Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Subiektywne pojęcie "sensu"
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1892
Przeczytał: 103 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:39, 21 Lis 2017    Temat postu:

fedor napisał:
Zacytowanie całego zdania nic tu nie zmienia, a wręcz wzmacnia pierwszą część zdania, którą zacytowałem. Z twojego zdania nadal wynika dokładnie to samo, czyli że postulujesz istnienie przyciągania ziemskiego przez jego doświadczenie i istnienie tego przyciągania nie zależy od interpretacji tego doświadczenia


Doświadczenie nazywa się przyciąganie. Istnieje przyciąganie jako doświadczenie i jako nazwa, ewentualnie jako pojęcie definiowane w ramach jakiejś teorii. Nic z tego nie chwytasz?

fedor napisał:
Raczej dla ciebie bo żadna logika nie jest w stanie zwiększyć treści poznawczej. Zasady logiki są analityczne a priori i jako takie są po prostu pustym treściowo zbiorem tautologii. Co najwyżej mówią jak poprawnie przekształcać zdania i nic więcej. Ale same nie dodają żadnej treści jeśli nie była już wcześniej dodana. Powyższy zapis jest więc kompletnie pusty treściowo i nic nie wnosi. Pewnie myślałeś, że kogoś nabierzesz na tę ekwilibrystykę i jak większości kabotynów internetowych wydaje ci się, że jak napiszesz coś o "logice" lub choćby użyjesz tego słowa to ostatecznie zakneblujesz oponenta. Ale nic z tego. Chciałeś zaszpanować a wyszła z tego jedna wielka kupa jagodowa


Nawet samo:
~∃x : f(x) => g(x)
Nie jest bynajmniej treściowo puste, Ty humanistyczny geniuszu. Miszczu od generowania ciągów słów których znaczenia sam nie znasz, inaczej miszczu treściowej pustki. Ciebie nie ma potrzeby kneblować, im więcej mówisz, tym bardziej się ośmieszasz.

fedor napisał:
Szpanowanie efektownymi słówkami przepisanymi z książki do fizyki w liceum i robienie quizów na forum nadal nie zwiększa choćby o jotę treści twoich wywodów. Bez względu na to jak będziesz teraz rozmywał znaczenie słowa "przyciąganie", to i tak tego słowa użyłeś i nie przestanie ono cokolwiek oznaczać, bez względu na to jak przy pomocy swojej licealnej wiedzy o fizyce je rozmyjesz. Nawet jakbyś wykazał, że oznacza ono co innego niż potocznie lub wręcz nie oznacza nic, to też poległeś bo w tym momencie wyjdzie na to, że majaczyłeś coś jedynie o niczym, nazywając to "doświadczeniem". Jednak jak na razie istnienia tego właśnie procesu w jakikolwiek sposób ("przyciągania") nie wykazałeś i uprawiasz tylko erystykę aby to zamaskować, mieszając w to choćby zagadnienie przyciągania kolumbowskiego, które dotyczy przyciągania elektrostatycznego, czyli już czegoś zupełnie innego niż była mowa na początku. Tak więc znowu chciałeś zaszpanować swoją rzekomą uczonością ale znowu wyszła ci z tego tylko jedna wielka kupa jagodowa


Przyciąganie w fizyce nie jest procesem, tak samo jak krzywizna przestrzeni nie jest procesem. Może być nim co najwyżej wpadanie do studni potencjału, czyli ruch. Nie masz bladego pojęcia o czym mówisz, ale powiedz chociaż młotku, co miałeś na myśli mówiąc że przyciąganie jest pojęciem "nieaktualnym i dawno zarzuconym w fizyce". Chętnie się jeszcze pośmieje z Twojej głupoty.

fedor napisał:
Powtarzam więc jeszcze raz swój argument, do którego się w ogóle merytorycznie nie odniosłeś: Jeśli wszystko czego doświadcza solipsysta jest halucynacją to w tym momencie nie istnieje "przyciąganie", które postulowałeś jako coś realnego ale z którym tak wdepnąłeś


Nie ma różnicy między obiektywną rzeczywistością a umysłem jeżeli solipsysta nie ma wpływu na to czego doświadcza, we śnie, na jawie, gdziekolwiek. Studiuj uważnie to co do Ciebie piszę, może się w końcu czegoś nauczysz.

fedor napisał:
Przekomarzanki na poziomie piaskownicy to przynajmniej jedna jedyna rzecz, którą w miarę dobrze opanowałeś


Operowanie na Twoim poziomie umysłowym nie jest niczym trudnym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2873
Przeczytał: 173 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:26, 21 Lis 2017    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Zacytowanie całego zdania nic tu nie zmienia, a wręcz wzmacnia pierwszą część zdania, którą zacytowałem. Z twojego zdania nadal wynika dokładnie to samo, czyli że postulujesz istnienie przyciągania ziemskiego przez jego doświadczenie i istnienie tego przyciągania nie zależy od interpretacji tego doświadczenia


Doświadczenie nazywa się przyciąganie. Istnieje przyciąganie jako doświadczenie i jako nazwa, ewentualnie jako pojęcie definiowane w ramach jakiejś teorii. Nic z tego nie chwytasz?


Jak na razie ty cały czas nie chwytasz, że miałeś wykazać, że to doświadczenie to właśnie przyciąganie i nic innego, co jest zależne od jakiejś interpretacji. No ale jak widać już zapomniałeś co palnąłeś na początku

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Raczej dla ciebie bo żadna logika nie jest w stanie zwiększyć treści poznawczej. Zasady logiki są analityczne a priori i jako takie są po prostu pustym treściowo zbiorem tautologii. Co najwyżej mówią jak poprawnie przekształcać zdania i nic więcej. Ale same nie dodają żadnej treści jeśli nie była już wcześniej dodana. Powyższy zapis jest więc kompletnie pusty treściowo i nic nie wnosi. Pewnie myślałeś, że kogoś nabierzesz na tę ekwilibrystykę i jak większości kabotynów internetowych wydaje ci się, że jak napiszesz coś o "logice" lub choćby użyjesz tego słowa to ostatecznie zakneblujesz oponenta. Ale nic z tego. Chciałeś zaszpanować a wyszła z tego jedna wielka kupa jagodowa


Nawet samo:
~∃x : f(x) => g(x)
Nie jest bynajmniej treściowo puste, Ty humanistyczny geniuszu. Miszczu od generowania ciągów słów których znaczenia sam nie znasz, inaczej miszczu treściowej pustki. Ciebie nie ma potrzeby kneblować, im więcej mówisz, tym bardziej się ośmieszasz


No to dawaj - wywiedź tu teraz jakiś twardy fakt z samego ~∃x : f(x) => g(x) i nazwij wyraźnie ten fakt. Pokaż, że istnieje on gdzieś poza tą formułą. Będzie ubaw. Bo na razie wychodzi ci tylko kupa jagodowa z nieudolnego szpanowania wiedzą na poziomie licealnym

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Szpanowanie efektownymi słówkami przepisanymi z książki do fizyki w liceum i robienie quizów na forum nadal nie zwiększa choćby o jotę treści twoich wywodów. Bez względu na to jak będziesz teraz rozmywał znaczenie słowa "przyciąganie", to i tak tego słowa użyłeś i nie przestanie ono cokolwiek oznaczać, bez względu na to jak przy pomocy swojej licealnej wiedzy o fizyce je rozmyjesz. Nawet jakbyś wykazał, że oznacza ono co innego niż potocznie lub wręcz nie oznacza nic, to też poległeś bo w tym momencie wyjdzie na to, że majaczyłeś coś jedynie o niczym, nazywając to "doświadczeniem". Jednak jak na razie istnienia tego właśnie procesu w jakikolwiek sposób ("przyciągania") nie wykazałeś i uprawiasz tylko erystykę aby to zamaskować, mieszając w to choćby zagadnienie przyciągania kolumbowskiego, które dotyczy przyciągania elektrostatycznego, czyli już czegoś zupełnie innego niż była mowa na początku. Tak więc znowu chciałeś zaszpanować swoją rzekomą uczonością ale znowu wyszła ci z tego tylko jedna wielka kupa jagodowa


Przyciąganie w fizyce nie jest procesem, tak samo jak krzywizna przestrzeni nie jest procesem. Może być nim co najwyżej wpadanie do studni potencjału, czyli ruch. Nie masz bladego pojęcia o czym mówisz, ale powiedz chociaż młotku, co miałeś na myśli mówiąc że przyciąganie jest pojęciem "nieaktualnym i dawno zarzuconym w fizyce". Chętnie się jeszcze pośmieje z Twojej głupoty


Przyciąganie nie jest procesem. Ależ wzniosłe. I po kolejnych ciągach generowanych przez ciebie pustych treściowo fraz i bawienia się w kotka i myszkę nadal nie napisałeś czym dokładnie to twoje przenajświętsze "przyciąganie" jest. Czyli chcesz powiedzieć, że przez kilka postów po prostu majaczyeś sam nie wiesz o czym

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Powtarzam więc jeszcze raz swój argument, do którego się w ogóle merytorycznie nie odniosłeś: Jeśli wszystko czego doświadcza solipsysta jest halucynacją to w tym momencie nie istnieje "przyciąganie", które postulowałeś jako coś realnego ale z którym tak wdepnąłeś


Nie ma różnicy między obiektywną rzeczywistością a umysłem jeżeli solipsysta nie ma wpływu na to czego doświadcza, we śnie, na jawie, gdziekolwiek. Studiuj uważnie to co do Ciebie piszę, może się w końcu czegoś nauczysz


Powtórzyłeś trzeci raz tę samą brednię od nowa i nie stała się przez to mniejszą brednią. Więc jeszcze raz teza, z którą jedyne co jesteś w stanie zrobić to wymijać ją: Jeśli wszystko czego doświadcza solipsysta jest halucynacją to w tym momencie nie istnieje "przyciąganie", które postulowałeś jako coś realnego ale z którym tak wdepnąłeś

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Przekomarzanki na poziomie piaskownicy to przynajmniej jedna jedyna rzecz, którą w miarę dobrze opanowałeś


Operowanie na Twoim poziomie umysłowym nie jest niczym trudnym.


Ponownie tylko potwierdziłeś, że przekomarzanki na poziomie piaskownicy to przynajmniej jedna jedyna rzecz, którą w miarę dobrze opanowałeś


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Wto 18:52, 21 Lis 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1892
Przeczytał: 103 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:28, 21 Lis 2017    Temat postu:

fedor napisał:
Jak na razie ty cały czas nie chwytasz, że miałeś wykazać, że to doświadczenie to właśnie przyciąganie i nic innego, co jest zależne od jakiejś interpretacji. No ale jak widać już zapomniałeś co palnąłeś na początku


Skoro tak się nazywa to jest właśnie przyciąganiem :D
Możesz je sobie nazwać inaczej, np. byciem matołem, jakościowo bez znaczenia. Doświadczenie może być dalej, poza nadaniem mu nazwy, tłumaczone w ramach jakichś teorii (interpretacji czym ono jest). Tam jest już czymś więcej niż tylko nazwą, tą samą bądź zmienioną na taką która lepiej oddaje jego własności.

fedor napisał:
No to dawaj - wywiedź tu teraz jakiś twardy fakt z samego ~∃x : f(x) => g(x) i nazwij wyraźnie ten fakt. Pokaż, że istnieje on gdzieś poza tą formułą. Będzie ubaw. Bo na razie wychodzi ci tylko kupa jagodowa z nieudolnego szpanowania wiedzą na poziomie licealnym


Na poprzedniej stronie, mierny uczniu. Zapis formuły jest symbolem czegoś z czym nie jest tożsamy, podobnie jak symbol liczby nie jest tożsamy z liczbą.

fedor napisał:
Przyciąganie nie jest procesem. Ależ wzniosłe. I po kolejnych ciągach generowanych przez ciebie pustych treściowo fraz i bawienia się w kotka i myszkę nadal nie napisałeś czym dokładnie to twoje przenajświętsze "przyciąganie" jest. Czyli chcesz powiedzieć, że przez kilka postów po prostu majaczyeś sam nie wiesz o czym


Od posiadania pustki pomiędzy uszami i majaczenia bez sensu, to my już mamy tutaj specjalistę. Miałeś napisać czemu wg Ciebie przyciąganie jest dawno nieaktualnym i zarzuconym pojęciem w fizyce. Coś się popsuło fedorku?

fedor napisał:
Powtórzyłeś trzeci raz tę samą brednię od nowa i nie stała się przez to mniejszą brednią. Więc jeszcze raz teza, z którą jedyne co jesteś w stanie zrobić to wymijać ją: Jeśli wszystko czego doświadcza solipsysta jest halucynacją to w tym momencie nie istnieje "przyciąganie", które postulowałeś jako coś realnego ale z którym tak wdepnąłeś


Uzasadnij zatem że jest to bzdura, bo w świetle tego co napisałem Twoje stwierdzenie jest nawet głupsze od Ciebie.

fedor napisał:
Ponownie tylko potwierdziłeś, że przekomarzanki na poziomie piaskownicy to przynajmniej jedna jedyna rzecz, którą w miarę dobrze opanowałeś


Jaki dyskutant, taki poziom dyskusji.


Ostatnio zmieniony przez szaryobywatel dnia Wto 20:37, 21 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22503
Przeczytał: 21 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:27, 22 Lis 2017    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
Doświadczanie przyciągania ziemskiego dowodzi jego istnienia w co najmniej jednym sensie i nie zależy to od tego jak to doświadczenie zinterpretujemy.
fedor napisał:
Jeśli wszystko czego doświadcza solipsysta jest halucynacją to w tym momencie nie istnieje "przyciąganie", które postulowałeś jako coś realnego

Wszystko istnieje w jakimś sensie. Na przykład, płaska Ziemia istnieje jako fantazja. A kuzskuji istnieje jako ciąg liter widoczny na ekranie. Żeby nie było więc zbytecznych nieporozumień i sporów, dobrze jest w przypadku wątpliwości podkreślać, jakiego rodzaju istnienie się przypisuje.

Przyciąganie ziemskie istnieje niewątpliwie jako relacja zachodząca pomiędzy wieloma obserwacjami. Istnieje jako element teorii opisującej obserwacje przeprowadzane na poziomie świata makroskopowego. To nie ulega wątpliwości i faktycznie nie zależy od interpretacji doświadczenia.

szaryobywatel napisał:
Solipsysta śni lub ma halucynacje albo w obiektywnym świecie albo w swoim umyśle. Sen lub halucynacje są generowane albo przez umysł solipsysty zawarty w świecie, albo przez część jego umysłu który jest całym światem. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku, wszystkiego doświadcza dokładnie tak samo. Zarówno w obiektywnie istniejącym świecie może być jedynym podmiotem doświadczającym, jak i w swoim umyśle. Zarówno w swoim umyśle może po śmierci odrodzić się jako ktoś inny (np. jako swoja matka) lub w innej rzeczywistości, jak i w obiektywnym świecie. Samo nazwanie całości rzeczywistości umysłem bądź światem, nie wnosi żadnych różnic jakościowych do przedmiotu doświadczenia
/.../
Nie ma różnicy między obiektywną rzeczywistością a umysłem jeżeli solipsysta nie ma wpływu na to czego doświadcza, we śnie, na jawie, gdziekolwiek

Co sprowadza się do znanego faktu, że solipsyzmu nie da się obalić (i że jest to w swojej podstawowej wersji ontologia najprostsza, a przez to tak nudna, że nikt nie chce jej brać na serio).

PS. Panowie, zdobądźcie się na trochę pewności siebie i nie rzucajcie się z zębami jeden na drugiego, jakbyście się bali o swoje racje. Może tak małe wsparcie dla organizmu: :pidu:?


Ostatnio zmieniony przez wujzboj dnia Śro 0:31, 22 Lis 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3332
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:32, 22 Lis 2017    Temat postu:

wujzboj napisał:

Co sprowadza się do znanego faktu, że solipsyzmu nie da się obalić (i że jest to w swojej podstawowej wersji ontologia najprostsza, a przez to tak nudna, że nikt nie chce jej brać na serio).

CZYJEGO solipsyzmu ? Wuja? Ja wierzę że nie tylko Wuj jest na świecie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22503
Przeczytał: 21 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:43, 22 Lis 2017    Temat postu:

Ja też wierzę, że nie tylko ja jestem na świecie. Piszę nie o wierze, piszę o możliwości dowodu. Nie mogę udowodnić, że ty jesteś realną osobą, chociaż o sobie wiem, że nią jestem. Podobnie ty nie możesz udowodnić, że ja jestem realną osobą. Dlatego solipsyzmu nie da się obalić. Trzeba albo w niego nie wierzyć, albo w niego wierzyć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3332
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 1:02, 22 Lis 2017    Temat postu:

Nie ma czegoś takiego jak obiektywny solipsyzm, jest albo solipsyzm Wuja albo mój. To bzdura, gdy wyobrazimy sobie solipsystę, który nie wierzy w nic poza sobą i przekonuje kogoś innego (po co skoro go nie ma?) żeby nie wierzył w nic poza sobą, czyli przekonuje to tego w co sam nie wierzy!
Solipsyzm jest tylko nieobalalny w monologu sam ze sobą typu: jak sam sobie udowodnię że to czy tamto (jak Kartezjusz) .
W dialogu solipsyzm jest bzdurą, tak jak jak mogę ogłosić wszem i wobec
"w tej chwili nie śnię że rozmawiam na Sfinii"
Ktoś kiedyś pisał że Bóg jest solipsystą - może gdyby był to Allah, ale Bóg w Trójcy do tego wszechwiedzący nie może być solipsystą.


Ostatnio zmieniony przez Andy72 dnia Śro 1:06, 22 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1892
Przeczytał: 103 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 1:12, 22 Lis 2017    Temat postu:

Andy72 napisał:
Nie ma czegoś takiego jak obiektywny solipsyzm, jest albo solipsyzm Wuja albo mój. To bzdura, gdy wyobrazimy sobie solipsystę, który nie wierzy w nic poza sobą i przekonuje kogoś innego (po co skoro go nie ma?) żeby nie wierzył w nic poza sobą, czyli przekonuje to tego w co sam nie wierzy!


Co do własnej tożsamości, solipsysta też może nie mieć pewności. W końcu jedyne czym dysponuje to chwila teraźniejsza, w której zbiór doświadczeń układa się w "jestem tą osobą". Może robić to wierząc że w przyszłym życiu, albo za sekunde, będzie doświadczał rzeczywistości z perspektywy tamtej osoby którą przekonuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 3332
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 1:14, 22 Lis 2017    Temat postu:

Bo niepewność co do solipsyzmu, jest podobna do niepewności w rodzaju : skąd wiadomo że świat nie został stworzony 5 minut temu z pamięcią wszystkich stworzeń i za 5 minut nie zniknie? Problem 5 minutowego wszechświata wydaje mi się ciekawszy od solipsyzmu.
Groteski dodaje fakt, że za 5 minut nie będzie głosił 10 minutowego wszechswiata ale nadal 5 minutowy! Czyli to co jest teraz pewne - teraźniejszość będzie za 5 minut zaprzeczone!


Ostatnio zmieniony przez Andy72 dnia Śro 1:17, 22 Lis 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2873
Przeczytał: 173 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 8:23, 22 Lis 2017    Temat postu:

wujzboj napisał:
O ile więc sens ma pozostać, to z doświadczenia on wypływa


Tylko jak wiesz, że sens z doświadczenia "wypływa", bez przyjęcia wcześniej określonych kryteriów tego czym jest ten sens. Musisz przyjąć te kryteria arbitralnie zanim pojawi się doświadczenie. Nadal więc pozostaje nierozwiązany dylemat jaki zasygnalizowałem na wstępie: Ale jak odnieść do doświadczenia samą tezę, że sensowne są tylko te zdania, które można odnieść do doświadczenia? Nikt nawet nie zdefiniował warunków takiego doświadczalnego eksperymentu potwierdzającego samą tę tezę i sam ten eksperyment byłby zresztą bez sensu bo musiałby z góry i jeszcze przed doświadczeniem zakładać jako słuszną tezę o doświadczeniu, której przecież ma dopiero dowieść

I nie żebym miał coś przeciwko takiemu arbitralnemu przyjmowaniu co jest sensowne, a co nie. Jestem wyłącznie przeciwko udawaniu, że można inaczej. Nie można, tak samo jak nie można wyciągnąć się samemu z bagna za włosy


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Śro 8:45, 22 Lis 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2873
Przeczytał: 173 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 8:42, 22 Lis 2017    Temat postu:

wujzboj napisał:
Przyciąganie ziemskie istnieje niewątpliwie jako relacja zachodząca pomiędzy wieloma obserwacjami. Istnieje jako element teorii opisującej obserwacje przeprowadzane na poziomie świata makroskopowego. To nie ulega wątpliwości i faktycznie nie zależy od interpretacji doświadczenia


Jak to nie skoro jest właśnie elementem jednej z interpretacji doświadczenia w tej teorii. Nikt nie uchwycił "przyciągania". Siła pchająca ludzi ku Ziemi może przecież pochodzić z różnych stron i źródeł. Tak więc tłumaczenie tego akurat przez "przyciąganie" to uleganie tylko jednej z wielu nieskończenie możliwych interpretacji doświadczenia. I dlatego szaruś już dawno poległ. Nie ma zresztą czegoś takiego jak "czyste doświadczenie" bo samo doświadczenie nie mówi kompletnie nic bez jakiejś interpretacji. Aby w ogóle coś powiedzieć o doświadczeniu musisz użyć języka a ten jest najeżony teoriami od podszewki już w samej swej strukturze leksykalnej. Widać to zresztą nawet po samym słowie "przyciąganie" używanym na co dzień w języku potocznym

Tak przy okazji, nawet wśród fizyków istnieją spory w kwestii czy rzeczywiście istnieje przyciąganie, co lepiej niż cokolwiek unaocznia, że wszystko jest tu właśnie kwestią różnych interpretacji

gravity is indeed an illusion

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2873
Przeczytał: 173 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 9:19, 22 Lis 2017    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Jak na razie ty cały czas nie chwytasz, że miałeś wykazać, że to doświadczenie to właśnie przyciąganie i nic innego, co jest zależne od jakiejś interpretacji. No ale jak widać już zapomniałeś co palnąłeś na początku


Skoro tak się nazywa to jest właśnie przyciąganiem :D


Więc powinieneś teraz tak samo konsekwentnie uznać, że skoro komuś jedynie przyśni się, że rozmawiał z kosmitami i tak to potem sobie nazwie, to jest to właśnie "rozmową"

szaryobywatel napisał:
Możesz je sobie nazwać inaczej, np. byciem matołem, jakościowo bez znaczenia. Doświadczenie może być dalej, poza nadaniem mu nazwy, tłumaczone w ramach jakichś teorii (interpretacji czym ono jest). Tam jest już czymś więcej niż tylko nazwą, tą samą bądź zmienioną na taką która lepiej oddaje jego własności


Dopiero co zaprzeczałeś, że "przyciąganie" jest interpretacją doświadczenia, a teraz zaprzeczyłeś sobie pisząc, że jest to jednak interpretacja, więc jest wreszcie jakiś postęp

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Przyciąganie nie jest procesem. Ależ wzniosłe. I po kolejnych ciągach generowanych przez ciebie pustych treściowo fraz i bawienia się w kotka i myszkę nadal nie napisałeś czym dokładnie to twoje przenajświętsze "przyciąganie" jest. Czyli chcesz powiedzieć, że przez kilka postów po prostu majaczyeś sam nie wiesz o czym


Od posiadania pustki pomiędzy uszami i majaczenia bez sensu, to my już mamy tutaj specjalistę. Miałeś napisać czemu wg Ciebie przyciąganie jest dawno nieaktualnym i zarzuconym pojęciem w fizyce


Dalsze uskutecznianie spychologii gdy nie jesteś w stanie czegoś uzasadnić. Poza przekomarzankami na poziomie piaskownicy to jeszcze jedna rzecz, którą dość dobrze opanowałeś. Masz jednak więcej talentów niż myślałem

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Powtórzyłeś trzeci raz tę samą brednię od nowa i nie stała się przez to mniejszą brednią. Więc jeszcze raz teza, z którą jedyne co jesteś w stanie zrobić to wymijać ją: Jeśli wszystko czego doświadcza solipsysta jest halucynacją to w tym momencie nie istnieje "przyciąganie", które postulowałeś jako coś realnego ale z którym tak wdepnąłeś


Uzasadnij zatem że jest to bzdura, bo w świetle tego co napisałem Twoje stwierdzenie jest nawet głupsze od Ciebie


Znowu spychologia maskująca kompletną pustkę twoich wypocin. A w świetle tego co napisałeś o przyciąganiu w kontekście solipsyzmu to właśnie sromotnie poległeś bo sam dopuściłeś opcję, że "świat zewnętrzny" może być jedynie wytworem iluzji solipsysty. Przypomnijmy:

"Solipsysta śni lub ma halucynacje albo w obiektywnym świecie albo w swoim umyśle. Sen lub halucynacje są generowane albo przez umysł solipsysty zawarty w świecie, albo przez część jego umysłu który jest całym światem"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/subiektywne-pojecie-sensu,10359.html#350685

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Ponownie tylko potwierdziłeś, że przekomarzanki na poziomie piaskownicy to przynajmniej jedna jedyna rzecz, którą w miarę dobrze opanowałeś


Jaki dyskutant, taki poziom dyskusji.


No kiepski z ciebie dyskutant, więc i mierna dyskusja. To prawda


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Śro 9:20, 22 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1892
Przeczytał: 103 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:05, 22 Lis 2017    Temat postu:

fedor napisał:
Tylko jak wiesz, że sens z doświadczenia "wypływa", bez przyjęcia wcześniej określonych kryteriów tego czym jest ten sens. Musisz przyjąć te kryteria arbitralnie zanim pojawi się doświadczenie. Nadal więc pozostaje nierozwiązany dylemat jaki zasygnalizowałem na wstępie: Ale jak odnieść do doświadczenia samą tezę, że sensowne są tylko te zdania, które można odnieść do doświadczenia? Nikt nawet nie zdefiniował warunków takiego doświadczalnego eksperymentu potwierdzającego samą tę tezę i sam ten eksperyment byłby zresztą bez sensu bo musiałby z góry i jeszcze przed doświadczeniem zakładać jako słuszną tezę o doświadczeniu, której przecież ma dopiero dowieść

I nie żebym miał coś przeciwko takiemu arbitralnemu przyjmowaniu co jest sensowne, a co nie. Jestem wyłącznie przeciwko udawaniu, że można inaczej. Nie można, tak samo jak nie można wyciągnąć się samemu z bagna za włosy


Sensowne nie są tylko te zdania które można odnieść do doświadczenia. Co więcej, zdania opisujące abstrakcje matematyczne które nigdy nie będą doświadczone, są bardziej sensowne od zdań naturalnego języka typu: "jestem głodny". Im bliżej coś jest doświadczenia, tym mniej sensowny tego opis.

fedor napisał:
Jak to nie skoro jest właśnie elementem jednej z interpretacji doświadczenia w tej teorii. Nikt nie uchwycił "przyciągania". Siła pchająca ludzi ku Ziemi może przecież pochodzić z różnych stron i źródeł. Tak więc tłumaczenie tego akurat przez "przyciąganie" to uleganie tylko jednej z wielu nieskończenie możliwych interpretacji doświadczenia. I dlatego szaruś już dawno poległ. Nie ma zresztą czegoś takiego jak "czyste doświadczenie" bo samo doświadczenie nie mówi kompletnie nic bez jakiejś interpretacji. Aby w ogóle coś powiedzieć o doświadczeniu musisz użyć języka a ten jest najeżony teoriami od podszewki już w samej swej strukturze leksykalnej. Widać to zresztą nawet po samym słowie "przyciąganie" używanym na co dzień w języku potocznym

Tak przy okazji, nawet wśród fizyków istnieją spory w kwestii czy rzeczywiście istnieje przyciąganie, co lepiej niż cokolwiek unaocznia, że wszystko jest tu właśnie kwestią różnych interpretacji

gravity is indeed an illusion

[link widoczny dla zalogowanych]


Jebłem.

fedor napisał:
Więc powinieneś teraz tak samo konsekwentnie uznać, że skoro komuś jedynie przyśni się, że rozmawiał z kosmitami i tak to potem sobie nazwie, to jest to właśnie "rozmową"


W odpowiednim sensie jest to rozmowa.

fedor napisał:
Dopiero co zaprzeczałeś, że "przyciąganie" jest interpretacją doświadczenia, a teraz zaprzeczyłeś sobie pisząc, że jest to jednak interpretacja, więc jest wreszcie jakiś postęp


Nie, to Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

fedor napisał:
Dalsze uskutecznianie spychologii gdy nie jesteś w stanie czegoś uzasadnić. Poza przekomarzankami na poziomie piaskownicy to jeszcze jedna rzecz, którą dość dobrze opanowałeś. Masz jednak więcej talentów niż myślałem


Szczerze mówiąc nie jestem pewien czy to projekcja czy trollowanie.

fedor napisał:
Znowu spychologia maskująca kompletną pustkę twoich wypocin. A w świetle tego co napisałeś o przyciąganiu w kontekście solipsyzmu to właśnie sromotnie poległeś bo sam dopuściłeś opcję, że "świat zewnętrzny" może być jedynie wytworem iluzji solipsysty. Przypomnijmy:

"Solipsysta śni lub ma halucynacje albo w obiektywnym świecie albo w swoim umyśle. Sen lub halucynacje są generowane albo przez umysł solipsysty zawarty w świecie, albo przez część jego umysłu który jest całym światem"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/subiektywne-pojecie-sensu,10359.html#350685


Jeżeli nie ma różnicy jakościowej pomiędzy obiektywną rzeczywistością a umysłem, to pojęcie realności jest bez sensu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2873
Przeczytał: 173 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:02, 22 Lis 2017    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Tylko jak wiesz, że sens z doświadczenia "wypływa", bez przyjęcia wcześniej określonych kryteriów tego czym jest ten sens. Musisz przyjąć te kryteria arbitralnie zanim pojawi się doświadczenie. Nadal więc pozostaje nierozwiązany dylemat jaki zasygnalizowałem na wstępie: Ale jak odnieść do doświadczenia samą tezę, że sensowne są tylko te zdania, które można odnieść do doświadczenia? Nikt nawet nie zdefiniował warunków takiego doświadczalnego eksperymentu potwierdzającego samą tę tezę i sam ten eksperyment byłby zresztą bez sensu bo musiałby z góry i jeszcze przed doświadczeniem zakładać jako słuszną tezę o doświadczeniu, której przecież ma dopiero dowieść

I nie żebym miał coś przeciwko takiemu arbitralnemu przyjmowaniu co jest sensowne, a co nie. Jestem wyłącznie przeciwko udawaniu, że można inaczej. Nie można, tak samo jak nie można wyciągnąć się samemu z bagna za włosy


Sensowne nie są tylko te zdania które można odnieść do doświadczenia. Co więcej, zdania opisujące abstrakcje matematyczne które nigdy nie będą doświadczone, są bardziej sensowne od zdań naturalnego języka typu: "jestem głodny". Im bliżej coś jest doświadczenia, tym mniej sensowny tego opis


No to ciekawe jak ustalasz "sens" czegoś bez odniesienia się do jakiegokolwiek doświadczenia. Ciekawe też czemu wcześniej regularnie przypierdalałeś się na forum do teistów, że nie potrafią odnieść jakichś swoich twierdzeń do doświadczenia, a teraz ci to już nagle nie przeszkadza w nazywaniu twierdzeń nie odniesionych do doświadczenia "sensownymi". Ale to tylko taki mały przykład hipokryzji i niekonsekwencji u kolejnego ateisty, jednej z wielu

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Jak to nie skoro jest właśnie elementem jednej z interpretacji doświadczenia w tej teorii. Nikt nie uchwycił "przyciągania". Siła pchająca ludzi ku Ziemi może przecież pochodzić z różnych stron i źródeł. Tak więc tłumaczenie tego akurat przez "przyciąganie" to uleganie tylko jednej z wielu nieskończenie możliwych interpretacji doświadczenia. I dlatego szaruś już dawno poległ. Nie ma zresztą czegoś takiego jak "czyste doświadczenie" bo samo doświadczenie nie mówi kompletnie nic bez jakiejś interpretacji. Aby w ogóle coś powiedzieć o doświadczeniu musisz użyć języka a ten jest najeżony teoriami od podszewki już w samej swej strukturze leksykalnej. Widać to zresztą nawet po samym słowie "przyciąganie" używanym na co dzień w języku potocznym

Tak przy okazji, nawet wśród fizyków istnieją spory w kwestii czy rzeczywiście istnieje przyciąganie, co lepiej niż cokolwiek unaocznia, że wszystko jest tu właśnie kwestią różnych interpretacji

gravity is indeed an illusion

[link widoczny dla zalogowanych]


Jebłem


Super argument, przekonałeś mnie

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Więc powinieneś teraz tak samo konsekwentnie uznać, że skoro komuś jedynie przyśni się, że rozmawiał z kosmitami i tak to potem sobie nazwie, to jest to właśnie "rozmową"


W odpowiednim sensie jest to rozmowa


Jasne. "W odpowiednim sensie", pod co można podciągnąć wszystko i nic, czyli po prostu kompletnie nic to nie oznacza. Czyli mamy znowu rozmywanie przez ciebie znaczenia, tylko dlatego, że ośmieszyło to twoją głupią odpowiedź

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Dopiero co zaprzeczałeś, że "przyciąganie" jest interpretacją doświadczenia, a teraz zaprzeczyłeś sobie pisząc, że jest to jednak interpretacja, więc jest wreszcie jakiś postęp


Nie, to Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem


Jasne. Super "argument", po prostu wirtuozeria merytoryki

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Dalsze uskutecznianie spychologii gdy nie jesteś w stanie czegoś uzasadnić. Poza przekomarzankami na poziomie piaskownicy to jeszcze jedna rzecz, którą dość dobrze opanowałeś. Masz jednak więcej talentów niż myślałem


Szczerze mówiąc nie jestem pewien czy to projekcja czy trollowanie


Kolejny super "argument" i po prostu wirtuozeria merytoryki

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Znowu spychologia maskująca kompletną pustkę twoich wypocin. A w świetle tego co napisałeś o przyciąganiu w kontekście solipsyzmu to właśnie sromotnie poległeś bo sam dopuściłeś opcję, że "świat zewnętrzny" może być jedynie wytworem iluzji solipsysty. Przypomnijmy:

"Solipsysta śni lub ma halucynacje albo w obiektywnym świecie albo w swoim umyśle. Sen lub halucynacje są generowane albo przez umysł solipsysty zawarty w świecie, albo przez część jego umysłu który jest całym światem"

http://www.sfinia.fora.pl/filozofia,4/subiektywne-pojecie-sensu,10359.html#350685


Jeżeli nie ma różnicy jakościowej pomiędzy obiektywną rzeczywistością a umysłem, to pojęcie realności jest bez sensu


Czyli właśnie ostatecznie przypieczętowałeś uwalenie swojej własnej pisaniny o kilka postów wcześniej, że w solipsyzmie pojęcie takie jak "przyciąganie" jest jak najbardziej realnym zjawiskiem


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Śro 16:04, 22 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1892
Przeczytał: 103 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:06, 22 Lis 2017    Temat postu:

fedor napisał:
No to ciekawe jak ustalasz "sens" czegoś bez odniesienia się do jakiegokolwiek doświadczenia.


Chodzi o to że zdanie nie odnosi się do doświadczenia. Jego sensowność poznaje się poprzez doświadczenie, a ona sama nie jest wytworem doświadczenia.

fedor napisał:
Ciekawe też czemu wcześniej regularnie przypierdalałeś się na forum do teistów, że nie potrafią odnieść jakichś swoich twierdzeń do doświadczenia, a teraz ci to już nagle nie przeszkadza w nazywaniu twierdzeń nie odniesionych do doświadczenia "sensownymi". Ale to tylko taki mały przykład hipokryzji i niekonsekwencji u kolejnego ateisty, jednej z wielu


Chyba Ci się coś pomyliło, jak zwykle. Teiści wierzą że absolut jest osobą, jednocześnie nie przedstawiając sensownej koncepcji nieograniczonej osoby. Równie dobrze mogliby wierzyć że absolut jest telewizorem.

fedor napisał:
Jasne. "W odpowiednim sensie", pod co można podciągnąć wszystko i nic, czyli po prostu kompletnie nic to nie oznacza. Czyli mamy znowu rozmywanie przez ciebie znaczenia, tylko dlatego, że ośmieszyło to twoją głupią odpowiedź


Ja tam nie wnikam jak Ty rozumiesz rozmowę która Ci się przyśniła. "Przyśniło mi się że" to chyba dość zrozumiały predykat, tylko nie dla fedorka. Chyba znowu dzisiaj nie wziął leków.

fedor napisał:
Czyli właśnie ostatecznie przypieczętowałeś uwalenie swojej własnej pisaniny o kilka postów wcześniej, że w solipsyzmie pojęcie takie jak "przyciąganie" jest jak najbardziej realnym zjawiskiem


W solipsyzmie jest odpowiednik realności (coś nie wygenerowanego przez część umysłu która halucynuje) znaczący dokładnie to samo co realność dla obiektywisty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2873
Przeczytał: 173 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:12, 22 Lis 2017    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
No to ciekawe jak ustalasz "sens" czegoś bez odniesienia się do jakiegokolwiek doświadczenia.


Chodzi o to że zdanie nie odnosi się do doświadczenia. Jego sensowność poznaje się poprzez doświadczenie, a ona sama nie jest wytworem doświadczenia


To są tylko twoje czysto arbitralne wymysły i odkąd odciąłeś sensowność zdań od doświadczenia nadal nie masz żadnego kryterium sensowności, wyrzucając z siebie tylko puste zdania

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Ciekawe też czemu wcześniej regularnie przypierdalałeś się na forum do teistów, że nie potrafią odnieść jakichś swoich twierdzeń do doświadczenia, a teraz ci to już nagle nie przeszkadza w nazywaniu twierdzeń nie odniesionych do doświadczenia "sensownymi". Ale to tylko taki mały przykład hipokryzji i niekonsekwencji u kolejnego ateisty, jednej z wielu


Chyba Ci się coś pomyliło, jak zwykle. Teiści wierzą że absolut jest osobą, jednocześnie nie przedstawiając sensownej koncepcji nieograniczonej osoby. Równie dobrze mogliby wierzyć że absolut jest telewizorem


To ciekawe z którego palucha to zlizałeś skoro odkąd odciąłeś sensowność zdań od doświadczenia nadal nie masz żadnego kryterium sensowności, wyrzucając z siebie tylko puste zdania

Poza tym nie trzeba mieć "sensownej koncepcji" czegoś aby coś uznawać, tak jest w zasadzie z każdym dowolnym pojęciem, które istnieje, z twoimi włącznie. To twoja czysta brednia bo sam nie jesteś w stanie zaprezentować nawet pojęcia tak podstawowego jak "sens" a majaczysz coś o tym, że ktoś nie przedstawił sensownej koncepcji czegoś tam. Nawet nie masz żadnej podstawy aby to ocenić bo sam nie przedstawiłeś żadnego kryterium sensu, co dobitnie pokazała już ta dyskusja, więc twoje twierdzenia po prostu obalają się same

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Jasne. "W odpowiednim sensie", pod co można podciągnąć wszystko i nic, czyli po prostu kompletnie nic to nie oznacza. Czyli mamy znowu rozmywanie przez ciebie znaczenia, tylko dlatego, że ośmieszyło to twoją głupią odpowiedź


Ja tam nie wnikam jak Ty rozumiesz rozmowę która Ci się przyśniła. "Przyśniło mi się że" to chyba dość zrozumiały predykat, tylko nie dla fedorka. Chyba znowu dzisiaj nie wziął leków


Czyli bez zmian: nadal mamy pisanie przez ciebie głupot i pajacowanie w celu odwrócenia uwagi od tego, że podłożyłeś się po raz kolejny. I nie pomoże ci nawet użycie słowa "predykat"

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Czyli właśnie ostatecznie przypieczętowałeś uwalenie swojej własnej pisaniny o kilka postów wcześniej, że w solipsyzmie pojęcie takie jak "przyciąganie" jest jak najbardziej realnym zjawiskiem


W solipsyzmie jest odpowiednik realności (coś nie wygenerowanego przez część umysłu która halucynuje) znaczący dokładnie to samo co realność dla obiektywisty.


Znowu kluczenie po meandrach groteski po tym gdy ośmieszyłeś się pisząc, że dla solipsysty "przyciąganie" jest czymś realnym i niezależnym od interpretacji doświadczenia


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Śro 18:15, 22 Lis 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1892
Przeczytał: 103 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:12, 22 Lis 2017    Temat postu:

fedor napisał:
To są tylko twoje czysto arbitralne wymysły i odkąd odciąłeś sensowność zdań od doświadczenia nadal nie masz żadnego kryterium sensowności, wyrzucając z siebie tylko puste zdania


Pokaż mi ile zrozumiałeś i napisz jak odciąłem sensowność od doświadczenia i jaki to ma wpływ na podane przeze mnie kryterium sensowności.

fedor napisał:
Poza tym nie trzeba mieć "sensownej koncepcji" czegoś aby coś uznawać, tak jest w zasadzie z każdym dowolnym pojęciem, które istnieje, z twoimi włącznie.


Ale tylko według Jasia Lewandowskiego. Jeżeli mówimy o pojęciu, mówimy o sensownej koncepcji.

fedor napisał:
Czyli bez zmian: nadal mamy pisanie przez ciebie głupot i pajacowanie w celu odwrócenia uwagi od tego, że podłożyłeś się po raz kolejny. I nie pomoże ci nawet użycie słowa "predykat"


No tak, zapomniałem że Tobie można nawet pokazać coś palcem, dalej nie będziesz wiedział o co chodzi.

fedor napisał:
Znowu kluczenie po meandrach groteski po tym gdy ośmieszyłeś się pisząc, że dla solipsysty "przyciąganie" jest czymś realnym i niezależnym od interpretacji doświadczenia


Groteska to Twoje imię :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22503
Przeczytał: 21 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:30, 23 Lis 2017    Temat postu:

fedor napisał:
Zdanie "żeby wiedzieć, co z tym "czymś" zrobić, musisz się jakoś tego nauczyć", jest kompletnie puste treściowo i nie jest tym samym żadną procedurą weryfikacyjną. Nie mówi nic o świecie, tak samo jak pusta tautologia "pada albo nie pada"
wuj napisał:
To zdanie jest odwołaniem się do tego, co się doświadcza: do tego, co się postrzega, co i jak się odczuwa, co się pamięta, jakie się ma wyobrażenia, w jaki sposób daje się wyciągać wnioski, oceniać, dyskutować. Przyglądając się temu, możesz zbadać, na czym polega sensowność. Brak sensu odpowiada brakowi możliwości przypisania treści.; tu doświadczenie pojawia się jako treść zawarta w wypowiedzi. "To nie ma sensu" znaczy też często "to nie prowadzi do zamierzonego celu"; tu doświadczenie przemawia przez porównanie zamiarów ze skutkami.

/.../ O ile więc sens ma pozostać, to z doświadczenia on wypływa
fedor napisał:
Tylko jak wiesz, że sens z doświadczenia "wypływa", bez przyjęcia wcześniej określonych kryteriów tego czym jest ten sens. Musisz przyjąć te kryteria arbitralnie zanim pojawi się doświadczenie. Nadal więc pozostaje nierozwiązany dylemat jaki zasygnalizowałem na wstępie: Ale jak odnieść do doświadczenia samą tezę, że sensowne są tylko te zdania, które można odnieść do doświadczenia? Nikt nawet nie zdefiniował warunków takiego doświadczalnego eksperymentu potwierdzającego samą tę tezę i sam ten eksperyment byłby zresztą bez sensu bo musiałby z góry i jeszcze przed doświadczeniem zakładać jako słuszną tezę o doświadczeniu, której przecież ma dopiero dowieść

I nie żebym miał coś przeciwko takiemu arbitralnemu przyjmowaniu co jest sensowne, a co nie. Jestem wyłącznie przeciwko udawaniu, że można inaczej. Nie można, tak samo jak nie można wyciągnąć się samemu z bagna za włosy

Kiedy mówimy o stole, tak samo musimy przyjąć jakieś kryteria tego, że to jest stół. Takich kryteriów się nie udowadnia. To jest umowa należąca do języka (ewentualnie do żargonu, albo nawet do zbioru definicji utworzonych na potrzeby chwili). To miałem na myśli, pisząc:

wuj napisał:
To zdanie jest odwołaniem się do tego, co się doświadcza: do tego, co się postrzega, co i jak się odczuwa, co się pamięta, jakie się ma wyobrażenia, w jaki sposób daje się wyciągać wnioski, oceniać, dyskutować. Przyglądając się temu, możesz zbadać, na czym polega sensowność. Brak sensu odpowiada brakowi możliwości przypisania treści.; tu doświadczenie pojawia się jako treść zawarta w wypowiedzi. "To nie ma sensu" znaczy też często "to nie prowadzi do zamierzonego celu"; tu doświadczenie przemawia przez porównanie zamiarów ze skutkami.

Nie ma tu więc żadnego samodzielnego wyciągania się z bagna za włosy. To nie dowód, to sprawdzenie warunków potrzebnych do tego, by czemuś przypisać cechę o treści takiej, jak przymiot zazwyczaj określany słowem "sensowne".


wuj napisał:
Przyciąganie ziemskie istnieje niewątpliwie jako relacja zachodząca pomiędzy wieloma obserwacjami. Istnieje jako element teorii opisującej obserwacje przeprowadzane na poziomie świata makroskopowego. To nie ulega wątpliwości i faktycznie nie zależy od interpretacji doświadczenia

fedor napisał:
Jak to nie skoro jest właśnie elementem jednej z interpretacji doświadczenia w tej teorii. Nikt nie uchwycił "przyciągania". Siła pchająca ludzi ku Ziemi może przecież pochodzić z różnych stron i źródeł. Tak więc tłumaczenie tego akurat przez "przyciąganie" to uleganie tylko jednej z wielu nieskończenie możliwych interpretacji doświadczenia. I dlatego szaruś już dawno poległ. Nie ma zresztą czegoś takiego jak "czyste doświadczenie" bo samo doświadczenie nie mówi kompletnie nic bez jakiejś interpretacji. Aby w ogóle coś powiedzieć o doświadczeniu musisz użyć języka a ten jest najeżony teoriami od podszewki już w samej swej strukturze leksykalnej. Widać to zresztą nawet po samym słowie "przyciąganie" używanym na co dzień w języku potocznym

Tak przy okazji, nawet wśród fizyków istnieją spory w kwestii czy rzeczywiście istnieje przyciąganie, co lepiej niż cokolwiek unaocznia, że wszystko jest tu właśnie kwestią różnych interpretacji

Przyciąganie jest elementem konkretnej teorii. Być może da się wymyślić tysiąc innych teorii, równie skutecznie opisujących te same obserwacje i nie posiadających w sobie niczego, co przypominałoby to, co nazywamy przyciąganiem. To w niczym nie zmienia faktu, że przyciąganie jest elementem konkretnej teorii. I dlatego to bycie elementem jest faktem. Niezależnym od tego, za co uważamy elementy tej teorii i jakie jest nasze zdanie na temat relacji pomiędzy tymi elementami i rzeczywistością. To, że teoria jest też rodzajem interpretacji doświadczenia, nie ma tutaj żadnego znaczenia; to oczywiste, że nie o tego rodzaju interpretacjach jest tutaj mowa. Taki rodzaj interpretacji jest tutaj nazywany teoretycznym opisem doświadczenia. Interpretacja tego jest czymś, co wymaga danych SPOZA zbioru należącego do obszaru zainteresowania tej teorii.

Interpretacja zachodzi na poziomie meta-teorii, a nie na poziomie teorii. Teoria nie interpretuje siebie samej.

Gdy mowa jest o interpretacji doświadczenia w ramach teorii, to teoria jest meta-strukturą wobec zbioru danych, które ona opisuje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wujzboj
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 29 Lis 2005
Posty: 22503
Przeczytał: 21 tematów

Skąd: znad Odry
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:51, 23 Lis 2017    Temat postu:

Andy napisał:
Nie ma czegoś takiego jak obiektywny solipsyzm, jest albo solipsyzm Wuja albo mój. To bzdura, gdy wyobrazimy sobie solipsystę, który nie wierzy w nic poza sobą i przekonuje kogoś innego (po co skoro go nie ma?) żeby nie wierzył w nic poza sobą, czyli przekonuje to tego w co sam nie wierzy!
Solipsyzm jest tylko nieobalalny w monologu sam ze sobą typu: jak sam sobie udowodnię że to czy tamto (jak Kartezjusz) .
W dialogu solipsyzm jest bzdurą, tak jak jak mogę ogłosić wszem i wobec
"w tej chwili nie śnię że rozmawiam na Sfinii"
Ktoś kiedyś pisał że Bóg jest solipsystą - może gdyby był to Allah, ale Bóg w Trójcy do tego wszechwiedzący nie może być solipsystą.

Czy próbowałeś kiedyś założyć roboczo, że tylko ty istniejesz?

Jeśli nie, to spróbuj. Gdy to zrobisz, to zastanów się, czy z faktu, że to założenie robocze przyjąłeś na skutek przeczytanej na ekranie namowy wynika, że jest ono fałszywe.

Solipsysta może bez problemu dyskutować o solipsyzmie. Dla niego jest rodzaj dyskusji z samym sobą. Czynność podobna do, na przykład, użycia kalkulatora do przemnożenia dwóch liczb. Można to zrobić w pamięci, można na kartce papieru, można na kalkulatorze. Każda z tych metod ma swoje wady i zalety. To, z której się akurat skorzysta, zależy od sytuacji. Na przykład od tego, jakie są to liczby.

szaryobywatel napisał:
Co do własnej tożsamości, solipsysta też może nie mieć pewności. W końcu jedyne czym dysponuje to chwila teraźniejsza, w której zbiór doświadczeń układa się w "jestem tą osobą". Może robić to wierząc że w przyszłym życiu, albo za sekunde, będzie doświadczał rzeczywistości z perspektywy tamtej osoby którą przekonuje.

Bynajmniej. Co prawda ani solipsysta ani nikt inny nie jest w stanie powiedzieć, jak się ma jego pamięć do rzeczywistych przeszłych wydarzeń, ale to nie ta relacja tworzy tożsamość osoby. Osoba jest sobą także wtedy, gdy realna jest jedynie chwila teraźniejsza. Gdybym stworzył ciebie wraz z całą twoją pamięcią przeszłości i z planami na przyszłość i odczekał tylko tyle, ile potrzebujesz, by rzucić okiem na tę pamięć i te plany (a one dają po prostu pewien koloryt odczuciu istnienia siebie) a potem bym cię anihilował, to i tak miałbyś rację mówiąc w chwili swojego istnienia, że jesteś sobą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1892
Przeczytał: 103 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:14, 23 Lis 2017    Temat postu:

wujzboj napisał:
szaryobywatel napisał:
Co do własnej tożsamości, solipsysta też może nie mieć pewności. W końcu jedyne czym dysponuje to chwila teraźniejsza, w której zbiór doświadczeń układa się w "jestem tą osobą". Może robić to wierząc że w przyszłym życiu, albo za sekunde, będzie doświadczał rzeczywistości z perspektywy tamtej osoby którą przekonuje.

Bynajmniej. Co prawda ani solipsysta ani nikt inny nie jest w stanie powiedzieć, jak się ma jego pamięć do rzeczywistych przeszłych wydarzeń, ale to nie ta relacja tworzy tożsamość osoby. Osoba jest sobą także wtedy, gdy realna jest jedynie chwila teraźniejsza. Gdybym stworzył ciebie wraz z całą twoją pamięcią przeszłości i z planami na przyszłość i odczekał tylko tyle, ile potrzebujesz, by rzucić okiem na tę pamięć i te plany (a one dają po prostu pewien koloryt odczuciu istnienia siebie) a potem bym cię anihilował, to i tak miałbyś rację mówiąc w chwili swojego istnienia, że jesteś sobą.


Nie zrozumiałeś. Solipsysta wierzy że jest jedynym podmiotem doświadczającym i wszystko jest w jego umyśle, ale nie musi wierzyć w to że jest tożsamy z osobą. Może myśleć że ta osoba z której perspektywy doświadcza rzeczywistości, jest mu z jakiejś racji w chwili obecnej przypisana. Może losowo, może na zasadzie jakiejś karmy, ale nie musi siebie (podmiotu doświadczającego) z nią utożsamiać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2873
Przeczytał: 173 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 9:58, 23 Lis 2017    Temat postu:

wujzboj napisał:

Kiedy mówimy o stole, tak samo musimy przyjąć jakieś kryteria tego, że to jest stół. Takich kryteriów się nie udowadnia. To jest umowa


Jeśli sprowadzasz to do zagadnienia konwencji językowej to ok. Przynajmniej to sobie wyjaśniliśmy

wuj napisał:
Interpretacja zachodzi na poziomie meta-teorii, a nie na poziomie teorii. Teoria nie interpretuje siebie samej


Ale interpretuje doświadczenie. I o to mi chodziło. Meta-teorie do teorii to kolejna puszka pandory i zagadnienie, którego na razie nawet nie poruszałem


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Czw 10:01, 23 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
fedor




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 2873
Przeczytał: 173 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 10:54, 23 Lis 2017    Temat postu:

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
To są tylko twoje czysto arbitralne wymysły i odkąd odciąłeś sensowność zdań od doświadczenia nadal nie masz żadnego kryterium sensowności, wyrzucając z siebie tylko puste zdania


Pokaż mi ile zrozumiałeś i napisz jak odciąłem sensowność od doświadczenia i jaki to ma wpływ na podane przeze mnie kryterium sensowności


Znowu zabawa w kotka i myszkę bo niezależnie od tego jak odpowiesz będziesz tu udupiony. A więc wróćmy do tego co napisałeś: "Chodzi o to że zdanie nie odnosi się do doświadczenia. Jego sensowność poznaje się poprzez doświadczenie, a ona sama nie jest wytworem doświadczenia"

Weźmy ten fragment: "sensowność poznaje się poprzez doświadczenie, a ona sama nie jest wytworem doświadczenia". Jest to po prostu wewnętrznie sprzeczny bełkot. Jeśli coś poznaje się przez doświadczenie, to jest to jak najbardziej wytworem doświadczenia. Inaczej w ogóle nie ma po co mówić o tym w kontekście doświadczenia. Produkujesz już tylko takie śliskie zdanka żeby w razie czego zjeść ciastko i potem dalej je mieć. Pominąwszy to, że jest to poznawczo puste i miałkie, bo bierzesz to sobie z sufitu, to jest to również samo w sobie sprzeczne

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Poza tym nie trzeba mieć "sensownej koncepcji" czegoś aby coś uznawać, tak jest w zasadzie z każdym dowolnym pojęciem, które istnieje, z twoimi włącznie.


Jeżeli mówimy o pojęciu, mówimy o sensownej koncepcji


To w takim razie przedstaw sensowną koncepcję sensu. Jak na razie tego nie zrobiłeś więc jakiekolwiek twoje wypowiadanie się o sensie koncepcji i innych światopoglądów jest pustym i nic nie wnoszącym paplaniem

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Czyli bez zmian: nadal mamy pisanie przez ciebie głupot i pajacowanie w celu odwrócenia uwagi od tego, że podłożyłeś się po raz kolejny. I nie pomoże ci nawet użycie słowa "predykat"


No tak, zapomniałem że Tobie można nawet pokazać coś palcem, dalej nie będziesz wiedział o co chodzi


No i nadal bez zmian: dalej mamy pisanie przez ciebie głupot i pajacowanie w celu odwrócenia uwagi od tego, że podłożyłeś się po raz kolejny

szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
Znowu kluczenie po meandrach groteski po tym gdy ośmieszyłeś się pisząc, że dla solipsysty "przyciąganie" jest czymś realnym i niezależnym od interpretacji doświadczenia


Groteska to Twoje imię :D


Nadal tylko pustka. Nic więcej nie masz i nigdy nie miałeś, poza pozorami


Ostatnio zmieniony przez fedor dnia Czw 10:56, 23 Lis 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 16339
Przeczytał: 106 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:24, 23 Lis 2017    Temat postu:

Tak sobie pomyślałem, obserwując tę (ciekawą :brawo: ) dyskusję, że cenne byłoby, aby każdy kto coś na temat sensu chce się wypowiedzieć, odpowiedział (choćby prywatnie, we własnych myślach) na następujące pytanie:
jaka jest różnica pomiędzy aktualnym pojęciem sensu w danej kwestii, a zwykłym "tak mi się wydaje, że tak jest OK".
Bo odnoszę wrażenie, iż spora część ludzi domyślnie przyjmuje swoje prywatne poczucie sensu jako "sensowność w ogóle", a nie przeszkadza im zbytnio nawet to, że jedynym argumentem za takim utożsamieniem jest arbitralne widzimisię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1892
Przeczytał: 103 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:33, 23 Lis 2017    Temat postu:

fedor napisał:
szaryobywatel napisał:
fedor napisał:
To są tylko twoje czysto arbitralne wymysły i odkąd odciąłeś sensowność zdań od doświadczenia nadal nie masz żadnego kryterium sensowności, wyrzucając z siebie tylko puste zdania


Pokaż mi ile zrozumiałeś i napisz jak odciąłem sensowność od doświadczenia i jaki to ma wpływ na podane przeze mnie kryterium sensowności


Znowu zabawa w kotka i myszkę bo niezależnie od tego jak odpowiesz będziesz tu udupiony.


Czyli nic nie zrozumiałeś, jak zwykle.

fedor napisał:
A więc wróćmy do tego co napisałeś: "Chodzi o to że zdanie nie odnosi się do doświadczenia. Jego sensowność poznaje się poprzez doświadczenie, a ona sama nie jest wytworem doświadczenia"

Weźmy ten fragment: "sensowność poznaje się poprzez doświadczenie, a ona sama nie jest wytworem doświadczenia". Jest to po prostu wewnętrznie sprzeczny bełkot. Jeśli coś poznaje się przez doświadczenie, to jest to jak najbardziej wytworem doświadczenia. Inaczej w ogóle nie ma po co mówić o tym w kontekście doświadczenia. Produkujesz już tylko takie śliskie zdanka żeby w razie czego zjeść ciastko i potem dalej je mieć. Pominąwszy to, że jest to poznawczo puste i miałkie, bo bierzesz to sobie z sufitu, to jest to również samo w sobie sprzeczne


A więc niech fedorek wytłumaczy się ze swoich mądrości, jak jest to wewnętrznie sprzeczny bełkot? Jak to: "Jeśli coś poznaje się przez doświadczenie, to jest to jak najbardziej wytworem doświadczenia"?
PS: "wewnętrznie sprzeczny bełkot" to dobra ksywa dla Ciebie :D

fedor napisał:
To w takim razie przedstaw sensowną koncepcję sensu. Jak na razie tego nie zrobiłeś więc jakiekolwiek twoje wypowiadanie się o sensie koncepcji i innych światopoglądów jest pustym i nic nie wnoszącym paplaniem


Mam się powtarzać? Ok, ale jak mnie ładnie poprosisz.

fedor napisał:
Nadal tylko pustka. Nic więcej nie masz i nigdy nie miałeś, poza pozorami


Piękny opis samego siebie tutaj podałeś.
Ogólnie to Ty byś pragnął tego żeby wszystko było tak samo "puste" i "nic nie znaczące", ale czy wtedy na pewno można się poczuć bezpieczniej ze swoją głupkowatą wiarą we wszechmogący telewizor?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
szaryobywatel




Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 1892
Przeczytał: 103 tematy


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:36, 23 Lis 2017    Temat postu:

Michał Dyszyński napisał:

Bo odnoszę wrażenie, iż spora część ludzi domyślnie przyjmuje swoje prywatne poczucie sensu jako "sensowność w ogóle", a nie przeszkadza im zbytnio nawet to, że jedynym argumentem za takim utożsamieniem jest arbitralne widzimisię.


Zwłaszcza Ty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 2 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin