Forum ŚFiNiA Strona Główna ŚFiNiA
ŚFiNiA - Światopoglądowe, Filozoficzne, Naukowe i Artystyczne forum - bez cenzury, regulamin promuje racjonalną i rzeczową dyskusję i ułatwia ucinanie demagogii. Forum założone przez Wuja Zbója.
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Niepoprawna w ławie oskarżonych.
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kawiarnia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin Kotasiński




Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 1061
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:57, 22 Sty 2012    Temat postu:

Czego mam się wyprzeć? Konkretnie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Pon 7:02, 23 Sty 2012    Temat postu:

Całego emceka i siódmego poziomu świadomości, a scholastycznych dowodów na istnienie boga nie musi Pan wypierać się po raz drugi, wystarczy mi Pańskie zaprzeczenie, które Pan już ogłosił, wskazując na błąd logiczny w takim dowodzie.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin Kotasiński




Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 1061
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 7:09, 23 Sty 2012    Temat postu:

Dlaczego mam wypierać się TW ze wskazaniem, że równanie E=mc2 posiada powszechny zakres obowiązywania. Musiałbyś udowodnić mi, że to nieprawda.

Także Teoria ewolucji świadomości w myśl tej samej metodologii naukowej, której deklarujesz wielką znajomość wymaga, abyś ją podważył, aby w myśl tej samej metodologii naukowej uznać coś za Prawdę lub fałsz.

Co do dowodów także musiałbyś wykazać ich błędność, tak jak ja zrobiłem to z twoim dowodem, wtedy owszem.

Musiałbym się przekonać, że to, co wszędzie tam napisałem jest fałszem, aby uczciwie móc to odrzucić. Jeśli i kiedy to uczynisz to owszem fałsz odrzucę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Pon 8:41, 23 Sty 2012    Temat postu:

Panie Kotasiński, jak sam Pan twierdzi, obalił Pan mój dowód, a przecież ten mój dowód był tylko parodią scholastycznego dowodu na istnienie boga, o którym to Pan wcześniej wypowiadał się, że jest logicznie poprawny. Moja parodia posiada dokładnie tę samą wartość logiczną, co uznany przez Pana za poprawny logicznie scholastyczny dowód na istnienie boga, tym samym pierdoli Pan stojące ze sobą w sprzeczności logicznej, androny, funta kłaków nawet nie warte. Zawodowy filozof, a nawet uczeń liceum, rozpoznałby tę parodię i jej logiczną identyczność z oryginałem, a Pan nie był zdolnym do takiego rozpoznania, co jasno wskazuje na Pański brak wykształcenia, jak i zdolności do analizy logicznej na poziomie liceum.

Znajomości TW, to Pan się już sam wyparł zaprzeczając względności czasu, która to względność jest fundamentem TW. A twierdzenia emceka w większości są sprzeczne z TW. Na przykład, definicja masy w emceku, która nie jest definicją naukową, jest sprzeczna z definicją masy w TW, co już tylko tym czyni emceka sprzecznym z TW.

Pańska teoria rozwoju świadomości nie ma nic wspólnego z metodologią naukową, a to dlatego, że nie opiera swoich wniosków o żadną bibliografię naukową opartą na badaniach naukowych, a jest tylko Pańskimi luźnymi, nie popartymi żadnymi badaniami, wnioskami.

Panie Kotasiński, nie istnieje możliwość, abym Pana przekonał, ponieważ ja używam argumentów naukowych, a do ich zrozumienia potrzebna jest wiedza naukowa, której Pan nie posiada nawet w stopniu podstawowym, co wykazałem tu wielokrotnie.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin Kotasiński




Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 1061
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:18, 23 Sty 2012    Temat postu:

O twoim tzw. dowodzie pisałem, że jest sprzeczny, opiera się na antynomii, o czym nie wiedziałeś i nie wiedząc popisałeś się nieznajomością logiki, jak wielu ateistów zresztą. Dowody scholastyczne są logicznie poprawne, brakuje im czegoś innego.

TW: pisałem ci również, że czas nie istnieje, a pisanie o nim świadczy o nieznajomości relacji, jaka istnieje pomiędzy światłem, a tzw. czasem. Spójne pojęcie masy nie istnieje w fizyce, a ja naprawdę jeszcze nie napisałem, co to jest masa, tylko bardzo ogólnie.

Teoria ewolucji świadomości jest oparta o prace Sartrea, Piageta, Wilbera, Schopenhauera, Bee, Kohlenberga, Junga, Freuda i jeszcze wielu innych psychologów. W tej chwili na mojej stronie jest osiem części tej teorii w lekkiej wersji naukowej z odniesieniami do trzech pierwszych. Cała teoria oparta jest na własnym doświadczeniu, koronny dowodem na Wyzwolenie jestem ja sam i wielu Wyzwolonych z historii głównie z dalekiego wschodu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Pon 14:57, 23 Sty 2012    Temat postu:

Panie Kotasiński, moja parodia dowodu Anzelma z Canterbury uznanego za ojca scholastyki, jest logicznie identyczna z logiką tego fundamentalnego scholastycznego dowodu na istnienie boga. A Pan twierdzi, że oryginał jest dowodem poprawnym logicznie, a moja parodia nie jest i nie wskazuje Pan miejsc, w których występuje sprzeczność moja i poprawność Anzelma, a tylko stwierdza, że tak jest jak Pan mówi. To samo z fizyką, stwierdza Pan, że czasu nie ma, a tym samym zaprzecza Pan TW i jednocześnie stwierdza, że TW nie zaprzecza. I to samo z teorią świadomości, stwierdza Pan, że opiera się na teoriach naukowych, a nie wskazuje Pan tego oparcia i upiera się pomimo ewidentnego braku odniesień do bibliografii, że to jest praca naukowa, ponieważ Pan tak uważa, a koronnym dowodem, jak Pan sam twierdzi, jest Pańska osoba.

Panie Kotasiński, to, co Pan wypisuje, to nie jest już tylko wynik analfabetyzmu, to wynik niesprawności intelektualnej pomieszanej z obłędem.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4106
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pon 15:13, 23 Sty 2012    Temat postu:

Trudno panie przerażony dostrzec analogię, pomiędzy dowodem Anzelma, a pańskim, chyba, że pan swoją wiedzę czerpie z Wikipedii.

PS moim zdaniem nie jest poprawny, w postaci, której ja go znam, dowodzi istnienia zawsze wartości najwyższej, ale nie dowodzi, że owa wartość jest jedyna i zawsze tożsama.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Pon 15:18, 23 Sty 2012    Temat postu:

Panie Lucku, nie jest dla mnie tajemnicą, że ma Pan trudności, ale zawsze może Pan popróbować i wskazać na logiczne różnice, które Pan, jak to określa, dostrzega. Dla kogoś, kto dostrzega, nie jest to trudne, trudne, a właściwie niemożliwe, jest dla kogoś, kto nie wie co dostrzega.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lucek




Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 4106
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pon 15:42, 23 Sty 2012    Temat postu:

Napisałem, jeśli pan nie zrozumiał to wyjaśniam:

Spotkałem się z dowodem św.Anzelma dawno temu i szczegółów nie pamiętam. Niemniej zapamiętałem, co uznałem za błąd w tamtym dowodzie.

Czytając pana płytką jak zwykle wypowiedź, bo opartą na jedynie dla pana dostępnym sposobie rozumowania nie zauważyłem analogii. Chcąc jednak odnieść się do pana płycizny intelektualnej zajrzałem do wikipedii, w celu przypomnienia sobie dowodu Anzelma.

Tam go nie znalazłem, znalazłem jego uproszczenie (delikatnie mówiąc) i zrozumiałem skąd w płyciźnie pana intelektu wzięła się analogia pomiędzy dowodem Anzelma, a pańskim – wzięła się z Wikipedii.

Zatem pana płycizna intelektualna znalazła, po raz kolejny swoje potwierdzenie i jest to dla mnie koniec tego tematu.


Ostatnio zmieniony przez lucek dnia Pon 16:23, 23 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin Kotasiński




Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 1061
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:35, 23 Sty 2012    Temat postu:

P=~P nie znasz scholastyki. Najważniejsze dowody, nie jeden, należą do św. Tomasza, a poza nim i Anzelmem można znaleźć więcej. Dowód św. Anzelma jest zupełnie inny mówi, że Bóg jest tym, co najwyższego można pomyśleć. Dosłownie, choć pewnie nie zrozumiesz: aliquid quo nihil maius cagitari possit. Dowód Anzelma wnioskuje o istnieniu Boga stąd, że można Go pomyśleć. Chodzi o to, że sam fakt posiadania Idei Boga w umyśle jest świadectwem na istnienie Boga, a ponad Jego Ideę nie ma wyższej. Dowód jest logicznie spójny, niby brakuje mu szerszego uzasadnienia, powstaje rzekomo nieciągłość pomiędzy tym dowodem, a doświadczeniem, przynajmniej taka, że niektórzy, choć myślą Boga wnioskują, że nie widzą Go w doświadczeniu, bo może tak jak ty infantylnie wyobrażają sobie staruszka, kiedy On jest szczytem potencjalności w akcie i między innymi tym światem, który doświadczasz.

Zespół zdań, który ty nazwałeś dowodem w istocie nic ma wspólnego z anzelmowskim, ale wspólne ma coś z paradoksem omnipotencji, czyli: czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie będzie potrafił podnieść. Przekładając na twoje, było by to: czy Bóg będąc wszechmogący potrafi pozbawić się istnienia, ponieważ ty pisałeś o tym właśnie, o istnieniu. Paradoks omnipotencji i ten twój niby dowód opiera się, więc na sprzeczności, ściślej na antynomii, ponieważ od tego, co jest oczekuje, aby nie było (o wszystkim tym napisałem w poście, w którym wystawiłem ci ocenę niedostateczną). To tak jakbym (choć odwrotnie i w zgodnym kierunku więc już nie sprzeczność) ja chciał od ciebie świadectwa twojej mocy i zażyczył sobie, abyś mnie przeprosił i zawsze był grzeczny, no bo przecież czujesz się bardzo mocny, tak?. Czy potrafisz temu podołać, czy też jesteś słaby?

TW: powiedz skąd wiesz, że jest czas? TW mówi o świetle, energii najpierw, później o czasie.

Jeśli chcesz abym wskazał ci oparcie T.e.świadomości to rusz się i przeczytaj sobie chociaż pierwsze cztery z ośmiu moich artykułów o tym samym tytule „TEŚ”. Dokonałeś uproszczeń i przeinaczenia mojej wypowiedzi, co sprawia, że nie potrafisz podważyć tej teorii tylko powiedzieć, co sobie sam myślisz nie znając tematu.

Aby móc wykazać, że to, co uważam lub wierzę jest fałszywe musisz znać temat, aby móc udowodnić mi fałszywość.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Pon 22:03, 23 Sty 2012    Temat postu:

Panie Kotasiński, a ja znowu zarzucam Panu, że nie rozumie Pan, co czyta, ja nie zajmowałem sie oceną pańskiej teorii świadomości, a oceną Pańskiego twierdzenia, że jest to teoria spełniająca wymogi metodologii naukowej, a takich nie spełnia, co wykazałem. Może Pan, oczywiście, temu zaprzeczyć cytując moją wypowiedź, która potwierdzi Pańską o tym, że ja oceniałem tej teorii prawdziwość, czy fałszywość. Ocena taka wymaga twierdzeń weryfikowalnych, a sam Pan twierdzi, że koronnym dowodem jest Pańska oświecona osoba, a to nie są twierdzenia weryfikowalne, a tym samym naukowe.

Dalej Pan nie wskazuje różnic logicznych pomiędzy moją parodią, a „dowodem” Anzelma, a pieprzy jak zwykle tylko, co Pan o tym myśli, a myśli Pańskie, Panie Kotasiński, to nie argumenty, jeszcze póki co, metodologia naukowa nie opiera się na tym co kto sobie o czymś myśli, tylko na analizie logicznej, która posiada swoją procedurę, o której zdaje się nie ma Pan pojęcia, bo nigdy jeszcze nie potrafił zastosować do analizy tego, co Pan mi zarzuca.

A czas, Panie Kotasiński, jest jednym z fundamentalnych parametrów TW, a istotą czasu w TW, jest jego względność, której to Pan zaprzecza, a od tej względności czasu, TW ma właśnie swoją nazwę.

PS. Panie Lucku, Pan nie pamięta szczegółów i nie potrafi Pan wskazać różnic, jednak potrafi Pan napisać, co Pan o tym sądzi, nie chce wyjść inaczej, jak tylko, że podobnie jak Pan Kotasiński, uznał Pan swoja osobę za najwłaściwszy argument naukowy, jednak póki co, metodologia naukowa nie uznaje takich argumentów za rzeczowe, a tak poza metodologią naukową, to nazywa sie takie argumenty, banialukami.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin Kotasiński




Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 1061
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:10, 23 Sty 2012    Temat postu:

P=~P napisał:
Pańska teoria rozwoju świadomości nie ma nic wspólnego z metodologią naukową, a to dlatego, że nie opiera swoich wniosków o żadną bibliografię naukową opartą na badaniach naukowych, a jest tylko Pańskimi luźnymi, nie popartymi żadnymi badaniami, wnioskami.

Oto pierwszy zarzut do TEŚ.
Opiera na badaniach psychologów, spośród których, niektórych wymieniłem. A także na opisach własnych doświadczeń różnych filozofów. Także na moich własnych doświadczeniach, czyli badaniach prowadzonych nad sobą, a także na badaniach prowadzonych na/z innymi ludźmi i dziećmi.

Cytat:
Pan twierdzi, że koronnym dowodem jest Pańska oświecona osoba, a to nie są twierdzenia weryfikowalne, a tym samym naukowe.

Czego nie potrafisz w mojej osobie zweryfikować? Istnienia? Mądrości?
Napisałem również o innych osobach Oświeconych i tym samym sugeruję, że udostępnię narzędzia weryfikujące Oświecenie, których Prawdziwość także można zweryfikować. Dopuszczasz się uproszczeń i zniekształceń moich wypowiedzi.

Cytat:
Dalej Pan nie wskazuje różnic logicznych pomiędzy moją parodią, a „dowodem” Anzelma,

Ty czytać nie potrafisz i z logiką masz kłopoty. Dowód Anzelma nie opiera się na sprzeczności, twój tak. To bardzo proste. Wykaż sprzeczność u Anzelma i spójność u siebie.

Wyjaśniłem ci to w poście w którym dostałeś „pałę”, ty wtedy nie zrozumiałeś tego postu, co uwidoczniłeś w swojej odpowiedzi pisząc o „drewnianych kołach” :) w trzech nazwach. Szkoda, że nie wspomnisz o tym, że się sypnąłeś na tym kole, byłoby mi miło usłyszeć jak przyznajesz się do błędu.

Cytat:
A czas, Panie Kotasiński, jest jednym z fundamentalnych parametrów TW, a istotą czasu w TW, jest jego względność, której to Pan zaprzecza, a od tej względności czasu, TW ma właśnie swoją nazwę.

Moooże. Zadałem ci pytanie, odpowiedź na nie: skąd wiesz, że jest czas?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Wto 9:59, 24 Sty 2012    Temat postu:

Panie Kotasiński, napisałem, że Pan nie wskazuje błędu i poprawności, a stwierdza tylko ich istnienie, co nie jest argumentem, a Pan odpowiada stwierdzając, że Pan stwierdził. To ja Panu jeszcze raz mówię, że Pańskie stwierdzenia nie są argumentem. Tak się to już przyjęło w metodologii naukowe i póki co, jeszcze obowiązuje ta metoda.

Pisze Pan, żebym wskazał spójność logiczną w mojej parodii dowodu wykazując tym jego prawdziwość. To już zakrawa na chorobę umysłową. Przecież po to napisałem tę parodię, aby właśnie wykazać błędy i błędy te opisałem. Pan mi zarzucił, że gdybym wskazał na błąd kołowy, to analiza błędu byłaby prawidłowa, a ja właśnie wskazałem na, aż trzy definicje błędu kołowego, których Pan nie rozpoznał, co świadczy o Pańskim nieuctwie. Potem Pan twierdził, że nie występuje tam błąd kołowy, a ekwiwokacja (paradoks), co jest zupełnym idiotyzmem, ponieważ robi Pan tym właśnie błąd kołowy, stwierdzając, że istnienie nie może zaprzeczyć istnieniu, kiedy to właśnie istnienie trzeba najpierw udowodnić, aby mu można było nie zaprzeczać, czyli mówiąc krótko, Pan jesteś idiotą pieprzącym androny.

I w teorii świadomości znowu to samo, stwierdza Pan, że sie opiera na badaniach i nawet jakich, tylko, że nie odnosi sie Pan do tych badań w zgodzie z metodologia naukową, nie ma żadnej analizy porównawczej, a Pańskie stwierdzenie o Pańskich badaniach nie jest poparte żadnym opisem metodologii tych badań, tak więc nie jest to żadna praca naukowa, a tylko Pańskie luźne wnioski, luźne, bo nieuzasadnione naukowo w zgodzie z metodologią naukową.

Skoro to, co TW opisuje, Pan określa, że może opisuje, to świadczy to o zupełnej nieznajomości przez Pana TW i w tej sytuacji na Pańskie pytanie, skąd wiem, że istnieje czas, odpowiem - z kalesonów to wiem.

PS. I takim samym idiotą jest Pan Lucek, który tak jak i Pan stwierdza, ale dlaczego stwierdza, togo już nie potrafi argumentować.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krowa
Areszt za spam, do odwołania



Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 13010
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: z Łękawy
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:24, 24 Sty 2012    Temat postu:

Przerażony napisał:
Panie Kotasiński, napisałem, że Pan nie wskazuje błędu i poprawności....


A czym jest poprawność?

Sprostuję, że poprawność jest rzeczownikiem odczasownikowym.
Aby zrozumieć należy wziąć pod uwagę czasownik:

Poprawianie jest to ciągła czynność zmiany obowiązującego prawa.


No to zmieniaj pan Przerażony prawa, również jaśniePańskie Prawa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Wto 10:32, 24 Sty 2012    Temat postu:

Dostało się w dupę, co? Świątynię i teatr zburzyłem, leżą w gruzach i będę Panu burzył wszystko, a dzieci Pańskie pożrę, bo jam potwór.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin Kotasiński




Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 1061
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 13:10, 24 Sty 2012    Temat postu:

Adaś ty jesteś tępy zupełnie nie rozumiesz, co to jest antynomia, paradoks omnipotencji i koło. Napisałem ci, że twój „dowód” opiera się na sprzeczności, nie możesz oczekiwać od istnienia, aby zrzekło się istnienia, ponieważ ono istniejąc wyraża wolę istnienia(w swoim "dowodzie" założyłeś istnienie które ma sobie zaprzeczyć). A ty mówisz, że wszechmocą ma być zaprzeczenie wszechmocy i jak tępy nie rozumiesz, co do ciebie piszę.

Błąd kołowy nie jest błędem, bo jest akceptowany jako bezsprzeczna Prawda w tautologiach np. takiej „p=p”. Arystoteles twórca błędu kołowego mówił o niewystarczającym wyjaśnieniu jako błędzie, nie o kołowości, bo każdy dowód naukowy jest kołowy; najpierw myśli się coś, a następnie sprawdza w doświadczeniu, to samo przez to samo.

Cytat:
I w teorii świadomości znowu to samo, stwierdza Pan, że sie opiera na badaniach i nawet jakich, tylko, że nie odnosi sie Pan do tych badań w zgodzie z metodologia naukową, nie ma żadnej analizy porównawczej,

We wskazanych artykułach odnoszę się do tych badań, dokonuję porównań pomiędzy nimi, dokonuje zestawienia różnych badań psychologicznych i filozoficznych, które są takie same lub bardzo podobne i wyciąga z nich wyższe wnioski. Moje badania wplecione są w tamte i nie posiłkuję się nimi szczególnie, ponieważ mam dosyć wniosków od innych autorów, więc nie bawię się w drobnicę, czyli opisywanie własnych badań osobno, służą one mi do stwierdzenia „faktycznie coś takiego dostrzegłem i ja”.

Jeśli chcesz podważać moją metodologię, to wyjaśnij uprzednio, jaka jest wg. ciebie prawidłowa metodologia, abym mógł zrozumieć jasno rzekomy mój błąd.

Cytat:
Skoro to, co TW opisuje, Pan określa, że może opisuje, to świadczy to o zupełnej nieznajomości przez Pana TW i w tej sytuacji na Pańskie pytanie, skąd wiem, że istnieje czas, odpowiem - z kalesonów to wiem.

Myślę, że na pytanie o czasie nie chcesz odpowiedzieć, bo czujesz szykującą się burzę wśród twoich dogmatów. Odpowiedź to udowodnię ci, że nie istnieje czas i coś jeszcze skąd naprawdę pochodzi nazwa teorii i odkryjesz istotę nawigacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Wto 13:50, 24 Sty 2012    Temat postu:

Panie Kotasiński, ten scholastyczny dowód ma udowodnić istnienie, a nie je stwierdzić, tak jak Pan to sobie stwierdził. A moja parodia polegała na tym, że identyczną konstrukcją logiczną można tak samo dowodzić istnienia, jak i nieistnienia, czego jak wykazałem nie da się zrobić nie popadając w sprzeczność.

I znowu to samo, Pan sobie stwierdza, jaki jestem i czego nie rozumiem, ale nie potrafi Pan przeprowadzić analizy logicznej wykazującej to, co Pan stwierdza i to świadczy, że jest Pan idiotą.

Wstaw Pan tu fragment swojej teorii świadomości, a ja Panu (nie, stwierdzę), a wskażę błędy metodologiczne. A to, że Pan dostrzegł coś, co ktoś, jest takim samym argumentem jak argument, w którym sobie stwierdzę, że tak jak inni dostrzegłem matkę boską na suficie.

Panie Kotasiński, jeżeli Pan posiada dowód naukowy na nieistnienie czasu, to taki dowód nie wymaga dla swojej publikacji zadawania pytań. Dla dowodu naukowego, zadawanie przeze mnie pytania nie mają żadnego znaczenia. Mają natomiast znaczenie dla banialówków, którymi chcesz mnie Pan raczyć. Dowody naukowe, to nie czary, którymi można sobie czarować, dowody albo są, albo ich nie ma, a ponieważ Pan takiego dowodu nie ma, to i go Pan nie pokaże.

I ma Pan rację Panie Kotasiński, czytając Pana, zawsze czuję szykującą się burzę w moich wnętrznościach i muszę pędzić do kibla.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin Kotasiński




Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 1061
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:59, 24 Sty 2012    Temat postu:

Cytat:
Panie Kotasiński, ten scholastyczny dowód ma udowodnić istnienie, a nie je stwierdzić

Zwróć się o to do św. Anzelma, znasz go prawda? Krowę do niego posyłałeś jak do swojego kumpla. :rotfl: Nie uznaję tego dowodu za dostateczny, uznaję, że choć niezupełny, to słuszny. Jest logiczny i w granicach myślenia niepodważalny, kiedy pomyślę Boga, to On istnieje i nie potrafię pomyśleć czegoś ponad. To, co ty napisałeś nie ma czegoś wspólnego z tym, co napisał Anzelm, ty napisałeś jedną z tysięcy możliwych antynomii i nadal nie dociera to do ciebie, poucz się logiki filozoficznej.

Cytat:
I znowu to samo, Pan sobie stwierdza, jaki jestem i czego nie rozumiem, ale nie potrafi Pan przeprowadzić analizy logicznej wykazującej to, co Pan stwierdza i to świadczy, że jest Pan idiotą.

Ty postępujesz w taki sposób wyłącznie, no, 1% twoich wszystkich wypowiedzi przedstawia jakieś logiczne wnioski reszta to banialuki.

Cytat:
Wstaw Pan tu fragment swojej teorii świadomości, a ja Panu (nie, stwierdzę), a wskażę błędy metodologiczne. A to, że Pan dostrzegł coś, co ktoś, jest takim samym argumentem jak argument, w którym sobie stwierdzę, że tak jak inni dostrzegłem matkę boską na suficie.

Cała nauka jest taka funkcjonuje na robieniu badań i wyciąganiu wniosków lub posługiwaniu się czyimiś badaniami i wyciąganiu wniosków. A później wnioski potwierdza się zwrotnie, jeśli występują, to mamy Prawdę.

Po co mam ci coś wstawiać wskazałem ci gdzie są moje artykuły idź sobie poszukaj. Królewicz jesteś, aby ci wszystko pod nos przynosić. Ty nie znasz nauki i metodologii, jeśli ktoś chce coś podważyć lub potwierdzić to sam się fatyguje po owe coś.

Cytat:
Panie Kotasiński, jeżeli Pan posiada dowód naukowy na nieistnienie czasu, to taki dowód nie wymaga dla swojej publikacji zadawania pytań. Dla dowodu naukowego, zadawanie przeze mnie pytania nie mają żadnego znaczenia. Mają natomiast znaczenie dla banialówków, którymi chcesz mnie Pan raczyć. Dowody naukowe, to nie czary, którymi można sobie czarować, dowody albo są, albo ich nie ma, a ponieważ Pan takiego dowodu nie ma, to i go Pan nie pokaże.

Nie potrzebuję dowodu na istnienie czasu, bo takiego nie ma, no chyba, że wyczarujesz go. To ty masz udowodnić istnienie czasu, bo twierdzisz że istnieje, ZRÓB TO! T E R A Z !!! :rotfl: Ja mam dowody na to, że czas to iluzja wynikająca z błędnej interpretacji innego zjawiska. Ale najpierw ty. :) Daj się pośmiać z siebie. :) Albo udowodnij i pośmiej się ze mnie, jeśli zdołasz. :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Wto 20:47, 24 Sty 2012    Temat postu:

Panie Kotasiński, i znowu a piać to samo, mówi Pan co Pan myśli, a nie potrafi Pan powiedzieć dlaczego Pan tak myśli. Nie potrafi Pan wskazać różnic pomiędzy dowodem Anzelma, a moją parodią, bo gdyby Pan potrafił, to przecież wskazałby Pan. No, ale skoro Pan nie potrafi, to w takim razie moja kucharka dewotka, w żadnym wypadku nie można jej posądzać o zawodowe filozofowanie, nie tylko powie Panu, zawodowemu filozofowi, co o Panu myśli, ale powie również dlaczego tak można o Panu myśleć.

Pan Kotasiński jako zawodowy filozof nie potrafi wypowiedzieć jednego zdania, które nie byłoby ze sobą sprzeczne logicznie:
Cytat:
Nie uznaję tego dowodu za dostateczny, uznaję, że choć niezupełny, to słuszny. Jest logiczny i w granicach myślenia niepodważalny, kiedy pomyślę Boga, to On istnieje i nie potrafię pomyśleć czegoś ponad.


Pan Kotasiński w jednym zdaniu stwierdza, że dowód na istnienie boga jest logiczny i niepodważalny, i stwierdza boga istnienie, ale jednocześnie w tym samym zdaniu stwierdza, że tej logiki i niepodważalności nie uznaje za dostateczną. To jest, kurwa, Panie Kotasiński właśnie ekwiwokacja, której to ja, jak Pan twierdzi nie rozumiem, a Pan rozumie, jednak musi Pan ją rozumieć niedostatecznie, skoro wypisuje Pan pierdoły z błędem ekwiwokacji.

No, to skoro Pan uznaje za logiczny i niepodważalny dowód Anzelma:
Cytat:
Istnieje w języku pojęcie "Bóg". Cechą desygnatu pojęcia "Bóg" jest absolutna doskonałość. Jeśli zaś owo słowo oznacza byt doskonały, to temu bytowi nie może niczego brakować. W szczególności zaś nie może brakować mu przymiotu istnienia. Musi więc on istnieć.
Jeżeli coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane znajdowałoby się tylko w ludzkim intelekcie, to nie byłoby tym, ponad co nic większego nie może być pomyślane, bo istnienie takie w rzeczywistości jest czymś większym, niż ludzka myśl.
Zatem coś, ponad co nic większego nie może być pomyślane, nie może być jedynie w ludzkim intelekcie i musi istnieć w rzeczywistości.


A oto dowód mojej kucharki dewotki na istnienie czasu, który Pan Kotasiński uznaje za logiczny i niepodważalny:
Cytat:
Istnieje w języku pojęcie "czas". Cechą desygnatu pojęcia "czas" jest absolutna obecność. Jeśli zaś owo słowo oznacza byt obecny, to temu bytowi nie może brakować obecności. W szczególności zaś nie może brakować mu przymiotu istnienia. Musi więc on istnieć.
Jeżeli coś, ponad co nic innego nie może być pomyślane znajdowałoby się tylko w ludzkim intelekcie, to nie byłoby tym, ponad co nic innego nie może być pomyślane, bo istnienie takie w rzeczywistości jest czymś innym, niż ludzka myśl.
Zatem coś, ponad co nic innego nie może być pomyślane, nie może być jedynie w ludzkim intelekcie i musi istnieć w rzeczywistości.


No to teraz, Panie Kotasiński, pomyśl Pan coś ponad czasem, aby pokazać, że coś takiego może być pomyślane, aby tym podważyć dowód mojej kucharki dewotki, z którego, jak już Pan wyżej pisał, logiką i niepodważalnością sie zgadza, a więc nie da się Panu niepodważalnego podważyć logicznie, jak tylko wskazaniem pomyślenia czegoś ponad czasem.

Śmiało Panie Kotasiński, popatrzę se jak zawodowy filozof spuści łomot tej durnej dewotce.

PS. Panie Dyszyński, mam nadzieję, że tak jak do tej pory nie wpierdalał się Pan jako zawodowy fizyk, aby kopnąć w dupę Pana Kotasińskiego, tak i teraz się Pan nie wpierdol, aby jednym zdanie rozjebać niepodważalnie logiczny dowód mojej kucharki. Prószę dać taką szansę Panu Kotasińskiemu, aby geniusz, który, jak sam twierdzi, przerósł Einsteina, mógł sie popisać swoim geniuszem.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
krowa
Areszt za spam, do odwołania



Dołączył: 18 Mar 2010
Posty: 13010
Przeczytał: 50 tematów

Skąd: z Łękawy
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:26, 24 Sty 2012    Temat postu:

Marcin Kotasiński napisał:
Dowód św. Anzelma jest zupełnie inny mówi, że Bóg jest tym, co najwyższego można pomyśleć.
....Chodzi o to, że sam fakt posiadania Idei Boga w umyśle jest świadectwem na istnienie Boga, a ponad Jego Ideę nie ma wyższej. ....
....spójny, szerszego, nieciągłość, pomiędzy, szczytem, między, podnieść....


Zwracam uwagę na to, że Boga nie można opisywać w Ziemskich pojęciach wymiarowych:

- że Bóg jest najwyższy (wyższy od Himalajów)
- że Bóg jest ponad (czyli rzekomo lepszy niż gdyby był poniżej)
- że Bóg jest spójny (czyli zespojony jakąś substancją obcą)
- że Bóg jest szeroki (na przykład szerszy od horyzontu)
- że Bóg jest nieciągły, albo pomiędzy, między
- że Bóg jest szczytem (czyli na przykład Czomolungmą)
- że Bóg jest silny i może coś ogromniastego podnieść przeciwdziaając sile ciążenia

Przecież to ABSURD opisywać Boga w materialnych, fizycznych kategoriach.

To jest BLUŹNIERSTWO nadawać Bogu wymiary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Wto 21:33, 24 Sty 2012    Temat postu:

Dlatego właśnie pojecie boga jest nieweryfikowalne logicznie i niewierzący w boga nie obrażają boga arogancją obłapiania go swoimi brudnymi łapami, jednak więżący w boga nie mogą powstrzymać swojej aroganckiej pychy i plwają na niego swoją bezczelną głupotą.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marcin Kotasiński




Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 1061
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:28, 24 Sty 2012    Temat postu:

P=~P napisał:
Nie potrafi Pan wskazać różnic pomiędzy dowodem Anzelma, a moją parodią, bo gdyby Pan potrafił, to przecież wskazałby Pan.

I już to zrobiłem kilkakrotnie powtórzę może wreszcie tym razem zdołasz to pojąć:
MK napisał:
Napisałem ci, że twój „dowód” opiera się na sprzeczności, nie możesz oczekiwać od istnienia, aby zrzekło się istnienia, ponieważ ono istniejąc wyraża wolę istnienia(w swoim "dowodzie" założyłeś istnienie, które ma sobie zaprzeczyć). A ty mówisz, że wszechmocą ma być zaprzeczenie wszechmocy [to antynomia]

Pojąłeś wytłuszczenie?

Adaś w mojej wypowiedzi o dowodzie Anzelma napisane jest „w granicach myślenia”, więc tak jak tobie może się matka boska na suficie objawić, tak mnie może Bóg w myśli i w tym sensie ten dowód jest do przyjęcia, ale jest on subiektywny – na razie. Dowód ten jest niezupełny, ponieważ nie mówi jak Bóg przejawia się przez świat. Ten napis w mojej wypowiedzi: „w granicach myślenia”, zwalnia mnie z zarzutu popełnienia ekwiwokacji.

Pod drugie, co do obiektywizacji dowodu Anzelma, dlaczego większy Byt boski może pojawić się w mniejszej ludzkiej świadomości? Otóż, mój drogi, skoro człowiek jest samoświadomym umysłem, a Bóg zakładamy, że ma być doskonalszy, najdoskonalszy to jasnym staje się, że jest takim samym umysłem substancjalnie najmniej, a nawet oczekujemy, że większym, ale zachowującym tą samą substancję – świadomość.

Zatem jako umysł posiada substancjalną tożsamość z umysłem ludzkim, jest najmniej taki sam, a nawet może być lepszy, ale substancję taką samą zakłada. Jako umysł taki jak ludzki poprzez tą tożsamość jako myśl, Idea i żywa Świadomość może pomieścić się w ludzkiej świadomości. W praktyce z własnego doświadczenia w tej materii powiem więcej. Jako że Bóg jest Wielkim Umysłem, a człowiek tylko małym, aby znaleźć łączność z człowiekiem Bóg ludzki umysł, ten mały, wsadza niejako w swój Wielki Umysł i raczy malucha objawieniami. Dlatego człowiek na tyle ile rozwinięty ma umysł na tyle może Boga spostrzec we własnym umyśle i nic stoi temu na przeszkodzie, poza jego odpowiednią postawą, która sprawia, że Wielki Umysł bierze do siebie ten mały.

Zatem dzięki identycznej substancjalności dowód Anzelma jest słuszny, choć przyznaję, że tego powyżej dowód ten nie wyraża, a raczej mówi, że ten Wielki Umysł ma zmieścić się w tym małym. Ale i to jest możliwe, ponieważ mowa w tym dowodzie o Idei Boga, czyli samym zasadniczym zamyśle na Boskość, a tyle bez trudu się pomieści. Pomieści się, dlatego ponieważ Prawda, którą jest Bóg odznacza się nadzwyczajną rozciągliwością. Mianowicie można pomyśleć Boga jako Prawda i tym samym mieć Boga w umyśle i o tym mówi dowód Anzelma. Można doświadczyć obecności Boga i to będzie Prawda jako objawienie. Wreszcie Bóg jako ten świat cały, który myśli będąc Wielkim Umysłem i to też jest ... (niech będzie) może być Prawdą - w tej sytuacji faktycznie w trzeźwej świadomości jednostki świat się nie mieści, ... choć, zaraz zaraz. Jeśli wziąć pod uwagę fakt, że mamy jedną substancję – (samo)świadomość, i ta nasza substancja poprzez podświadomość jest Bogiem o czym przekonujemy się w TEŚ, to właśnie poprzez ten pomost między nami a Bogiem (tylko dla nas podświadomy), nieoczekiwanie mamy także cały świat w Wielkim Umyśle którym my jesteśmy, pozostało mój drogi Adasiu tylko sobie to Uświadomić, znaczy osiągnąć samopoznanie. Dlatego dowód Anzelma jest prawdziwy, ale niewiarygodny dla kogoś kto siebie nie poznał.

Zreasumuję ci ten wywodzik, bo miewasz kłopoty z czytaniem; dowodu Anzelma doświadczyłem na własnej skórze, a jeśli w niego wątpisz to proponuję ci własną drogę weryfikacji – osiągnij samopoznanie. :)

ten niby czas napisał:
Jeżeli coś, ponad co nic innego nie może być pomyślane znajdowałoby się tylko w ludzkim intelekcie, to nie byłoby tym, ponad co nic innego nie może być pomyślane, bo istnienie takie w rzeczywistości jest czymś innym, niż ludzka myśl.
Zatem coś, ponad co nic innego nie może być pomyślane, nie może być jedynie w ludzkim intelekcie i musi istnieć w rzeczywistości.

Skoro prawdziwe istnienie (czasu), doświadczalne i w tym sensie prawdziwe, przewyższa istnienie (czasu) w umyśle, to proszę abyś przedstawił mi istnienie czasu w doświadczeniu. :) Czyli chcę dowodu na to, że czas, nie pojęcie, istnieje. Czyli wracam do pytania: skąd wiesz, że jest czas? Oczywiście ponad to małe pojęcie w umyśle. (w tym cytacie są błędy, ale przyjmuję interpretację zgodną z zamiarem)

Cytat:
No to teraz, Panie Kotasiński, pomyśl Pan coś ponad czasem, aby pokazać, że coś takiego może być pomyślane, aby tym podważyć dowód mojej kucharki dewotki, z którego, jak już Pan wyżej pisał, logiką i niepodważalnością sie zgadza, a więc nie da się Panu niepodważalnego podważyć logicznie, jak tylko wskazaniem pomyślenia czegoś ponad czasem.

T E R A Z – myślę i doświadczam. Ponad to jest nic.

Czekam na twój dowód na czas, a ty cały czas wymigujesz się. :) (uśmiech ekwiwokacji)

Ps. Z przyjemnością zawrę z tobą układ o twoją posiadłość i pół milona euro na limuzynę i służbę skoro ta twoja mnie się obawia. Bierzesz? Czy dasz drapaka?

***

Krowa napisał:
Przecież to ABSURD opisywać Boga w materialnych, fizycznych kategoriach.

Te kategorie są także i przede wszystkim mentalne, a Bóg jest mentalnością więc i kategoria mu się podoba. :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Michał Dyszyński
Bloger na Kretowisku



Dołączył: 04 Gru 2005
Posty: 17361
Przeczytał: 100 tematów

Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:16, 25 Sty 2012    Temat postu:

Przerażony napisał:
Cytat:
Istnieje w języku pojęcie "czas". Cechą desygnatu pojęcia "czas" jest absolutna obecność. Jeśli zaś owo słowo oznacza byt obecny, to temu bytowi nie może brakować obecności. W szczególności zaś nie może brakować mu przymiotu istnienia. Musi więc on istnieć.
Jeżeli coś, ponad co nic innego nie może być pomyślane znajdowałoby się tylko w ludzkim intelekcie, to nie byłoby tym, ponad co nic innego nie może być pomyślane, bo istnienie takie w rzeczywistości jest czymś innym, niż ludzka myśl.
Zatem coś, ponad co nic innego nie może być pomyślane, nie może być jedynie w ludzkim intelekcie i musi istnieć w rzeczywistości.


No to teraz, Panie Kotasiński, pomyśl Pan coś ponad czasem, aby pokazać, że coś takiego może być pomyślane, aby tym podważyć dowód mojej kucharki dewotki, z którego, jak już Pan wyżej pisał, logiką i niepodważalnością sie zgadza, a więc nie da się Panu niepodważalnego podważyć logicznie, jak tylko wskazaniem pomyślenia czegoś ponad czasem.

Śmiało Panie Kotasiński, popatrzę se jak zawodowy filozof spuści łomot tej durnej dewotce.

PS. Panie Dyszyński, mam nadzieję, że tak jak do tej pory nie wpierdalał się Pan jako zawodowy fizyk, aby kopnąć w dupę Pana Kotasińskiego, tak i teraz się Pan nie wpierdol, aby jednym zdanie rozjebać niepodważalnie logiczny dowód mojej kucharki. Prószę dać taką szansę Panu Kotasińskiemu, aby geniusz, który, jak sam twierdzi, przerósł Einsteina, mógł sie popisać swoim geniuszem.

Wywołał mnie Pan do tablicy. Co do emceka i teorii czasu Pana Marcina, to wolałbym się nie wypowiadać, bo sądząc z dyskusji w samym emceku, jezyk mój i Pana Marcina różni się istotnie. Ja bym takich stwierdzeń, jak Pan Marcin nie użył, czemu dałem już swój wyraz, a powtarzać tego mi się nie chce.

Z dowodem św. Anzelma można zaś się pobawić w inny sposób?
- Czy istnieje megaistniejący gigakalafior?
Skoro jest megaistniejący - to musi istnieć.
- A dlaczego gigakalafior?
A dlaczego by nie?...


Ostatnio zmieniony przez Michał Dyszyński dnia Śro 0:40, 25 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Przerażony
Gość






PostWysłany: Śro 10:40, 25 Sty 2012    Temat postu:

Panie Kotasiński, oczywiście, że powtarzał mi Pan wielokrotnie, co Pan uważa, jednak ani razu nie dokonał Pan analizy logicznej, która pozwalałaby Panu uważać, co Pan uważa, a z tego, co Pan pieprzy wynika sprzeczność na sprzeczności. Celem logicznym „dowodu” Anzelma, jak i mojej parodii jest logiczne dowiedzenie istnienia boga i jego nieistnienia na podstawie logiki myślenia, czyli, skoro możemy pomyśleć o czymś, to z powodu tego myślenia możemy logicznie wnioskować o istnieniu boga i o jego nieistnieniu, co prowadzi do logicznej sprzeczności i jedno i drugie dowodzenie, Pan natomiast odwraca to do góry nogami, czyniąc z tego zupełny absurd, zakłada Pan istnienie boga, który powoduje myślenie o jego istnieniu i to spowodowane przez boga myślenie o jego istnieniu ma być dowodem na jego istnienie. A taka konstrukcja logiczna nie jest konstrukcją dowodzenia czegokolwiek, a konstrukcją stwierdzającą a priori w pierwszej części, a w drugiej, już tylko błędem kołowym (a priori dowodzi Pan przez a priori) i ekwiwokacją (ponieważ nie rozróżnia Pan myślenia o istnieniu od istnienia). A Anzelm swoim „dowodem” chciał dowodzić istnienia boga, a nie stwierdzać jego istnienie, czyli wniosek z tego, że Pan zupełnie nie rozumie logiki Anzelma.

Panie Kotasiński, a co to znaczy „w granicach naszego myślenia”, jakież to operacje logiczne można przeprowadzać poza granicami naszego myślenia? Jeżeli coś jest logiczne w granicach naszego myślenia, to nie może być nielogiczne, mniej logiczne, czy bardziej logiczne poza granicami naszego myślenia, ponieważ poza granicami naszego myślenia nie ma niczego, co dałoby się zweryfikować.

Cały Pański „logiczny” wywód o istnieniu boga, rozpoczyna Pan od stwierdzenia a priori, „dlaczego większy Byt boski może pojawić się w mniejszej ludzkiej świadomości?” Tym Pan stwierdza, że ten byt jest i z tego założenia wyciąga Pan dalsze wnioski, które to właśnie z powodu tego założenia a priori, nie są żadną logiczną argumentacją na dowodzenie istnienia tego bytu. Błędem logicznym prowadzącym do sprzeczności jest dowodzenie założenia poprzez te założenie, a popularnie nazywa się to absurdem.

Panie Kotasiński, przedstawiłem Panu argument na istnienie czasu o identycznej konstrukcji i wartości logicznej, jak dowód Anzelma na istnienie boga, a Pan, jedno przyjmuje za dowód, a drugiego nie przyjmuje, nie podając żadnej analizy logicznej wskazującej różnice logiczne w tych obu argumentach, tylko, jak zwykle stwierdza Pan, co Pan myśli, a ja, Panie Kotasiński, mam w dupie Pańskie myśli, tak samo jak w dupie je ma logika, z którą są sprzeczne.

Prosi mnie Pan, abym przedstawił Panu istnienie czasu w doświadczeniu, dobrze, zrobię Panu tę uprzejmość i przedstawię, skoro logika św. Anzelma Panu nie wystarcza. Kładzie Pan jabłko na parapecie i zostawia na pół roku, potem Pan to jabłko widzi, jako zgniłe. Aby w jabłku mogły zajść procesy gnilne, potrzebny był istniejący czas, bo gdyby nie było czasu, to nie byłoby procesu gnicia. To by było na razie tyle. Entropią nie będę Panu zawracał dupy, bo to by wykraczało poza możliwości Pańskiej wiedzy.

I jeszcze jedno, Panie geniuszu wyrosły ponad Einsteina, gdyby Pański geniusz sięgał pamięcią do szkoły podstawowej, to obaliłby Pan dowód mojej kucharki dwoma słowami - czas Plancka.

Panie Kotasiński, to Pański boski honor kazał Panu dać drapaka przed moją propozycją zakładu, a teraz jak widzę, sam Pan zakład proponujesz. Czyżby pól miliona euro było więcej dla Pana warte od Pańskiego honoru? Jak Pan wie, ja honoru nie mam, to i zakład przyjmę, musi Pan tylko złożyć notarialnie potwierdzoną zgodę, że w przypadku przegrania zakładu, zwróci Pan koszty notarialne, obsługi prawnej i koszty ekspertyzy naukowej instytutu naukowego, a do zakładu może Pan ze swej strony wnieść symboliczną złotówkę.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
rafal3006
Opiekun Forum Kubusia



Dołączył: 30 Kwi 2006
Posty: 25248
Przeczytał: 25 tematów

Skąd: z innego Wszechświata
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 13:37, 25 Sty 2012    Temat postu:

Marcin do Przerażonego napisał:

...pozostało mój drogi Adasiu tylko sobie to Uświadomić, znaczy osiągnąć samopoznanie.


Marcin do Przerażonego napisał:

Otóż, mój drogi, skoro człowiek jest samoświadomym umysłem, a Bóg zakładamy, że ma być doskonalszy ...


We łbach wam się wszystko pomieszało?
To ma być kulturalna dyskusja? :fight:


Ostatnio zmieniony przez rafal3006 dnia Śro 15:52, 25 Sty 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ŚFiNiA Strona Główna -> Kawiarnia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 4 z 9

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin