa niewierzącym jest prawdziwie niewierzącym.

A co to ma do rzeczy w kwestii tego, że wiara w Zeusa działa, więc Zeus musi istnieć.
Tudzież do tego, że cały czas mylisz wiarę z obiektem wiary?


Cytat:
Cytat:
Pytam, czy w ogóle to coś może do czegokolwiek doprowadzić. Bo obstawię i co dalej? Mam tak siedzieć i mnie to samo "zaprowadzi"?

Obstawisz i poddasz próbie ogniowej, innymi słowy - sprawdzisz.

Jak np. w tym przypadku?

Cytat:
Ja np. obstawiłam, że "nie można potrzebować czegoś co nie istnieje", założyłam temat na forum i poddałam próbie ogniowej, czyli krytyce forumowiczów. Zobaczymy, co z tego się urodzi.

Masz już Zeusa i całą armię bajkowych bytów. Jeszcze na coś czekasz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 15645
Przeczytał: 115 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 15:48, 21 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Ja np. obstawiłam, że "nie można potrzebować czegoś co nie istnieje", założyłam temat na forum i poddałam próbie ogniowej, czyli krytyce forumowiczów. Zobaczymy, co z tego się urodzi.

Chyba Cię coraz bardziej lubię, pelikanko :* (bez obaw... to NIE jest propozycja spotkań poza forum :) )
Ale po prostu lubię spotkać w końcu kogoś, kto MA DYSTANS do rzeczy, do poglądów, do siebie. A np. ta odpowiedź jest owego dystansu wymownym objawem.
Potrafisz postrzegać bez zacietrzewienia, z tym subtelnym luzikiem, a jednocześnie wystarczająco wnikliwie, aby pisać na temat, a nie o wszystkim co do głowy wpadnie.
Jeśli czujesz się zażenowana tą moją opinią, to bez obaw - nie zamierzam kontynuować tych panegiryków na Twoją cześć. Ale po prostu czasem czuję, że nadajesz na bardzo zbliżonych falach.
A najbardziej chodzi to o to, że jakbyś wewnętrznie czuła, rozumiała, zaakceptowała jedną, ale dla mnie NIESAMOWICIE WAŻNĄ rzecz - że tu wcale nie chodzi o to, aby uzyskać jakiś laur wynikający ze zwycięstwa w pojedynku "kto - kogo?". Mam wrażenie, że też widzisz cel w rodzaju "ja tamtemu pokażę, że on nie ma racji, a ja ją mam", jako śmieszny, wynikający z niezrozumienia tej prostej okoliczności, iż mamy naprawdę znikome szanse już swoimi - co najwyżej kilkudziesięcioletnimi rozumkami - uchwycić jakąś absolutna istotę rzeczy. Za to MOŻEMY SIĘ WCIĄŻ DOSKONALIĆ, możemy każde nowe wyzwanie, tak intelektualne, jak i związane z odczuwaniem, obsłużyć tym, co do tej pory w sobie uporządkowaliśmy, a potem dołożyć do swoich doświadczeń nową cegiełkę, wynikającą z tego właśnie doświadczenia. Wg mnie ta świadomość buduje właśnie taki DYSTANS WOBEC MNIEMAŃ O SWOJEJ ZDOLNOŚCI WIDZENIA PRAWDY TU I TERAZ.
Na naszym forum (dawno temu, więc pewnie nie trafiłaś na jego posty) był tu taki gostek, który twierdził, iż on, jak coś tam pisze, to "pisze jak jest". Właściwie to jakby się uznał za mędrca utrzymującego depozyt boskiej prawdy. I wciąż chyba mamy na naszym forum "bogów", czyli dyskutantów przeświadczonych, że to co aktualnie w ich głowie się pojawiło, jest już doskonałym ujęciem prawdy świata. Wg mnie to ich przekonanie jest czystym chciejstwem. Fajnie jest spotkać kogoś, kto ma świadomość naiwności postawy polegającej na pielęgnowaniu w sobie owego chciejstwa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 15:53, 21 Maj 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
I wciąż chyba mamy na naszym forum "bogów", czyli dyskutantów przeświadczonych, że to co aktualnie w ich głowie się pojawiło, jest już doskonałym ujęciem prawdy świata. Wg mnie to ich przekonanie jest czystym chciejstwem.

To tylko twoje urojenia. Gdy cokolwiek do mnie piszesz to widać jak na dłoni, że nie ze mną dyskutujesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 17:21, 21 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

Bo ją czuję.
Porównaj sobie swój opis - też coś czujesz. Równie dobrze mogę zapytać, skąd wiesz, że to czujesz..

No i właśnie ja wiem, że czuję, bo mam adekwatne objawy:
- mam potrzebę oddania moczu, bo odczuwam parcie na pęcherz
- mam potrzebę zjedzenia czegoś, bo odczuwam ssanie w żołądku
- mam potrzebę kontaktu z ludźmi, bo bez tego jest mi nudo albo odczuwam samotność
- mam potrzebę Boga, bo bez Boga nie czuję się spełniona

Po tym wiem, że mam potrzebę, że jak jej nie spełnię, czegoś mi będzie brakować, będę czuć jakiś dyskomfort.

I ja się Ciebie pytam o to, jaki Ty odczuwasz dyskomfort w związku z niespełnioną potrzebą latania. Co konkretnie Ci dolega?
Cytat:
Poczucie spełnienia.

Co Ci i innym daje poczucie spełnienia?
Cytat:
Bo wierzą w innego. A jedni i drudzy są spełnieni, więc wierzy w fałszywego co najmniej (liczba_religii - 1).

Po czym wnosisz, że wierzą w innego?
Cytat:
A co to ma do rzeczy w kwestii tego, że wiara w Zeusa działa, więc Zeus musi istnieć.
Tudzież do tego, że cały czas mylisz wiarę z obiektem wiary?

A czemu wiara w Zeusa miałaby działać, jeśli Zeus nie istnieje? Na jakiej mocy? Czemu człowiek, który ufa Zeusowi, który nie istnieje, ma mieć z tego jakiekolwiek korzyści?
Cytat:

Jak np. w tym przypadku?

Tak jak w każdym innym, poddajesz krytyce obstawioną tezę, możesz sam ją spróbować zweryfikować albo z pomocą innych osób (burza mózgu).
Cytat:
Masz już Zeusa i całą armię bajkowych bytów. Jeszcze na coś czekasz?

Na obalenie mojej tezy.
Michal Dyszynski napisał:
Chyba Cię coraz bardziej lubię, pelikanko (bez obaw... to NIE jest propozycja spotkań poza forum )
Ale po prostu lubię spotkać w końcu kogoś, kto MA DYSTANS do rzeczy, do poglądów, do siebie. A np. ta odpowiedź jest owego dystansu wymownym objawem.
Potrafisz postrzegać bez zacietrzewienia, z tym subtelnym luzikiem, a jednocześnie wystarczająco wnikliwie, aby pisać na temat, a nie o wszystkim co do głowy wpadnie.
Jeśli czujesz się zażenowana tą moją opinią, to bez obaw - nie zamierzam kontynuować tych panegiryków na Twoją cześć. Ale po prostu czasem czuję, że nadajesz na bardzo zbliżonych falach.
A najbardziej chodzi to o to, że jakbyś wewnętrznie czuła, rozumiała, zaakceptowała jedną, ale dla mnie NIESAMOWICIE WAŻNĄ rzecz - że tu wcale nie chodzi o to, aby uzyskać jakiś laur wynikający ze zwycięstwa w pojedynku "kto - kogo?". Mam wrażenie, że też widzisz cel w rodzaju "ja tamtemu pokażę, że on nie ma racji, a ja ją mam", jako śmieszny, wynikający z niezrozumienia tej prostej okoliczności, iż mamy naprawdę znikome szanse już swoimi - co najwyżej kilkudziesięcioletnimi rozumkami - uchwycić jakąś absolutna istotę rzeczy. Za to MOŻEMY SIĘ WCIĄŻ DOSKONALIĆ, możemy każde nowe wyzwanie, tak intelektualne, jak i związane z odczuwaniem, obsłużyć tym, co do tej pory w sobie uporządkowaliśmy, a potem dołożyć do swoich doświadczeń nową cegiełkę, wynikającą z tego właśnie doświadczenia. Wg mnie ta świadomość buduje właśnie taki DYSTANS WOBEC MNIEMAŃ O SWOJEJ ZDOLNOŚCI WIDZENIA PRAWDY TU I TERAZ.

Dzięki, Michał ;) Ja się kieruję prostą zasadą - nie mam nic wartościowego do stracenia. Jeśli coś stracę (np. poglądy), to znaczy, że nie było to wartościowe, a jeśli jest wartościowe (prawda), to obroni się samo, więc tego nie stracę. Broniąc na siłę swoich poglądów, bronię się przed tym co naprawdę wartościowe, czyli prawdą, tak więc działam na własną niekorzyść.
Cytat:
Na naszym forum (dawno temu, więc pewnie nie trafiłaś na jego posty) był tu taki gostek, który twierdził, iż on, jak coś tam pisze, to "pisze jak jest". Właściwie to jakby się uznał za mędrca utrzymującego depozyt boskiej prawdy. I wciąż chyba mamy na naszym forum "bogów", czyli dyskutantów przeświadczonych, że to co aktualnie w ich głowie się pojawiło, jest już doskonałym ujęciem prawdy świata. Wg mnie to ich przekonanie jest czystym chciejstwem. Fajnie jest spotkać kogoś, kto ma świadomość naiwności postawy polegającej na pielęgnowaniu w sobie owego chciejstwa.

Mnie się wydaje, ze z dwojga złego to lepszy jest taki "bóg wszechwiedzący", który przynajmniej coś twierdzi i daje innym szansę się do tego odnieść, a tym samym sam może z czasem wziąć tę krytykę na klatę niż "bóg wszechignorujący", który myśli, ze jest kozak, bo nic nie twierdzi. Taki bóg jest prawdziwie nieomylny, bo kto nic nigdy nie obstawia, nie podejmuje ryzyka, istotnie nigdy się nie pomyli ;)

Semele ma fajny podpis:
„Jeżeli chcesz uniknąć krytyki: nic nie mów, nic nie rób, bądź nikim.”
– Arystoteles
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Czw 17:41, 21 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
- mam potrzebę Boga, bo bez Boga nie czuję się spełniona

To tak samo jak ja bez latania. Czyli umiem latać, bo mam taką potrzebę.

Cytat:
Cytat:
Poczucie spełnienia.

Co Ci i innym daje poczucie spełnienia?

To, że czuję się spełniony. Głupie pytania zadajesz - tym bardziej, że sama piszesz o swoim spełnieniu.

Cytat:
Cytat:
Bo wierzą w innego. A jedni i drudzy są spełnieni, więc wierzy w fałszywego co najmniej (liczba_religii - 1).

Po czym wnosisz, że wierzą w innego?

Po ich deklaracjach, bardzo płomiennych.

Cytat:
Cytat:
A co to ma do rzeczy w kwestii tego, że wiara w Zeusa działa, więc Zeus musi istnieć.
Tudzież do tego, że cały czas mylisz wiarę z obiektem wiary?

A czemu wiara w Zeusa miałaby działać, jeśli Zeus nie istnieje?

Bo wiary w nieistniejące obiekty generalnie działają - potwierdzone empirycznie.
Odpowiedz na pytanie.

Cytat:
Cytat:
Masz już Zeusa i całą armię bajkowych bytów. Jeszcze na coś czekasz?

Na obalenie mojej tezy.

Obalenie twojej tezy polega na tym, że ludzie potrzebują wierzyć w inne byty niż twój Bóg, które się wykluczają. Stosując twój algorytm dochodzi się więc do sprzeczności.
Czego jeszcze nie rozumiesz?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Czw 18:00, 21 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

To tak samo jak ja bez latania. Czyli umiem latać, bo mam taką potrzebę.

A skąd wiesz, że latanie Cię spełnia? Miałeś okazję polatać?
Cytat:
To, że czuję się spełniony. Głupie pytania zadajesz - tym bardziej, że sama piszesz o swoim spełnieniu.

Chyba nie rozumiesz pytania. Mnie chodzi o to pod wpływem czego czujesz spełniony. I wyszła przy okazji sprzeczność, bo piszesz, że Ty nie potrzebujesz Boga, żeby czuć spełnienie, a więc domyślnie - odczuwasz spełnienie bez Boga, a jednocześnie - jak twierdzisz powyżej - do spełnienia brakuje Ci latania, którego (jak mniemam) nie miałeś okazji doświadczyć.

Ciekawa jestem, jak wybrniesz teraz z tej sprzeczności?
Cytat:
Po ich deklaracjach, bardzo płomiennych.

I tak im wierzysz na słowo? Rly? A jak Ci płomiennie wyznam, że potrafię podnieść krzesło, na którym siedzę, to też to kupisz?
Cytat:
Bo wiary w nieistniejące obiekty generalnie działają - potwierdzone empirycznie.

Uzasadnij. Ja Ci podałam przykład empiryczny, jak działa wiara w nieistniejący materac przy skoku z wysokości.
Cytat:
Odpowiedz na pytanie.

Odpowiadając na to pytanie, musiałabym przyznać Ci rację, że mylę wiarę z obiektem wiary, czego przyznać nie mogę.
Cytat:
Obalenie twojej tezy polega na tym, że ludzie potrzebują wierzyć w inne byty niż twój Bóg, które się wykluczają. Stosując twój algorytm dochodzi się więc do sprzeczności.
Czego jeszcze nie rozumiesz?

Jakie byty?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mat




Dołączył: 28 Maj 2007
Posty: 2555
Przeczytał: 29 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:18, 21 Maj 2020    Temat postu: Re: Dowód na istnienie Boga z potrzeby religijnej

towarzyski.pelikan napisał:
istnienie nowinek technologicznych poprzedza potrzebę ludzi, aby z nich korzystać.

Raczej potrzebę zniewolenia innych ludzi. Poczytaj Teda Kaczyńskiego, zresztą nie tylko niego.

towarzyski.pelikan napisał:
Wniosek: Jeśli ludzie mają potrzeby religijne, to Bóg z pewnością istnieje.

Choć niechcący to udało ci się porównanie. Bóg jest jak te produktyy w społeczeństwie przemysłowym, które zamiast ratować, zniewalają i odbierają rozum.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Pią 8:26, 22 Maj 2020    Temat postu: Re: Dowód na istnienie Boga z potrzeby religijnej

mat napisał:

Raczej potrzebę zniewolenia innych ludzi. Poczytaj Teda Kaczyńskiego, zresztą nie tylko niego.

Uzależnienie też jest jakąś potrzebą.
Cytat:

Choć niechcący to udało ci się porównanie. Bóg jest jak te produktyy w społeczeństwie przemysłowym, które zamiast ratować, zniewalają i odbierają rozum.

Ja nie czuję się zniewolona i bezrozumna z powodu Boga. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Pią 9:19, 22 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Irbisol napisał:

To tak samo jak ja bez latania. Czyli umiem latać, bo mam taką potrzebę.

A skąd wiesz, że latanie Cię spełnia? Miałeś okazję polatać?

Czuję, że jestem bez latania niespełniony.
Ty zresztą tak samo nie wiesz, czy Bóg cię spełnia. Bo może nie istnieć.

Cytat:
Chyba nie rozumiesz pytania. Mnie chodzi o to pod wpływem czego czujesz spełniony. I wyszła przy okazji sprzeczność, bo piszesz, że Ty nie potrzebujesz Boga, żeby czuć spełnienie, a więc domyślnie - odczuwasz spełnienie bez Boga, a jednocześnie - jak twierdzisz powyżej - do spełnienia brakuje Ci latania, którego (jak mniemam) nie miałeś okazji doświadczyć.

Miałem okazję doświadczyć, ale lecąc w maszynie. A chciałbym latać sam, bo maszyny są drogie w zakupie i utrzymaniu.

Cytat:
Cytat:
Po ich deklaracjach, bardzo płomiennych.

I tak im wierzysz na słowo?

No oczywiście - pewnie wierzą w zupełnie innego boga i tak tylko pierniczą.

Cytat:
Cytat:
Bo wiary w nieistniejące obiekty generalnie działają - potwierdzone empirycznie.

Uzasadnij.

To znany efekty psychologiczny - jak ktoś uwierzy w coś, co nie istnieje, a mu pomaga, to czuje tę pomoc.

Cytat:
Cytat:
Odpowiedz na pytanie.

Odpowiadając na to pytanie, musiałabym przyznać Ci rację, że mylę wiarę z obiektem wiary, czego przyznać nie mogę.

Czyli nie odpowiadasz na pytanie.

Cytat:
Cytat:
Obalenie twojej tezy polega na tym, że ludzie potrzebują wierzyć w inne byty niż twój Bóg, które się wykluczają. Stosując twój algorytm dochodzi się więc do sprzeczności.
Czego jeszcze nie rozumiesz?

Jakie byty?

Jakiekolwiek. Manitou i inne bzdury.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 1417
Przeczytał: 166 tematów


PostWysłany: Pią 10:46, 22 Maj 2020    Temat postu:

Irbisol napisał:

Czuję, że jestem bez latania niespełniony.

A niżej napisałeś, że spelnia Cię latanie w maszynie:
Cytat:
Miałem okazję doświadczyć, ale lecąc w maszynie.

A maszyny latajace istnieją. Co potwierdza moją tezę, że nie można potrzebować czegoś, co nie istnieje.
Cytat:
A chciałbym latać sam, bo maszyny są drogie w zakupie i utrzymaniu.

Czyli pieniędzy Ci brakuje, a te istnieją. Co potwierdza moją tezę, że nie można potrzebować czegoś, co nie istnieje.
Cytat:
Ty zresztą tak samo nie wiesz, czy Bóg cię spełnia. Bo może nie istnieć.

Jeśli spełnia to musi istnieć.
Cytat:
No oczywiście - pewnie wierzą w zupełnie innego boga i tak tylko pierniczą.

Po prostu nazywają tego samego Boga różnymi imionami.
Cytat:
To znany efekty psychologiczny - jak ktoś uwierzy w coś, co nie istnieje, a mu pomaga, to czuje tę pomoc.

Jak nie istnieje, to jakim cudem pomaga?
Cytat:
Jakiekolwiek. Manitou i inne bzdury.

Manitou i inne bzudry istnieją jako twory wyobraźni i jako takie ludzie mogą ich potrzebować, żeby np. wyobraźnię sobie pobudzić. Jednak nikt nie stawia tym tworom świątyń, nikt się do nich nie modli itd. Nikt nie wierzy, ze istnieją realnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Irbisol




Dołączył: 06 Gru 2005
Posty: 6411
Przeczytał: 66 tematów


PostWysłany: Pią 11:03, 22 Maj 2020    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Czyli pieniędzy Ci brakuje, a te istnieją. Co potwierdza moją tezę, że nie można potrzebować czegoś, co nie istnieje.

Ale nie istnieje ich tyle, żeby spełnić moje potrzeby.
To latanie w maszynie to też takie spełnienie słabe - bo wolę latać sam.

Cytat:
Cytat:
Ty zresztą tak samo nie wiesz, czy Bóg cię spełnia. Bo może nie istnieć.

Jeśli spełnia to musi istnieć.

Ale może to nie on cię spełnia, tylko wiara w niego.

Cytat:
Cytat:
No oczywiście - pewnie wierzą w zupełnie innego boga i tak tylko pierniczą.

Po prostu nazywają tego samego Boga różnymi imionami.

Wg nich są to różni bogowie.

Cytat:
Cytat:
To znany efekty psychologiczny - jak ktoś uwierzy w coś, co nie istnieje, a mu pomaga, to czuje tę pomoc.

Jak nie istnieje, to jakim cudem pomaga?

Właśnie tak, jak napisałem. Wystarczy w to uwierzyć.


Cytat:
Cytat:
Jakiekolwiek. Manitou i inne bzdury.

Manitou i inne bzudry istnieją jako twory wyobraźni

Tego nie wiesz, bo nie jesteś w stanie tego zweryfikować.
A wg twojego algorytmu, jeżeli ktoś akurat się spełnia wierząc w Manitou, to Manitou istnieje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Apologia kontra krytyka teizmu Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 9, 10, 11  Następny
Strona 3 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin