Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Intencjonalność myśli
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 18:52, 04 Lip 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Ircia napisał:
Dyskurs - zdradź sekret nie ulegania błędom poznawczym , w szczególności jak unikasz błędu poznawczego mówiącego o tym że jesteśmy skłonni do nie dostrzegania faktu że im ulegamy? Do tego jakby mi się nudziło jak mopsowi to mogłabym wkleić listę błędów poznawczych i przy każdym punkcie podać mnóstwo Twoich wypowiedzi które wyraźnie wskazują że im ulegasz jak każdy myślący człowiek.
Jedyne czego się nauczyłaś to potwierdziłaś sama sobie to co już wcześniej uważałaś za słuszne - zaiste wielki wyczyn...
Skoro uważasz że nie popełniasz ani błędów ani głupot to wszystko co robisz oceniasz jako słuszne ? Zero samokrytycyzmu?

Generalnie napisałaś dokładnie to czego się spodziewałam.
Wedlug "piewszej czytanki" psychologii nie przelozonej jeszcze poza tym Forum na jezyk polski - lektury nieobowiazkowej ale przydatnej -> http://www.sfinia.fora.pl/blog-dyskurs,67/pole-miki,10623-25.html#386349
doswiadczylas spotkania z soba przez 7 Essenskich luster, energia na to samopoznanie juz przez Ciebie przeszla i Twoje ego nadalo jej strukture lingwistyczna w jezyku polskim ze skutkami odczuwalnym w Twojej fizjologii 50 trylionow komorek, bo odczucia nie zabierze Ci nikt - jest tylko Twoje. Inni moga tylko w temacie Twojego odczucia spekulowac (z konsekwencjami we wlasnych fizjologiach komorkowych). Ja usmiecham sie moja madroscia zyciowa i udaja sie do jacuzzi tym razem z chlodna woda - tymczasem :wink: :*

A tak z ciekawości - pytanie do Dyskurs: czy brak możliwości spojrzenia krytycznego na samego siebie u innych ludzi uważasz za zaletę, czy wadę?

Lubisz mieć w swoim otoczeniu ludzi przekonanych w sposób absolutny, że oni zawsze mają rację?... Albo że zawsze robią, to na co mają ochotę, aby "nie psuć sobie energii"?... :think:

(tylko proszę nie odpowiadaj znowu w stylu, że poszłaś sobie umyć zęby, zrobić herbatę, czy cokolwiek w tym stylu. Bo to NIE BĘDZIE ODPOWIEDŹ).
U nas, w malym Rhody i w sasiednim stanie Massachusetts) skladnia "konstruktywna krytyka" nie jest uzywana. bo jedno zaprzecza drugiemu. Funkcjonuje w 4 srodowiskach i streszczam moje doswiadczenia ponizej:

1. Akademickie - inteligentne, kulturalne, i usluzne (czym moge sluzyc?), bo w USA mamy kulture narodowa indywidualistyczna i niski poziom power distance czyli nie ma wykladowcow, ktorzy studentom stawiaja przeszkody/obnizaja ich wartosc. Wykladowcy przez andragogike i na bazie regulaminu uczelnii na bazie akredytacji maja motywowac studentow do sukcesu na cale zycie. Pasuje jak "ulal", bo uczelnia nie przyjmuje ani osob z miernymi wynikami w nauce w poprzednich programach ani osob aroganckich/not teachable;

2. Profesjonalne - inteligentne, kulturalne, i usluzne (czym moge sluzyc?). Wlasnie zatrudnilismy kolege w Providence, ktory szuka kandydatow na nowe stanowiska i dzieli sie ze mna uwagami jak wylawia osoby niespojne/nieautentyczne. Pracodawcy wartosci to "glod" sukcesu dla zespolu i firmy, pokora, i madrosc i to sa moje wartosci rowniez;

3. Prywatne (w domu) - inteligentne, kulturalne, i usluzne (czym moge sluzyc?) w stylu "czym skorupka za mlodu nasiaknie, tym na starosc traci";

4. Publiczne (dziedziniec narodow w swiatyni zydowskiej osiagalny dla wszystkich) - przez prace nad soba (wymierna na tym forum w kontekscie najwiyzszego poziomu zyciowego stresu - utraty Malzonka) nie wierze lecz wiem, ze mam w sobie moc "kontrolowania" takiech srodowisk ale nie bede opisywac jak - kluczem jest zmiana percepcji a tym samym rownowazenie ego.

To ostatnie powoduje, ze moja percepcja odnosnie osob z "dziedzinca narodow" zmienila sie i zmienia sie z miejscem i czasem na akceptujaca w granicach obowiazujacego prawa i regulaminu, bo tych nie zrzekne sie do ostatniego tchnienia.

Moje "lubienie" wynika z tego, ze w pierwszych 3 srodowiskach mam do czynienia z odbiciami mnie a w 4 srodowisku "dziedzinca narodow" mam wolna wole aby nie byc zakladnikiem swojego ego (roszczenia i publiczne zale = "zdeptywanie" sie pronto) lecz bycia gosciem mojej Duszy :) Daje Cie calusa, zeby Ircia i JanelleL nie myslaly, ze tylko im daje -> maszsz :) :*


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 18:58, 04 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:27, 04 Lip 2018    Temat postu:

Dyskurs - polecam kurs czytania ze zrozumieniem... Pytanie brzmiało :
Czy brak możliwości spojrzenia krytycznego na samego siebie u innych ludzi uważasz za zaletę, czy wadę?
A Ty sobie opisujesz swoje funkcjonowanie w różnych środowiskach...
To że Ci grzecznie odpisuję że to jest nie na temat i w tym kontekście jest bezsensownym bełkotem to jest konstruktywna krytyka - jest to krytyka, której celem jest zachęcenie Cię do konstruktywnych działań, czyli w tym wypadku do nauczenia się czytania ze zrozumieniem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 20:42, 04 Lip 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Dyskurs - polecam kurs czytania ze zrozumieniem... Pytanie brzmiało :
Czy brak możliwości spojrzenia krytycznego na samego siebie u innych ludzi uważasz za zaletę, czy wadę?
A Ty sobie opisujesz swoje funkcjonowanie w różnych środowiskach...
To że Ci grzecznie odpisuję że to jest nie na temat i w tym kontekście jest bezsensownym bełkotem to jest konstruktywna krytyka - jest to krytyka, której celem jest zachęcenie Cię do konstruktywnych działań, czyli w tym wypadku do nauczenia się czytania ze zrozumieniem.


Czekaj Irciu jak to szlo: "W takim mlodym stworzeniu tyle zlosci siedzi" (Leszek Teleszynski w filmie "Tredowata") -> to odnosnie "uczenia mnie czytania ze zrozumieniem tekstu" = ekspresja w polskiej strukturze lingwistycznej Irci ego, skoro pytalas poprzednio o robocza definicje ego, to (za)podaja w tym szczegolnym kontekscie :) :*

A teraz ad rem, nie zastanawiam sie nad klasyfikacja fenomenu "braku mozliwosci spojrzenia krytycznego na samego siebie u innych ludzi" jako zalete czy wade. Ale moze sprobujemy razem jako doswiadczenie eksperymentalne -> podkreslasz slowem, ze "grzecznie mi odpisujesz, ze to nie jest na temat" a "ucieklo" Ci, ze o 4 srodowiskach odpisalam Michalowi nie Tobie. To jak u Ciebie jest z tym obserwowaniem siebie i iszacowaniem jak Twoje zachowanie ma wplyw na Twoje otoczenie, bo ja sie nie musze martwic jak Twoje zachowanie wplywa na Twoje otoczenie. Ja nawet sie nie martwie jak moje zachowanie wplywa na moje otoczenie, bo w kontekscie kultury narodowej Polski im wiecej "uwierania" tym wiecej emocji a tym samym zapamietywania, bo e+moc+ja to energia z moca przekazywana przeze mnie mojemu srodowisku z intencja wartosci dodanej :) :*


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 20:50, 04 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 20:58, 04 Lip 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
Dyskurs - polecam kurs czytania ze zrozumieniem... Pytanie brzmiało :
Czy brak możliwości spojrzenia krytycznego na samego siebie u innych ludzi uważasz za zaletę, czy wadę?
A Ty sobie opisujesz swoje funkcjonowanie w różnych środowiskach...
To że Ci grzecznie odpisuję że to jest nie na temat i w tym kontekście jest bezsensownym bełkotem to jest konstruktywna krytyka - jest to krytyka, której celem jest zachęcenie Cię do konstruktywnych działań, czyli w tym wypadku do nauczenia się czytania ze zrozumieniem.

Kiedyś próbowałem uświadomić naszej Dyskurs jak to wygląda z drugiej strony, gdy rozmowa jest o czymś konkretnym, ale ktoś "odpowiada" pisząc sobie coś dowolnego, nie związanego z tematem. Na jej blogu wkleiłem kilka (przyznam, ż kompletnie "od czapy") tekstów - z ekonomii, czy z czegoś tam jeszcze. Dyskurs się obraziła i usunęła mnie z listy mogących pisać na jej blogu. Więc, jak kto się nie trzyma JEJ założeń i tematu, to jednak rozumie, że to jest niefajne. W drugą stronę jednak, czyli gdy to ona pisze nie na temat, zrozumienie tego samego aspektu przekracza dyskursowe możliwości. Ten sławetny "instynkt samopoznania" działa bowiem tylko gdy jest emocjonalnie na rękę posiadaczowi owego instynktu (co też jest na krótką metę korzyść). W drugą stronę samopoznanie się zacina.
A byłoby co poznawać, warto byłoby słabości poznawać, bo w samopoznanie obejmujące znajomość własnych ograniczeń, wad, słabych stron, jest czymś bardzo cennym. To poznanie słabości jest nawet ważniejsze poznanie od poznania stron dobrych, bo jak ktoś nie wie, że jest w czymś lepszy, niż jest naprawdę, a się zetknie z problemem wymagającym związanej z tym umiejętności, to sobie poradzi - wszak on się nie doceniał, czyli zadziała skuteczniej, niż to było w planach. Znacznie gorzej wygląda sytuacja, gdy ktoś permanentnie blokuje wiedzę o swoich słabościach - wtedy może wpakować się w sytuację, w której oczekuje od siebie umiejętności na poziomie wyższym, niż ma. A wtedy zapewne zawiedzie, coś ważnego może się nie dopełnić. Może podam prosty przykład - jak ktoś niedocenia przeciwnika i go wyzwie na pojedynek, to dostanie łomot, może klęska, czy kalectwo. Jak ktoś jednak nie docenia siebie a do pojedynku dojdzie, to on spuści manto przeciwnikowi, samemu nie tracąc.
Wiedza o swoich słabościach, o tym co trzeba w sobie poprawić jest wielokrotnie bardziej cenna od przyjemnego przekonania, że się słabości nie ma, wiec można podjąć się wielu trudnych, niebezpiecznych zadań.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:37, 04 Lip 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Ircia napisał:
Dyskurs - polecam kurs czytania ze zrozumieniem... Pytanie brzmiało :
Czy brak możliwości spojrzenia krytycznego na samego siebie u innych ludzi uważasz za zaletę, czy wadę?
A Ty sobie opisujesz swoje funkcjonowanie w różnych środowiskach...
To że Ci grzecznie odpisuję że to jest nie na temat i w tym kontekście jest bezsensownym bełkotem to jest konstruktywna krytyka - jest to krytyka, której celem jest zachęcenie Cię do konstruktywnych działań, czyli w tym wypadku do nauczenia się czytania ze zrozumieniem.

Kiedyś próbowałem uświadomić naszej Dyskurs jak to wygląda z drugiej strony, gdy rozmowa jest o czymś konkretnym, ale ktoś "odpowiada" pisząc sobie coś dowolnego, nie związanego z tematem. Na jej blogu wkleiłem kilka (przyznam, ż kompletnie "od czapy") tekstów - z ekonomii, czy z czegoś tam jeszcze. Dyskurs się obraziła i usunęła mnie z listy mogących pisać na jej blogu. Więc, jak kto się nie trzyma JEJ założeń i tematu, to jednak rozumie, że to jest niefajne. W drugą stronę jednak, czyli gdy to ona pisze nie na temat, zrozumienie tego samego aspektu przekracza dyskursowe możliwości. Ten sławetny "instynkt samopoznania" działa bowiem tylko gdy jest emocjonalnie na rękę posiadaczowi owego instynktu (co też jest na krótką metę korzyść). W drugą stronę samopoznanie się zacina.
A byłoby co poznawać, warto byłoby słabości poznawać, bo w samopoznanie obejmujące znajomość własnych ograniczeń, wad, słabych stron, jest czymś bardzo cennym. To poznanie słabości jest nawet ważniejsze poznanie od poznania stron dobrych, bo jak ktoś nie wie, że jest w czymś lepszy, niż jest naprawdę, a się zetknie z problemem wymagającym związanej z tym umiejętności, to sobie poradzi - wszak on się nie doceniał, czyli zadziała skuteczniej, niż to było w planach. Znacznie gorzej wygląda sytuacja, gdy ktoś permanentnie blokuje wiedzę o swoich słabościach - wtedy może wpakować się w sytuację, w której oczekuje od siebie umiejętności na poziomie wyższym, niż ma. A wtedy zapewne zawiedzie, coś ważnego może się nie dopełnić. Może podam prosty przykład - jak ktoś niedocenia przeciwnika i go wyzwie na pojedynek, to dostanie łomot, może klęska, czy kalectwo. Jak ktoś jednak nie docenia siebie a do pojedynku dojdzie, to on spuści manto przeciwnikowi, samemu nie tracąc.
Wiedza o swoich słabościach, o tym co trzeba w sobie poprawić jest wielokrotnie bardziej cenna od przyjemnego przekonania, że się słabości nie ma, wiec można podjąć się wielu trudnych, niebezpiecznych zadań.
"D*pa, strata, salata" :rotfl: Usunelam "z marszu" wszystkich, a teraz powoli dodaje. Ciebie tez chcialam ale "opatrznosc" nie wspolpracuje. O patrz no, jak wpisze Micha* z wild card to nic nie zwraca z listy uzytkownikow i jak wpisze Michal z polska literka to tez nic. To nie wiem, ale Semele "donosi" ze to Forum ma sporo defektow i moze ten jest jednycm z nich.

Ja i obrazanie sie :rotfl: :*

Kris Carr napisał:
Któregoś dnia dostałam podziękowanie od czytelniczki, która przeżwała naprawdę ciężkie chwile. Właśnie uzyskała tytuł magistra w żywieniu i planowała otwarcie centrum odnowy biologicznej w jej mieście, i to jest niesamowite. Ale był jeden problem. Miejscowa lekarka poczuła się zagrożona i powiedziała, żeby nie rywalizowała z nią i nie oferowała usług, które byłyby w konflikcie. W umyśle tej lekarki nie było miejsca dla nich obojga. Nie było miejsca na marzenia ich obydwoch. Oczywiście, moja czytelniczka była naprawdę zdenerwowana. Kto by nie był? Czuła się całkowicie zniechęcona, a co najgorsze, zaczęła wierzyć lekarce i przestała wierzyć w siebie. Ale następnego dnia dostała mój biuletyn. Pisałem w nim o realizacji naszych marzeń i o samopoczuciu. W tym momencie postanowiła zignorować ta lekarke i podzielić się swym talentem ze światem. Oto kilka mądrych rad, które przekażę. To, co inni myślą o tobie, nie ma z tobą nic wspólnego. W rzeczywistości liczy się tylko to, co myślisz o sobie, co myślisz o swoich marzeniach, kogo kochasz, jak żyjesz i jak przyczyniasz się do rozwoju świata - tylko to się liczy. Twoja zdrowa opinia o tobie. Gdybym podejmowała decyzje w oparciu o krytyków, nie zrobiłbym zbyt wiele. W rzeczywistości ssałabym kciuk w kacie. Gdybym podążała za surowa opinia co inni sądzą jak powinnam dbać o siebie, o czym powinnam i czego nie powinnam pisać, co powinnam i czego nie powinnam uczyć, i jak powinnam i czego nie powinnam czuć, czym dzielę sie ze światem, to nie pomogłoby mi ani innym ludziom, których kocham. To nie znaczy, że nie ma miejsca na konstruktywne opinie. Jest i często jestem na niego otwarta. Ale zależy to od źródła i intencji, jakie za nim stoją. Wyczuwam fałszywe konstruktywne opinie o milę dalej. Pod nimi, wciąż ukrywa sie intencja aby przycinać mi skrzydła i abym była malutka. Pamiętajcie, że negatywni ludzie są zepsuci. A negatywni ludzie często działają z własnych lęków i nastrojów. Tak więc, chociaż możemy mieć dla nich współczucie, nie musimy ich słuchać. Dlatego nie pozwólcie, aby ci zrzędliwi siali nasiona wątpliwości i blokowali wasz potencjał. Pobłogosław ich i odeślij do światła, abyś nie musiał ciągnąć ich zmęczonych tylkow w swoim umysle. Jeśli opinie pochodzą od kogoś, kogo naprawdę cenisz, wysluchaj ich. Być może w ich wiedzy znajduje się cenny samorodek, który może pomóc ci pokonać przeszkodę. Pamiętaj tylko, że ich uczucia nie są faktami. Daj im znac, ze głęboko cenisz ich miłość i troskę, ale dasz sobie rade. Z drugiej strony, jeśli jest on trollem komputerowym, który może ukryć się za anonimowością, po prostu odpuść. Ci ludzie są głęboko zranieni i czują się bezsilni, a ranienie nieznajomych to sposób, w jaki próbują poczuć się lepiej. A jeśli dostanę jakiś nieprzyjemny komentarze na ten temat, możesz załozyc sie, że nie wezmę go osobiście. Chcesz wiedzieć dlaczego? To nie jest moja sprawa. Jestes soba. Inni to inni. Po prostu kontynuuj swoją wspaniałośc i swoje marzenia. Teraz twoja kolej. Jak poprawiłbyś swoje życie, gdybyś nie martwił się tym, co myślą inni? Lub, jeśli masz radę, jak radzić sobie z krytyką? Daj nam znać. Pozostaw komentarz. Mam nadzieję, że moje informacje ci służa i pomagaja ci żyć tak, jak masz na myśli.pomagaja ci być odważnym i dzielić się swoim prawdziwym ja i talentem. Pamiętaj, aby zajrzeć na moja strone kriscarr.com i zapisać się na moj biuletyn. Jest wypełniony wskazówkami i uwagami, które pomogą Ci wydłużyć życie oraz niespodziankami dla Ciebie. Do zobaczenia wkrótce.
-> Kris Carr "What Other People Think About You is None of Your Business/To, co inni myślą o tobie, nie jest twoją sprawą"
https://youtu.be/jHnivK-zsXo

[link widoczny dla zalogowanych]

Ale nie tylko u nas tacy coach "som", bo i w Polsce "tysz" :wink:

Michal Pasterski "Samodzielne myslenie"
https://youtu.be/B4gO4D6RMxI


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 21:41, 04 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:07, 04 Lip 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Ircia napisał:
Dyskurs - polecam kurs czytania ze zrozumieniem... Pytanie brzmiało :
Czy brak możliwości spojrzenia krytycznego na samego siebie u innych ludzi uważasz za zaletę, czy wadę?
A Ty sobie opisujesz swoje funkcjonowanie w różnych środowiskach...
To że Ci grzecznie odpisuję że to jest nie na temat i w tym kontekście jest bezsensownym bełkotem to jest konstruktywna krytyka - jest to krytyka, której celem jest zachęcenie Cię do konstruktywnych działań, czyli w tym wypadku do nauczenia się czytania ze zrozumieniem.

Kiedyś próbowałem uświadomić naszej Dyskurs jak to wygląda z drugiej strony, gdy rozmowa jest o czymś konkretnym, ale ktoś "odpowiada" pisząc sobie coś dowolnego, nie związanego z tematem. Na jej blogu wkleiłem kilka (przyznam, ż kompletnie "od czapy") tekstów - z ekonomii, czy z czegoś tam jeszcze. Dyskurs się obraziła i usunęła mnie z listy mogących pisać na jej blogu.
"D*pa, strata, salata" :rotfl: Usunelam "z marszu" wszystkich, a teraz powoli dodaje. Ciebie tez chcialam ale "opatrznosc" nie wspolpracuje. O patrz no, jak wpisze Micha* z wild card to nic nie zwraca z listy uzytkownikow i jak wpisze Michal z polska literka to tez nic. To nie wiem, ale Semele "donosi" ze to Forum ma sporo defektow i moze ten jest jednycm z nich.

Ja i obrazanie sie :rotfl: :*

Tak to wtedy wyglądało. Może teraz już nie pamiętasz swoich tamtych odczuć. Ale może tez ja nie odczytałem ich wtedy zgodnie z tym, co czułaś. Nie upieram się.

Ale jak tam moje pytanie?
- Może powtórzę: co sądzisz o ludziach ze swojego otoczenia, którzy uważają, ze zawsze wszystko sami wiedzą najlepiej?


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 22:08, 04 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:11, 04 Lip 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Ircia napisał:
Dyskurs - polecam kurs czytania ze zrozumieniem... Pytanie brzmiało :
Czy brak możliwości spojrzenia krytycznego na samego siebie u innych ludzi uważasz za zaletę, czy wadę?
A Ty sobie opisujesz swoje funkcjonowanie w różnych środowiskach...
To że Ci grzecznie odpisuję że to jest nie na temat i w tym kontekście jest bezsensownym bełkotem to jest konstruktywna krytyka - jest to krytyka, której celem jest zachęcenie Cię do konstruktywnych działań, czyli w tym wypadku do nauczenia się czytania ze zrozumieniem.

Kiedyś próbowałem uświadomić naszej Dyskurs jak to wygląda z drugiej strony, gdy rozmowa jest o czymś konkretnym, ale ktoś "odpowiada" pisząc sobie coś dowolnego, nie związanego z tematem. Na jej blogu wkleiłem kilka (przyznam, ż kompletnie "od czapy") tekstów - z ekonomii, czy z czegoś tam jeszcze. Dyskurs się obraziła i usunęła mnie z listy mogących pisać na jej blogu.
"D*pa, strata, salata" :rotfl: Usunelam "z marszu" wszystkich, a teraz powoli dodaje. Ciebie tez chcialam ale "opatrznosc" nie wspolpracuje. O patrz no, jak wpisze Micha* z wild card to nic nie zwraca z listy uzytkownikow i jak wpisze Michal z polska literka to tez nic. To nie wiem, ale Semele "donosi" ze to Forum ma sporo defektow i moze ten jest jednycm z nich.

Ja i obrazanie sie :rotfl: :*

Tak to wtedy wyglądało. Może teraz już nie pamiętasz swoich tamtych odczuć. Ale może tez ja nie odczytałem ich wtedy zgodnie z tym, co czułaś. Nie upieram się.

Ale jak tam moje pytanie?
- Może powtórzę: co sądzisz o ludziach ze swojego otoczenia, którzy uważają, ze zawsze wszystko sami wiedzą najlepiej?
Nie musze sie tym fenomenem angazowac, bo nie mam takich ludzi w moich 3 wersjach otoczenia (akademickie, profejonalne, i osobiste). W "dziedzincu narodow" moze i sa ale takich elektromagnetycznie nie sciagam. Pamietaj, ze nasza rzeczywistosc percepcyjna tworzymy tak jak postrzegamy siebie. Ja "wiem ze nic nie wiem" ale z godnoscia i pokora, a jakze :) :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 0:14, 05 Lip 2018    Temat postu:

Jak osoba która twierdzi że nie popełnia błędów może być pokorna? Dyskurs - jak Ty definiujesz pokorę?

Nie spotykasz takich osób?
To Ci pomogę :
Ja nieomylna Ircia sądzę że Ty, Dyskurs cierpisz na poważne zaburzenia psychiczne, że nie potrafisz skupić się na temacie,że masz ostre zaburzenia myślenia, że jesteś hipokrytką. Na dobitkę choroba jest na tyle ciężka że nie posiadasz ani odrobiny zdrowego krytycyzmu, że zbudowałaś sobie bańkę z 'dobrej energii' udając że niczego innego nie ma, ale tak nie jest, jak coś Ci nie pasuje to zwyczajnie udajesz że tego nie ma, bo to by Ci mogło popsuć Twoją banieczkę. Nie zauważasz jak bardzo potrafisz irytować swoimi bezsensownymi uwagami i opisami Twojego życia osobistego podawanymi bez jakiegokolwiek związku z tematem. Konstruktywnej krytyki nie przyjmiesz, bo ją wykreśliłaś ze słownika.
Pierdolisz totalnie głupoty w pseudonaukowym bełkocie w stylu New Age, który ogólnie nawet nie jest niczym złym, ale to co Ty odpierdalasz jest totalnie chore - weź Ty w końcu sprawdź definicję energii i się ogarnij!
To nic złego być głupim ,ale tego nie dostrzegać to dopiero głupota, to nic złego popełniać błędy ale być przekonanym o swej bezbłędności i doskonałości to absurd.
I zapewne nieomylna i pozbawiona lęku oraz nieobrażająca się Dyskurs poleci na skargę że lecą obrazy personalne i insynuacje choroby psychicznej.
Generalnie pięknie podsumowałaś swoją postawę :
"Ja nawet sie nie martwie jak moje zachowanie wplywa na moje otoczenie"
No bo i czym się przejmować, w końcu koleżanka ślepa na cokolwiek co nie współgra z jej energią, więc co by ją miały obchodzić uczucia innych?
Dawno już powinni Ci odebrać dzieci, skoro masz gdzieś jak Twoje zachowanie na nie wpływa i nie przyjmujesz krytyki , będąc przekonana o swej boskiej nieomylnej doskonałej naturze.

I jak się czujesz? Wiem że byłam zbyt delikatna i za mało autorytarna, ale niestety nie czuję się nieomylna, ale przynajmniej pisałam szczerze i jakiś tam posmak chyba masz.
To jak : Co sądzisz o ludziach, którzy uważają że wszystko wiedzą najlepiej?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:18, 05 Lip 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
MD napisał:
Ale jak tam moje pytanie?
- Może powtórzę: co sądzisz o ludziach ze swojego otoczenia, którzy uważają, ze zawsze wszystko sami wiedzą najlepiej?
Nie musze sie tym fenomenem angazowac, bo nie mam takich ludzi w moich 3 wersjach otoczenia (akademickie, profejonalne, i osobiste). W "dziedzincu narodow" moze i sa ale takich elektromagnetycznie nie sciagam. Pamietaj, ze nasza rzeczywistosc percepcyjna tworzymy tak jak postrzegamy siebie. Ja "wiem ze nic nie wiem" ale z godnoscia i pokora, a jakze :) :*

Czyli Twój instynkt samopoznania nie potrafi obsłużyć sytuacji, gdy nie masz w swoim otoczeniu takich ludzi?...
I nigdy nie miałaś?...
- To byłby dość ciekawy przypadek osoby, która nigdy nie spotkała się w życiu z ludźmi, którzy są przekonani, że sami najlepiej wiedzą prawie wszystko w zakresie ich relacji z bliskimi, więc nikogo nie słuchają. Ja tam widzę sporo takich ludzi - znanych bezpośredni, ale też z historii, opowiadań.
Jeśli rzeczywiście jesteś taka wyjątkowa pod tym względem, to ja Ci się podoba postawa aktualnego prezydenta USA - który, jak opisują jego charakter osoby z otoczenia, nie słucha się właściwie nikogo, polegając na własnym instynkcie?...
Myślę, że jest on bardzo dobrym przykładem osoby, która właśnie widzi siebie jako kogoś z natury obdarzonego bardzo skutecznych instynktem poznawania tego świata. Ale chyba u polityków przekonanie o własnym wybitnym instynkcie poznania właściwych rozwiązań jest dość częste. Więc chyba mógłbym podać więcej przykładów historycznych, jeśli ta cecha u aktualnego prezydenta USA wyda Ci się niewystarczająco wyrazista.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Czw 0:19, 05 Lip 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:50, 05 Lip 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
MD napisał:
Ale jak tam moje pytanie?
- Może powtórzę: co sądzisz o ludziach ze swojego otoczenia, którzy uważają, ze zawsze wszystko sami wiedzą najlepiej?
Nie musze sie tym fenomenem angazowac, bo nie mam takich ludzi w moich 3 wersjach otoczenia (akademickie, profejonalne, i osobiste). W "dziedzincu narodow" moze i sa ale takich elektromagnetycznie nie sciagam. Pamietaj, ze nasza rzeczywistosc percepcyjna tworzymy tak jak postrzegamy siebie. Ja "wiem ze nic nie wiem" ale z godnoscia i pokora, a jakze :) :*

Czyli Twój instynkt samopoznania nie potrafi obsłużyć sytuacji, gdy nie masz w swoim otoczeniu takich ludzi?...
I nigdy nie miałaś?...
- To byłby dość ciekawy przypadek osoby, która nigdy nie spotkała się w życiu z ludźmi, którzy są przekonani, że sami najlepiej wiedzą prawie wszystko w zakresie ich relacji z bliskimi, więc nikogo nie słuchają. Ja tam widzę sporo takich ludzi - znanych bezpośredni, ale też z historii, opowiadań.
Jeśli rzeczywiście jesteś taka wyjątkowa pod tym względem, to ja Ci się podoba postawa aktualnego prezydenta USA - który, jak opisują jego charakter osoby z otoczenia, nie słucha się właściwie nikogo, polegając na własnym instynkcie?...
Myślę, że jest on bardzo dobrym przykładem osoby, która właśnie widzi siebie jako kogoś z natury obdarzonego bardzo skutecznych instynktem poznawania tego świata. Ale chyba u polityków przekonanie o własnym wybitnym instynkcie poznania właściwych rozwiązań jest dość częste. Więc chyba mógłbym podać więcej przykładów historycznych, jeśli ta cecha u aktualnego prezydenta USA wyda Ci się niewystarczająco wyrazista.
Napisze krotko, bo meandry Twojego umyslu koncepcyjnego dzis "faluja", z chwila gdy utracisz wszystko (materialnie) i przestajesz bac sie smierci, przestajes zwracac uwage na nieistotne aspekty zycia :) Efektywnego energetycznie dnia zycze i udaje sie na autobus do mojego raju profesjonalnego. W drodze bede medytowac z zamknietymi oczami, wiec nie wiem kto pojawi sie w "dziedzincu narodow" ale gdyby pojawil sie niekonstruktywny, to kierowca zawiadomi policje RIPTA i osoba znajedzie sie w odosobnionym imiejscu sponsorowanym przez miedzy innymi moje podatki :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:48, 05 Lip 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Efektywnego energetycznie dnia zycze i udaje sie na autobus do mojego raju profesjonalnego. W drodze bede medytowac z zamknietymi oczami

Zabiłabyś człowieka, aby zyskać w ten sposób jakiś zasób wielkiej energii?...
- Dla tej energii warto rzucić wszystko?
Nie sprawiłoby Ci przecież problemu, aby potem się wyzwolić z przykrych myśli na temat tego, co zrobiłaś. Jesteś wytrenowana w tym, aby sobie nieenergetyczne myśli (te wredne wyrzuty sumienia, ten wstyd najniżej w hierarchii LOC) po prostu odsuwać. Więc pomedytowałabyś trochę, pokontemplowała swoją empatyczną naturę i o wszystkim, co Ci psuje humor zapomniała.
Oczywiście nie twierdzę, że taka wredna chcesz być. Po prostu zwracam uwagę na fakt, że z taką mocą, jaką masz, separowania się od przykrych myśli, takiego odsuwania wolą wszystkiego, co ci się nie spodobało, w zasadzie jesteś poza zasięgiem moralności rozumianej jako uznawanie dobra innych ludzi za coś ważnego. Tak czysto teoretycznie masz moc bycia osobą totalnie krzywdzącą innych ludzi. Czy z tej mocy skorzystasz? - tego nie wiem, a już na pewno tego nie twierdzę.
Ja od razu powiem, że boję się tego rodzaju mocy ignorowania wszystkiego co niemiłe, bo uważam w ten sposób zatraciłbym swoje sumienie, a dalej człowieczeństwo. I nie pomogłaby mi wiara w to, ze jestem empatyczny, czy ze mam jakąś taoistyczną samowiedzę. Bo przecież oczywiste jest, że przy takie mocy nie potrafiłbym odróżnić prawdziwej empatii, od tej wynikającej z potrzeby dodania sobie energii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 1:22, 06 Lip 2018    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Efektywnego energetycznie dnia zycze i udaje sie na autobus do mojego raju profesjonalnego. W drodze bede medytowac z zamknietymi oczami

Zabiłabyś człowieka, aby zyskać w ten sposób jakiś zasób wielkiej energii?...
Coz za pytanie! :) Energia przechodzi przez nas jako zasob na dzien, dlatego musimy sie regenerowac w trakcie snu. Komorka ma tej energii na sekunde. Ja tylko madrze zyciowo zarzadzam energia od Matki Natury :)

MD napisał:
- Dla tej energii warto rzucić wszystko?
Nie trzeba czynic nic, wiec nie ma co rzucac, bo energia przeplywa przez nas naturalnie. Niektorzy ludzkie stawiaja jej opor I cierpia zamiast cieszyc sie zyciem, jak ja :)

MD napisał:
Nie sprawiłoby Ci przecież problemu, aby potem się wyzwolić z przykrych myśli na temat tego, co zrobiłaś. Jesteś wytrenowana w tym, aby sobie nieenergetyczne myśli (te wredne wyrzuty sumienia, ten wstyd najniżej w hierarchii LOC) po prostu odsuwać. Więc pomedytowałabyś trochę, pokontemplowała swoją empatyczną naturę i o wszystkim, co Ci psuje humor zapomniała.
Jeez Louise, Alfred Hitchcock by Ci pogratulowal fantazji, horroru, etc. Niesamowite co w tych nieswiadomych meandrach MD's umyslu koncepcyjnego sie kluje z minuty na minute :)

MD napisał:
Oczywiście nie twierdzę, że taka wredna chcesz być.
To dobrze, bo powialoby inkwizycja, a mam nadzieje, ze do takiego status nie aspirujesz :)

MD napisał:
Po prostu zwracam uwagę na fakt, że z taką mocą, jaką masz, separowania się od przykrych myśli, takiego odsuwania wolą wszystkiego, co ci się nie spodobało ...,
Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe z faktu, ze Twoj "fakt" jest ze "sliskiej sciezki" znanej u nas jako spippery slope :)

MD napisał:
… w zasadzie jesteś poza zasięgiem moralności rozumianej jako uznawanie dobra innych ludzi za coś ważnego.
W kontekscie Twojej intencji, wyobrazam sobie czasami Ciebie jako sedziego w procesie czarownic w Salem. To wyzwala w moim sercu coraz glebsze poklady empatii do Ciebie, I w kontrascie z podszeptem Twojego umyslu koncepcyjnego bez wartosciowania, dobro moralne drugego czlowieka jest moim - a twierdzic, ze pragne siebie krzywdzic byloby szalenstwem, wiec nie podazaj ta sciezka, tez sliska :)

MD napisał:
Tak czysto teoretycznie masz moc bycia osobą totalnie krzywdzącą innych ludzi. Czy z tej mocy skorzystasz? - tego nie wiem, a już na pewno tego nie twierdzę. Ja od razu powiem, że boję się tego rodzaju mocy ignorowania wszystkiego co niemiłe, bo uważam w ten sposób zatraciłbym swoje sumienie, …
Hmm, sumienie to glos wewnetrzny (metafora( jako rezultat myslenia I wartosciowania. Skoro piszesz
MD napisał:
… a dalej człowieczeństwo.
to czy zastanawiasz sie nad konsekwencjami swoich slow? Cza zainteresowalbys sie przeczytaniem dlaczego je transcenduje na wyzszy poziom energii I wysylam do Ciebie? Zauwazyles to?

MD napisał:
… I nie pomogłaby mi wiara w to, ze jestem empatyczny, czy ze mam jakąś taoistyczną samowiedzę. Bo przecież oczywiste jest, że przy takie mocy nie potrafiłbym odróżnić prawdziwej empatii,
Empatia sie jest lub nie jest. Podobnie jak z ciaza.

MD napisał:
… od tej wynikającej z potrzeby dodania sobie energii.
Skad Ci takie bzdury przychodza na mysl?

Teraz pora na ramie autentycznosci milosci moralnej (pierwsze przytula, drugie unosi poprzeczke I pomaga uniesc sie) krzywdzenie innych [co publicznie I czesto czynisz ale watpie, ze jestes tego swiadomy] odbywa sie na bazie Twojego stalego konfliktu z samym soba, ktorym sie emanujesz na swoje otoczenie, I tego jest w Twoich wpisach sporo. Tak jak klasyfikujesz "intuicje" jako partnera niezrownowazonych emocji czlowieka, podobnie jest z Twoim wyobrazeniem "mocy", ktora ma na celu krzywdzenie drugiego czlowieka. Wracajac do Mapy Swiadomosci Hawkins'a intencje destruktywne I nie afirmujace zycia to sila, ktora jest skonczona I niszczy autora sily, bo energia ktora przez Ciebie przeplywa jest neutralna ale to Ty nadajesz jej kierunek przez kierowanie swojej uwagi I intencji ktore staja sie Twoimi myslami, emocjami, uczuciami, slowami, czynami, I Twoim przeznaczeniem w kontekscie Twoich srodowisk. Konfrontujesz swoja sile/skonczona I niszczaca siebie z moja Moca aby Ci ponownie wybaczac, co czynie automatycznie empatia w sercu. Wowczas wedlug Twojej tradycji zbawiam sie I nie nosze w sobie artefaktow Twojej intencji. I to jest Eucharystia dla mnie a cierpienie dla Ciebie, ale mozesz siebie przekonywac nieskonczonymi twarzami ego, ze jest inaczej. Jestesmy w tym samym wieku, ale nie musze przypuszczac, ze ani Twoj wyglad zewnetrzny ani wiek biologiczny Twoich organow nie jest podobny do mojego. Zyje swiadomom zyciem, I odpisuje Ci li tylko, bo jestes inteligentny ale masz silne destruktywne uzaleznienia.

Lektura nieobowiazkowa ale przydatna :) -> [link widoczny dla zalogowanych]

Co mam sobie wyrzucac, ze pochylam sie pokornie I po raz kolejny nad Twoim ogromnym ego, ktore usilnie stara sie mnie zranic mimo, iz wiesz, ze nie jestes w stanie? Wiesz to tym cichym glosem sumienia, ktore wrzask Twojego ego pragnie zakrzyczec. Napisz tutaj, ze nie slyszysz tego glosu kiedy odmawiasz wieczorny pacierz I robisz rachunek sumienia :)

Uwolnij sie I poczuj swieta ulge czyli nie czekaj az umrzesz, bo nie bedzie dzialal process zyciowy znany jako Michal Dyszynski, zbawiaj sie I Twoich w kazdej chwili zycia nie bedac swoim mentorem a nie tormentor czyli mentorem wykolejonym (I nie chodzi tutaj o chorobe psychiczna, ale moze I chodzi, bo definicje robocze sie zmieniaja szybko -> https://youtu.be/EfoPqmBa_U4

Napisz tutaj otwarcie co jest tym pay off ktory powoduje Twoje uzaleznienia, czy to jest adrenaline rush, bo moze Ci jej braknac jutro na bicie serca :) -> https://youtu.be/PCVZUdxg-vE
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:49, 06 Lip 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Michał Dyszyński napisał:
Dyskurs napisał:
Efektywnego energetycznie dnia zycze i udaje sie na autobus do mojego raju profesjonalnego. W drodze bede medytowac z zamknietymi oczami

Zabiłabyś człowieka, aby zyskać w ten sposób jakiś zasób wielkiej energii?...
Coz za pytanie! :) Energia przechodzi przez nas jako zasob na dzien, dlatego musimy sie regenerowac w trakcie snu. Komorka ma tej energii na sekunde. Ja tylko madrze zyciowo zarzadzam energia od Matki Natury :)
...

Nie odpowiadasz na pytanie/a.
Nie daje się z Tobą dyskutować, bo stosujesz taktykę nie wyjaśniania kwestii spornych. Pomijasz te pytania, które stawiają inni współdyskutanci, a piszesz, co Ci tam się spodoba. W tym sensie dyskusja jest o tyle wadliwa, że nie sposób ustalić jakie de facto jest Twoje stanowisko. W normalnej dyskusji strony wyjaśniają sobie o co im chodzi, rozwiewają wątpliwości ujęcia, jakoś synchronizują (częściowo) swoje myśli. Z Tobą to nie przejdzie, bo Ty rzeczy odczuwane przez drugą stronę jako wątpliwe nie jesteś w stanie wyjaśnić, nie potrafisz więc uczynić dla tej drugiej osoby swojego stanowiska klarownym, zrozumiałym. I najwyraźniej robisz to świadomie.
Mam podejrzenie, że sama sobie nie przemyślałaś wielu rzeczy i masz mnóstwo sprzeczności w swoim obrazie świata. Ale że nie chcesz się do tego przyznać (najbardziej sama przed sobą), to stąd te uniki.

Ja odbieram Twoje życiowe podejście jako zadziwiającą AKCEPTACJĘ FAŁSZU I ILUZJI, połączona Z WYPARCIEM PRAWDZIWYCH ZNACZEŃ. Dla mnie byłoby to nie do zaakceptowania. Może sobie jakoś z tym radzisz, może nawet jest Ci z tym komfortowo, ale ja bym się takiego podejścia po prostu bał. Bo udawanie, że niebezpieczeństw nie ma, chowanie głowy w piasek na różnych polach - praktycznym (tu pewnie sobie jakoś radzisz), intelektualnym (tu masz głównie własne deklaracje), mentalnym ogólnie i tylko wpatrywanie się w przyjemnie wyidealizowany obraz zamiast "brać byka za rogi", jawi mi się drogą ku upadkowi. Powód jest taki, że życie - czy tego chcemy czy nie - stawia nas w obliczu problemów i zagrożeń, które są realne, tzn. MAJĄ KONSEKWENCJE. To, że się udaje iż zagrożeń nie ma, nie sprawi, że konsekwencje się nie pojawiają - one przybędą do naszego życia, nawet pomimo tego, że próbowaliśmy je zignorować.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pią 11:01, 06 Lip 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Azael




Dołączył: 03 Cze 2016
Posty: 557
Przeczytał: 13 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:25, 23 Gru 2018    Temat postu:

Michał napisał:
Dla mnie w pewnym sensie "dowodem" wolnej woli jest to, że w ogóle POTRAFIMY ROZPATRYWAĆ potencjalne scenariusze rozwoju wypadków, zastanawiać się nad ich skutkami w dalszym życiu itp. Jeśli się waham, jeśli wielokrotnie w myślach "obracam" - raz zrobić tak, raz odwrotnie, może lepiej wyjdę na opcji A, a może na opcji B itp... Jeśli mogę zrobić nawet i 100 takich zmian decyzji, a ostatecznie coś tam wybrać co mi z tego wynikło, to uważam, że pewnym sensie wolna wola na pewno jest.


No nie. Mówisz o tym że niektóre skutki mogą tak determinować przyczyny że możemy je przewidzieć, uważam że tak może być z każdym przypadkiem: jesteśmy zdeterminowani przez geny i środowisko co może wykluczyć naszą WW.

Cytat:
Jest jako te rozważania, jako przeciwstawianie sobie różnych scenariuszy. Który się z nich zrealizuje?

Owszem! Nie potrafię analizować życia tak że przewidzę ci wszystko, ale przyznasz że po niektórych przyczynach można się domyślić skutków np. gdy skoczę z10 piętra skutkiem będzie śmierć i tak może być właśnie z każdym przypadkiem jaki sobie wyobrazisz. Co jeżeli Psychologia dojdzie kiedyś do momentu że będzie wstanie takie rzeczy przewidywać?

Cytat:
To właściwie wcale nie musi być ten najważniejszy problem. Ważne, że BYŁY ROZWAŻANE. To w rozważaniach jest większość wolnej woli, a nie w samym wyborze, który - nawet jeśli został ostatecznie podjęty o preferencję dla scenariusza A, może (np. z powodu dodatkowych, nie przewidzianych okoliczności) i tak ostatecznie skończyć na opcji B. Natomiast to, że owe opcje w ogóle były rozważane jest faktem, jest dowodem tego, że umysł zachowuje w pewnej jedności rozpoznania świata, rozpoznania swoich potrzeb i celów, wiedzy o przesłankach i skutkach, własnej osobie i świadomość własnej sprawczości

Co z tego że jesteśmy świadomi swych decyzji? I tak są one zdeterminowane.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 15:53, 23 Gru 2018    Temat postu:

Azael napisał:
Owszem! Nie potrafię analizować życia tak że przewidzę ci wszystko, ale przyznasz że po niektórych przyczynach można się domyślić skutków np. gdy skoczę z10 piętra skutkiem będzie śmierć i tak może być właśnie z każdym przypadkiem jaki sobie wyobrazisz. Co jeżeli Psychologia dojdzie kiedyś do momentu że będzie wstanie takie rzeczy przewidywać?

To, że psychologia kiedyś dojdzie do takiego momentu, jest tylko hipotezą. Można postawić hipotezę przeciwną - że nigdy nie dojdzie, bo natura ludzkich decyzji jest ostatecznie niemodelowalna.
Przenoszenie przypadków, gdzie da się coś przewidzieć, na ogół, jest niepoprawne. Tzn. owszem, można (a pewnie nawet warto) stawiać hipotezę o przewidywalności w szerszym sensie, lecz nie wiemy co jest granicą dla tego procesu.

Azael napisał:
Cytat:
To właściwie wcale nie musi być ten najważniejszy problem. Ważne, że BYŁY ROZWAŻANE. To w rozważaniach jest większość wolnej woli, a nie w samym wyborze, który - nawet jeśli został ostatecznie podjęty o preferencję dla scenariusza A, może (np. z powodu dodatkowych, nie przewidzianych okoliczności) i tak ostatecznie skończyć na opcji B. Natomiast to, że owe opcje w ogóle były rozważane jest faktem, jest dowodem tego, że umysł zachowuje w pewnej jedności rozpoznania świata, rozpoznania swoich potrzeb i celów, wiedzy o przesłankach i skutkach, własnej osobie i świadomość własnej sprawczości

Co z tego że jesteśmy świadomi swych decyzji? I tak są one zdeterminowane.

fizyka kwantowa, póki co, stoi na stanowisku, że pełnego zdeterminowania raczej nie ma (są interpretacje, gdzie by takie zdeterminowanie był, ale te interpretacje raczej uważa się za ciekawostkę, niż mainstream interpreatacyjny). Decyzje ludzi wiążą się z procesami kwantowymi w mózgu. Dlatego jakakolwiek pewność w kwestii zdeterminowania ludzkich myśli, wydaje się - w świetle współczesnej nauki - po prostu niezgodna z regułami tej ostatniej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:44, 04 Mar 2019    Temat postu:

Pierwotna intencjonalność pochodzi z emocji, najczęściej nieuświadomionych, czyli z duszy...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:24, 04 Mar 2019    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Pierwotna intencjonalność pochodzi z emocji, najczęściej nieuświadomionych, czyli z duszy...
Niuswiadomione emocje przetwarzamy w snach. Ale to nie jest Dusza. Pierwotna intencjonalnosc to instynkt samozachowawczy, ktory uaktywnia sie automatycznie w razie zagrozenia i blyskawicznie cala fizjologia komorkowa sie przestawia na stan pogotowia komorkowego "walcz lub uciekaj". Szukaj dalej :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:29, 04 Mar 2019    Temat postu:

Dyskurs napisał:
Piotr Rokubungi napisał:
Pierwotna intencjonalność pochodzi z emocji, najczęściej nieuświadomionych, czyli z duszy...
Niuswiadomione emocje przetwarzamy w snach. Ale to nie jest Dusza. Pierwotna intencjonalnosc to instynkt samozachowawczy, ktory uaktywnia sie automatycznie w razie zagrozenia i blyskawicznie cala fizjologia komorkowa sie przestawia na stan pogotowia komorkowego "walcz lub uciekaj". Szukaj dalej :)
Ty nie szukaj dalej, bo już znalazłaś głupotę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 2:48, 04 Mar 2019    Temat postu:

Azael napisał:
Co z tego że jesteśmy świadomi swych decyzji? I tak są one zdeterminowane.
Nie, bo zanim mozg skoreluje ta "determinacje" (termin roboczy) w ten proces wybudowana jest blyskawiczna mozliwosc zmian z powodu "biological potentiality" -> [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:24, 25 Mar 2019    Temat postu:

Myśli są zawsze intencjonalne nawet, gdy często nie zdajemy sobie z tego sprawy. A dlatego są takie, ponieważ to emocje- te drobne, często niezauważalne stany napięcia emocjonalnego- wywołują myśli, a precyzyjniej: wyobrażenia wywołują. Z tego m. in. wynika, jak dusza, czyli „czyste” emocje „napędzają” umysł. Stanem zbliżonym do ich braku jest nirwana, czyli wyciszenie, wygaśnięcie; można wobec tego traktować taki stan nirwany jako „zabicie” duszy, ale również, jako „zaznawanie świętego spokoju”.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17414
Przeczytał: 113 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:50, 02 Kwi 2019    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Myśli są zawsze intencjonalne nawet, gdy często nie zdajemy sobie z tego sprawy. A dlatego są takie, ponieważ to emocje- te drobne, często niezauważalne stany napięcia emocjonalnego- wywołują myśli, a precyzyjniej: wyobrażenia wywołują. Z tego m. in. wynika, jak dusza, czyli „czyste” emocje „napędzają” umysł. Stanem zbliżonym do ich braku jest nirwana, czyli wyciszenie, wygaśnięcie; można wobec tego traktować taki stan nirwany jako „zabicie” duszy, ale również, jako „zaznawanie świętego spokoju”.

Ciekawy pomysł z tym podziałem na aspekty: dusza - czyste emocje napędzające umysł. Jednak, jak się nad tym zastanawiam, to mam wątpliwości...

Przede wszystkim w czymś będących "czystymi emocjami" nie upatrywałbym duszy. W ogóle nie bardzo widzę stabilność takiego bytu, który miałby zawierać czyste emocje.
Emocja bez myśli?...
- Czyli emocja CZEGO?

Emocje bazują na tym, co jakoś doznane, czasem rozpoznane, stanowią jakaś formę spięcia - "iskry" w myślach. Czysta emocja byłaby chyba czymś niedowiązanym do myśli - może czystym denerwowaniem się, może uogólnionym niepokojem, niesprecyzowanym podnieceniem, a więc jakimś takim jałowym spalaniem swoich nerwów. Chyba, że może Przedpisca myśli o czymś jeszcze innym. Ale nie umiem się domyślić o czym.

Niestety, rodzimy się z dziedzictwem biologii - ona tak zaprogramowała nasze reakcje, aby wywołać JAKĄKOLWIEK reakcję w sytuacjach zagrożenia - osiągania zdobyczy, walki, potrzeby reprodukcji. Ta reakcja nie została w pełni zdefiniowana - ona jest właściwie samą MOBILIZACJĄ DO AKTYWNOŚCI. Jeśli nie znajdzie ujścia, będzie czystym stresem, poszarpie nasze nerwy, wywoła wstrzyknięcie hormonów, czy innych substancji walki do krwioobiegu, a potem często będzie z tym tylko kłopot. Bo jeśli nie znajdzie się powód i okazja do energicznego działania, to ów nadmiar energii obróci się przeciw jej właścicielowi, doprowadzając do rozdrażnienie, a przy stałym działaniu chorób somatycznych.

Ja więc emocje raczej lokuję w dziedzictwie biologicznym - instynktach. Mamy wrodzone emocje lęku, podniecenia (seksualnego), zagrożenia, walki, zazdrości, depresji/niepokoju. Emocja "nie pyta się" o prawo dostępu do naszego umysłu - ona do niego włazi i chce się do razu rządzić.

Intencjonalność może dotyczyć emocji, ale chyba tez może być stricte intelektualna - np. intencja dodania dwóch ułamków, czy wymnożenia dwóch liczb trzycyfrowych.

Skądinąd mamy dość ciekawy problem mentalny: odkrywanie intencji własnych myśli.
Nieraz wychodzi na to, że ludzie sami nie są świadomi tego, czego właściwie chcą, nie rozumieją własnych intencji. Czasem wręcz chcą na raz rzeczy sprzecznych. Prostym przykładem jest pragnienie bycia docenionym - pewnie każdy je odczuwał, albo i odczuwa. Ale u części osób to poczucie bycia docenionym walczy z pragnieniem kontroli. Tacy ludzie gdy są doceniani, wtedy bywają niezadowoleni, iż doceniono ich tak niezależnie, na cudzych warunkach. Próbują wymuszać docenienie właśnie tego, co chcieliby, aby w nich ceniono. Ale jak wymuszą owo "docenienie" - w istocie same OBJAWY docenienia, bo będzie to nie spontaniczne rozpoznanie czyjejś pozytywnej cechy, ale ugięcie się pod presją osoby dążącejj do kontroli - to też będą (i słusznie!) wątpili, że jest ono szczere. Co by nie zrobili, ich uczucia nie zostaną w pełni zaspokojone. Bo nie przemyśleli sobie czego właściwie chcą, albo może ściślej czy w ogóle możliwy jest taki kształt realizacji ich pragnień, do którego dążą...

Dodatkowo jestem przekonany, że jest pewna grupa EMOCJI WYŻSZYCH. Taką emocją wyższą jest miłość, odczucie duchowego piękna. Te nie są dostępne dla osób pozostających na poziomie czysto biologicznym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:36, 03 Kwi 2019    Temat postu:

Michale, zbytnio mieszasz kwestie poszczególne. Pytasz: emocje czego? Ano, właśnie niczego- właśnie „czyste” emocje, nienazwane. Bo gdy je określisz i nazwiesz, to już są myśli, a dokładniej wyobrażenia do nich dołączone, przypisane. To również nie instynkty; bo instynkty łączę z tym, jak ciało na nie reaguje, jak się zachowuje pod ich wpływem. Natomiast „czyste emocje” to jedynie to, co się odczuwa, co czuje się bez zastanawiania się, bez myślenia o tym, nad tym. Takimi czystymi emocjami, czyli być może duszą jest prawdopodobnie stan głębokiej medytacji, gdy jakoby zanika wszystko, a pozostaje „niezmącone” to tylko, co wujzboj nazywa „jestem”, aczkolwiek to trochę mylące określenie, nieodpowiednie jest.
Oprócz tego chyba nie dostrzegasz głębszego mechanizmu: Co powoduje, że przykładowo chcesz przemnożyć jakieś ułamki? Prawdopodobnie nie dostrzegasz tego- jak chyba większość ludzi- że przed świadomym wyobrażeniem tego, co chcesz, co potrzebujesz uczynić jest, występuje stres, pewne napięcie emocjonalne, które sprawia, że w ogóle „chce się” pomyśleć cokolwiek...


Ostatnio zmieniony przez Piotr Rokubungi dnia Śro 0:40, 03 Kwi 2019, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 1:19, 03 Kwi 2019    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Michale, zbytnio mieszasz kwestie poszczególne. Pytasz: emocje czego? Ano, właśnie niczego- właśnie „czyste” emocje, nienazwane. Bo gdy je określisz i nazwiesz, to już są myśli, a dokładniej wyobrażenia do nich dołączone, przypisane. To również nie instynkty; bo instynkty łączę z tym, jak ciało na nie reaguje, jak się zachowuje pod ich wpływem. Natomiast „czyste emocje” to jedynie to, co się odczuwa, co czuje się bez zastanawiania się, bez myślenia o tym, nad tym. Takimi czystymi emocjami, czyli być może duszą jest prawdopodobnie stan głębokiej medytacji, gdy jakoby zanika wszystko, a pozostaje „niezmącone” to tylko, co wujzboj nazywa „jestem”, aczkolwiek to trochę mylące określenie, nieodpowiednie jest.
Oprócz tego chyba nie dostrzegasz głębszego mechanizmu: Co powoduje, że przykładowo chcesz przemnożyć jakieś ułamki? Prawdopodobnie nie dostrzegasz tego- jak chyba większość ludzi- że przed świadomym wyobrażeniem tego, co chcesz, co potrzebujesz uczynić jest, występuje stres, pewne napięcie emocjonalne, które sprawia, że w ogóle „chce się” pomyśleć cokolwiek...
Nie ma czystych emocji. Na bazie emocji pierwotnych/wrodzonych (strach i milosc czyli paradoks stanu ludzkiego) na bazie gatunku kazda emocja jest subiektywna dla osoby ja odczuwajacej - ale to jest zespol odczuc w zaleznosci od tego co mozg przywola z podswiadomosci i nieswiadomosci jako reakcje na bodziec.

Skoro ludzki mozg trzeba zachecac do myslenia (w kontrascie do Twojej opinii - nam sie mysli) to po co medytacja aby ten stan "sie nam mysli" uspokoic i dac systemom nerwowym odpoczac? Po co mozg redukuje ilosc bodzcow zeby czlowiekowi starczylo energii zyciowej na 16 h, bo kazda komorka ma jej zapas na pare sekund?

Skoro Voltaire przekazal nam, ze "tysiace tomow metafizyki nie wyjasni nam czym jest ludzka dusza", to moze tez "spasuj", bo poslugujac sie Twoja "robocza definicja" duszy, osoby niemedytujace z marszu bylyby bezduszne :)


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Śro 1:31, 03 Kwi 2019, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 10159
Przeczytał: 26 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 1:34, 03 Kwi 2019    Temat postu:

Piotr Rokubungi napisał:
Myśli są zawsze intencjonalne nawet, gdy często nie zdajemy sobie z tego sprawy. A dlatego są takie, ponieważ to emocje- te drobne, często niezauważalne stany napięcia emocjonalnego- wywołują myśli, a precyzyjniej: wyobrażenia wywołują. Z tego m. in. wynika, jak dusza, czyli „czyste” emocje „napędzają” umysł. Stanem zbliżonym do ich braku jest nirwana, czyli wyciszenie, wygaśnięcie; można wobec tego traktować taki stan nirwany jako „zabicie” duszy, ale również, jako „zaznawanie świętego spokoju”.
I jakaz jest intencja mysli ktore klebily sie w Twojej glowie gdy samochod prowadzila podswiadomosc a Ty po dojechaniu do celu za "ch*lere" nie mozesz sobie przypomniec o czym myslales? O tej bezsensowenj definicji roboczej duszy i poruszani mysli emocjami napisalam w poprzednim poscie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Piotr Rokubungi
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 31 Maj 2014
Posty: 5963
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Polska, Pomorze Zachodnie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:32, 03 Kwi 2019    Temat postu:

Dyskurs, już napisałem tobie, że na razie nie będę odnosił się do twoich tekstów, bo czasami jest w nich coś naprawdę interesującego, ale większość, to bełkot raczej zbyteczny. Jeśli to się zmieni- w co wątpię- to może będę „dyskutował” z tobą. Ale jak na razie, to ignoruję twoje wpisy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5
Strona 5 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin