Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wyobraźmy sobie że nas nie ma
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
towarzyski.pelikan




Dołączył: 19 Sie 2018
Posty: 683
Przeczytał: 42 tematy


PostWysłany: Pią 9:38, 31 Sie 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:
To jest bardziej skomplikowane, bo mózg nie działa w próżni.


Brawo. Teraz tylko się zastanów, co to oznacza. Mózg nie może w ogóle działać bez świadomości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:28, 31 Sie 2018    Temat postu:

Czym jest postrzeganie? Chodzi tylko o widzenie czy też inną formę doświadczania czy też może o każdą formę interakcji. Gdy coś nie wchodzi z niczym w interakcje to praktycznie tego nie ma( może jest ale nie ma możliwości aby tego doświadczyć), gdy pojawia się interakcja staje się coś, możemy stwierdzić że coś istnieje.

I znów wracamy w praktyce do definicji istnienia i nieistnienia, a ja znów mam nieodparte wrażenie że to tylko dwie strony tej samej monety i że bez siebie nie mogą ani istnieć ani nie istnieć, są nijakie, są wszystkim i niczym i dopiero subiektywne postrzeganie 'stwarza' coś i nic.

Gdy próbuję sobie wyobrazić że nie mnie nie ma to dochodzi do sytuacji gdy muszę sobie wyobrazić brak wyobrażającego, co jest i nie jest prawdą, bo postrzeganie jako coś czego nie da się postrzegać, nie podlega obserwacji w pewnym sensie nie istnieje a w pewnym jest czymś jedynym i niezmiennym i tylko subiektywne punkty doświadczania mogą stworzyć iluzję że postrzeganie jest rozproszone.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5664
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:17, 31 Sie 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Dyskurs napisał:
To jest bardziej skomplikowane, bo mózg nie działa w próżni.


Brawo. Teraz tylko się zastanów, co to oznacza. Mózg nie może w ogóle działać bez świadomości.


Może działać bez świadomości.
Chyba w śpiączce. Chociaż nadal jest wiele pytań. Czy człowiek w śpiączce jest świadomy

[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5664
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:18, 31 Sie 2018    Temat postu:

Wybitny neurolog i humanista Antonio R. Damasio, który wraz z żoną stworzył w Iowa w USA centrum badawcze uznawane za jeden z najważniejszych ośrodków w dziedzinie badań neurologicznych zaburzeń umysłu i zachowań, z całą mocą zaprzecza dualizmowi, jakim przesiąknięta jest myśl Zachodu: umysł a ciało, rozum a uczucia, wyjaśnianie na gruncie biologii a wyjaśnianie na gruncie kultury. Uczony ten wykorzystał w neurologii idee Spinozy (zob. Damasio, 2005a, 2005b). Recenzent jednej z jego książek pięknie napisał, iż Damasio „pozwala nam dostrzec, być może po raz pierwszy, głębokie powiązanie pomiędzy różnymi rejonami tkanki nerwowej z jednej strony a wyżynami i dnem ludzkiego doświadczenia z drugiej” (zob. Damasio, 2002).
W Polsce znaczenie filozofii, psychosomatyki, a także pedagogiki w medycynie wyraźnie dostrzega Jan Tatoń (2003). Godne polecenia wszystkim lekarzom jest jego przesłanie, które brzmi: „Lekarz powinien poznawać osobowość chorego w pełni: zarówno problematykę psychiczną, jak i biologiczną, a także społeczną, czyli cały psychosomatyczny zakres choroby” (s. 15). Zacytujmy także jeszcze inne znamienne i ważkie słowa tego autora: „Specjalizacje i kierunki medyczne zajmują się fragmentami problemów ludzkich, z tego powodu łatwo tracą perspektywę egzystencji człowieka jako całości. Filozofia medycyny, zespalając i uogólniając dorobek specjalistyczny, tę perspektywę może przywrócić” (s. 62). Tatoń jako lekarz dostrzega także ogromną rolę pedagogiki – jeden z rozdziałów cytowanej książki zatytułował: „Człowiek chory musi być mądrzejszy – pedagogika jako metoda oddziaływania leczniczego”.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:42, 31 Sie 2018    Temat postu:

Generalnie rozpatrywanie czegoś w oderwaniu od reszty systemu jest korzystne tylko w specyficznych okolicznościach. Jesteśmy sprzężonym systemem ciała umysłu i sądzę że także duszy, każdy element oddziałuje z każdym w obydwie strony. To jak bardzo psychika potrafi wpływać na ciało bywa zdumiewające i często tego typu zjawiska określa się wręcz mianem cudu.

Co do samego pojęcia świadomości mam wrażenie że to słowo ma różne znaczenia, które nie są sprzeczne ale się uzupełniają - świadomość jako wynik pracy umysłu, który składa się jeszcze z podświadomości i która ma różne stany na które można dość łatwo wpływać metodami materialnymi; świadomość jako samoświadomość, mająca dużo wspólnego z poczuciem 'ja' z tożsamością, oraz świadomość jako niezależny obserwator, mający coś bardziej wspólnego z duszą niż z umysłem.

Przy rozmowach o świadomości zawsze pojawia się kwestia 'ja' , czyli tego z czym się utożsamiamy czyli kim sądzę że jestem a co mam. Bo inaczej wygląda to z perspektywy osoby która uważa że jest swoimi myślami i że gdy nie myśli to jej nie ma, a zupełnie inaczej gdy istnieje poczucie doświadczania myśli, korzystania z intelektu a nie bycia nim...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Andy72




Dołączył: 30 Sie 2010
Posty: 2541
Przeczytał: 26 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 22:09, 31 Sie 2018    Temat postu:

To że nie możemy wyobrazić sobie że nas nie będzie, jest dowodem przeciw ateizmowi. Irbisol, skoro nawet nie potrafisz wyobrazić sobie że Cię nie ma, to jak wierzyć w to że Cię nie będzie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8261
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 0:11, 01 Wrz 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs napisał:
Semele napisał:
Wracamy do dyskusji o polipsyzmie?

Wszystko istnieje gdy jest postrzegane. To takie założenie.
Gdy przetaje być postrzegane przez nas, dla nas nie istnieje.
Istnieje nadal jednak bo kornik dalej ryje a Bóg obserwuje.:-) :-)
Proces życia wszelkich organizmów żywych na Ziemi, którzy niektórzy dla komfortu psychicznego i emocjonalnego określają mianem Boga "obserwuje" systemami nerwowymi tych organizmów żywych we współpracy z ich percepcja i środowiskiem tworzac konglomerat percepcji "tańczącej" kiedy człowiek jako najwyższy instynkt tylko myśląc o cytrynie ślini się jak niemowlak z paluszkami w buzi i nie chodzi o slone lecz wlasne :)

John Lennon napisał:
Imagine there is no heaven. It is easy if you try ... Wyobraź sobie, że nie ma nieba. To łatwe, jeśli spróbujesz ...
-> https://youtu.be/YkgkThdzX-8


Nie rozumiem tej wypowiedzi. Obserwuje się systemem nerwowym??


Cytat:
The nervous system allows organisms to sense, organize, and react to information in the environment. The basic unit of the nervous system is the neuron. Synapses form between the neurons, allowing them to communicate to other neurons or other systems in the body. The general flow of information is that the peripheral nervous system (PNS) takes in information through sensory neurons, then sends it to the central nervous system (CNS) to be processed. After processing, the CNS “tells” the PNS what to do—what muscles to flex, whether the lungs need more oxygen, which limbs need more blood, any number of biological processes—and the PNS makes it happen through muscle control. The neurons responsible for taking information to the CNS are known as afferent neurons, while the neurons that carry the responses from the CNS to the PNS are known as efferent neurons. - Układ nerwowy pozwala organizmom wyczuwać, organizować i reagować na informację w środowisku. Podstawową jednostką układu nerwowego jest neuron. Forma synaps pomiędzy neuronami, umożliwiająca komunikowanie się z innymi neuronami lub innymi systemami w ciele. Ogólny przepływ informacji jest taki, że obwodowy układ nerwowy pobiera informację przez neurony czuciowe, a następnie przesyła je do centralnego układu nerwowego, który je przetwarza. Po przetworzeniu, centralny uklad nerwowy przekazuje obwodowemu ukladowi nerwowemu co zrobić - jakie mięśnie się uginają, czy płuca potrzebują więcej tlenu, które kończyny potrzebują więcej krwi, dowolnej liczby procesów biologicznych - a obwodowy uklad nerwowy powoduje to poprzez kontrolę mięśni. Neurony odpowiedzialne za pobieranie informacji do obwodowego ukladu nerwowego są znane jako neurony dosrodkowe, podczas gdy neurony, które przenoszą odpowiedzi z obwodowego ukladu nerwowego do obwodowego są znane jako neurony odprowadzające.
-> [link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8261
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 1:05, 01 Wrz 2018    Temat postu:

towarzyski.pelikan napisał:
Dyskurs napisał:
To jest bardziej skomplikowane, bo mózg nie działa w próżni.


Brawo. Teraz tylko się zastanów, co to oznacza. Mózg nie może w ogóle działać bez świadomości.
Co miałam na myśli to fakt, który potwierdza neuronauka, że mózg transmituje artefakty ludzkich systemów nerwowych tworząc rzeczywistość percepcyjną kazdego czlowieka lecz z podkreśleniem, że umysł czlowieka czyli element, który pozwala jej/jemu być świadomym/a świata, własnych doświadczeń, myślec o nich i odczuwac to "siedziba" (metafora) ludzkiej świadomości, której służy mózg.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8261
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 1:18, 01 Wrz 2018    Temat postu:

Semele napisał:
towarzyski.pelikan napisał:
Dyskurs napisał:
To jest bardziej skomplikowane, bo mózg nie działa w próżni.


Brawo. Teraz tylko się zastanów, co to oznacza. Mózg nie może w ogóle działać bez świadomości.


Może działać bez świadomości.
Chyba w śpiączce. Chociaż nadal jest wiele pytań. Czy człowiek w śpiączce jest świadomy

[link widoczny dla zalogowanych]
Demencja niszczy obszary mózgu odpowiedzialne za pamięć i możliwość uczenia się. Konsekwencją jest utrata osobowości kiedy postępująca demencja tworzy osobowość zastępczą agresywnej natury. Jeśli umysł zdefiniujemy roboczo za neuronauka jako element człowieka, który pozwala jej/jemu być świadomym świata, jego doświadczania, myślenia o nim i odczuwania, to zmuszeni jesteśmy do konkluzji, że osoba w stanie szybko postępującej demencji staje się nieświadoma swojego otoczenia z powodu braku możliwości korelacji bodźców z podświadomością, braku doświadczania, myślenia i odczuwania otoczenia z powodu "mechanicznych" zachowań (głównie frustracji) osobowości zastępczej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8261
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 1:26, 01 Wrz 2018    Temat postu:

Andy72 napisał:
To że nie możemy wyobrazić sobie że nas nie będzie, jest dowodem przeciw ateizmowi. Irbisol, skoro nawet nie potrafisz wyobrazić sobie że Cię nie ma, to jak wierzyć w to że Cię nie będzie?
Do nieuniknionej prawdy, że każdy człowiek rodzi się ze śmiertelną chorobą i musi umrzeć potrzeba powoli przyzwyczajać ego skracając "łańcuch". Jeśli się tego przez pokorę nie czyni, to wierzenie w nieśmiertelność jest pewne. Śmierć człowieka tak samo jest naturalnie zakodowana w protoplazmie jak narodziny. Kwestia jest czy człowiek u schyłku życia jest psychiczne z tym nieunikonionym faktem pogodzony czy nie. Jeśli tak, to ma lżejszą śmierć bez żadnych żalów czy roszczeń. Jeśli nie, to cierpi na własne życzenie. Dla mnie myślenie, że któregoś dnia nie będzie mnie jest tak naturalne jak oddychanie, które jak każdy człowiek mam zakodowane z funkcji mózgu zachowawczego/gadziego i nie muszę o nim myśleć. Ale to płytkie oddychanie. Bo jak medytuję i koncentuje mój "małpi" umysł na oddechu, to oddycham głęboko przeponą i to pochodzi z mojej uwagi za która podąża energia mojego mózgu i unosi mnie w stan ciszy wewnętrznej, którą wiele tradycji świata określa mianem Boga a Wodz [i]Crawford jako najwyzszy instynkt samopoznania. :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Semele




Dołączył: 09 Lis 2014
Posty: 5664
Przeczytał: 85 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 8:23, 01 Wrz 2018    Temat postu:

Dyskurs
Cytat:
korelacji bodźców z podświadomością


Raczej z dotychczas zdobytymi doświadczeniami.
Ciekawym jest jednak, że ludzie z demencja doskonale pamiętają stare dzieje a zapominają gdzie zostawili telefon,


Ostatnio zmieniony przez Semele dnia Sob 8:27, 01 Wrz 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8261
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:20, 01 Wrz 2018    Temat postu:

Semele napisał:
Dyskurs
Cytat:
korelacji bodźców z podświadomością


Raczej z dotychczas zdobytymi doświadczeniami.
Ciekawym jest jednak, że ludzie z demencja doskonale pamiętają stare dzieje a zapominają gdzie zostawili telefon,
Niekoniecznie. To we wczesnym stadium demencji. Potem jest "terror" bo zanikaja zdolnosci motoryczne i potrzeba opieki 24 h.

Nie masz mozliwosci odpisywania na blogu wiec pisze tu o tym tutaj. Nie wiedzialam, ze "w Polsce ludzie przestaja wierzyc w Kosciol" :rotfl:

https://youtu.be/Q1XzW5rPX3s


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Sob 21:27, 01 Wrz 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:43, 02 Wrz 2018    Temat postu:

A czym jest podświadomość jak nie specyficznym zapisem zdobytych wcześniej doświadczeń? To nasza pamięć długotrwała czyli skojarzeniowa, zawierająca nie tylko fakty jakich doświadczyliśmy przez zmysły, ale także to co odczuliśmy wewnętrznie, myśli, emocje, to zarówno dane jak i drogi dostępu do nich przez inne dane, niesamowicie zawiła sieć połączeń. To magazyn gdzie ścieżki transportu informacji podlegając ciągłym przeobrażeniom.

Czy potrafię sobie wyobrazić że nic nie pamiętam - tak, dlatego nie utożsamiam się z moją pamięcią.
Sądzę że pamięć tylko mam i nawet gdyby mi ktoś ją podmienił na jakąś inną dalej będę, tylko pytanie kim? Sobą? Z innym imieniem i wspomnieniami. Do tego ktoś mi podmienił otoczenie aby było kompatybilne z moimi nowymi wspomnieniami. Z jednej strony będę kimś innym ale czy przestanę być sobą?

Wyobrażenie sobie że nas nie ma wymusza poszukiwanie odpowiedzi na pytanie :kim jestem a co tylko mam, bo to co mam mogę utracić, to co pozostanie powinno być trwałe...
Można pojąć czym jest nasza esencja :D

Napisanie odpowiedzi to kilka kliknięć, problem z nią jest taki że gdy ktoś wie kim jest to tego nie potrzebuje, a jeśli nie wie to nic mu gotowa odpowiedź nie da, bo to coś co aby zrozumieć trzeba poczuć... Tak samo jak miłość - dopóki ktoś jej nie poczuje żadne opisy nic mu nie dadzą, mogą naprowadzić na dobry lub zły trop i tyle, a to czy na dobry czy zły zależy od jego doświadczeń...

Dyskurs - ja też mam wrażenie że ludzie przestają wierzyć w Kościół, ciągle trwa gra pozorów, ale wielu ludzi chodzi do kościoła z przyzwyczajenia a nie z wiary, wielu wierzy w Boga ale nie w Kościół.
Gdy się w coś prawdziwie wierzy powinny za tym iść czyny, a tak mamy możliwość oglądać hipokryzję na poziomie : iść na mszę a po niej obsmarować księdza i Kościół przy niedzielnym obiadku ;) Twierdzić że jest się katolikiem ale nie znać Biblii ani KKK, przykazania interpretować po swojemu i oczywiście narzekać na Kościół itd. Oczywiście że jest garść fanatyków, garść ludzi którzy wierzą szczerze w Boga i mają to dobrze przemyślane, ale większość to katolicy z tradycji nie z świadomego wyboru , jak to ładnie Michał określił teiści naiwni.

Ale nie dotyczy to tylko religii - ludzie po prostu zapamiętali jako dzieci że mają takie a takie imię i zapamiętali że są katolikami, mają jakiś pogląd ale po prostu go dostali od otoczenia i tak go mają ale nawet nie próbują go przemyśleć, pomyśleć dlaczego go mają, co im daje, czy jest im potrzebny... A jest potrzebny jako element do budowania tożsamości, ot taka tradycja - nie wiemy po co i dlaczego ale przyzwyczajenie robi swoje.

Może do zmiany sytuacji wystarczyłoby trochę wyobraźni :
Wyobraź sobie że nie jesteś katolikiem i jeśli nie masz z tym problemu a Twoje życie po takiej zmianie nie uległo większym zmianom to w sumie nim nie jesteś ;)

Wyobraź sobie że nie ma Ciebie? Kim jesteś? Jak trudno to zrobić całościowo to po kawałku:
-twierdzisz że jesteś swoim ciałem? wyobraź sobie wypadek w którym tracisz część siebie ale dalej żyjesz... Przez tą stratę Cię nie ma? A jak magicznie (wyobraźnia pozwala na magię!) zamieniasz się w słonia, masz słoniowe ciało, to jesteś czy Cię nie ma?
-ok, ciało nie ma większego znaczenia, to może jesteś swoim umysłem? Ale którym jego kawałkiem? Pamięcią? Zapomnij gdzie mieszkasz - trochę za dużo promili i się zdarza, ale czy brak pewnych informacji sprawia że Cię nie ma? To może poglądy? Czy zmiana poglądów politycznych czy religijnych sprawi że przestaniesz istnieć? Czy utrata tożsamości sprawi że przestaniesz istnieć?
Fajnie wrócić do takich pytań ;)

Czy mogę sobie wyobrazić że mnie nie ma?
Nie, bo aby sobie coś wyobrazić potrzebuję wyobraźni a ją tylko mam, a gdy nie ma osoby która coś posiada to samo narzędzie nic nie zrobi...
Tak, bo 'ja' jakiekolwiek 'ja' to tylko iluzja, po prostu JESTEM i to w stanie doświadczania BYCIA .

Aby spojrzeć na siebie potrzeba lustra...
Aby coś zrozumieć potrzeba podziałów, punktów odniesienia...

Czy jakiekolwiek 'ja' jest prawdziwe? To zależy od tego jak zdefiniujemy prawdę.
A gdy coś jest zależne od definicji, od umowy, od punktu widzenia to czym jest?

Ja chyba do końca życia będę dzieckiem , bo kocham się bawić i jestem na tyle wolna i niezależna że potrafię się bawić sama z sobą, słowami, pojęciami, modelami, ale miło że mogę to robić tu z innymi osobami bo interakcja sprawia że zabawa nabiera sensu i jest ciekawsza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dyskurs




Dołączył: 29 Wrz 2015
Posty: 8261
Przeczytał: 76 tematów

Skąd: Little Rhody, USA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 18:52, 02 Wrz 2018    Temat postu:

Ircia napisał:
A czym jest podświadomość jak nie specyficznym zapisem zdobytych wcześniej doświadczeń? To nasza pamięć długotrwała czyli skojarzeniowa, zawierająca nie tylko fakty jakich doświadczyliśmy przez zmysły, ale także to co odczuliśmy wewnętrznie, myśli, emocje, to zarówno dane jak i drogi dostępu do nich przez inne dane, niesamowicie zawiła sieć połączeń. To magazyn gdzie ścieżki transportu informacji podlegając ciągłym przeobrażeniom.
Tego nie przypuszczam aby inteligentna osoba negowala :)

Ircia napisał:
Czy potrafię sobie wyobrazić że nic nie pamiętam - tak, dlatego nie utożsamiam się z moją pamięcią.
To jest Twoja konstrukcja psychiczna. Tak daleko jak nie spisz, Twoj "malpi" umysl pracuje i koreluje. Kwestia jest czy na "pelny gwizdek" czy na zwolnionych obrotach :)

Ircia napisał:
Sądzę że pamięć tylko mam i nawet gdyby mi ktoś ją podmienił na jakąś inną dalej będę, tylko pytanie kim? Sobą? Z innym imieniem i wspomnieniami. Do tego ktoś mi podmienił otoczenie aby było kompatybilne z moimi nowymi wspomnieniami. Z jednej strony będę kimś innym ale czy przestanę być sobą?
Co nie bedzie kompatybilne i o tym jako profesjonalistka chemii wiesz, to "pamiec" tkankowa czyli tych "zupek" chemicznych w trakcie zycia. To zbyt skomplikowane aby nawet myslec o "podmianie". Pamiec nie jest zlokalizowana w mozgu. Przekazy antyczne omawiaja fenomen pamieci serca. Neuronauka potwierdza fenomen pamieci calego organizmu, bo tak jak kazda nasza komorka jest samowystarczalnym ogranizmem (teoretycznie) tak potrzebuje harmonijnej funkcjo kolonii komorek aby podzielic sie na 2 i obumrzec.

Ircia napisał:
Wyobrażenie sobie że nas nie ma wymusza poszukiwanie odpowiedzi na pytanie :kim jestem a co tylko mam, bo to co mam mogę utracić, to co pozostanie powinno być trwałe...
Można pojąć czym jest nasza esencja :D
Nie musisz wyobrazac sobie, ze Cie nie ma aby zadawac sobie kwestie egzystencyjne. Nie wierz, lecz wiedz, ze ostateczny test przyjdzie nie w Twoim miejscu i czasie i jak go zdasz nie bedziesz w stanie zdac nikomu relacji, bo nie bedziesz zyc. Znam jedna Osobe ktora odchodzila ze stanu materii pogodzona ze wszystkim i tej Osobie szepnelam do ucha, ze kochamy Ja bardziej niz jest sobie to w stanie wyobrazic. Takie afirmacje, jak twierdza osoby uduchowione, pomagaja zakonczyc proces zyciowy w organizmie zywym z punktu widzenia stanu psychicznego i emocjonalnego, bo fizycznym zajmuje sie Matka Natura.

Ircia napisał:
Napisanie odpowiedzi to kilka kliknięć, problem z nią jest taki że gdy ktoś wie kim jest to tego nie potrzebuje, a jeśli nie wie to nic mu gotowa odpowiedź nie da, bo to coś co aby zrozumieć trzeba poczuć...
Ani tak, ani tak. Ja wiem kim jestem i po co jestem. Jesli moj przekaz pomoze komukolwiek to zrozumiec i odczuc, to oboje stajemy sie przynajmniej na moment "blogoslawieni" - to termin u mnie szeroki i spojny z terminem "blogoslawieni" Mateusza 5,3-12 tak daleko jak zinterpretowany konstruktywnie.

Ircia napisał:
Tak samo jak miłość - dopóki ktoś jej nie poczuje żadne opisy nic mu nie dadzą, mogą naprowadzić na dobry lub zły trop i tyle, a to czy na dobry czy zły zależy od jego doświadczeń...
Noworodek jest miloscia. Kiedy nie zagubi sie w zyciu jako czlowiek dorosly, miloscia nadal jest.

Ircia napisał:
Dyskurs - ja też mam wrażenie że ludzie przestają wierzyć w Kościół, ciągle trwa gra pozorów, ale wielu ludzi chodzi do kościoła z przyzwyczajenia a nie z wiary, wielu wierzy w Boga ale nie w Kościół.
Gdy się w coś prawdziwie wierzy powinny za tym iść czyny, a tak mamy możliwość oglądać hipokryzję na poziomie : iść na mszę a po niej obsmarować księdza i Kościół przy niedzielnym obiadku ;) Twierdzić że jest się katolikiem ale nie znać Biblii ani KKK, przykazania interpretować po swojemu i oczywiście narzekać na Kościół itd. Oczywiście że jest garść fanatyków, garść ludzi którzy wierzą szczerze w Boga i mają to dobrze przemyślane, ale większość to katolicy z tradycji nie z świadomego wyboru , jak to ładnie Michał określił teiści naiwni.
Dziekuje, pieknie to zinterpretowalas i pomocne jest dla mnie - osoby mieszkajacej poza Polska i nie posiadajaca zadnych kontaktow z Polakami oprocz tutaj. Cos sie zmienia, czuje to. Czuje tarcie energii. Bo przeciez oburzenie tego czlowieka w telewizji (zaznaczam mlodego czlowieka) na zachowanie biskupa w Zjednoczonym Krolestwie jest naladowane emocjami az "kipi". Cos nadchodzi, tylko jeszcze nie wiem co - ale wiem, ze w rezultacie bedzie to samo co u nas (u nas katolicyzm to okolo 10 - 20% populacji), ze poprzednie budynki kosciolow beda w praktyce zmieniane w restauracje ->

https://youtu.be/mZJifGOE0Ns

Polska nawet ze swoja tradycja Chrztu Polski w roku 966 nie wytrzyma globalnej presji ekonomicznej i stanie sie to co przewiduje, ze zostanie katolicyzm zmierzajacy do pierwotnego ruchu w basenie Morza Srodziemnego "Droga" niosacy pomoc ludziom w potrzebie z potrzeby czynienia dobra spolecznego. To moze zajac dlugi okres czasu ale odczuwam, ze nastepuje przelom. :)

Ircia napisał:
Ale nie dotyczy to tylko religii - ludzie po prostu zapamiętali jako dzieci że mają takie a takie imię i zapamiętali że są katolikami, mają jakiś pogląd ale po prostu go dostali od otoczenia i tak go mają ale nawet nie próbują go przemyśleć, pomyśleć dlaczego go mają, co im daje, czy jest im potrzebny... A jest potrzebny jako element do budowania tożsamości, ot taka tradycja - nie wiemy po co i dlaczego ale przyzwyczajenie robi swoje.
Pracuje w globalnej firmie, i jestem przekonana, ze to tez sie zmieni. U nas wspolpraca jest stala kondycja ludzka. Koniecznoscia sa galopujace ceny opieki medycznej i koniecznosc zdrowego trybu zycia, ktore ma w sobie element psychiczny i emocjonalny. Nasze komorki funkcjonuja bez zaklocen, dopoki cos nie "spi*przymy" toksycznym mysleniem i spozywaniem toksyn. Owszem mamy dostep do najnowoczesniejszych procedur medycznych, ale najlepsza jest prewencja i to u nas staje sie norma. Poniewaz USA to jedyny kraj na swiecie w tej sytuacji, bo inne kraje maja opieke federacyjna, to do zmian zmusi budzet i koniecznosc poprawy jakosci zycia przez poprawe higieny zycia i to wlacza sfrery psychiczna i emocjonalna, bo fizyczna "pojdzie" za nimi :)

Ircia napisał:
Może do zmiany sytuacji wystarczyłoby trochę wyobraźni :
Wyobraź sobie że nie jesteś katolikiem i jeśli nie masz z tym problemu a Twoje życie po takiej zmianie nie uległo większym zmianom to w sumie nim nie jesteś ;)
Czasami potrzeba staremu umrzec, czyli w praktyce pewne idee umieraja z czlonkami ich pokolen.

Ircia napisał:
Wyobraź sobie że nie ma Ciebie? Kim jesteś? Jak trudno to zrobić całościowo to po kawałku:
-twierdzisz że jesteś swoim ciałem? wyobraź sobie wypadek w którym tracisz część siebie ale dalej żyjesz... Przez tą stratę Cię nie ma? A jak magicznie (wyobraźnia pozwala na magię!) zamieniasz się w słonia, masz słoniowe ciało, to jesteś czy Cię nie ma?
-ok, ciało nie ma większego znaczenia, to może jesteś swoim umysłem? Ale którym jego kawałkiem? Pamięcią? Zapomnij gdzie mieszkasz - trochę za dużo promili i się zdarza, ale czy brak pewnych informacji sprawia że Cię nie ma? To może poglądy? Czy zmiana poglądów politycznych czy religijnych sprawi że przestaniesz istnieć? Czy utrata tożsamości sprawi że przestaniesz istnieć?
Fajnie wrócić do takich pytań ;)

Czy mogę sobie wyobrazić że mnie nie ma?
Nie, bo aby sobie coś wyobrazić potrzebuję wyobraźni a ją tylko mam, a gdy nie ma osoby która coś posiada to samo narzędzie nic nie zrobi...
Tak, bo 'ja' jakiekolwiek 'ja' to tylko iluzja, po prostu JESTEM i to w stanie doświadczania BYCIA .

Aby spojrzeć na siebie potrzeba lustra...
Aby coś zrozumieć potrzeba podziałów, punktów odniesienia...

Czy jakiekolwiek 'ja' jest prawdziwe? To zależy od tego jak zdefiniujemy prawdę.
A gdy coś jest zależne od definicji, od umowy, od punktu widzenia to czym jest?

Ja chyba do końca życia będę dzieckiem , bo kocham się bawić i jestem na tyle wolna i niezależna że potrafię się bawić sama z sobą, słowami, pojęciami, modelami, ale miło że mogę to robić tu z innymi osobami bo interakcja sprawia że zabawa nabiera sensu i jest ciekawsza.

Nie jestem swoim umyslem.
Nie jestem swoim cialem.
Nie jestem swoim stanem posiadania,
Nie jestem zawodami wyuczonymi.
Nie jestem moja edukacja.
Etc.

Ale kiedy jestem (bo kiedys mnie nie bedzie) jestem procesem interakcji mojego srodowiska (globalnego, bo w kosmosie nie bylam) ze skrawkami moich rol zyciowych w miejscach i czasach, ktore spajam integralnoscia/prawda ktora energetycznie rezonuje ze mna na bazie wartosci przekazanych mi przez Rodzicow ("nie klam, bo klamstwo uda sie przed Toba", "na grzecznosci nikt nie stracil", "nie koniecznym jest obnizac godnosc drugiego czlowieka aby sie skomunikowac", etc.) ale nie zakopalam ich jak talentu w ziemi lecz pielegnowalam/dzielilam, bo tylko milosc moralna podzielona nie zmniejsza sie; i bede to czynic do ostatniego tchnienia i tu powolam sie na termin z tradycji katolickiej (bylam ochrzczona, u I Komunii sw., bierzmowana, i po slubie koscielnym [malzensto#1, ktore trwalo w Polsce 2 lata]) "chwala Bogu na wysokosciach" czyli dla mnie w praktyce to znaczy mojemu najwyzszemu instynktowi samopzonania kiedy dokonuje interakcji z moimi srodowiskami w celu poznawania siebie z wartoscia dodana dla innych i srodowisk.

Bedzie czy mam "poprawiac na lepsze" :)
:*

Golec uOrkiestra "Piosenka o nicym"
https://youtu.be/7gTq1MlNzZQ


Ostatnio zmieniony przez Dyskurs dnia Nie 19:00, 02 Wrz 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ircia




Dołączył: 04 Lut 2018
Posty: 1033
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z wyśnionej krainy abstrakcji
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:54, 02 Wrz 2018    Temat postu:

Dyskurs napisał:


Ircia napisał:
Sądzę że pamięć tylko mam i nawet gdyby mi ktoś ją podmienił na jakąś inną dalej będę, tylko pytanie kim? Sobą? Z innym imieniem i wspomnieniami. Do tego ktoś mi podmienił otoczenie aby było kompatybilne z moimi nowymi wspomnieniami. Z jednej strony będę kimś innym ale czy przestanę być sobą?
Co nie bedzie kompatybilne i o tym jako profesjonalistka chemii wiesz, to "pamiec" tkankowa czyli tych "zupek" chemicznych w trakcie zycia. To zbyt skomplikowane aby nawet myslec o "podmianie". Pamiec nie jest zlokalizowana w mozgu. Przekazy antyczne omawiaja fenomen pamieci serca. Neuronauka potwierdza fenomen pamieci calego organizmu, bo tak jak kazda nasza komorka jest samowystarczalnym ogranizmem (teoretycznie) tak potrzebuje harmonijnej funkcjo kolonii komorek aby podzielic sie na 2 i obumrzec.

Oczywiście że technicznie taka podmiana nie jest możliwa, natomiast można tymczasowo blokować dostęp do pewnych danych.
Pamięć skojarzeniowa jest zlokalizowana w mózgu, gdyż działając na konkretne obszary można wywoływać wspomnienia lub wręcz je kasować, natomiast zgadzam się że posiadamy także inne rodzaje pamięci, w pewnym sensie każda komórka posiada własne zasoby, własne zmiany wynikające z interakcji z otoczeniem, na tym praktycznie polega pamięć - na zmianach na poziomie komórkowym.
Pamięć serca jest potwierdzonym wielokrotnie faktem, szczególnie po przeszczepach serca - każde serce emituje silne fale elektromagnetyczne wchodzące w interakcje przynajmniej z resztą organizmu i ich zmiana wpływa znacząco na funkcjonowanie całości.
W praktyce na to jak będzie funkcjonowała komórka składają się dwie sprawy - kod dna oraz to jak będzie z niego korzystała, ekspresja jakich genów nastąpi a to zależy od interakcji z otoczeniem za pośrednictwem błony komórkowej, więc w pewnym sensie to błona - 'zmysły' komórki nią steruje.

Cytat:

Ircia napisał:
Tak samo jak miłość - dopóki ktoś jej nie poczuje żadne opisy nic mu nie dadzą, mogą naprowadzić na dobry lub zły trop i tyle, a to czy na dobry czy zły zależy od jego doświadczeń...
Noworodek jest miloscia. Kiedy nie zagubi sie w zyciu jako czlowiek dorosly, miloscia nadal jest.

Ciekawe stwierdzenie - nie potrafi jeszcze kochać ale jest Miłością, idąc tym tropem wszystko co po prostu jest sobą jest Miłością, tylko czy tak naprawdę można zgubić siebie?



Cytat:
Ircia napisał:
Może do zmiany sytuacji wystarczyłoby trochę wyobraźni :
Wyobraź sobie że nie jesteś katolikiem i jeśli nie masz z tym problemu a Twoje życie po takiej zmianie nie uległo większym zmianom to w sumie nim nie jesteś ;)
Czasami potrzeba staremu umrzec, czyli w praktyce pewne idee umieraja z czlonkami ich pokolen.

Wiesz parę lat temu obserwując swoich rówieśników byłam przekonana że moje dzieci nie będą już miały religii w szkołach bo po prostu będzie za mało chętnych i takie lekcje wrócą tam gdzie ich miejsce - do salek przy kościołach gdzie nauczane będą razem dzieciaki z kilku roczników a tymczasem mieszkam w dużym mieście na zachodzie kraju a w klasie córki tylko ona nie chodzi a w syna tylko on i kolega z Ukrainy...

Cytat:

(...) jestem procesem interakcji mojego srodowiska (globalnego, bo w kosmosie nie bylam) ze skrawkami moich rol zyciowych w miejscach i czasach, ktore spajam integralnoscia/prawda ktora energetycznie rezonuje ze mna na bazie wartosci przekazanych mi przez Rodzicow(...)

Ja jako proces -ciekawe podejście
Ja siebie definiuję jako obserwacje interakcji mojego umysłu ze środowiskiem. JESTEM i DOŚWIADCZAM interakcji umysłu spojonego iluzorycznym 'ja', czyli moim ego, które jest narzędziem umożliwiającym kontynuację doświadczania rzeczywistości w subiektywny sposób.
Słówko 'ja' jest tylko słowem o zmiennym wraz z kontekstem desygnatem ( cała moja osoba lub jej aspekty), dosłownie zaimkiem przydatnym w konwersacji ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Filozofia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin