Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

obiektywna prawda
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:38, 04 Sty 2020    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Jest różnica pomiędzy filozofowaniem, a bełkotaniem. Ty zajmujesz się tym drugim. Uczciwa dyskusja polegałaby na wymianie argumentów i odnoszeniu się do krytyki. Zamiast tego serwujesz nam monolog, w którym przypisujesz nam założenia z którymi potem bełkotliwie dyskutujesz.

Na pewno znajdziesz sobie lepszego dyskutanta, niż ja. Nie będzie bełkotał, ani tworzył monologów. Powodzenia. :*
Ja też już mam jakby dość tego dyskutowania ze ścianą.


Żaden z Ciebie dyskutant nigdy nie był. Ty nie wiesz na czym polega dyskusja. A filozofem jesteś jeszcze gorszym niż dyskutantem.

No to ustaliliśmy kim jestem. Masz odhaczonego kiepskiego filozofa i dyskutanta. Powodzenia w dyskusjach z takimi, którzy okażą się tymi lepszymi. :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 19:13, 04 Sty 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Jest różnica pomiędzy filozofowaniem, a bełkotaniem. Ty zajmujesz się tym drugim. Uczciwa dyskusja polegałaby na wymianie argumentów i odnoszeniu się do krytyki. Zamiast tego serwujesz nam monolog, w którym przypisujesz nam założenia z którymi potem bełkotliwie dyskutujesz.

Na pewno znajdziesz sobie lepszego dyskutanta, niż ja. Nie będzie bełkotał, ani tworzył monologów. Powodzenia. :*
Ja też już mam jakby dość tego dyskutowania ze ścianą.


Żaden z Ciebie dyskutant nigdy nie był. Ty nie wiesz na czym polega dyskusja. A filozofem jesteś jeszcze gorszym niż dyskutantem.

No to ustaliliśmy kim jestem. Masz odhaczonego kiepskiego filozofa i dyskutanta. Powodzenia w dyskusjach z takimi, którzy okażą się tymi lepszymi. :*


To żadna sztuka być lepszym od Ciebie. Każdy kto jest gotowy poddać pod dyskusje swoje poglądy jest lepszy od Ciebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 1:26, 05 Sty 2020    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
To żadna sztuka być lepszym od Ciebie. Każdy kto jest gotowy poddać pod dyskusje swoje poglądy jest lepszy od Ciebie.

Trochę rozumiem tę surową ocenę.
Kiedyś sobie szacowałem prawdopodobieństwo tego, że udało mi się przekazać coś naprawdę mądrego.
Z własnych oszacowań tego, co udaje mi się - jakże nieudolnie - przenieść z idei, którą mam w głowie na postać tekstu, wychodzi mi, że jest to może 1/5.
Jak się zdołałem zorientować, z kolei średni odbiór tego, co opisałem, już w odniesieniu do tej nieudolnej treści jest też około 1/5 (80% jest pomijane, ignorowane, niezrozumiane itp.).
Teraz zakładając optymistycznie, że jestem jakimś tam średniakiem jeśli chodzi rozumienie rzeczy, to przekazuję i tak 1/25, czyli 4% tego, co średnio sensowne. Ale przecież średniak do tej prawdziwej mądrości ma daleko. Szacując, że średnia mądrość to jakieś 10% tej mądrości jakiejś po ludzku pełnej, optymalnej możliwej do uzyskania, otrzymujemy liczbę 0,4% tej mądrości, jaka potencjalnie byłaby możliwa do przekazania. To oczywiście już kwalifikuje się jedynie do określenia "głupotka".

Patrząc na te szacunki, właściwie należałoby przestać pisać cokolwiek, może nawet złożyć ślub milczenia. Rozważając tę możliwość, uznałem jednak, że skoro psom wolno szczekać, wróblom ćwierkać, to nawet to moje średnio zaledwie 0,4% rozsądnego przekazu jakoś tam ujdzie. Poza tym gubi mnie ciekawość, chęć dowiedzenia się jak np. inni ludzie zareagują na tę, czy inną ideę, która mnie nieraz frapuje, czasem kręci na maksa. Więc rzucam "na rybkę" tę ideę - a może ktoś ją ciekawie skomentuje, może znajdzie mocny argument na jej obalenie?...
Najciekawiej by było, gdyby ktoś tak celnie te moje idee zaatakował, że musiałbym przebudować jakiś znaczący fragment swojego światopoglądu. W każdym razie nieraz się zdarza, że rzeczywiście coś muszę sobie przemyśleć na nowo, zmienić pierwotną wizję rzeczy. Dla takich przypadków zamieszczam tutaj, te czy inne pomysły.
Jeśli komuś się nie podobają, nie czuje tu bluesa, to zalecałbym dyskusję z osobami mądrzejszymi niż ja. Po co tracić czas?

Ale może to ja, faktycznie, powinienem jakoś ograniczyć publikowanie tych różnych pomysłów idei, jakie mi przychodzą do głowy?... :think:
Jest jeszcze taka opcja, aby zrobić ewentualnie jakieś zamknięte forum, w którym warunkiem dostępu do treści byłoby uznanie tego, że jako ktoś coś zdecydował się przeczytać, to uczynił to na własną odpowiedzialność. Z kolei po ustalonej liczbie głosów niezadowolonych z czyjegoś pisania, niezadowolonemu byłby odcinany dostęp do postów, które go męczą i drażnią (po co ma się biedak męczyć?... :shock: ). Dyskutowaliby jedynie ci, którzy są w stanie wydzierżyć ludzką aktywność intelektualną z całym jej negatywnym bagażem błędów, słabości, głupoty, czy czego tam jeszcze. W końcu - nic na siłę, nikt nikogo nie przymusza do lektury.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 2:33, 05 Sty 2020    Temat postu:

I to jesteś cały Ty Dyszyński, traktować forum które z założenia służy do dyskusji, jak by to był Twój prywatny blog, a innych użytkowników jakby byli jego czytelnikami. Weź nie udawaj z tym średniakiem bo to śmieszne jest. Wszyscy widzą za jakiego "średniaka" się uważasz i po co co tutaj piszesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:18, 05 Sty 2020    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
I to jesteś cały Ty Dyszyński, traktować forum które z założenia służy do dyskusji, jak by to był Twój prywatny blog, a innych użytkowników jakby byli jego czytelnikami. Weź nie udawaj z tym średniakiem bo to śmieszne jest. Wszyscy widzą za jakiego "średniaka" się uważasz i po co co tutaj piszesz.

Kim bym nie był, w założeniach przyjmuje się neutralne dane - średnie. Jest tak, niezależnie od tego, czy ja, ktoś inny, ktokolwiek może sobie (prywatnie) oceniać mnie, kogoś innego, czy coś tm tak, albo inaczej.
Można mi wierzyć, albo i nie, ale pisuję tu po prostu z ciekawości z pragnienia skonfrontowania jakichś własnych spostrzeżeń, z tym co ktoś inny niezależnie w danej kwestii zauważa, myśli. To jaką drabinkę, hierarchię, czy inny rodzaj konkurencji do tego ktoś doprawia, nie jest dla mnie istotne. Wręcz uważam to za mylące, bo nieweryfikowalne. Nie powstał żaden spójny koncept oceny wyższości, niższości, czy średniactwa w filozofowaniu. Nikt tu medali nie przyznaje, miejsc nie ogłasza. Jeśli nawet ktoś sobie o kimś coś tam myśli w stylu "ten lepiej filozofuje od tamtego drugiego" to będzie to prywatne, trudne, albo (zależnie od przyjętej metodologii) niemożliwe do zweryfikowania. Biorąc to pod uwagę, uznałem już dawno, że głupotą byłoby poleganie na jakiejś ambicji "jak im pokażę, że ze mnie najlepszy filozof". Jeśli już do czegoś dążyć, to do czegoś weryfikowalnego, dającego niepodważalny efekt. W przeciwnym razie człowiek robi się bezradny, zdany na łaskę kapryśnych ocen tych, którzy mają dziś wenę do polubienia tego, co produkują jedni, a odrzucania tego, co pochodzi od innych.
Można mi wierzyć, albo i nie, ale ja mam owej kapryśności ocen raczej dość. W moim życiu nieraz byłem kapryśnie, wręcz neurotycznie oceniany (w rodzinie) na różnych polach. Jeśli więc coś sobie osobiście wypracowałem, to nie przywiązywanie do takich ocen zbytniej wagi. Z resztą - powiedzmy uczciwie - czy może ktoś znaleźć w moich tekstach jakiś ewidentny przykład mojego wywyższania się?...
- Wiem, ze dużo piszę; to przyznaję. Więc jeślibym się wywyższał, to pewnie by się to objawiało w miarę często. Zna ktoś przykład, który byłby względnie wyrazisty, nie oparty na bardzo luźnej interpretacji?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 0:03, 06 Sty 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
I to jesteś cały Ty Dyszyński, traktować forum które z założenia służy do dyskusji, jak by to był Twój prywatny blog, a innych użytkowników jakby byli jego czytelnikami. Weź nie udawaj z tym średniakiem bo to śmieszne jest. Wszyscy widzą za jakiego "średniaka" się uważasz i po co co tutaj piszesz.

Kim bym nie był, w założeniach przyjmuje się neutralne dane - średnie. Jest tak, niezależnie od tego, czy ja, ktoś inny, ktokolwiek może sobie (prywatnie) oceniać mnie, kogoś innego, czy coś tm tak, albo inaczej.
Można mi wierzyć, albo i nie, ale pisuję tu po prostu z ciekawości z pragnienia skonfrontowania jakichś własnych spostrzeżeń, z tym co ktoś inny niezależnie w danej kwestii zauważa, myśli. To jaką drabinkę, hierarchię, czy inny rodzaj konkurencji do tego ktoś doprawia, nie jest dla mnie istotne. Wręcz uważam to za mylące, bo nieweryfikowalne. Nie powstał żaden spójny koncept oceny wyższości, niższości, czy średniactwa w filozofowaniu. Nikt tu medali nie przyznaje, miejsc nie ogłasza. Jeśli nawet ktoś sobie o kimś coś tam myśli w stylu "ten lepiej filozofuje od tamtego drugiego" to będzie to prywatne, trudne, albo (zależnie od przyjętej metodologii) niemożliwe do zweryfikowania. Biorąc to pod uwagę, uznałem już dawno, że głupotą byłoby poleganie na jakiejś ambicji "jak im pokażę, że ze mnie najlepszy filozof". Jeśli już do czegoś dążyć, to do czegoś weryfikowalnego, dającego niepodważalny efekt. W przeciwnym razie człowiek robi się bezradny, zdany na łaskę kapryśnych ocen tych, którzy mają dziś wenę do polubienia tego, co produkują jedni, a odrzucania tego, co pochodzi od innych.
Można mi wierzyć, albo i nie, ale ja mam owej kapryśności ocen raczej dość. W moim życiu nieraz byłem kapryśnie, wręcz neurotycznie oceniany (w rodzinie) na różnych polach. Jeśli więc coś sobie osobiście wypracowałem, to nie przywiązywanie do takich ocen zbytniej wagi. Z resztą - powiedzmy uczciwie - czy może ktoś znaleźć w moich tekstach jakiś ewidentny przykład mojego wywyższania się?...
- Wiem, ze dużo piszę; to przyznaję. Więc jeślibym się wywyższał, to pewnie by się to objawiało w miarę często. Zna ktoś przykład, który byłby względnie wyrazisty, nie oparty na bardzo luźnej interpretacji?


Żebyś Ty chociaż był narcyzem z jajami, a nie takim zniewieściałym, to by się przynajmniej dało na argumenty pogadać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 1:18, 06 Sty 2020    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
[Żebyś Ty chociaż był narcyzem z jajami, a nie takim zniewieściałym, to by się przynajmniej dało na argumenty pogadać.

Tak, to byś łatwiej zrozumiał. Nie wkurzałoby Cię to, że z jednej strony emocje podstawiają Ci "oczywisty" narcystyczny cel dla dyskusji, a z drugiej tego celu zaprzeczenie.
Nie załapiesz też ŚCIEŻKI MOCY. Emocje, które masz postrzegają tylko słabość, albo fałsz (albo i jedno i drugie).
Nie wiem, czy Cię na to stać, czy masz wystarczająco wyobraźni ku temu, ale podpowiem Ci jak to działa po mojej stronie: spróbuj zwizualizować sobie tak na maksa sytuację, w której jest absolutnym władcą wszystkiego, w którym możesz wszystko bez wysiłku, bez lęku, że coś może pójść źle, ale też
totalnie BEZ WYZWANIA.
Do mentalnego usprawiedliwienia zwyciężania na sposób narcyzmu, wynoszenia się nad innych, niszczenia ich za karę, za brak szacunku, za wystąpienie przeciw nam niezbędne jest jedno - BRAK WIARY W TO, ŻE NAPRAWDĘ TĘ MOC SIĘ POSIADA. Tylko ktoś wątpiący w swoją słabość, potrzebuje sobie tej mocy dowodzić. Tylko ktoś mający obawę co do wartości tego, co robi, jakie decyzje podejmuje, pragnie dodatkowych ku temu potwierdzeń, złości się, gdy one nie przychodzą.
Gdy nie wątpisz ani trochę w moc, która posiadasz - tak naprawdę ani trochę - wtedy patrzysz na tych, co w to wątpią z politowaniem, z pewnością, że i tak na koniec sprawa się wyjaśni dokładnie tak, jak to wiesz, że jest. Nawet czułbyś swego rodzaju rozbawienie połączone z czułością, patrząc na to, jak ktoś dziecinnie naiwnie się sprzeciwia czemuś, co przecież jest jakie jest, a tego i tak nic nie zmieni. Patrzyłbyś wtedy na to, co przeciw (Tobie) występuje z pobłażaniem, z litościwym zrozumieniem "ooo, ten uczy się wciąż, próbuje ten cel zadekretować, zamiast go realnie osiągnać... Pocierpi nie raz, zanim się przekona, że na twardą logikę i fakty rzeczywistości, te oszustwa nie mają szansy zadziałać, w końcu ten to zrozumie, może przecierpi utratę złudzeń więcej razy, albo i mniej, ale ostatecznie żaden fałsz nie ma szansy się ostać."
Wtedy też doceniłbyś to co małe, właściwie to co najmniejsze, dla innych nędzne i nieporadne. Doceniłbyś, bo....
bo BYŚ TAK ZECHCIAŁ. Bo akurat to co najmniejsze docenić jest trudniej, niż to co imponujące. Ale doceniając to co imponujące, robiłbyś tak jak wszyscy - BYŁBYŚ STEROWANY sytuacją, a nie jej twórcą i panem.
Panem jest ten, kto nie idzie ścieżką oczywistą. Łatwo jest kochać tych sympatycznych, a nienawidzić tych wrednych - to się samo narzuca, tu nie trzeba mieć żadnej indywidualności, nie trzeba okazać żadnej postaci swojego głębszego rozumienia, mentalnej mocy, zdolności do wyrwania się ze schematu, który sam się do uczuć i umyśli wcisnął. Bo taka postawa jest gratis od tego, co w życiu dostajemy. Kto chce brać zawsze to, co dostał i co jest oczywiste, pozostanie niewolnikiem tej oczywistości i tego, co na niego wpływa.
Panem jest ten, kto SAM USTALA ZASADY I KRYTERIA OCENY (ale czy będziemy w stanie unieść - znowu SAMI - konsekwencje tych ustaleń?). Gdy pokochasz kogoś wrednego, uczynisz coś nieoczywistego. Gdy docenisz nieporadne, żałosne próby osiągnięcia czegoś przez kogoś słabego, nawet nikczemnego, jest ODNAJDZIESZ to szczątkowe dobro i piękno, to NAJTRUDNIEJSZE Z TRUDNYCH, to zrozumiesz co to znaczy mieć MOC NA INNY SPOSÓB. Moc bycia kimś nieoczywistym, a wciąż prawdziwym.
Bo tu jedno dopiszę ważne ABSOLUTNIE nie chodzi o to, aby tak udowadniać swoją ekscentryczność, wyjątkowość, oryginalność. Absolutnie nie - to byłoby zaprzeczeniem postawy, o której myślę. Doceniając coś poniżone, okażesz moc, o której piszę, dopiero wtedy gdy ona będzie PRAWDZIWA, gdy ją rzeczywiście ZNAJDZIESZ, a nie zasymulujesz, oprzesz na fałszu.
Narcyzm jest formą pogoni za złudzeniem. To złudzenie jest szczególnie żałosne i fałszywe, sprzeczne wewnętrznie. Bo narcyzm w większości przypadków pobiera z przestrzeni publicznej uczuć i rozumienia pewne sposoby wartościowania, aby za chwilę wziąć z nich tylko nazwę, łamiąc zasady, wg których funkcjonują. Np. narcyz uważa się za pięknego, choć np. obiektywnych - społecznych zasad piękna nie spełnia, czyli bierze samo nazywanie "jestem piękny", ignorując rzeczywistość. Potem taki narcyz musi co chwila walczyć z tą rzeczywistością, która dostarcza sprzecznych deklaracjom narcyza rozpoznań. To będzie narcyza dręczyło, będzie rozwalało jego emocje. Porzucenie złudzeń, pogodzenie się z rzeczywistością jest w większości przypadków (nie twierdzę, że zawsze!) lepszym podejściem, bo oszczędza wielu cierpień tak sobie, jak i ludziom podlegającym wpływowi, wiecznie sfrustrowanego niezgodnoscią swoich potrzeba z prawdą, narcyza.

Nie wiem, kto załapał, co mi chodzi....
Obawiam się, że dla większości ten tekst okaże się tylko oznaką mojego dziwactwa. Ale też przypuszczam, że jakaś część ludzi załapie, o czym mowa.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 2:01, 06 Sty 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:00, 06 Sty 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
[Żebyś Ty chociaż był narcyzem z jajami, a nie takim zniewieściałym, to by się przynajmniej dało na argumenty pogadać.

Tak, to byś łatwiej zrozumiał. Nie wkurzałoby Cię to, że z jednej strony emocje podstawiają Ci "oczywisty" narcystyczny cel dla dyskusji, a z drugiej tego celu zaprzeczenie.
Nie załapiesz też ŚCIEŻKI MOCY. Emocje, które masz postrzegają tylko słabość, albo fałsz (albo i jedno i drugie).
Nie wiem, czy Cię na to stać, czy masz wystarczająco wyobraźni ku temu, ale podpowiem Ci jak to działa po mojej stronie: spróbuj zwizualizować sobie tak na maksa sytuację, w której jest absolutnym władcą wszystkiego, w którym możesz wszystko bez wysiłku, bez lęku, że coś może pójść źle, ale też
totalnie BEZ WYZWANIA.
Do mentalnego usprawiedliwienia zwyciężania na sposób narcyzmu, wynoszenia się nad innych, niszczenia ich za karę, za brak szacunku, za wystąpienie przeciw nam niezbędne jest jedno - BRAK WIARY W TO, ŻE NAPRAWDĘ TĘ MOC SIĘ POSIADA. Tylko ktoś wątpiący w swoją słabość, potrzebuje sobie tej mocy dowodzić. Tylko ktoś mający obawę co do wartości tego, co robi, jakie decyzje podejmuje, pragnie dodatkowych ku temu potwierdzeń, złości się, gdy one nie przychodzą.
Gdy nie wątpisz ani trochę w moc, która posiadasz - tak naprawdę ani trochę - wtedy patrzysz na tych, co w to wątpią z politowaniem, z pewnością, że i tak na koniec sprawa się wyjaśni dokładnie tak, jak to wiesz, że jest. Nawet czułbyś swego rodzaju rozbawienie połączone z czułością, patrząc na to, jak ktoś dziecinnie naiwnie się sprzeciwia czemuś, co przecież jest jakie jest, a tego i tak nic nie zmieni. Patrzyłbyś wtedy na to, co przeciw (Tobie) występuje z pobłażaniem, z litościwym zrozumieniem "ooo, ten uczy się wciąż, próbuje ten cel zadekretować, zamiast go realnie osiągnać... Pocierpi nie raz, zanim się przekona, że na twardą logikę i fakty rzeczywistości, te oszustwa nie mają szansy zadziałać, w końcu ten to zrozumie, może przecierpi utratę złudzeń więcej razy, albo i mniej, ale ostatecznie żaden fałsz nie ma szansy się ostać."
Wtedy też doceniłbyś to co małe, właściwie to co najmniejsze, dla innych nędzne i nieporadne. Doceniłbyś, bo....
bo BYŚ TAK ZECHCIAŁ. Bo akurat to co najmniejsze docenić jest trudniej, niż to co imponujące. Ale doceniając to co imponujące, robiłbyś tak jak wszyscy - BYŁBYŚ STEROWANY sytuacją, a nie jej twórcą i panem.
Panem jest ten, kto nie idzie ścieżką oczywistą. Łatwo jest kochać tych sympatycznych, a nienawidzić tych wrednych - to się samo narzuca, tu nie trzeba mieć żadnej indywidualności, nie trzeba okazać żadnej postaci swojego głębszego rozumienia, mentalnej mocy, zdolności do wyrwania się ze schematu, który sam się do uczuć i umyśli wcisnął. Bo taka postawa jest gratis od tego, co w życiu dostajemy. Kto chce brać zawsze to, co dostał i co jest oczywiste, pozostanie niewolnikiem tej oczywistości i tego, co na niego wpływa.
Panem jest ten, kto SAM USTALA ZASADY I KRYTERIA OCENY. Gdy pokochasz kogoś wrednego, uczynisz coś nieoczywistego. Gdy docenisz nieporadne, żałosne próby osiągnięcia czegoś przez kogoś słabego, nawet nikczemnego, jest ODNAJDZIESZ to szczątkowe dobro i piękno, to NAJTRUDNIEJSZE Z TRUDNYCH, to zrozumiesz co to znaczy mieć MOC NA INNY SPOSÓB. Moc bycia kimś nieoczywistym, a wciąż prawdziwym.
Bo tu jedno dopiszę ważne ABSOLUTNIE nie chodzi o to, aby tak udowadniać swoją ekscentryczność, wyjątkowość, oryginalność. Absolutnie nie - to byłoby zaprzeczeniem postawy, o której myślę. Doceniając coś poniżone, okażesz moc, o której piszę, dopiero wtedy gdy ona będzie PRAWDZIWA, gdy ją rzeczywiście ZNAJDZIESZ, a nie zasymulujesz, oprzesz na fałszu.
Nie wiem, kto załapał, co mi chodzi....
Obawiam się, że dla większości ten tekst okaże się tylko oznaką mojego dziwactwa. Ale też przypuszczam, że jakaś część ludzi załapie, o czym mowa.


Michałku, jaki ja bym prosty nie był w porównaniu z Tobą, widać jaki jesteś skupiony na sobie i jaki jest Twój stosunek do siebie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 2:10, 06 Sty 2020    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michałku, jaki ja bym prosty nie był w porównaniu z Tobą, widać jaki jesteś skupiony na sobie i jaki jest Twój stosunek do siebie.

Tak to widzisz?
- Myślę, że jakąś cześć racji masz. Akurat aspekt skupienia się na sobie też mam przemyślany. Nie sposób jest niczego zewnętrznego zrozumieć, nie poznawszy GRANICY POMIĘDZY SOBĄ, A ŚWIATEM. Dobrze jest się skupić na sobie, potem skupić się na świecie, potem to porównać, wyciągnąć wnioski.
Kto nie poznał siebie, ten nie poznał też świata, bo mu się granica rozmywa.
Ważne jest, aby zarówno tę granicę, jak i to co jest po obu jej stronach, widzieć bez wewnętrznego zacietrzewienia, lęku, zaciekłości. Dobrze jest - choc trochę - pobyć bezstronnym obserwatorem. Choć dobrze jest też porzucić rolę obserwatora, gdy pojawią się ku temu powody.
Tak więc owszem - skupiam się na sobie.
Skupiam się też na tym co zewnętrzne.
A właściwie to NARAZ skupiam się na rozkminianiu rzeczywistości w kontekście mnie, mojej kontroli, moich celów, także pragnień. Potem je nieraz neguję, stawiam w wątpliwym świetle, rozpatruję z innej strony. Ciekawość...
Po prostu ciekawość jak to jest.

Tego pewnie nie zrozumiesz - mam w sobie znacznie więcej ciekawości, niż pragnienia, aby coś było koniecznie po mojemu, wedle mojego uznania. Jakby było wszystko moje, byłoby nudne. I nieciekawe. A ta ciekawość tak uwodzi...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:50, 06 Sty 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Tak więc owszem - skupiam się na sobie.
Skupiam się też na tym co zewnętrzne.

Pociągnę tę własną myśl, bo jest tu bardzo ważny aspekt rozumowania, życia, prawdy. Pociągnę osobiście - nie dbając o potencjalny zarzut, że jestem w tym narcyzem.
Bo jestem naraz (!) i narcyzem, i najsurowszym, nienawistnym krytykiem siebie. Setki razy stawiałem sobie pytanie: ile mnie w tym wszystkim powinno być? A ile powinno być tego, co bezosobowe, wyprane z indywidualności?
- Może wszystko powinno być idealnie obiektywne, całkowicie pomijające tego, który mysłi i stawia pytania?
- Da się tak?...
Ano wg mnie się NIE DA. KTOŚ zawsze pytania stawia, ktoś myśli, ktoś odczuwa. Próbowałem nawet jakoś "nie być" w tym rozumowaniu, w patrzeniu na świat. Nie udało się, ja nie potrafię.
Czy to oznacza, że teraz celebruję siebie?
Uważam, ze gdybym to robił, to byłbym głupcem. Celebracja siebie, klasyczny narcyzm jest ścieżką do samoudręczenia. Jak uczynić "bardziej siebie"? Jak zrobić się "większym ja"?
- To się nie da. Można zamknąć usta części konkurentów do bycia osobą, można (próbować) stać się tyranem, który postawi siebie na szczycie tak bardzo, że nic się nie będzie liczyło. Można się puszyć wyraziściej, wykrzykiwać głośniej, Można w samochwalstwie być mistrzem świata, ale to wszystko ma swoja granicę - granicę groteski, śmieszności, żałosnego palanta, który żebrze od otoczenia o uznanie, albo żebrze od samego siebie o iluzję tego uznania przez wszystkich.
Tak, trochę jestem narcyzem i wciąż pytam: na ile powinienem nim być?
- Zupełnie bez siebie nie jestem w stanie zarejestrować dźwięku za oknem, zapachu cytryny, dotyku pościeli. Mogę się krygować, że to nie ja ten zapach cytryny poczułem, że to "się poczuło tak ogólnie", Ale z drugiej strony wiem, że to będzie żałosne mataczenie - dla "bezosobowego wszystko" nie ma zapachu, dźwieku, dotyku; są tylko konfiguracje pól kwantowych - same z siebie niczego nie różnicujące, nie rozpoznające. Gdy zanurzymy się w obiektywizm absolutny (a przynajmniej w najbardziej wyrazisty kierunek ideą tego obiektywizmu wyznaczony), wtedy nie tylko nie ujrzymy jaśniej tych idei, która zapoczątkowały nasze rozpoznania życia, lecz wręcz stracimy wszystko to ostatecznie. To się rozsypie. Zapach pomarańczy jest w jakimś tu i teraz, a także przez kogoś odczuwany. Ważne jest, czy ten ktoś ma zdrową tkankę w nosie, czy jego neurony nie są wadliwe, czy nie jest jakoś totalnie skupiony na jakimś zajęciu, myśli, bo mogłoby blokować odczuwanie. Same cząsteczki materii, które oderwały się od pomarańczy nie są zapachem - są tylko cząsteczkami.
Szukam od lat, zadaję sobie często pytanie: ile powinno być MNIE w tym wszystkim?
Nie uderza we mnie ten zarzut o narcyzm, nie wali mnie z ukrycia oskarżeniem o to, jak to bardzo marzę o tym, aby wypromować swoje ego. Nie wali mnie, bo już tyle razy mnie walnął, potem odszedł, walnął i odszedł, powrócił, znowu został zrelatywizowany... że taki zarzut jest tylko powtórzeniem tej gry z samym sobą, którą od lat prowadzę. Gry samej z siebie jakoś może i narcystycznej, choć jednocześnie z tym narcyzmem wprowadzającej jego zaprzeczenie - ścisłą obiektywizację, pragnienie widzenia rzeczy poza osobowym tu i teraz.
Gdzieś rezonuję myślami pomiędzy tymi biegunami - narcyzmem i promocją ja, a chłodną obiektywizacją, usuwającą to co osobowe tak daleko, jak to tylko się da. Szukam w tym jakiegoś zdrowego kompromisu, może złotego środka. I nie mam pewności. Nie wiem, co powinienem. Ale też jeśli ktoś mi zarzuci, że coś tam sobie w tej kwestii roję, jeśli ktoś jest przekonany, że mnie ukłuł emocjonalnie owym oskarżeniem, to ja się tylko uśmiechnę i pomyślę: biedaku, nie wiesz czego dotknąłeś... Nie wiesz, ile razy stawiałem sobie sam ten problem, ile symulacji tego zagadnienia zrobiłem, ile twardych zarzutów sobie postawiłem, a potem czasem się z nich wyplątałem. Ukryte emocje namolnego pragnienia wypromowania się nie sterują mną z ukrytego rzędu, bo setki razy ten rząd tylko przetaksowałem, sprawdziłem kto w nim siedzi.
A wyplątuję się zawsze w podobny sposób: chciałbym (nawet całkiem nierzadko) NIE BYĆ. Chciałbym aby "się zrobiło właściwie", aby "było tak jak być powinno", bez mojego ja, moich pytań, mojego istnienia. Wiem, że takie pragnienie też posiadam.
Zgadzam się emocjami z tymi, którzy w życiu odnajdują więcej cierpienia niż szczęścia. Więc jakoś specjalnie na tym ja mi nie zależy. Jakby go ktoś wyłączył, nie byłoby wcale źle. Mogę być ja, mogę nie być...
Poszukuję nadziei, że to bycie ja może mieć jakiś sens. Poszukuję Boga.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 12:06, 06 Sty 2020, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:44, 06 Sty 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
Pociągnę tę własną myśl, bo jest tu bardzo ważny aspekt rozumowania, życia, prawdy.
... naraz (!) i narcyzem, i najsurowszym, nienawistnym krytykiem siebie.

Tak z perspektywy patrząc, to ten wątek o narcyzmie ciekawie wpisał się w tematykę całego wątku "obiektywna prawda". Nie mogę się oprzeć tutaj pewnej bardzo ogólnej refleksji, w jakiś sposób WYJAŚNIAJĄCEJ IDEĘ OBIEKTYWIZMU.

Jak zdefiniować obiektywizm?
- Mamy tu kilka podejść. Intuicyjnie wielu utożsamia obiektywizm z prawdziwością. Ale czym w tym układzie subiektywizm? - fałszywością?... :shock:
- Chyba jednak nie. Subiektywne mamy odczucia, potrzeby, pragnienia, co jest naturalne, co nie czyni ich jakoś fałszywymi, czy złymi.
Jeśli gdzieś widziałbym przeciwieństwo to właśnie w pobliżu narcyzmu. Narcyzm jest tą postacią subiektywizmu, która stwarza największe zagrożenie fałszem. Bo jak to działa od strony emocji?
- Oto jest jakieś pytanie, problem do rozważenia. Można spojrzeć na ten problem bezstronnie - skupiając się na meritum, wyszukując wszystkie możliwe aspekty mające wpływ na to, jak problem opiszemy. Nie będziemy dopuszczać jakiejś przesady w jakąś stronę, nie zamienimy rozpoznania na inne, niż spontanicznie się jawi, po to aby, coś wyszło wedle założeń pochodzących zupełnie "z innej parafii". Taka postawa byłaby żeglowanie umysłem na obiektywizm.
Po przeciwnej stronie mamy postawę, w której dominuję prywatne nastawienia i potrzeby, aby wychodziło coś, co lubimy, co jest bardziej po naszemu, co jakoś tam się wcześniej spodobało nam subiektywnie. Teraz jeśli ktoś skupi się na tym, co chce, a nie na tym co jest, co bezpośrednio się jawi, to zacznie budować obraz rzeczywistości skrzywiony tymi osobistymi nastawieniami - jakże często właśnoe narcyzmem, pragnieniem wywyższenia się, czy chocby zadekretowania własnej wizji sprawy (jakoś wcześniej w sobie utwardzonej), a nie temu, co się objawiło z doznań.
Ale sprawa wcale nie jest taka oczywista...
Problemem, który bardzo wiele osób lekceważy, jest to, że jednak każde rozpoznanie jest jakoś celowe, kierunkowe, wynikające Z KONKRETNEGO układu odniesienia. Jeśli coś opisujemy - nawet starając się być najbardziej obiektywnymi, jak tylko się to da - to i tak zrobimy to operując tym językiem JAKIEGO MY się nauczyliśmy, biorące pod uwagę informacje JAKIE DO NAS dotarły, używając nawyków myślowych i językowych JAKIE MY posiadamy. Nie da się przeskoczyć tego faktu, ze patrzymy na rzeczywistość swoimi (nie jakoś ogólnymi) oczami, nawykami, rozumowaniem. Udawanie, że jest inaczej będzie wcale nie propagowaniem obiektywizmu, lecz odwrotnie - chowaniem głowy w piasek przed faktem, że jest - jak jest, a więc fałszowaniem i też subiektywizmem (subiektywnym uznaniem, że ignorując WIEDZĘ o swoim subiektywizmie robimy się obiektywni - tymczasem to jest wielkie złudzenie, to jest postawa w stylu: zamiast leczyć gorączkę tłuczemy termometr).
Ja nie widzę innej drogi do obiektywizmu jak poprzez PORÓWNANIE RÓŻNYCH PUNKTÓW WIDZENIA I ZNALEZIENIE ICH WSPÓLNEGO RDZENIA, WSPÓLNOTY UJĘCIA. Ta "obiektywna prawda" (jak w tytule wątku) nie weźmie się z tego, że się obrażamy na subiektywizm, że w ogóle jest; nie weźmie się z przekonywania, że jak o subiektywizmie powiemy źle i o nim nie myślimy, to ten subiektywizm nas "nie dopadnie". On nas wtedy jak najbardziej dopadnie, tylko że my nie będziemy wiedzieli, że on tam jest - subiektywizm zaatakuje nas nierozpoznany.
Dlatego niezbywalnym mechanizmem budowania obiektywizmu nieiluzorycznego jest właśnie ŚWIADOME ROZPOZNAWANIA SUBIEKTYWIZMÓW W ROZUMOWANIU.

Jak rozpoznać subiektywizm i skonstruować obiektywizm?
- To jest akurat dość oczywiste. Należy PORÓWNAĆ WŁASNY PUNKT WIDZENIA Z CUDZYM, INNYM, Z JAKOŚ NIEZALEŻNYM OD NASZEGO. Po porównaniu da się wyciągnąć wnioski, co jest wspólne, a co się różni. To co wspólne ma szansę być kandydatem na budujące obiektywizm. To co zmienia się (szczególnie chaotycznie) świadczyć może o subiektywizmie spojrzenia. I to ostatnie też nie jest wcale żadnym złem. Nie jest nawet jeszcze pełnym subiektywizmem, bo może przy innym ujęciu sprawy okaże się, że owe różnice w spojrzeniach były pozorne, że jest tu zaszyta jakaś nowa postać obiektywizmu. Nie jest to złe także i z tego powodu, że w ogóle indywidualność i niepowtarzalność sama też nie jest złem. Wręcz przeciwnie - jest wartością, czymś cennym w kontekście osobowym.
W każdym razie aspekt obiektywny i subiektywny właściwie zawsze będą występowały razem. Wartościowanie ich pod kątem jakiegoś mentalnego, czy rozumowego dobra i zła, będzie raczej prowadziło do błędnych intencji w myśleniu, niż dawało pozytywne wskazania.
Choć jakiś skrajny narcyzm daje duże szanse na poprowadzenie rozumowania w fałszywym kierunku, w stronę jakiegoś zła. Skrajny narcyzm, oparty o zastępowanie/nadpisywanie rozpoznań zrównoważonych, obiektywnych, szczerych, czymś pochodzącym z naszych chciejstw (jakże często chciejstw neurotycznych, wynikających z iluzji i słabości mentalnej), prowadzi ostatecznie do tworzenia fałszywego obrazu świata i chorej mentalności. I to jest całkiem poważne zagrożenie. Zagrożenie, którego chyba nie powinno się ignorować - raczej warto jest go wytropić w rozumowaniu i skontrować intencjami poszukiwania prawdy bardziej ogólnej.


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Pon 16:26, 06 Sty 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:50, 06 Sty 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

...


Możemy porozmawiać o Tobie. Jak widać na każdym kroku, tego właśnie chcesz, żeby się dyskusja kręciła wokół Ciebie.

Istotę narcyzmu - niewzruszone przekonanie o własnej wyższości, widać po Twoich reakcjach na krytykę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:48, 06 Sty 2020    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Istotę narcyzmu - niewzruszone przekonanie o własnej wyższości, widać po Twoich reakcjach na krytykę.

Skądżeś wykombinował to moje "przekonanie o własnej wyższości"?
W rzeczywistości taką wizję wziąłeś z własnego przekonania, bo wskazać jakiejś wypowiedzi z mojej strony, która by jakoś o tym świadczyła, nie potrafisz. Ale jak Ci jest do czegoś potrzebna, to ją sobie utrzymuj. Najlepszego. :pidu:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 20:58, 06 Sty 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Istotę narcyzmu - niewzruszone przekonanie o własnej wyższości, widać po Twoich reakcjach na krytykę.

Skądżeś wykombinował to moje "przekonanie o własnej wyższości"?
W rzeczywistości taką wizję wziąłeś z własnego przekonania, bo wskazać jakiejś wypowiedzi z mojej strony, która by jakoś o tym świadczyła, nie potrafisz. Ale jak Ci jest do czegoś potrzebna, to ją sobie utrzymuj. Najlepszego. :pidu:


Musiałbym cytować całe forum. Kiedyś Ci z luckiem wskazywaliśmy i nawet nie wiedziałeś o co nam chodzi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:23, 06 Sty 2020    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Istotę narcyzmu - niewzruszone przekonanie o własnej wyższości, widać po Twoich reakcjach na krytykę.

Skądżeś wykombinował to moje "przekonanie o własnej wyższości"?
W rzeczywistości taką wizję wziąłeś z własnego przekonania, bo wskazać jakiejś wypowiedzi z mojej strony, która by jakoś o tym świadczyła, nie potrafisz. Ale jak Ci jest do czegoś potrzebna, to ją sobie utrzymuj. Najlepszego. :pidu:


Musiałbym cytować całe forum. Kiedyś Ci z luckiem wskazywaliśmy i nawet nie wiedziałeś o co nam chodzi.


Tak właśnie - cytowałbyś całe forum. Bo wszystko Z ZAŁOŻENIA tak interpretujesz. Jakbyś miał KONKRETNIE wskazać przykład, to się nie da. Tylko ogólnie - czyli w swoim nastawieniu - tak sprawę widzisz.
Zdradzę Ci pewien sekret. W istocie to nie za bardzo lubię pisać o sobie. Przez długi czas pisywałem więc w ogóle mocno blokując w treści odwołania prywatne, jakiś czynnik osobowy. Wręcz był taki czas, że miałem na niego uczulenie, więc starałem się OPISYWAĆ ZALEŻNOŚCI, ukrywając autora - mnie jak tylko się da. I dalej by mi taki styl odpowiadał. Ale zauważyłem, że to zwyczajnie do ludzi nie trafia. Jesteśmy biologicznie zaprogramowani, aby szukać informacji o osobie, aby odbierać rzeczy personalnie. Paradoksalnie, większość ludzi znacznie większą uwagę zwraca na ton wypowiedzi, na bijące przekonanie, niż na treść. Ta sama wypowiedź w stylu: "jestem ułomnym człowiekiem" wygłoszona przez osobę emanującą autorytetem, pewnością siebie zostanie odczytana jako objaw skromności, ale nic poniżającego. Dokładnie te słowa, jednak wypowiedziane przez kogoś nie wyglądającego godnie, niepewnego zostaną odebrane jako żałosne przyznanie się do słabości. W swoim czasie znany aktor reklamował jeden z banków sloganem "bank musi zarabiać". Reklama ponoć ściągnęła bankowi rzesze klientów. Mimo że jakby logicznie pomyśleć, to bank się takim sloganem przyznaje, że będzie ostro ściągał kasę ze swoich klientów - w końcu to na klientach bank zarabia. Tak to logicznie by należało interpretować, jednak oglądający reklamę wzięli pod uwagę nie znaczenie słów, lecz ogólną otoczkę emocjonalną: oto mocny bank, który "robi co trzeba", w finansach jest otrzaskany, to pewnie będzie bank dla mnie...

W przypadku moich tekstów tak naprawdę wkurza Cię to, ŻE W OGÓLE PISZĘ, ODPOWIADAM, ze nie nie przeszkadza mi właściwie żaden argument, jaki się przeciw mnie wyciągnie. Sam fakt, że to własne zdanie tak uparcie mam, jest więc powodem oskarżenia mnie o narcyzm, czy co tam jeszcze. To, że się nie zapieniam przy odpowiedziach, nie bluzgam, też jest dowodem mojego "narcyzmu" - wszak normalny człowiek, taki bez wygórowanego przekonania o sobie w końcu powinien się złamać. Więc Twój model mentalny osobowości daje Ci odpowiedź: jedyne w jaki sposób daje się to wytłumaczyć, to właśnie narcyzm. Sam tak czujesz, sam tylko właśnie narcyzmem w podobnej sytuacji potrafiłbyś się emocjonalnie stabilizować. Więc tak odbierasz moje teksty.
Zdziwiłbyś się, jak bardzo to inaczej funkcjonuje w mojej psychice. Tak kompletnie, kompletnie inaczej. Ale nie masz raczej szans na wyobrażenie sobie tego. Więc - z racji na to, jak ja z kolei odbieram Twoją psychikę - sam uważam, że należy Ci przyznać rację: tak, według Twojego modelu ludzkich motywacji, jestem narcyzem. W tym Twoim modelu w ogóle nie ma miejsca na te odczucia, które ja w sobie noszę. Więc - gdy wiem, ze jesteś bez szans w sformułowaniu odniesień, zbliżonych do tego, co uważam za adekwatne, sformułuję to właśnie w postaci możliwej do zrozumienia przez Ciebie, NAJBLIŻSZEJ TEGO CZYM MENTALNIE DYSPONUJESZ: tak trafiłeś w sedno, Michał jest narcyzem, przejrzałeś go. :szacunek:
Zadowolony?... :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:32, 06 Sty 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Istotę narcyzmu - niewzruszone przekonanie o własnej wyższości, widać po Twoich reakcjach na krytykę.

Skądżeś wykombinował to moje "przekonanie o własnej wyższości"?
W rzeczywistości taką wizję wziąłeś z własnego przekonania, bo wskazać jakiejś wypowiedzi z mojej strony, która by jakoś o tym świadczyła, nie potrafisz. Ale jak Ci jest do czegoś potrzebna, to ją sobie utrzymuj. Najlepszego. :pidu:


Musiałbym cytować całe forum. Kiedyś Ci z luckiem wskazywaliśmy i nawet nie wiedziałeś o co nam chodzi.


Tak właśnie - cytowałbyś całe forum. Bo wszystko Z ZAŁOŻENIA tak interpretujesz. Jakbyś miał KONKRETNIE wskazać przykład, to się nie da. Tylko ogólnie - czyli w swoim nastawieniu - tak sprawę widzisz.
Zdradzę Ci pewien sekret. W istocie to nie za bardzo lubię pisać o sobie. Przez długi czas pisywałem więc w ogóle mocno blokując w treści odwołania prywatne, jakiś czynnik osobowy. Wręcz był taki czas, że miałem na niego uczulenie, więc starałem się OPISYWAĆ ZALEŻNOŚCI, ukrywając autora - mnie jak tylko się da. I dalej by mi taki styl odpowiadał. Ale zauważyłem, że to zwyczajnie do ludzi nie trafia. Jesteśmy biologicznie zaprogramowani, aby szukać informacji o osobie, aby odbierać rzeczy personalnie. Paradoksalnie, większość ludzi znacznie większą uwagę zwraca na ton wypowiedzi, na bijące przekonanie, niż na treść. Ta sama wypowiedź w stylu: "jestem ułomnym człowiekiem" wygłoszona przez osobę emanującą autorytetem, pewnością siebie zostanie odczytana jako objaw skromności, ale nic poniżającego. Dokładnie te słowa, jednak wypowiedziane przez kogoś nie wyglądającego godnie, niepewnego zostaną odebrane jako żałosne przyznanie się do słabości. W swoim czasie znany aktor reklamował jeden z banków sloganem "bank musi zarabiać". Reklama ponoć ściągnęła bankowi rzesze klientów. Mimo że jakby logicznie pomyśleć, to bank się takim sloganem przyznaje, że będzie ostro ściągał kasę ze swoich klientów - w końcu to na klientach bank zarabia. Tak to logicznie by należało interpretować, jednak oglądający reklamę wzięli pod uwagę nie znaczenie słów, lecz ogólną otoczkę emocjonalną: oto mocny bank, który "robi co trzeba", w finansach jest otrzaskany, to pewnie będzie bank dla mnie...

W przypadku moich tekstów tak naprawdę wkurza Cię to, ŻE W OGÓLE PISZĘ, ODPOWIADAM, ze nie nie przeszkadza mi właściwie żaden argument, jaki się przeciw mnie wyciągnie. Sam fakt, że to własne zdanie tak uparcie mam, jest więc powodem oskarżenia mnie o narcyzm, czy co tam jeszcze. To, że się nie zapieniam przy odpowiedziach, nie bluzgam, też jest dowodem mojego "narcyzmu" - wszak normalny człowiek, taki bez wygórowanego przekonania o sobie w końcu powinien się złamać. Więc Twój model mentalny osobowości daje Ci odpowiedź: jedyne w jaki sposób daje się to wytłumaczyć, to właśnie narcyzm. Sam tak czujesz, sam tylko właśnie narcyzmem w podobnej sytuacji potrafiłbyś się emocjonalnie stabilizować. Więc tak odbierasz moje teksty.
Zdziwiłbyś się, jak bardzo to inaczej funkcjonuje w mojej psychice. Tak kompletnie, kompletnie inaczej. Ale nie masz raczej szans na wyobrażenie sobie tego. Więc - z racji na to, jak ja z kolei odbieram Twoją psychikę - sam uważam, że należy Ci przyznać rację: tak, według Twojego modelu ludzkich motywacji, jestem narcyzem. W tym Twoim modelu w ogóle nie ma miejsca na te odczucia, które ja w sobie noszę. Więc - gdy wiem, ze jesteś bez szans w sformułowaniu odniesień, zbliżonych do tego, co uważam za adekwatne, sformułuję to właśnie w postaci możliwej do zrozumienia przez Ciebie, NAJBLIŻSZEJ TEGO CZYM MENTALNIE DYSPONUJESZ: tak trafiłeś w sedno, Michał jest narcyzem, przejrzałeś go. :szacunek:
Zadowolony?... :*


Przecież wskazywałem i nawet nie wiedziałeś o co chodzi. Teraz też pewnie nie widzisz jaki fajny przykład dajesz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:45, 06 Sty 2020    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Przecież wskazywałem i nawet nie wiedziałeś o co chodzi. Teraz też pewnie nie widzisz jaki fajny przykład dajesz.

To się mijamy z rozumieniem. Ty widzisz jakieś przykłady u mnie po swojemu, ja to widzę (jak sądzę) inaczej. Różnimy się i tyle.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:49, 06 Sty 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Przecież wskazywałem i nawet nie wiedziałeś o co chodzi. Teraz też pewnie nie widzisz jaki fajny przykład dajesz.

To się mijamy z rozumieniem. Ty widzisz jakieś przykłady u mnie po swojemu, ja to widzę (jak sądzę) inaczej. Różnimy się i tyle.


Żałosny jesteś Dyszyński.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 14883
Przeczytał: 92 tematy

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:46, 15 Sty 2020    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Przecież wskazywałem i nawet nie wiedziałeś o co chodzi. Teraz też pewnie nie widzisz jaki fajny przykład dajesz.

To się mijamy z rozumieniem. Ty widzisz jakieś przykłady u mnie po swojemu, ja to widzę (jak sądzę) inaczej. Różnimy się i tyle.


Żałosny jesteś Dyszyński.

Jeden raz skomentuję ten rodzaj odpowiedzi. Uważam go za modelowy - w pewnym sensie idealny przykład dla ilustracji takiej postaci komunikowania się ze mną, abym z miejsca mógł ową postać uznać za niewartą mojego zainteresowania (tak na przyszłość).
W szczególności nie wartą:
- czytania jej
- wymyślania czegokolwiek w jej sprawie
- odpowiadania na nią
- posiadania w jej sprawie zdania, albo i braku zdania
- zajmowania się w jakikolwiek sposób.
Jednocześnie jest to najlepszy sposób, abym skłonić mnie do przekonania, iż autor tego typu wypowiedzi nie ma mi do zaoferowania nic, czym warto byłoby się zajmować, ponieważ celem jego pisania jest wzbudzanie u kogoś niemiłej emocji, a nie wymiana myśli (poza negatywną emocją w tej wypowiedzi nie ma ŻADNEJ treści merytorycznej). Z racji na to, że sam unikam marnotrawienia swojej energii na bezproduktywne myśli i emocje, więc Z ZASADY będę podobne wypowiedzi ignorował.
Tak więc, dziękując Autorowi zacytowanej wypowiedzi za okoliczność dostarczenia przykładowego materiału do opisania mojego stanowiska, tutaj kończę.

Z wyrazami szacunku
Michał Dyszyński
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:53, 15 Sty 2020    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Michał Dyszyński napisał:
szaryobywatel napisał:
Przecież wskazywałem i nawet nie wiedziałeś o co chodzi. Teraz też pewnie nie widzisz jaki fajny przykład dajesz.

To się mijamy z rozumieniem. Ty widzisz jakieś przykłady u mnie po swojemu, ja to widzę (jak sądzę) inaczej. Różnimy się i tyle.


Żałosny jesteś Dyszyński.

Jeden raz skomentuję ten rodzaj odpowiedzi. Uważam go za modelowy - w pewnym sensie idealny przykład dla ilustracji takiej postaci komunikowania się ze mną, abym z miejsca mógł ową postać uznać za niewartą mojego zainteresowania (tak na przyszłość).
W szczególności nie wartą:
- czytania jej
- wymyślania czegokolwiek w jej sprawie
- odpowiadania na nią
- posiadania w jej sprawie zdania, albo i braku zdania
- zajmowania się w jakikolwiek sposób.
Jednocześnie jest to najlepszy sposób, abym skłonić mnie do przekonania, iż autor tego typu wypowiedzi nie ma mi do zaoferowania nic, czym warto byłoby się zajmować, ponieważ celem jego pisania jest wzbudzanie u kogoś niemiłej emocji, a nie wymiana myśli (poza negatywną emocją w tej wypowiedzi nie ma ŻADNEJ treści merytorycznej). Z racji na to, że sam unikam marnotrawienia swojej energii na bezproduktywne myśli i emocje, więc Z ZASADY będę podobne wypowiedzi ignorował.
Tak więc, dziękując Autorowi zacytowanej wypowiedzi za okoliczność dostarczenia przykładowego materiału do opisania mojego stanowiska, tutaj kończę.

Z wyrazami szacunku
Michał Dyszyński


Na normalnym forum dostałbyś dawno bana.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek
Areszt 7 dni



Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 2931
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Pią 19:45, 17 Sty 2020    Temat postu:

szaryobywatelu, z facetem który, jak sam zresztą zauważyłeś, odnosi się jedynie swojego obłędnego "myślenia" - jak np. odnoszenie się do zdania "nie ma prawdy obiektywnej" jako zdania orzekającego, samo o sobie, a nie zdania wewnętrznie sprzecznego ... bo kolejne! zdania z niego wynikające, wskazują, że to zdanie, przy założeniu jego prawdziwości, nie może być obiektywnie prawdziwe ...

po prostu nie ma sensu dyskutować

pozdrawiam serdecznie :)


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Pią 19:48, 17 Sty 2020, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9475
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:58, 17 Sty 2020    Temat postu:

lucek napisał:
szaryobywatelu, z facetem który, jak sam zresztą zauważyłeś, odnosi się jedynie swojego obłędnego "myślenia" - jak np. odnoszenie się do zdania "nie ma prawdy obiektywnej" jako zdania orzekającego, samo o sobie, a nie zdania wewnętrznie sprzecznego ... bo kolejne! zdania z niego wynikające, wskazują, że to zdanie, przy założeniu jego prawdziwości, nie może być obiektywnie prawdziwe ...

po prostu nie ma sensu dyskutować

pozdrawiam serdecznie :)
Nie ma prawdy obiektywnej, bo jest konstrukcja psychiczna. Jest umowa spoleczna w Polsce znana jako Konstytucja RP. Ale tez mam zastrzezenia, bo konkordat koliduje z zawartoscia Konstytucji RP.

U nas w stanach "srodka" gdzie wolnosc wyznania zalezy od kultury stanu lub kultury regionalnej w stanie Konstyttucja to jedno a samo zycie drugie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek
Areszt 7 dni



Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 2931
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Pią 21:14, 17 Sty 2020    Temat postu:

Cytat:
U nas w stanach


a dla mnie, na wsi, jesteś ... śmieszna :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 28 Wrz 2015
Posty: 9475
Przeczytał: 70 tematów

Skąd: USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 21:57, 17 Sty 2020    Temat postu:

lucek napisał:
Cytat:
U nas w stanach


a dla mnie, na wsi, jesteś ... śmieszna :)
A "smieszna" z postawy czlowieka duzego [milosc milosierna] czy malego [pycha] formatu? Wyspowiadaj sie powszechnie/publicznie :wink:

Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Pią 22:01, 17 Sty 2020, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1758
Przeczytał: 96 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:16, 17 Sty 2020    Temat postu:

Nie wyleczysz swoich kompleksów w internecie, daj spokój.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 5 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin